IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 19:36
Co było najciekawsze w Szczecinie w 1958 roku (tak poza gazetowo). Czym żyli
ludzie na co dzień, o czym plotkowali, co było modne, czego słuchali w radio,
gdzie w Szczecinie chodzono na dancingi w środowskach marynarskich, gdzie sie
spzredawało marynarski biznes, co przywozono.
Jaki były określenia na "topie". itp. jakie palono powszechnie papierosy,
jakie były modne fryzury, ubrania itp. Jak spędzano wolny czas, itp.
Kończę beletryzować pamiętnik kapitana ż.w. z tego okresu i brakuje mi nieco
literackich "rekwizytów". Media - są zbyt oficjalne, to nie ten język.
Kapitan opisuje rejs w przedziale czerwiec -listopad 1958. Czyli do czerwca
był w Szczecinie, mieszkał, żył życiem miasta a ja miasta z tego okresu
zupełnie nie znam.
Staram się oglądać filmy z tych czasów, coś tam wyszukałam, przeglądnęłam
stare gazety - ale brakuje mi tego, czego na filmach i w oficjalnym języka -
nie ma.
Będę wdzięczna za każdą pomoc.
Obserwuj wątek
    • Gość: Matros Re: Rok 1958 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 21:22
      Najbardzej chodliwym towarem w roku 58 były gąbki do mycia. Zaczynała sie już
      era koszul typu "non iron",Towar zamawiało sie u starego Moszkowicza w
      Hamburgu.
      W Szczecinie sprzedawało się w drogeriach poprzez znajomych kierowników.
      Równie chodliwym towarem byłu zegarki Atlantic i Delbana
      Marynarzowe spotykały sie w takiej kawierni "Mascote", przy pl Zgody. na rogu
      Obrońców Stalingradu. i chyba juz działał Cafe - Club , pózniej Balaton Na
      dancingi chodziło sie do Orbisu - "Continentalu" Żeglarskiej i Bajki, gdzie
      tańczyło sie na lustrzanej podłodze.
      Z ciekawostek to na pl. Zgody wyśweitlano filmy na wolnym powietrzu, zaś
      szczecińskie prostytutki urzędowały pod Bajką , zaś przy ul Jagiellońskiej ,
      Tam gdzie terez jest lokal Pani Anny Żyły , był Bar Popularny dla
      wtajwmniczonych u Ciotek , tam sie wpadało "na szybkiego" bez zakąski
      Ul Jagiellońska była takim centrum rozrywki, gdyż stały tam całe, nie zburzone
      kamienice, wokoło pełno było jeszcze gruzów.
      Zagruzowana była ul Boh Getta Warszawskiego, Rejony Zamku, Starego Miasta,
      Wojska Polskiego. To były czasy.....
      Chyba beleteryzujesz wspomnienia kogoś z rodziny?
      pozdrawiam
      • Gość: MYCHA Re: Rok 1958 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 08:09
        Beletryzuję pamiętnik kapitana, dowódcy parowca "Szczecin", który w 1958 roku z
        Oksywia na Indonezję wiózł nielegalny ładunk broni, amunicji i samolotów. Na
        statku było 47 ludzi, pies Pedro, a asystentem pokładowym poźniejsza pani
        kapitan Danuta Walas-Kobylińska. Na rejs mogę patrzeć tylko przez pryzmat
        pamiętnika-listu kapitana do ukochanej kobiety (ale nie żony), więc z natury
        rzeczy nie wszystko tam znajdę. Rejs był niesamowity, bardzo niebezpieczny,
        parowiec miewał poważne problemy techniczne, nie był przystosowany do popdróży
        oceanicznej, ale dotarł cało i szczęśłiwie do celu. Gdy mijał Afrykę (płynął
        non stop bez zawijania do jakiegokolwiek portu), na Czarnym Ladzie było piekło
        lała się tęgo krew, wokoło Afryki operowała flota USA i inne statki wojenne i
        wogóle groził wybuch III wojny światowej.
        Kapitanem na s/s "Szczecin" był mój ojciec.
    • Gość: krust Re: Rok 1958 IP: 83.168.104.* 11.03.05, 21:36
      A paliło sie " Albatrosy " - typowo żeglarskie papierosy.
      • Gość: H56 Re: Rok 1958 IP: *.comnet.krakow.pl 11.03.05, 23:32
        cholera ,nie pamiętam ! pozdrowionka
        • Gość: Gryf Re: Rok 1958 IP: 217.153.6.* 12.03.05, 00:05
          Zawiesilas MYCHA bardzo wysoko poprzeczke ograniczajac sie tylko do roku 1958.
          Ja pamietam konne zaprzegi rozwozace towar do sklepow MHD ale to bylo pozniej.
          Na Pogodnie gdzie sie urodzilem i mieszkalem wielka atrakcja byl przjazd
          tzw "szmaciarza" skupujacego nie tylko szmaty ale i butelki oraz zlom chyba
          kolorowy.Zapamietalem donosny glos tego pana oglaszajacy swoja obecnosc mniej
          wiecej tak.........szmaaaaaaaaaatybuuuuuteeeeelkiskupuuuuuuuuuuje!!!!!!!!!!!
          (wymawiane to bylo jednym slowem)
          Wielkim sukcesem nas chlopcow towarzyszacych temu zaprzegowi byla "dzika
          przejezdzka" trzymajac sie tylnej burty.Ha!!!! Byly czasy oj byly;-)))
          Ale to bylo pozniej i trwalo do konca lat 60-tych


          Prawda,dla czlowieka jest tym,co czyni z niego czlowieka.
          • Gość: H56 Re: Rok 1958 IP: *.comnet.krakow.pl 12.03.05, 10:35
            to ,to i ja pamietam. W kioskach sprzedawano aromatyzowane paierosy Mewy,
            Belwedery i Pal Male, zdaje się że zaczeły byc modne płaszcze ortalionowe i
            siatki z żyłek
      • januszcz Re: Rok 1958 13.03.05, 16:15
        Gość portalu: krust napisał(a):

        > A paliło sie " Albatrosy " - typowo żeglarskie papierosy
        ==================
        Chyba raczej nieprawda. Albatrosy, to były "Sporty" w specjalnym opakowaniu i
        nie były dostepne w handlu a jedynie jako papierosy przydziałowe dla marynarki
        wojennej. Tak przynajmniej to zapamietałem.
        Marynarze palili wtedy papierosy amerykanskie. Któlowały Chesterfieldy, Pall
        Mall, Philip Morris - kosztowały 25 centów za paczkę.

        J.
    • Gość: sven Re: Rok 1958 IP: *.cm-upc.chello.se 12.03.05, 18:29
      "szmaciarza"oczywiscie tez pamietam , pamietam tez grajkow ,ktorzy prezentowali
      swe "talenta" pod oknami. modnym towarem moich czasow (szmugiel zwany biznesem)
      byly kurtki "szwedki" i plaszce ortalionowe.marzeniem kazdego bylo takowy
      posiadac.marynarze szmuglowali towar ten z "narazeniem zycia"zarabiajac przy
      tym krocie."paloma" , "bosmanska" to knajpy niemal tawerny tamtych
      czasow."kaskada" ktora poznalem znacznie pozniej ,oddawala w znaczacy sposob
      atmosfere i uroki miasta portowego.szczecin zyl noca.jesli chodzi o
      parowiec ,napewno nie ten, o ktorym pisze mycha, to odwiedzil nasze miasto
      chyba ok. 10 lat temu.mam gdzies jego zdjecie pamiatkowe. nazywal sie z
      niemiecka "stetin" i przyplynal do nas w odwiedziny z niemiec.pozdrawiam !
      (mile wspomnienia)
      • Gość: labatt Re: Rok 1958 IP: *.se.client2.attbi.com 12.03.05, 18:37
        Kurtki 'szwedki ' byly zdecydowanie pozniej.
        • Gość: MYCHA Re: Rok 1958 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 19:13
          Serdecznie dziękuję, to są wręcz perełki. Oczywiście proszę o więcej.
          Ludzie na tym statku musieli o czymś gadać w mesie, w czasie pracy, między
          sobą, dlatego są mi potrzebne takie "rekwizyty".
          Cieszę się, bo bałam się że ten zbeletryaowany pamiętnik będzie tylko
          opowieścią kapitańską, a mnie marzy się by była to takze opowieść o statku, o
          ludziach na statku, oddać nieco klimat czasów, w których żyli.
          Opowieści o "Bajce" - dziewczynach, była chyba wtedy jakaś "Magnolia" - pozwolą
          mi nieco rozbić obraz rejzu widziany tylko jednymi oczyma.
          Mam prośbę - statek to głównie chłopy, czasem zaklęły, czasami rzuciły jakieś
          powiedzonko. Czy ktoś, może z ludzi pływających pamięta jakieś anegdoty
          wydarzonka, które się wtedy opowiadało, jak np. o tym Żydzie w Kanale Kilońskim
          gdzie się kupowało rzeczy na handel w Polsce. Jakieś wydarzenia na statkach PŻM-
          u, które sobie opowiadano.
          Część ustalam za pomoca "Anegdot z mesy" Henia Maki, sięgam po książki ludzi
          morza, ale wolałabym mieć nieco bardziej autentyczne historie.
          Część powieści wisi już w internecie jako blog onetu.pl pod hasłem" "Ze
          Szczecinem na dziobie i rufie" (sophico1.blog.onet.pl). Tam też można wrzucać
          uwagi pod adresem każdego z rozdziałów. W tych odcinkach jest już cały rejs od
          Oksywia do Indonezji. Do opisania pozostał sam pobyt w Indonezji i powrót
          s/s "Szczecin" do Szczecina. Ale każda, dosłownie każda uwaga jest dla mnie
          cenna.
          Zwłaszcza ta, która odda klimat tego rejsu.
          Żeby nieco unaocznić sobie ten rejs godzinami siedziałam w Muzeum Narodowym w
          Szczecinie przy Wałach Chrobrego, gdzie jest odtworzona kabina nawigacyjna
          takiego właśnie parowca. I inne jego fragmenty. Zdjęcia (mam ich dziesiątki z
          tego rejsu) nie oddają wszystkiego...
          • Gość: mamoniowa Re: Rok 1958 IP: 62.69.200.* 12.03.05, 19:19
            Fajnie jest poczytac takie wspominki. Dla mnie to egzotyka, poniewaz urodzilam
            sie wiele lat pozniej.
            natomiast kolezanka pisze prace magisterska o Walach Chrobrego i co chwile
            czestuje mnie lakomymi kaskami dotyczacymi tej czesci naszego miasta, czy.
            Jestem coraz barzdiej zafascynowana Szczcecinem.
          • henio56 ' Bomba' kpt. ż.w. Bolesław Bąbczyński 12.03.05, 19:23
            Pani Zosieńko, ksywka taty pasowała do niego jak ulał. Pozdrowionka
          • ja_aska MYCHA 14.03.05, 14:49
            knajpa Magnolia istnieje znowu w tym samym miejscu. Dworcowa 19. jest tam
            świetna kierowniczka i dużo wie o miejscu. na pewno ci opowie.
    • Gość: XXL Re: Rok 1958 IP: *.arkonskie.v.pl 12.03.05, 19:55
      Znam sporo opowieści z tamtych lat i nie tylko na temat portu, jak przydadzą
      sie to daj znać.Usłyszałem je od ludzi którzy w tamtych latach w porcie
      pracowali.
      Pozdrawiam
      • Gość: MYCHA Re: Rok 1958 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 08:53
        Jak już zorganizuje się to spotkanie przy mojej naleweczce to pogadamy.
        • Gość: XXL Re: Rok 1958 IP: *.arkonskie.v.pl 13.03.05, 18:54
          OK (-;
    • Gość: krust A Kaskada ? IP: 83.168.104.* 13.03.05, 12:31
      Nikt jakoś nie wspomniał o tej naszej szczecińskiej "królowej " restauracji.
      Sława tego "centrum zepsucia", jak mawiała matka, znana była szeroko w kraju a
      i poza jego granicami. Parafrazując do miejsc kultu( a może i kultury ) Kaskada
      była wówczas tym czego nie mamy dziś, miejscem rozsławiania miasta. To nie
      ważne czy dobrze czy źle, ale rozsławiania. Z tego co wiem właśnie tam
      powstawały prawie wszystkie ówczesne kontrakty, biznesy, spotkania towarzyskie,
      tam właśnie krystalizowano teksty umów a następnie hucznie je parafowano.
      Krótko mówiąc, w tamtych latach pomiędzy Hamburgiem a Szczecinem nie było
      różnic, a komuna - ta klasyczna, trzymała się z dala od Szczecina.
      • Gość: gość spokojny dość Re: A Kaskada ? a Paloma? a Bajka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 15:52
        to tzw "trójkąt bermudzki" znany naprawdę w świecie i okolicy. lecz to czasy
        bardziej lat 60-70 szkoda ,że ogranicza nas rok 58 bo z sześdziesiątych sam
        pamiętam wiele anegdot z tego środowiska i nalewki lubię...:)
        ps dobrze się czytają te relacje z rejsu,ale ,tu ma Pani rację, są zbyt suche
        i bezmięsne. /nie chodzi o wulgaryzmy/ po ożywieniu realiami lądowymi napewno
        zyskają, czego i życzę.
        pozdrowienia Pani Mycho sz.k.
        • Gość: abc Re: A Kaskada ? a Paloma? a Bajka? IP: *.pl / *.smsnet.pl 13.03.05, 15:58
          A Kameralna? a Żeglarska?no i smaczne Dukaty kto palił ten wie!
          • januszcz O statku s/s "Szczecin" 13.03.05, 16:32
            Statek Szczecin był jedynym w polskiej flocie tego typu statkiem. Ostał sie
            chyba przez przypadek z długiej serii budowanej dla ZSRR. Trudno mi z pamieci
            wymienić ile tych statków wybudowano, ale pamietam "Szachty" i "Magadan".

            Na Szczecinie montowałem pierwszą na tym statku UKF - kę. Było to jednak w
            końcówce lat sześćdziesiatych, lub na poczatku siedemdziesiątych.
            Statek bywał często w stoczni na czyszczeniu kotłów i remontach.

            Moge tylko współczuć załodze (szczególnie maszynowej) rejsu w tropiki. Nawet w
            naszym klimacie, kiedy kotły były pod parą, latem - poręcze schodni w siłowni i
            kotłowni parzyły w ręce. Wejście na chwilę choćby do kotłowni było koszmarem.

            Niewiele lepiej było w kabinach. W tamtych czasach nie było na statkach
            klimatyzacji. Jedynie wentylatorki elektryczne mieszały gorace powietrze dając
            złudzenie chłodzenia. Słyszałem, że marynarze sypiali na pokładzie, bo w
            kabinach się nie dało spać.

            Pozdrawiam

            J.
            • Gość: MYCHA do Janusza Re: O statku s/s "Szczecin" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 17:18
              Udało mi się ustalić, że s/s "Szczecin" został zbudowany w 1954 r. w Gdańsku i
              rzeczywiście był to statek z serii dla ZSRR. W Register of Shipping Class
              figuruje jako: +P.R.4 y.c.LW tow. with freeboard. Ale jaki to typ statku wg
              stoczniowej nomenkaltury - nie mam pojecia.
              Jego max. prędkość 11 knots z balastemm 11,7 knots.
              Miał 4 ladownie i 4 pomieszczenia na bunkier. Tu nie mam problemów.
              Ale w zapisie jest np., że
              statek konsumował 29 ton olejów (consumption - guel oil abt 29 tons)
              a ojciec pisze, że palono węglem typu "szombierki". Ten olej był więc moim
              zdaniem służył do funkcjonowania masznerii a nie do spalania by zyskać energie
              dla silnika. Czy mam rację? - nie mam zielonego pojęcia o parowcach, i muszę się
              doedukować.
              Potem mam zapis:
              bunkers - pernament bunkers - abt 804 tons. Domysłam się, że musiał mieć w
              kotłach spalane 804 ton (pernamentnie, na dobę?) ojciec piszę, ze statek
              zżrerał 33 tony węgla dziennie i tyle palacze przerzucali z bunkra do kotła.
              O tym, że nie było klimatyzacji - ojciec napisał, a elektryczne wentylatorki i
              tak wysiadały. W tropikach - to było piekło!!!
              Mogę liczyć nieco na pomoc?
              • januszcz Re: O statku s/s "Szczecin" 13.03.05, 18:26
                Gość portalu: MYCHA do Janusza napisał(a):

                > Udało mi się ustalić, że s/s "Szczecin" został zbudowany w 1954 r. w Gdańsku i
                > rzeczywiście był to statek z serii dla ZSRR. W Register of Shipping Class
                > figuruje jako: +P.R.4 y.c.LW tow. with freeboard. Ale jaki to typ statku wg
                > stoczniowej nomenkaltury - nie mam pojecia.
                ==============
                Ten statek był masowcem, ale jak wiele masowców w tych czasach był
                przystosowany na wypadek wojny do przewozu ładunków specjalnych i miał
                możliwość samo za i wyładunków, czyli posiadał bomy. Nawet budowana w latach
                siedemdziesiatych w Danii tzw seria neoliberty miała nikomu niepotrzebne bomy,
                które musiały byc co pewien czas atestowane i podnosiły koszty armatorskie.

                > Jego max. prędkość 11 knots z balastemm 11,7 knots.
                > Miał 4 ladownie i 4 pomieszczenia na bunkier. Tu nie mam problemów.
                > Ale w zapisie jest np., że
                > statek konsumował 29 ton olejów (consumption - guel oil abt 29 tons)
                > a ojciec pisze, że palono węglem typu "szombierki". Ten olej był więc moim
                > zdaniem służył do funkcjonowania masznerii a nie do spalania by zyskać energie
                > dla silnika. Czy mam rację? - nie mam zielonego pojęcia o parowcach, i muszę
                si
                > ę
                > doedukować.
                =====================
                Masz rację. Oleje służyły do smarowania ruchomych części maszyn parowych i nie
                były jak w przypadku napędu spaliwonego odzyskiwane. Na parowcach były etaty
                dla smarowników, którzy uzupełniali tzw. lubrykatory olejem. Inne asortymenty
                oleju były do smarowania cylindrów a inne do łożysk ślizgowych (panewek).
                Układ korbowy maszyny parowej jest na wierzchu i smarownicy nalewali olej wsród
                poruszajacych sie korb i suwaków.

                > Potem mam zapis:
                > bunkers - pernament bunkers - abt 804 tons. Domysłam się, że musiał mieć w
                > kotłach spalane 804 ton (pernamentnie, na dobę?) ojciec piszę, ze statek
                > zżrerał 33 tony węgla dziennie i tyle palacze przerzucali z bunkra do kotła.
                ====================
                Bunkier - to miejsce składowania wegla na rejs. Statek zabierał 8o4 tony wegla
                co zapewniało mu autonomie pływania na 24 doby. Jak wiemy rejs trwał
                nieprzerwanie 64 doby a to oznacza, że część węgla bunkrowego znajowała się w
                ładowni i stamtąd był uzupełniany wegiel w bunkrze. Prawdopodobnie wyciągano go
                z ładowni w wiklinowych koszach przy użyciu bomów i wind ładunkowych. Niemniej
                była to katorżnicza praca. Z opisu, który chwilę temu czytałem w Twoim blogu
                nie wynika aby w jakiś specjalny sposób przystosowano statek np. powiekszając
                istniejacy bunkier. Nie dam za to głowy, ale w późniejszym czasie przebudowano
                opalanie kotłów z weglowego na mazutowe. Jedynymi statkami, które pozostały "na
                łopatę" w PŻM były statki z serii Sołdek i statek Ustka.
                ==================
                > O tym, że nie było klimatyzacji - ojciec napisał, a elektryczne wentylatorki i
                > tak wysiadały. W tropikach - to było piekło!!!
                > Mogę liczyć nieco na pomoc?

                Pamietam te wentylatorki. Permanentnie wysiadały. Były zasilane prądem stałym i
                głośno klekotały podczas pracy. Oprócz dmuchania wykonywały też ruch wahadłowy.

                Czytajac Twój blog natrafiłem na kilka dość bulwersujacych pomyłek. Jedna
                zapamietałem. Chodzi o obserwację brzegów z odległości...70 kilometrów. Nie
                jest to możliwe ponieważ Ziemia jest kulą i horyzont na taka odległość nie
                sięga. Pewnie chodzi o siedem mil. W nomenklaturze morskiej nie używa się do
                określania odległości jednostek innych jak mile morskie i kable.

                Pozdrawiam

                J.

                • Gość: MYCHA Re: O statku s/s "Szczecin" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 21:14
                  Serdeczne dzięki za uwagi - są wręcz bezcenne!!!
                  ***
                  Statek był przerabiany przed rejsem - mam rysunki, ale z nich wynika, że były to
                  ładownie. Muszę kimś to przegadać i te rysunki pzregladnąć, żeby się zorientować
                  co w tym statku poprzerabiano.
                  ***
                  Z tego co mi się kojarzy, to węgiel rzeczywiście targano w koszach na grzebiecie...
                  ***
                  Bardzo Cię proszę
                  - jak zauważysz jakieś pomyłki czy nieściśłości to zaznacz w uwagach pod
                  rozdziałem w blogu, zaraz to poprawię i sprawdzę w zapisach dziennika ojca. Po
                  to zresztą go powiesiłam w internecie. Tamte czasy to dla mnie prehistoria.
                  Pamietniki dostałam 20 lat po śmierci ojca, nie mam jak skonsultować.Są pisane
                  ręcznie i nie tylko mam kłopot ze szczegółami, ale także z odczytywaniem, choć
                  pismo miał bardzo ładne. Ale czas na atramen działał niekorzystnie. Część już
                  nieco wyblakła. Poza tym to pamietnik-list do ukochanej kobiety, więc wyraża się
                  w nim stosownie do adresatki. Nie zawsze precyzyjnie.
                  Raz jeszcze dziekuję
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • Gość: labatt Re: O statku s/s "Szczecin" IP: *.se.client2.attbi.com 14.03.05, 06:34
                    Mycho -zazdroszcze takiej pamiatki.Pozdrawiam.
                  • januszcz Re: O statku s/s "Szczecin" 14.03.05, 14:27
                    Gość portalu: MYCHA napisał(a):
                    > Bardzo Cię proszę
                    > - jak zauważysz jakieś pomyłki czy nieściśłości to zaznacz w uwagach pod
                    > rozdziałem w blogu, zaraz to poprawię i sprawdzę w zapisach dziennika ojca.
                    ==============
                    Próbowałem zadość uczynić Twojej prośbie, jednakowoż powieść "Ze Szczecinem na
                    dziobie i rufie" się nie otwiera...
                    Spróbuję później.

                    J.
    • korfi Rok 1958 - Gryf, wstyd mi za Ciebie! A 3-3? 13.03.05, 21:56
      Kto jak kto, ale Ty powinieneś o tym wspomnieć.

      -------------------------------------------------------
      Każda akcja wywołuje co najmniej równy i skierowany przeciw niej krytycyzm
      • Gość: Gryf Re: Rok 1958 - Gryf, wstyd mi za Ciebie! A 3-3? IP: 217.153.6.* 13.03.05, 23:40
        Gość portalu: MYCHA do Janusza napisał(a):

        Co było najciekawsze w Szczecinie w 1958 roku (tak poza gazetowo). Czym żyli
        ludzie na co dzień, o czym plotkowali, co było modne, czego słuchali w radio,
        gdzie w Szczecinie chodzono na dancingi w środowskach marynarskich, gdzie sie
        spzredawało marynarski biznes, co przywozono.
        Jaki były określenia na "topie". itp. jakie palono powszechnie papierosy,
        jakie były modne fryzury, ubrania itp. Jak spędzano wolny czas, itp.

        Charakter - miasta Szczecina przelomu lat 50-siatych i 60-siatych okiem mlokosa
        jakim bylem wtedy w skrocie okreslic moge jako ..."co innego widzisz a co
        innego slyszysz".Szczecin jako miasto portowe oddychal
        powiewem "zachodu" .Targowisko "Tobruk" oferowala wiele ciekawych
        (przemyconych?) towarow.Sklepiki tzw "zydowskie" na ul.Boguslawa (tam gdzie
        teraz jest deptak) oraz na ul.Krzywoustego tworzyly specyficzny klimat.U nas na
        Pogodnie restauracja "Sloneczna" vis`a vi kina Baltyk przygarniala zablakanych
        rozbitkow , niekoniecznie marnyarzy.
        Pochody I-wszo majowe przeplataly sie z procesjami Bozego Ciala.Milicja
        Obywatelska wraz ze swoja siostra ORMO pilnowala ladu , nie zawsze z sukcesem.
        Gdy tak teraz siedze nad klawiatura okreslilbym tamten czas jako "glebokich
        szarosci" tak w wygladzie miasta jak i mieszkancow.



        Prawda,dla czlowieka jest tym,co czyni z niego czlowieka.
      • Gość: Gryf Re: Rok 1958 - Gryf, wstyd mi za Ciebie! A 3-3? IP: 217.153.6.* 14.03.05, 00:11

        korfi napisał:

        > Kto jak kto, ale Ty powinieneś o tym wspomnieć.
        Mowisz o remisie ze Slaskiem Wroclaw dajacym nam historyczny awans do extraklasy
        ;-)))




        Prawda,dla czlowieka jest tym,co czyni z niego czlowieka.

        • Gość: suwak Re: Rok 1958 - s/s Szczecin IP: 217.153.6.* 14.03.05, 10:40
          ..Mycho a o "zaworówie" pamiętasz?
          • Gość: MYCHA Re: Rok 1958 - s/s Szczecin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 14:26
            Na rany kaszalota - ZAPOMNIAŁAM!!!Ojciec woził krupnik na miodzie made in
            Poland, i coś tam jeszcze. Ach - Żubróweczkę.
            Zaworówka - jak sie domyśłam to specyficzny płyn niezbędny do konserwacji
            wszystkiego na statku, bez której zaden przywoity mechanik do pracy się nie
            rusza?! Oczywisćie służy do oliwienia mechanika a nie maszynerii.
            Suwaczku - rusz pamięcią - co matorsy wtedy piły i co ojciec mógł zabrać w rejs
            jako stały deputat "paliwowy" dla załogi? Wiem dokładnie ile tego było, ale ni
            czorta - co to było!
            Teraz dopiero zaczynam mieć stosowne materiały. Niby taka drobnostka - trunki
            przednie na statku w czasie rejsu. A ile smakowitości i ile potrzeba rzetelnej
            wiedzy historycznej by nie palnąć głupstwa!
            Zatem apel - co się pijało w 1958 roku i co mój tata mógł kazać zaprowiantować
            na s/s "Szczecin" na ten długi rejs (w tym tropiki!)?
            • januszcz Re: Rok 1958 - s/s Szczecin 14.03.05, 14:41
              Zaworówka, to...kiełbasa podgrzewana na zaworach parowych w kotłowni.
              Zwyczaj ten był w czasach parowców dość rozpowrzechniony. W naszej marynarce
              handlowej było wyjatkowo dobre zaprowiantowanie, więc matrosy grzały sobie na
              zaworach zakąskę. W innych flotach (np. sowieckiej) na zaworach suszyły się
              rybki złapane na wędkę w porcie. Nie twierdzę, że nie stosowano tych rybek jako
              zakąski, ale przede wszystkim uzupełniano nimi skape wyżywienie.

              Jeśli chodzi o alkohole pijane na statkach, to w krajowych portach królowała CCC
              czyli czysta, czerwona, capslowana:)) wyparta później przez Żytnią.
              W morzu (po wykończeniu zapasów krajowych) pito Martineau lub Chevalier de la
              Tour. Oba te brendziaki zwano wdzięcznie szotołazami. Martineau (statkowa
              nazwa - Marciniak) kosztował w Kanale 90 centów za butelkę 0,7l.
              Warto również wspomnieć, że w Antwerpii oraz niektórych portach holenderskich
              kupowano spirytus apteczny. Często był w 5 litrowych plastikowych pojemnikach i
              był tańszy od najtańszego wina.

              Pozdrawiam

              J.
              • ja_aska Re: Rok 1958 - s/s Szczecin 14.03.05, 14:54
                a pamiętacie taką wodę po goleniu z tamtych czasów "prastara" się nazywała.
                marynarze tym na zachodzie handlowali.
                • januszcz Re: Rok 1958 - s/s Szczecin 14.03.05, 17:35
                  ja_aska napisała:

                  > a pamiętacie taką wodę po goleniu z tamtych czasów "prastara" się nazywała.
                  > marynarze tym na zachodzie handlowali.

                  =============
                  Prastara z Miracculum Kraków (jeśli sie nie mylę) Była w takich wiklinowych(?)
                  koszyczkach. Do "marynarskich" kosmetyków można jeszcze dodać rozrowadzaną
                  przez Baltonę na statki Wodę Leśną. Był to taki zielony specyfik, którego
                  przeznaczenia nie poznałem do dziś. Marynarze żartowali, że pachnie jak gó..o w
                  lesie:))
                  Było także baltonowskie mydełko, które jak na tamte czasy nieźle pachniało i
                  miało na opakowaniu charakterystyczną sylwetkę marynarza trzymacącego mnóstwo
                  paczuszek w rekach.

                  Jak już jesteśmy przy typowym baltonowskim zaopatrzeniu statków nie sposób nie
                  wspomnieć o piwku. Królował Żywiec oraz OK bier czyli Okocim. Były to chyba
                  jedyne w Polsce piwa pasteryzowane i wytrzymywały kilkumiesieczne rejsy.
                  Były pakowane w kartony (24 x 0,33l a później 20 x 0,5l)zwane patefonami:))

                  Statki pływajace w tropiki zaopatrywano w przydziałowe wino tropikalne.Był to
                  produkt firmy "Las" o wątpliwych walorach smakowych. Dostarczano je na statki w
                  drewnianych beczkach. Jeżeli się nie mylę przydział wina następował po minieciu
                  Przylądka Ciepłych Gaci (Cabo de San Vincente) w Portugalii.

                  J.
    • enancjo Re: Rok 1958 14.03.05, 17:44
      .. to nie moj okres .. bylem dopiero w planach, ale z
      wspominek rodzinnych pamietam ze .. krem Nivea mial na
      trasie duza wartosc oraz mydlo (ale ktore nie wiem),
      prastara (juz tu wymieniona).. no i serca w czekoladzie !!!
      Enancjo
      • Gość: Hanka Re: Rok 1958 IP: *.atlsfl.adelphia.net 14.03.05, 20:10
        Z przyjemnoscia sledze wszystkie wpisy. Mysle ,ze ogromna pomoca moze byc
        Kpt. Walas-Kobylinska.Zapewne ja znasz , bo ktoz jej nie zna.
        Jest prawdziwa kopalnia wiedzy o polskiej flocie.Sprobuj, moze sie dogadacie
        jak Mycha z Zaba.Druga osoba , ktora z cala pewnoscia wie o flocie wszystko ,
        to Ryszard Karger, kiedys wspanialy dyrektor PZM. Mily, serdeczny, na pewno
        nie odmowi Ci pomocy.
        Serdecznie zazdroszcze posiadania pamietnika i ciesze sie ze dolozysz cenna
        cegielke do historii Szczecina i jego ukochanego dziecka , polskiej floty.
        Pozdrowiam, zyczac stopy wody pod kilem.Hanka
        • Gość: XXL Re: Rok 1958 IP: *.arkonskie.v.pl 14.03.05, 20:38
          Gość portalu: Hanka napisał(a):
          > cegielke do historii Szczecina i jego ukochanego dziecka , polskiej floty.
          a Port to co jakiś bachor niechciany )-:
          • Gość: Hanka Re: Rok 1958 IP: *.atlsfl.adelphia.net 15.03.05, 00:56
            Alez skad, Port to dom rodzinny floty. Troche juz sie postarzal ale ciagle ma
            mozliwosci rewitalizacji. Oby.
            Pozdrawiam morsko. Hanka
        • Gość: MYCHA Re: Rok 1958 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 23:46
          Dzięki Haneczko, muszę Ci powiedzieć, że chrzest na s.s "Szczecin", jaki
          przeszła Żaba - jest opisany, ale bez takich szczegółów jak u mnie - w ksiażce
          kpt. Eugeniusza Daszkowskiego o kpt. Walas-Kobylińskiej. Książkę mam,
          Daszkowskiego znam, znam też i Żabę. Pani kapitan niewiele juz pamięta z tego
          rejsu i w jej opowieściach czas dostaje istnego kociokwiku, w każdym razie
          plącze się niemiłosiernie. I dokładnie nie wiem o którym rejsie akurat opowiada.
          Ale żyje I oficer z tego statlu,pan kpt. Zbyszek Sak (jest małżonkiem p. Jadzi
          Igiel, dyrektorki z Filharmonii. Tu podpytuję, a on mnie - bo też coś pisze ze
          wspomnień. Z dyr. Kargerem niechybnie poprozmawiam, ale nie wiem czy nn akurat
          pływał w tropikach i zna realia parowca.
          Pozdrawiam - :)
          • Gość: Hanka Re: Rok 1958 IP: *.atlsfl.adelphia.net 15.03.05, 01:07
            Nie sadze aby p. Karger plywal na parowcach i to w tropiku. Ma natomiast b.
            gleboka wiedze na temat shippingu , floty PZM oraz realiow , bez ktorych
            znajomosci trudno uniknac przejezyczen i bledow. Oczywiscie, pomoc Kpt. Saka
            jest napewno b. cenna.
            Powodzenia zycze. Hanka
    • Gość: R.Z Re: Rok 1958 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 22:35
      Roku 1958 nie pamiętam ,ale już 1960 tak ,najbardziej w pamięci utkwił mi sklep
      kolonialny pana Mellera w pawilonach na rogu Śląskiej i Wojska Polskiego gdzie
      na wystawie zawsze leżały przeróżne owoce egzotyczne kolorowo opakowane
      czekolady zagraniczne, w sklepie unosił się aromat świeżo mielonej kawy.Co
      przywożono w tamtych latach ? Wydaje mi się że był to początek non ironów
      pamiętam że proszek do prania OMO bo w PRALUKSIE koszule żółkły,powszechnie
      palono Sporty ,Giewonty, Mazury ale twój matros powinien palić Camele ,
      Winstony albo Lucki Strike.Bardzo popularne w tym okresie piosenki to Pamiętasz
      Capri i La Paloma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka