Dodaj do ulubionych

Wystawa rzeczy codziennych

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.05, 19:24
Muszę koniecznie pójść ! A pamiętacie lody "Pingwin" mleczne, na patyku,
sprzedawane na ulicy z takiej tekturowej lodówki noszonej na pasach ... a
drewnianne piórniki ? Jezu jak można było nim przywalić ! A takie cienkie
długopisy plastikowe z głowkami Jacka i Agatki ? O rany to naprawdę było tak
dawno ?
Obserwuj wątek
    • Gość: K Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: *.pl / *.atrax.pl 06.07.05, 09:28
      Szkoda, ze duzo rzeczy, ktore moglyby uswietnic wystawe, po prostu zaginelo w
      mrokach dziejow... Bo kto przypuszczal np. 50 lat temu, ze jakas rzecz bedzie
      sie nadawala do muzeum...

      Ja na pewno pojde... Tylko nie wiem czy teraz isc samemu, czy wybrac sie w
      pazdzierniku z cala grupa ;)
      • Gość: :) Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 09:57
        A pamiętacie lizaki - kogutki? Żółte pudełeczka, takie płaskie, z dziurką, z kakaowymi drażetkami? A kanki na mleko? Taka wystawa to super pomysł!
    • Gość: Ilka Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 10:19
      Ciekawe czy są na wystawie fartuszki szkolne i j u n i o r k i ? Te juniorki spędzały sen z powiek rodzicom, bo w szkole wymagali, a w sklepach nie było...
      • Gość: afilipinka Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: 213.155.184.* 06.07.05, 14:19
        A ja mam w swojej ksiazeczce zdrowia pieczatke sklepu i zaswiadczenie o
        sprzedaniu koszulki gimnastycznej, spodenek i wlasnie tych cholernie
        niewygodnych juniorek.
        • Gość: wizytka Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 20:09
          A syfony z grubego szkła, oranżada w proszku (fajnie piekła w język), fartuszki
          szkolne, takie świecące rozciagały sie przy prasowaniu, a filcowe kapcie ...
          • Gość: pieszy Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: *.fnet.pl 06.07.05, 20:28
            juniorek i fartuszków brak,
            syfon z grubego szkła jest,

            byłem wczoraj, taka nostalgiczna wycieczka, warto

            jest szczeciński samochodzik SMYK, przepustka NKS podpisana przez Jurczyka,
            sączy się muzyka FILIPINEK, jest saturator, i wiele innych
          • kurde.felek Re: Wystawa rzeczy codziennych 06.07.05, 20:33
            Radyjko koliber na baterie - nieustające marzenie, tarcza szkolna na rękawie
            (na agrafkę by się mogła odpinać), tekturowy tornister, potem autemntycznie
            skórzany, marzeniem było z niewyprawionej skóry z futerkiem dzka.
            Te piórniki to była cała frajda, zwłaszcza tzw."zakopianki" dla dziewczyn z
            rzeźbionymi szarotkami, ja miałem z przegrodkami i wysuwanym wieczkiem z
            jasnego drewna. W nim szklanne kulki do grania, gumkę z takiego jakiegoś
            kolorowego tworzywa i pachnącą, które mi ojciec z rejsu przywoził. Handlowałem
            nimi w szkole, raz nawet przehandlowałem ojca długopis w dziewczyną w środku, z
            której opadał kostium kąpielowy jak się długopis odwracało do góry nogami.
            Na nogach - traktory! Spodemki do WF - dynamówki! biały podkoszulek i
            obowiązkowo - tenisówki.
            No i moja zmora, koszmar - emaliowane "trojaki" do przynoszenia po szkole
            obiadów z bankowej stołówki.
            O! nylonowe siatki na zakupy!
            I piękne z NRD-owa sprowadzane kolejki elektryczne, których chyba nikt już nie
            robi! Można było w sklepie harcerskim dokupować elementy dworca, torów, jakieś
            mostki, wagoniki specjalistyczne. To był mój ukochany sklep, pry pl. Żołnierza.
            Co jeszcze pamiętam?
            Już wiem plastikowe krzesła tzw.pop-art lub "picassa" jakieś takie - forma z
            plastiku o dziwacznych kształtach i aluminium. Miałem takie czerwone, cholerna
            niewygoda i do tego biureczko z CPLiA z jasnego drewna z ....jaskrawo czerwonym
            blatem z laminatu. To był szczyt elegancji.
            i jeszcze ważne - kredki woskowe!
    • Gość: Agnieszka Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: 83.168.96.* 06.07.05, 20:28
      Po krótkim namyśle "co by tu jeszcze wymienić z tzw. hitów głębokiego PRLu?"
      przypomniały mi się żółte oranżadki w plastikowym woreczku z dołączoną
      słomką :) Chodziło się po nie, na przerwie w podstawówce, do pobliskiego sklepu
      geesowskiego. A troszkę dalej był sklep, w którym sprzedawano naprawdę
      różniasty szmelc no i m.in. kapiszony w tekturowych bodaże okrągłych
      pudełeczkach :) Ani to nie strzelało pożądnie, ani żadnych innych efektów nie
      dawało, a mimo to na każdym kroku małe kajtki te kapiszony butem tarły na
      chodniku... A zimą to wszyscy ganiali w RELAXach :)
      • Gość: Gardan Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.05, 02:28
        Mordoklejki! takie dłuuugaśne cukierki do wyciągania plomb...Guma "Donald" balonówka z historyjką, hi hi. Wymieniało się potem te historyjki, pamiętacie?
        Pamiętniki "Ku pamięci" w sztywnych okładkach do wpisywania się sobie nawzajem.
        Kalkomanie. Takie kuleczki na sznurku do stukania (jak to się nazywało???), ewentualnie jedna kulka i kieliszek do łapania tej kulki...
        Torby - stewardessy, czerwone albo niebieskie z samolotem...
        Długopisy, w których pływał statek...Pocztówki trójwymiarowe, mrugające oczkiem...
        Starzy my...
        • znacznik Re: Wystawa rzeczy codziennych 07.07.05, 07:07
          Ehhh,a na Abramowskiego prywatna syfoniarnia,gdzie oranzada kosztowala 1,50 a w
          sklepie 1,80,i przeboj : syfony oranzadowe za 5 zl !! Coz to byl za smak !! Tak
          niedawno...
    • deser_t Re: Wystawa rzeczy codziennych 07.07.05, 10:04
      A ile kosztuje bilet wstępu?
      • Gość: wizytka Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: *.teleton.pl 07.07.05, 10:28
        dla tych między 40-50-tką powinien być za darmo :)
        Pamietam jak kolezanka przynosila do szkoły a to banana a to pomarańczę. Boże !
        Jaka była awantura, zebranie rodziców i protesty ... że tak nie wolno bo inne
        dzieci nie widziały, nie mają, a zapach taki kuszący, niech w domu zje ... No i
        kochani zapomnieliśmy jeszcze o papierze toaletowym a raczej jego braku. Nie
        wiem jak u Was, ale u mnie w domu - równo pociete przez mamę stare gazety wbite
        na hak do wieszania torebek :)
        • Gość: :) Re: Wystawa rzeczy codziennych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.05, 10:42
          Ja pamiętam brak wszystkiego. A, nie...Ocet był.
          A z dawnych cudeniek przypomina mi się dezodorant "Basia", taki zielony w buteleczce ze szkła...
          A ztym papierem to było jakoś tak...za makulaturę dawali, czy co? Cos takiego było, nie?
          A pamiętacie plastikowe koszyczki na zakupy? Albo torby z takiej plastikowej siatki? Nawet z haftem!
          I napoje...Złota rosa...Polo cocta...
          Ale myśliwska smakowała! Jednego brak zdecydowanie - smaku wędlin. I to nie o to chodzi, że jak nie było, to smakowała każda, tylko naprawdę były lepsze. Cienkie paróweczki w folii - jak to pachniało! Co by nie mówić, teraz nie pachnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka