Dodaj do ulubionych

Szczecinskie legendy

IP: *.robotics.ntua.gr 19.10.01, 14:39
No wlasnie, kto pamieta jakas fajna legende?
Oglaszam konkurs na najlepsza legende, bez nagrod :(
I prosze nie komentowac konkursu, jesli chcecie komentowac konkurs to prosze
sobie nowy watek zalozyc, tutaj maja sie pojawiac same legendy jako propozycje
konkursowe...
Obserwuj wątek
    • stettiner Re: Szczecinskie legendy 19.10.01, 14:40
      Patrzcie go, drugi co regulamin wątku wprowadza.

      • Gość: ZetKa Re: Szczecinskie legendy IP: *.robotics.ntua.gr 19.10.01, 14:43
        > Patrzcie go, drugi co regulamin wątku wprowadza.
        SPADOWA STAD!!! Ja chce tu same legendy!
        I wlasnie na Ciebie liczylem najbardziej :(
      • bbury Re: siedmiu płaszczy - tych od baszty 19.10.01, 14:44
        Pewnie to jest fajna legenda - ale jakoś nic o niej nie pamiętam. Ktoś kogoś
        zamówroał ale skąd te płaszcze ???
        • Gość: Mike Re: siedmiu płaszczy - tych od baszty IP: *.*.*.* 19.10.01, 15:09
          bbury napisał(a):

          > Pewnie to jest fajna legenda - ale jakoś nic o niej nie pamiętam. Ktoś kogoś
          > zamówroał ale skąd te płaszcze ???

          Juz kiedys pytalem o to na forum - niestety nikt nie pamieta tej legendy. Mi sie
          jakos tak majaczy, ze bylo 7 rycerzy starajacych sie o reke ksiezniczki. Ksiaze
          (pewnie jakis Dunczyk ;-) zaprosil ich na uczte, spoil i zamknal w baszcie aby
          tam zgineli (z glodu). Po bardzo dlugim czasie otwarto baszte a wewnatrz
          znaleziono tylko plaszcze (w innej wersji plaszcze okrywaly szkielety).
          Ale ta legenda byla bogatsza.
          • Gość: ZetKa Re: siedmiu płaszczy - tych od baszty IP: *.robotics.ntua.gr 19.10.01, 15:47
            > jakos tak majaczy, ze bylo 7 rycerzy starajacych sie o reke ksiezniczki. Ksiaze
            Oj, chyba nie to...
            A przejdz sie na Dworcowa 6, tam ci pomoga...
            Regionalna Pracownia Krajoznawcza PTTK...
            • Gość: ZetKa Re: siedmiu płaszczy - tych od baszty IP: *.robotics.ntua.gr 19.10.01, 15:48
              > A przejdz sie na Dworcowa 6, tam ci pomoga...
              > Regionalna Pracownia Krajoznawcza PTTK...
              Przy okazji, spytaj o inne legendy ;)
            • Gość: Mike Re: siedmiu płaszczy - tych od baszty IP: *.*.*.* 19.10.01, 15:51
              Gość portalu: ZetKa napisał(a):

              > > jakos tak majaczy, ze bylo 7 rycerzy starajacych sie o reke ksiezniczki. K
              > siaze
              > Oj, chyba nie to...
              > A przejdz sie na Dworcowa 6, tam ci pomoga...
              > Regionalna Pracownia Krajoznawcza PTTK...

              eeee, tam mi pewnie sprzedadza opowiesc o 7 krawcach, ktorzy bronili tego odcinka
              murow obronnych. Ta z rycerzymi bardziej mi sie podoba - jest taka mroczna i
              tragiczna. ;-)
              • Gość: ZetKa Re: siedmiu płaszczy - tych od baszty IP: *.robotics.ntua.gr 19.10.01, 15:54
                > eeee, tam mi pewnie sprzedadza opowiesc o 7 krawcach, ktorzy bronili tego odcin
                > ka
                > murow obronnych. Ta z rycerzymi bardziej mi sie podoba - jest taka mroczna i
                Eee tam, sprzedadza ci ta "najprawdziwsza" ;)
                A tak serio polecam to miejsce (znaczy Pracownie) jesli ktos szuka informacji
                turystycznych...
    • stettiner Re: Szczecinskie legendy 19.10.01, 14:51
      No dobrze już, dobrze, nie krzycz......
      Niedawno temu na szczecińskiej stronie gazety.pl był cykl opowiadań
      szczecińskiego antykwariusza, chyba Bukowski sie nazywa, z takimi krótkimi
      opowiadaniami i chyba legendami. Nie umiem ich teraz znaleźć. Redakcjo, gdzie
      je schowliście?
      • Gość: henry Re: Szczecinskie legendy IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 15:18
        Tych 7 rycerzy starających się o rękę księżniczki, którzy w rezultacie stracili
        7 płaszczy (jak ją zobaczyli) to byli oczywiście komturowie. Nicht wahr? Das
        ist keine Uberraschung fur uns...
        Obawiam się, że szczecińskie legendy mozemy sobie opowiadać ale głównie w obcym
        języku...
        • bbury Re: Szczecinskie legendy 19.10.01, 15:22
          Gość portalu: henry napisał(a):

          > Obawiam się, że szczecińskie legendy mozemy sobie opowiadać ale głównie w
          obcym języku...

          Znaczy się w niemeckim ??? Dla kogo obcy dla tego obcy. A nawet jesli - to już
          przetłumaczyć nie można ???
        • Gość: Mike Re: Szczecinskie legendy IP: *.*.*.* 19.10.01, 15:23
          Gość portalu: henry napisał(a):

          > Tych 7 rycerzy starających się o rękę księżniczki, którzy w rezultacie stracili
          > 7 płaszczy (jak ją zobaczyli) to byli oczywiście komturowie. Nicht wahr? Das
          > ist keine Uberraschung fur uns...
          > Obawiam się, że szczecińskie legendy mozemy sobie opowiadać ale głównie w obcym
          > języku...

          Aber warum? Ist das auch möglich das die Rittern war von Schweden, Danemark,
          Polen oder Tsechien!
          Anglikow i Holendrow tez w Szczecinie nigdy nie braklo. No i Ci nasi ksiazeta o
          typowo germanskich imionach Barnim, Boguslaw, rozciagajacy swe wlosci od
          Strzalowa, Gryfii, Wologoszczy, przez Przeclaw, Szczecin az do Slupska.
      • laura74 Re: Szczecinskie legendy 19.10.01, 18:17
        Feleietony Bukowskiego znajduja sie w tzw ABC Gazety na Pomorzu (pierwsza strona szczecinskiego
        portalu, link po lewej). Potem trzeba znalesc �Miedzy Galeria a antykwariatem� - tam wlasnie sa.
    • Gość: Mike Baszta Kaszana IP: *.*.*.* 19.10.01, 15:17
      Gość portalu: ZetKa napisał(a):

      > No wlasnie, kto pamieta jakas fajna legende?

      A czy mysmy juz takiego watku nie mieli? Trzeba by zajrzec w przeszlosc.

      To legenda z Pomorza ale nie ze Szczecina tylko z Trzebiatowa.
      Na miasto wyprawili sie Brandenburczycy. Mieszkancy slodko spali, a na dokladke o
      swicie byla silna mgla i straznicy nic nie mogli dostrzec. Az w pewnym momencie
      kucharka gotujaca na jednej z baszt posilek dla zolnierzy zobaczyla ze pod mury
      miasta skradaja sie jakies postaci. Nie namyslajac sie dlugo wziela kociol i
      wylala cala goraca kasze knehtom na leb. Ci narobili takiego wrzasku, ze
      zaalarmowali cale miasto i nic nie wyszlo z ataku. Trzebiatow sie obronil a ta
      baszta stoi do dzis.
      • Gość: ZetKa Re: Baszta Kaszana IP: *.robotics.ntua.gr 19.10.01, 15:51
        To sie nie liczy, bo juz znalem ;)
        Oki, moze byc, tylko szkoda ze tak odlegla...
      • crazy Re: Baszta Kaszana 22.10.01, 10:10
        Gość portalu: Mike napisał(a):

        > Na miasto wyprawili sie Brandenburczycy. Mieszkancy slodko spali, a na dokladke
        > o
        > swicie byla silna mgla i straznicy nic nie mogli dostrzec. Az w pewnym momencie
        >
        > kucharka gotujaca na jednej z baszt posilek dla zolnierzy zobaczyla ze pod mury
        >
        > miasta skradaja sie jakies postaci. Nie namyslajac sie dlugo wziela kociol i
        > wylala cala goraca kasze knehtom na leb. Ci narobili takiego wrzasku, ze
        > zaalarmowali cale miasto i nic nie wyszlo z ataku. Trzebiatow sie obronil a ta
        > baszta stoi do dzis.

        Mike, wszystko się zgadza poza agresorami....
        To byli mieszańcy Gryfic, którzy walczyli z Trzebiatowem o kasę z używania rzeki
        do spławiania towarów, a Baszta Kaszana rzeczywiście stoi i można ją sobie
        obejrzeć z bliska, a nawet ze środka.
        Pozdrawiam, Crazy
        • Gość: Mike Re: Baszta Kaszana IP: *.*.*.* 22.10.01, 10:37
          crazy napisał(a):

          > Gość portalu: Mike napisał(a):
          >
          > > Na miasto wyprawili sie Brandenburczycy. Mieszkancy slodko spali, a na dok
          > ladke
          > > o
          > > swicie byla silna mgla i straznicy nic nie mogli dostrzec. Az w pewnym mom
          > encie
          > >
          > > kucharka gotujaca na jednej z baszt posilek dla zolnierzy zobaczyla ze pod
          > mury miasta skradaja sie jakies postaci. Nie namyslajac sie dlugo wziela kociol
          > i wylala cala goraca kasze knehtom na leb. Ci narobili takiego wrzasku, ze
          > > zaalarmowali cale miasto i nic nie wyszlo z ataku. Trzebiatow sie obronil
          > a ta baszta stoi do dzis.
          >
          > Mike, wszystko się zgadza poza agresorami....
          > To byli mieszańcy Gryfic, którzy walczyli z Trzebiatowem o kasę z używania rzek
          > i do spławiania towarów, a Baszta Kaszana rzeczywiście stoi i można ją sobie
          > obejrzeć z bliska, a nawet ze środka.
          > Pozdrawiam, Crazy

          Ja mysle ze podstepni gryficzanie przebrali sie za brandenburczykow, zeby w razie
          kleski wina spadla na tamtych. I dlatego do dzis ta legenda wystepuje w dwoch
          wersjach... :-))))))))))))
    • Gość: Jano Re: Szczecinskie legendy IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 15:32
      Ja slyszalem ze kiedys byl tu watek w ktorym wszystkie posty byly na temat. Ale
      to tylko legenda ;))
      • bbury Re: Szczecinskie legendy 19.10.01, 15:39
        Gość portalu: Jano napisał(a):

        > Ja slyszalem ze kiedys byl tu watek w ktorym wszystkie posty byly na temat. Ale
        >
        > to tylko legenda ;))


        To byłą legenda o Colleonim ;-)))
    • Gość: Mike Gryf IP: *.*.*.* 19.10.01, 15:49
      Podobno to bylo tak. Chrobry wraz ze swa druzyna zatrzymali sie gdzies w
      pomorskiej puszczy na popas. Kilku wojow wybralo sie by upolowac cos na obiad.
      Wtem wsrod galezi wysokiego debu zalopotalo orle skrzedlo. Podbiegli blizej i
      ich oczom ukazal sie zaskakujacy widok - niezwykle stworzenie - gryf (kazdy wie
      jak wyglada wiec daruje sobie opis). Woje zzlozyli sie do strzalu by gadzine
      porazic ale wtedy przylecial drugi i zaslonil pierwszego. W tym momencie na
      polane dotarl Chrobry i gryf przemowil do niego ludzkim glosem. Okazalo sie ze
      gryfy mialy tam gniazdo i wysiadywaly jajka. Chrobry zachwacil sie
      stworzeniami, zabronil je krzywdzic i oglosil ze odtad to one beda symbolem
      ziemi pomorskiej.
      • Gość: pakuz Re: Gryf IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 16:25
        ales wymyslil - gryf jest symbolem polowy miast w europie
        od polwyspu apeninskiego do skandynawii
        jak chcemy miec oryginalnego gryfa - to proponuje 3-czesciowego
        na gorze orzel,srodek lew ,dol kaczor
        bedzie mu latwiej po bagnach zasuwac
        • Gość: Mike Re: Gryf IP: *.*.*.* 19.10.01, 16:55
          Gość portalu: pakuz napisał(a):

          > ales wymyslil - gryf jest symbolem polowy miast w europie
          > od polwyspu apeninskiego do skandynawii
          > jak chcemy miec oryginalnego gryfa - to proponuje 3-czesciowego
          > na gorze orzel,srodek lew ,dol kaczor
          > bedzie mu latwiej po bagnach zasuwac

          Taka legende przerabialismy w podstawowce. Na dowod tego - mam do dzisiaj 4-
          kartkowa, wykonana przez siebie ksiazeczke na ten temat - z wlasnymi
          ilustracjami. Ale najbardziej wypasiona jest strona tytulowa. Wzorujac sie na
          gryfie z Glosu Szczecinskiego wyrzezbilem takiego z zoltej modeliny, wypieklem i
          przykleilem do okladki. Oczywiscie byla "5" (a moze nawet z "+" ;-))).

          A tak naprawde to symbol gryfa przywiezli krzyzowcy z orientu. I raczej dominuje
          na Pomorzu (calym). W innych rejonach jest rzadki. Np. w symbolice innych miast
          niemieckich dominuja krzyze, postaci swietych, widoki budynkow, drzew, no i
          oczywiscie orly.
      • stettiner Re: Gryf 26.10.01, 09:33
        Gość portalu: Mike napisał(a):

        > Podobno to bylo tak. Chrobry wraz ze swa druzyna zatrzymali sie gdzies w
        > pomorskiej puszczy na popas. Kilku wojow wybralo sie by upolowac cos na obiad.
        > Wtem wsrod galezi wysokiego debu zalopotalo orle skrzedlo. Podbiegli blizej i
        > ich oczom ukazal sie zaskakujacy widok - niezwykle stworzenie - gryf (kazdy wie
        >
        > jak wyglada wiec daruje sobie opis). Woje zzlozyli sie do strzalu by gadzine
        > porazic ale wtedy przylecial drugi i zaslonil pierwszego. W tym momencie na
        > polane dotarl Chrobry i gryf przemowil do niego ludzkim glosem. Okazalo sie ze
        > gryfy mialy tam gniazdo i wysiadywaly jajka. Chrobry zachwacil sie
        > stworzeniami, zabronil je krzywdzic i oglosil ze odtad to one beda symbolem
        > ziemi pomorskiej.

        Coś mi się wydaje, że ta legenda już po II WŚ powstała.
        • Gość: Mike Re: Gryf IP: *.*.*.* 26.10.01, 09:48
          stettiner napisał(a):

          > Gość portalu: Mike napisał(a):
          >
          > > Podobno to bylo tak. Chrobry wraz ze swa druzyna zatrzymali sie gdzies w
          > > pomorskiej puszczy na popas. Kilku wojow wybralo sie by upolowac cos na ob
          > iad.
          > > Wtem wsrod galezi wysokiego debu zalopotalo orle skrzedlo. Podbiegli blize
          > j i
          > > ich oczom ukazal sie zaskakujacy widok - niezwykle stworzenie - gryf (kazd
          > y wie
          > >
          > > jak wyglada wiec daruje sobie opis). Woje zzlozyli sie do strzalu by gadzi
          > ne
          > > porazic ale wtedy przylecial drugi i zaslonil pierwszego. W tym momencie n
          > a
          > > polane dotarl Chrobry i gryf przemowil do niego ludzkim glosem. Okazalo si
          > e ze
          > > gryfy mialy tam gniazdo i wysiadywaly jajka. Chrobry zachwacil sie
          > > stworzeniami, zabronil je krzywdzic i oglosil ze odtad to one beda symbole
          > m
          > > ziemi pomorskiej.
          >
          > Coś mi się wydaje, że ta legenda już po II WŚ powstała.

          Skad to przypuszczenie????? :-)))))))))))))))))))))
          • Gość: gabi Re: Gryf IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 10:26
            propaganda?
            a skąd nazwy miast: Mieszkowice , Boleszkowice?
            To chyba nie są historyczne nazwy- a zostały nadane bardziej w celu nadania
            polskiego charakteru.Cóż - nawet dziś istnieją pewne wątpliwości co do
            prawdziwego miejsca bitwy pod Cedynią. (jak zwykle - na temat...)))
    • stettiner Baszta 7 Płaszczy 22.10.01, 08:21
      Znalazłam taką wersję legendy:

      Działo sie to za czasów księcia Bogusława X. Korzystając z spokoju książę
      postanowił udać się an wyprawę do Ziemi Świętej. Przed wyprawą kupił kawał
      pięknego sukna o wspaniałym deseniu i polecił swojemu krawcowi uszyć z niego 7
      płaszczy. Kiedy żona krawca zobaczyła materiał, zaczęła go namawiać, żeby tak
      skroił książęce płaszcze, żeby i dla niej wystarczyło. TAl długo truła aż
      krawiec uległ jej namowom. Książę Bogusław odebrał swich 7 płaszczy i ruszył w
      drogę. Wszędzie po drodze zbierał komplementy za swoje wspaniałe odzienie i
      bardzo był z tego dumny. I bardzo się zdziwił po powrocie, spotykając kobietę w
      płaszczu z takiej samej samej tkaniny. Natychmiast weawał do siebie krawca,
      który przyznał sie do przywłaszczenia cząści książęcego materiału, za co został
      osadzony w baszcie, gdzie pracował o chlebie i wodzie. Aha, żona krawca w
      międzyczasie poznała młodego krawczyka, z którym zdradzała męża.
    • stettiner Re: Szczecinskie legendy 26.10.01, 09:41
      A to bardziej o Bodzęcinie, ale o Szczecinie też:

      Fryderyk Wielki jechał kiedyś powozem zaprzężoonym w 4 konie ze Szczecina do
      Dębnik pod Nowogardem. Spotkał na drodze powóz zaprzężony w 6 koni, którym
      siedział pan von Flemming z Bodzęcina. Król kazał się zatrzymać i spytał gościa
      z powozu kim jest. "Jestem wielkim panem z Bodzęcian"- odpowiedział von
      Flemming, który nie poznał króla. "A ja biednym wójtem z Berlina"- odrzekł król
      i pojechał dalej. A pan von Flemming za karę musiał wybudować szosę ze
      Szczecina do Dębnik.
      • pakuz Re: Szczecinskie legendy 26.10.01, 09:51
        stettiner napisał(a):

        > A to bardziej o Bodzęcinie, ale o Szczecinie też:
        >
        > Fryderyk Wielki jechał kiedyś powozem zaprzężoonym w 4 konie ze Szczecina do
        > Dębnik pod Nowogardem. Spotkał na drodze powóz zaprzężony w 6 koni, którym
        > siedział pan von Flemming z Bodzęcina. Król kazał się zatrzymać i spytał gościa
        >
        > z powozu kim jest. "Jestem wielkim panem z Bodzęcian"- odpowiedział von
        > Flemming, który nie poznał króla. "A ja biednym wójtem z Berlina"- odrzekł król
        >
        > i pojechał dalej. A pan von Flemming za karę musiał wybudować szosę ze
        > Szczecina do Dębnik.
        to jakby tak runowicz kwasniewskiego nie poznal
        mielibysmy autostrade do warszawy ?

    • Gość: Mike Sadonia von Bork IP: *.*.*.* 29.10.01, 17:36
      No co? Jeszcze nikt nie opowiedzial? Myslalem ze ta czarownica pojdzie "na
      pierwszy ogien" ;-)!
      • Gość: Mike Sydonia von Bork IP: *.*.*.* 29.10.01, 17:37
        Oczywiscie mowie o: Sydonii von Bork

      • stettiner Re: Sadonia von Bork 30.10.01, 08:33
        Gość portalu: Mike napisał(a):

        > No co? Jeszcze nikt nie opowiedzial? Myslalem ze ta czarownica pojdzie "na
        > pierwszy ogien" ;-)!

        O ile wiem, Sydonia von Bork (czy Borck?) żyła naprawdę i jej historia to fakty a
        nie legenda, dlatego nie brałam jej pod uwagę.
        • Gość: ZetKa Re: Sadonia von Bork IP: *.robotics.ntua.gr 30.10.01, 09:37
          > > No co? Jeszcze nikt nie opowiedzial? Myslalem ze ta czarownica pojdzie "na
          > > pierwszy ogien" ;-)!
          > O ile wiem, Sydonia von Bork (czy Borck?) żyła naprawdę i jej historia to fakty
          > a
          > nie legenda, dlatego nie brałam jej pod uwagę.
          To, ze zyla, to podobno fakty, to ze byla czarownica - to juz chyba raczej nie
          fakty ;)
          Btw skoro jestesmy przy watku:
          a) czarownice - na jednym ze wzgorz Puszczy Bukowej byly sabaty czarownic, wiecej
          szczegolow i legend (tylko glupio, ze trzeba je wyszukiwac oddzielnie) na
          www.bukowa.px.pl
          b) rodzina von Borck-ow (von Borek-ow? tez nie jestem pewien pisowni) - to jeden
          z ich rodziny byl zbojem ktory na szczecinskich drogach straszyl..
          • stettiner Re: Sadonia von Bork 30.10.01, 09:45
            Gość portalu: ZetKa napisał(a):
            > To, ze zyla, to podobno fakty, to ze byla czarownica - to juz chyba raczej nie
            > fakty ;)
            Chyba jednak fakty, ale nie będę się teraz upierać. Nie pamiętam szczegółów. Może
            jutro.

            > Btw skoro jestesmy przy watku:
            > a) czarownice - na jednym ze wzgorz Puszczy Bukowej byly sabaty czarownic, wiec
            > ej
            > szczegolow i legend (tylko glupio, ze trzeba je wyszukiwac oddzielnie) na
            > www.bukowa.px.pl
            > b) rodzina von Borck-ow (von Borek-ow? tez nie jestem pewien pisowni) - to jede
            > n
            > z ich rodziny byl zbojem ktory na szczecinskich drogach straszyl..

            • Gość: ZetKa Czarownice nie istnieja! IP: *.robotics.ntua.gr 30.10.01, 09:57
              > > To, ze zyla, to podobno fakty, to ze byla czarownica - to juz chyba raczej
              > nie
              > > fakty ;)
              > Chyba jednak fakty, ale nie będę się teraz upierać. Nie pamiętam szczegółów. Mo
              No wiesz, chodzilo mi o to, ze nauka nie przewiduje czarownic, to jedynie bajania
              ludowe i durna wiara herezji Swieta Inkwizycja zwanej...
              No bo co taka czarownica robila? Kwasila mleko w wymionach krow? Uroki zle
              rzucala?
              • pakuz Re: Czarownice nie istnieja! 30.10.01, 10:12
                chcesz wmowic czarownicy , ze czarownice nie istnieja ????
                • Gość: ZetKa Re: Czarownice nie istnieja! IP: *.robotics.ntua.gr 30.10.01, 11:05
                  > chcesz wmowic czarownicy , ze czarownice nie istnieja ????
                  Ty, pakuz, to chyba raczej material na czarodzieja niz czarownice, czyz nie?
                  No chyba ze piszesz o Stettiner ;)
                • Gość: stettiner Re: Czarownice nie istnieja! IP: *.unregistered.formus.pl 30.10.01, 11:21
                  pakuz napisał(a):

                  > chcesz wmowic czarownicy , ze czarownice nie istnieja ????

                  Nie masz żadnych dowodów, pakuz :)))
                  • pakuz Re: Czarownice nie istnieja! 30.10.01, 11:27
                    na sydonie tez nie bylo
                    stosik juz czeka , drewienko sie suszy
                    fajne bylo to , ze przykuwano czarownice do pala na dlugim lancuchu i jak
                    zaczynalo je przypalac to biegaly dookola nawijajac lancuch na pal i skracajac
                    go coraz bardziej
                    szykuj sie stettiner , dowody sie znajda :-)))
                    • stettiner Re: Czarownice nie istnieja! 30.10.01, 11:45
                      pakuz napisał(a):

                      > na sydonie tez nie bylo
                      > stosik juz czeka , drewienko sie suszy
                      > fajne bylo to , ze przykuwano czarownice do pala na dlugim lancuchu i jak
                      > zaczynalo je przypalac to biegaly dookola nawijajac lancuch na pal i skracajac
                      > go coraz bardziej
                      > szykuj sie stettiner , dowody sie znajda :-)))

                      Ależ masz perwersyjną wyobraźnię......
                      • pakuz Re: Czarownice nie istnieja! 30.10.01, 11:58
                        to nie ja - taka ksiazke kiedys czytalem
                        przypomnij mi tytul i autora - czesc druga nazywala sie "msciciel przybywa z
                        rugii" - ale pierwszej za cholere nie pamietam
                        a to bylo wlasnie o sydonii
                        • stettiner Re: Czarownice nie istnieja! 30.10.01, 12:02
                          pakuz napisał(a):

                          > to nie ja - taka ksiazke kiedys czytalem
                          > przypomnij mi tytul i autora - czesc druga nazywala sie "msciciel przybywa z
                          > rugii" - ale pierwszej za cholere nie pamietam
                          > a to bylo wlasnie o sydonii

                          Autora nie pamietam, tytuł I części to "Czerwony sokół", może jeszcze mam ją w
                          domu ;)
          • stettiner Re: Sadonia von Bork 05.11.01, 15:52
            Gość portalu: ZetKa napisał(a):
            > b) rodzina von Borck-ow (von Borek-ow? tez nie jestem pewien pisowni) - to jede
            > n
            > z ich rodziny byl zbojem ktory na szczecinskich drogach straszyl..

            To w ogóle długo była zbójecka rodzina, a Strzmiele było ich "wilczym gniazdem".
            Kiedyś napadli na księcia jadącego do Krzyżaków czy krzyżackiego księcia, za co w
            odwecie zakon (nie po raz pierwszy zresztą) zaorał im siedzibę.
            • Gość: ZetKa Re: Sadonia von Bork IP: *.robotics.ntua.gr 05.11.01, 15:54
              > Kiedyś napadli na księcia jadącego do Krzyżaków czy krzyżackiego księcia, za co
              > w
              > odwecie zakon (nie po raz pierwszy zresztą) zaorał im siedzibę.
              A w zwiazku z tym pewnie w 1410 staneli po stronie polskiej ;)
        • stettiner Re: Sydonia von Borcke 31.10.01, 10:28
          Z Sydonią von Borcke (taka pisownia akurat wpadła mi w ręcę) to było tak:

          Sydonia urodziła się w 1548r. w Strzmielu (nie mam pojęcia gdzie kto jest, może
          ktoś z was wie?). Jako dwórka trafiła na zamek książęcy sięcia Filipa w
          Wołogoszczy. Tak zakochała się w w Erneście Ludwiku, synu księcia Filipa, tenże
          Ernest Ludwik obiecał jej nawet małżeństwo, ale z wielu wzgledów obietnicy
          dotrzymać nie mógł. Obrażona i zrozpaczona Sydonia opuściła dwór książęcy i
          zamieszkała u swojego brata Ulricha, w majątku rodziców, szybko jednak na
          skutek sporów rodzinnych, procesów sądowych o majątek i takich tam historii
          wyprowdzial się stamtąd, potem trochę tułała po różnych krewnych, w końcu w
          1604r. zotaje przyjęta do klasztoru w Marianowie. Tam została zastępczynią
          przeoryszy. z ego co wiadomo, nie należała jednak do spokojnych mniszek, za
          swoją kłótliwość, złośliwości i niesubordynację mówiono że jest "żmiją i
          diabłem wcielonym" i grożono wydaleniem z klasztoru.
          Podstawą do posądzenia o czary stał się jednak dopiero rozpoczęty w 1619r ciąg
          zgonów przełożonych klasztornych, a także bezpotomna śmierć przklętego przez
          Sydonię Ernesta Ludwika.
          Aresztowano ją 18 października 1619r. i przewieziono do Zamku Odrzańskiego na
          podszczecińskim wówczas Grabowie, gdzie rozpoczeło się długotrwałe śledztwo.
          Obrońca Sydonii, Elias Pauli, przedstawił 132 dowody na jej niewinność, które
          wszakże, przesłane do sądu odwoławczego w Mgdeburgu, zaginęły, Sydonię zaś
          obciążyły m.in. zeznania Wolde Albrechts, wcześniej uznanej winną czarów i
          spalonej na stosie. Wolde zeznała m.in. że czarów nauczyła ją właśnie Sydonia,
          że diabłami były jej kot i pies, zresztą na torturach była gotowa zeznawać
          cokolwiek sędziowie chcieli usłyszeć.
          Sama Sydonia, torturowana, przyznawała się do swoich konszachtów z diabłem, po
          czym te zeznania odwoływała, i tak wielokrotnie. Ostatecznie sąd skazał ją na
          spalenie na stosie, z tym że jako szlachcianka został wcześniej ścięta.
          Egzekucja odbyła się 19 sierpnia 1620r. za Bramą Młyńską w Szczecinie (czyli
          zdaje się, w pobliżu dzisiejszej Bramy Krolewskiej). Popioły wrzucono do Odry.

          • Gość: ZetKa Re: Sydonia von BorECK IP: *.robotics.ntua.gr 31.10.01, 10:49
            Gdzies ty taka pisownie dorwala?
            To albo byla von Boreck, albo von Borek (jakos mialo niemiecku, jak Boorek
            domowy;) albo von Borck... mi sie jakos kojarzy pierwsze, ew. trzecie...
            • stettiner Re: Sydonia von BorECK 31.10.01, 10:54
              Gość portalu: ZetKa napisał(a):

              > Gdzies ty taka pisownie dorwala?
              > To albo byla von Boreck, albo von Borek (jakos mialo niemiecku, jak Boorek
              > domowy;) albo von Borck... mi sie jakos kojarzy pierwsze, ew. trzecie...

              A, w takiej książce. Ale też mi nie pasuje.
              A zresztą co się czepia??? tyle się nastukałam a ty marudzisz? A może wiesz gdzie
              ten Strzmiel jest, bo ja ni cholery...
              • Gość: Mike Re: Sydonia von BorECK IP: *.*.*.* 31.10.01, 11:07
                stettiner napisał(a):

                > Gość portalu: ZetKa napisał(a):
                >
                > > Gdzies ty taka pisownie dorwala?
                > > To albo byla von Boreck, albo von Borek (jakos mialo niemiecku, jak Boorek
                >
                > > domowy;) albo von Borck... mi sie jakos kojarzy pierwsze, ew. trzecie...
                >
                > A, w takiej książce. Ale też mi nie pasuje.
                > A zresztą co się czepia??? tyle się nastukałam a ty marudzisz? A może wiesz gdz
                > ie ten Strzmiel jest, bo ja ni cholery...

                Pordzo ladnie napisalas! Brawo! ;-)))
                Borcke po niemiecku przeczytamy Bork.
                Obstawiam ze Strzmiel moze byc gdzies na Pomorzu Przednim. Zaraz obejrze mape to
                moze mi sie jakas niemiecka nazwa skojarzy. Choc szczerze mowiac, myslalem ze
                Sydonia pochodzila gdzies spod Slupska.
              • Gość: ZetKa Re: Sydonia von BorECK IP: *.robotics.ntua.gr 31.10.01, 11:10
                > A, w takiej książce. Ale też mi nie pasuje.
                > A zresztą co się czepia??? tyle się nastukałam a ty marudzisz?
                Jak glupoty piszesz, to co sie dziwisz... ;)
                zreszta sama wiedzialas, ze cos jest nie tak, a i tak pisalas glupoty (z
                nazwiskiem)..


                > A może wiesz gdzie ten Strzmiel jest, bo ja ni cholery...
                Nie wiem... na www.emapa.pl tez nie wiedza...
                a moze to tak samo jak z ta Sydonia von Borcke?
                A wogole, co to za ksiazka byla? Przewodnik Pascala?

              • Gość: ZetKa Re: Sydonia von BorECK IP: *.robotics.ntua.gr 31.10.01, 11:18
                > A, w takiej książce. Ale też mi nie pasuje.
                > A zresztą co się czepia??? tyle się nastukałam a ty marudzisz?
                Jak glupoty piszesz, to co sie dziwisz... ;)
                zreszta sama wiedzialas, ze cos jest nie tak, a i tak pisalas glupoty (z
                nazwiskiem)..


                > A może wiesz gdzie ten Strzmiel jest, bo ja ni cholery...
                Nie wiem... na www.emapa.pl tez nie wiedza...
                a moze to tak samo jak z ta Sydonia von Borcke?
                A wogole, co to za ksiazka byla? Przewodnik Pascala?

                • stettiner Re: Sydonia von BorECK 02.11.01, 11:02
                  Gość portalu: ZetKa napisał(a):

                  > > A, w takiej książce. Ale też mi nie pasuje.
                  > > A zresztą co się czepia??? tyle się nastukałam a ty marudzisz?
                  > Jak glupoty piszesz, to co sie dziwisz... ;)
                  > zreszta sama wiedzialas, ze cos jest nie tak, a i tak pisalas glupoty (z
                  > nazwiskiem)..
                  >
                  No widzisz, to tak samo jak z tymi Quistorpami. Pewnie istnieje kilka psowni
                  nazwiska. Ja rozumiem, że tobie, umysłowi ścisłemu, ciężko przyjąć do wiadomości
                  że coś raz się nazywa tak, a raz inaczej, ale tak właśnie bywa. Zwłaszcza z
                  bardzo starymi nazwiskami.

                  >
                  > > A może wiesz gdzie ten Strzmiel jest, bo ja ni cholery...
                  > Nie wiem... na www.emapa.pl tez nie wiedza...
                  > a moze to tak samo jak z ta Sydonia von Borcke?
                  > A wogole, co to za ksiazka byla? Przewodnik Pascala?
                  >

                  To w przewodniku Pascala takie fajne rzeczy piszą??? Zarraz się przejdę do
                  księgarni ;)
                  • Gość: ZetKa Re: Sydonia von BorECK IP: *.robotics.ntua.gr 02.11.01, 11:22
                    > > A wogole, co to za ksiazka byla? Przewodnik Pascala?
                    > To w przewodniku Pascala takie fajne rzeczy piszą??? Zarraz się przejdę do
                    > księgarni ;)
                    No wiesz, przewodniki Pascala sa znane ze swej "jakosci" ;)
                    Kiedys jedna kobieta przyszla do Pracowni Krajoznawczej, z oferta, ze przewodnik
                    napisze, itp. Znajomy zaczal wypytywac, no niby mloda (dla niego mloda znaczylo
                    30-37 lat, dokladnie nie pamietam ile paniusia miala), ale moze zna dobrze
                    rejon...
                    a ta, w ramach swoich referencji:
                    No, dopiero co napisalam przewodnik po Polsce dla Pascala, jakies dwa-trzy
                    miesiace mi to zajelo...
                    No coz, jesli ktos o takiej znajomosci regionu ma pisac przewodniki...

                    To nie to co Piskorski, jak ktos dorwie, to polecam te przewodniki...
                    jak nie dorwie, to potrzebne fragmenty zawsze mozna w Pracowni Krajoznawczej
                    znalezc, skopiowac tez (chyba przedawnienie na prawa autorskie juz mineloi ;)
              • Gość: ZetKa Re: Sydonia von BorECK IP: *.robotics.ntua.gr 31.10.01, 11:21
                > ten Strzmiel jest, bo ja ni cholery...
                A moga byc Strzemiele? Pomiedzy Glebokim a Lobzem...
                tylko mi nie mow, ze to duzy rozrzut, bo to tylko kilka kilometrow..

                Jak nie wierzysz, spojrz tutaj:
                www.emapa.pl/m_polski.asp?Pos=HYwKhsWioC8NyeImF58HbDhWRKAeDNTRYs-t-
                MoWJ7d6cpcAniyUZfJ38jUcz2UYd4pdZko4UrQd6wqnhkGt1RXug0NBR4Iu7Hz2XENCjv92ChiraZf2Yv&
                Action_s=minus&MapImg.x=280&MapImg.y=135

                Jejku, ale tasiemiec, mam nadzieje, ze uda wam sie skorzystac...
                • stettiner Re: Sydonia von BorECK 31.10.01, 11:34
                  Fiu, fiu, szybko ci poszło.
                  Oczywiście, że może byc Strzmiele. I miejsce też by pasowało.
                  • Gość: ZetKa Re: Sydonia von BorECK IP: *.robotics.ntua.gr 31.10.01, 12:39
                    > Fiu, fiu, szybko ci poszło.
                    > Oczywiście, że może byc Strzmiele. I miejsce też by pasowało.
                    Po prostu wpisalem strz i kazalem szukac... dopiero pozniej wpadlem, ze trza mu
                    bylo jeszcze wojewodztwo ograniczyc, ale w koncu przejrzec nazwy (bez
                    lokalizacji) 165 miejscowosci zaczynajacych sie na Strz to duzo czasu nie
                    zajmuje...

                  • javal Re: Sydonia von BorECK 05.11.01, 16:19
                    stettiner napisał(a):

                    > Fiu, fiu, szybko ci poszło.
                    > Oczywiście, że może byc Strzmiele. I miejsce też by pasowało.


                    Literaturkę masz po polsku czy niemiecku?
                    Bo na mapie z 16 wieku znalazłem miejscowość o nazwie Strammel. Chaciałem się
                    tylko upewnić, że to to.
                    I nawet było większe od ówczesnego Łobza (oczywiście wg wyobrażeń kartografów :)


                    • stettiner Re: Sydonia von BorECK 07.11.01, 15:23
                      javal napisał(a):

                      > stettiner napisał(a):
                      >
                      > > Fiu, fiu, szybko ci poszło.
                      > > Oczywiście, że może byc Strzmiele. I miejsce też by pasowało.
                      >
                      >
                      > Literaturkę masz po polsku czy niemiecku?
                      > Bo na mapie z 16 wieku znalazłem miejscowość o nazwie Strammel. Chaciałem się
                      > tylko upewnić, że to to.
                      > I nawet było większe od ówczesnego Łobza (oczywiście wg wyobrażeń kartografów :
                      > )
                      >
                      > Literatura niestety po polsku. Ale prawdopodobnie to to samo. Że większe od
                      Łobza- nic dziwnego. Wolin też był kiedyś większy od Szczecina (a na pewno nie
                      mniejszy).

          • stettiner Re: Sydonia von Borcke 02.11.01, 11:03
            stettiner napisał(a):

            > Egzekucja odbyła się 19 sierpnia 1620r. za Bramą Młyńską w Szczecinie (czyli
            > zdaje się, w pobliżu dzisiejszej Bramy Krolewskiej). Popioły wrzucono do Odry.

            Właśnie wpadła mi w ręce informacja, że mniej więcej na miejscu dzisiejszego
            Muzeum Narodowego.

            • stettiner Re: Sydonia von Borcke 21.01.02, 14:52
              Piątkowy Kurier wydrukował spory (na całą stronę) artykuł o Borckach na Pomorzu-
              wybaczcie, że zapomniałam zainteresowanym wcześniej powiedzieć (jesli ktoś
              jest zainteresowany Borckami, oczywiście).
              • Gość: Ganz_Neu Re: Nowa historia: Szczecinska Jolka IP: 212.14.49.* 23.01.02, 09:27
                SZCZECINSKA JOLKA
                W końcu XV wieku w Ratuszu zapadł wyrok na szczecińską ladacznicę Jolkę.
                Należy wspomnieć, że obok wielu godziwych cechów w Szczecinie działało także kilka mniej zacnych,
                np. partaczy czy ladacznic sprzedających swoje wdzięki. Regularnie płaciły podatki na rzecz miasta
                z uprawiania nierządu a w niedzielę pokornie wysłuchiwały nabożeństwa w kruchcie
                koscioła sw. Jakuba. Piątek był dniem, w którym uprawianie "najstarszego zawodu swiata" było
                zakazane.
                Zakazu tego nie przestrzegała jedna z ladacznic zwana Jolką i po spotkaniu "sam na sam" z kupcem z
                Trzcińska czy to z powodu jego niewypłacalnosci, czy też braku satysfakcji, posądził ją o utrzymywanie
                kontaktów z diabłem. Na udzie jej wypatrzył pięć kropek będących rzekomo sladem diabelskich
                pazurów. Jolka poddana próbie krwi (w miejscu kropek po nakłuciu pojawiła się krew) przez kata
                Pawła - starego kawalera została oczyszczona z zarzutu, ale za nieprzestrzeganie piątkowej
                wstrzemięźliwosci została zwolniona z pracy w lupanarze. Kat zatrudnił ją jako pomocnicę, później
                zawarli slub a po pewnym czasie opanowała katowskie rzemiosło zostając czeladnikiem katowskim.
                Opanowała także skutecznie metody wydobywania zeznań. Jej ulubioną torturą była podgrzewana
                rura ze szczurem stawiana na brzuchu podejrzanego. Nawet niewinni przyznawali się do winy.
                Po smierci kata sama wykonywała wyroki, toteż nie kwapił się by zostać jej mężem o co usilnie
                zabiegała. Kiedys miała wykonać wyrok na kupcu Brzetysławie skazanym na ... ugotowanie za
                fałszowanie monet. Zaproponowała mu małżeństwo na co nieborak przystał. Po rocznym pożyciu
                szukając sposobu wyzwolenia się od Jolki posądził ją o kontakty z diabłem bowiem przez sen miała
                rozmawiać z diabłem, rzucała w swięte obrazy piórami z czarnego koguta i miała plamki na udzie
                zmieniające barwę. Po ciężkich torturach została spalona na stosie 15 sierpnia 1473 roku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka