Gość: Bobiczek
IP: *.chello.pl
22.08.06, 13:50
Witam!
Pragnę podzielić się swoimi doświadczeniami - ku przestrodze innych.
W sobotę podjechałam autkiem do małego sklepu na Niebuszewie. Wracam, próbuję
odpalić, a tu nic, diodki przygasają, zegar się zeruje, a rozrusznik ani drgnie.
Nic to - mówię sobie - biorę instrukcję i sprawdzam wszystkie możliwe
bezpieczniki. Wszystko jest OK, ale autko dalej unieruchomione. Nie mając
wyjścia, zostawiam go do poniedziałku.
W poniedziałek z samego rana okazją podjeżdżam do najbliższego autoelektryka
(wg katalogu), na Chopina 5, jeszcze przed Intermarche. Tłumaczę panu jak
niezbędne jest mi autko i proponuję, że podwiozę go parę przecznic, aby
zobaczył co i jak. Pan jednak jest zajęty, ale obiecuje, że za
godzinę-półtorej sami podjadą i ściągną sobie autko. Nic to, zostawiam
kluczyki i jadę okazją do pracy.
Mijają 2 godziny - nic, mijają 3 godziny - nic. Dzwonię raz - a to, a tamto.
Dzwonię co godzinę, już zaraz, coś zrobią, skądś wrócą, itd. Dzwonię kolejny
raz po g.15, po ponad 6h od pierwszej rozmowy i dowiaduję się, że... pan w
ogóle mi nie musi nic robić!!! Najgorsze jest to, że mój rozmówca zupełnie nie
rozumie o co mam do niego pretensje! A wystarczyłoby powiedzieć, że
"zarobiony" jest i byłoby ucziwie, ale nie, trzeba zgnoić klienta!
Podjechałam dosłownie kilkadziesiąt metrów dalej, na parking przy wiadukcie na
Krasińskiego. Pan od razu podjechał swoim samochodem, odpalił "na kabelki" i
sprowadził na warsztat. Po godzinie - chociaż było już po godzinach pracy
warsztatu - Pan zadzwonił, że instalacja OK, ale akumulator padł (jakaś cela
czy coś) i zaproponował zamontowanie nowego. Cała operacja zajęła mu w sumie 2
godziny i nie było żadnego problemu!
Kochani, unikajcie krętaczy i naciągaczy z Chopina 5, korzystajcie z
porządnych warsztatów!