Gość: joker
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
29.10.06, 00:22
www.glosszczecinski.com.pl/
Tomek ma 16 lat. Chodzi do trzeciej klasy gimnazjum w centrum Szczecina. W
jego klasie jest dwunastu chłopców i dziesięć dziewczyn. Wszyscy pochodzą z
tzw. porządnych domów.
- Ale w klasie niszczą jednego z chłopaków - opowiada.
Chodzi o Kamila (imię zmienione). Rodzice przenieśli go z innej szkoły, bo
tam uczniowie mu dokuczali. Dobrze się uczy, jest spokojny.
- U nas też go gnębią, bo w klasie są tacy, co nie lubią takich lalusiów. Nie
ma tygodnia, aby nie dostał strzała (uderzenie w twarz ręką). Musi chłopakom
oddawać kanapki, lub dawać pieniądze, które ma na drożdżówki - opowiada
Tomek.
Dwa tygodnie temu klasa została sama na lekcji przez dwadzieścia minut. Kamil
dostał serię ciosów w twarz. Koledzy wyrzucili mu tornister przez okno, a
zeszyty pomazali flamastrami, napluli do nich i pomięli. Wyzwali od „lapsów
(lalusiów) i ciot”. Nikt się za nim nie wstawił. Poza jedną dziewczyną.
Została wyzwana od „szmat”. Gdy nauczycielka wróciła na lekcje, zapytała
Kamila, dlaczego ma taką czerwoną twarz. Odpowiedział, że to od podpierania
się rękoma.
- Boimy się, że ci co biją, dadzą nam wycisk, gdy naskarżymy. Większość
dziewczyn też siedzi cicho, bo wyzywają je od dziwek i suk - dodaje Tomek.
Wczoraj, po apelu na temat wydarzeń w gdańskim gimnazjum, mieli spotkanie z
wychowawcą. Rozmawiali o przemocy w szkole.
- Ci, co biją Kamila, wyrywali się z wypowiedziami, że takie rzeczy nie
powinny się w szkole zdarzać. Ale gdy skończyła się lekcja kopnęli Kamila dwa
razy w tyłek - mówi Tomek.
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!