Dodaj do ulubionych

tłok na porodówce na Pomorzanach?

15.10.06, 13:35
Czy ktoś słyszał o tym że jest tam bardzo duzo rodzących? moja gin. odradza
mi tam rodzic mam termin na koniec listopada ale moge urodzic wczesniej.
Ponoc szpital na uni przenosi sie czesciowo do Polic w związku z wykupieniem
i nie przyjmuja tam w tym czasie wszystkich porodów i stąd dziewczyny
decyduja sie na Pomorzany. Moze ktos tam ostatnio rodzil i ma swieże
informacje?
Obserwuj wątek
    • dorka0071 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 15.10.06, 14:17
      nie polecam. rodziłam tydzień temu. wypisywanie pacjentek z dziećmi półtorej
      doby po porodzie jest karygodne - to raz. obsługa tak bardzo dająca odczuć ze
      jestes intruzem to dwa. szpital nieporozumienie, moze i on przyjazny dziecku,
      chociaz nie wiem z ktorej strony, bo jak matka zdenerwowana to idzieciak też,
      ale matce zdecydowanie nie przyjazny... nie komentuje"komentarzy" położnej
      podczas porodu, kobieta wpadła w taką rutynę ze zapomniała ze już inne czasy
      nastały... i zamknij twarz (nie dosłownie) już wyszło z mody... polecam kazdy
      inny (miejski, piotra skargi) byle nie tam.... no, chyba ze sie ma znajomosci
      jak moja sąsiadka z pokoju... wtedy obsługa jest pierwsza klasa.... wstyd. w
      XXI wieku to naprawde wstyd. bezduszność, sarkazm, rutyna i olewatorstwo.
      rzeźnia i eksperymentatorstwo.... to był mój ostatni naturalny poród...
    • asia_akm Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 15.10.06, 19:11
      witam.w prawdzie ja tam nie rodzilam,ale bylam na oddziale polozniczym robic
      uzg.bylo to pod koniec lipca.czekajac na te badania uslyszalam jak jakas pani z
      personelu mowila do drugiej ze wlasnie odbywaja sie 4 porody rownoczesnie a
      maja tylko 2 lekarzy na dyzurze(dodam ze ci sami robili uzg na ktore czekalam
      wraz z innymi paniami ok 2 godzin).nie wiem czy czesto sie tam to zdarza,ale mi
      wystarczylo zeby zrezygnowac z porodu na pomoranach.rodzilam w szpitalu
      wojskowym i jestem bardzo zadowolona.pozdrawiam
      • moniaj77 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 15.10.06, 19:25
        ja leżałam na patologii ciązy bo porodówka był zajęta( leżałam od godziny 19
        wody mi odeszły a nie miałam skurczy od 24 skurcze o 5 rano trafiłam na
        porodówkę), wprawdzie nie miałam jeszcze dużych skurczy ale jednak, jak zaczęły
        się te mocniejsze to zwolniło się akurat miejsce na porodówce
        • moniaj77 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 15.10.06, 19:27
          dorka chyba trafiłaś na tą wredną położną co ja włosy kasztanowe kobieta po
          czterdziestce:(
          pozostałe są miłe my miałyśmy pecha
          • beatale Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 16.10.06, 10:49
            mam nadzieję że za m-c sie poluzuje troche...
          • dorka0071 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 17.10.06, 09:25
            dokładnie ta sama Pani, chyba Herta lub Helga na imie jej było... ja mimo
            wszystko zdania nie zmieniam - szpital nie przyjazny matce na pewno... daleko
            jeszcze do standardów europejskich... rodziłam wcześniej i mam porównanie... i
            nie mówię tu o warunkach - mówię LUDZIACH... bezdusznych, czasami bardzo
            młodych osobach, którzy ledwo co szkołę skończyli a już rutyniarsko podchodzą
            do swoich obowiązków.... o pani w kasztanowej fryzce już nawet sie nie
            wypowiadam....
            • 15tydzien mamy pytanie 17.10.06, 18:57
              Drogie Panie

              Bardzo mnie dziwi jeden fakt. Skoro jest na porodówce czy na położnictwie
              STRASZNE BABSKO, ktore z dobrym wychowaniem, kultura osobista i dobrym
              traktowaniem Pacjentek ma tyle co poród naturalny, który można przejsc bez bolu.
              czyli NIC.

              i teraz to straszne babsko tam pracuje, nie otrzymalo żADNEJ NAGAY, itd. czy
              czegos innego, ponieważ Panie, ktore na nia trafily nie zglosily zażalenia do
              dyrekcji.
              jezeli chcecie sama tam pójdę powiedzcie ktora to, pójdę z petycja i opowiem lub
              przedstawię Pań historie ktora pokaże jak to BABSKO Was Drogie Panie potraktowała.

              ja zrobiłam podobnie ale na Unii. Przyjęli mnei bo zaczelam krwawic i taka KROWA
              WREDNA ktora mnei jzu przyjmowala pyta sie mnie ktora to ciaza odpowiedzialam
              pierwsza wiecie co odpowiedziala?
              - a pierwsze ciaze zawsze sie PORANIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Oosby takiej niskiej klasy powinny byc eliminowane, nie wazne czy zarabia ona
              100zł czy 800 czy 5 tysiecy nalezy pokazac ze pacjent jest wazny a w
              szczegolnosci PACJENTKA spodziewajaca sie dziecka a tym bardziej ZACZYNA
              RODZIC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Ja bym taka krowe z pomorzan rozerwala na strzepy, bo takim panną jak ona mylą
              się epoki komuny z XXI wiekiem.

              DROGIE PANIE opiszcie swoje porodoy podpiszcie sie wymiencie polozna z imienia i
              nazwyska lub ja opiszcie i pojdzcie z tym do ordynatora, a jeszcze lepiej aby z
              ta petycja usiąść z nia twarza w twarz wraz z ordynatorem i spytac się jej czy
              ona ma okres 31 dni w miesiącu 365 dni w roku i dlaczego Was tak potraktowała i
              aby to wyjaśniła przy ordynatorze.

              TO JEST SKANDAL ze takie osoby pracują i rujnują młodym mamą GODNY
              Poród!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              PS. tak sie zastanawiam po co ta akcja rodzic po ludzku, skoro jedna osoba z
              personelu potrafi zawalic obraz dobrego szpitala;/
              • magdziula_r Re: mamy pytanie 17.10.06, 22:39
                zgadzam się, karygodne traktowanie pacjentek i teksty typu "zamknij się" itp
                powinno się zgłaszać do ordynatora na PIśMIE, dla takich bab to rutyna, dla
                każdej matki to ważna chwila
                • beata761 Re: mamy pytanie 17.10.06, 23:03
                  Brawo ! Zgadzam się w 100 % również się zastanawiałam dlaczego żadna z mam nie
                  zareagowała na podłe zachowanie "kasztanowej". Dlaczego jeden babsztyl oczernia
                  świetną pracę reszty personelu ?
                  • zosia_771 Re: mamy pytanie 18.10.06, 13:45
                    Hej,

                    Miałam tą nieprzyjemność rodzić na zmianie kasztanowej. O zachowaniu położnej
                    powiedziałam mojemu lekarzowi, nie mam ochoty robić nic ponad to, ponieważ:
                    1. Jestem bardzo zadowolona z przebiegu porodu, druga położna była boska-
                    masowała mnie po plecach, podawała wodę oraz wymyślała coraz to inne pozycje
                    łagodzące koszmarny ból
                    2. Kasztanowa była niemiła i oschła, ale nie odważyła powiedzieć nic w stylu "
                    zamknij się"
                    3. Mam małe dziecko i prawdę mówiąc wolę iść na spacer niż biegać po szpitalu i
                    dopytywać się o jej nazwisko

                    Jeśli jednak któraś z Was chodzi na zajęcia do szkoły rodzenia na Pomorzanach i
                    ma ducha walki w sobie to o wszystkich tego typu praktykach można donieść
                    przemiłej położnej, która jest wojewódzkim konsultantem ds. położnictwa.
              • galopciak Re: mamy pytanie 17.10.06, 23:28
                Gratuluję odwagi!!!Jest jedna pani doktor na Unii której wręcz nienawidzę.Wiem
                od wielu pacjentek,że sa bardzo z niej zadowolone i jest bardzo dobrym lekarzem
                ale ja po prostu jej nie trawię,dosłownie mnie molestuje psychicznie.Jest to
                jedyny lekarz,którego nie trawię na całym oddziale połoznictwa!!!Kobieta ta
                przyjmuje w dodatku w przychodni przyklinicznej i zajmuje sie trudnymi ciążami
                więc powinna tym bardziej być milsza dla pacjentek.W pierwszej ciazy jak poszłam
                do niej,że mam częste twardnienia brzucha to powiedziała,że ona jest juz
                zmęczona(była jeszcze godzina przyjęć według grafiku),że zaprowadzi mnie na izbe
                przyjęć.Szłam za nia ze łzami w oczach,zapukała na izbę i mówi do jakiegoś
                doktora"Tu czeka przed drzwiami pacjentka z przedwczesnym porodem."To była moja
                pierwsza ciaża i 25 tydz.Na dżwięk tych słów miałam serce w gardle i tak mnie
                zostawiła na poczekalni na izbie.
                Jak zaczęłam mieć problemy nie chciałam chodzic juz do powyższej pani i poszłam
                prywatnie do lekarza,który równiez pracuje w tym szpitalu.W tej samej ciazy
                trafiłam na izbe przyjęć z regularnymi skurczami w 36 tyg. i znowu nadziałam się
                na ulubioną pania doktor.Zbadała mnie,spojrzała kto mnie prowadzi i odchrząkneła
                pod nosem"Niech on sobie robi z nią co chce."Na szczeście byłam wtedy pod opieka
                mojego prowadzącego gina i te słowa juz nie zrobiły na mnie wrażenia.
                Najgorszy jednak koszmar przeszłam w drugiej ciaży(teraźniejszej).Z powodu
                problemów z tarczycą trafiłam znowu do przychodni przy klinice(kiedyś
                przyjmowały tam dwie panie,a jak poszłam okazało sie,że została jedynie moja
                zołza).Stwierdziłam,że póki nie mam problemów,to nie będę bóliła za prywatną
                opiekę.Niestety po pierwszej wizycie u niej wpadłam w histerię i mam
                nadzieje,już nigdy nie będę mieć doczynienia z tą babą i bardzo się boję,że
                kiedyś będzie coś od niej zależało w kwestii mojego życia.Choruje na
                niedoczynnośc tarczycy i okazało się,że mam bardzo dużo przeciwciał,które
                niekorzystnie działaja na moja ciażę,mogą nawet powodować obumarcie płodu.Tak
                czy siak idąc do niej z wynikami mało co na ten temat wiedziałam i usłyszałam
                jedynie z wielka naganą"A wie pani,że te przeciwciała przechodzą przez łożyską i
                zabijają płód?"Jak to usłyszałam byłam w szoku,był to 8 tydz. ciaży.Więc
                zaczęłam bardziej dopytywać cos więcej na ten temat ale zostałam skarcona,że jej
                nie słucham i że ona chyba wyraźnie mówi i powtarzała swoje zdanie pastwiąc sie
                nade mną.Zrobiła jeszcze wywiad czy badałam też pod względem tarczycy moją
                pierwszą córkę i dostałam jeszcze opieprz co ze mnie za matka.Kiedy wreszcie się
                rozryczałam w gabinecie,to rzuciła mi ręcznikiem papierowym w twarz i mówi,że
                nie ma co ryczeć,trzeba było na hop siup nie zachodzic w ciażę.Do tego
                wszytkiego nie dała mi skierowanie na USG,kazał mi iśc zrobić dopiero w 12
                tyg.Wyszłam z gabinetu z rykiem,maż nie wiedział co sie dzieję a ja tylko
                powtarzałam,że nawet nie wiem czy serduszko maluszka bije.Tego samego dnia
                pojechałam zaryczana do prywatnego gabinetu,zaczęłam czytać wszelkie informacje
                i jakos przetrwałam...to juz 26 tydz. a ciaża jak narazie rozwija sie prawidłowo.
                Chętnie bym to wszystko napisała do pani profesor nadzoruącej całym oddziałem
                ale nie miałam tyle odwagi,bałam się,że potem bedę tam źle przyjmowana przez
                innych a zamierzam tam rodzić.
                • zosia_771 Re: mamy pytanie 18.10.06, 19:25

                  Skandal. Napisz koniecznie jak ta lekarka się nazywa, po takich tekstach nie ma
                  co mieć skrupułów.
              • dorka0071 Re: mamy pytanie 18.10.06, 15:20
                absolutnie nie zapomniałam o tym, ze są takowe mozliwosci. tylko jest pewien
                mankament w postaci pozszywanego krocza, nabrzmiałych cycków i
                półtoratygodniowego gnoma, którego nijak jeszcze zabrac na spacer:-) dzieki za
                słowa wsparcia i porady:-) pozdrawiam serdecznie
                • 15tydzien Re: mamy pytanie 19.10.06, 23:40
                  boi mnie serce, gdy czytam,ze jakis kasztanowiec pasztetowiec moze zrobic cos
                  be, boli mnie serce jak czytam ze ekara jest krowa, z polowa mozgu.....

                  Boli bardzo, bo wiem mniej wiecej co kobieta czuje gdy sie nia sponiewiera,bo
                  podobno wie sie lepiej;/
                  A z drugiej strony... nasze prababki,babki i matki mialy gorzej.... i tak mi to
                  nie poprawia swiadomosci,ze nadal jest zacofanie...
                  Mocno Was sciskam.....
    • moniaj77 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 16.10.06, 15:01
      ale np moja siostra rodziła na pomorzanach rok temu i była sama przez całą noc
      i z bardzo miłą położną - miała szczęście:)
      • myszka-m Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 16.10.06, 15:55
        Hej. Ja rodziłam na Pomorzanach w sierpniu. Nie wypowiem się na temat tłoku, bo
        nie wiem jak jest teraz, ale jeśli chodzi o moje wrażenia - ogólnie bardzo
        pozytywnie. Spędziłam w szpitalu ponad tydzień (najpierw na patologii, potem
        położniczy) i zetknęłam się z wieloma osobami z personelu. Pewnie było ich
        kilkanaście jak nie kilkadziesiąt. Wszyscy profesjonalni i mili. A niektórzy
        bardzo mili. Irytowały mnie tylko niektóre salowe, niezwracające uwagi o świcie
        na śpiące mamy i maluchy tylko głośno wykonujące swoją pracę. Szpital jest
        przyjazny dziecku, tzn. potrzeby dziecka są na pierwszym miejscu. Przykładem
        może być karmienie. Nieważne, że boli - trzeba karmić bo to ważne dla dziecka i
        już. Zdarzyło się, że położna kazała nie cackać się z bolącymi brodawkami tylko
        karmić głodnego malucha. Wtedy płynęły mi łzy, ale teraz to rozumiem bo ból po
        prostu minął a dziecko od narodzin karmię piersią. Wszystko zależy od naszej
        wrażliwości - jedna potrzebuje czułego słowa pociechy, druga mobilizacji przy
        pomocy szorstkiej uwagi. Inna sprawa, że po porodzie jest się zmęczonym,
        oszołomionym i skłonnym do histerii... I chyba dlatego (nie licząc pecha
        spotkania niemiłej położnej) niektóre z nas mają tak niemiłe wspomnienia ze
        szpitala. Myślę, że masz małe szanse, żeby było kiepsko na Pomorzanach.
        Powodzenia, M-M
    • beata761 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 16.10.06, 19:43
      Nie wiem jak wygląda sprawa z tłokiem na porodówce. Ja rodziłam w marcu, tez
      było dużo porodów, leżałam na sali 4 osobowej i polecam. Razem z mężem byliśmy
      bardzo zadowoleni.
      • gabi683 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 17.10.06, 08:19
        I ja rodzilm na pomorzanach razem z mezem bylm bardzo zdowolona :)Po porodzie
        sale trzy osobowa:)Z czystym sumieniem polecam:)
        • zosia_771 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 17.10.06, 10:36

          Hej,

          Rodziłam pod koniec lipca i chociaż w nocy wszytskie porodowki były zajęte
          przez cały dzień byłam sama w 3 osobowej sali, później doszły jeszcze 2
          pacjentki ale było bardzo w porządku. Z tym tłokiem to jest róznie w jednym
          dniu wszytskie sale są zajęte a za dwa dni jest w miarę luźno ( tydzień po mnie
          ze względu na ogromną ilość rodzących, kobiety po porodznie naturalnym i ze
          zdrowymi dzieciaczkami wypisywali na drugą dobę). Natomiast opieka na
          Pomorzanach zarówno nad matką i jak i nad dzieckiem extra klasa:)
          • moniaj77 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 18.10.06, 22:26
            Opisywałam już swój poród w sierpniu na tym forum kopiuje jeszcze raz ten wątek:
            Rodziłam z położną z kasztanowymi włosami

            ja rodzilam na pomorzanach całkiem niedawno i też nie jestem zadowolona
            trafiłam na bardzo wredną położną która w czasie skurczy zwalała mnie z łóżka,
            mimo tego że dośc często chodziłam po korytarzu ale chwilami chciałam odpocząc,
            nie krzyczałam w czasie skurczy ale czasami wzdychałam na co ta kobieta do mnie
            bez rzadnych ochów i achów bo przez złe oddychanie dziecko zadusze,
            przygotowując mnie do badania gdy zmieniała podkłady teksty w stylu dupsko do
            góry, robiąc mi zastrzyk szarpała mnie za rękę mówiąc gdzie mam wbic strzykwkę
            w łokiec że niby nie trzymałam jej zdaniem ręki prosto, a jak spytałam się czy
            mogę dostac cos przeciw bólowego zaśmiała mi się w twarz na pomorzanach nie
            stosujemy, nie sądze że takie zachowanie dobrze nastawia kobietę w czasie
            porodu!!!! Niestety i tak zakończyło się cc ponieważ zaczęło spadac tętno
            dziecka. Na przebieg cc nie narzekam lekarze pielęgniarki bardzo miłe.
            Na sali poprodowej w dzień obsługa bardzo miła i pilęgniarki pomocne choc w
            dzień nie potrzebowałam tak pomocy ponieważ zawsze ktoś u mnie był a przeważnie
            mąż. W nocy natomiast było gorzej leżałam sama na sali takze żadna z pacjentek
            nie mogła mi pomóc a po cc nie jest łatwo się ruszac a tym bardziej podnosic
            dziecko w pierwszym czy drugim dniu chodzi mi o przystawienie dziecka do
            piersi, owszem jak zadzwoniłam po pielęgniarkę to rzyszła i mi pomogła ale
            spytałam się czy mogę zadzwonic jak będę chciała odłożyc dziecko do leżaczka na
            co ona że niech dziecko zostanie ze mną włóżku a ja na to że te łóżka są wąskie
            i akurat to na którym ja leżałam nie miało zabezpieczeń po bokach na co
            odpowidz jeszcze żadna matka nie zrobiła krzywdy dziecku a z boku łóżka można
            położyc poduszkę i dziecko napewno nie spadnie. Także tej nocy spałam może góra
            2 godziny. Kolejnej nocy z powodu tej bezradności - bo nie lubie się prosic o
            pomoc a to pewnie mój błąd - wpadłam w depresje i płakałam do słuchawki mężowi
            i mamie czułam się bezradna że nie mam siły zając się własnym dzieckiem.
            Kolejnego dnia w pokoju miałam już inną pacjentkę a ja już byłam na chodzie i
            ona miała lepiej bo jej pomagałam podawałam dziecko itd.
            Może waszym zdaniem przesadzam ale nie wspominam samego porodu i nocek w tym
            szpitalu miło.


            • julia30bb Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 20.10.06, 08:07
              Ja rodziłam rok temu na Unii, wspominam podobnie jak moniaj77.

              Pozdrawiam
              Julia mama Arturka
            • dorka0071 Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 20.10.06, 10:39
              moniu77
              to zdecydowanie ta sama pani położna... nie przesadziłaś ani troche z tym
              tekstem...
              • beatale Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 03.11.06, 10:28
                może ktos ma jakies swieże informacje -rodzil ostatnio na Pomorzanach?
    • poletka Re: tłok na porodówce na Pomorzanach? 03.11.06, 18:31
      galopciak
      Jesli chodzi o pezeciwciała tarczycowe (moze juz wiesz, ale napisze dla innych)
      nie ma, żadnych dowodów naukowych co do wpływu ich na przebieg ciąży, wszystko
      co do tej pory jest to domysły...
      Trzymaj się cieplutko!
      • nitka37 Re: odnośnie przeciwciał 04.11.06, 09:28
        Ja mam znacznie podwyższone przeciwciała anty- TPO i również dowiedziałam się,
        że nie ma to wpływu na ciążę, jednak te przeciwciała mogą (ale nie muszą)
        występować w parze z p-cialami antykardiolipidowymi, które są niebezpieczne. Na
        ten temat: www.dzieckoinfo.com/forum/showflat.php?
        Cat=&Board=12&Number=843318&page=37&view=expanded&sb=2&vc=1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka