abepe
30.09.05, 07:56
Hej!
Po obserwacji tego, jak mój synek chętnie sięgał po "Listy od Feliksa" wpadłam
na taki pomysł - podarowałam jego matce chrzestnej, która wyjechała na kilka
miesięcy małego króliczka i papeterię. I teraz Grześ dostał prawdziwy list z
Anglii. Młody jakiś taki jest "zaczarowany", gdy go czytujemy, że "od cioci
Magi, co pipichała łuuuuu" (sam jej machał na lotnisku). Czy to nie dobry
pomysł, żeby ktoś, kogo dziecko dobrze zna pisał do niego PRAWDZIWE listy, o
tym, co u niego słychać? Ja jestem swoim pomysłem zachwycona ;) I Grześ też.
Zawsze jest przecież jakaś babcia czy wujek, który mieszka gdzieś dalej...Moja
biedna szwagierka miała nie lada tremę pisząc ten list, tak żeby był
zrozumiały dla dwulatka. Ale się udało.:)