Gość: aga
IP: *.intranet.salsa.pl / 62.233.223.*
05.02.05, 08:43
A może zamiast całą winę przypisywać leniwym uczniom, należy się zastanowić
nad poziomem umysłowym i kwalifikacjami osób, które storzyły reformę matury.
Z moich informacji wynika, że ocena z jęz. polskiego wynosiła średnio poniżej
3 (także w naszych renomowanych szczecińskich liceach). Po prostu system
oceniania prac z języka polskiego polega na ocenie wg klucza - czyli
obowiązuje "jedyna słuszna linia" twórcy egzaminu i dlatego uczniowie, którzy
dotąd nie mieli problemu z tym przedmiotem, oczytani, z ortografią i
gramatyką radzili sobie bardzo dobrze, ba, nawet zajmowali pierwsze miejsca w
konkursach literackich, otrzymali ocenę z próbnego egzaminu np 2.
Mam wrażeni, że tworcy tej reformy bedą teraz zaciekle się bronili, całą winę
zrzucając na uczniów lub nauczycieli, ale na poparcie swoich rozważań podam
jeden ewidentny przykład.
Oceniając, oczywiście według klucza egzamin z języka angielskiego, osoba
oceniająca odjęła uczniowi 50% możliwych do zdobycia punktów w danym zadaniu,
tylko dlatego, ze było to zadanie z poziomu podstawowego, a nieborak, jako,że
angielski zna perfekcyjnie, nieopatrznie użył zbyt rozbudowanego i
świadczącego o bardzo dobrej znajomości języka słownictwa. Mam propozycje dla
dziennikarzy - zamiast przyklaskiwać pożal się Boże "reforatorom" naszego
szkolnictwa, spróbują uczciwie przedstawić ten problem. Mnie zastanawia fakt,
że najgorsze wyniki są właśnie z języka polskiego, czyli przedmiotu, którego
nie da się zmierzyć i zważyć. Jeżeli "reformatorom" chodzi jednak o to, to
wyrzućmy ze szkół podręczniki, a rozpocznijmy tzw, bryków, z których przyszli
maturzyści dowiedzą się jak mają myśleć i pisać..... (co wam to przypomina?)