bbury
19.02.03, 11:36
www.glosszczecinski.com.pl/
Mają Hermesa
"Głos" odnalazł zaginiony po wojnie cenny eksponat ze szczecińskiego muzeum.
To odlany z brązu posąg Hermesa, który jest częścią prezentowanej w
Szczecinie unikatowej kolekcji kopii rzeźb antycznych.
Posąg Hermesa z sygnaturą "Stettin" znajduje się w Muzeum Podlaskim w
Białymstoku. Jest elementem zdobiącym wejście do tamtejszego ratusza, w
którym mieści się muzeum. Szczecińscy muzealnicy nie kryli zaskoczenia, kiedy
ich o tym poinformowaliśmy.
W Białymstoku posąg Hermesa stoi już 44 lata. O jego istnieniu dowiedzieliśmy
się z wydawanego w Białymstoku kwartalnika "Kultura". W styczniowym numerze
dyrektor Muzeum Podlaskiego Andrzej Lechowski zamieścił artykuł o posągu
traktując go jako swego rodzaju ciekawostkę, która zdobi hol jego muzeum. Nas
zaintrygowała informacja, że Hermes jest wykonany z brązu i jest na nim
ukryta sygnatura "Stettin".
- Faktycznie, wszystko wskazuje na to, że jest to element przedwojennej,
szczecińskiej kolekcji, o której kiedyś słyszałem - mówi Andrzej Lechowski.
Z informacji przekazanych nam przez dyrektora muzeum wynika, że Hermes został
znaleziony w Białymstoku w 1958 roku. Leżał na tamtejszym złomowisku. Miał
zostać przetopiony, a uzyskany w ten sposób brąz wykorzystany do odlania
dzwonów dla kościoła św. Rocha. Hermesa uratował proboszcz tej parafii. Kiedy
wierni pokazali mu, z czego ma zostać zrobiony dzwon, ten domyślił się, że ma
do czynienia z czymś cennym i przekazał dzieło miejscowemu muzeum.
- Posąg był uszkodzony, miał oderwaną lewą nogę i wgnieciony kawałek boku -
mówi Andrzej Lechowski.
Już w 1959 roku odnowiony Hermes ustawiony został w holu białostockiego
ratusza, który obecnie pełni rolę muzeum.
Kompletne zaskoczenie
Informację o tym, gdzie znajduje się posąg Hermesa przekazaliśmy wczoraj
Muzeum Narodowemu w Szczecinie. To tu, w gmachu przy Wałach Chrobrego, tak
jak przed wojną eksponowana jest kolekcja kopii antycznych rzeźb.
- To dla nas kompletne zaskoczenie - przyznał w rozmowie z "Głosem" Stanisław
Horoszko, kierownik Działu Sztuki Dawnej Muzeum Narodowego w Szczecinie.
Jak się bowiem okazuje muzeum nie posiada pełnego spisu eksponatów, które
tworzyły przed wojną kolekcję kopii. Zaginęła. Dodatkowe zamieszanie
spowodowało przeniesienie kolekcji w 1948 roku do Warszawy. Dopiero w 1995
roku, po wieloletnich negocjacjach, wróciła do Szczecina.
- Trudno dziś wyjaśnić jak Hermes mógł trafić do Białegostoku - mówi
Stanisław Horoszko. - Być może to efekt działań szabrowników, których po
wojnie na naszych ziemiach nie brakowało. A może posąg zaginął w 1948 roku, w
drodze ze Szczecina do Warszawy.
Zróbcie kopię
Nasza informacja wywołała wczoraj w szczecińskim muzeum spore poruszenie. Po
godzinie wiedział już o niej dyrektor muzeum Lech Karwowski. Muzealnicy nie
ukrywają, że bardzo by chcieli powrotu Hermesa do Szczecina.
- Zwrócimy się do dyrekcji Muzeum Podlaskiego z pytaniem, czy byliby skłonni
przekazać nam posąg - mówi Stanisław Horoszko. - Bardzo by nam zależało na
uzupełnieniu cennej kolekcji.
Muzeum Podlaskie podchodzi do tego pomysłu sceptycznie.
- Jeśli chciałby pan rozpocząć szczecińską batalię o odzyskanie posągu, to
nie znajdzie pan we mnie sprzymierzeńca - stwierdził, uprzedzając pytanie
dziennikarza "Głosu" Andrzej Lechowski.
Według niego Hermes jest wizytówką muzeum, która od lat wita wchodzących do
ratusza zwiedzających.
- Szczecin może sobie zrobić kopię - dodał w końcu pojednawczo dyrektor
Lechowski.
Może przekonają
Szczecińscy muzealnicy nie tracą jednak nadziei.
- Udawało nam się już wcześniej, mimo początkowych oporów kolegów z innych
muzeów, odzyskać to co było kiedyś szczecińskie - mówi Stanisław Horoszko.
Przykładem są dwa zaginione po 1945 roku cenne obrazy, które przed wojną
zdobiły kaplicę na Zamku Książąt Pomorskich. W latach 90. XX wieku doszukano
się ich w Muzeum Mazowieckim w Płocku. Jeszcze kilka lat temu dyrekcja tej
placówki nie chciała nawet rozmawiać o ich przekazaniu do Szczecina.
- W końcu, dwa lata temu, dali się przekonać -przypomina Stanisław Horoszko.
Z podobnymi oporami przebiegała akcja odzyskania wywiezionego po wojnie do
Warszawy posągu Colleoniego. Kosztowało to 300 tysięcy złotych, a negocjacje
trwały dziesięć lat.
ANTYCZNA KOLEKCJA
Szczecińska kolekcja antyczna powstała na przełomie XIX i XX wieku na fali
olbrzymiego zainteresowania sztuką z tamtych czasów.
Inicjatorem był dr Heinrich Dohrn (1838-1913) przedstawiciel jednej z
najwybitniejszych i najbogatszych rodzin w Szczecinie. Kolekcja antyczna
składała się z kopii około stu rzeźb, waz greckich, oraz zabytków z
wykopalisk. Na tle podobnych kolekcji w innych europejskich muzeach ta
szczecińska była i jest wyjątkowa. Rzeźby powstały bowiem nie z gipsu (jak w
innych muzeach) ale z brązu i marmuru. Wykonali je najlepsi specjaliści w
Neapolu. Później miał powstać także dział "Kopie rzeźb renesansowych". Dohrn
zdążył przed śmiercią doprowadzić jedynie do wykonania odlewu Colleoniego i
marmurową kopię posągu Mojżesza według Michała Anioła.