Dodaj do ulubionych

Bajka wg radnego Hawryszuka - goraco polecam!

16.12.04, 14:27
GW Szczecin nr 283, wydanie szs (Szczecin) z dnia 03/12/2004 OPINIE, str. 7
Goło i niewesoło czyli obrazki z wystawy Ziem Odzyskanych

W stanie wojennym prezes Radiokomitetu pod wieczór publicznie odpowiadał
społeczeństwu na proste pytania. Starał się odpowiedzieć na wszystkie. Ale -
dodajmy - nikt mu tych pytań tak naprawdę nie zadawał. Proste pytania
powstawały w zaciszach partyjnych gabinetów, zanotowane podczas tzw.
kamieniołomów, czyli telefonicznych dyżurów urzędników i działaczy
partyjnych, kiedy "chłop przemawiał do obrazu, a obraz do niego ani razu". Ta
sztuczka marketingu politycznego dotrwała do naszych czasów. Ja zapytam o
tamto, a ty mi odpowiesz siamto. Ja - dlaczego nie ma pomnika, a ty -
dlaczego moja ciotka, z domu Braszwicka, urodzona we Lwowie, nie chodzi do
kościoła. - pisze Wojciech Hawryszuk
Kto odpowiada za to, że od początku nie rozdzielono gimnazjów i podstawówek,
kto stworzył dodatkowe dyrektorskie miejsca pracy i doprowadził do konfliktów
na samym początku? A ty - że masz bardzo duże doświadczenie w pracy z trudną
młodzieżą.

Ja pytam, dlaczego nie ma tablicy, a ty - kto nadał nazwę tej ulicy?

Prosta odpowiedź na pytania, których nikt nie zadał, to odpowiedź polityczna.

* * *

Szukacie przyczyn, znajdźcie korzyści. Znajdźcie motyw. Dlaczego tak się
stało? Kto ewidentnie sabotował szczecińską reformę oświatową? Może potrzebne
były głosy w wyborach, a może kilkanaście etatów dla kolegów.

Za każdą z takich decyzji stoją konkretne drobne interesy albo zboczenie
umysłu: zawiść, niewinna niechęć, wrodzone i nabyte wodosodogłowie. To motywy
indywidualne lub zbiorowe. Prywatne albo partyjne. Mówimy o oświacie, bo to
największy budżet w mieście. A jak się chce racjonalizować wydatki - o ile
się chce - to trzeba badać największe budżety - o ile się chce.

Można równie dobrze spytać o śmieci. Jakiekolwiek zapytanie o śmieci to
wypowiedź polityczna. Ale dlaczego na litość boską polityczna? Przecież nawet
nie pytamy, komu ten kawałek tortu będzie oddany i na czyją kampanię, do
którego parlamentu pójdą łapówki. Od sześciu lat problem jest nierozwiązany.
I słyszę już odpowiedź - ja ci powiem, jak to było. A co mi z tego, że będę
wiedział, jak to było. Zresztą i tak wszystkiego się nie dowiem.

Teraz mamy na głowie wodę, śmieci i oświatę. Wszystko w tym samym czasie. Do
tego prowadzą różne zabawy polityczne, lenistwo, nieuctwo, może pieniactwo, a
może nawet zwykły sabotaż.

Szukacie przyczyn, znajdźcie korzyści.

* * *

Zabija nas poprawność polityczna. Prawa dla społeczeństwa i żadnych
obowiązków. Można robić, co się chce. Bez odpowiedzialności.

Kto powie w tych ciężkich czasach: czeka nas krew, pot i łzy - ten wygra
prędzej czy później. Musimy przecież pracować. Ale takiego jeszcze nie ma.

Na ulicy nikt cię nie spyta, czy ma pan dla mnie pracę, chętnie coś zrobię.
Posprzątam piwnicę. Nikt nie przyjdzie do ciebie do domu i nie spyta: Może
umyć okna za parę groszy? Nigdy zatem pieniędzy żebrakom do ręki. Mają więcej
niż ludzie, którzy codziennie ciężko pracują.

Biedne dzieci w biednej szkole utrzymują wielkie koncerny spożywcze, kupując
wszelkie nowinki z telewizyjnych reklam. Rodzice nie chcą dać 5 zł na
książkę, wycieczkę lub teatr.

Ciągle jest tak, że nie ma winnych. Są tylko koledzy i koleżanki. I w imię
koleżeństwa można wszystko.

I jeszcze ta Europa, co miała dać, a jakoś nie daje. Lament i zdziwienie, że
trzeba nadal myć zęby i czyścić paznokcie. Politycy oszukali społeczeństwo,
bo nie załatwili rent bez łapówek od 30. roku życia.

Okazuje się po latach, że Kali ukraść wiele za bardzo mnóstwo krów. I
opowiada Stasiowi, że wszystko jest w porządku.

A Stasia to właściwie już nie trzeba ekstraordynaryjnie przekonywać.

* * *

Część socjety szczecińskiej o odwołaniu Mariana Jurczyka z funkcji prezydenta
mówi jako o zamachu na prawowitą władzę. W tych stwierdzeniach jest zawarta,
choć ukryta, wieczna prawda elit o nieomylności władzy. Taki, proszę taty,
umotywowany przeważnie dobrem kraju i chorych dzieci z północnych dzielnic
Szczecina, czysty cyniczny serwilizm.

Dowcipy o Jurczyku można opowiadać, pogardzać, dystansować się - a jakże.
Szczecińskie kanapy słyszały niejedno.

I może nawet w tej chwili ktoś coś mówi, jaki to jest prosty ten człowiek z
altany, a jednak postać historyczna. Gdy jednak prezydent Jurczyk wezwie do
udziału w jakiejś radzie lub zaproponuje odpowiedź na pytanie: Jak miał na
imię Jan Kochanowski? - za drobne 6 tys. zł, dowcipkująca socjeta poważnieje
i natychmiast stara się sprostać wyzwaniu. Bo prezydentowi się nie odmawia.

W przygotowaniu jest jeszcze kilka ekspertyz, m.in. takie jak: Ile końców ma
kij? Czym się różni wróbelek? Komu bije dzwon?

Non serviam - a co to znaczy?

A jeżeli pan prezydent zaproponuje coś niestosownego do wykonania, to co?

Jesienią tego roku w Majestacie jest 19 rad skupiających 214 doradców I rangi
i 72 asesorów dworskich. A może jeszcze mniej. Spytajcie Prezydenta.

Chciałbym tu przypomnieć słynne zdanie sprzed 50 lat - też intelektualisty,
członka przebywającego wśród elit, a jakże - o obcinaniu rąk na władzę
podniesionych. Ciężar gatunkowy obu przypadków zupełnie inny, ale matecznik
ten sam.

Socjeta lubi się ocierać o futro barbarzyńcy, podobnie jak damy czasem
ulegają osobie w białych skarpetkach, zaczesanej w płetwę.

Nie ma żartów z filozofią, moja Ty Pietrowna Zofio... I ze szczecinką - też.

A może socjeta uważa, że tylko historia może ocenić Mariana Jurczyka, a
nadzór budowlany to już nie?

* * *

Mieszkańcy na zebraniach osiedlowych zgłaszają tysiące spraw, które należy
załatwić, bo utrudniają im życie. A może nawet te miejskie zaniedbania są
niebezpieczne dla życia i zdrowia - i porządku publicznego. Długie listy
spraw świadczą o złej pracy urzędu. Biedni, pełni strachu o dzień jutrzejszy
ludzie przychodzą na spotkania, oczekując, że może Magistrat coś powie o tym,
jak zlikwidować sterty śmieci na szczecińskich osiedlach i dlaczego po 40
latach zabierają ogródek emerytce.

I tu, pompowany informacjami z sufitu albo ze słonecznego wiatru, jak były
gensek tlenem, Prezydent bezkrytycznie, bez zmrużenia oka prezentuje program
inwestycyjny i oświadcza: a na budowie w Dąbiu dostanie pracę 40 tys. ludzi i
trzeba mu wierzyć, ponieważ świadczy o tym jego szlak bojowy. I jeszcze
tradycyjna publiczna połajanka pod adresem któregoś miejskiego urzędnika i
jedziemy do domu. Akcja referendalna w dzielnicy zakończona.

Opinia publiczna mówi: dajcie spokój temu biednemu Jurczykowi, starszemu
człowiekowi, wy złodzieje jedne... Po pierwsze i po drugie to nie biednemu i
z pewnością nie głupiemu, tylko cwańszemu niż to wynika z przepisów.

Tak, proszę państwa, dalej być nie może, zwykle kończy pan Prezydent. Pewnie,
że nie. I tłum kamienieje nagle i na chwilę. Wybucha aplauz następnie. Bo jak
się nie zgodzić z taką tezą?

A kto jest prezydentem tego miasta - zapytał kiedyś na zebraniu
niezorientowany przybysz z Ugandy, wywołując zgorszenie obecnych. No ale.....
ci w Ugandzie to tak zawsze.

Żarty na bok; a kto tak właściwie jest tym prezydentem?

Przyleciały trzy rajskie ptaki. A był to chmiel, żaba i motyl.

Chcę opinii publicznej, co z tak wielką łatwością przydziela złodziejskie
łatki politykom, powiedzieć jeszcze jedno: Szczecin z pewnością szanuje
starszego człowieka i innych starszych ludzi.

Ale Szczecin nie wierzy łzom.

* * *

Prezydent, wytwór chłodnych kalkulacji politycznych, a rządzący przecież Radą
Miasta z pełną premedytacją i desperacją za pomocą głosów SLD, bo przecież
prezydencki NRS to tylko cztery osoby (może tylko trzy), prezydent który jak
zechce, to może odwołać wiceprzewodniczącego rady i powołać swojego, kreujący
się w oczach opinii publicznych na skrzywdzonego przez polityczne życ
Obserwuj wątek
    • absztyfikant cd... 16.12.04, 14:28
      Chcę opinii publicznej, co z tak wielką łatwością przydziela złodziejskie łatki
      politykom, powiedzieć jeszcze jedno: Szczecin z pewnością szanuje starszego
      człowieka i innych starszych ludzi.

      Ale Szczecin nie wierzy łzom.

      * * *

      Prezydent, wytwór chłodnych kalkulacji politycznych, a rządzący przecież Radą
      Miasta z pełną premedytacją i desperacją za pomocą głosów SLD, bo przecież
      prezydencki NRS to tylko cztery osoby (może tylko trzy), prezydent który jak
      zechce, to może odwołać wiceprzewodniczącego rady i powołać swojego, kreujący
      się w oczach opinii publicznych na skrzywdzonego przez polityczne życie
      zwykłego magazyniera i bojownika, opowiada ludziom, że ma inwestora czy
      inwestorów na miliard dolarów i że zbuduje dwa aquaparki duże i jeden nieco
      mniejszy.

      Od kiedy to w Polsce taki złoty interes te aquaparki?

      A ile można na tym stracić?

      Po co to całe kombatanctwo, ten wieczny publiczny lament? Od jakich obowiązków
      zwalnia prezydenta związkowa przeszłość, nawet najbardziej świetlana?

      Przecież to już było i nie wróci więcej. Od czego ma zwalniać prezydencki szlak
      bojowy: od myślenia, działania, nabywania umiejętności, podejmowania właściwych
      decyzji personalnych? A co to ma do rzeczy, że pan Marian Jurczyk ma 70 lat?
      Prezydent może mieć i 80, i 30; wiek nie jest kryterium oceny i nie przeszkadza
      mi, podobnie jak to, że ktoś był magazynierem. Z pewnością nie są to żadne
      powody, by człowiekiem pogardzać i go wyśmiewać.

      Można jednak domniemywać, że prezydent magazyniera na swego zastępcę by nie
      wziął. Bo nie wziął. Np. kolegi z pracy lub ze związku. A zresztą, może pojawi
      się szósty wiceprezydent?

      Jeżeli natomiast pan Jurczyk wszedł do gry, sam lub przez kogoś namówiony, to
      niech gra. I to żaden wstyd z Nim przegrać. To niezły zawodnik. Tylko grajmy na
      tych samych planszach. W te same gry, według tych samych zasad.

      I proszę nie przewracać stolika i nie gasić światła, jak coś nie wyjdzie w
      licytacji, albo nie wstawać nagle od gry i zmuszać partnerów, żeby dali sobie
      radę z "dziadkiem".

      Mam nieodparte wrażenie, że chyba cały czas gramy z "dziadkiem".

      * * *

      Żeby wmówić Cesarzowi, że szaty jednak istnieją, ale są tak zwiewne i
      delikatne, że ich nie czuć na ciele i nie widać, potrzebny jest Dwór. Żeby
      wmówić prezydentowi, że np. inwestycje są tylko pozornie niewidoczne, ale są
      tuż-tuż i właściwie są rzeczywistością, otóż, żeby stworzyć tak silne
      realistyczne wrażenie i utkać te szaty z marzeń, sennych projekcji i czystego
      gadania, potrzebni są ludzie - Marszałek Dworu, zręczny Kanclerz, dyskretny
      Wielki Szatny, Szambelan i Podskarbi, który lekko już zgarbiony kłania się
      nisko, strzela palcami i inwestycje są załatwione na wczoraj.

      Potrzebna jest także oficjalna opozycja - Her Majesty Oposition, co zadowoli
      się każdą interesującą propozycją.

      I przyjmie ją ze stosowną godnością. Mile widziana i jakże Dworowi potrzebna.
      Na którą zawsze - opozycję - można liczyć.

      Her Majesty Oposition, przyglądając się cesarskim szatom, otwarcie skrytykuje
      nie tyle ich brak, co staroświecki krój i źle dobraną podszewkę do kontusza.

      Szkoda, że nie ma w tym gronie prawdziwego Błazna, który mógłby ostudzić zapały
      pełnego nieposkromionej wyobraźni Dworu.

      A tu ci Wysoki Magistrat staje co chwila na mównicy w luźnych bokserkach w
      rdzennie polskie niezapominajki i nierdzenne Kaczory Donaldy. Atmosfera
      przeważnie jest ciepła i pokojowa, drzwi pozamykane, żeby nie było przeciągów,
      bo Majestat może wreszcie poczuć, że jest tylko w gaciach. I mógłby nie
      zrozumieć do końca sytuacji.

      Nikt tych szat cesarskich nie widzi i nikt nie widzi 40 000 ludzi wracających z
      Dąbia, choć zmęczonych dobrze płatną pracą, to jakże przecież zadowolonych. A
      na tych ludzi czeka 400 autobusów miejskich. Mamy ich aktualnie w sumie 201
      sztuk (Klonowica 101, Dąbie 100), więc resztę się dokupi.

      Dzieci stojące w tłumie zdążyły polubić tego starszego pana, który tak
      śmiesznie rusza wąsami, co chwila poprawia nieistniejący krawat i jest prawie
      na golasa; dzieci smucą się, kiedy pan płacze, ale dzieci nie mówią nic -
      pouczone dodatkowo przez dziadków i rodziców.

      A rodzice zazwyczaj też nigdy nic nie mówią. Dziadkowie też nie mówili.

      Za naukę w tej cesarskiej szkole biznesu przyjdzie nam zapłacić wysokie czesne
      i nie wiadomo, czy się czegoś w niej nauczymy.

      * * *

      Ale skoro nie znacie, to posłuchajcie. Był sobie Bazyli lub Robercik. A może to
      była Patrycja. Miał już trzy latka i nie mówił. Rozumiał wszystko, co do niego
      mówiono. Pokazywał ptaki, ucho, psa i kota, wiedział, że to jest gołąb, a to
      wiewiórka lub wilk. Przy rodzinnym stole, z okazji świąt i innych uroczystości,
      a także przy zwykłym obiedzie toczyły się rozmowy o dziecku niemowie. Martwiono
      się dzieckiem, że nie mówi.

      Było to wczesną wiosną, kiedy rabarbar jest najlepszy do robienia kompotów,
      takich z cytrynową skórką, może z cynamonem. Taki kompot musi być porządnie
      schłodzony. I dlatego został wstawiony do zlewu napełnionego wodą. Na
      hasło "obiad" Bazyli (ustalmy, że był to Bazyli, a nie Patrycja lub Robercik),
      zwany zdrobniale Bazyliszkiem, poszedł do wygódki domowej, a jego siostra
      zmuszona była myć ręce w zlewie. I diabli wzięli rabarbarowy kompocik z
      cytrynową skórką, bo jak tu pić kompocik ze skórką i lawendowym mydełkiem.

      Po krótkotrwałej burzy, wszyscy zasiedli do obiadu. I nagle Bazyli zapytał:

      - A gdzie jest kompocik?

      - Popsuł się - odruchowo odpowiedziała Mama i nagle wykrzyknęła - to ty umiesz
      mówić, kochany synku Bazyliszku?

      - Umiem.

      - To dlaczego do tej pory nie mówiłeś? - dociekliwie, wietrząc podstęp
      Teściowej, spytał Tata.

      - Bo zawsze był kompocik... - odpowiedział synek Bazyliszek.

      * * *

      Może szkoda człowieka... Zresztą czy ja wiem. Mnie już nie szkoda.

      Jak mleko wreszcie wykipi, to nasz Magistrat powie, Panie Szanowany, że to
      zrobili Pan Mirek z Ptakiem. Skąd mogłem wiedzieć, Panie Szanowny, proszę
      Państwa, przecież ja nie miałem żadnych rysunków, ja wyszedłem się uczesać, a
      co gorsza ten, co miał przyjść, nie przyszedł na czas. I kolejne dziesięć lub
      20 baniek wyfrunie jak gołębica doktora Strossmayera.

      A wszystko, żeby promować nasze piękne miasto.

      Król Midas ma ośle uszy, szumią trzciny na wyspie Puckiej... ma ośle uszy...
      ośle uszy...

      Nie znacie tej bajki, to posłuchajcie, bo to ciągle ta sama bajka.

      Dziadziuś smakowicie pochrapuje, a jak się zbudzi, to nam znowu coś opowie.

      [-]


      • Gość: kosa Re: cd... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 16.12.04, 19:40
        To co napisał Wojtek jest piekne i prawdziwe, ale co my małe myszki tego miasta
        możemy zrobić ? No, możemy zagłosować za odwołaniem Jurczyka ( ja głosowałem).
        A przecież Wojtek jest radnym , ma większe mozliwości wpływu na to co w mieście
        się dzieje. Jeżeli zaś uważa , że on i jego koledzy należą do radnych
        bezradnych ,to za co do jasnej cholery biorą kasę ? Też widocznie pasuje im
        sympatyczna atmosfera posiedzeńbez przeciągów .
        • Gość: andreas Re: cd... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.04, 20:05
          piekne, piekne
          bardzo
          i tylko tyle, co se poczytamy, co se posmiejemy...
          no tak, jak radni to se moga co najwyzej popisać
          no to juz koniec!
    • student1 Re: Bajka wg radnego Hawryszuka - goraco polecam! 16.12.04, 20:59
      długi tekst
      trzeba dużo czasu poświęcić żeby napisać
      przeczytać też
      • Gość: Marian Paździoch Re: Bajka wg radnego Hawryszuka - goraco polecam! IP: 62.69.200.* 16.12.04, 21:13
        jednak naprawdę coś w nim pękło, ale co?
        mp.
    • ergie Re: Bajka wg radnego Hawryszuka - wywiad z autorem 16.12.04, 22:16
      wspomniałem o tym już 3.12, że co ciekawsze
      teksty sa tylko w papierowej gw.
      i był jeszcze wywiad gazety z radnym
      pt. o co w tej bajce chodzi ;-))))))
      • Gość: Antyknajak Re: Sam o sobie ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 08:34
        Moje zdanie.
        Gdyby Pan radny pisał ten tekst po pijaku to .... no cóż stało się.
        Niestety niebezpieczne jest to, że Pan radny prawdopodobnie zredagował ten
        tekst na trzeżwo i mierzy tam gdzie jego myśl nie sięga. Oczywiście mam na
        myśli półkę :-)
        Może ktoś zamiast cytować napisze o co tak naprawdę panu radnemu chodzi ?
    • Gość: leszek Re: Bajka wg radnego Hawryszuka - goraco polecam! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.04, 13:02
      Jest takie angielskie powiedzenie, a moze nawet amerykanskie:
      KIDDING ON THE SQUARE.
      Trzeba by to chyba przetlumaczyc jako "zarty na skwerku", "robienie sobie jaj".
      Tyle tylko, ze w tym powiedzeniu chodzi o cos innego; ten zartujacy niby sobie
      zartuje, ale tak naprawde to traktuje sprawe powaznie. I to jest wlasnie
      niebezpieczne. Zarty radnego Hawryszuka, jego bajdurzenie i zdecydowane
      poparcie udzielone mu przez Ansztyfikanta! Bardziej przeraza mnie fakt, ze ktos
      taki jak Absztyfikant, jawiacy mi sie tu na forum jako czlowiek bystry, z
      otwarta glowa, dal sie na te bajdurzenia naciagnac.
      Absztyfikancie! Obudz sie! Zaczynamy!
      Czas chyba sie pakowac i nowego szukac miejsca!
      • Gość: TAM tam Re: Bajka wg radnego Hawryszuka - goraco polecam! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.04, 14:00
        Absztyfikant nie odejdzie, on ma jeden cel - strzelać do Lubińskiej i Jacyny.
        W koncu bierze za to kasę, ale jak mu mocodawcy przestaną płacić to i tak
        będzie to robił, to taka mania prześladowcza. Biedny człowiek....
      • Gość: Marek radny Hawryszuk ma przemyslenia wartosciowe IP: *.idea.pl 17.12.04, 17:15
        kpina z Twojego tekstu Leszku az kapie. Hawryszuk popelnil dobry tekst, gleboki i wazny. Zanim zakpisz , przeczytaj jeszcze raz i pomysl.Chwala Wyborczej, ze prezentuje dobre teksty i wartosciowe mysli lokalnych , znanych, cenionych , niezaleznych intelektualistow jak Wojtek Hawryszuk






















































































































































































    • absztyfikant Re: Bajka wg radnego Hawryszuka - goraco polecam! 17.12.04, 16:25
      Nie utozsamiam sie z tym tekstem, ani z jego autorem. Zreszta moj stosunek do
      tego tekstu jest bez znaczenia. Nie jestem tez, by przeciac wszelkie
      domniemania, Radnym Hawryszukiem, ktorego nawiasem mowiac cenie, ba, na tle
      dzialaczy Od Nowa moze on sie wydawac Kartezjuszem! Wydawalo mi sie, ze to juz
      przerabialismy na forum dawno temu.

      Wrzucilem tekst specjalnie dla ergie'ego. Ponadto uyznalem, ze tekst ten jest z
      wielu powodow ciakawy, a jak slusznie pisze ergie nie bylo wgo w internetowym
      wydniu. Gdybym uznal, ze jakas publicystyka jest warta rozwazenia na tym forum,
      to zamiescilbym ja bez roznicy na to, czy autorem bylby arcybiskup Zycinski,
      czy Jerzy Urban. Nauczcie sie w koncu polemizowac z tezami artykulu, a nie z
      autorem. To ostatnie jest zawsze najprostsze, ale intelektualnie
      bezwartosciowe.
      • Gość: andreas Re: Bajka wg radnego Hawryszuka - goraco polecam! IP: 62.233.223.* 17.12.04, 17:36
        nie do końca sie z Toba Absztyfikancie zgodzę
        masz racje polemizujmy z tezami tekstu,
        ale nie mozemy zapomniec o autorze.
        Nie mozna rozpatrywac czegokolwiek bez wiedzy kim jest autor.

        Nie bedę tu przytaczał tytułów, które sa zakazane ze względu na autora.
        I takich, które przez osobę autora w Polsce są ważne.

        Dla mnie tekst bardzo dobry pod każdym wzgledem
        i twórczym i merytorycznym
        ale jak pomyslę, iz autorem jest polityk
        tak właśnie polityk
        kształtujacy nasza rzeczywistość,
        to mnie ciarki przechodzą!

        Ba, więcej tekst popełnił nie ze względów artystycznych
        to chyba tekst polityczny....

        Gdyby to napisał człowiek z ulicy....
        których pewnych układów sie domysla
        który moze co najwyzej uzyc jakiegoś wyrazu wobec magazyniera
        (ale nie za ostrego bo wytną)
        który nic nie może...
        to okej.

        Po polityku bardziej spodziewałbym sie tekstu konretnego
        walki, konkretne nazwiska i przekręty czy nawet oskarżenia.
        drogi rozwiazania problemu, ba wręcz nawoływania do konkretnych działań!

        A tu mamy tekst, bazujacy na wiedzy ludzi z ulicy - o tym sie mówi.
        Mamy tekst, w którym niby sie atakuje, ale tak za woalką
        właściwie to napisał tekst o sobie - nie chce robic przeciagu!

        Wojtka lubie, nie spodziewałem się nawet po nim tak dobrego tekstu,
        pewnie nie znam go aż tak dobrze.
        Ale powtarzam, po zdenerwowanym tym co wie i widzi polityku,
        człowieku na którego głosy oddali ludzie ufajac mu,
        spodziewałbym sie czegos innego!
      • ergie Re: Bajka wg radnego Hawryszuka - goraco polecam! 17.12.04, 18:01
        absztyfikant napisał:

        >
        > Wrzucilem tekst specjalnie dla ergie'ego.
        >

        jeśli to specjalnie dla mnie,
        to specjalnie dziękuję ;-))))
        tekst czytałem w papierowej,
        wywiad też.
        ale jestem zbyt leniwy,
        coby go (tego teksta)
        samemu zapodać w całości ;-))
        ale wątek założyłem w w/w temacie
        w dniu tego teksta publikacji.
    • wesolyromek2004 O pisaninie Wojtka 17.12.04, 21:17
      - Baca Wojtek pyto cepra. Ceprze, wyście taki mondrala, wsyćko prawie wicie, to
      powidzcie wiela jest prowd?
      Cepr /wesolyromek/ na to:
      - Jo znom jino trzy. Piyrso to świynto prowda, drugo tyż prowda, i trzecio
      gó.. prowda.
      I tyla o tech bazgrołach Bacy. Hej.
      • absztyfikant Re: O pisaninie Wojtka 20.12.04, 16:06
        Hej!
        • albert_c Re: O pisaninie Wojtka 21.12.04, 14:25
          :)

          no to Hej...WesolutkiRomku...czy nick na 2005 juz zarezerwowany?

          ...a poza tym, bajeczka bardzo mila, ale to juz bylo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka