Dodaj do ulubionych

żartował zawsze

IP: *.szczecin.pl 04.04.05, 13:29
Szklana klatka
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce.
Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w
Krakowie.
- Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się
lękamy o Waszą Świątobliwość...
- Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.

Wszyscy sobie poszli
Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po
zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na
opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy
sobie poszli, a mnie zostawili!"

Podryw na księdza
Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki
spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu
młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
- Zapomniał pan zegarka, co?
- A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
- Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który
zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko,
wieczorem dansing...
- Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
- Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny
sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

Jeździć po kardynalsku
Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na
nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
- Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!

Przeprosiny
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili.
Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa
z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i
powiedział:
- Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!
Obserwuj wątek
    • Gość: J-23 Re: żartował zawsze IP: *.szczecin.pl 04.04.05, 13:46


      Pożegnanie biskupów
      Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej
      pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"

      Więcej już nic nie powiem
      Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla
      Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że
      później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać".

      Opaleni kardynałowie
      Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej
      pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny -
      opalili się towarzyszący mu kardynałowie.

      Jakoś człapię
      Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety
      Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o
      zdrowie.
      - A jakoś człapię - odpowiedział Papież.

      Złość piękności szkodzi
      Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek
      Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc.
      Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby
      na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
      - To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
      A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.

      Z Wami dziecinnieję
      Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to miał w
      zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
      - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
      - Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
      - Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.

      Mów mi wujaszku
      Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta
      Jimmy’ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z
      wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:
      - Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
      Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział:
      - Mów mi wujaszku.

      Papieskie wagary
      Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam
      dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy -
      skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".

      Jak się czuje piesek
      Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził
      sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się
      nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i
      zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież
      spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".

      Jan Paweł - Pawłowi
      Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się
      cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo.
      Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę,
      stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".

      To tylko wasza konstytucja
      W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
      lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach
      niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
      - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie
      Papież.

      Nie szumcie siostry nam
      W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się
      już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały
      milczenie, hałasują tu najgłośniej".

      Niech żyje łupież...
      Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie ’Niech żyje
      papież’, przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: ’Niech żyje
      łupież’. Ja was do tego nie zachęcam".

      Ech, popapieżyć
      Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
      - Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.

      Papież nie da sobą kręcić
      Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian gromadziły
      się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani
      myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog
      z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną,
      jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić".

      Ten to ma dech
      W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich błoniach
      odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta
      Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle z
      kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani ministranci,
      ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks. John
      Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z kadzielnicy
      począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego,
      który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten
      to ma dech!".

      Czy Wyborcza wybiera Papieża
      Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku nie
      posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten
      wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych Wadowicach.
      Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego".
      "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II
      I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do Papieża doszły
      głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele. Odpowiedział jednak
      zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej".
      Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z charakterystycznym
      dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".

      Nie mądrz się, lecz módl
      Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy dojdzie
      do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli trzech
      wielkich religii:
      - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał
      zakonnik
      - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty

      Czy protestanci wstaną wcześniej
      Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z dziennikarzy
      zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu poświęcił na
      rozmowy z protestantami.
      "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale
      czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież

      Niesforny Papież
      Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował i z
      tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie dopuścił jednak
      do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na trasie jego
      pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty, 17
      czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół milionowi wiernych dziękował
      za "świętą cierpliwość dla Papieża". Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II
      tak oto dialogował z tłumem:
      - Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie
      wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać -
      przyjeżdzo
      - Nic nie szkodzi - odparli wierni.
      - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do
      Rzymu.

      Ja w tym wieku byłem papieżem
      W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w
      pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile
      ojciec ma właściwie lat?".
      - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn.
      - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II.
      - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj wybuchnęli
      śmiechem.

      Kurczę jest tańsze
      Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich
      wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca
      do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na
      talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: "Dlaczego?"
      - Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty
      • Gość: cynik Re: żartował zawsze IP: *.localdomain / 67.15.54.* 04.04.05, 13:49
        on zartowal zawsze, a oni sie zawsze na to nabierali..
    • Gość: J-23 Re: żartował zawsze IP: *.ksiazat.v.pl 04.04.05, 21:51
      hop
    • Gość: gardan Re: żartował zawsze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.05, 01:25
      Dziekuję Ci za te anegdoty. Jakoś tak mi się lżej zrobiło przez chwilę...
      Papa potrafił żartować.
      • Gość: J-23 Re: żartował zawsze IP: *.szczecin.pl 05.04.05, 09:51
        i takim Jego zapamientajmy(-:
        • Gość: prztyk Re: żartował zawsze IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.05, 11:13
          dobrze żeś je przytoczył-przeczytałem wszystkie-jak masz jeszcze więcej to
          zamieść...
          • Gość: J-23 Re: żartował zawsze IP: *.szczecin.pl 05.04.05, 11:24
            Papież w anegdotach




            4 czerwca 1988r. Włochy. Fiorano. Papież odwiedza fabrykę samochodów Ferrari.
            Ten samochód prowadzi Piero Lardi Ferrari, syn Enzo Ferrariego
            Fot. AP Photo/stf


            SERWISY


            ¤ Jan Paweł II







            oprac. Mikołaj Lizut 10-10-2003 , ostatnia aktualizacja 10-10-2003 19:41

            Karol Wojtyła we wspomnieniach przyjaciół, znajomych i współpracowników

            ***

            Ludzie znający dobrze Jana Pawła II powiadają, że Papież nawet w najgorszych
            sytuacjach nie traci poczucia humoru. Joaquin Navarro Valls, rzecznik prasowy
            Stolicy Apostolskiej, zapytał go kiedyś wprost:

            - Czy Wasza Świątobliwość płacze?

            - Nigdy na zewnątrz - odpowiedział Papież.

            ***

            Karol Wojtyła przyszedł na świat 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Jego matka
            Emilia powtarzała ponoć sąsiadkom, że Lolek będzie wielkim człowiekiem...

            W 1927 roku - wkrótce po tym, jak amerykański lotnik Charles Lindbergh samotnie
            przeleciał nad Atlantykiem - zapytano małego Karola Wojtyłę:

            - Kim chciałbyś zostać?

            - Będę lotnikiem! - odpowiedział chłopiec.

            - A dlaczego nie księdzem?

            - Bo Polak może być drugim Lindbergiem, ale nie może zostać papieżem.

            ***

            Wspomina Halina Królikiewicz-Kwiatkowska, koleżanka z Wadowic:

            - Jaki był Karol Wojtyła? Na pewno inny od swoich kolegów, odrębny. Ale co to
            znaczy? Trudno wytłumaczyć te cechy. Wesoły, bardzo koleżeński, pierwszy
            niosący pociechę w nieszczęściu, w chorobie, uprawiający sporty; zasadniczość
            była mu zupełnie obca. A przecież czuło się zawsze, że ma - w jakiś sposób
            niedostępny - swój świat myśli, że jest głęboko religijny, że umie najwięcej z
            nas wszystkich, że czyta trudne filozoficzne książki, które nas znudziłyby już
            po kilku stronach, że uczy się i nie traci na próżno ani chwili. I pisze -
            poematy, wiersze, dramaty filozoficzne dla nas zawiłe, a kiedy rozmawia, to
            uważnie słucha swego interlokutora, ale zawsze, nawet i dziś, w jego oczach
            błyskają iskierki ni to humoru, ni jakiejś ironijki czy też wyrozumiałości dla
            każdego, bo nigdy nie potępiał, nie pouczał, ale rozumiał.

            Dziennikarze często zadają pytanie, jakie miał wady. Nie wiem. Nie znam. Do
            gimnazjum biegł za trzy minuty ósma rano z pobliskiego rynku, obok którego
            mieszkał, i wpadał w ostatniej chwili do klasy z wielką, rozwichrzoną gęstwą
            włosów, które nigdy nie chciały go słuchać. Fryzura Karola była przedmiotem
            żartów jeszcze na studiach. Wśród wierszyków pisanych przez studentów
            polonistyki znalazł się i taki: "Młodym rybom brak podniebień \ Czy Wojtyła ma
            już grzebień?".

            ***

            Jego bliscy koledzy z ławy uniwersyteckiej przybili kiedyś na drzwiach jego
            pokoju w bursie akademickiej, tzw. Pigoniówce, wizytówkę: "Karol Wojtyła -
            początkujący święty".

            ***

            W roku 1969 ukazała się najważniejsza praca filozoficzna Karola Wojtyły: "Osoba
            i czyn", książka znakomita, ale bardzo trudna...

            - Kardynał Wojtyła lubił odwiedzać proboszcza w Kętach, księdza prałata Józefa
            Świądra, z którym doskonale się rozumieli, a nawet przyjaźnili - opowiada
            ksiądz Franciszek Kołacz. - Kiedyś, podczas rejonowego spotkania księży w
            Oświęcimiu, ksiądz Świąder jakimś żartem "dokuczył" księdzu kardynałowi, który
            karcąc go, powiedział:

            • Gość: J-23 Re: żartował zawsze IP: *.szczecin.pl 05.04.05, 11:26

              - Ej, prałacie, będziesz za to siedział w czyśćcu.

              Prałat Świąder natychmiast mu odpowiedział:

              - Tak. I nawet wiem, co tam będę robił.

              - Co takiego? - pyta zaciekawiony kardynał.

              A prałat na to:

              - Będę czytał "Osobę i czyn".

              Całe zgromadzenie kapłańskie ryknęło śmiechem; śmiał się równie serdecznie i
              ksiądz kardynał.

              W maju 1972 roku kardynał Wojtyła prowadził pogrzeb księdza Świądra. Stałem
              obok niego, gdy grabarze wkładali trumnę do grobowca, i usłyszałem półgłosem
              wypowiedziane zdanie: - No, teraz prałat czyta już "Osobę i czyn".

              ***

              W czasach kiedy w kraju było tylko dwóch kardynałów, kardynał Wojtyła lubił
              mawiać: - W Polsce 50 proc. kardynałów jeździ na nartach! Nie jeździ ks.
              kardynał Wyszyński.

              Innym razem ks. kardynał Wojtyła, rozmawiając z zagranicznymi dziennikarzami,
              zaniżył ten skład procentowy i zażartował: - W moim kraju 40 proc. kardynałów
              uprawia narciarstwo!

              Kiedy jeden z korespondentów zauważył, iż Polska ma przecież tylko dwóch
              kardynałów, kardynał Wojtyła roześmiał się: - Oczywiście, ale kardynał
              Wyszyński, prymas Polski, stanowi 60 proc.

              ***

              Pewnego dnia ktoś zapytał kardynała Wojtyłę: - Czy uchodzi, księże kardynale,
              aby ksiądz jeździł na nartach? - Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na
              nartach! - odpowiedział przyszły papież.

              ***

              Stary góral opowiadał: - Kardynał Karol Wojtyła chodzieł w góry. Nikt nawet nie
              wiedzioł, kto on jest, bo się nie przedstawioł, no ale zawse set rano na
              Rusinowom Polanę do kaplicy i kie był na Rusinowej, to zachodzieł hań zawse do
              babki Kobylarcyk.

              Aniela Kobylarczyk była ostatnią gaździną Rusinowej Polany. Każdy ją znał i
              każdy mógł się u niej napić herbaty. Kiedyś kardynał Wojtyła też ją o herbatę
              poprosił, ale ona go nie poznała. Powiedziała tylko: - Ej, żeście się najedli,
              aj najedli, kozdy by herbatkę chcioł pić, ale wody to mi ni mo kto przinieść.

              Na te słowa poderwał się kardynał, wziął dwa wiadra i poszedł do źródła po wodę.

              Po 16 października 1978 roku ktoś zagadnął Anielę Kobylarczyk: - No, babko,
              widzicie. Tego, coście posłała po wodę, obrali na papieża, a wyście mu telo
              dobrze zrobieła, boście mu herbaty uwarziła!

              Na to babka Aniela Kobylarczyk rzekła ze smutkiem: - Hej, kieby jo była
              wiedziała, to jo by mu tej herbaty nie warziła. Miałabyk se teroz dwa
              wiaderecka wody świenconej.

              • Gość: J-23 Re: żartował zawsze IP: *.szczecin.pl 05.04.05, 11:27
                Papież w anegdotach (3)




                4 czerwca 1988r. Włochy. Fiorano. Papież odwiedza fabrykę samochodów Ferrari.
                Ten samochód prowadzi Piero Lardi Ferrari, syn Enzo Ferrariego
                Fot. AP Photo/stf


                SERWISY


                ¤ Jan Paweł II








                ***

                16 października 1978 roku Karol Wojtyła został wybrany na papieża. 264. biskup
                Rzymu przyjął imię Jan Paweł II. Tego samego dnia polska himalaistka Wanda
                Rutkiewicz zdobyła najwyższy szczyt świata Mount Everest.

                Wanda Rutkiewicz osobiście spotkała Papieża latem 1979 roku podczas jego
                pierwszej pielgrzymki do Polski. Ofiarowała mu wtedy kamień z najwyższej góry
                świata, a on powiedział: - No proszę, jednego dnia pani i ja zaszliśmy tak
                wysoko.

                ***

                Papież z Polski podbił serca Włochów natychmiast po wyborze, kiedy stanął przed
                mieszkańcami Rzymu i wyznał: - Nie wiem, czy będę umiał dobrze wysłowić się w
                waszym... naszym języku włoskim. Gdybym się pomylił, poprawcie mnie.

                - Wtedy ludzie zgromadzeni na placu św. Piotra wybuchnęli śmiechem i zaczęli
                klaskać - komentuje ksiądz Boniecki - ponieważ Ojciec Święty właśnie w tym
                zdaniu zrobił błąd, wtrącając bezwiednie słowo francuskie.

                ***

                Nowe obowiązki wymagały sił. Nagła śmierć Jana Pawła I po zaledwie 33 dniach
                pontyfikatu była wielce wymowna.

                Plan budowy w Castel Gandolfo basenu kąpielowego wywołał w mediach krytykę Jana
                Pawła II - zaczęto oskarżać Papieża o rozrzutność i... egoizm. A on
                odpowiadał: - Papież potrzebuje ruchu. A nowe konklawe będzie kosztować dużo
                więcej.

                ***

                Jeszcze jako kardynał na widok (bardzo szczupłego) ojca Leona z Tyńca Wojtyła
                mówił: Oto definicja mnicha, "kupa kości owiniętych w czarny materiał". Już w
                Watykanie odwiedził go ksiądz Mieczysław Maliński. Podano obiad: gość dostał
                kurczaka, a gospodarz rybę. - Dlaczego ja jem kurczaka? - zapytał Maliński. -
                Bo kurczak jest tańszy.

                ***

                Karol Wojtyła - Jan Paweł II znany jest z ciętego języka. Jeszcze w Krakowie,
                gdy się dowiedział, że ksiądz Boniecki złamał nogę na nartach, stwierdził: -
                Tak to już jest, jak ktoś najpierw jeździ, a potem dopiero się uczy.

                Jednakże - powiada ksiądz Adam Boniecki - od kiedy Wojtyła został Ojcem
                Świętym, bardzo stara się panować nad złośliwością.

                Nadal jednak krążą w świecie jego dowcipne - i lekko złośliwe - powiedzonka...
                Na przykład o jednym z biskupów, który zagadnął go: - No cóż, starzejemy się,
                Ojcze Święty... Papież spojrzał na niego i odparł: - Tak, ale ja od nóg.

                ***

                Kardynał Karol Wojtyła wielokrotnie pisał protesty do wojewody nowosądeckiego
                Bafii, który tępił ruch oazowy, nasyłając na wakacyjne obozy rekolekcyjne
                milicję. A kiedy w 1979 roku w Nowym Targu Bafia został przedstawiony Ojcu
                Świętemu, ten powiedział: - My się przecież znamy... z korespondencji.

                Podobnie zareagował na widok Józefa Klasy, byłego I sekretarza PZPR w Krakowie,
                który nie miał nigdy czasu, żeby spotkać się z kardynałem Wojtyłą. W 1979 roku
                Klasa był ambasadorem PRL w Meksyku i w tym charakterze został przedstawiony
                Ojcu Świętemu. - Nigdy nie wątpiłem, że jednak znajdzie pan chwilę czasu dla
                mnie - ucieszył się Papież.

                ***

                Wkrótce po zamachu zaczęto wozić Jana Pawła II w oszklonym samochodzie, tzw.
                papamobilu. To go ponoć irytuje. Kiedyś w rozmowie z Ojcem Świętym próbowano
                bronić tej "szklanej klatki":

                • Gość: J-23 Re: żartował zawsze IP: *.szczecin.pl 05.04.05, 11:29
                  Papież w anegdotach (4)




                  4 czerwca 1988r. Włochy. Fiorano. Papież odwiedza fabrykę samochodów Ferrari.
                  Ten samochód prowadzi Piero Lardi Ferrari, syn Enzo Ferrariego
                  Fot. AP Photo/stf


                  SERWISY


                  ¤ Jan Paweł II








                  - Ona zmniejsza ryzyko. Nic na to nie poradzimy, że się lękamy o Waszą
                  Świątobliwość.

                  - Ja też - odpowiedział Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.

                  ***

                  Podobno niektórzy włoscy kurialiści nie przepadają za polskim otoczeniem Jana
                  Pawła II, tą - jak mówią - "polską mafią".

                  Tę anegdotę André Frossard usłyszał od samego Jana Pawła II:

                  Papież modli się i pyta Boga:

                  - Panie, czy Polska odzyska pewnego dnia wolność?

                  - Tak - odpowiada Bóg - lecz nie za twojego życia.

                  Wobec tego Papież pyta dalej:

                  - Panie, a czy po mnie będzie jeszcze polski papież?

                  - Nie za mojego życia - odpowiada Pan Bóg.

                  ***

                  Podczas jednego z koncertów Jan Paweł II, mówiąc o pięknie muzyki, przypomniał
                  słowa świętego Augustyna: kto śpiewa, podwójnie się modli.

                  Po koncercie Papież zamienił kilka słów z ambasadorem USA przy Stolicy
                  Apostolskiej:

                  - Tak, ksiądz musi sporo śpiewać w kościele, nawet jeśli nie najlepiej mu to
                  idzie.

                  - A czy Ojciec Święty dobrze śpiewał? - zapytał Ray Flynn.

                  - Kiedy ja śpiewałem, modliłem się pojedynczo - odparł Papież.

                  ***

                  Podczas wizyty w Polsce w roku 1999 ciągle rozbijał nieznośną dlań atmosferę
                  kultu...

                  Pielgrzymi zgromadzeni w Elblągu przerywali Ojcu Świętemu często i głośno. Jan
                  Paweł II skomentował to: - Ktoś się raz pomylił i zamiast wołać: "Niech żyje
                  Papież!", zaczął wołać: "Niech żyje łupież!". Ja was do tego nie zachęcam.

                  Kiedy krzyczano doń: "Witaj w Licheniu", stwierdził: - Myślałem, że
                  mówicie: "Witaj, ty leniu".

                  Z powodu choroby Papież nie mógł pojechać do Gliwic. Odwiedził jednak to miasto
                  ostatniego dnia swojej wizyty w Polsce. - Ja bym z takim papieżem nie
                  wytrzymał - powiedział. - Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma
                  przyjechać - przyjeżdżo.

                  ***

                  Od pewnego czasu stanem zdrowia Jana Pawła II zaczęły bardzo interesować się
                  media. Powtarzano każdą plotkę na ten temat. A sam Papież, pytany o swoje
                  zdrowie, odpowiadał: "Nie wiem, nie zdążyłem jeszcze przeczytać porannej prasy".

                  ***

                  W połowie lat 90. Jan Paweł II zaczął mieć coraz większe problemy z chodzeniem:
                  przejście dłuższego odcinka zajmowało mu coraz więcej czasu. W 1994 roku,
                  podczas obrad Synodu Biskupów, Papież z trudem podszedł do stołu prezydialnego
                  i zamruczał pod nosem: Eppur si muove [,,A jednak się porusza..." - zdanie to
                  wypowiedział Galileusz, mając na myśli Ziemię, po wymuszonym przez inkwizycję
                  uroczystym wyrzeczeniu się swoich poglądów astronomicznych].

                  Opracował Mikołaj Lizut na podstawie książki Janusza Poniewierskiego "Kwiatki
                  Jana Pawła II", Znak 2002

                  • Gość: ccc Re: żartował zawsze IP: *.ksiazat.v.pl 05.04.05, 23:01
                    super!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka