Dodaj do ulubionych

SLD: Meyer może pracować na dwóch etatach

IP: 62.233.223.* 26.10.04, 19:56
czyli pracować dydaktycznie
i naukowo na szczecińskich uczelniach
można W WOLNYCH CHWILACH!
To chyba poziom taki sobie?
Obserwuj wątek
    • Gość: andy Re: SLD: Meyer może pracować na dwóch etatach IP: 62.233.223.* 26.10.04, 19:57
      na forum marsz
    • blackexit Re: SLD: Meyer może pracować na dwóch etatach 26.10.04, 19:59
      pan szef sld mowi: - Można tylko podziwiać, że marszałek swój wolny czas
      poświęca na pracę na uczelni.

      wedlug oficjalnego stanowiska Politechniki to wtorek i sroda od 8-10.
      pozdrawiam black
    • Gość: koga70 Re: SLD: ssie ile może IP: *.NAT.zsi.pl 26.10.04, 21:14
      panie Meyer jest pan minimalistą i nie zrobił pan nic dla regionu. Żal mi
      studentów którzy muszą pana słuchać na wykładach, a pozostala kadra dydaktyczna
      PS ma o panu beznadziejne zdanie. Póki co do wyborób bo pózniej trzeba bedzie
      zapaść w finansowy zimowy sen. Nech pan spojrzy na swoją podobizne. I co . .
      Własnie tak....
      Wyborca
    • Gość: witek Meyer prawie jak Jezus IP: 83.168.75.* 26.10.04, 21:36
      Meyer jest prawie jak biblijny Jezus - występuje już w co najmniej dwóch rolach: urzędnik samorządowy i naukowiec. Oby tylko swoich naukowych dociekań na temat kanalizacji nie sprawdzał w praktyce poprzez urząd. Zresztą tak się zasłużył wywalaniem studentów z uczelni w czasach komuny i stanu wojennego, że teraz taki Długoborski może mu nagwizdać. Beton SLD nie pozwoli go ruszyć - za dużo z nich ma dzięki Meyerowi ukończone studia. Ot, taka partyjna przysługa. Wojtek aż z zazdrości pęka bo sam chciałby taką kasę kosić ale nikt mu nie chce jej dać za samo szefowanie (praca parę godzin na uczelni za ponad 100 tys. to chyba rekord w Polsce). Ciekawe co potrafią studenci, których przyjmował jeszcze do siebie do InBitu ten wielce "szanowany" profesorek Meyer. Żeby udowodnić, iż mogą znaleźć pracę po studiach integracji europejskiej poprzyjmował większość na staż do siebie do urzędu marszałkowskiego, a potem pewnie wogóle wyjechali z kraju w poszukiwaniu pracy. Szkoda tych absolwentów bo Meyer przerobił ich na szaro. Ale co się dziwić - chodzą słuch, że Meyer ma aspiracje na barona SLD w zachodniopomorskim i chce wykopać z tej funkcji Długoborskiego. Ciekawe czy ten plan mu wyjdzie? Oby nie! Wtedy rzeczywiście nic tylko wyemigrować z tego kraju i nie przyznawać się, że jest się Polakiem, a tym bardziej z zachodniopomorskiego.
      • Gość: LSD Re: Meyer prawie jak Jezus IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.04, 23:47
        Meyer ist wie ein Gaier.
        • Gość: LSD Re: Meyer prawie jak Jezus IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.04, 23:49
          Korrektur:
          ein G E I E R
          • germanus Zadbany 1 27.10.04, 02:36
            Rozmówki z Misiem

            Zadbany 1

            - Ale pędzisz! - zakrzyknął Miś na widok starszego, żwawego pana.
            - Co, co? - odpowiadający Marszałek był jakby nieobecny.
            - To tak między swymi fuchami posuwasz? - drążył Miś.
            - Misiu? Ty tu?
            - Ja chodzę za krzywdą...
            - Przecież nie masz nóżek.
            - ... za niesprawiedliwością...
            - Pod Zamkiem jest sprawiedliwie - Marszałek szybko usprawiedliwił Zamek.
            - ... za chciwością...
            - Czy ktoś w Zamku jest pazerny?
            - ... za kłamstwem, niegodziwością - wyliczał Miś nie zważając na zbyt
            emocjonalny głos rozmówcy - przemieszczam się. Siłą!
            - Siłą czego? - wiedza Marszałka nie wystarczyła do zrozumienia Misia.
            - Siłą zdrowego rozsądku.
            - To słabyś, mój ty biedny Misiu - uspokoił się Marszałek.
            - Może i słabym. Słomka na mnie zmierzwiona, oczko nie chce odrosnąć, uszko
            naderwane - Miś sam się podkładał - w strzępy się zmieniam.
            - I po co ci to? Niezdrowo.
            - Tak się jakoś złożyło. A i pogoda nie taka.
            - A przecież można inaczej... - Marszałek zaczął na inną nutę.
            - Naprawdę? - szczerze zainteresował się Miś.
            - Dziwisz się, jakbyś się wczoraj narodził - górował Marszałek - a słyszałem, że
            swoje przeszedłeś.
            - No, miałem kilka ciężkich momentów...
            - No i jaką naukę z tego wyniosłeś?
            - Że oczko odrośnie, jak się zmieni klimat.
            - I co?
            - Już mówiłem, na razie pogoda nie ta.
            - Musisz zadbać o siebie! - Marszałek starał się go wyprostować.
            - Ależ zadbałem...
            - No i?
            - Mam zdrowe poglądy, nie kłamię, nie kradnę, nie oszukuję, wierzę w ludzi,
            każdego zrozumiem, pomogę, uszka nadstawię... - spokojnie wyliczał Miś mimo
            postępującego rozbawienia Marszałka.
            - Rzeczywiście, zadbałeś! - Marszałek śmiał się już na całego - a bez butków
            stoisz na tym zimnie.
            - Butki mało ważne, serce mam gorące.
            - Głupiś ty, głupi - Marszałek otwarcie podsumował. Z wprawą nieznacznie
            rozejrzał się dokoła: - Spójrz na mnie!
            - Właśnie spoglądam.
            - I co? - po raz kolejny zapytał Marszałek, tym razem zupełnie innym tonem.
            - Widzę starszego, ogromnie zadowolonego z siebie pana - Miś był całkiem szczery.
            - I o to chodzi, o to chodzi! - Marszałek nie posiadał się z radości.
            - Zadbałeś o siebie?
            - Żebyś wiedział!
            - A o innych nie?
            - Człowieku, o czym ty mówisz? - Marszałek chyba jednak nie rozumiał - zresztą
            skromnie zadbałem.
            - Dwa razy po sto tysięcy!
            - Sam widzisz, jak skromnie!
            - A innym nie starcza na ogrzewanie...
            - Na tym polega kapitalizm, nie? - może Marszałek wiedział na czym polega
            kapitalizm.
            - Z budżetówki!
            - Są tacy, co mają więcej... - z dziwnym uśmieszkiem pół wyszeptał Marszałek.
            - Też z partii? - zapytał Miś. Ale zaraz zaskoczył: - Znaczy z sojuszu?
            - Tak się składa, jak to w kapitaliźmie.
            - Jak to w kapitaliźmie - jak echo powtórzył Miś.
            - No to nara, muszę lecieć - poderwał się Marszałek.
            - Miłego dnia życzę - krzyknął za nim Miś.
            - Przyślę po ciebie - dobiegło jeszcze z oddali, ale Miś nie wiedział, może echo
            grało...
            • Gość: wizytka a co na to IP: *.teleton.pl 27.10.04, 07:57
              ... Politechnika ? Skoro obowiązki marszałka są wykonywane wg SLD bez zarzutu,
              to czy te 4 godziny w tygodniu są wypełnione po brzegi obowiązkami ? Co na to
              rektor ? Co studenci? Bo rozumiem, że dyplomanci nie będą się wypowiadać :)
              To chyba łatwo wyliczyć ile godzin w tygodniu, przy tylu stanowiskach, Pan
              Meyer powinien pracować. Są chyba odpowiednie przepisy. Brakuje kadry
              naukowej ? Za 8.500 zł miesięcznie chyba się znajdzie.
              Zapomniał powiedzieć Osowskiemu ? Marszałek województwa ?!
              • Gość: Swinoujście Re: a co na to IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 27.10.04, 08:26
                Wszystkich czerwonych gadów do piachu.Jusz za kilka miesięcy nie będzie tylu
                pensyjek.Jestem ciekaw jak Rektor będzie argumentował konieczność rozwiązania
                umowy o pracę z tym profesorkiem.
      • Gość: Olek51 Re: Meyer prawie jak Jezus IP: *.teleton.pl 27.10.04, 10:26
        Z tego co wiem to Pan Rektor Meyer jest bezpartyjny, bo najlepiej i cnoty nie
        stracić i rubelka zarobić.
        • Gość: roy Re: Meyer prawie jak Jezus IP: 80.55.148.* 27.10.04, 19:04
          No nie calkiem dziewica
          Byl czlonkiem PZPR -o ktorej jesli ktos mowi( w tym przypadku tak powiedzial
          obecny prezydent Miasta Warszawy)prokuratura odmawia wszczecia postepowania w
          sprawie z zawiadomienia oburzonych bylych aparatczykow. Pan Meyer byl Rektorem
          (pro) w czasie wprowadzenia stanu wojennego w Polsce i caly narod wtedy tanczyl
          jaruzelke a pan Meyer zajmowal sie "umacnianiem wladzy ludowej na odcinku
          akademickim".Za cos dostal od przewodniczacego rady panstwa profesora
          zwyczajnego. Jesli ktos chce wierzyc ze za osiagniecia naukowe to jego sprawa.
          Nie jest w partii politycznej z wyrachowania. Obecnie modna linia to Bruksela a
          tam niezbyt chetnie widza takich przebarwionych lisow i nie mozna by bylo
          lawirowac - pewnie dla osiagniecia wiekszych korzysci dla Polski - miedzy
          poslami jak by sie mialo przyklejona latke. Partia SLD juz mu nic w karierze
          zawodowej dac nie moze a jest powszechnie postrzegany przez mlodych czlonkow
          tej organizacji jako przedstawiciel "zatwardzialego betonu". Nsatomiast jako
          bezpartyjny ma przeciez najwyzsze stanowisko urzednicze w regionie. Ktos kto
          mu to ofiarowal musial byc go pewniejszy niz innych partyjnych
          konkurentow.Sterowal na Bruksele a sie nie udalo bo go nie chcieli wystawic w
          SLD - pewnie zmienil sie baron wojewodzki.Z ostatnich doniesien prasowych widac
          ze Meyer jest chciwy nie tylko na wladze ale i pazerny na kase.. Generalnie to
          jest jak czytalem specjalista od ciekoew wodnych czyli jak go czasami slucham
          na konferencjach od przelewania z pustego w proozne .Tylko by cos otwieral
          zatwierdzal i bywal a tu figa nie dla niego juz salony Bruksel. Pozdrawiam Roy
    • Gość: Olek51 Pęd do stanowisk nie zależy od opcji IP: *.teleton.pl 27.10.04, 10:51
      Nie jestem fanem Pana (Rektora? Marszałka? Profesora? - niepotrzebne skreślić),
      ale pęd do stanowisk ma charakter pozapartyjny, bo gdy tylko PO dorwała się do
      Euroregionu, to natychmiast spuściła Urszulę Berlńską, bo przecież Sławuś
      Nitras, który tu występuje jako autorytet moralny, musiał mieć stanowisko
      dyrektorskie, choć pasuje do niego jak wół do karety (jak u Pana z językami,
      Panie Nitras, bo Ulka Berlińska jest germanistką). Reasumują TKM uber alles,
      właśnie nadjeżdża nowy pociąg do władzy, prosimy odsunąć się od stanowisk.
      • Gość: zdezorientowany Re: Pęd do koryta. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 20:01
        Prezydent, szkoda mówić, marszałek - wystarczy przeczytać ten wątek.prezes X -
        szuja, dyrektor Y - skorumpowany karierowicz, radny Z - prywata plus interesy
        swojej partii. Jeśli można mówić o jakimkolwiek prawie, to o prawie dzungli.
        To ma być demokracja?
        Straciłem zaufanie do takiej demokracji, wolę dyktaturę, tu przynajmniej jest
        wszystko jasne.
        Olewam to wszystko - nikt już nie namówi mnie na jakiekolwiek wybory,
        działalność społeczną, charytatywną, jakąkolwiek bezinteresowność.
        • Gość: roy Re: Pęd do koryta. IP: 80.55.148.* 28.10.04, 17:06
          >Olewam to wszystko - nikt już nie namówi mnie na jakiekolwiek wybory,
          działalność społeczną, charytatywną, jakąkolwiek bezinteresowność.<
          zdezorientowany napisal
          Witam
          Masz racje Meyera tez nikt na to nie namowi a najbardziej na wybory
          Pozdrawiam Roy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka