Przygarnę małego kotka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 21:08
Chętnie przygarnę małego kocurka(chłopca), najlepiej buro(szaro)-biały, w
wieku tak ok 8-16 tygodni. proszę jesli ktos z was wie gdzie sa małe kotki to
niech da znac. Z góry dziękuje.
    • albert_c Re: Przygarnę małego kotka 13.10.05, 22:00
      ja wiem...wlasnie sie takim maluchem troszke zajmuje i szukam dla niego
      domu...przy czym to malentswo to takie jest bialo czarno, lekko poldzikie;-)

      potrzebujesz wiecej szczegolow?:))
    • Gość: marta czy wszytskie koty na eksport poszly??!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 21:55
    • Gość: marta czy wszytskie koty na eksport poszly??!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 21:58
      Nie chce mi sie wierzyć, że w tym WIELKIM mieście nie ma nikt małych kotków!!!
      od kiedy nasz "eksport" sie poprawil? Nie ma nikt kotka do oddania w dobre ręce-
      -----szkoda:( a było by mu u mnie dobrze, ja kocham koteczki :(
      • ja_aska Re: czy wszytskie koty na eksport poszly??!! 17.10.05, 22:56
        a kotek albercika ci się nie podoba?
      • Gość: kaes Re: czy wszytskie koty na eksport poszly??!! IP: *.iscnet.pl 17.10.05, 23:33
        Marta zostało jeszcze..7
        Są do oddania 5 tygodniowe kociaki, wszystkie urocze ale
        kto pierwszy tem lepszy.
        Proszę pilny o kontakt pod nr 0 600 024 245
    • moulin_rouge Re: Przygarnę małego kotka 17.10.05, 23:09
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=664
    • Gość: kaes Re: Przygarnę małego kotka IP: *.iscnet.pl 17.10.05, 23:38
      To miało być tutaj :
      Marta zostało jeszcze...7
      Są do oddania 5 tygodniowe kociaki, wszystkie urocze ale
      kto pierwszy ten lepszy.
      Proszę pilny o kontakt pod nr 0 600 024 245 lub podaj Twój email.
      pozdr!
      • Gość: ania Re: Przygarnę małego kotka IP: *.internet.v.pl 18.10.05, 00:47
        U mojej znajomej jest jeszcze do oddania 12 tygodniowy pasiasto-biały
        kociaczek.tel. 42-81-059 - Wioletta. Najlepiej przed południem. Pozdrawiam.
        • Gość: Prokot Re: Przygarnę małego kotka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.05, 15:06
          A dlaczego akurat takiego umaszczenia? Pasuje ci do mebli?
          Sorry, że pytam, bo może ci przypomina nieżyjącego, na przykład. Al;e spotykam się i z szukaniem maści dobranej do wnętrza...Jak słyszę, że ktos taki lubi koty, to nie wierzę.

          Nie mówię, że ty do takich należysz, oczywiście. Dlatego pytam.
          • Gość: marta Re: Przygarnę małego kotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 21:31
            tak mialam kotka 6 dni i zdechl na panleukopemie-juz go wzielam chorego
            niestety i dlatego szukam poodbnego bo strata bardzo boli:(
            • Gość: Prokot Re: Przygarnę małego kotka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 03:11
              Gość portalu: marta napisał(a):

              > tak mialam kotka 6 dni i zdechl na panleukopemie-juz go wzielam chorego
              > niestety i dlatego szukam poodbnego bo strata bardzo boli:(

              Znam to. Skąd był? Mój ze schroniska.
      • Gość: MARTA Re: Przygarnę małego kotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 21:59
        moj mail: marta_ss@wp.pl
    • Gość: ewazal88@o2.pl MAM!!! IP: *.chello.pl 18.10.05, 20:26
      Mam do oddania 3 malutkie kociaczki szare!!! Typowe, malutkie dachowce.
      Urodziły sie 29.08.2005 i do oddania, odrobaczone i zaszczepione będą w
      listopadzie(dokładna data nieznana). kontakt na maila:)
      • Gość: Aga Re: MAM!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 21:48
        Kotów szukających domów jest od groma.
        Zajrzyj tutaj: forum.miau.pl/ na "kociarnię" -do wyboru, do koloru.
        • Gość: aga RE:Przygarnę małego kotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 21:49
          Kotów szukających domów jest od groma.
          Zajrzyj tutaj: forum.miau.pl/ na "kociarnię" -do wyboru, do koloru.

          • ja_aska Re: RE:Przygarnę małego kotka 18.10.05, 21:56
            wolę przygarniać przez kogoś.
            • mircea o co tu chodzi?? 18.10.05, 23:37
              ja_aska napisała:

              > wolę przygarniać przez kogoś.


              Kto w końcu szuka tego kota i pod jakim nickiem, co? Bo chyba jakieś
              rozdwojenie jaźni ma tu miejsce? Myślałam, że to poważny post, a nie głupi
              dowcip - są chętni do oddania kociaków, tylko jakoś autorka wątku się
              zdematerializowała.....
              • Gość: aga Re: o co tu chodzi?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 23:45
                O co w ogóle chodzi z tym przygarnianiem przez kogoś?
                A małych kotków jest od groma.W schroniskach,w Towarzystwie Opieki nad
                Zwierzętami,w piwnicach, na śmietnikach-nie,jeszcze nam ich Niemcy nie
                wywieźli.....Koty są wszędzie.
                • ja_aska aga 19.10.05, 08:02
                  te ze schroniska umierają w ciągu tygodnia. jeszcze nie zauważyłaś, że opieka
                  nad kotami w tym miejscu przypomina zwykły obóz? dlatego pytam przez internet
                  gdzie są koty potrzebujące domu.
                  • Gość: aga Re: aga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 15:05
                    Ja podałam link na forum. Tam są koty, które z reguły są w domach tymczasowych -
                    nie w schroniskach(wystarczy trochę poczytać...)
                    Tak się składa,że mam w domu 5 kotów i wszystkie ( poza jednym- wziętym ze
                    schroniska) pozbierałam z ulicy, kiedy były maluszkami.
                    Koty potrzebujące domu są wszędzie, wystarczy się rozejrzeć...
                    • ja_aska Re: aga 19.10.05, 15:19
                      ja miałam trzy a teraz niestety mam tylko dwa. zawsze z ulicy. wolę taką formę
                      kontaktu bo mam pewność, że to będą potrzebujące koty a nie z domu, w którym
                      nagle pojawiło się ich zbyt duzo. poza tym w takich wypadkach chcę wszystkie
                      (tak mówi serce) a rozum nie pozwala.
                • Gość: marta Re: o co tu chodzi?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 21:34
                  poprzedniego kociaka wzielam ze schroniska, niestey juz byl chory... ratowalam
                  go na wszelkie sposoby, codziennie jeździlam z nim do lecznucy na kroplowki,
                  potem nawet sama podlaczalam codziennie w nocy..ale ratunku juz nie bylo-
                  odszedl, dlatego chcę wziasc kolenego ale z bardziej pewnego zodla...wiem ze
                  jest pelno na podworkach, itp ale nie chce przezywac drugi raz tego samego! :(
                  • ja_aska Re: o co tu chodzi?? 19.10.05, 21:47
                    trzeba uważać na wirusowe zapalenie otrzewnej, śmiertelne gó...
              • ja_aska Re: o co tu chodzi?? 19.10.05, 08:01
                czego warczysz? szuka kilka osób niezwiązanych ze sobą. każdy dla siebie.
                • albert_c Re: o co tu chodzi?? 19.10.05, 21:23
                  Asia to szukasz jakiegos kotka czy nie?

                  jakby co, to maluch wciaz szuka domu...
                  • ja_aska Re: o co tu chodzi?? 19.10.05, 21:46
                    moja księzniczka nie żyje,
                    • dominkadg Re: o co tu chodzi?? 19.10.05, 21:52
                      ja_aska napisała:

                      > moja księzniczka nie żyje,

                      [']
                      • Gość: Marta Re: o co tu chodzi?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 21:55
                        przykro mi bardzo... ;(
                    • swantevit Re: o co tu chodzi?? 19.10.05, 21:54
                      ja_aska napisała:
                      moja księzniczka nie żyje,
                      -----------------------------------
                      Co jej się stało?!
                      Tak mi przkro..
                      (:-
                      • ja_aska Re: o co tu chodzi?? 19.10.05, 22:02
                        mi też przykro, i to bardzo. zapalenie otrzewnej - śmiertelna w 100% choroba.
                        • Gość: Prokot Re: o co tu chodzi?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 03:14
                          Bardzo przykre...

                          Ale jak twoje pozostałe koty? Nie zaraziły się? Jak to się w ogóle stało? W domu była przecież, jak rozumiem...
                          Czy może wzięłaś chorego?

                          Współczuję.
                          • ja_aska Re: o co tu chodzi?? 20.10.05, 11:15
                            choroba ta atakuje młode koty, do piatego roku życia przewaznie. moja
                            księżniczka niestety była słabego zdrowka i się zaraziła. droga zarażenia nie
                            jest mi ani weterynarzowi znana. pozostałe koty są duże, tłuste i silne więc im
                            nic nie jest.
    • martkap3 Re: Przygarnę małego kotka 19.10.05, 23:32
      czy masz juz kocurka? u mojej tesciowej jest kilka maluszkow domowych i bardzo
      slodziutkich, jest wybor:)
      • Gość: Prokot Re: Panleukopenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 03:24
        Schronisko jest tym zarażone. Klatki nieodkażane. Wziąć kotka ze schroniska, to znaczy pokochać, dać parę chwil szczęścia biedakowi i wyprawić mu pogrzeb. Tyle tylko, że nie będzie bezimienny i niechciany...

        Wiedzą, że mają problem, ale nic z tym nie robią. Z kamienną tawrzą oddają koty w wiremii, mając pełną świadomość, że są chore, skoro inne już chore były.
        To są wirusowe sprawy. Ludzie w dobrej wierze przynoszą zdrowe, małe kociaki z działek, podwórek, piwnic i te maluchy się tam zarażają.
        Na "wolności" panleukopenia występuje b.rzadko. Źrodłem zakażenia jest schronisko.
        LUDZIE, NIE ODDAWAJCIE TAM KOTÓW! Zostawcie na podwórku, przeżyje więcej.

        Swoją drogą - czas wypowiedzieć wojnę schronisku. Z psami tez jest problem - ludzie biorą z parwowirozą. A te bydlaki mają czelność zamieszczać śliczne zdjęcia w sieci (również swoich gąb), ględzić o miłości do zwierząt i nic nie robić...

      • Gość: Prokot Re: DO MARTY! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 03:30
        ŻADNEGO PRZYGARNIANIA! Kiedy straciłaś tego kociaka? Jeśli ponad pół roku temu - ok, pod warunkiem, że weźmiesz po dwukrotnym szczepieniu.
        Jeśli to było do pół roku - zero kotów! Kwarantanna!!! Masz w domu koci tyfus.
        Śmierć. Posłuchaj mnie.
        Zapomnij o odkażaniu. To brednia. Środki, owszem działają, ale mówimy o wirusach na dużej przestrzeni, nie odkazisz wszystkiego, żeby pękła. Gdzieś - w kocu, na firance, pod podłogą, tam, gdzie nie przyszłoby ci nawet do głowy zostanie dość, żeby zabić kilka kotów. Można odkazić kosz, ale nie cały dom.

        • Gość: Sylwia Re: DO MARTY! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 10:59
          Prokot ma rację. Przeszliśmy to. Dwa koty. Pierwszy był ze schroniska, wyglądał zdrowo, po paru dniach już był chory na panleukopenię. Nie dało się go uratować,mimo, że robiliśmy wszystko.
          Drugi był z tzw. gniazda. Wzięliśmy go po 3 tygodniach po pierwszym. W ciągu 10 dni zachorował. Inne koty z tego miotu żyją i mają się dobrze. Zaraził się u nas w domu, mimo odkażania i to dokładnego.
          Kwarantanna jest konieczna.
          • ja_aska Re: DO MARTY! 20.10.05, 11:20
            wiem o zakażeniach. w tym przypadku zagrożenia nie ma. wirus ginie w suchym
            srodowisku już po 24 ha. ja jestem na punkcie kotów przewrażliwiona więc nie
            naraziłabym kiciusiów na nic złego.
            • Gość: *** Re: DO MARTY! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:31
              Wybacz, aska, nie jestem weterynarzem, ale Prokot jest (znam człowieka, przyjaciel, oprócz tego leczy moje zwierzaki). Wie co mówi.
              • Gość: Prokot Re: DO MARTY! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 11:43
                Aska ma rację (jeśli ma na myśli FIP, nie panleukopenię) - doba. Słaba oporność, na szczęście.
                • ja_aska Re: DO MARTY! 20.10.05, 11:57
                  dzięki prokot za pocieszenie bo właśnie siedziałam w google ze strachem w
                  oczach. wpadłam już w taką paranoję, że moje kiciusie nie mogą mieć kontaktu z
                  butami osób (w tym ja) wchodzących z dworu do domu.
      • Gość: marta DO MARTKAP3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 21:44
        nie jeszcze nie znalazłam kcourka....
    • Gość: marta DO JA_ASKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 18:27
      to miało byc tutaj:

      przepraszam ale to chyba ja zapoczatkowalam ten temat i chyba mi sie ktos
      wtranzolil ze swoimi sprawami...zaczyna sie przez to robic burdel! Jezeli ktos
      pisze do MARTY-to dlaczego TY odpowiadasz na pytania do mnmie? nie rozumiem o
      co w tym chodzi jaki to ma sens, co przez to osiagnac chcesz...wybacz zadko sie
      denerwuje ale to mnie troche podirytowalo...
      • Gość: Prokot Re: DO JA_ASKA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.05, 18:54
        Nie denerwuj się, Marta, wątki mają to do sibie, że idą w różne strony.
        Z tego, co zrozumiałem Aska miala problem, tez kota pochowała, więc zapytałem.
        Każdy może mieć problem, przypadkiem trochę się na tym znam, więc trochę lubię poględzić...
        Dobro kotów, rozumiesz...
        • Gość: marta Re: Prokot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 20:05
          nie, ja ie mam do Ciebie pretensji, a raczej dziekuje za wszelki odzew. Tylko
          ja sie zaczełam juz gubic co jest do mnie a co nie i tak jakby moje "forum"
          ucichło.
          A właśnie pisałes, ze mimo dwukrotnego zaszczepienia nie mogę przygrnąc kociaka
          jesli od odejscia mojego poprzedniego kota minęło mniej niz 6 mieiecy. Pytałam
          sie u dwóch wetów i mi powiedzieli ze moge, wiec teraz nie wiem jaka jest na
          prawde prawda:/ przeciez po zaszcepieniu malenstwa, ma ono odpornosc 100% na
          panleukopenie, tak mi mowiono-nie ejstem ekspertem w tych dziedzinach:( nie
          chce narazac nalenstwa na cierpienia więc nie wiem co mam teraz robic. Miałam
          koty 9 lat i tearaz dlugi okres bez nich to strasznie dziwnie....
          • ja_aska Re: Prokot 20.10.05, 21:32
            Jezeli ktos
            pisze do MARTY-to dlaczego TY odpowiadasz na pytania do mnmie? nie rozumiem o
            co w tym chodzi jaki to ma sens, co przez to osiagnac chcesz...wybacz zadko sie
            denerwuje ale to mnie troche podirytowalo...

            JA - czy ten wielce kulturalny tekst był do mnie? bo jeżeli tak, to moim
            zdaniem masz jakies problemy edukacyjne i mentalne. jeżeli nie, to nie.
            • Gość: marta Re: Prokot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 21:49
              Szukasz kłotni ubliżając? Mi tylko chodzi o to, ze zrobil sie juz bałagan z tym
              wszystkim....

              "Kto w końcu szuka tego kota i pod jakim nickiem, co? Bo chyba jakieś
              rozdwojenie jaźni ma tu miejsce?"-widać że inni sie juz głubia w tym....
              • ja_aska Re: Prokot 20.10.05, 21:54
                przeczytaj swój wpis a może uda ci się ocenić kto chamsko prowokuje.
                • Gość: marta Re: Prokot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 21:59
                  taaa, jeżeli to jest prowokacja wobec Ciebie, to ciekawe co by było gdybym na
                  prawde tak chciała :
                  • ja_aska Re: Prokot 20.10.05, 22:04
                    skoro ten wątek z założenia jest do rozmów o kotach a jak wiadomo koty lubią
                    tylko dobrzy ludzie to albo jest to złe miejsce dla ciebie albo masz kłopoty z
                    czytaniem wątków innych.
                    • Gość: marta Re: Prokot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 22:09
                      yhmy, no to dziekuję bardzo za oswiecenie mnie:P

                      widze, ze to Ty dalej ciągniesz tą "walkę"- chyba za bardzo wrazliwa jesteś,
                      skoro poczułaś sie urazona i teraz się odgrywasz...
                      • ja_aska Re: Prokot 20.10.05, 22:47
                        miłośnicy (prawdziwi) kotów to wrażliwi ludzie.
                        • Gość: marta Re: Prokot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 22:55
                          wrazliwi zalezy na co!? szkoda, ze od razu tak oceniasz ludzi.Mozna być
                          wrazliwym na krzywde czyjąś, na czyjeś cierpienie i nie zawsze się jest
                          miłośnikiem zwierząt.a skad możesz wiedzieć, że niejestem miłosnikiem
                          (prawdziwym) zwierzat? Gdyby tak nie było nie czuwałabym przy moim śp. koteczku
                          w nocy jak był podłączony do pompy infuzyjnej, nie jeżdziłabym znim codziennie
                          a dochodziło ze 2lub 3 razy dziennie do lecznicy, poświecala swój czas na
                          kroplówki tam, które trwały ok. 3 h. Podmywała go, gdy miał dosłownie cuchnąca
                          biegunkę itp... nie mam zamiaru się przed tobą tłumaczyc, tylko szkoda że tak
                          pochopnie oceniasz ludzi, nie znając ich tak na prawde. I nie zasłąniaj sie
                          tutaj miłościa do zwierząt...
                          • ja_aska Re: Prokot 20.10.05, 22:58
                            szkoda, że mnie (pytającą prokota o śmiertelne zagrożenie dla moich kiciusiów)
                            równie dobrze nie potraktowałaś.
                            • Gość: marta Re: Prokot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 23:02
                              może jestem lepsza dla zwierzat niż dla ludzi:P:P jak wiadomo, cos 2 w 1 to nic
                              nie warte:P
                              • ja_aska Re: Prokot 20.10.05, 23:03
                                to akurat popieram ale tym razem sprawa dotyczyla zdrowia i zycia zwierząt.
                                • Gość: marta Re: Prokot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 23:06
                                  wiesz, jakbym była niewrazliwa tak jak uwazasz nie odezwałbym sie do Ciebei jak
                                  Ci księżniczka odeszła....
                                  • ja_aska Re: Prokot 21.10.05, 10:56
                                    więc nie rozumiem twojego komentarza.
          • Gość: Prokot Re: Jeszcze do Marty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 11:45
            Kot musiałby być po dwukrotnym szczepieniu, czyli mieć ok 16 tygodni, w czasie nabierania osporności musiałby być u kogoś.
            Dużo zależy od szczepionki. Są lepsze i gorsze.
            Ale posłuchaj mnie Marto - NIE. Oszczędź sobie bólu. 100% to nieprawda. Panleukopenia to wirus z grupy parvo, bardzo oporny, nie ginie łatwo. Utrzymuje aktywność do roku. Pół roku to niezbędne minimum, pod warunkiem, że kot będzie szczepiony. Dwukrotnie!
            Wiem jak i czym kota zaszczepić, a też czekam. Dzieci tęsknią, pies tęskni, żona tęskni - ale czekamy.
            Zaszczepiony kot może się zarazić, tylko przebieg choroby jest mniej dramatyczny i ma szansę przeżycia. Z uszkodzonym organizmem, niestety.
            Panleukopenia to dramat.

            A tak swoją drogą, kiedy to się stało? Jak był leczony? jakie były objawy? Jeśli możesz napisz. Z opisu opieki wnioskuję, że poszło to mocno jelitowo...
            Czy miał pobieraną krew?
            • Gość: Si-maa Re: Jeszcze do Marty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 13:28
              Prokot ma rację. Kiedy nasz malutki kotek (tez schronisko!)odszedł w cierpieniu, po miesiącu wzięliśmy kociczkę od ludzi, zaszczepioną i zadbaną. Miała 5 miesięcy. Przed upływem 10 dni kocina źle się poczuła, szybko do weta, krew do badania - panleukopenia. Przeżyła. Ale dużo się nacierpiała. I rzcywiście jest już słabsza.
              I też informacja, że szczepionka działa na 100% mieliśmy od weta. Nie wszyscy są uczciwi.
              A nasi przyjaciele, którzy też pochowali kota (schronisko...) na panleukopenię, czekali grzecznie 7 miesięcy (inny weta, dobrze poradził) wzięli kota szczepionego i nic się nie działo.
              • Gość: MARTA JESZCZE RAZ DO PROKOT IP: 213.155.175.* 21.10.05, 14:10
                A jakbym po dwukrotnym zaszczepineiu i odczekaniu 2 tygodnie od 2-giej szcepionki , wziela malca do domu, ale przezd tym dala mu lek na zwiekszenie odpornosci, bo wiadomo ze kt\ot w nowym srodowisku ma mniejsza obraonnosc organimu, gdyz musi sie zaklimatyzowac. Albo np. podala surowice, to nie mialby wiekszej szansy na niezachorowanie. To jaki jest sens szczepien jesli nie daja 100% pewosci??
                • Gość: Prokot Re: Marto! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 14:35
                  Wiem, co przeszłaś. Przykro mi...
                  Ostrożnie z lekami zwiększjącymi odporność. Można wylać dziecko z kąpielą.
                  Nie ma surowicy na panleukopenię.
                  Sens szczepień jest, oczywiście. Ale ŻADNE szczepienia nie dają 100% pewności. U ludzi też nie. Wszyscy jesteśmy szczepieni na gruźlicę, a ona się zdarza, wcale nie tak rzadko. To nie znaczy, że nie mamy się szczepić.
                  Zrobisz jak zechcesz. Ja - odradzam. Dla ciebie i tego ewentualnego kotka.

                  Pomyśl w ten sposób - pokochałaś tamtego? Na pewno. Tęsknisz? Na pewno. Boli? Boli. Czyli ma to wartość, to twoje uczucie, duużą wartość. Nie żył długo, biedaczek, nie oglądał długo tego świata. To, co przeżywasz jest jakby dla niego, bo podbija jego wartość, jako małego domownika, nawet jeśli był tak krótko ale przede wszystkim jakoś cię uszlachetnia. Coś od ciebie dla niego i od niego dla Ciebie. To cena tych uczuć. Nie, nie chodzi o żałobę, zwierzętom to niepotrzebne, ludziom też nie. Ale skoro nie możesz wziąć teraz innego, zrób z tego wartość. czekaj.

                  Nie chcę się bawić w psychologię, ale głęboko wierzę, że to najprawdziwsza miłość. My i zwierzaki. To daje nam tak dużo, że szczęśliwi ci, którzy tego doświadczają i biedni ci, którzy tego nie rozumieją. To nas ubogaca.

                  To jest więź, Marto, bardzo piękna i taka jakaś...szeroka. Należymy do różnych gatunków, inaczej wyglądamy, inaczej reagujemy, a się kochamy.
                  Z kotami to jest szczególne podwójnie, bo one w absolutnej wolności i niezależności, w biologicznej doskonałości potrafią nas wybrać i nam zaufać. Z szacunkiem dla naszej wolności i niezależności. To nie jest za miskę, kto tak myśli, mało rozumie.

                  Na coś takiego warto poczekać.

                  Serdecznie cię pozdrawiam.
            • Gość: marta DO PROKOT IP: 213.155.175.* 21.10.05, 13:50
              stało się to 13.09.2005, mały byl juz wtedy u nas 2 dni, ale od poczatku nie mał apetytu, nic nie chial pic...myslelismy ze to dlatego ,ze zmenl miejsce i sie boi. niestety o 18 we wtorek t. wlasnie 13 wrzesnia zwymiotowal, n potem w nocy co 1,5-2 h wymiotowywal zólcia, rano zawiozlam go do weta, powiedzieli ze sline zatrucie, podali kroplowk przez wenflon, dali natybiotyk niestety nie wiem jaki, dali cos przeciwwymiotnego, na goraczke bo mial 42 stopnie.
              po 3 h zabralam go do domu, po 3 h znwu zwymiotowal, ale pwoedziano mi ze jak raz to mamgo nie przywozic, oczywiscie nic do edzeni nie dostawal,. w nocy kolejne wymioty, w czwartek o 7:30 juz bylam z nim na chopuna lecznicy. am zrobino mu baania krew, rtg. Badania krwi wykaaly panleukopenie a na rtg bylo widac z jelita byly mocno nagazowane. i z nowu dostal kroplowke i te same leki. w domu 2 h po przjechaniu od weta zaczela sie biegunka, starsznie cuchnaca-charakterystyzna dla tj choroby.zawozlam go spowrotem do lecnic i tam mi powiedziano ze msi byc na stalych kroplowkach i go zatrzymano, bo byl podlaczony do krpolowki, dodtakowo dostal jakis lek na zwiekszenie odppornosci, nie wiem czy to nie dufalajf-nie wiem jak sie pisze ;). o 21 zabralam go do domu i rwaz z aclym sprzetem na kroplowki-oczywiscie uszykowano mi w odpowiednich proporcjach. jedna wiem z byla z glukoza i lekami a druga z soa fizjologiczna.Ale lekaraka nie dawala mu przezycianocy, mowila ze jest w tragicznym stanie. Piatek-koteklepiej sie czul, byzl silniejzy. ani doktr sama byla zaskoczona ze przezyl ucieszyla sie, no ale ten sam repertuar co dnia poprzdniego, wieczrem do domu koejne dwie kroplowki chyba dawka nie przekraczala 150 ml. na dzien a kotek wazl 1,5 kg. W sobote pojechalismy znim na kontrol i po leki, zrobiono kolejne badanie krwi-wyniki niby lepsze aczkowliek leukocyty chyba mial, 3,3 jesli dobrze pametam to bylo w gornej ganicy. w domu malec strasznie nam sie wyrwyl jak go brzuszekzabola, a wlasnei bardo mialbolesny brzuszek w okolichach watroby. plakal, az serce sciskalo. ciagle zwacal ale nie zolcia tylko woda, tak jakby kroplowki wchodzily zniego buzia ok godz. 19 odszedl... :(:(
    • al_magra Re: Przygarnę małego kotka 21.10.05, 11:49
      A nie chcesz małego pieska? małe fajowe za darmo tel 502 16 00 56
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > Chętnie przygarnę małego kocurka(chłopca), najlepiej buro(szaro)-biały, w
      > wieku tak ok 8-16 tygodni. proszę jesli ktos z was wie gdzie sa małe kotki to
      > niech da znac. Z góry dziękuje.
    • Gość: saramona Re: Przygarnę małego kotka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 16:17
      zajżyj na stronke www.schronisko.net ......
      fantastyczne kociaki czekają by sie nimi zaopiekować...
      pozdrawiam
      • Gość: ! Re: Przygarnę małego kotka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 16:49
        Kilka postów na temat panleukopenii wleczonej ze schroniska, a ty dziewczynie propnujesz schronisko...
        Poczytaj wyżej.
        • Gość: ! Re: Schronisko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 16:54
          Mają tupet. "Przygarnij małego kotka! Dajcie im szansę!"
          Oni te maleństwa szans pozbawiają. Odbierają im szanse.

          Czytając ich strony można pomyśleć, że tam kochają zwierzęta. Bzdura. W biurze siedzą biurwy, weterynarz - szkoda słów, a te typy w roboczych kombinezonach też nie sprawiają wrażenia zainteresowanych.
          • albert_c Stawiam fundametalne pytanie: kot czy facet? 21.10.05, 22:26
            wiecej szczegolow tu:))))

            www.cats.alpha.pl/lepsze.htm
          • Gość: saramona Re: Schronisko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.05, 14:17
            i masz racje!!!! wystarczy pojechac o naszego schroniska gdzie dostają
            pieniądze na prawie 300 kotó a wiecej niż 20 tam nie widziałam.... ale kajbyś
            zagłębił się w lekturę i rzetelnie przejżał strone to wyczytałbyś o adopcjach
            ze schronisk innych lub o ludziach którzy tworzą domy przejsciowe dla kotów, i
            o ich świetnej organizacji gdzie zdrowego i w przypadku kotek wysterylizowanego
            kociaka z południa , wolontariusze dostarczą w dwa dni....
            uważam ich prace za fantastyczną.....
    • mircea surowica na panleukopenię 21.10.05, 22:58
      Prokot - nie zgodze się z Tobą, że nie ma surowicy na panleukopenię - owszem
      jest parwoglobulina! Dzięki niej udało nam się uratować kocie maluchy w
      Poznaniu, gdzie ostatnio mieliśmy epidemię panleukopenii. Nie tylko
      szczecińskie schronisko ma bowiem z tym problem - w tym roku panleukopenia
      zdziesiątkowała kociaki w schroniskach i fundacjach w całej Polsce, ale wiele
      kociaków udało się uratować właśnie dzięki podaniu parwoglobuliny. Jeśli chcesz
      zobaczyć jaki przebieg miała akcja ratowania kociaków zapraszam na
      www.forum.miau.pl - KOTY - tam jest wiele aktualnych wątków na temat walki z
      panleukopenią. Zapraszam tam też wszystkie osoby, których koty chorowały na
      panleukopenię i które chcą się dowiedzieć czegoś więcej na temat leczenia tej
      choroby, kwarantanny, szczepień etc. - można też pisać w tej sprawie do mnie na
      priva.

      A co do baładanu w tym wątku - bez wątpienia jest to wątek założony przez Martę
      i w jej interesie i wszelkie wtręty i pyskówki były tu zupełnie nie na miejscu -
      jak ktoś chce załatwiać własne sprawy, to niech sobie założy osobny wątek, a
      nie wcina się po chamsku momentami, innym :/
      • Gość: Prokot Re: surowica na panleukopenię IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 23:22
        Parwoglobulinę podaje się psom. Nie znam poznańskiej sprawy, to dobrze, że pomogło. Rzadko jest to skuteczne u kotów...
        • mircea parwoglobulina, caniserin i inne... 22.10.05, 19:53
          Gość portalu: Prokot napisał(a):

          > Parwoglobulinę podaje się psom. Nie znam poznańskiej sprawy, to dobrze, że
          pomogło. Rzadko jest to skuteczne u kotów...

          Otóż nie zgodzę się z Toba w kwestii skuteczności parwoglobuliny.
          Parwoglobulinę - mimo iż jest zasadniczo przeznaczona dla psów - podaje się
          również kotom - przetestowaliśmy to nie tylko w Poznaniu i wiele kotów dzięki
          temu uratowano.Jak przy każdym wprowadzenu obcego białka do organizmu istnieje
          ryzyko wstrząsu po podaniu. Ryzyko to jest jednak dużo mniejsze, niż to, że kot
          umrze na panleukopenię. Dlatego moim zdaniem warto je podjąć. Poza tym nawet
          jeśli wystąpi wstrząs, to weterynarz może kota z niego wyprowadzić, jeśli tylko
          jest na to przygotowany - po podaniu surowicy należy odczekać godzinę w
          lecznicy, obserwując koty, wet musi mieć leki przeciwwstrząsowe.

          Podstawowe lecznie przy panleukopenii to: nawadnianie i dożywianie dożylne
          kilka razy dziennie + antybiotyk osłonowo + leki podnoszące odporność
          (Baypamun) + surowica (z krwi ozdrowieńca, parwoglobulina lub caniserin) - i to
          działa! - pod warunkiem, iż choroba zostanie wcześnie rozpoznana. Jest również
          typowo kocia surowica na panleukopenie - dostępna za granicą, np. w niemieckich
          lecznicach.

    • mircea acha - mam kotkę do adopcji :) 21.10.05, 23:02
      Marto, jeśli jeszcze jestes zainteresowana adopcją kotki, to napisz do mnie na
      priva :)
      • ja_aska POWIEM TAK 21.10.05, 23:49
        strata ukochanego przyjaciela, czy tro zwierzak czy człowiek boli jak cholera.
        podobno najlepsze co mozna zrobić to porzegnać się i nie opuscić do końca.
        niestety potem nie można spać. jak tylko zamknę oczy widze moją księżniczkę.
        widzę jak odchodziła, widzę jak jestem u weta i proszę o skończenie jej męki.
        to caly czas wraca. zapalenie otrzewnej to śmiertelna choroba. wiem to teraz.
        wcześniej nie mialam pojecia o jej istnieniu. i nadal chciałabym żyć w
        nieswiadomosci.
        PS. wątek na forum nie może być i nigdy nie bedzie prywatny. i tak powinno być.
        • mircea Re: POWIEM TAK - mów, ale nie tutaj, ok? 22.10.05, 01:30
          ja_aska napisała:
          > PS. wątek na forum nie może być i nigdy nie bedzie prywatny. i tak powinno
          być.

          Tak sie składa, że każda osoba zakładająca wątek ma w nim coś do powiedzenia od
          siebie - szczególnie jak o coś prosi, to oczekuje jasnych i sensownych
          odpowiedzi. Jest to więc jej własna, PRYWATNA inicjatywa i należy to uszanować.
          Jeśli masz problem po stracie kotki, to załóz swój własny wątek zamiast wtrącać
          się komuś niepotrzebnie w jego sprawy.
          Niepotrzebnie tylko wprowadzasz tutaj zamieszanie, z którego nikt nie wynosi
          żadnych korzyści (oprócz ciebie zapewne).
        • Gość: Ilka Re: POWIEM TAK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 01:33
          Aska, tam mi przykro...
          Też to przerabiałam w tym roku - dwa koty w 3 tygodnie.
          Nie opuścić do końca, to się im od nas należy. Też uważam, że ból to ból i nie ma znaczenia czy chodzi o człowieka, czy kota. Skróciłaś jej cierpienia, to wszystko, co mogłaś dla niej zrobić.
          Jeśli umiesz - płacz. To przynosi trochę ulgi.
          Trzymaj się.
          • ja_aska Re: POWIEM TAK 22.10.05, 07:32
            myślę, że z niektrórymi ludźmi nie miłabym tego problemu. szczególnie z tego
            wątku.
      • Gość: marta Re: acha - mam kotkę do adopcji :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 10:59
        dzięki mircea, ale ja szukam kocurka, chociaz kto wie czy w akcie sesperacji
        nie wezmę kotki ;)
        • mircea kocurki też są ;)) 22.10.05, 12:16
          • Gość: marta Re: kocurki też są ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 14:30
            poprosze o link na priva, a czy ewentualne zdjęcia kociaczków sa możliwe, i czy
            kocurki sa burawo-białe?
            • mircea namiary na kociaki 22.10.05, 15:05
              Gość portalu: marta napisał(a):
              > poprosze o link na priva, a czy ewentualne zdjęcia kociaczków sa możliwe, i
              czy kocurki sa burawo-białe?

              Prześliczny 12 tygodniowy koteczek szaro-biały czeka na domki.Maluch jest
              zdrowy, kuwetkowy i ciekawy świata.Kontakt: Wioletta Mliczek, e-mail:
              ania.bu@interia.pl, telefon: 091-428-10-59 - taki może być?
              • mircea namiary na kociaki - kolejne 22.10.05, 15:07
                Malutkie, śliczne, dwa 9-tygodniowe kotki szukają domów.
                Ich mama, nie mająca niestety też domku, urodziła je w piwnicy, na szczęście
                dla niej i maluchów znalazła się Pani która zaopiekowała się nimi, ale
                niestety, nie może ich przygarnąć.
                Maleństwa czekają !!!

                Kontakt: e-mail: audreyh@wp.pl, telefon: (091) 455-32-88
              • mircea i jeszcze tutaj namiary :-) 22.10.05, 15:11
                Trzy dwumiesięczne kotki, odrobaczone i odpchlone czekają na przyjazny dom.
                Kontakt: Andrzej, e-mail: andrzej.kesik1@neostrada.pl, telefon: (91) 422 73 38
                lub 692 617 111

                Biały milutki około roczny koteczek pilnie szuka właściciela! Kotek jest
                zdrowy, spokojny, uwielbia być głaskany i lubi inne zwierzęta.
                Wraz z kotkiem oddam domek dla kotów ze sklepu zoologicznego i torbę do
                transportu:). On naprawde potrzebuje szybko kochanego domu bo jest przesłodki!
                Ja nie mogę go zatrzymać a nie chcę być zmuszona oddawać go do schroniska:(
                Bardzo prosze o kontakt!Kontakt: Monika, e-mail: taka_fajna@poczta.fm

                Kocięta i koty (nie starsze niż roczne, wysterylizowane, czyste, zdrowe,
                oswojone) poszukują ciepłych domków. Tymczasowo są podopiecznymi Zwierzęcego
                Telefonu Zaufania w Szczecinie, ale jeśli nie odnajdą właścicieli, czeka je
                eutanazja bądź wydanie na ulicę. Są towarzyskie i piękne, nadają się do
                mieszkania oraz gospodarstwa. Maści jest wiele, podobnie jak stęsknionych
                kociaków - każda adopcyjna rodzina z pewnością znajdzie zwierzątko w sam raz
                dla siebie. Zainteresowanych prosimy o kontakt telefoniczny bez względu na porę.
                Kontakt: Karolina, telefon: (0 91) 42 41 664 lub 42 23 088


                MAM NADZIEJĘ, ŻE KTÓRYŚ Z TYCH OGŁOSZENIOWYCH KOCIAKÓW PODBIJE TWOJE SERCE :-)
                • Gość: marta Re: i jeszcze tutaj namiary :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 15:25
                  zaczynam akcję dzwonienia. Dzięki serdeczne :)

                  a co do linka -to gapa jetsem, no ale od niedawna jestem korzystająca z forum ;)

                  Pozdrwiam :)
    • mircea mój priv - tak jak nick :-) 22.10.05, 15:15
      jetem przecież zalogowana ;)
      • meluzynka Re:jednak się wtrącę, Marto, 22.10.05, 18:15
        choć nie zamierzałam. Na Twoim miejscu posłuchałabym Prokota. Żebyś nie płakała...
    • mircea a może jednak kotkę szylkretkę? 22.10.05, 20:30
      Jeśli jednak nic by nie wyszło z ogłoszeń, to mam w Szczecinie do adopcji
      piękną, łagodną i ufną kotkę szylkretkę - dorosłą, ale bardzo sympatyczną,
      lubiącą pieszczoty i inne kociaki. Ona bardzo potrzebuje domu i na pewno jest
      odporna na wszelkie choróbska - zdjęcia i szczegóły mogę Ci wysłać maile.
      I to chyba już definitywny koniec moich namiarów na kociaki ;-)
      Daj znać czy znalazłaś jakiegoś kociaka dla siebie.
      • Gość: K. Re: a może jednak kotkę szylkretkę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 22:23
        Jestem kociarą. Panleukopenię też przerobiłam, tę dramatyczną walkę o kocie życie. Nasz kot zaraził się po przeprowdzce do nowego mieszkania, w którym (jak się później okazało) był wirus. Nasz kot, młody, silny, był szczepiony... Czytam ten wątek od paru dni i nadziwić się nie mogę...
        Piszą różni ludzie, w tym - jak rozumiem - weterynarz.
        Odradzają branie kotka przy chorobie piekielnie zakaźnej.
        A tu pojawia się niejaka mircea, dobra dusza, która szuka kotom domów (to się chwali) i to szuka za wszelką cenę. Byle znaleźć. Mniejsza o kota i niebezpieczeństwo.

        Jestem lekarzem. Nie leczę zwierząt, ale wiem jak zdradliwe są wirusowe rzeczy. Pracuję z dziećmi, ktore, podobnie jak wszystko, co małe i młode, mają słabą odporność. Są surowice, szczepionki i są tragedie. Ciekawe dlaczego?
        Nie wiesz, mirceo?
        W moim odczuciu wciskasz kociaki dziewczynie dla przyjemności podziwiania samej siebie. A dziewczyna weźmie, bo jest obolała po stracie, bo szuka na siłę zaprzeczenia niebezpieczeństwu, które grozi nowemu kotu, już usłyszała o parwoglobulinie i jest zdecydowana. Błąd.
        Wybacz szczerość, mirceo, ale nie wydaje mi się, żebyś to robiła z miłości do zwierząt.


        Dziewczyno, szukająca kota (przepraszam nie pamiętam imienia) - zastanów się, czy MUSISZ?
        • Gość: K. Re: jeszcze raz ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 22:28
          Do mircei.
          Cytat z ciebie (poniżej) jest najlepszym dowodem, że serca to ty raczej nie masz, dziewczyno...


          <Tak sie składa, że każda osoba zakładająca wątek ma w nim coś do powiedzenia od
          siebie - szczególnie jak o coś prosi, to oczekuje jasnych i sensownych
          odpowiedzi. Jest to więc jej własna, PRYWATNA inicjatywa i należy to uszanować.
          Jeśli masz problem po stracie kotki, to załóz swój własny wątek zamiast wtrącać
          się komuś niepotrzebnie w jego sprawy.
          Niepotrzebnie tylko wprowadzasz tutaj zamieszanie, z którego nikt nie wynosi
          żadnych korzyści (oprócz ciebie zapewne).>

          Tak pisałaś do kogoś, kto stracił kota i jest mu z tym źle...
          Nieładnie.
          • ja_aska droga K 23.10.05, 09:11
            odpowiadając w stylu mireczki:
            jak smiesz wtrącać swoje bzdurne teorie na prywatny (sic) wątek na tym forum.
            to zwykłe chamstwo. chcesz coś komuś napisać załóż inny watek bo na tym masz
            ZAKAZ pisania.
            PS masz 100% racji ale czy ktoś cię wysłucha?
            • Gość: zzz Re: droga K-co do ja-aska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 14:16
              Oto własnie wychodzi Panny Ja-aska urażona duma, widac jak cieszy się jak ktoś
              staje po jej stronie i wtedy wysuwa sie z "uśmiechem" i zadowoleniem na twarzy.
              Chyba jednak nie umiesz odróżnić wtrącanie się do wątku. To akurat było
              wszystko donośnie tematu Marty, odnośnie adopcji i panleukopenii-czyli tego co
              u niej zaszło. Jak masz tak tylko rozmawiać na tym forum to lepiej się wcale
              nie odzywaj-moje zdanie. Życzę powodzenia w życiu...
        • mircea do K. 23.10.05, 14:38
          Ponieważ nie podałaś priva - napiszę to w tym wątku. Gdybyś przeczytała wątek
          dokładniej (co jest nieco utrudnione, ze względu na liczne wtręty osób
          trzecich), to znalazłabyć w nim takie zdanie Marty: "A jakbym po dwukrotnym
          zaszczepiniu i odczekaniu 2 tygodnie od 2-giej szcepionki , wziela malca do
          domu, ale przedtem dala mu lek na zwiekszenie odpornosci, bo wiadomo ze kot w
          nowym srodowisku ma mniejsza obraonnosc organimu,gdyz musi sie zaklimatyzowac.
          Albo np. podala surowice, to nie mialby wiekszej szansy na niezachorowanie" -
          i mam nadzieję,że Marta się do tego zastosuje.
          Panleukopenie przerabiałam również - walcząc o swoje koty i koty dzikie, więc
          wiem czym to grozi i jaka to choroba. Dlatego też wypowiedziałam się w kwetii
          leczenia kotów np. parwoglobuliną - uważam, że w tej sytuacji mam do tego pełne
          prawo.
          Nazywania mnie "dobrą duszą, która szuka kociakom domów za wszelką cenę" jest
          wielkim nadużyciem - to nie są moje koty, więc teoretycznie nie mam większego
          interesu w tym, aby znalazły dom. Przyjemność podziwiania samej siebie
          realizuję w innym wymiarze - i uwierz mi - K., że idzie mi to całkiem nieźle i
          nie muszę sustytuować sobie tego w wątkach dotyczących adopcji kotów. To że
          jesteś lekarzem może w jakiś sposób tłumaczyć twoje zapędy do analizy
          psychologicznej mojej osoby, aczkolwiek wyniki jej daleko odbiegają od
          rzeczywistości. Nie jestem nastolatką, która realizuje sie w charytatywnej
          netowej działalności, więc tego typu etykietka jest po prostu chybiona. Jeśli
          zamierzasz dalej kontynuować te kwestię - zapraszam na priv (ja przynajmniej
          nie występuję w tym wątku jako gość).

          • Gość: Prokot Re: do K. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.05, 20:17
            Mam przyjaciela lekarza. Zawsze mówi, że nie ma pojęcia po co kończył medycynę, robił specjalizacje (dwie), tyle się uczył i harował - przeciętny POlak wie lepiej jak leczyć.
            Zaczynam rozumieć, co miał na myśli - ja, oczywiście, pierwszy raz słyszę o parwoglobulinie, gdybyś mnie nie poinformowała umarłbym w nieświadomości. ;)
            Oczywiście nie mam tez pojęcia o kocim tyfusie, bo nigdy nie widziałem chorego kota.
            Nie mam pojęcia o aktywności wirusa.
            Moja praktyka polega na wyglądaniu przez okno...

            Nie wiem, na co chorowały pozańskie koty, nie wierzę, że pobierano im krew. To mogło być wszystko. Każda choroba zakaźna, a jest ich parę.

            W niezwykle rzadkich wypadkach parwoglobulina jest u kotów skuteczna (szkoda, że nie wiesz jakie są uboczne działania...), ale również w niezwykle rzadkich przypadkach jakieś 5-7 % przeżywa i BEZ parwoglobuliny.

            Leki zwiększające odporność mogą wywołać białaczkę.

            Tam, gdzie był tyfus, tam musi być kwarantanna. Koniec. kropka. Mały kociak, słaba odporność związana z wiekiem plus stres adaptacyjny= choroba.

            To jest rosyjska ruletka. Co innego próbować leczyć koty JUŻ chore, co innego narażać.

            Napisałaś:
            > Panleukopenie przerabiałam również - walcząc o swoje koty i koty dzikie, więc
            > wiem czym to grozi i jaka to choroba. Dlatego też wypowiedziałam się w kwetii
            > leczenia kotów np. parwoglobuliną - uważam, że w tej sytuacji mam do tego pełne
            >

            Śmiem twierdzić, że przerabiam ją częściej.



            • Gość: 123 Re: do K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 21:51
              A ja uważam, że owszem kwarantanna jest konieczna, ale czasem warto zarzykowac,
              przeciez dziewczyna nie chce wziąść kota nie zaszczepionego, prawda? Czy każdy
              kot, który miał stycznosć z choroba i byl po zaszczepieniu jest od razu
              kwalifikowany do zachorowania?? Nie przesadzajmy, że od razu zachoruje. Sami
              weterynarze z tego co się orientuję nie mówią, żeby nie brac kota.Proponuja
              własnie po 6 miesiącach kwarantanny i nie wspominaja o szcepieniach a po 2
              krotnym zaszcepieniu mowia ze mozna. Pewnie, ze istnieje ryzyko ale jest ono
              malutkie-oczywiscie wszyscy anty-wizeciu kota powiedza ze male bo male ale
              jest i nie mozna narazac mimo to! To pomyslcie tak, czy ta dziewczyna ma nie
              wychodzic z domu bo moze zarazic inne koty, a czy jej znajomi tez maja jej nie
              odiwedzac bo moga przeniesc zarazki na swoje pupile? To tak jak z jedzeniem
              niezdrowego jedzenia, moze zaszkodzic, ale nie musi co nie? Równei dobrze moze
              byc, ze nigdy juz nie moze wziasc zwierzaka, bo zaraz sie odezwie jakas osoba
              ze zarazki moga zyc bardzo dlugo, a w miedzy czasie moze przyniesc nowe do domu
              np. skads gdzie jest on, anie ma ona siwadomosci o jego istnienu, bo przeciez
              tegi nie wiadomo co nie? Trudna sytuacja. Ja nie chce narzucac tutaj swojego
              zdania, ani nie poieram ani nie neguje, ale rozwazam inna kwestei, ktora jest
              jakby nie patzec realna. NIe ma co ukrywać, dziewczyna ma nad czym myśleć.
              Życzę Ci powodzenia!! :-)
    • mircea do ja-aska 23.10.05, 14:39
      Z tobą nawet nie chce mi się polemizować - trolli nie lubię i nie szanuję.
      • Gość: kociara do ja-aska IP: *.chello.pl 23.10.05, 21:56
        czy nadal chciałabyś kotka? bo pisałaś na moje forum...
        • ja_aska do kociary 23.10.05, 22:16
          myślę o tym
        • ja_aska do mireczki 23.10.05, 22:18
          inwektywy lecą?
          kocmołuszku bagienny spadaj.
          forum jest publiczne a nie prywatne. znawczyni dyskutuje z weterynarzem o
          smiertelnej chorobie. dobre!
          • mircea do ja-aska 24.10.05, 13:41
            Ponieważ nawet nie potrafisz dokładnie odczytać nicka osoby, do której
            kierujesz swoje (wątpliwej łębi) słowa, więc posunę się do autocytatu (może
            zdublowanie pozwoli ci przyswoić tę kwestię): trolli nie lubię i nie sznuję.
            Innymi słowy (może chociaż popularny cytat z kina akcji zadziała??): "NIE CHCE
            MI SIĘ Z TOBĄ GADAĆ".
            • Gość: ?! Re: do ja-aska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 14:30
              mircea napisała:

              > Ponieważ nawet nie potrafisz dokładnie odczytać nicka osoby, do której

              Może zna łacinę?

              > kierujesz swoje (wątpliwej łębi) słowa,

              Co to znaczy "łębi"?

              > zdublowanie pozwoli ci przyswoić tę kwestię): trolli nie lubię i nie sznuję.

              Nie SZNUJESZ? To znaczy, czego nie robisz?

              A tak poważnie - nie pokazujesz się z najlepszej strony, ty, jak ci tam. Asce aureola nad głową nie świeci, ale napadłaś ją niesłusznie.
              Nie ma prywatnych wątków na forum, dlatego to się nazywa FORUM.
              Prywatne rozmowy to na gg, mailami, albo telefonicznie.
              Tu każdy może wejść, napisać, co myśli i nikt nie ma prawa go wypędzać.

              Swoją drogą, to cibie też trudno SZNOWAĆ (SZNUĆ?)
              • ja_aska do mireczki 24.10.05, 16:00
                może być do mirki.
                powtarzam króliczku doświadczalny: spadaj.
                mam już dosyć tej kulturalnej rozmowy więc w ramach podsumowania pozwolę sobie
                stwierdzić: mam zamiar wypowiadać się na gazetowym forum za każdym razem kiedy
                przyjdzie mi ochotą. obelżywe stwierdzenia ze strony pseudomiłośniczek
                kiciusiów powiewają mi piórkiem.
                PS pseudomiłośiczek ze względu na niechęć wysłuchania weta "w temacie"
                kwarantanny po śmiertelnej chorobie.
                koniec i kropka.
                • mircea Re: ja -aśka 24.10.05, 16:21
                  ja_aska napisała:

                  > może być do mirki.
                  > powtarzam króliczku doświadczalny: spadaj.
                  > mam już dosyć tej kulturalnej rozmowy więc w ramach podsumowania pozwolę
                  sobie stwierdzić: mam zamiar wypowiadać się na gazetowym forum za każdym razem
                  kiedy przyjdzie mi ochotą. obelżywe stwierdzenia ze strony pseudomiłośniczek
                  > kiciusiów powiewają mi piórkiem.
                  > PS pseudomiłośiczek ze względu na niechęć wysłuchania weta "w temacie"
                  > kwarantanny po śmiertelnej chorobie.
                  > koniec i kropka.


                  Dziecinada i żenada.
                  ps.
                  może jakbyś więcej wartościowej literatury czytała, to i nick wydałby ci się
                  bardziej znajomy - bo jak na razie, to wychodzi z ciebie tylko szczniactwo.EOT.
                • mircea gwoli ścisłości - do ja-aska 24.10.05, 16:31
                  ja_aska napisała:
                  > PS pseudomiłośiczek ze względu na niechęć wysłuchania weta "w temacie"
                  > kwarantanny po śmiertelnej chorobie.

                  Tak się składa, że ja swoje (i nie tylko swoje) koty wyleczyłam z
                  panleukopenii - w przeciwieństwie do innych osób z tego wątku, które leczyły je
                  bezskutecznie - więc twoje uwagi są: bezsadne i po prostu typowo trollowe.
                  Jeśli udało by ci się uratować choć jednego zwierzaka, to wtedy byłabyś dla
                  mnie partnerem do rozmów, a w tej sytuacji - pogadaj sobie do lustra - tam
                  znajdziesz właściwego interlokutora.
                  EOT - tym razem definitywnie.
                  • Gość: K. Re: Do mircei IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 18:01
                    > Tak się składa, że ja swoje (i nie tylko swoje) koty wyleczyłam z
                    > panleukopenii - w przeciwieństwie do innych osób z tego wątku, które leczyły je
                    >
                    > bezskutecznie -

                    To może Prokot się na specjalizację do ciebie zapisze?

                    I paru innych lekarzy też?

                    Klękajcie wszyscy, mircea sie raczyła wypowiedzieć w temacie, o którym nie ma pojęcia!
                    Jako lekarz jestem na takich uczulona. Cholerne półgłówki, które nawet nie wiedzą, czego nie wiedzą.
                    Załóż sobie prywatne forum, jeśli ci przeszkadzają inni.
                    KAŻDY komu przyjdzie ochota będzie tu pisał.
                    • ja_aska Re: Do mircelki 24.10.05, 18:14
                      ratuję koty które się da i ile się da. i nie robie tego chałupniczą ani
                      znachorską metodą. mam nadzieję, że jak najmniej osób na tym forum skorzysta z
                      twoich światłych rad. umierające zwierze to najgorsza konsekwencja głupoty
                      jaka może się zdarzyć. ból człowieka to mały pikuś przy tym.
                      PS. czytam dosyć ale postanowiłam się dostosować do twego chamskiego poziomu.
                      • Gość: K. Re: Do mircelki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 19:17
                        ja_aska napisała:

                        > ratuję koty które się da i ile się da. i nie robie tego chałupniczą ani
                        > znachorską metodą. mam nadzieję, że jak najmniej osób na tym forum skorzysta z
                        > twoich światłych rad. umierające zwierze to najgorsza konsekwencja głupoty
                        > jaka może się zdarzyć. ból człowieka to mały pikuś przy tym.

                        Masz rację. Nie chałupniczo.
                        • ja_aska K 24.10.05, 19:35
                          wiem, że uczucia jakie człowiekim miotają po usłyszeniu" już nic nie można
                          zrobić" są najgorsze ale to się zdarza. ale od tego jest wet.
    • Gość: kot nieomylność wetów IP: *.adsl.inetia.pl 24.10.05, 19:40
      W sprawie nieomylności wetów i "chałupniczych" metod odsyłam tutaj, może to coś
      rozjaśni niektórym osobom w tym watku??
      www.forum.miau.pl/panleukopenia-jeli-j-zlekcewaysz-twoj-kot-umrze-
      vt33947.html i tutaj: forum.miau.pl/viewtopic.php?t=32023 .

      A z tego wątku wynika,ze najlepiej w Szczecinie leczyc kota u pediatry K., bo
      ona sie zna na tym jak nikt! :/
      • Gość: K. Re: nieomylność wetów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 19:44
        Gość portalu: kot napisał(a):
        >
        > A z tego wątku wynika,ze najlepiej w Szczecinie leczyc kota u pediatry K., bo
        > ona sie zna na tym jak nikt! :/

        Nie. Czytaj ze zrozumieniem. Toć własnie mówię, że się zna weterynarz i jego trzeba słuchac, a nie jakiejś amatorki.
        • ja_aska Re: nieomylność wetów 24.10.05, 19:55
          weci są lepsi i gorsi. tak jak w innych zawodach. ale sami możemy zrobić naszym
          księżniczkom krzywdę.
        • Gość: kot Re: nieomylność wetów IP: *.adsl.inetia.pl 24.10.05, 20:09
          A może najpierw przeczytaj linki, to zobaczysz czy masz do czynienia z
          amatorka? Nie znasz jej, a oceniasz. Skad wiesz kim jest Mircea?
          • ja_aska "kot" 24.10.05, 20:10
            a może ty przeczytaj. wyraźnie to napisała.
            • mircea witam - kocie :) 24.10.05, 20:13
              Widzę, że ktoś z "miau" się odezwał (ciekawe kto?) :-) - szkoda słów na ten
              wątek, naprawdę. Jak grochem o ścianę. To już lepiej na miau podyskutować -
              rzeczowo i na temat. Po co karmić trolli?
              • ja_aska Re: witam - kocie :) 24.10.05, 20:16
                spadaj mietło
                • Gość: kot Re: witam - kocie :) IP: *.adsl.inetia.pl 24.10.05, 20:28
                  ja_aska napisała:
                  > spadaj mietło

                  No, Mircea - masz rację - żenada tutaj :/
                  Zmykam stąd na miau ;-)
                  • ja_aska Re: witam - kocie :) 24.10.05, 20:54
                    co za super retoryka do nas wpadła. osoba obrażająca robi za świętą a
                    reagującej na atak odbiera się wszelkie prawa. masz rację spadajcie na miau i
                    namawiajcie na znachorstwo i zabijanie zwierząt tam.
                    • Gość: kryc Re: witam - kocie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 21:07
                      do ja_aska

                      a tak na poważnie...czytałaś te wątki , do których podano linki?
                      • ja_aska Re: witam - kocie :) 24.10.05, 21:16
                        tak, czytałam.
                        • Gość: kryc Re: witam - kocie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 21:22
                          I co o tym sądzisz?
                          Przecież wszystko , co robili ci ludzie, to były zalecenia wetów.Różnych
                          wetów,z różnych miast. Tam nikt nie bawił się w znachorstwo.
                          • ja_aska Re: witam - kocie :) 24.10.05, 21:29
                            moja księżniczka umarła na fip (albo jak to się pisze). nawet nie wiedziałam,
                            że to istnieje. powiedziała mi kumpela kociara co to jest. a mój wet nie kłamał
                            i nie zwodził. pozwolił się pożegnać. i za to go cenię. a także za to, że
                            szczerze powiedział o zagrożeniach (czy są) dla następnych kociaków i tych
                            które są w domu. nawet gdyby istniało kilku % ryzyko zabicia następnego kota
                            nikogo nie namawiałabym nigdy na zlekceważenie zagrożenia.
                            • Gość: kryc Re: witam - kocie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 21:41
                              Rozumiem, ale Twoja odpowiedź jest całkiem nie na temat.
                              Chodziło o panleukopenię i o forumi miau.Dlaczego obrażasz ludzi ,którzy tyle
                              robią dla kotów?Wystarczy poczytać kilka wątków, by przekonać się,że nikt tam w
                              znachorstwo sie nie bawi-a wręcz przeciwnie, zawsze odsyłają do weta.Są tam
                              ludzie z wieloletnim doświadczeniem, są weterynarze, hodowcy.
                              Poczytaj najpierw dokładnie zanim zaczniesz oczerniać innych.
                              Czy wiesz ile kotów znalazło dom własnie dzięki miau? Wiesz ile kotów przeżyło?
                              • ja_aska Re: witam - kocie :) 24.10.05, 21:56
                                przeczytaj moja odpowiedź. krytykuję JEDNA osobę. szanuję każdego kto pomaga
                                kotom. choćby tylko (aż) je karmił. znam kupę ludzi (z miau) tym się
                                zajmujących ale żaden z nich tak się wobec innych kociarzy nie zachowuje.
                        • Gość: **** Re: witam - kocie :) IP: *.adsl.inetia.pl 24.10.05, 21:24

                          ja_aska napisała:

                          > tak, czytałam.

                          I nadal masz taki dobry humor i tupet??

                          • ja_aska Re: witam - kocie :) 24.10.05, 21:30
                            a ty czterogwiazdkowcu czytałeś wczesniejsze wpisy? co możesz wiedzieć o moim
                            humorze? a tupet mam zawsze gdy ktoś atakuje. głupio atakuje.
                            • Gość: ***** Re: witam - kocie :) IP: *.adsl.inetia.pl 24.10.05, 21:34
                              Głupio to ty pyskujesz- stawiasz sie, choc nie masz pojecia do kogo pyskujesz.
                              Moze poczytaj te watki dokladniej to cie bardziej olsni, co? bo jak na razie to
                              tylko plujesz jadem, a nic z twoich wypowiedzi nie wynika. Moze zajrzyj do tych
                              linkow i poczytaj dokladniej, to cie olsni?
                              • ja_aska Re: witam - kocie :) 24.10.05, 21:38
                                a może będziesz pisał/a pod jednym nickiem? znawco ludzi i tematu? czy tylko
                                ludzia z miau zajmują się kotami?
                                • iranxu o miau 24.10.05, 21:47
                                  ja_aska napisała:

                                  > a może będziesz pisał/a pod jednym nickiem? znawco ludzi i tematu? czy tylko
                                  > ludzia z miau zajmują się kotami?

                                  To może ja odpowiem zamiast anonimowego gościa ***, ponieważ też mnie to
                                  dotyczy: nie, nie tylko ludzie z miau zajmują się kotami, ale jeśli chcesz
                                  kogoś krytykować (w tym wypadku ludzi z miau), to najpierw zobacz KOGO chcesz
                                  skrytykować, dobrze? Zajrzyj do linków, które były powyżej i poczytaj sobie o
                                  tym, co robią ludzie z miau - jest wśród nich wielu weterynarzy, a także osoby
                                  prowadzące fundacje i zajmujące się kotami zawodowo.
                                  I wybacz ja-aska, ale na tle działalności ludzi z miau Twoje posty wypadaja
                                  naprawdę dziecinnie. Krytykować dla samej krytyki - to tylko dzieci lubią się w
                                  to bawić.
                                  I nie pisz mi, proszę, żebym poczytał dokładniej ten wątek, bo przeczytałem go
                                  dokładnie i niczego sensownego w Twojej krytyce nie znalazłem.
                                  • ja_aska WYBACZ MI IRANIE 24.10.05, 21:53
                                    ale cos mi się wydaje, że mam oberwać tylko za to, że odpyskowuje jakiejś
                                    paniusi, która mnie w chamski sposób zaatakowała i to całkowicie bez sensu. i
                                    przyjmij do wiadomości, że nie tylko ludzie piszący na miau zajmuja się kotami.
                                    czytanie wątków raczej powinno dotyczyć obu stron.
                                    • iranxu DO PANNY-JOANNY! 24.10.05, 22:05
                                      ja_aska napisała:

                                      > ale cos mi się wydaje, że mam oberwać tylko za to, że odpyskowuje jakiejś
                                      > paniusi, która mnie w chamski sposób zaatakowała i to całkowicie bez sensu. i
                                      > przyjmij do wiadomości, że nie tylko ludzie piszący na miau zajmuja się
                                      kotami.
                                      >
                                      > czytanie wątków raczej powinno dotyczyć obu stron.

                                      Gdybyś poczytała wątki, do których były podane linki, wiedziałabyś, że nie
                                      odpyskowujesz żadnej paniusi - to po pierwsze. Po drugie: nie zauważyłem
                                      chamstwa w postach Mircei ani w tym wątku, ani w wątkach na miau (czego nie
                                      można powiedziec o Twoich wypowiedziach, niestety).
                                      A po trzecie - nigdzie nie powiedziałem, że ludzie z miau mają monopol na
                                      pomaganie kotom - po prostu wkładają w to wiele serca i robią to PROFESJONALNIE.

                                      Twoja ironia w tytule postu świadczy tylko o tym, że nie potrafisz się pogodzić
                                      z krytyką i tym, że po prostu nie masz racji.

                                      • mircea tu paniusia ;-) 24.10.05, 22:12
                                        Przyznam się, że nieźle się uśmiałam czytając ten epitet :-)
                                        Jutro przekażę moim studentom na zajęciach, jak to niejaka ja-aska
                                        przemianowała mnie na "paniusię" - pewnie będą się równie dobrze bawili, jak ja
                                        teraz :-)

                                        Wszystkich bywalców z miau - pozdrawiam :)
                                      • ja_aska Re: DO PANNY-JOANNY! 24.10.05, 22:14
                                        a ja zauważyłam chamstwo w "kontaktach" ze mną. szczególnie w bezsensownych
                                        połajankach.
                                        ja tez wkładam duzo serca w pomaganie i na głupie uwagi raczej nie zasłuzyłam.
                                        szczególnie o zasadach komunikacji na forum.
                                        a ironia jest odpowiedzia na wyzwiska. twoje uwagi świadczą, że nie sprawdziłeś
                                        tego dokładnie. a to świadczy o stronniczości w .... czytaniu.
                                  • Gość: była z miau Re: o miau IP: *.szczecin.mm.pl 24.10.05, 22:16
                                    Owszem na miau jest wielu ludzi, którzy bezinteresownie pomagają zwierzakom i
                                    jest tez wielu wetów.
                                    Ale i wśród Was jest wielu oszołomów.
                                    Wielu z Was tak samo traktuje "obcych" jak Aśka Was potraktowała i proszę się
                                    tu nie zasłaniać dobrem zwierząt. Polecanie komuś nowego kota do domu gdzie
                                    była panleukopenia, jest zbrodnią przeciwko temu kotu. I w nosie mam Wasze ego,
                                    że następnemu kotu znaleźliście dom. Trochę pokory, a nie samego
                                    samouwielbienia.
                                    Nie szuka się domu dla kolejnego domu. Tylko dla dobrego, bezpiecznego domu.
                                    Ja rónież pomagam zwierzakom i mi akurat się udało wyleczyć kota z
                                    panleukopenii. Ale w życiu bym nie dała kota osobie, która co dopiero straciła
                                    zwierzaka z tego powodu. Bo to, że mi sie udało nie oznacza, że również jej się
                                    uda. A nie mam prawa żonglować życiem kota, tylko dlatego że może się uda.....
                                    I nie zasłaniajcie się tym ile to dobrego robicie. Wielu ludzi pomaga
                                    zwierzakom, innym ludziom i nie robi z tego nalepki na piwo.
                                    • ja_aska iranie 24.10.05, 22:18
                                      22.10.05, 01:30
                                      polecam szczerze ten subtelny wpis.
                                    • mircea do Byłej z Miau 24.10.05, 22:36
                                      Nikt tutaj nie popada w samouwielbienie - dalecy jesteśmy od tego. Nikt nie
                                      stara się przypisywać sobie zasług ponad to, co osiągnął.
                                      Jeśli zaś chodzi o panleukopenię i adopcję kota: sprawa została już
                                      wielokrotnie wyjaśniana w tym wątku: w grę wchodziła adopcja kota przez Martę
                                      tylko po dwukrotnym szczepieniu kociaka, więc to wszystko wyjaśnia.
                                      Jeśli zaś chodzi o zachowania na miau i w tym wątku: nie spotkałam się jeszcze
                                      na miau z tak chamskimi odzywkami jak tutaj. Nie sądzę, abyś znalazła na miau
                                      choćby jeden taki wpis i takie "powitanie" jakie zafundowała wielu osobom w tym
                                      wątku ja-aska i tajemnicza K. Dlatego nie zamierzam kontynuować z nimi tej
                                      kwestii - po prostu poniżej pewnego poziomu konwersacji nie zejdę.



                                      • Gość: była z miau Re: do Byłej z Miau IP: *.szczecin.mm.pl 24.10.05, 22:52
                                        niestety miau znam już od długiego czasu i nie takie posty tam czytałam
                                        a co do samuwielbienia - to że nie przypisujecie sobie zasług ponad to ok, ale
                                        po co robić z tego nalepkę? my to...my tamto... róbta a nie gadajta

                                        a samo szczepienie nie załatwia sprawy w 100% i niestety nie załatwia sprawy,
                                        ja bym wolała jeszcze odczekać: chociażby dlatego, że kot po szczepieniu jest
                                        osłabiony i prędzej może jednak coś złapać niż nie - dlatego okres kwarantanny
                                        dla samego kota po szczepieniu też powinien być odpowiedni
                                        w tym wypadku co nagle to po diable, ja wolałabym nie ryzykować - bo w końcu
                                        chodzi tu o żywe stworzenie, jeżeli nie mam 100% pewności, że kot nie załapie
                                        tego - bo nie ma takiej, to nie ryzykuję, ale to Twoje sumienie
                                        pewnie, że wet może się mylić, ale nie jest powiedziane że Ty również się nie
                                        mylisz, a Twoje pewnośc siebie, że wszystko bedzie OK zakrwawa na arogancję
                • iranxu Do Panny-Joanny 24.10.05, 22:28
                  ja_aska napisała:
                  > PS. wątek na forum nie może być i nigdy nie bedzie prywatny. i tak powinno
                  być.
                  Mircea napisała:
                  Tak sie składa, że każda osoba zakładająca wątek ma w nim coś do powiedzenia od
                  siebie - szczególnie jak o coś prosi, to oczekuje jasnych i sensownych
                  odpowiedzi. Jest to więc jej własna, PRYWATNA inicjatywa i należy to uszanować.
                  Jeśli masz problem po stracie kotki, to załóz swój własny wątek zamiast wtrącać
                  się komuś niepotrzebnie w jego sprawy.
                  Niepotrzebnie tylko wprowadzasz tutaj zamieszanie, z którego nikt nie wynosi
                  żadnych korzyści (oprócz ciebie zapewne).


                  Nie widzę niczego niestosownego w tym stwierdzeniu - prawda jest taka, że ten
                  wątek założyła Marta, o której pewnie nikt już tu nie pamieta, a Ty po prostu
                  wcinałaś się w każde posty do niej adresowane. Nie widzę żadnego chamstwa w
                  wyżej zacytowanym poście Mircei, które jej cały czas zarzucasz. Natomiast z
                  całą stanowczością stwierdzam, że to chamstwo widoczne jest na przykład w
                  takich postach jak ten "spadaj mietło"! A co sie tyczy wybiórczości czytania -
                  myślę, że to raczej sobie mogłabyś zarzucić - vide: powyższe posty.
                  • ja_aska Re: Do Panny-Joanny 24.10.05, 22:44
                    spadaj mietło było po nazwniu mnie trolem. spytałam czy przechodzimy na
                    inwektywy i odpowiedziałam tymsamym. ale tego juz nie byłes uprzejmy zauważyć.
                    a po drugie (wcześniej było po pierwsze) to jest forum publiczne i kazdy ma się
                    prawo wcinac. do osobistych i własnych przemyśleń służą fora prywatne.
                    Jeśli masz problem po stracie kotki, to załóz swój własny wątek zamiast wtrącać
                    >
                    > się komuś niepotrzebnie w jego sprawy.
                    Niepotrzebnie tylko wprowadzasz tutaj zamieszanie, z którego nikt nie wynosi
                    > żadnych korzyści (oprócz ciebie zapewne
                    a to było totalnie chamskie zdanie do osoby cierpiącej. widocznie U WAS NA MIAU
                    jest to norma. u nas na forum nie jest. guzik mnie obchodzi kim "paniusia od
                    trola" jest w realu. tutaj jest nieczułą chamką (oczywiście moim skromnym
                    zdaniem)
                  • Gość: marta Re: Do Panny-Joanny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 22:48
                    Jeszcze żyję... Ja-Aska nie przepędzila mnie jeszcze-to tak dla zartu;)

                    Dokładnie! Ja-aska wtrącała się do odpwoeidżi do mnie, hmm może nie dosłownie,
                    ale w tym znaczeniu (muszę uważać co piszę, bo zaraz mnie zaatakuje, że tak nie
                    jest-mi chodzi o sens, ale nie o szczegółowość znaczenia!), ale ona tego nie
                    zauważa, przez co nie dostawałam jednoznacznych odpwoiedzi na moje pytania,
                    dopiero po "interwencji" trochę sie uspokoiło i mogłam się więcej
                    dowiedziec..Chyba Panna Aska nie lubi jak sie ja krytykuje, boli ja to
                    okropnie, ktos dobrze napisał, że się wychyla jak ktoś za nia stawal, teraz
                    Odbija piłeczke ping-pongową, nie chce żeby wyszłlo a to, że się poddaje, albo,
                    że ma racje. Jest stasznie wyniosła, oczerniając innyc...Cały czas śledzę ten
                    wątek-czasami jest śmiesznie, ale tak na powaznie to wiele sie mozna dowiedziec
                    o pewnych osobach... :o)

                    Wszytskim wielkie dzięki za odpowiedzi na moje pytania.
                    • Gość: marta Re: Do Panny-Joanny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 22:50
                      tam miało być-ZE NIE MA RACJI !!! :o)))
                    • ja_aska do martuni 24.10.05, 22:51
                      nie wcinałam się w TWÓJ wątek a po prostu wpisałam się na nim. pomoc niczyja
                      nie jest mi kompletnie potrzebna gdyż zbyt długo tu się udzielam. no i nie z
                      takimi jak ty miałam do czynienia. jedyna rzecz jaka mnie zabolała to
                      zlekceważenie moich uczuć. no ale co ktoś taki może o uczuciach wiedziec?
                      • Gość: marta Re: do martuni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 22:57
                        co do kewstii uczuc to juz wyjasnialam-ze napisalam Tobie, ze wspolczuje, ale
                        to widocznie za mało i nic nie znaczy dla Ciebie!! Co oznacza zdanie: no i nie
                        z takimi jak ty miałam do czynienia ? masz cos do zarzucenia-prosze smiało,
                        pokaz na co Cię stac. A temat DO MARTUNI-to daruj sobie lauzje dobrze?
                        • ja_aska Re: do martuni 24.10.05, 22:59
                          nie z takimi agresywnymi. byli lepsi i tez nie było problemu. kawę na ławę?
                          PS wpis miał byc w miare kulturalny. co znowu nie pasi>?
                          • Gość: marta Re: do martuni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 23:02
                            otóz przykro mi bradzo ale ja nie mam ochoty na agresje,i nie miałam tego w
                            ogóle na mysli. mnie szło o to że temat był dośc istotny i ważny
                            i "rozgałęzianie" go mnie zaczęło juz meczyć, stad mój ówczesny wpis.a co do
                            tematu, tylko sie upewnialam, nie chcialam pochopnych wnisoków wyciągać...
                            • ja_aska Re: do martuni 24.10.05, 23:33
                              a to sory.
                          • iranxu troll i Asiunia 24.10.05, 23:09
                            Asiuniu - jeśli masz problemy z odróżnieniem określenia "troll" od "głupiej
                            mietły", to zajrzyj sobie tutaj: pl.wikipedia.org/wiki/Trolling .
                            Twoje działania jak najbardziej pasują do opisu trollingu.
                            Jeśli zaś chodzi o uszanowanie Twoich uczuć - wybacz, ale z Twoich postów jawi
                            się postać raczej mało uczuciowa... Jedyne w czym górujesz w tym wątku, to
                            chamskie odzywki i inwektywy. Nie zauważyłem, żeby Mircea gdziekolwiek
                            naigrywała się z Twoich uczuć - dała Ci za to słuszną radę: załóż własny wątek
                            o stracie kociaka, tam wszyscy będą mogli Ci składać kondolencje.
                            Twoje odzywki wobec Marty, która ten wątek założyła są po prostu bezczelne i
                            jak najbardziej dalekie od przejawów "uczuciowości". Zastanów się na jaką osobę
                            wychodzisz po tych postach?
                            • ja_aska IRAN 25.10.05, 13:26
                              GŁUPIA? nawet ja jej tak nie nazwałam.
                          • mircea NIE KARMIĆ TROLLA ;-) 24.10.05, 23:16
                            Marto, Iranxu - ta dyskusja nie ma sensu, przecież sami widzicie, że po prostu
                            karmicie tylko trolla.
                            Jest to chyba najbardziej rozbudowany wątek dotyczący adopcji kota, jaki
                            widziałam na GW ;-) i najmniej sensowny zarazem..
                            Tak więc dajmy spokój biednej pannie-joannie, niech się zanurzy w odmętach
                            własnych zranionych uczuć, a my zajmijmy sie czymś bardziej konstruktywnym i
                            przyjemnym :-)
                            Życzę dobraj nocki i zapraszam wszystkich miłych uczestników tej dyskusji na
                            www.forum.miau.pl
    • Gość: K. Re: Przygarnę małego kotka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 23:15
      "Tajemnicza K." też się opiekuje kotami. Skończyła medycynę i ma pojęcie o biologii w ogólnośi, a o chorobach zakaźnych w szczególności. Nie różnimy się tak bardzo od zwierząt, też jesteśmy ssakami. Wypowiedziała swoje zdanie, do czego ma prawo.


      Zgadzam się z tą osobą, która mówi, ze jest to żonglowanie cudzym życiem. Życiem kota. Bo ten kot dla Marty - powiedzmy sobie to szczerze - ma być plastrem na stratę. Dla niej. A co dla niego? Ryzyko.

      Marta jest prawdopodobnie dorosła, podejmie decyzję sama. Nie my będziemy patrzeć jak będzie wyć nad następnym umierającym maleństwem, nie my będziemy walczyć o jego życie.
      Mnie szkoda kota.


      A jeszcze jedno, zaglądam na to forum dość często, piszę b. rzadko, ale wiem jedno - aska to dojrzały kociarz. Rasowy. Często nie zgadzam się z jej poglądami na wszelkie inne sprawy, ale jeśli chodzi o koty - wierzę.
      Nie ma żadnego powodu jej obrażać, nazywać trollem i jeszcze potem wydziwiać, że reaguje.





      • Gość: marta Re: Przygarnę małego kotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 23:20
        A czy ja napisalma na tym forum ze wezmę kolejnego kota? Chyba lepiej , ze sie
        pytam co nie? Ach i fajnie ze uwazasz ze kot jest plastrem na zaleczenie rany
        po stracie poprzedniego. Tylko ze akurat nic o mnie nie wiesz, mialam juz kilka
        kotow(od 8 lat0 akurat do tej pory nie spotakalam sie z panleukpemia, bo moje
        koty byly szczepione od razu, nietstey odtatniego nie zdazyalm bo zaczal
        chorwac po dwoch dnaich jak go wzięlam. Pytam sie o wszytko bo wlansie nie chce
        narazac kociaka na taki bol i cierpienie.Gdyby mi to bylo obojetne i chialabym
        zaleczyc rane juz dawno bym miala kota w domu! Więc prosze nie dopowiadac tutaj
        swoich bajek. Ciekawe skad Ty to wiesz...nie wiedzialam ze zapytanie znaczy
        wzięcie:P:P
      • mircea dojrzały kociarz i inne kwestie 24.10.05, 23:24
        Gość portalu: K. napisał(a):

        > Zgadzam się z tą osobą, która mówi, ze jest to żonglowanie cudzym życiem.
        Życiem kota. Bo ten kot dla Marty - powiedzmy sobie to szczerze - ma być
        plastrem na stratę. Dla niej. A co dla niego? Ryzyko.

        Ryzyko dla kota po podwójnym szczepieniu np. Tricatem i kwarantannie??
        Pierwsze słyszę o takim zagrożeniu..

        >>aska to dojrzały kociarz. Rasowy. Często nie zgadzam się z jej poglądami
        na wszelkie inne sprawy, ale jeśli chodzi o koty - wierzę.

        Dojrzały kociarz i nie słyszał nigdy o FIP? Wybacz, ale jakoś mi się to kłóci...



        • Gość: Prokot Re: dojrzały kociarz i inne kwestie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 23:33
          mircea napisała:

          > Ryzyko dla kota po podwójnym szczepieniu np. Tricatem i kwarantannie??
          > Pierwsze słyszę o takim zagrożeniu..
          >

          A szkoda. Tricat to nie panaceum. Kwarantanna tak, min półroczna w pomieszczeniach skazonych. Parwowirusy wykazują aktywność do roku.
          Wielu ludzi uważa, że to żadne zagrożenie. Koty tych ludzi trafiają potem do nas, lekarzy w stanie agonalnym, bo skoro szczepiony, to na pewno nie tyfus, tylko niestrawność może...?

          • mircea Re: dojrzały kociarz i inne kwestie 24.10.05, 23:36
            Gość portalu: Prokot napisał(a):

            > mircea napisała:
            >
            > > Ryzyko dla kota po podwójnym szczepieniu np. Tricatem i kwarantannie??
            > > Pierwsze słyszę o takim zagrożeniu..
            > >
            >
            > A szkoda. Tricat to nie panaceum. Kwarantanna tak, min półroczna w
            pomieszczeni
            > ach skazonych. Parwowirusy wykazują aktywność do roku.
            > Wielu ludzi uważa, że to żadne zagrożenie. Koty tych ludzi trafiają potem do
            na
            > s, lekarzy w stanie agonalnym, bo skoro szczepiony, to na pewno nie tyfus,
            tylk
            > o niestrawność może...?
            >

            Przepraszam - i jak je leczycie, skoro parwoglobulina jest przeznaczona dla
            psów i ponoć nieskuteczna?
            Caniserin tak samo i suroowica z krwi ozdrowieńca również?
            • Gość: Krzysztof Re: Mirceo, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.05, 11:54
              dyskutujesz z fachowcem o jego pracy...Śmieszne, trochę, nie uważasz?
              MOja siostra mieszka w Berlinie, ma dostęp do świetnej kliniki dla zwierząt (mieszka 100m od niej), wszystkie jej zwierzaki są szczepione (tam to obowiązek), a jej kot i tak się zaraził...Nikt nie ma pojęcia gdzie i jak, a jednak. Na 100% panleukopenia, potwierdzona analizami.
              Kot był leczony w tej świetnej klinice, a i tak nie udało się go uratować.
              Myślisz, że nie słyszeli o podanych przez ciebie specyfikach? Durni są?
              Z twoich postów można odnieść wrażenie, że panleukopenia to jakaś zupełnie uleczalna choroba. A tak nie jest. W Berlinie powiedzieli, że śmiertelność to ok 90%. A ty masz na to metodę...Nikt przy zdrowych zmysłach w to nie uwierzy.

              Naszego kota znalazłem na ulicy prawie nieżywego. Miał ok 6 miesięcy i bardzo cierpiał. Umierał. Może to się wyda śmieszne, ale z zapaści wyciągnął go nasz sąsiad, lekarz anestezjolog. Była noc, wątpliwe, żebyśmy z nim dojechali do weterynarza. Sąsiad, który właśnie wracał ze spaceru z psem, zajął się nim fachowo. Następnego dnia, słaby ale żywy kot został zawieziony do weterynarza. Badanie krwi wykluczyło panleukopenię. Kot miał wirusowe zapalenie wsierdzia. Chorował dość długo. Wyszedł z tego.
              Ja jestem uczulony na koty, ale nie wyobrażałem sobie, żebym mógł go oddać. Choć zabawa był średnia. Moja astma, przekonywanie psa (łatwo się dał przekonać, opiekował się chory zwierzęciem), nocne dyżury przy kocie, bo ciągle groziła mu zapaść...
              Został z nami.
              W czasie jego choroby zamęczłem weterynarzy pytaniami. Co jeszcze mu grozi, na co potem szczepić itd. Czytałem, szukałem. Wtedy dowiedziałem się o panleukopenii, że śmiertelna w 95 %. Widać Niemcy lepiej sobie z tym radza, bo twierdzili, że 90%...
              Do dziś się śmiejemy, że lekarzem rodzinnym naszego kota jest anestezjolog. Gdyby nie on, byłoby źle. Budzony w nocy, bez słowa protestu wyprowadzał kocurka z kolejnych zapaści, osłuchiwał mu serce, reanimował. I do dziś czuje się z naszym kotem związany. Pomijam przyjaźń, jaka się miedzy naszymi rodzinami zawiązała. Pan doktor po intensywnych kontaktach z naszym kotem, postanowił upolować sobie kota szpitalnego, ale podchodziły do niego trzy, cały miot - i nie potrafił ich rozdzielić... Ma te trzy śliczne kociaki...

              • mircea Krzysztofie, 25.10.05, 12:19
                Gdybyś przeczytał dokładnie teksty z linków zamieszczonych w tym wątku,
                wiedziałbyś, jak podchodzi do leczenia panleukopenii większość polskich
                weterynarzy.
                Dyskusja z "fachowcami" jest jak najbardziej na miejscu - możesz się o tym
                przkonać czytając powyższe. Nie mam zamiaru przekonywać Cię tutaj o słuszności
                swoich poglądów, ani o swojej wiedzy na ten temat - to wszystko możesz znaleźć
                w powyższych linkach.
                Pamiętaj jednak, że forum, to ciągle tylko wirtualna rzeczywistośc - równie
                dobrze mogłam w pierwszym poście określić się jako weterynarz - nikt nie byłby
                w stanie tego zweryfikować w tym wątku. I wtedy też uchodziłabym za największy
                autorytet w kwestii leczenia panleukopenii - weź to pod uwagę, zanim napiszesz
                odpowiedź. I przeczytaj teksty, o których pisałam powyżej - nikt o zdrowych
                zmysłach po lekturze tych tekstów, nie napisałby, ze polemizowanie z
                weterynarzem (czy to Prokotem - wirtualnym dla mnie tak samo, jak reszta osób z
                tego wątku, czy wetem w realu) nie ma sensu. Niejeden weterynarz podczas akcji
                ratowania kociaków w całej Polsce był sceptycznie nastawiony do opisanych
                przeze mnie metod (ale nie przeze mnie wymyślonych, lecz przez innych
                weterynarzy!), ale dzięki telefonicznym konsultacjom, ustalili pomiędzy sobą
                metodę (najskuteczniejszą) walki z tą chorobą.
                Panleukopenia jest bardzo groźną chorobą, w większości wypadków śmiertelną, ale
                nie możemy się ograniczać w jej "leczeniu" do podawanie zastrzyków usypiających.
                Jeśli zaś chodzi o leczenia kotów w Niemczech - z tego co wiem, jest tam
                dostępna w obrocie weterynaryjnym kocia surowica, więc nawet ten fakt stawia
                tamtejszych weterynarzy w korzystniejszym położeniu.
                • Gość: :) Re: Krzysztofie, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.05, 12:58
                  O, następny "miszcz" się pojawił. Mircea.
                  • Gość: Krzysztof Re: Krzysztofie, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.05, 13:51
                    Też mi się cos tak widzi.
          • ja_aska Re: dojrzały kociarz i inne kwestie 24.10.05, 23:38
            nie, nie słyszałam o fip. dopóki nie zaraziłam tym czymś mojej kotki. o tej
            chorobie niestety niewiele osób słyszało. a wielowątkowość tutasj jest zaletą.
            ale do tego jest potrzebna podzielność uwagi czego o niektórych powiedzieć nie
            można.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja