Dodaj do ulubionych

Dowcipy pobożne

IP: 217.17.46.* 18.02.05, 11:12

Pewnego dnia, gdy Adam po raz kolejny nie zjawił się w domu na noc Ewa wpadła
we wściekłość i zaczęła oskarżać Adama o zdradę: „Spotykasz się z innymi
kobietami!“ Bądź rozsądna – odparł spokojnie Adam – jesteś przecież jedyną
kobietą na świecie. Gdy kłotnia się skończyła Adam poszedł spać. W nocy
obudziło go dziwne mrowienie w klatce piersiowej. Zerwał się z łóżka i
zobaczył Ewę. Co ty wyprawiasz? – wrzasnął Adam Liczę twoje żebra –
odpowiedziała Ewa.

* * *
Szatan w kościele
Pewnego dnia, podczas mszy, pojawia się znienacka Szatan, patrzy wielkimi
ślepiami po ludziach, uśmiecha się szyderczo i siada na ołtarzu. Ludzie
uciekają z kościoła i tylko jeden staruszek się nie rusza i patrzy na bestię.
Wreszcie Szatan podchodzi do niego i pyta:
- Czy nie wiesz kim jestem?
- Oczywiście, że wiem.
- I nie boisz się mnie?
- Ani trochę.
- Szatan lekko się zdziwił:
- Mnie się wszyscy boją, a ty nie? Dlaczego się nie boisz?
- Jestem żonaty z twoją siostrą od 48 lat.


* * *


Ksiądz na religii pyta dzieci: Gdzie dzisiaj jest Jezus?"

Marysia podniosła rączkę i zawołała: "Jest w moim sercu!". Tomek odparł "W
niebie!" - Podobnie mówiły inne dzieci, ale do odpowiedzi ciągle wyrywał
się Jasiu, krzycząc “Ja wiem, ja wiem”. Nauczyciel postanowił udzielić
Jasiowi głosu, a ten odpowiedział: “Jezus mieszka w naszej łazience!”

W klasie zapanowała konsternacja. Nauczyciel po chwili zapytał Jasia, skąd
ma takie informacje, a Jaś odpowiedział mu: "No więc każdego dnia, kiedy
mój tata wstaje z łóżka i idzie pod prysznic to wali w drzwi do łazienki i
krzyczy: Jezu Chryste, jeszcze tam jestes!"

* * *


Przychodzi ateista do sklepu z artykułami religijnymi i mówi:


- Przepraszam ile kosztuje ten mały samolocik?


- To nie samolocik, to krzyżyk!


- Nic nie szkodzi..., a ile kosztuje ten z pilotem?


* * *


Na pustyni misjonarz spotyka lwa. Przerażony żegna się i mówi:


- Boże spraw, żeby ta istota miała chrześcijańskie uczucia.


Na to lew przyklęka, żegna się i mówi:


- Boże pobłogosław ten dar, który zaraz będę spożywał.


* * *


Pływają dwie rybki w akwarium i nad czymś mocno dyskutują. Dyskusja jest
coraz bardziej zażarta, w końcu dochodzi do kłótni i rybki obrażone na
siebie nawzajem odpływają przeciwlegle kąty swojego akwarium. Mija jakiś
czas, widać, ze jedna z rybek mocno się zastanawia, po czym podpływa do
drugiej i mówi:
- No dobrze, przyjmijmy, ze nie ma Boga, w takim razie: KTO zmienia wodę w
akwarium?!?


* * *


Do papieża z interesującą propozycją przyszła delegacja koncernu Coca-Cola:


- Damy 1 mln dolarów na kościół, ale prosimy, aby w modlitwie "Ojcze Nasz" po
słowach "...chleba naszego powszedniego..." dodać: "i coca coli".


- Nie panowie - odparł papież - to jest niemożliwe.


Za tydzień delegacja znów puka do drzwi Watykanu, tym razem oferując 10
milionów. Papież znów jednak twierdzi, że to niemożliwe.


Delegacja jest jednak niezmordowana i znowu zjawia się po tygodniu, oferując
100 milionów. I tym razem spotyka też ich odmowa. Producenci wychodzą kiwając
głowami i zastanawiają się:


- Kurcze, to ile musiał dać ten piekarz?


***


Pewien ksiądz imieniem Henryk miał w zwyczaju pytać dzieci podczas wizyt
duszpasterskich.


- Jak się nazywał zły król, który chciał zabić Jezusa? He, He...


- Henryk.


- Człowiek składa się z ciała i du...du...


I dziecko dopowiedziało...


* * *


"Przybywszy na Dziki Zachód pastor kupuje sobie konia.


- Czy to łagodne zwierzę? - Pyta


Hodowca cmoka językiem:


- Można powiedzieć: pobożne! Na "Bogu niech będą dzięki" rusza galopem, a
na "Amen" staje jak wryty.


Duchowny wskakuje na siodło mówiąc:


- Bogu niech będą dzięki!


Koń rusza galopem przez prerię. Po pół godzinie jeździec dostrzega przed sobą
szeroką rozpadlinę ziemską. Koń ani myśli zwolnić, a pastor zupełnie
zapomniał, w jaki sposób można go zatrzymać. Ze ściśniętym ze strachu sercem
zaczyna odmawiać "Ojcze nasz". Na końcowe "Amen" koń zatrzymuje się na skraju
przepaści.


- Bogu niech będą dzięki - wzdycha z ulgą pastor...


* * *

Pewien ateista postanowił udać się pewnego dnia nad jezioro, nad którym
miał łowić ryby. Ateista wypłynął łódką na środek jeziora i po chwili
zobaczył ogromną bestię zbliżającą się do jego łódki – to był potwór z Loch
Ness! Bestia błyskawicznie zaatakowała łódź, wywróciła ją wraz z
pasażerem i swoim wielkim ogonem podrzuciła wysoko w powietrze.
Zrozpaczony ateista krzyknął głośno "O, Boże, pomóż mi!" W tym samym
momencie scena się zatrzymała, ateista zawisł w powietrzu, a z chmur
wydobył się potężny głos Boga: "Myślałem, że we mnie nie wierzysz?" Ateista
odparł: "Daj spokój, Boże, jeszcze dwie minuty temu nie wierzyłem też w
potwora z Loch Ness."


* * *


Zapalenie stawów
Pewien jegomość siedział na ławeczce na stacji metra czytając gazetę.
Koszule miał całą rozchełstaną i poplamioną czerwoną szminką, krawat
rozluźniony, oczy podkrążone, a z kieszeni marynarki wystawała mu butelka
wódki. Właśnie przechodził obok niego starszy, ubrany w sutannę ksiądz.
Jegomość podniósł głowę znad gazety, spojrzał na księdza i zapytał:

- Księże, co powoduje zapalenie stawów?

- Rozwiązłe życie, łatwe kobiety, dużo alkoholu i mało wiary! – odpowiedział
ksiądz, patrząc na stan jegomościa.

- Coś takiego! Jestem rozczarowany! - stwierdził jegomość

Księdzu zrobiło się głupio, że tak szorstko odniósł się do niego, więc po
krótkiej chwili, przeprosił go i zapytał z troską w głosie:

- Synu, od kiedy masz te zapalenie stawów?

- To nie ja mam, księże. Czytam właśnie w gazecie, że to prymas je ma!


* * *

Przychodzi facet do psychiatry i mówi:
- Ja umiem latać.
Na co psychiatra odpowiada:
- Ależ proszę pana to jest niemożliwe...
- Panie doktorze ja naprawdę latam.
- Proszę wyjść i nie gadać mi głupot mówi doktor.
- No to ja zademonstruje - powiedział i wyskoczył przez okno, pofruwał chwile
i wrócił z powrotem do gabinetu. Psychiatra zdębiał, po czym po chwili też
chciał spróbować, więc po instrukcji swojego pacjenta wyskoczył spadł na
ziemie i się zabił. Wtedy pacjent stanął przy oknie, popatrzył w dół i
powiedział:
- Jak na anioła stróża to ze mnie kawał skurczybyka.


* * *

Wierny jednego z Kościołów protestanckich leży w ciężkim stanie w szpitalu.
Jest cały popodłączany do rurek, które utrzymują go przy życiu. Rodzina
wezwała pastora, aby ten się nad nim pomodlił i przygotował go na śmierć.
Pastor przyszedł i usiadł przy głowie chorego na łóżku. Widzi jednak, że stan
chorego wydaje się nagle bardzo pogarszać i że ten gwałtownie błaga o coś do
pisania. Pastor podał mu bloczek i długopis. Ten szybko coś tam napisał i
umarł. Pastor jeszcze się modli, chowa szybko bloczek do kieszeni i oddala
się do czekającej rodziny zmarłego. Na cmentarzu, kończy się ceremonia
pogrzebowa,pastor wsadza ękę do kieszeni i dotknął bloczka przypominając
sobie, że zmarły coś w nim napisał. Wykorzystując obecność tylu ludzi, z
powagą zwraca się do nich mówiąc:
- Nasz nieodżałowanej pamięci brat i przyjaciel zanim umarł, napisał coś w
tym bloczku. Sądzę, że wszyscy chcielibyśmy wiedzieć, jaka była jego ostatnia
myśl. Pastor otworzył bloczek i głośno odczytał:
- Nadepnąłeś na rurkę z tlenem!

Obserwuj wątek
    • Gość: H56 super, exportuje to na Kraków ,niech się też pośmi IP: *.comnet.krakow.pl 18.02.05, 11:30
      pośmieją.
      • Gość: JZ Re: super, exportuje to na Kraków ,niech się też IP: 217.17.46.* 18.02.05, 11:35
        No problem Copyright nie zastrzeżony
      • Gość: JZ Re: super, exportuje to na Kraków ,niech się też IP: 217.17.46.* 18.02.05, 11:36
        Troche pomarketinguję, ale spróbuj zajrzeć do kierownika budowy
        • Gość: H56 Re: super, exportuje to na Kraków ,niech się też IP: *.comnet.krakow.pl 18.02.05, 11:38
          niestety na Krakowie nie wyświetla całego adresu
          • Gość: JZ Re: super, exportuje to na Kraków ,niech się też IP: 217.17.46.* 18.02.05, 11:41
            To po prostu przekopiuj treść a nie zamieszczaj link
            • Gość: H56 Re: super, exportuje to na Kraków ,niech się też IP: *.comnet.krakow.pl 18.02.05, 11:48
              oj kochany, taki bystry to ja w komputerze nie jestem
              • Gość: JZ Re: super, exportuje to na Kraków ,niech się też IP: 217.17.46.* 18.02.05, 11:53
                Ja też nie ale mi kiedyś pokazali
                • Gość: H56 Re: super, exportuje to na Kraków ,niech się też IP: *.comnet.krakow.pl 18.02.05, 12:06
                  jeżeli potrafisz,to proszę Cię o przeniesienie na krakforum
                  • Gość: JZ Re: super, exportuje to na Kraków ,niech się też IP: 217.17.46.* 18.02.05, 12:14
                    o'k
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka