absztyfikant
16.12.04, 14:27
GW Szczecin nr 283, wydanie szs (Szczecin) z dnia 03/12/2004 OPINIE, str. 7
Goło i niewesoło czyli obrazki z wystawy Ziem Odzyskanych
W stanie wojennym prezes Radiokomitetu pod wieczór publicznie odpowiadał
społeczeństwu na proste pytania. Starał się odpowiedzieć na wszystkie. Ale -
dodajmy - nikt mu tych pytań tak naprawdę nie zadawał. Proste pytania
powstawały w zaciszach partyjnych gabinetów, zanotowane podczas tzw.
kamieniołomów, czyli telefonicznych dyżurów urzędników i działaczy
partyjnych, kiedy "chłop przemawiał do obrazu, a obraz do niego ani razu". Ta
sztuczka marketingu politycznego dotrwała do naszych czasów. Ja zapytam o
tamto, a ty mi odpowiesz siamto. Ja - dlaczego nie ma pomnika, a ty -
dlaczego moja ciotka, z domu Braszwicka, urodzona we Lwowie, nie chodzi do
kościoła. - pisze Wojciech Hawryszuk
Kto odpowiada za to, że od początku nie rozdzielono gimnazjów i podstawówek,
kto stworzył dodatkowe dyrektorskie miejsca pracy i doprowadził do konfliktów
na samym początku? A ty - że masz bardzo duże doświadczenie w pracy z trudną
młodzieżą.
Ja pytam, dlaczego nie ma tablicy, a ty - kto nadał nazwę tej ulicy?
Prosta odpowiedź na pytania, których nikt nie zadał, to odpowiedź polityczna.
* * *
Szukacie przyczyn, znajdźcie korzyści. Znajdźcie motyw. Dlaczego tak się
stało? Kto ewidentnie sabotował szczecińską reformę oświatową? Może potrzebne
były głosy w wyborach, a może kilkanaście etatów dla kolegów.
Za każdą z takich decyzji stoją konkretne drobne interesy albo zboczenie
umysłu: zawiść, niewinna niechęć, wrodzone i nabyte wodosodogłowie. To motywy
indywidualne lub zbiorowe. Prywatne albo partyjne. Mówimy o oświacie, bo to
największy budżet w mieście. A jak się chce racjonalizować wydatki - o ile
się chce - to trzeba badać największe budżety - o ile się chce.
Można równie dobrze spytać o śmieci. Jakiekolwiek zapytanie o śmieci to
wypowiedź polityczna. Ale dlaczego na litość boską polityczna? Przecież nawet
nie pytamy, komu ten kawałek tortu będzie oddany i na czyją kampanię, do
którego parlamentu pójdą łapówki. Od sześciu lat problem jest nierozwiązany.
I słyszę już odpowiedź - ja ci powiem, jak to było. A co mi z tego, że będę
wiedział, jak to było. Zresztą i tak wszystkiego się nie dowiem.
Teraz mamy na głowie wodę, śmieci i oświatę. Wszystko w tym samym czasie. Do
tego prowadzą różne zabawy polityczne, lenistwo, nieuctwo, może pieniactwo, a
może nawet zwykły sabotaż.
Szukacie przyczyn, znajdźcie korzyści.
* * *
Zabija nas poprawność polityczna. Prawa dla społeczeństwa i żadnych
obowiązków. Można robić, co się chce. Bez odpowiedzialności.
Kto powie w tych ciężkich czasach: czeka nas krew, pot i łzy - ten wygra
prędzej czy później. Musimy przecież pracować. Ale takiego jeszcze nie ma.
Na ulicy nikt cię nie spyta, czy ma pan dla mnie pracę, chętnie coś zrobię.
Posprzątam piwnicę. Nikt nie przyjdzie do ciebie do domu i nie spyta: Może
umyć okna za parę groszy? Nigdy zatem pieniędzy żebrakom do ręki. Mają więcej
niż ludzie, którzy codziennie ciężko pracują.
Biedne dzieci w biednej szkole utrzymują wielkie koncerny spożywcze, kupując
wszelkie nowinki z telewizyjnych reklam. Rodzice nie chcą dać 5 zł na
książkę, wycieczkę lub teatr.
Ciągle jest tak, że nie ma winnych. Są tylko koledzy i koleżanki. I w imię
koleżeństwa można wszystko.
I jeszcze ta Europa, co miała dać, a jakoś nie daje. Lament i zdziwienie, że
trzeba nadal myć zęby i czyścić paznokcie. Politycy oszukali społeczeństwo,
bo nie załatwili rent bez łapówek od 30. roku życia.
Okazuje się po latach, że Kali ukraść wiele za bardzo mnóstwo krów. I
opowiada Stasiowi, że wszystko jest w porządku.
A Stasia to właściwie już nie trzeba ekstraordynaryjnie przekonywać.
* * *
Część socjety szczecińskiej o odwołaniu Mariana Jurczyka z funkcji prezydenta
mówi jako o zamachu na prawowitą władzę. W tych stwierdzeniach jest zawarta,
choć ukryta, wieczna prawda elit o nieomylności władzy. Taki, proszę taty,
umotywowany przeważnie dobrem kraju i chorych dzieci z północnych dzielnic
Szczecina, czysty cyniczny serwilizm.
Dowcipy o Jurczyku można opowiadać, pogardzać, dystansować się - a jakże.
Szczecińskie kanapy słyszały niejedno.
I może nawet w tej chwili ktoś coś mówi, jaki to jest prosty ten człowiek z
altany, a jednak postać historyczna. Gdy jednak prezydent Jurczyk wezwie do
udziału w jakiejś radzie lub zaproponuje odpowiedź na pytanie: Jak miał na
imię Jan Kochanowski? - za drobne 6 tys. zł, dowcipkująca socjeta poważnieje
i natychmiast stara się sprostać wyzwaniu. Bo prezydentowi się nie odmawia.
W przygotowaniu jest jeszcze kilka ekspertyz, m.in. takie jak: Ile końców ma
kij? Czym się różni wróbelek? Komu bije dzwon?
Non serviam - a co to znaczy?
A jeżeli pan prezydent zaproponuje coś niestosownego do wykonania, to co?
Jesienią tego roku w Majestacie jest 19 rad skupiających 214 doradców I rangi
i 72 asesorów dworskich. A może jeszcze mniej. Spytajcie Prezydenta.
Chciałbym tu przypomnieć słynne zdanie sprzed 50 lat - też intelektualisty,
członka przebywającego wśród elit, a jakże - o obcinaniu rąk na władzę
podniesionych. Ciężar gatunkowy obu przypadków zupełnie inny, ale matecznik
ten sam.
Socjeta lubi się ocierać o futro barbarzyńcy, podobnie jak damy czasem
ulegają osobie w białych skarpetkach, zaczesanej w płetwę.
Nie ma żartów z filozofią, moja Ty Pietrowna Zofio... I ze szczecinką - też.
A może socjeta uważa, że tylko historia może ocenić Mariana Jurczyka, a
nadzór budowlany to już nie?
* * *
Mieszkańcy na zebraniach osiedlowych zgłaszają tysiące spraw, które należy
załatwić, bo utrudniają im życie. A może nawet te miejskie zaniedbania są
niebezpieczne dla życia i zdrowia - i porządku publicznego. Długie listy
spraw świadczą o złej pracy urzędu. Biedni, pełni strachu o dzień jutrzejszy
ludzie przychodzą na spotkania, oczekując, że może Magistrat coś powie o tym,
jak zlikwidować sterty śmieci na szczecińskich osiedlach i dlaczego po 40
latach zabierają ogródek emerytce.
I tu, pompowany informacjami z sufitu albo ze słonecznego wiatru, jak były
gensek tlenem, Prezydent bezkrytycznie, bez zmrużenia oka prezentuje program
inwestycyjny i oświadcza: a na budowie w Dąbiu dostanie pracę 40 tys. ludzi i
trzeba mu wierzyć, ponieważ świadczy o tym jego szlak bojowy. I jeszcze
tradycyjna publiczna połajanka pod adresem któregoś miejskiego urzędnika i
jedziemy do domu. Akcja referendalna w dzielnicy zakończona.
Opinia publiczna mówi: dajcie spokój temu biednemu Jurczykowi, starszemu
człowiekowi, wy złodzieje jedne... Po pierwsze i po drugie to nie biednemu i
z pewnością nie głupiemu, tylko cwańszemu niż to wynika z przepisów.
Tak, proszę państwa, dalej być nie może, zwykle kończy pan Prezydent. Pewnie,
że nie. I tłum kamienieje nagle i na chwilę. Wybucha aplauz następnie. Bo jak
się nie zgodzić z taką tezą?
A kto jest prezydentem tego miasta - zapytał kiedyś na zebraniu
niezorientowany przybysz z Ugandy, wywołując zgorszenie obecnych. No ale.....
ci w Ugandzie to tak zawsze.
Żarty na bok; a kto tak właściwie jest tym prezydentem?
Przyleciały trzy rajskie ptaki. A był to chmiel, żaba i motyl.
Chcę opinii publicznej, co z tak wielką łatwością przydziela złodziejskie
łatki politykom, powiedzieć jeszcze jedno: Szczecin z pewnością szanuje
starszego człowieka i innych starszych ludzi.
Ale Szczecin nie wierzy łzom.
* * *
Prezydent, wytwór chłodnych kalkulacji politycznych, a rządzący przecież Radą
Miasta z pełną premedytacją i desperacją za pomocą głosów SLD, bo przecież
prezydencki NRS to tylko cztery osoby (może tylko trzy), prezydent który jak
zechce, to może odwołać wiceprzewodniczącego rady i powołać swojego, kreujący
się w oczach opinii publicznych na skrzywdzonego przez polityczne życ