Dodaj do ulubionych

...Co zmieniłbyś będąc prezydentem miasta ?

IP: *.cable.satra.pl 16.05.06, 00:30
Co naprawiłbyś/łabyś w naszym mieście, gdybyś dzisiaj został/a prezydentem
miasta ?

Ja zwolniłbym 10-20% urzędników miejskich, którzy, w ogóle nie są nam
potrzebni, a tylko biorą pieniądze i udają, że pracują... .
Obserwuj wątek
    • Gość: rem Re: ...Co zmieniłbyś będąc prezydentem miasta ? IP: *.chello.pl 16.05.06, 14:31
      wypieprzyłbym garażowiczy z ul. Szafera, po to żeby uwolnić plac pod
      inwestycję, która nie może teraz ruszyć bo Marian boi się krzyków emerytów.
      Więc póki co hala widowiskowo-sportowa nie może powstać a głupi szczecinianie
      czekają. Czy to rozsądne żeby blokować taką inwestycję? A przy okazji tych
      emerytów też oszukują że dadzą im miejsca na garaże murowane buuuhaha.
      • Gość: Doradca Re: ...Co zmieniłbyś będąc prezydentem miasta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.06, 14:34
        Pomysł rema podoba mi się. Szczególnie dlatego,że oszołomiaści politycy z
        kręgów SLD (xyzecików) i Od Nowy kręcą się wokół tego populistycznego
        towarzycha cynicznie dla głosów wyborczych
    • Gość: rem Re: ...Co zmieniłbyś będąc prezydentem miasta ? IP: *.chello.pl 16.05.06, 14:57
      Kolejny pomysł. Prezydent(przyszły oczywiście - bo ten nie jest tym
      zainteresowany) powinien przestac rozdawać lokale miejskie dziwnym
      stowarzyszeniom, które powstają tylko po to żeby mieć lokal w centrum miasta za
      np. 200 zł/miesiąc. A założycielami tychże stowarzyszeń są niejednokrotnie
      radni ehhhhhh Polska rzeczywistość.
    • enancjo Re: ...Co zmieniłbyś będąc prezydentem miasta ? 16.05.06, 15:05
      .. pytanie z natury naiwnych .. i dla harcerzy ...
      .. nie sztuka zostac prezydentem i nie sztuka jest chciec
      wiele rzeczy zmienic .. sztuka jest stwarzenie warunkow
      do urzeczywistniania zmian ..
      Enancjo

      • asdf401 Re: ...Co zmieniłbyś będąc prezydentem miasta ? 16.05.06, 15:46
        Nakazałbym policji i straży miejskiej BezwzględnE karanie kierowców za złe
        parkowanie. Priorytetem byłaby inwestycja w sieć wysokiej klasy ścieżek
        rowerowych, ograniczenie prędkości w centrum i wszędzie tam, gdzie przeważają
        funkcje mieszkalne do 30 km/h. Progi spowalniające ruch uliczny wszędzie.
        Ograniczenie liczby bilbordów i reklam.
    • sztajmes Re: ...Co zmieniłbyś będąc prezydentem miasta ? 16.05.06, 15:48
      zmienilbym majtki i 30-50%urzednikow.
      • Gość: Doradca Re: ...Co zmieniłbyś będąc prezydentem miasta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.06, 15:53
        Podziękowałbym za pracę wszystkim pociotkom czerwonych i czarnych. Szwagrom
        (xyz) , synom, córkom itd. Tak dla zasady gdyż to bulwersuje ludzi i odbiera
        wiarę w możliwość zmian. W to miejsce zatrudniłbym min młodych absolwentów z
        wysokimi kwalifikacjami. Takich do 30 lat z zerowym śladem aktywności
        politycznej.
        • Gość: Galoty Re: ...Co zmieniłbyś będąc prezydentem miasta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.06, 05:06
          Proszę. W tym miejscu chęć do dyskusji tych obecnych na forum pociotków i
          szwagrów , zakończyła się
    • searover Przebudowałbym Wały Chrobrego 16.05.06, 19:07
      Spoko, nie bedę prezydentem, to nie przebuduję :)

      Ale podyskutować można. Poniższy teskt popełniłem na stronie "Forum dla
      Szczecina" dwa lata temu:

      =========================================================

      Wszystko ma swój początek w snach (2). Kij w mrowisko.
      21.03.2004
      Artykuł

      W ostatnich dniach sypnęło nam rozmaitymi tekstami na temat zabudowy naszego
      miasta. Może na wiosnę budzą się także potrzeby estetyczne w dziedzinie
      architektury? Zawsze to milej, gdy dziewczyny w coraz bardziej kusych strojach
      spacerują ulicami równie pięknymi jak one.

      Pozwolę sobie dorzucić więc jeszcze jeden tekst o tej tematyce. Dotyczyć on
      będzie miejsca najbardziej przez mieszkańców Szczecina cenionego, a którego
      główny problem od kilkudziesięciu lat pozostaje nierozwiązany. Chciałbym
      zaproponować coś, za co mogę być skazany na banicję. Ale co tam, podejmę ryzyko
      i wsadzę ten kij w mrowisko.

      Jedną z zasadniczych decyzji pierwszego, polskiego prezydenta Szczecina, która
      na długie lata zaważyła nad dostępem miasta do rzeki, było wytyczenie na
      ruinach starego miasta szerokiej ulicy, która miała przejąć ruch samochodowy w
      kierunku północnych dzielnic miasta i odciążyć tym samym centrum.
      Ulica Jana z Kolna inspirowała do wygłaszania rozmaitych opinii. Od pochwały
      wizjonerstwa, kierującego płynnie ruch ku stoczniom najkrótszą możliwą drogą,
      odciążającą w istotnym stopniu zatłoczone śródmieście, po przekleństwa, że
      arteria ta skutecznie odcięła miasto od rzeki, utrwalając na długo martwotę
      bulwaru.
      Przyznam się, że moja własna opinia zależy od okoliczności. Wybierając tę trasę
      w drodze z Żelechowa do centrum, co pozwala mi zaoszczędzić licznych postojów
      na światłach i znacznie skrócić czas jazdy, potwierdzam słuszność koncepcji
      profesora Zaremby. Kiedy jednak wybieram się na Wały Chrobrego na spacer,
      zżymam się na odwrócenie się miasta zadkiem do Odry. Gdyby parafrazować znane
      przysłowie i powiedzieć „Jak Szczecin Odrze, tak Odra Szczecinowi”, miasto już
      dawno powinno być w odwecie zalane przez cierpliwą rzekę. Może dlatego na
      wszelki wypadek większość dzielnic przezornie ulokowano na wzgórzach?

      Przez lata ścierały się dwie szkoły rozwiązania problemu ulicy Jana z Kolna.
      Jedna zachowawcza, proponująca utrzymanie szerokiej arterii jako niezbędnej dla
      układu komunikacyjnego miasta, druga zaś, radykalna, zakładała zredukowanie
      roli tej ulicy i przywrócenia zabranych na rzecz samochodów terenów, pieszym
      obywatelom. Żadna z wizji nie miała wystarczającej siły przebicia i dlatego
      jest jak jest, czyli nie ma nic oprócz jezdni i wybetonowanego bulwaru.

      Gdyby więc tak połączyć obie w jedną całość? Zachować szerokie ulice z linią
      tramwajową oraz przywrócić Odrę Wałom Chrobrego, a całość terenu spacerowiczom.
      Rozwiązanie mogłoby być proste, aczkolwiek nieco kosztowne. Celowo używam trybu
      przypuszczającego ponieważ to, o czym za chwilę napiszę, to zamach na świętość.
      Wcale nie twierdzę, że jest to rozwiązanie najlepsze, ale wydaje mi się, że ma
      sporo zalet. Poza tym ciekawy jestem opinii na ten temat, stąd m.in. tytuł tego
      artykułu.

      Wystarczyłoby bowiem schować ruch samochodowy pod platformami, estakadami dla
      pieszych. Jak to miałoby wyglądać?

      Teren Wałów Chrobrego, rozpatrując wzdłuż Odry, można podzielić na trzy
      sektory. Centralny to wielki taras z centaurem położony poniżej muzeum, oraz
      szerokie schody i fontanna pomiędzy dwiema stylizowanymi latarniami. Ten teren
      w żadnym wypadku nie mógłby podlegać jakiejkolwiek przebudowie i pozostałby
      nadal odcięty od rzeki dwujezdniową ulicą, lecz byłby też nadal od strony rzeki
      doskonale widoczny. Zmianom uległyby tereny wzdłuż ulic Admiralskiej i
      Komandorskiej. Ulice te, pnące się ku górze charakterystycznymi serpentynami
      dzielą z kolei obszary na dwie części: bardzo stromą skarpę opadającą od ulicy
      Wały Chrobrego z jednej strony oraz na łagodniej opadające ku ulicy Jana z
      Kolna polany po drugiej stronie. „Pod topór” poszłyby jedynie te drugie. Na
      nich, ograniczone odpowiednio nitką ulicy Komandorskiej albo Admiralskiej
      usadowione by były wielkie place, które ciągnęłyby się aż nad ulicę Jana z
      Kolna, która schowana byłaby tym samym w dwóch tunelach (sektor centralny, na
      wysokości fontanny, przypominam, pozostałby nienaruszony). Owe dwa place,
      biegnąc ku rzece kończyłyby się na skraju ulicy Jana z Kolna, po czym opadały
      na całej swej długości schodami do poziomu istniejącego obecnie bulwaru. Takie
      schody byłyby naturalną trybuną do obserwacji rozmaitych imprez na rzece, jak
      również popularnym miejscem spotkań jak ma to w chwili obecnej miejsce na
      schodach w okolicach muzeum. Obszar położonych między ulicami Komandorską i
      Admiralską, a Odrą placów byłby tak duży, że pozwalałby na organizację
      wszelkich imprez. Ożywienie ich powierzchni poprzez ustawienie rzeźb, być może
      niewielkich fontann, stylowych lampionów, ławeczek to już byłby temat na
      oddzielną dyskusję. Zakładam, że place te nie mogłyby być zabudowane żadnymi
      kafejkami w stylu „Columbusa”. Dopuszczalne by mogły być niewielkie sezonowe
      ogródki na skrajach. Materiałem wykończeniowym musiałby być piaskowiec taki sam
      jak w to ma miejsce w rejonie schodów i fontanny w centralnej części. Place owe
      miałyby być przedłużeniem istniejącej zabudowy, utrzymanym w podobnym
      charakterze (żadne szkła, chromy, tworzywa sztuczne ani tym bardziej goły
      beton). W miejscu obecnych polanek, schowane pod placem powstałyby stosunkowo
      duże powierzchnie, które byłyby obudowane w całości (niewidoczne od zewnątrz
      nawet z poziomu ulicy Jana z Kolna). Mieściłyby się tam rozmaite kafejki,
      kluby, galerie, jakieś drobne sklepiki z pamiątkami czyli t.zw. część
      rozrywkowa. Ich działalność, ukryta pod placem, nie byłaby uciążliwa i nie
      psuła klimatu na zewnątrz. Z kolei pod schodami opadającymi ku rzece, na całej
      długości widziałbym... toalety publiczne. Akurat na toalety, ciągnące się przez
      cała długość placów miejsca tam by starczyło i już nigdy więcej na imprezy nie
      trzeba by było zwozić szeregów plastikowych budek (przynajmniej w okolice
      rzeki). Nie do przecenienia byłby też fakt, że również nigdy więcej ulica Jana
      z Kolna nie musiałaby być zamykana na imprezy, więc uczestnicy wszelkich
      festynów, koncertów i.t.p. bez problemu dojechaliby na miejsce n.p. tramwajem.
      Pozostałaby jeszcze sprawa ciągów pieszych z góry na dół i odwrotnie.
      Odzyskałyby swoją rangę skrajne schody na obu końcach Wałów Chrobrego, z
      których chodniki prowadziłyby na place. Rozwiązać należałoby jedynie ruch
      pieszy z okolic fontanny (centralny sektor) na obydwa place-platformy.
      Trzymając się koncepcji, że płynny ruch samochodowy zostaje pod spodem, powinny
      być wybudowane nad ulicami kładki (oczywiście też wykończone w piaskowcu).

      Część, jeżeli nie całość inwestycji z pewnością zwróciłaby się z wynajmu owych
      podziemnych pomieszczeń. Na resztę, trzeba by było znaleźć inne źródła
      finansowania. Ale wizja jest kusząca. Zejść z górnych tarasów Wałów Chrobrego
      aż nad samą Odrę spacerkiem, bez konieczności uciekania przed samochodami.
      Symetrię koncepcji psuje nieco zjazd z Trasy Zamkowej w okolicach miejsca
      postoju statku szkolnego WSM „Nawigator XXI”. Ten zjazd musiałby
      być „wpuszczony pod plac” od góry, odbierając mu część powierzchni.

      Mając tak zagospodarowany, przyjazny pieszym obszar, łączący się z budowanym
      obecnie deptakiem wzdłuż bulwaru, ciągnącym się od dworca PKP, zyskalibyśmy
      promenadę, długości której mogłoby nam pozazdrościć niejedno okazalsze miasto.
      Marzenia nic nie kosztują, a na wiosnę godzi się opowiadać przeróżne historie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka