Gość: hmm
IP: *.system.szczecin.pl
11.05.06, 20:23
W takich sytuacjach odprowadza się cześć pieniędzy na konto, można je nawet w banku zastrzec - z zaznaczeniem opisu zapłaty na starych zasadach... więc kobieta bez winy nie jest...
Ten urzędnik, który twierdzi, że codziennie wysyłał inkasenta też kpi w żywe oczy, bo przez tyle lat miasto nie skierowało wobec dłużnika sprawy do sądu? Czekali aż się pierwsze długi zaczną po 5 latach przedawniać?