Gość: Fiona
IP: *.vx.pl / *.vx.pl
01.08.05, 12:57
W Głosie Szczecińskim możemy przeczytać:
"Urząd Miasta opublikował w internecie 180 nazwisk studentów, którzy dostali
stypendium socjalne. - Nazwiska i imiona osób, którym przyznano stypendia
socjalne, finansowane ze środków Unii Europejskiej, może przeczytać każdy,
kto wejdzie na internetowe strony Urzędu Miasta.
Jeśli ktoś czuje się tym pokrzywdzony może napisać do nas skargę. Wtedy
będziemy mogli zbadać, czy ustawa o ochronie danych osobowych nie została
naruszona - mówi Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik Generalnego Inspektora
Ochrony Danych Osobowych.
O stypendium mogą się ubiegać studenci z rodzin o niskich dochodach, na
stałe zameldowani w Szczecinie. Pod listą napisane jest jakie dokładnie
warunki muszą spełniać osoby, które chcą dostać stypendium. Najważniejsze
kryterium to niski dochód na osobę w rodzinie - 504 zł netto. Urzędnicy
magistratu w upublicznianiu nazwisk osób o niskich dochodach nie widzą nic
zdrożnego.
- Na podstawie imienia i nazwiska nie da się zidentyfikować osoby - tłumaczy
Łukasz Pundyk, dyrektor Wydziału Współpracy Międzynarodowej i Funduszy
Pomocowych.
Czy rzeczywiście wszystko jest zgodne z prawem próbowaliśmy wyjaśnić u
Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Rzecznik GIODO powiedziała
nam, że są sytuacje, w których można upublicznić dane osobowe. Robi się tak
na przykład w celu kontroli społecznej. Wtedy wszyscy mają możliwość
sprawdzenia, czy pieniędzy nie dostała osoba spokrewniona z kimś, kto o ich
przyznaniu decyduje. W takim przypadku trzeba się jednak powołać na konkretne
przepisy.
Urzędnicy na przepisy powołać się jednak nie chcieli, powtarzając, że na
liście nie ma wystarczających danych do zidentyfikowania osób.
- Skoro tych osób nie da się zidentyfikować, to po co w ogóle taką listę
publikować - dziwi się Małgorzata Kałużyńska-Jasak.
- Z listy można jednak wyciągnąć pewne wnioski. Wiadomo, że są to osoby
zameldowane w Szczecinie i że studiują.
W magistracie usłyszeliśmy, że lista jest po to, aby osoby ubiegające się o
stypendium mogły sprawdzić, czy je dostały. Zapytaliśmy, czy nie lepiej
byłoby poinformować je osobiście.
- To nie zawsze wystarcza - usłyszeliśmy.
Nam udało się skontaktować z kilkoma osobami z tej listy w ciągu dwóch godzin
przy pomocy książki telefonicznej. Nikt, z kim rozmawialiśmy, nie miał
pojęcia, że jego nazwisko zostało na takiej liście umieszczone.
- Pierwsze słyszę. Jestem tym bardzo zaskoczony - mówi student architektury,
który woli więcej swojego nazwiska nie upubliczniać.
- Nie miałabym nic przeciwko, gdyby chodziło o samo nazwisko. Ale tam jest
też napisane jaki trzeba mieć dochód. To już jest sprawa osobista i takich
informacji nie powinno się udostępniać. Zwłaszcza, że jest przecież ustawa o
ochronie danych osobowych - mówi inna studentka z listy. "
Dobre sobie... po nazwisku i imieniu nie można zidentyfikować osoby?? Te
tłumaczenie wydaje się śmieszne... ja rozpoznałam kilka osób..