silnababa
20.08.06, 20:31
Witajcie! Muszę to opisać, bo wciąż to jeszcze we mnie tkwi, chociaż rodziłam
27 maja. Pobyt w tym szpitalu po porodzie to był dla mnie i mojej córci
KOSZMAR. Sam poród - cesarka - ok. A potem zaczęło się kompletne zlewanie nas
przez personel, zwłaszcza położne i lekarki od dzidziusiów. Nie mogłam się
ruszyć po operacji, nie było przy mnie nikogo, a pańcia przychodziła raz na
dzień i dziwiła się, że nie za bardzo jeszcze potrafię zająć się dzieckiem.
Lekarki tak samo, na zasadzie: o śpi, to przyjdę później. I oczywiście nie
przychodziła już w ogóle. Zero informacji o stanie zdrowia dziecka, a
urodziła mi się wcześniaczka. Przez 3 doby nie było pokarmu, bo tak bywa po
porodzie operacyjnym - nie chciały dokarmiać, aż córcia spadła z wagi o 10 %,
co u dzieci niskowagowych ma znaczenie. I wtedy chcieli mi ją zostawić w
szpitalu, bo za mało waży (!). Po powrocie do domu nie mogłam się z tego
psychicznie pozbierać przez jakieś 2 tygodnie. Cokolwiek mi tam ktoś
powiedział, doradził, pomógł w związku z dzieckiem - to było to wymuszone
moim krzykiem i płaczem. Naprawdę odradzam poród w tym szpitalu.