Dodaj do ulubionych

A propos wymuszania na pasach (zebra)

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 17:17
Już dosyć temu wstecz moja żona (babcia jadąca z dwoma wnukami Seicento)
przejechała zebrę.
Kiedy na nią już wjechała, weszła też kobieta zrobiła 2, 3 kroki, żona
spokojnie przejechała.Zgadza się, piesza weszła na zebrę a żona przejechała
Ale zaznaczam w dużej odległości. To było jakieś całkiem nieruchliwe przeście.
Zatrzymali ją policjanci.
Mimo, że widzieli, że nie pirat drogowy a i żona b. się tłumaczyła, zapłaciła
mandat 350 zł. i straciła 8 pkt. karnych.
Koniec.
Polecam Szanownej Drogówce zobaczyć co się dzieje na zebrach na rondach w
centrum miasta.
Pędzące samochody ocierają się o przechodzących, często o wózki z dziećmi.
Policji na lekarstwo...
Obserwuj wątek
    • Gość: Galoty Re: A propos wymuszania na pasach (zebra) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 17:19
      Pędzące samochody ocierają się o przechodzących, często o wózki z dziećmi.
      Policji na lekarstwo...
      TAK !
    • Gość: zmęczony Bo to absurd jest IP: *.system.szczecin.pl 08.11.06, 18:10
      Niestety w Polsce baran na pasach ma pierwszeństwo, co oznacza, że za każde potrącenie winny jest kierowca. Problem w tym, że taki baran może się w ogóle nie obejrzeć i mieć w głębokim poważaniu patrzenie w lewo, prawo, nie wkraczanie pod samochód, bo niemal nie sposób baranowi udowodnić że lazł jak sierota. Mnóstwo osób tak wymusza "pierwszeństwo". I ginie. W Polsce trzeba zmienić prawo...
      ... ciekawe ile osób siedzi tylko za to, że jakaś ślepa babcia albo zagadany nastolatek wlazł na pasy.
      • Gość: spawacz do zmeczonego IP: *.dip.t-dialin.net 08.11.06, 19:03
        a) barana to sobie w rodzinie poszukaj
        b) takie sa przepisy wiec morda w kubel albo lec do Sejmu na mownice innym
        inteligentom sie poskarzyc
        c) w Niemczech wystarczy dojsc do pasow i kierowca staje
        d) za malo siedzi bo jeszcze jestes na wolnosci

        nie sil sie na odpowiedz bo nie chce mi sie z taba gadac
      • shp80 Re: Bo to absurd jest 08.11.06, 20:09
        Gość portalu: zmęczony napisał(a):

        > Niestety w Polsce baran na pasach ma pierwszeństwo, co oznacza, że za każde pot
        > rącenie winny jest kierowca.

        Cieciu bananowy, pojedź do jakiejś cywilizacji - szybko stracisz prawo jazdy.

        > Problem w tym, że taki baran może się w ogóle nie
        > obejrzeć i mieć w głębokim poważaniu patrzenie w lewo, prawo, nie wkraczanie po
        > d samochód, bo niemal nie sposób baranowi udowodnić że lazł jak sierota.

        I bardzo dobrze. Człowiek myślący wie, że prowadzi maszynę, którą można zrobić kuku.
        Zresztą, to Ty musisz mieć prawo jazdy i ty musisz znać przepisy. Pieszy się różni tym, że _powinien_. Jak widać na Twoim przykładzie - myślących w tym kraju jeszcze ciągle brakuje, a znaczna część stosuje prawo dżungli.

        > Mnóstw
        > o osób tak wymusza "pierwszeństwo". I ginie.

        Jak można wymusić pierwszeństwo przechodąc w miejscu, w którym ma się pierwszeństwo?
        Kierowca, dojeżdżając do przejścia dla pieszych, zobowiązany jest zachować szczególną ostrożność. Myślisz, że to oznacza "jadę szybko, więc pewnie mnie widzi i napewno nie wejdzie?"..

        > W Polsce trzeba zmienić prawo...

        Koniecznie. Trzeba jasno podkreślić, że pieszy ma pierwszeństwo również, kiedy zbliża się do przejścia - tak, jak w Anglii.

        > ... ciekawe ile osób siedzi tylko za to, że jakaś ślepa babcia albo zagadany na
        > stolatek wlazł na pasy.

        Stanowczo za mało.

        Tomek
        • Gość: zmęczony Cyklisto od asfaltowania sobie pod tyłkiem IP: *.system.szczecin.pl 08.11.06, 20:44
          Chętnie pojadę do takiego kraju w którym bałwany wchodzą pod koła nie zastanawiając się, że samochód ma drogę hamowania rzędu 30 metrów a pieszy ma drogę hamowania rzędu 30 centymetrów.
          I jak wlezie jak bydło pod samochód 15 metrów przed nim co się w Polsce zdarza nagminnie to nawet jadąc przepisowo samochód zatrzyma się na nim a nie przed nim...
          ... ile to ja już wózków z dziećmi, ślepych babć i naćpanych młodzieńców widziałem włażących pod koła - na pasach albo poza nimi...
          ... niestety polskie prawo powoduje, że tacy głupcy czują się kompletnie bezkarni
          EFEKT?? Jeżdząc dynamicznie niemal nie mam chołoty wchodzącej pod koła. Moja żona jeżdząc mniej pewnie co chwilę spotyka się z jakimś "szybkim a na niepołamanych nogach" na środku pasów.
          ROZWIĄZANIE?? Zawsze stawać przed jednym pieszym... kiedy chce przejść.
          EFEKT?? Nieusstanny korek na Giedroycia.

          Ale do kogo ja to mówię - do cyklisty...
          • Gość: andreas Re: Cyklisto od asfaltowania sobie pod tyłkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 21:02
            pamietaj Zmeczony o jednym co tu juz napisano!
            Kierowca by jeździc musi zdac egzamin!
            Pieszy nie musi, ba nawet moze sie okazac,
            ze nie ma zdolnosci motorycznych odpowiednich
            i jego droga hamowania jest 3 metry...!
            • Gość: zmęczony andreas... IP: *.system.szczecin.pl 08.11.06, 22:12
              "Nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania". Nikt nie zdaje egzaminu z niezabijania ludzi a jednak wiedzą, że nie należy zabijać.

              Jednak odrzucając tą powszechną zasadę - gdyby założyć, że jednak mogą nie mieć prawajazdy i nie wiedzieć jak się poruszać - może bałwany nie powinny mieć prawa wstępu na jezdnię? CO WIĘCEJ... może powinni być w świetle prawa winni zaniechania, że nie starali się nic uczynić, żeby się tego prawa nauczyć i bezpiecznie poruszać? ;-))
              • Gość: andreas Re: andreas... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 22:21
                bo z tym prawem to jest tak, ze jest pytanie

                Czy chcemy zgodnie z prawem po trupach,
                takie polowania robia czasami niektórzy dla odszkodowań?
                Czy nie chcemy nikogo potracic czy spowodowac wypadku?

                jezeli to drugie, to musimy miec swiadomośc,
                ze ta osoba moze byc pijana, narkomanem, zamyslona czy zmeczona
                albo po prostu niespełna rozumu albo tylko mało uwazna!
          • shp80 Re: Kierowco o małym rozumku 08.11.06, 22:17
            Gość portalu: zmęczony napisał(a):

            > Chętnie pojadę do takiego kraju w którym bałwany wchodzą pod koła nie zastanawi
            > ając się, że samochód ma drogę hamowania rzędu 30 metrów a pieszy ma drogę hamo
            > wania rzędu 30 centymetrów.

            Już pisałem: Anglia na ten przykład: jak potrącisz pieszego wykazującego chęć przejścia, to masz pozamiatane. Dodatkowo piesi łażą na czerwonych światłach i nikt im z tego powodu mandatu nie wciśnie.

            > I jak wlezie jak bydło pod samochód 15 metrów przed nim co się w Polsce zdarza
            > nagminnie to nawet jadąc przepisowo samochód zatrzyma się na nim a nie przed ni
            > m...

            Wiesz, co to znaczy zachować szczególną otrożność w pobliżu przejść dla pieszych? Bo chyba dalej nie rozumiesz...

            > EFEKT?? Jeżdząc dynamicznie niemal nie mam chołoty wchodzącej pod koła. Moja żo
            > na jeżdząc mniej pewnie co chwilę spotyka się z jakimś "szybkim a na niepołaman
            > ych nogach" na środku pasów.
            > ROZWIĄZANIE?? Zawsze stawać przed jednym pieszym... kiedy chce przejść.
            > EFEKT?? Nieusstanny korek na Giedroycia.

            Zacznij jeździć tramwajem. Nie będziesz stał w korku i oszczędzisz sobie stresu.

            > Ale do kogo ja to mówię - do cyklisty...

            ..i kierowcy, i pieszego. Tylko, że dla mnie samochód nie stanowi przedłużenia i szanuję innych uczestników ruchu, zwłaszcza tych niechronionych blachami.

            Pozdro
            Tomek
            • Gość: Maciej Re: Kierowco o małym rozumku IP: *.zchpolice.com 09.11.06, 11:54
              > Wiesz, co to znaczy zachować szczególną otrożność w pobliżu przejść dla
              > pieszych? Bo chyba dalej nie rozumiesz...

              To jest właśnie SEDNO sprawy!
          • beatrix13 Re: Cyklisto od asfaltowania sobie pod tyłkiem 08.11.06, 22:37
            Gość portalu: zmęczony napisał(a):
            >Chętnie pojadę do takiego kraju w którym bałwany wchodzą pod koła
            > I jak wlezie jak bydło
            > ... ile to ja już wózków z dziećmi, ślepych babć i naćpanych młodzieńców
            widzia
            > łem włażących pod koła - na pasach albo poza nimi...
            > ... niestety polskie prawo powoduje, że tacy głupcy czują się kompletnie
            bezkarni
            > EFEKT?? Jeżdząc dynamicznie niemal nie mam chołoty wchodzącej pod koła.
            > Ale do kogo ja to mówię - do cyklisty...

            ...........................................................

            wg taki cham kierowca jest zagrożeniem na drodze i liczę na to,że wkrótce
            straci prawo jazdy albo lepiej,niech spotka chama w tirze
            • Gość: andreas Re: Cyklisto od asfaltowania sobie pod tyłkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 22:40
              o Beatrix to jest piekne!

              Taki kierowca powinie wyjśc z samochodu i przechodzic ulice
              i zamyslec sie wchodzac na przejscie, przekonany ze auto sie zatrzyma,
              a kierowca jest akurat zmeczony...
              • beatrix13 Re: Cyklisto od asfaltowania sobie pod tyłkiem 08.11.06, 22:50
                zmęczony to typowa wiewióra , w dodatku mająca misję pokazania innym
                uczestnikom ruchu ,w tym pieszym,kto tu rządzi,
                obyś się zmęczony nie przejechał tam ,gdzie juz zmęczonym się nie bywa,
                a i mniej chamskich okresleń używaj,po nich dokładnie widac twój stosunek do
                innych
                • Gość: zmęczony Beatrix pogromczyni gryzoni IP: *.system.szczecin.pl 10.11.06, 10:06
                  Akurat tak się składa, że ja jadąc samochodem uszkodzę sobie lakier i co najwyżej spędzę pare lat w więzieniu za nieumyślne spowodowanie...
                  ... a taki "zabezpieczony" przez prawo i swoją głupotę bałwan spędzi na wózku inwalidzkim kilka miesięcy... albo nie przeżyje.

                  To chyba powinno dawać do myślenia? Niestety nie daje.
                  A o moje "przejechanie się" Ty się nie martw. Martw się o młodych kierowców, którzy trafiają do pierdli, matki dzieciom i staruszki w grobach.
                  • andreas.007 Re: Beatrix pogromczyni gryzoni 10.11.06, 23:26
                    i teraz sie z Toba Zmeczony w zupełnosci zgadzam!!
                    Oni, nawet zgodnie z prawem, ale ryzykuja własnym zdrowiem i życiem!
                    czasami wiec nieuwaznośc pieszych mnie dziwi...

                    Pewnie nie maja tej swiadomosci, ze kazde uszkodzenie przez auto
                    to problem na całe zycie byc moze...
          • Gość: deus.ex.machine jedz do szwajcarii... IP: 80.53.41.* 09.11.06, 23:30
            daleko nie jest - ok 1000km - szczeka ci opadnie jak przed toba na zielonym
            wjedzie hipiska na rowerze albo ludzie beda przechodzic i wiesz co... nikt nie
            uzywa klaksonu, nie gazuje, jezdzi sie plynnie i spokojnie, krotkie cykle ale to
            dziala - trzeba sie tylko troche orientowac i nie czuc sie panem drogi -
            wystarczy...
            tak wiec cieciu zapomniales jak sam byles pieszym, zycze Ci by ktos z Twoich
            bliskich natknal sie na takiego kierowce jak Ty... bo odnosze wrazenie ze dopoki
            nei dotknie takich wsiokow jak Ty osobiste nieszczescie to nic nie zmieni Twej
            ciasnoty umyslowej...
        • Gość: jaaa Re: Bo to absurd jest IP: 213.155.169.* 09.11.06, 09:13
          oczywiscie to muisla pisac jakis kretyn z rowerowego szczecina najgorszego gowna na drogach.
          • shp80 Re: Bo to absurd jest 09.11.06, 13:33
            Gość portalu: jaaa napisał(a):

            > oczywiscie to muisla pisac jakis kretyn z rowerowego szczecina najgorszego
            > gowna na drogach.

            Chcesz o tym porozmawiać?

            Tomek
        • Gość: Marcin Re: Bo to absurd jest IP: *.chello.pl 12.11.06, 21:39
          Niestety nie masz do konca racji. Pieszy ma pierwszenstwo na pasach, ale to nie
          znaczy że on może wejśc sobie na pasy kiedy chce nie patrząc czy nie stworzy to
          zagrożenie (dla niego zwłaszcza). Nie może np. iść sobie po chodniku i raptem na
          wysokości pasów wejść na jezdnię po tych pasach, musi upewnić sie czy najbliższe
          samochody sa w takiej odległości że zdążą spokojnie sie zatrzymać, a nie będą
          musieli z piskiem opon hamować. Sam miałem taką sytuację, gdzie dwie panie
          rozmawiały stojąc na chodniki niedaleko pasów (jakieś 2-3 metry) i raptem jedna
          pani nagle wbiegła na pasy, jak sie póżniej okazało bedąc zajęta rozmową nie
          zauważyła że nadjechał jej tramwaj i gdy sie zorientowała to dała sprinta prosto
          mi pod koła. Hamowałem z piskiem opon i szczęscie że jechałem poniżej 40 km/h i
          było całkiem sucho bo bym ją rozjechał. I co było? Gdy usłyszała pisk i
          zobaczyła że jade na nia wystraszyła się a jak wyhamowałem to zaczęła mi
          pokazywać że jestem idiota a ona ma pierwszeństwo na pasach. Na jej nieszczęście
          za mna jechała policja która mało mi nie wjechała w d... s tyłu i ta pani gdy ja
          plicja zatrzymała myslała że oniu będa mnie karać a ona jest święta, ale gdy
          dostała mandat za nagłe wtargnięcie na jezdnię i stworzenie niebezbieczeństwa w
          ruchu drogowym to w żaden sposób nie mogła tego zrozumiec nawet chyba nie
          przyjęła tego mandatu bo przecież ona była na pasach... a na pasach pieszy ma
          pierwszeństwo...
          Niestety najczęsciej to kierowcy popełniaja wykroczenia na pasasch i tu sie w
          100% zgadzam, bo sam to widzę jak przejeżdzaja po piętach i to nie ruszając z
          jedynki tylko z dużą prędkością.
          • shp80 Re: Bo to absurd jest 12.11.06, 23:48
            > Hamowałem z piskiem opon i szczęscie że jechałem poniżej 40 km/h i
            > było całkiem sucho bo bym ją rozjechał. I co było?
            > Gdy usłyszała pisk i
            > zobaczyła że jade na nia wystraszyła się a jak wyhamowałem to zaczęła mi
            > pokazywać że jestem idiota a ona ma pierwszeństwo na pasach.

            Nie będę oceniał zaistniałej sytuacji - zdążyłeś wyhamować, zareagować. I o tym w tej "zabawie" chodzi - żeby myśleć, zwłaszcza za innych. Różne głupie sytuacje mogą się zdarzyć w okolicy przejść dla pieszych. Jak położę cegłę na pedale gazu, to samochód też pojedzie. Tylko chyba nie na tym to polega. Dojeżdżając do przejść zawsze staram się poznać, co się dzieje w okolicy, nie tylko na jezdni - wypatruję ludzi biegnących na tramwaj, dzieciaków ganiających po chodnikach itp.. Jak sytuacja jest niejasna, zwalniam. Nawet poniżej dopuszczalnej prędkości.
            Pamiętam, jak w zeszłym roku, jadąc samochodem ul. Zaleskiego z górki, zatrzymałem się przed pustym, wydawałoby się, przejściem (łączącym Park Kasprowicza). Po lewej stronie, pod górkę, stał sznurek samochodów, tylko, że nie było w ogóle widać, co się dzieje po lewej stronie pasów. Zatrzymałem się i w tym momencie zza samochodu zasłaniającego przejście wystawił głowę jakiś człowiek, po czym, widząc, że stoję, czmychnął na drugą stronę. Kontakt wzrokowy to podstawa.

            > Na jej nieszczęści
            > e
            > za mna jechała policja która mało mi nie wjechała w d... s tyłu

            Jak to było z tym zachowaniem bezpiecznego odstępu od poprzedzającego pojazdu? :) Ciekawe, gdyby policjanci wjechali Tobie w kufer, sami by się ukarali..

            Pozdro
            Tomek
      • Gość: Maciej Re: Bo to absurd jest IP: *.zchpolice.com 09.11.06, 11:52
        Baranie. Jestem kierowcą (odległości Police-Szczecin-Mierzyn czy Pogodno,
        zakupy, pokonuje samochodem), pieszym (Centrum Szczecina lubię oblatać na
        piechotę, bo jest szybciej) i rowerzystą zarazem.
        Dlatego staram się uważać i być wyrozumiały w każdej z wyżej wspomnianej
        sytuacji jako uczestnik ruchu drogowego.

        Największym problemem w Polsce jest BRAK kultury i wyobraźni wśród kierowców!!!

        Polecam Niemcy, HOLANDIĘ, Szwecję, tam kierowca dojeżdzający do pasów, ZAWSZE
        zwalnia, a u nas jak nie puścisz kogoś na pasach, to będzie stał 2 minuty jak
        krowa, więc w końcu się wpycha. W Norwegii kierowca zwalnia widząc pieszego na
        autostradzie ZWALNIA i przepuszcza go, a nie jedzie jak baran, czując się jak
        PAN i władca bo on ma pierwszeństwo. Pamiętaj, że jak kogoś walniesz, to nie
        tylko pieszemu zrobisz kuku, ale sobie. Będzie płacił za jego leczenie, albo za
        kwiaty na grób, to krzywdy już mu nie zrobisz, tylko sobie.

        Pewnie, żę pieszy też powinien zachować ostrożność, i wkurza mnie czasem
        beztroska ludzi przechodzących przez jezdnię, zwłaszcza po za miejscem
        oznaczonym, bo wieczorem często są to miejsca słabo widoczne.

        Ale SILNIEJSZY jest zawsze człowiek w samochodzie, a nie pieszy, pani z wózkiem
        czy rowerzysta.

        Ale i tak kulturą kierowców bijemy Warszawę, jadąc kiedyś z kumplem z Wawy,
        zatrzymałem się przed pasami w wiadomym celu - a on na to "To u was się puszcza
        pieszych?". :)
        • Gość: Gosc Re: Bo to absurd jest IP: 195.124.114.* 09.11.06, 12:48
          Największym problemem w Polsce jest BRAK kultury i wyobraźni wśród kierowców!!!

          recyma i nogami sie pod tym podpisze
    • kiciara11 Re: A propos wymuszania na pasach (zebra) 08.11.06, 18:15
      rozumiem, ze czlowiek musi przejsc z jednej strony ulicy na druga ... ALE NIECH
      SPOJRZY NAJPIERW CZY MOZE!!!
      Czesto widze jak piesi egzekwuja swoje prawa wchodzac na jezdnie kiedy
      nadjezdza samochod... pal licho jak jest sucho ale szczytem glupoty jest
      wlazenie na jezdnie podczas deszczu, snigu czy gololedzi...
      Pol cmentarza jest takich co to mieli pierwszenstwo!
      • Gość: pechowiec Re: A propos wymuszania na pasach (zebra) IP: *.system.szczecin.pl 08.11.06, 18:34
        najgorsze jest to ,że jak pieszy wejdzie ci w bok samochodu, czyli teoretycznie
        to ty już byłeś na pasach, to też jest wina kierowcy, ostatnio niestety miałem
        pecha się o tym przekonać :(
      • Gość: deus.ex.machine Re: A propos wymuszania na pasach (zebra) IP: 80.53.41.* 09.11.06, 23:40
        :( Et tu Brute contra me...
        • kiciara11 Re: A propos wymuszania na pasach (zebra) 10.11.06, 17:55
          alez wrecz przeciwnie... wiesz, ze jestem za Toba... Brutusie;)
    • Gość: andreas kierowca powinien IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 18:43
      kierowca nie powinien patrzec tylko przed siebie!
      Powinien takze patrzec na boki i w lusterka!
      Wtedy by zobaczył pieszego, który wchodzi na pasy!
      • exman Re: kierowca powinien 08.11.06, 18:59
        Właśnie jakieś pół godziny temu jechałem za sraczkowatym seicento, facet,
        starszy gość na odcinku ok. 200m, na Krzywoustego dwa razy spokojnie ciął zebry
        z pieszymi na środku !!!! Kierunkowskaza nie właczył przy zjeździe z ronda....
        pałą walić ? prawko wstrzymać na rok ?
        • Gość: andreas Re: kierowca powinien IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 19:12
          właśnie to, niektórzy kierowcy po prostu nie zwracaja uwagi
          co sie dzieje na drodze, patrza tylko przed siebie!
          Nie widza ani pieszych na chodnikach ani innych pojazdów!

          Juz nie mówie o właczajacych sie z bocznych ulic,
          których nie puszczaja czy jadacych za nimi!

          Ale to tez pewnie cechy motoryczne decyduja,
          brak jakiejs podzielnosci uwagi!
          W Kanadzie, gdy zdajesz na prawko i nie jestes usmiechniety i wyluzowany,
          nie patrzysz w lusterka (boczne i wsteczne co jakis czas),
          to niestey nie dostaniesz prawa jazdy!

          Moja przyjaciółka dostała prawo jazdy w pierwszym podejsciu,
          a boi sie jeździc i ma problemy, nawet potrafi stanąc i sie rozpłakać,
          jak jej cos nie wychodzi!
          Przeciez ona nie powinna dostac prawa jazdy, powinna mieć wiecej jazd!
          • Gość: andreas Re: kierowca powinien IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 19:15
            a jak widze kirowve, który jedzie "na wiewióre"
            znaczy lezy na kierownicy z nosem na przedniej szybie!
            To wiem, ze to jedzie zagrozenie.... i gosciu ma leka przed prowadzeniem auta
            i teraz wystarczy jakas nietypowa sytuacja
            i gosciu wpadnie w panike i bedzie tragedia... niby nie on moze winien,
            ale gdyby był nie on moze by nie doszło do tragedii,
            gdyby inaczej zareagował lub w ogóle zareagował!
      • Gość: zmęczony do andreasa IP: *.system.szczecin.pl 08.11.06, 20:48
        Jakby kierowca zobaczył w lusterku pieszego to chyba tylko takiego, który górą maski przeleciał i właśnie spada na asfalt, albo wystrzelił przejechany spod tylnych kół. W innym wypadku zobaczenie pieszego w lusterku nie ma sensu...

        ... jest też jedna możliwość - tułów przechodnia może urwać lusterką... ale to inna bajka.
        • Gość: andreas Re: do andreasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 20:54
          przykład lusterków podałem jako przykład...
          jeszcze napisz, ze piesi nie wyjezdżaja z bocznych ulic... ;-)

          Kierowcy winni patrzec na przejscie, na chodnik,
          jak dojezdżaja do przejscia - ja tak robie!
          Czy jest tam ktos, czy szykuje sie do wejscia!
          Ba, ja patrze na pieszego jak stoi, bo czasami...

          Ja czesto spogladam we wsteczne lusterko,
          bo nie chce jak bym miał nagle zahamowac miec klienta z tyłu na haku!
          Wiem czy ktos jedzie za mna czy nie!

          Niestety lusterka wielu kierowca nie sa przydatne,
          niestety patrza tylko przed siebie przyklejeni do przedniej szyby...
          Niestety potem sa wypadki!
          • Gość: andreas do Zmeczonego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 20:56
            a najgorzej jest, gdy ktos zmeczony czy przemeczony siada za kierownice...
            ;-)
            • Gość: zmęczony Re: do andreasa IP: *.system.szczecin.pl 08.11.06, 22:09
              Piknie, lusterko jest potrzebne. Tylko nie po to, aby pieszego ochronić przed przejechaniem. Fizyki nie oszukasz cokolwiek byś pisał... lusterko jest bowiem zazwyczaj ZA przednimi kołami...
              ... a nawet jeśli ktoś zechce wejść Ci pod tylne (zakładam, że nie jeździsz 18 kołową ciężarówką) to i tak nie zdołasz nic zrobić, bo będzie za późno.
              • Gość: andreas Re: do andreasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 22:18
                Zmęczony jestes chyba zmeczony...
                Zauwaz kolego, ze w jednym zdaniu napisałem
                o patrzeniu co dzieje sie na drodze,
                a potem w drugim zdaniu nawiazałem w ogóle do uwaznosci kierowców,
                czyli do lusterek!

                Myslałem, ze sobie zartujesz, ale widze Ty na powaznie.
                Czepiasz sie zupełnie bezzasadnie i nie na temat!

                Wydaje mi sie, ze piszac na jakis temat mozna go rozszerzyc,
                bo jezeli osoba nie ma zwyczaju spogladania w lusterka co jakis czas,
                to nie ma tez zwyczaju patrzenia na chodnik i przejscie
                i w ogóle raczej jej nie interesuje co sie dzieje poza....

                I wydaje mi sie, ze Ty z takim stawianiem sprawy
                jestes tego przykładem...
                Czyzbys jeździł na wiewióre?
                • Gość: H Re: do andreasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 22:56
                  Sprawę pierwszeństwa na pasach reguluje Kodeks Drogowy. Jego art. 14 mówi.
                  "zabrania się wchodzenia na jezdnię bezposrednio przed nadjeżdżającym pojazdem.
                  Dotyczy to także przejścia dla pieszych". Wcześniej powiedziane jest że "na
                  przejściu dla pieszych pieszy ma pierwszeństwo". Z powyższego jednoznacznie
                  wynika że pieszy nie może wchodzić na przejście jeżeli nadjeżdża samochód ale
                  jak już tam się znajdzie to ma pierwszeństwo. Jeżeli pieszy wchodząc na jezdnię
                  oberwie bocznym lusterkiem jadącego samochodu zostanie jeszcze dodatkowo ukarany
                  przez policję za "wtargniecie na jezdnię" Miałem taki przypadek i skończyło się
                  na wniosku do kolegium dla pieszego. Jako kierujacy miałem być świadkiem na
                  rozprawie........
                  • Gość: andreas Re: do andreasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 23:11
                    masz racje zgodnie z prawem...
                    ale to nie znaczy, ze polujemy na pieszych!

                    Ja nie dyskutuje o prawie!
                    Zauwaz, ze w moich wypowidziach ani razu nie odwołuje sie do przepisów!
                    Ja mówie o tym, ze trzeba tak jeździc by nikogo nie potracic,
                    ale oczywiscie przestrzegajac przepisy!

                    Bo przepraszam, jak gnam i widze ze pieszy wchodzi,
                    to mam go rozwalic, bo jestem na prawie?
                    Bede starał sie zawsze uniknac kolizji nawety jak jestem naprawie!

                    Dlatego wpuszczam auta z bocznych ulic,
                    choc przeciez nie musze!
                    Dlatego jak widze, ze kierowca jakis chce wykonac manewr,
                    to umozliwiam mu to, choc nie musze, bo jestem na prawie!
                    Dlatego, jak widze pieszego stojacego przed przejsciem,
                    to wole zeby przeszedł i przejeżdzam spokojnie!

                    Jedynym miejscem, gdzie puszczam grupe,
                    a potem sie wciskam jest rondo na Nienuszewie...

                    • beatrix13 Re: do andreasa 08.11.06, 23:14
                      Andy,z tobą czuję się bezpieczna
                      na przejściu dla pieszych
    • serenita123 Kierowca powinien mieć prawo do jednego w roku... 08.11.06, 23:13
      sytuacja z dnia dzisiejszego:
      Pl. Rodła, jadę Piłsudkiego od Matejki, mam "zielone" więc wjeżdżam na rondo.
      Samochody jadą wolno i ja spokojnie jadę za nimi.
      Piesi stoją na krawężniku - samochody suną nadal.
      Wjechałam na pasy zjeżdżając z ronda i gdy już byłam w ich połowie... PIESZYM
      ZAPALIŁO SIĘ ZIELONE!
      Jeden dziadek momentalnie wyskoczył do przodu nie patrząc, że ja nadal ciągle
      jadę!
      Patrzył się na nas - kierowców - i co rusz zerkał na sygnalizator.
      Wyskoczył przed maskę mojego samochodu BO JEMU ZAPALIŁO SIĘ ZIELONE.
      Widział, że jechałam, a ja widzieć nie mogłam, że jemu zielone się zapali.
      Zresztą nie tylko ja.
      Dziadek wyskoczył na jezdnię (patrząc ciągle na mnie... nienawistnie?) jakby
      startował do sprintu!
      Zahamowałam gwałtownie aby dziadka nie rozjechać i tylko się modliłam aby mnie
      nie stuknął ten za mną... bo wtedy z dziadka byłaby mokra plama.
      Załapałam się na dwie "wiązanki" i od "dziadka" (jak jeździsz, durna krowo!) i
      od tego za mną (treść chyba ta sama).
      pomyślałam: chyba za szybko ten hamulec nacisnęłam... :>>

      Teraz tak się zastanawiam - CO kieruje pieszymi, że za wszelką cenę (czasem
      cenę bólu, zdrowia a nawet - życia) usiłują wymóc na kierowcach swoje prawa?
      • Gość: andreas Re: Kierowca powinien mieć prawo do jednego w rok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 23:45
        taki wist robili na egzaminie na prawo jak ja zdawałem...
        jechałem na Plac Rodła od Placu Lotników,
        zielone dostawało sie i trzeba było objechac rondo i wrócic do P. Lotników!
        Jak nie było aut z prawej, to moze i dałoby sie to zrobic na zielonym...
        ale jak nie, to na powrotce juz piesi dostawali zielone!
        Ile osób tam oblało!

        Ja zdałem!

        Tam przy zjeździe z Ronda jest sygnalizator!
        • Gość: andreas Re: Kierowca powinien mieć prawo do jednego w rok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 23:48
          jak masz swiadomośc, ze nie zdążysz przed ich zielonym,
          to lepiej stanąc, bo jak potracisz, to Twoja wina!
          Ja patrze na ich sygnalizator,
          zreszta teraz sa takie ludziki na sygnalizatorach dla kierowców!

          Ja wtedy chyba zwolniłem, pusciłem kogoś i opusciłem skrzyzowanie!

      • shp80 Re: Kierowca powinien mieć prawo do jednego w rok 09.11.06, 00:09
        serenita123 napisała:

        > sytuacja z dnia dzisiejszego:
        > Pl. Rodła, jadę Piłsudkiego od Matejki, mam "zielone" więc wjeżdżam na rondo.

        Pl. Rodła nie jest rondem. To tak apropos.. :)

        > Widział, że jechałam, a ja widzieć nie mogłam, że jemu zielone się zapali.
        > Zresztą nie tylko ja.

        Nie od dziś wiadomo, że piesi zawsze mają czerwone.. :)

        > Dziadek wyskoczył na jezdnię (patrząc ciągle na mnie... nienawistnie?) jakby
        > startował do sprintu!

        Ruszył dynamicznie, żeby nie korkować przejścia. :)

        > Zahamowałam gwałtownie aby dziadka nie rozjechać i tylko się modliłam aby mnie
        > nie stuknął ten za mną... bo wtedy z dziadka byłaby mokra plama.

        Cóż... Potwierdza się, że prawo jazdy to nie zabawka dla wszystkich.

        > Załapałam się na dwie "wiązanki" i od "dziadka" (jak jeździsz, durna krowo!) i
        > od tego za mną (treść chyba ta sama).
        > pomyślałam: chyba za szybko ten hamulec nacisnęłam... :>>

        No, ale pomyśl teraz: jakbyś ruszyła samochodem na zielonym świetle i nagle przed Tobą pojawił się inny pojazd, zjeżdżający na "późnym żółtym", nie puściłabyś w jego stronę wiązanki? To jest dokładnie to samo, tylko, że dotyczy innej kategorii wagowej.

        > Teraz tak się zastanawiam - CO kieruje pieszymi, że za wszelką cenę (czasem
        > cenę bólu, zdrowia a nawet - życia) usiłują wymóc na kierowcach swoje prawa?

        A ja się pytam: co kieruje kierowcami, że chcą za wszelką cenę udowodnić, że samochodami kierują prawa fizyki, a nie ludzki rozum? Nieważne, czy pieszy był na prawie, czy nie.. Przykro mi, ale jeśli ktoś uważa, że tylko i wyłącznie pieszy powinien na niego uważać, argumentując tym, że samochód jest cięższy, a jednocześnie sam nie chce brać odpowiedzialności za kupę złomu, którą prowadzi, to dla mnie jest dupa, nie kierowca. I tyle w temacie.. :]

        Pozdro
        Tomek
        • Gość: jaaaa Re: Kierowca powinien mieć prawo do jednego w rok IP: 213.155.169.* 10.11.06, 12:31
          Pomysl rowerowy baranie : cyt "A ja się pytam: co kieruje kierowcami, że chcą za wszelką cenę udowodnić, że samochodami kierują prawa fizyki, a nie ludzki rozum?"
          Super, wedlug ciebie ludzkim rozumem przeciwstawimy sie prawa fizyki.
          • shp80 Re: Kierowca powinien mieć prawo do jednego w rok 10.11.06, 16:27
            Gość portalu: jaaaa napisał(a):

            > Pomysl rowerowy baranie : cyt "A ja się pytam: co kieruje kierowcami, że chcą z
            > a wszelką cenę udowodnić, że samochodami kierują prawa fizyki, a nie ludzki roz
            > um?"
            > Super, wedlug ciebie ludzkim rozumem przeciwstawimy sie prawa fizyki.

            Jak skończysz przedszkole, zrobisz podstawówkę i chociaż jedną klasę gimnazjum, to może zrozumiesz takie fakty, jak np. ten, że samochód sam nie jeździ, tylko kieruje nim istota rozumna (przynajmniej w teorii).

            Tomek
            • Gość: zmęczony fizyka cyklisty IP: *.system.szczecin.pl 10.11.06, 17:08
              Tomuś - przejedź się kiedyś ciężarówką i zademonstruj wszystkim jak potrafisz stanąć w poprzek praw fizyki dzięki swojemu rozumowi.

              Póki co polecam żelową podkładkę pod tyłek zamiast czerwonych dywanów asfaltu...
              • shp80 Re: fizyka cyklisty 10.11.06, 20:45
                Gość portalu: zmęczony napisał(a):

                > Tomuś - przejedź się kiedyś ciężarówką i zademonstruj wszystkim jak potrafisz s
                > tanąć w poprzek praw fizyki dzięki swojemu rozumowi.

                A może zaczniesz czytać ze zrozumieniem? Tylko do tego potrzeba odrobiny inteligencji, ale czego wymagać od kogoś, kto na drodze, jak typowy dres, przemawia wyłącznie z pocycji silniejszego?

                > Póki co polecam żelową podkładkę pod tyłek zamiast czerwonych dywanów asfaltu

                Jeszcze raz powtórzę, choć nie wierzę zbytnio w potęgę twych szarych komórek, że czerwony asfalt to wymysł magistratu. Wielokrotnie dawaliśmy do zrozumienia, że kolor nawierzchni może mieć znaczenie tylko w miejscach kolizyjnych. Ale nie... Postanowiono, że ścieżki mają być koloru czerwonego i już... Żadnych merytorycznych przesłanek, poza może estetyką.

                A może lepiej, żeby np. na Giedroycia, zamiast asfaltu, ułożyli drogę z kocich łbów? Przez ten wstrętny asfalt jest tyle problemów.. Jakimiś głowicami za milion euro wiercą, zamiast rozebrać i ponownie ułożyć kostkę... Po co robią tak gładkie drogi, skoro samochody i tak dysponują dobrym zawieszeniem i znacznie lepiej wybierają nierówności, niż rowery?

                Tomek
                • Gość: zmęczony Re: fizyka cyklisty IP: *.system.szczecin.pl 10.11.06, 23:22
                  Rozmowa z Tobą sensu nie ma. Tak jak Twoje fantazje nt. tego, że w kraju w którym brakuje ludziom na chleb, nie mówiąc o slużbie zdrowia trzeba budować dla ułamka mieszkańców asfaltowe ścieżki drogowe, żeby im się lepiej pedałowało.

                  Jak będą w tym kraju równe chodniki to na takie fantazje jak asfaltowe ścieżki rowerowe będą tacy niszowi działacze mogli sobie organizować pikiety.

                  Póki co takie osoby jak Ty ośmieszają jeżdzenie rowerem.
                  I żeby Cię skwasić dokumentnie: mam rower, jeżdzę nim. Mam samochód, jeżdzę nim. Mam nogi i chodzę po ulicach jak każdy pieszy.

                  I uważam, że prawo w Polsce na pasach jest NIEJASNE a obecne przepisy są chaosem przez który giną ludzie... nie wiem, czy jesteś to w stanie zrozumieć bez żelowej poduszki na siedzisku rowerowym, ale albo się wprowadzi nakaz bezwzględnego zatrzymania przed każdym przejściem (i zakorkuje ulice) albo zakaz wchodzenia pod samochód na pasach... inaczej ciągle będą ginąć ludzie w myśl kretyńskich prób ułatwiania życia starszym Paniom, które się śpieszą tak bardzo, że nie widzą samochodów.
                  • andreas.007 Re: fizyka cyklisty 10.11.06, 23:35
                    ludzie beda gineli pod kołami aut zawsze...
                    Pierwszy wypadek był chyba jak auto jechało maksymalnie wówczas 17 km/h
                    i potraciło kobiete...
                    Nie zatrzymało to rozwoju motoryzacji!


                    Ostrożnośc wymagana z obu stron,
                    to nie tak, ze tylko jedna strona ma byc uwazna!
                    • shp80 Re: fizyka cyklisty 11.11.06, 04:35
                      > Ostrożnośc wymagana z obu stron,
                      > to nie tak, ze tylko jedna strona ma byc uwazna!

                      Zgadza się.. Tymczasem zmęczony chce, by tylko i wyłącznie piesi uważali, bo przecież "fizyka"... Bo przecież zmęczony wciśnie pedał gazu i na tym kończą się jego umiejętności jazdy samochodem - za resztę odpowiada "fizyka"...

                      Pozdro
                      Tomek
                  • Gość: deus.ex.machine Re: fizyka cyklisty IP: 80.53.41.* 11.11.06, 01:21
                    Skoro w kraju nei ma na chleb to nie potrzebujemy autostrad i ekspresowek -
                    wystarcza tanie drogi jednojezdniowe, miasta powinny zamiast asfaltu uzywac
                    latwo rozbieralnej kostki brukowej...
                    I prywatnie juz to tez zgadzam sie z toba ze nalezy budowac w pierwszej
                    kolejnosci chodniki w drugiej sciezki rowerowe a w trzeciez jezdnie dla
                    samochodow. w centrach miast powienne byc zakazny ruch prywatnych samochodow i
                    juz nie mamy tylu klopotow z miejscami parkingowymi ktore zabieraja chleb
                    ludziom i pieniadze slzubie zdrowia (no bo parkingi trzeba budowac).

                    i na razie zmeczony to osmieszasz sie sam - niestety ale jestes przykladem tej
                    poteznej ciasnoty umyslowej ktora powoduje ze Polska jest obciachowa.

                    i rzecz jasna prawo w Polsce jest niejasne, chyba najlepiej wiedza o tym wlasnie
                    rowerzysci...

                    A co do wchodzenia na pasy... nie wiem gdzie zyjesz, keidy sie urodziles i skad
                    pochodzisz ale naprawde sugeruje bys nie wyjezdzal za nasza zachodnia granice -
                    zaoszczedzisz sobie kosztow poteznego odszkodowania ktore bedziesz musial placic
                    w wyniku wlasnego chamstwa i niefrasobliwosci...
                    • Gość: zmęczony zamiast o fantazjach komentujcie to co jest IP: *.system.szczecin.pl 11.11.06, 10:03
                      Bawią mnie te szalone fantazje jakobym miał przejeżdzać masowo tysiące bezbronnych istot na pasach. Ciasnogłowi i właśnie tworzący taką "obciachową" Polskę ludzie je płodzą. Dlaczego? Bo nie potrafią zrozumieć tego co piszę i uważają, że jeśli nie mam nabożnego szacunku do CYKLISTÓW i chciałbym UJEDNOZNACZNIĆ zasady w ramach pasów dla pieszych zgodnie z ideą Kodeksu Drogowoego, który generanie nie jest "uprzejmy" a ma być skuteczny i jednoznaczny... właśnie tacy cieżko ciaśni ludzie powodują, że jakakolwiek dyskusja w końcu sprowadza się do pokrzykiwać "nie chcesz miło cyklistom i pieszym robić, czyli jesteś trylogitą". Szkoda, że żaden z Was nie rozumie, co czyta.
                      • Gość: deus.ex.machine Re: zamiast o fantazjach komentujcie to co jest IP: 80.53.41.* 11.11.06, 17:05
                        Znacznie gorsze jest to ze ty sam nie rozumiesz ani tego co piszesz ani tego co
                        czytasz... swiadczy o tym chocby twoja nieznajomosc PoRD...
                        I wlascwie bez komentarzy - jak ci sie nie podoba europeizowanie Polski to
                        wyjedz na Bialorus czy na Ukraine ze o Rosji nie wspomne - bedzie ci dobrze -
                        podobnie jak ty nuworysze za kierownica jak w malignie probuja wykazac kto jest
                        panem drogi.
                        Europa Zachodnia chroni slabszych uczestnikow ruchu - tak zwyczajnie i o tym
                        mowimy - i tak, jestes troglodyta - nie uzywaj pojec ktorych nie rozumiesz bo
                        byc moze to jest powodem tego ze ktos nie rozumie tego co napisales.
                        • Gość: zmęczony Re: zamiast o fantazjach komentujcie to co jest IP: *.system.szczecin.pl 11.11.06, 22:13
                          ble ble ble i nic konkretnego...
                          • Gość: deus.ex.machine . IP: 80.53.41.* 12.11.06, 01:52
                            blah blah tak jak i u ciebie - tyle ze ja nie mam pretensji do pieszych ze zyja...
                            no i raczej uzywam slow ktorych sens rozumiem...
                  • shp80 Re: fizyka cyklisty 11.11.06, 03:02
                    Gość portalu: zmęczony napisał(a):

                    > Rozmowa z Tobą sensu nie ma. Tak jak Twoje fantazje nt. tego, że w kraju w którym brakuje ludziom na chleb, nie mówiąc o slużbie zdrowia trzeba budować dla ułamka mieszkańców asfaltowe ścieżki drogowe, żeby im się lepiej pedałowało.

                    Uważasz, że lepiej wydawać kase na fanaberie typu kładka na Giedroycia? Za taką kasę można zbudować np. kilka kilometrów dróg dla rowerów.. W ogóle, to stworzenie podstawowej sieci dróg rowerowych, to tylko niewielki ułamek tego, co się wtapia w pozostałą infrastrukturę. Podstawową funkcją istnienia dróg dla rowerów jest poprawa bezpieczeństwa, ale jednocześnie stworzenie dobrej alternatywy ludziom dla coraz bardziej zakorkowanego miasta. Nie każdy lubi wywijać slalom między samochodami oraz spotykać na drodze takich prostaków, jak Ty, kierujących się "zasadami fizyki".. Zresztą, jeśli czujesz potrzebę zagłębienia tematu na temat kosztów, sensu budowy itp, to poszukaj sobie informacji w sieci... Jest tego pełno. Poczas czytania wymagane jest jedynie (lub aż) trochę inteligencji, a o tą za bardzo cię posądzać nie będę. Dlatego nie zdziwię się, gdy kolejnym razem znowu będziesz coś płodził o żelowych siodełkach i czerwonych ścieżkach..

                    > Jak będą w tym kraju równe chodniki to na takie fantazje jak asfaltowe ścieżki
                    > rowerowe będą tacy niszowi działacze mogli sobie organizować pikiety.

                    Generalnie asfaltowe ścieżki (nie czerwone) są tańsze od ścieżek z kostki. Droższe są jedynie w rozbiórce, ale to nie powinien być żaden argument. Najpierw zasięgnij tematu, a potem głoś swoje herezje.

                    > Póki co takie osoby jak Ty ośmieszają jeżdzenie rowerem.

                    Po naszych drogach przejechałem rowerem miszczuniu blisko 100 tys. km, więc cosik o poruszaniu się już wiem. I codziennie obserwuję innych rowerzystów, którzy męczą się, turlając po krzywych chodnikach, bo się zwyczajnie boją ulicy.

                    > I żeby Cię skwasić dokumentnie: mam rower, jeżdzę nim. Mam samochód, jeżdzę
                    > nim. Mam nogi i chodzę po ulicach jak każdy pieszy.

                    Jak ktoś jest debilem, to nie ma znaczenia pojazd, jakim się porusza.

                    > I uważam, że prawo w Polsce na pasach jest NIEJASNE a obecne przepisy są
                    > chaose
                    > m przez który giną ludzie...

                    Że są niejasne, to się zgodę. Szczególnie zapisy mówiące o wtargnięciu, ale jednocześnie dające pierwszeństwo na pasach.

                    > nie wiem, czy jesteś to w stanie zrozumieć bez żel
                    > owej poduszki na siedzisku rowerowym, ale albo się wprowadzi nakaz
                    > bezwzględneg
                    > o zatrzymania przed każdym przejściem (i zakorkuje ulice) albo zakaz
                    > wchodzenia
                    > pod samochód na pasach...

                    Nie musi być nakazu zatrzymywania się przed każdym przejściem, wystarczy jedynie zwiększenie strefy, w której obowiązuje pierwszeństwo.

                    > inaczej ciągle będą ginąć ludzie

                    A co się dziwić, skoro na drogach jeżdżą takie cieniasy, jak ty, którzy nie mogą pojąć, że na samochód, prócz praw fizyki, przede wszystkim oddziałowuje człowiek i to głównie od jego decyzji zależy to, czy wszyscy wrócą cało do domów?
                    Prawo jazdy kupiłeś na bazarze?

                    Tomek
      • Gość: deus.ex.machine Re: Kierowca powinien mieć prawo do jednego w rok IP: 80.53.41.* 09.11.06, 23:37
        Jesli nie potrafisz jezdzic samochodem w miescie to moze zmien srodek
        komunikacji - z Twojej opowiesci wynika wlasnie tyle...
      • Gość: ala do jednego w roku? P O P I R A M :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 10:39
        chcesz żyć?
        UWAŻAJ i pozwól żyć innym!

        pieszemu - jak przeżyje :)) - duuupcia się zagoi i może jeszcze odszkodowanie
        zainkasuje

        a ja bym musiała sporo zapłacić za naprawę mojego "kocurka"
        bo jak taka jełopa wlezie mi pod koła
        to jak ją potem skarżyć o odszkodowanie za uszkodzenie???
    • Gość: piotr Re: A propos wymuszania na pasach (zebra) IP: *.zwikszczecin.pl 09.11.06, 11:36
      no i co z tego, że na lekarstwo. mandat jak najbardziej prawidłowo.
    • Gość: andreas przyznam sie IP: 217.116.110.* 10.11.06, 01:09
      przyznam sie, że mnie na dodze wogólenie wkurzaja piesi czy rowerzyści
      puszczam albo omijam...
      mnie wku..aja inni kierowcy!

      Nie bede wymieniał powodów...
    • piotr33k2 Re: A propos wymuszania na pasach (zebra) 11.11.06, 02:28
      co do pierwszego postu to jak auto juz przejeżdza przez pasy to ma
      pierwszenstwo przed pieszym który dopiero na nie ewentualnie wchodzi ,to banał
      ale tak mówią przepisy tak też uczą na kursach i taka jest logika ,natomiast
      kiedy tylko pieszy pierwszy postawi stope na pasach a samochód znajduje sie
      przed przejsciem dla pieszych to pieszy ma pierwszęństwo i jest jak to sie
      mowi "na prawie" .to banał i tak mówią przepisy tak uczą na kursach i taka jest
      logika .
      • Gość: zmęczony nieprecyzyjny banał IP: *.system.szczecin.pl 11.11.06, 10:06
        Problem polega na tym, że "pieszy nie może wkroczyć pod samochód" na przejściu, czyli ma się rozejrzeć przed wlezieniem na pasy. Jednak jeśli już wlezie na pasy dokładnie pod koła - co robią dziesiątki bałwanów nie biorące pod uwagę możliwości zatrzymania samochodu - natychmiast udowodnienie, że pieszy nie dopełnił obowiązku sprawdzenia, czy droga wolna spoczywa na ... KIEROWCY.

        Problemem jest domnienmanie winy kierowcy na pasach...
        Prawo nie jest jasne. Bo pieszy albo kierowca często NIE POWINNY znaleźć się jednocześnie na pasach a setki razy się tam znajdują.
        • piotr33k2 Re: nieprecyzyjny banał 11.11.06, 16:52
          przepisy sa precyzyjne na tyle na ile mogą byc precyzyjne, ja się przyłączam
          do opini że nie wszystkie ale w wiekszosci przypadki potrąceń na pasach są
          winni sami piesi którzy ładują na nie myśląc że zawsze w każdym przypadku mają
          pierwszenstwo nawet jak samochód juz jest albo juz wjeżdżą na pasy ,zapominaja
          o tym że szosa jest jednak dla zrobiona dla samochodów a pieszy tylko z niej
          chwilowo korzysta i musi zachowac szczególna uwage ,oczywiscie kierowcy nie
          powinni też zapominać o szczegolnej ostroznosci w czasie przejazdu przez
          przejście dla pieszych.
          • shp80 Re: nieprecyzyjny banał 11.11.06, 17:43
            piotr33k2 napisał:

            > przepisy sa precyzyjne na tyle na ile mogą byc precyzyjne, ja się przyłączam
            >
            > do opini że nie wszystkie ale w wiekszosci przypadki potrąceń na pasach są
            > winni sami piesi którzy ładują na nie myśląc że zawsze w każdym przypadku
            > mają
            > pierwszenstwo nawet jak samochód juz jest albo juz wjeżdżą na pasy ,zapominaja

            Wydaje mi się, że jednak większą odpowiedzialność ponoszą kierowcy. Czemu np. w 10-krotnie większym Berlinie, przypadków potrąceń pieszych jest procentowo trzy razy mniej, niż w naszym mieście? Inne zachowanie pieszych? Wg danych naszej policji piesi winni są około 30% potrąceń na przejściach dla pieszych. Oznacza to, że zdecydowanie większą winę ponoszą w tych miejscach kierujący pojazdami. Ja wolę, jak pieszy przechodzi przez przejście zdecydowanym krokiem - widząc z daleka taką osobę łatwiej odczytać jej zamiary i łatwiej dostosować swoją prędkość. Ale warunek jest na to jeden - trzeba wzrokiem sięgać dalej i szerzej, niż tylko przed maskę swego samochodu.
            A czy nie zdarzyło mi się przeklinać na pieszych? Zdarzyło i to niejednokrotnie, ale nigdy w okolicach przejść dla pieszych.

            Pozdro
            Tomek
            • piotr33k2 Re: nieprecyzyjny banał 11.11.06, 18:04
              no nie wiem moze tylko ja jestem taki ostrożny i przewidujacy ?(he he) w kazdym
              razie z drugą częscia twojej wypowiedzi całkowicie się zgadzam, weż tylko
              jescze pod uwagę ze w polsce(w porównaniu z niemcami) zarówno kierowcy ogólnie
              prezentuja gorsza "kulture " jak i piesi również .
              • Gość: deus.ex.machine Re: nieprecyzyjny banał IP: 80.53.41.* 11.11.06, 18:30
                > jescze pod uwagę ze w polsce(w porównaniu z niemcami) zarówno kierowcy ogólnie
                > prezentuja gorsza "kulture " jak i piesi również .

                z kultura kierowcow sie zgadza ale co powiedziec o kulturze pieszych? Proponuje
                przejazdzke do Zurichu - zmienisz zdanie o kulturze pieszych i rowerzystow w
                Polsce - w Polsce pieszy czy rowerzysta ma swiadomosc ze moze zostac zabity, jak
                to pisano juz wiele razy "cmentarze w Polsce pelne sa takich ktorzy mieli
                pierwszenstwo", w Szwajcarii pieszy i rowerzysta nie maja poczucia ze kierowca
                jest morderca i dlatego smialo wkraczaja na droge, rowerzysci moga wjechac i
                wjezdzaja ci przed maske, jezdza miedzy samochodami, bezposrednio po zapaleniu
                zielonego wchodza na jezdznie, wyjazdy z posesji przerwane sa ciagloscia
                chdonikow - to kierowca samochodu jest intruzem na chodniku a nie pieszy (w
                Polsce to pieszy jest intruzem na chodniku...) takich przykladow mozna podawac
                duzo a wszystkie sporwadzaja sie do jednego brak kultury wsrod kierowcow
                szczegolnie w odniesieniu do slabszych uczestnikow ruchu.

                Priorytety polskiego kierowca to ochrona wlasnego samochodu przed uszkodzeniem i
                ochrona wlasnego zdrowia, reszta rzeczy jest wtorna i ma byc serwilistyczna
                wobec kierowcy i jego pojazdu, do tego nieuzasadnione przeswiadczenie o byciu
                wiecej wartym tylko wylacznie z faktu ze jedzie sie samochodem...
                • piotr33k2 Re: nieprecyzyjny banał 11.11.06, 18:45
                  tak na zchodzie oprócz świeżo przybyłego polaka nikt nie bedzie przechodził
                  na czerwonym świetle ,zgadzam sie .a o jakich rowerzystach w polsce myślisz ?
                  chyba nie o tych wiejskich pijaczkach jeżdzących na dodatek bez żadnych
                  świateł a jak ludzie w mijanych miejscowosciach małych wioskach i
                  miejscowosciach na drogach drugiej czy trzeciej kategori chodza ?oczywiscie
                  prawie srodkiem drogi a dziecie na tych drogach sobie bez trosko bez opieki
                  grają w piłke ,i co mi tu tylko mówisz o kulturze kierowców polskich, kultura
                  musi obowiązywac wszystkich a jak jej nie ma to dochodzi do wypadków z winy obu
                  stron,spróbuj wjechac do galaxy od strony niepodleglosci przez to przejscie
                  dla pieszych, bez wymuszenia sie po prostu nie da ,możesz stać cały dzień piesi
                  mają cię w du... a z tyłu cię zatrobią na smierć ,jedyne wyjscie to światła .
                  • Gość: deus.ex.machine naiwne tlumaczenia czyli niezrozumienie problemu IP: 80.53.41.* 11.11.06, 19:16
                    Wybacz ale nie masz pojecia jak jest na zachodzie - w wielu panstwach przechodzi
                    sie na czerwonym swietle - np w Angli mozesz przejsc na czerwonym obok stojacego
                    policjanta i nic ci sie nie i stanie - ty podejmujesz decyzje i ty liczysz sie z
                    konsekwencjami tej decyzji.

                    Mowie o rowerzystach a nie o pijakach - sam jestem i rowerzysta i kierowca i nie
                    znosze batmanow...

                    Nie kwekaj - juz widze ze jestes kierowca majacym klopot z jazda... w Zurichu
                    takie zachowanie pieszych to regula i ludzie jezdza bez trabienia, nasycenie
                    luksusowymi samochodami w typu Porshe, Ferrari, Corvette albo limuzynami czy SUV
                    z duzymi silnikami jest potezne i nikt nie kweka... Miasta sa dla ludzi, dla
                    peiszych, dla rowerzystow i Polska musi to zaakceptowac... a ci co trabia z tylu
                    powinni dostac mandat i na twoim miejscu zglosilbym to na policje.
                    A ci co mieszkaja w miejscowsciach gdzie biegnie droga II czy III kategorii maja
                    chodniki i drogi rowerowe? Czy w tych miejscowosciach stoja fotoradary z progiem
                    wyzwolenia +10kmph? Ja naprawde nie rozumiem Twoich/Waszych argumentow - nie
                    masz obowiazku jezdzic samochodem, skoro masz problemy to zacznij dojezdzac
                    srodkami masowej komunikacji albo rowerem... po prostu i zwyczajnie... jakbys
                    dostal strafe 1000 euro to mysle ze szybko zrozumialbys w czym jest problem...
                    • piotr33k2 Re: naiwne tlumaczenia czyli niezrozumienie probl 11.11.06, 19:32
                      chłopie widze ze to ty masz poważny problem sam ze sobą i nie wiem w sumie o co
                      ci chodzi innego oprocz jakiejs chorobliwej prześladowczej nienawisci wobec
                      kierowców ,przecież mówie ze polscy kierowcy nie sa bez winy podobnie jak
                      polscy piesi, a te bajki o przechodzeniu na czerwonym świetle to sobie możesz
                      opowiadać dzieciom, jak zacząłem bywać na zachodzie jako pieszy oczywiscie
                      (teraz faktycznie rzadziej) to pod szafe wchodziłeś i nigdy nie widzialem
                      żeby ktoś sie pchal jak to u nas często bywa na czerwonym świetle bo przecież
                      nic na razie blisko nie jedzie .
                      • piotr33k2 Re: naiwne tlumaczenia czyli niezrozumienie probl 11.11.06, 19:48
                        a moze w angli dlatego ze ruch jest dwrotny to i sygnalizacja swietlna ma
                        odwrotne znaczenie ?,he he. rozumiem że ktoś cię kiedyś potracił i upadłeś na
                        głowe ,pozatym na zachodzie rowerzysci w miastach przeważnie wogóle nie jeżdżą
                        po wspólnych drogach z samochodami ,gdyby tak było wypadków byłoby wcale nie
                        mniej niz u nas a przy tym natężeniu ruchu co tam a takich drogach jak u nas
                        podejrzewam że znacznie znacznie więcej.
                        • Gość: deus.ex.machine Re: naiwne tlumaczenia czyli niezrozumienie probl IP: 80.53.41.* 11.11.06, 20:25
                          mialem cie za rozsadnego faceta ale w sprawach kierowania samochodem nie mamy
                          szans na jakiekoliwik porozumienie,
                          Jestem pieszym, rowerzysta, kierowca i niestety obserwuje to o czym piszesz a co
                          i ty i "zmeczony" potwierdzaja...

                          W Szwajcarii masz na drogach ktorymi jedziesz wymalowany pas dla roweru i bron
                          cie panie boze cobys nim jechal - pokusa jest potezna bo drogi w centrach waskie
                          ale lepiej zebys nie probowal... zdziwilbys sie w jak wielu innych krajach to
                          wyglada... a juz idea kontrpasu doprowadzilaby cie zupelnie do wylewu bo tak by
                          ci sie cisnienie podnioslo ze musisz liczyc sie z rowerzysta...
                          Ogolnie mam propozycje - zakonczmy temat bo nic z tego nie bedzie... Zycze Ci
                          tylko jednego ze jak juz spowodujesz wypadek zebys nie mial na sumieniu nikogo
                          niewinnego a to ze spowodujesz wypadek przy takiej mentalnosci jest tylko
                          kwestia czasu... przepraszam ze tak pisze ale nie bede Cie oszukiwal...
                          • Gość: zmęczony kolejne bełkoty deus.ex IP: *.system.szczecin.pl 11.11.06, 22:18
                            ble ble ble... facet przypisuje innym swoje problemy. Człowieku! Zmieniasz temat prostej sprawy i obrażasz innych tam gdzie warto porozmawiać o problemie.
                            • Gość: deus.ex.machine kolejne bełkoty zmeczonego IP: 80.53.41.* 12.11.06, 01:57
                              no ja raczej nie zaczalem mieszac w temacie sprawy, do tego zdaje sie zwracam
                              uwage na kolejnosc watkow i nie myle przedpiscow...
                              blah blah blah...
                              A co do obrazania - rozumiem ze probujesz teraz rznac glupka wioskowego i
                              zapomniales ze to Ty zaczales obrazac innych...
                              Ty nei jestes zainteresowany rozmowa o prblemie bo dla ciebie problem jest w
                              zupelnie innym miejscu - pedalarze na zelowych siodelkach i piesi ( a swoja
                              droga co cie napadlo na te zelowe siodelka, jakis kompleks? - najlepsze sa
                              twarde siodelka...)

                              Sprawa nie jest tak prosta skoro ludzie tacy jak ty maja klopot z rozumieniem
                              PoRD (a co dopiero mowic o kulturze osobistej).
                              • Gość: zmęczony brednie ex machina IP: *.system.szczecin.pl 12.11.06, 10:52
                                ble ble ble. Jak będziesz miał coś do powiedzenia, to się odezwij. Śmiecisz w dyskusji swoimi problemami.
                                • Gość: deus.ex.machine lol IP: 80.53.41.* 12.11.06, 14:23
                                  juz dawno nie spotkalem kabotyna... i sie trafilo... lol
        • Gość: deus.ex.machine Re: nieprecyzyjny banał IP: 80.53.41.* 11.11.06, 17:15
          nie, no przyznam sie szczerze ze rzadko mam okazje spotkac osobe tak odporna na
          wiedze jak ty, moze lwasnie dlatego gdy pieszy zbliza sie so pasow to samochod w
          Niemczech sie zatrzymuje, jesli w poblizu przejscia dla pieszych nie ma pieszych
          to raczej nie oczekuje nikt od ciebie zatrzymania, co najwzyje zwolnienia do
          takiej predkosci przy ktorej bedziesz mogl zatrzymac samochod w taki sposob by
          nie spowodowac wypadku... dlatego nie przyjmuje twoich naiwnych tlumaczen, jesli
          dalej nie umeisz poradzic sobie z ocena predkosci, odleglosci to moze najwzszy
          czas udac sie do lekarza specjalisty ktory zweryfikuje twoje mozliwosc
          motoryczne, moze tez bedzie koneiczna wizyta u kogos kto potrafi zweryfikwoac i
          ocenic twoj stan psychiczny - w Polsce nie ma obowiazku posiadania prawa jazdy
          ani tym bardziej prowadzenia pojazdow mechanicznych, jesli nie czujesz sie na
          siilach by byc kierowca to najzwyczajniej w swiecie nim nie badz - wielkiej
          straty nie bedzie.
          • piotr33k2 Re: nieprecyzyjny banał 11.11.06, 17:26
            a kto powiedział że się nie czuję na siłach być kierowcą ? tak samo jak czuję
            sie na siłach być pieszym i nigdy nie zdarzyło mi sie ładowac bezsensownie pod
            koła a zawsze udaje mi sie bezpiecznie przejść , ty za to nie czujesz sie na
            siłach prowadzić normalnie wymiane zdań i czytać ze zrozumieniem ,chyba nigdy
            nie prowadzileś auta i nie wiesz zapewne ze nie da sie tak go od razu w
            miejscu natychmiast zatrzymać jak ci ktoś nagle wyskoczy z boku (bo o takie
            przypadki mi chodzi)wiec gadasz bez sensu i nerwowo .
            • Gość: deus.ex.machine Re: nieprecyzyjny banał IP: 80.53.41.* 11.11.06, 18:02
              wpisujesz sie nie w moim watku - jesli ktos ci wyskoczy z boku to on wtargnal na
              jezdnie i nie jestes winny - o ile rzecz jasna to jest bok jak piszesz a nie np
              przednie nadkole - wtedy sprawa moze byc ciekawa i zalezy od miejsca zdarzenia
              oraz twojej predkosci ale nie probuj mi robic wody z mozgu mowiac ze policjant
              obarczyl wina ciebie za to ze pieszy wtargnal na jezdnie kiedy ty byles na
              przejsciu... tu przepisy sa jasne.

              Dlatego proponuje czytac ze zrozumieniem i sprawdzic watkowanie - dowiesz sie
              komu odpowiadam...

              Nie ma normalnej wymiany zdan z kims kto lekcewazy slabszych uczestnikow ruchu -
              ktos taki jest potencjalnym morderca - dojezdzasz do przejscia zachowaj
              ostroznosc... i zastanowia mnie jak tacy kierowcy narzekajacy na niejasne
              przepisy jezdza po np strefie zamieszkania...

              Po prostu duza czesc ludzi siadajac za kierownica samochodu dostaje malpiego
              rozumu...

              I sam popelniam bledy jako kierowca ale nie robie z tego cnoty i nie probuje
              prostowac drogi tylko dlatego ze wylecialem na zakrecie ani wycinac drzew tylko
              dlatego ze skasowalem samochod - zwyczajnie i po prostu - biore pelna
              odpowiedzialnosc za swoje bledy a zycie nauczylo mnie jasno ze tylko wzajemna
              zyczliwosc jest sznasa na poprawe bezpiecznestwa - tak wiec problem pieszych
              nalezy rozpatrywac wylacznie na plaszczyznie kultury osobistej bo ianczej nie
              rozumiem jak moze byc to problem...
              • Gość: zmęczony fantazje nie mających nic do powiedzenie IP: *.system.szczecin.pl 11.11.06, 22:12
                Normalnie mnie mrozi jak ktoś zamiast skupić się na problemie polegającym na "wtargnięciu pod koła na przejściu" próbuje przypisać w rozmowie rozmówcy "bycie potencjalnym mordercą".

                Ciekawe, że niektórzy nie potrafią na zimno zastanowić się nad prostą zasadą - mam propozycję - zmieńmy prepisy zgodnie z logiką jaką kieruje się ruch na drogach. A na drogach obowiązuje zasada, że ten kto ma pierwszeństwo, jest
                na prostej" itd. czyli to piesi powinni ZAWSZE ustępować samochodom i czekać, aż będą mieć pewność jazdy? Byłoby bezpieczniej, jak sądzisz?
                • shp80 Re: fantazje nie mających nic do powiedzenie 11.11.06, 22:45
                  > A na drogach obowiązuje zasada, że ten kto ma pierwszeństwo, jest
                  > na prostej" itd. czyli to piesi powinni ZAWSZE ustępować samochodom i czekać, > aż będą mieć pewność jazdy? Byłoby bezpieczniej, jak sądzisz?

                  Nie, no... Bezpieczniej to byłoby, gdyby ludzie w ogóle nie wychodzili z domów, czy samochodów..
                  Poza tym, nie miałoby to jakiegokolwiek sensu. Już teraz przepisy wymagają, by korzystać z przejść dla pieszych, kiedy te są oddalone o nie więcej, niż 100m (oraz zawsze w pozostałych przypadkach, czyli torowiska tramwajowe, dwujezdniowe drogi itp..). Skoro taki człowiek nie miałby pierwszeństwa na przejściu, to po cholerę miałby z niego korzystać? Mógłby przejść w dowolnym miejscu i wychodziłoby zawsze na to samo - byłby winien każdego wypadku ze swoim udziałem. Po to są przejścia, by ludzie mogli z nich bezpiecznie korzystać.. Zapominasz chyba, jaką funkcję pełni miasto.. Zresztą - rozmowa z kimś, kto wyskakuje z żelowymi siodełkami, chcąc jednocześnie zrobić sobie autostradę z miasta, jest lekko komiczna...

                  Tomek
                  • Gość: kuczan Re: fantazje nie mających nic do powiedzenie IP: *.gamma.furrynet.org 11.11.06, 23:02
                    Na konkretna propozycje odpowiadasz sytuacja sprowadzajaca wszystko ad absurdum.
                    W ten sposob nigdy z nikim sie nie dogadasz a tylko zyskasz opinie osoby
                    odpornej na argumenty.

                    Przepraszam za ten maly off topic ale mam wrazenie ze Twoje posty nic nie wnosza
                    konstruktywnego do rozmowy.

                    Pozdrawiam:)
                    • Gość: zmęczony do Kuczan i machin IP: *.system.szczecin.pl 12.11.06, 01:22
                      @kuczan - święte słowa!
                      @ex.machina - takie głupoty gadasz, że ręce opadają - a kto Ci powiedział, że wolno będzie przechodzić w dowolnym miejscu przez ulicę? I że nie będzie nakazu korzystania z przejść jak dotąd.

                      Jak Ci wróci rozum, żeby zacząć racjonalnie zastanawiać się nad lepszym rozwiązaniem zamiast obrażać ludzi swoimi fantazjami - odezwij się znowu. Najlepiej z tego asfaltu co to taniej go położyć, ale drożej rozebrać i znów położyć...
                      • Gość: deus.ex.machine Re: do Kuczan i machin IP: 80.53.41.* 12.11.06, 02:11
                        wiesz co, z facetyem ktory nei zna PoRd to mi sie nie chce polemizowac - chcesz
                        wykladu o przepisach to mi zaplac

                        I zgadzam sie z Toba - ulice powinny byc brukowane lub wykladane kostka bauma a
                        nie asfaltowe - niepotrzebnie podnosi to koszty...

                        Naprawde - nie jestes partnerem do dyskusji przy braku znajomosci PoRD...

                        ja nie fantazjuje na temat wbiegajacych na dorge drzew, problem pieszych
                        istnieje wylacznie dla ciebie i tobie podobnych kierowcow dla ktorych fakt
                        posiadania samochodu powoduje ze kazdy musi byc serwilistycznie podporzadkowany
                        twojej potrzebie przmieszczania sie, najlpeiej wprowadzci specjalny znak dla
                        pieszych - uwaga morderca - mialbys spokoj, ludzie pilnowaliby sie podwojnie...

                        a to co nazywasz fantazja jest realne w krajach nie tak znow odleglych od
                        Polski, dziala calkiem niezle o czym swiadcza statystyki... i wiesz co? pieszy i
                        rowerzysta maja pierwszenstwo przed samochodem - wszedzie tylko nie w Polsce...
                      • shp80 pokrętna logika 12.11.06, 14:57
                        > @ex.machina - takie głupoty gadasz, że ręce opadają - a kto Ci powiedział, że > wolno będzie przechodzić w dowolnym miejscu przez ulicę? I że nie będzie
                        > nakazu korzystania z przejść jak dotąd.

                        A czym, wg Twojej genialnej koncepcji, będzie różniło się przechodzenie na przejściu, na którym się nie ma pierwszeństwa, od przechodzenia w miejscach niedozwolonych, jeśli w obu przypadkach "wtargnięciu" pod nadjeżdżający samochód zawsze będzie winny pieszy?

                        Tomek
                        • Gość: zmęczony głupota mnie powala IP: *.system.szczecin.pl 12.11.06, 23:31
                          Tym samym się będzie różniło, co postój na poboczu oznaczonym ciągłą linią a oznaczonym przerywaną. Ty jesteś tak głupi, czy takiego udajesz? Nie odróżniasz "miejsca w którym można przejść" od "zakazu przechodzenia" ??
                          • shp80 Re: głupota mnie powala 13.11.06, 00:00
                            Gość portalu: zmęczony napisał(a):

                            >Ty jesteś tak głupi, czy takiego udajesz?

                            Jak fakty mówią za czymś, tym gorzej dla faktów?

                            > Nie odróżniasz "
                            > miejsca w którym można przejść" od "zakazu przechodzenia" ??

                            Przy wprowadzeniu Twego genialnego pomysłu nie miałoby znaczenia, czy ktoś został potrącony na przejściu, czy poza nim. W obu przypadkach byłby winny pieszy. Dlatego równie dobrze można byłoby zlikwidować wszystkie przejścia, skoro za każde wejście na jezdnię odpowiadałby wyłącznie pieszy.

                            Tomek
                            • Gość: zmęczony Re: głupota mnie powala IP: *.system.szczecin.pl 14.11.06, 17:58
                              No co za upierdliwy na myślenie człowiek z Ciebie. Weź ty się zajmij obrażaniem i przypisywaniem ludziom morderczych zapędów jak nie masz nic innego do powiedzenia.
                              Zrozum ciemnoto, że jak ktoś przejdzie w niedozwolonym miejscu to dostanie MANDAT. Jak przejdzie w dozwolonym - nie dostanie. Podobnie jak z parkowaniem. Podobnie jak z jeżdzeniem po chodnikach w mieście...

                              Zmieniłaby się rola przejścia: z uprzywilejowanego uprawnienia na nakaz korzystania DOCIERA??
                              • shp80 Re: głupota mnie powala 17.11.06, 02:50
                                Gość portalu: zmęczony napisał(a):

                                > Zrozum ciemnoto, że jak ktoś przejdzie w niedozwolonym miejscu to dostanie
                                > MANDAT. Jak przejdzie w dozwolonym - nie dostanie.

                                No jak nie dostanie? Przypuścmy, że mamy trzy pasy ruchu. Pieszy zauważył samochód w jakiejś tam większej odległości i zaczyna przechodzić. Przeszedł już szerokość dwóch pasów ruchu, ale zmusił kierowcę, który np. jechał trzecim pasem, by zwolnił. Zgodnie z Twoją propozycją pieszy wymusił pierwszeństwo, bo spowodował, że pojazd musiał wytracić prędkość. Mógłby w tym przypadku zostać ukarany mandatem. Ponadto, kierowcy świadomi tego, że mieliby pierwszeństwo, znacznie częściej udowadnialiby swoją słuszność, a to mogłoby się kończyć jeszcze większą ilością wypadków, niż obecnie.

                                > Zmieniłaby się rola przejścia: z uprzywilejowanego uprawnienia na nakaz
                                > korzystania DOCIERA??

                                Niestety, ale do Ciebie chyba nie dociera, że nakaz korzystania z przejścia dla pieszych znajduje się już w obecnych przepisach. Mamy więc kij, ale jest też i marchewka. A ty byś chciał tylko samymi kijami... a jak kij nie poskutkuje, to z większego kalibru.. Nie tędy droga. Robieniu z miasta dżungli, gdzie prawo stanowi silniejszy, jestem poprostu przeciwny. Skoro jesteś kierowcą, zdobyłeś jakimś cudem uprawnienia, to pewne rzeczy powinny docierać do ciebie bardziej, niż do przeciętnej osoby bez prawka. Jeśli tego nie łapiesz i nie chcesz zaakceptować, to naprawdę - znajdź sobie taki pojazd, który nie będzie budził w tobie agresji. Z korzyścią dla otoczenia.

                                Tomek
                    • Gość: deus.ex.machine Re: fantazje nie mających nic do powiedzenie IP: 80.53.41.* 12.11.06, 02:18
                      wybacz ale chyba jestes idiota skoro absurdalna propozycje traktujesz powaznie...
                      to nie zdziw sie jak ktos zaproponuje ze bzyknie twoja kobiete a ty bedziesz
                      wychowywal jego dziecko i rzecz jasna powaznie przemyslisz taka propozycje...
                      jesli propozycja jest absurdlana to nie mozna jej sprowadzic do absurdu bo juz
                      sie w nim znajduje - jedno implikuje drugie - to kwestia logiki.
                      I zamiast rozwizan niesprawdzonych propozycje SHP i moje sa proste - patrzmy jak
                      to jest robione u innych - tam kierowca taki jak "zmeczony" jest piratem
                      drogowym , jako jednostka socjopatyczna powinien byc izolowany i poddany
                      reedukacji...

                      Ale po co to pisac - Holandia, Szwecja, Anglia, Szwajcaria, Niemcy sie myla
                      preferujac pieszych i rowerzystow jako glownych uczestnikow ruchu w centrach
                      miast...
                      A ja mysle ze te kraje wychodza i calkiem slusznie z zalozenia ze ochrona nalezy
                      sie slabszym uczestnikom ruchu - nie kierowcom dla ktorych samochod to zbroja...
                      cialo ludzkie jest kruche i nie ma szans w kontakcie z blacha samochodu...
                      • Gość: zmęczony Re: fantazje nie mających nic do powiedzenie IP: *.system.szczecin.pl 12.11.06, 23:33
                        Niemcy są krajem o braku ogranieczeń prędkości na autostradzie i jest w nich mniej wypadków, niż w porównywalnych krajach z ograniczeniami. Zastanowiło ograniczonego kiedyś to? Jest to dowód na to, że kto się myli... jek sądzisz głupcze?
                        • Gość: deus.ex.machine Ty nie jestes ani zmeczony ani IP: 80.53.41.* 15.11.06, 00:07
                          skacowany, zwyczajnie jestes glupi... Wiele czynnikow wplywa na to ze jest mniej
                          wypadkow w Niemczech, mentalnosc kierowcow i ich kultura osobista a takze
                          nieuchronnosc kary robia swoje, poza tym stan techniczny drog, stan techniczny
                          samochodow, jakosc ogumienia no i swiadomsoc ze pieszy i rower ma absolutne
                          pierwszenstwo - a autostrady sa autostradami - oprocz nich sa inne drogi,
                          wlasnie z rowerami, przejsciami dla pieszych... i to dziala bo jest malo
                          zmeczonych troglodytow ze wsi ktorzy dorwali sie do kierownicy i tak kompensuja
                          sobie niezrealizowanei rozdete ego.

                          Ja naprawde im dluzej cie czytam to mam przeswiadczenie ze albo komus wyrzadzisz
                          tragedie albo zrozumiesz o czym sie mowi dopiero gdy tragedia dotknie ciebie
                          osobiscie... i chce sie mylic!
                    • shp80 Re: fantazje nie mających nic do powiedzenie 12.11.06, 14:50
                      Gość portalu: kuczan napisał(a):

                      > Na konkretna propozycje odpowiadasz sytuacja sprowadzajaca wszystko ad absurdum
                      > .

                      A nie jest absurdem sprowadzanie sytuacji do tego, że pieszy na przejściu ma nie mieć pierwszeństwa? Jaka więc wtedy różnica, czy pieszy będzie na przejściu, czy poza nim?
                      Jaki jest wówczas sens istnienia przejść dla pieszych? Możesz merytorycznie uzasadnić?

                      > W ten sposob nigdy z nikim sie nie dogadasz a tylko zyskasz opinie osoby
                      > odpornej na argumenty.

                      Na argumenty nie jestem odporny, tylko, że, jak do tej pory, nikt takich nie przedstawił. "Argument", że cięższy ma pierwszeństwo, może być dobry w Rosji, czy innej dżungli, a nie w kraju cywilizowanym, a do takiego miana, mam nadzieję, dążymy.

                      Pozdro
                      Tomek
                • Gość: deus.ex.machine niestety ale z taka mentalnoscia IP: 80.53.41.* 12.11.06, 02:04
                  jestes potencjalnym morderca...

                  A moja propozycja jest prostsza - weicej zyczliwosci, puszczaj peiszych bedziesz
                  w domu 2 minuty pozniej - wyjdz te 5 minut wczensiej i przejedz bez
                  szczekoscisku, puszczaj ludzi, usmiechnij sie - badz czlowiekiem i pusc pieszego...
                  Ja puszczam kierowcow, mam te wladze ze jak nacisne guzik to najdalej po 10
                  sekundach zmienia sie swiatlo z zielonego na czerwone... puszczam tiry, puszczam
                  wieksza ilosc pojazdow, nie udowadniam kierowcom tego ze mam wladze nad nimi -
                  czekam spokojnie - zacnzij robic to samo, wlicz zyczliwosc w czas przejazdu to
                  zaprocentuje w przyszlosci...
                  Pamietaj ze siedzisz w samochodzie, nic ci nie glowe nie cieknie, jest ci
                  cieplo, leci muzyczka z radia - pozwol pieszym szybciej przejsc, nie stracisz za
                  duzo czasu...
                  • Gość: zmęczony boże jak Ty bredzisz... IP: *.system.szczecin.pl 12.11.06, 10:50
                    "Potencjalny morderca" - człowieku zastanów się co Ty bredzisz.
                    "Potencjalnym mordercą" jest też pieszy, który wpadnie przez przednią szybę i zabije kierowcę... czyli sami potencjalni mordercy.
                    A największymi są cykliści - ile to już było wypadków, że pijany cyklista rozjechał pieszego...

                    I tak bredząc nigdy do niczego nie dojdziemy.
                    • Gość: deus.ex.machine Re: boże jak Ty bredzisz... IP: 80.53.41.* 12.11.06, 14:18
                      I tak nie dorownam ci w bredzeniu ale wlasnie, moglbys wskazac jakies wiarygodne
                      statystyki ukazujace ze pijany cyklista zabil pieszych?

                      I mowie o mentalnosci - chyba nie rozumiesz tego pojecia troglodyto za kierownica...
                      • shp80 Re: boże jak Ty bredzisz... 12.11.06, 15:08
                        Gość portalu: deus.ex.machine napisał(a):

                        > I tak nie dorownam ci w bredzeniu ale wlasnie, moglbys wskazac jakies wiarygodn
                        > e
                        > statystyki ukazujace ze pijany cyklista zabil pieszych?

                        Był ostatni taki przypadek - artykuł z cyklu sensacja, bo zabijanie ludzi przez kierowców, to temat lekko już nużący. Rowerzysta (prawdopodobnie pijany), na polnej drodze potrącił pieszego. Ten stracił przytomność i zmarł w wyniku wychłodzenia organizmu. I moim zdaniem rowerzysta powinien trafić do paki za nieudzielenie pomocy. Nie zmienia to jednak faktu, że takich śmiertelnych potrąceń przez rowerzystów mieliśmy w ciągu ostatnich kilku lat może kilka...

                        Pozdro
                        Tomek
                        • Gość: deus.ex.machine bylo na preclu ale mnie interesuje IP: 80.53.41.* 15.11.06, 00:12
                          czy ten wiejski troglodyta moze wskazac wiarygodne statystyki ukazujace
                          porazajaca skale zjawiska mordercow na bicyklach, z moich obserwacji jako
                          kierowcy i rowerzysty wynika ze rowerzysci sa zagrozeniem glownie dla siebie a
                          nie dla kierowcy czy pieszego...
                      • Gość: zmęczony troglodyto za kierownica... IP: *.system.szczecin.pl 12.11.06, 23:29
                        Człowieku! Co Ty wiesz o mojej mentalności!
                        Dorabiasz sobie jakieś niestworzone historie zamiast dyskutować o problemie wypadków na pasach...

                        TO SIĘ NAZYWA PROJEKCJA. Masz problem z rzeczową oceną tego co czytasz. Fantazjuj dalej.
                        • shp80 Re: troglodyto za kierownica... 12.11.06, 23:54
                          > Masz problem z rzeczową oceną tego co czytasz.

                          Poniższy cytat wyjaśnia właściwie wszystko.

                          "(...)Niestety w Polsce baran na pasach ma pierwszeństwo, co oznacza, że za każde potrącenie winny jest kierowca."

                          Tomek
                          • Gość: baran Re: troglodyto za kierownica... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 10:15
                            zastanawiam się tak ilu z was pieszych porusza się samochodem czasem... I przestańcie chrzanić o winie jednych albo drugich. I pieszy i kierowca są winni na zmianę, bo ile razy widziałem debila za kółkiem, ktróry przejeżdża komuś przed nosem. A ile razy widziałem idiotów wychodzących na pasy bez rozglądania się, lub, co lepiej, gapiących się 2m. przed dojściem do drogi na pędzący samochód i bezczelnie wyłążących i wymuszających swoje gwarantowane prawem pierwszeństwo.

                            Ja ostatnio jadąc w okolicy struga mało nie zabiłem 2 osób wieczorem, bo mi wyszli nagle na drogę. ominąłem ich pasem zieleni. Ograniczenie jest tam do 70. A żeby człowiek przeżył zdeżenie to trzeba go walnąć max 40.

                            Jak macie zamiar w ogóle wychodzić na drogę, to pamiętajcie, że zarówno pieszy jak i kierowca pojazdu, roweżysta czy inny pojazd są dokładnie takimi samymi uczestnikami ruchu i każdego obowiązują zasady prawne i etyczne.
                            • Gość: ddr_fan Re: troglodyto za kierownica... IP: 195.124.114.* 14.11.06, 13:46
                              co znaczy *wyszli nagle* ? zmaterializowali sie znikad na pasach ? schowali za
                              slupem wysokiego napiecia i wyskoczyli na pasy ? lezeli plackiem na ziemi a na
                              widok Twojejego auta wskoczyli na pasy ? jak czytam takie opowiesci to mi sie
                              smiac chce, przeciez na takie glupoty to sie nawet srednio rozgarniety
                              funkcjonariusz drogowki nie nabierze, zblizajac sie do przejscia dla pieszych
                              MUSISZ ZACHOWAC SZCZEGOLNA OSTROZNOSC. KROPKA. Jak ktos ma jeszcze problemy ze
                              zrozumieniem tego przepisu zapraszam do Niemiec, tam kierowcy przepuszczaja
                              pieszego *ZBLIZAJACEGO SIE DO PRZEJSCIA*, moze u nas tez trzeba uscislic
                              przepisy ?
                              • exman Re: troglodyto za kierownica... 14.11.06, 14:01
                                Sądzę, że twoje ostatnie zdanie jest tym czego można oczekiwać od naszego
                                prawa. Jak zwykle bowiem, pies jest pogrzebany między pozornie logicznymi
                                zdaniami. Albo pieszy ma się zatrzymać albo kierowca. A wtargnięcie pieszego
                                jest trudniejsze do udowodnienia niż droga hamowania samochodu.
                                • Gość: zmęczony rozwiązania poza wyzwiskami IP: *.system.szczecin.pl 14.11.06, 17:55
                                  Otóż to - tak faktycznie nie jest ważne, kto ma pierwszeństwo byle nie było takich nonsensów wymyślanych przez ciężko zapracowanych urzędników, z których wynika, że 5 cm przed wejściem na pasy ma pierszeństwo samochód a 5 cm za krawężnikiem pieszy... ja widzę 2 rozwiązania:
                                  a) ustanowić bezwzględne pierszeństwo pieszych - już widzę, jak samochody w mieście się poruszają ;-)
                                  b) ustanowić bezwzględne pierszeństwo samochodów - piesi stoją i patrzą się a nuż ktoś się zatrzyma. Jak już się zatrzyma - zasada, że inny go nie może minąć. Myślę, że to raz na zawsze uzdrowiłoby sytuacje na pasach. Kierowcy jednak mają większą wiedzę o bezpieczeństwie niż piesi. Część by dla spokoju sumienia się zatrzymywała.

                                  Może drogówka ruszyłaby się trochę wokół przejść dla pieszych zamiast stać w krzakach i łapać maluszki jadące 30 km/h więcej niż trzeba??
                                  • Gość: ddr_fan Re: rozwiązania poza wyzwiskami IP: *.dip.t-dialin.net 14.11.06, 19:04
                                    punkt a dziala bez zarzutu w Niemczech, problemow z ruchem drogowym jeszcze nie
                                    odnotowano :-) wypadkow tez jakby mniej
                                    • Gość: zmęczony Re: rozwiązania IP: *.system.szczecin.pl 14.11.06, 19:34
                                      nie wiem, czy na Giedroycia by się sprawdził punkt a)
                                      • piotr33k2 Re: rozwiązania 15.11.06, 00:19
                                        panowie zasada jest prosta , powinni uwazac jedni i drudzy(kierowcy zgodnie z
                                        obowiązującymi ich przepisami) z tym ze pieszy powinien pamietać że to on
                                        może stracić zycie lub zdrowie a kierowca najwyżej prawo jazdy i pare
                                        straconych lat życia w mamrze .
                                • Gość: deus.ex.machine Potrzeba nam kultury osobistej... IP: 80.53.41.* 15.11.06, 00:26
                                  przepisy nigdy nie beda wyczerpujace, nigdy nei dadza jednoznacznej odpowiedzi -
                                  zbiorowiska ludzkie sa dyanmiczne a przepsiy stacjonarne - od kierowcy i
                                  pieszego zalezy jednoznaczna ocena sytuacji na drodze i naprawde nie zaszkodzi
                                  by kierowcy po prostu i zwyczjanie przepuszczali pieszych - ale to trzeba chciec
                                  zmienic mentalnosc z krola szos na wspoluczestnika ruchu, szacunek dla slabszych
                                  uczestnikow u wiekszosci kierowcow konczy sie w momencie zaliczenia egzaminu na
                                  prawo jazdy... po prostu i zwyczjanie wjezdzanie w przejscie na zielonym dla
                                  pieszych jest dla mnie oznaka ze ktos zmaierze popelnic morderstwo z
                                  premedytacja, nie interesuje mnie tlumaczenie ze mial zolte jak wpadal na
                                  skrzyzowanie bo przepisy sa jasne ze wjazd na skrzyzowanie moze nastapic na
                                  zoltym wylacznie gdyby niemozliwe bylo zatrzymanie pojazdu w sposob gwaltowny.
                                  PoRD jest wystarczajaco precyzyjny w tych kwestiach i tylko i wylacznie od
                                  kierowcow zalezy czy beda jezdzic zgodnie z przepisami.
                                  Po co wpisywac zapis ktory bedzie i tak ingnorowany - tak jak ignoruje sie
                                  zatrzymanie pod zielona strzalka?? czy ograniczenie predkosci w terenie
                                  zabudowanym do 50??
                                  • piotr33k2 Re: Potrzeba nam kultury osobistej... 15.11.06, 00:37
                                    powtarzam nie tylko kierowcy ignorują przepisy lub jak w przypadku pieszych
                                    zachowują beztroske i nieodpowiedzialnosć ,wszystko zalezy od rozsądku i oceny
                                    danej sytuacji po prostu ,tak jak z tym przepisem zółtym swietle ,nagłe
                                    chamowanie moze moze doprowadzic do tragedi lub swiadoma z premedytacją z góry
                                    zalożona jazda też ,wszystko zalezy od sytuacji i tak tez ogólnie mówią
                                    przepisy.
                                    • Gość: deus.ex.machine Re: Potrzeba nam kultury osobistej... IP: 80.53.41.* 15.11.06, 23:37
                                      ale to kierowcy zabijaja - korzystaja z ochrony przez blache pudla - oni
                                      zazwyczaj wychodza calo z wypadkow a ofiara jest pieszy lub rowerzysta - to sa
                                      fakty.
                                      Dlatego to na kierowcach ciazy szczegolny obowiazek ochrony slabszych
                                      uczestnikow ruchu, na kierowcach ciazy szczegolna odpowiedzialnosc za swoje
                                      decyzje. Pewnie ze nie da sie uniknac sytuacji gdy to pieszy spowoduje wypadek i
                                      zostanie jego ofiara. Nie znam przypadku w ktorym kierowca ponosilby
                                      odpowiedzialnosc za smierc pieszego jesli wina pieszego byla bezporna, znam
                                      przypadki gdy orzekany byl wspoludzial kierowcy ze wzgledu na przekroczenie
                                      predkosci - np z 50 na 78kmph - nawet jesli piszy byl pijany i zataczajac sie
                                      wtargnal na jezdnie to wina kierowcy jest bezporna bo fakt przekroczenie
                                      predkosci spowodowal tak powazne obrazenia pieszego ze zmarl on i nie mial
                                      zadnych szans by przezyc.
                                      To o czym mowie to wjezdzanie na skrzyzowanie z premedytacja na "poznym zoltym",
                                      mimo ze kierowca ma techniczna mozliwosc zatrzymac pojazd przypiesza - jego
                                      horyzont czasowy oebjmuje tylko zdarzenia zwiazane z tym by sie zmiescic na
                                      skrzywaniu, nie obejmuje ewentulanych konsekwencji gdy piesi wejda na swoim
                                      zielonym na przejscie - swiatlo zielone ktore gwarantuje im bezkolizyjne
                                      przejscie okazuje sie byc zdradliwe a kierowca zwyklym morderca...
                                      O tym mowie i nie znajduje zrozumienia wsrod wielu wypowiadajacych sie na tym
                                      forum. Od nas samych zalezy jak bezpieczne beda ulice, prawo nawet najlepsze nie
                                      zagwarantuje bezpieczenstwa i doprawdy nie rozumiem jak mozna rozstrzygac
                                      watpliwosci w ruchu drogowym na swoja korzysc majac swiadomosc ze pieszy
                                      zazwyczaj nie posiada tak dobrej wiedzy o zasadach ruchu jak kierowca.
                                      Przewidywanie czasem nienormalnych reakcji, daleko posunieta zasada
                                      ograniczonego zaufania wobec pieszych to rzeczy ktore wpaja sie na kursach prawa
                                      jazdy, czesc z kierowcow po porstu bardzo szybko zapomina o tym ze piesi sa
                                      nieprzewidywalni i przemieszczajac sie w miejscach gdzie sa piesi nalezy
                                      zachowac daleko posunieta ostroznosc...
                                      • Gość: zmęczony mieszasz swoje problemy z prawem IP: *.system.szczecin.pl 16.11.06, 00:22
                                        W prawie nie ma czegoś takiego, jak "słabszy uczestnik". Nigdy nie słyszałem, by kierowca był współwinny, kiedy pijak próbował go zabić wkraczając nietrzeźwym na drogę na której nie miał prawa być.

                                        Krótko to wyjaśnie, choć bez wiary w zrozumienie przez Ciebie: NA DRODZE NIE MA SŁABSZYCH I SILNIEJSZYCH. NIE MA DEMOKRACJI. SĄ PRZEPISY. NAWET NAJŁADNIEJSZA BLONDYNA O subtelnej sylwetce MUSI czekać na ulicy podporządkowanej.
                                        I przełożę to na problem, który wciąż rozmydlasz: NA PRZEJŚCIACH DLA PIESZYCH 5 cm DECYDUJE, CZY PIERSZEŃSTWO MA KIEROWCA CZY PIESZY. CZY NIE CZAS ZROBIĆ COŚ, żeby kryterium było jaśniejsze????
                                        • Gość: A ja znam Re: mieszasz swoje problemy z prawem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 09:55
                                          Gość portalu: zmęczony napisał(a):

                                          > W prawie nie ma czegoś takiego, jak "słabszy uczestnik". Nigdy nie słyszałem, b
                                          > y kierowca był współwinny, kiedy pijak próbował go zabić wkraczając nietrzeźwym
                                          > na drogę na której nie miał prawa być.

                                          A ja znam taki przypadek.
                                          Przytrafił się mojej koleżance, na ekspresówce pod Gdańskiem wlazł jej pod koła pieszy, którego w ogóle tam nie powinno być. Uznano ją za współwinną.
                                        • Gość: deus.ex.machine mieszasz swoje uposledzenie z prawem IP: 80.53.41.* 16.11.06, 23:32
                                          a 50cm? a jak bedzie 49 a nie 50 albo 51? no zmeczony podaj mi cos oczywistego i
                                          pewnego zeby zrozumial to ktos taki jak ty.
                                          Mamy torgolodyte i chcemy stworzyc przepisy ktorych bedzie przestrzegal - jakie
                                          one powinny byc - wypowiedz sie sam - masz klopoty z kojarzeniem, podejmowanie
                                          decyzji i rozstrzyganiem watpliwosci - to podaj cos jednoznacznego...
                                          I ja nie pisze o zapisach w PoRD o slabszych uczestnikach ruchu (probujesz
                                          lapac mne na definicje ale ja o tym nie mowie), ja pisze o takim kosntruowaniu
                                          prawa by chronic slabszych uczestnikow ruchu...
                                          • Gość: zmęczony ble ble ble IP: *.system.szczecin.pl 18.11.06, 22:46
                                            deus - z Tobą nie gadam, w całej dyskusji poza swoimi problemami z dzieciństwa nie napisłeś ani jednego wartego czytania zdania.
                                            • Gość: deus.ex.machine bez komentarza IP: 80.53.41.* 19.11.06, 01:31
                                              ...
                        • Gość: deus.ex.machine Sam o niej mowisz IP: 80.53.41.* 15.11.06, 00:16
                          propozycje by jeszcze bardziej pograzyc slabszych swiadcza jednoznacznie o
                          twojej mentalnosci - potrafisz jedynie kwekac ze piesi laza ci po drodze i
                          przeszkadzaja w jezdzie.
                          • Gość: ddr_fan info w temacie IP: 195.124.114.* 15.11.06, 07:05
                            www.glosszczecinski.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20061115/MAIN/61115003
                            • shp80 Re: info w temacie 15.11.06, 12:15
                              Widzę, że artykuł na czasie :)

                              "(...)- Omijanie pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem, żeby przepuścić pieszych, nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu, wyprzedzanie innego pojazdu na przejściu - wylicza podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, naczelnik szczecińskiej drogówki. - A przecież, kiedy ktoś jest na pasach, żadne auto nie ma prawa przez nie przejechać. Druga sprawa, że w rejonie przejść trzeba zachować szczególną ostrożność, niezależnie od tego, czy ktoś na nich jest, czy tylko się do nich zbliża. To jest abecadło kierowcy."

                              I tym powinna zakończyć się ta cała dyskusja: szczególna ostrożność.

                              Pozdro
                              Tomek
                              • Gość: zmęczony powiedz to ofiarom IP: *.system.szczecin.pl 15.11.06, 20:50
                                Powiedz to tym kilku tysiącom polaków ginącym na przejściach dla pieszych...
                                • shp80 Re: powiedz to ofiarom 17.11.06, 03:00
                                  Gość portalu: zmęczony napisał(a):

                                  > Powiedz to tym kilku tysiącom polaków ginącym na przejściach dla pieszych...

                                  Sugerujesz, że jesteś durniem, który jadąc samochodem chce się skoncentrować tylko i wyłącznie na tym, by odstęp pedału gazu od podłogi nie był większy, niż grubość paznokcia? Bo tak to właśnie wygląda. Usiłujesz przerzucić odpowiedzialność na innych zwalając wszystko na fizykę.

                                  Tomek
                                  • Gość: zmęczony zajmij się czerwonym asfaltem pod tyłkiem cyklisty IP: *.system.szczecin.pl 18.11.06, 22:48
                                    Nie interesuje mnie co Ty rozumiesz, podobnie jak alter ego deus.
                                    • shp80 Re: zajmij się czerwonym asfaltem pod tyłkiem cyk 20.11.06, 02:53
                                      ..i tym samym potwierdziłeś, że czytanie ze zrozumieniem, to rzecz dla ciebie wyjątkowo trudna. IQ na poziomie sedesu.

                                      Tomek
                              • Gość: A kuku Re: info w temacie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 09:58
                                "Swój udział w takich zdarzeniach mają oczywiście i piesi, którzy wchodzą albo wbiegają wprost pod auta."
                                • Gość: deus.ex.machine Re: info w temacie IP: 80.53.41.* 16.11.06, 23:41
                                  zgadza sie i nikt nie mowi ze piesi nie sa winni - po prostu statystyki u nas
                                  powinny wygladac proporcjonalnie podobnie jak w Niemczech... a tymczasem liczba
                                  wypadkow smiertelnych jest wielokrotnie wieksza!
                                  • Gość: andreas na podwójnym gazie jest bezpieczniej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 17:23
                                    nie porównuj prosze Poski do Niemiec,
                                    bo tam wypadków jest mniej mimo ze
                                    norma na jazde na gazie alkoholowym jest dwukrotnie wieksza niz w Polsce!
                                    A może dlatego jest bezpieczniej, ze mozna ciut wypić...

                                    Tam jest bezpiecznie, bo sa drogi bezpieczne!
                                    Tam nie tyle liczy sie na ostroznośc kierowców i pieszych
                                    czy profilaktyke przez karanie,
                                    ale zabezpiecza sie pieszych budujac stosowne przejscia,
                                    bezkolizyjne drogi.. i takie tam duperele!

                                    Tam kierowca nie jest skupiony na omijaniu dziur w drodze!
                                    wreszcie pewnie i lepsza jakośc ichniejszych nawierzchni
                                    sprawia lepsza przczepnośc, a wiec zmniejsza droige hamowania
                                    czy wrecz elimunuje poslizg!

                                    Poza tym jednam tam piesi nie łażą po drodze,
                                    jak po chodniku, bo piesi maja swoje chodzniki!

                                    A TIRy nie tłuka sie po centrum miasta przejazdem!
                                    Bo maja obwodnice i autostrady!
                                    • Gość: deus.ex.machine Re: na podwójnym gazie jest bezpieczniej? IP: 80.53.41.* 18.11.06, 00:41
                                      To jeden z elementow porpawy ale prosze zwroc uwage na drogi lokalne - juz nie
                                      jest tak kolorow, czesto wasko, niebezpiecznie... dawne NRD znowu nie az tak
                                      wiele roznilo sie od realiow Polskich... zreszta doscdobrze znam drogi
                                      Brandenburgii i moge pwoeidziec - bywaja dziurawe odcinki, bywaja klopoty z
                                      brudem na drodze i latwo wpasc w poslizg ale kazdy niemiec ktory dojezdza do
                                      terenu zabudowanego zwalnia i jedzie przepisowe 50 na godzine i nie ma znaczenia
                                      czy jest tam fotoradar czy nie.
                                      • Gość: andreas Re: na podwójnym gazie jest bezpieczniej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 00:51
                                        tak masz racje BYWAJA tam takie drogi, jak u nas!
                                        Ale na pewno nimi nie posuwaja TIRy....

                                        Co do waskosci, to musze Tobie przyznać,
                                        jak jeździłem busem, to jak z autostrady zjechałem,
                                        to miedzy drzewami dla mnie wydawało sie za wasko!
                                        I to zarówno po dawnym NRD, jak po dawnym RFN!

                                        I najwazniejsze, jak na zutostradzie poruszaja sie
                                        szybko, to potem moga spokojnie dla bezpieczeństwa!

                                        Jeżdże do Szklarskiej Poreby czy Kudowy przez Niemcy,
                                        jest to ze 60-100 km dalej, ale czasowo TYLE SAMO!
                                        Czyli jadąc ichniejszymi drogami 430 km np. do Hanoveru
                                        jakies 4 godzinki moge spokojnie w miescie zwolnic....
                                        bo w Polsce 430 km za Gdańsk robie juz jakies 6 godzin!

                                        • Gość: zmęczony andres, i tak usłyszysz... IP: *.system.szczecin.pl 18.11.06, 22:51
                                          że jesteś mordercą, bo jedyne wytłumaczenie dla deus, jakie istnieje to takie, że ma być bezmyślnie uprzejmym dla bezmyślnych świętych krów na pasach... człowieczek nie przyjmie do wiadomości nic innego. Po co próbowac mu tłumaczyć?
                                        • Gość: deus.ex.machine Re: na podwójnym gazie jest bezpieczniej? IP: 80.53.41.* 19.11.06, 01:39
                                          ... no to mamy ciut inne dosiwadczenia bo ja dosc duzo spotkalem i TIR'ow i
                                          ciagnikow - szczegolnie kiedys sa jakies prace polowe...
                                          a co do spokojnej jazdy poza bahnem... jakos nie zauwazylem, poza zabudowanym
                                          potrafia jechac i 100 - 110 ale tuze przed tabliczka z terenm zabudowanym
                                          znaczne wytracenie predkosci i przepisowo na calym terenie zabudowanym, w
                                          momencie mijania tabliczki z koncem terenu zabudowanego, momentalnie
                                          przyspieszaja i po chwili jada znow 100 - 110.

                                          I tez zgadzam sie ze szybko jezdzic po nowoczesnych drogach bez ruchu furmanek i
                                          pieszych oraz wypitych batmanow ale w tym watku caly czas debata toczy sie o to
                                          co w miescie - w miescie to pieszy ma pierwszenstow bo miasta sa dla ludzi a nie
                                          dla samochodow.

                                          Postulat by wprowadzac nowe przepisy ktorych i tak kierowcy nie przestrzegaja
                                          nie ma sensu - przepisy nie zalatwia sprawy bezpieczenstwa bo ta zalezy
                                          wylacznie od ludzi a nie od przepisow.
                          • Gość: zmęczony deus - zrozum - to są Twoje fantazmaty! IP: *.system.szczecin.pl 15.11.06, 07:45
                            deus - nie wnosisz nic do rozmowy... bełkoczesz sobie te wyzwiska na mnie, żadnych racjonalnych argumentów nie potrafisz podać...
                            "słabszych uczestników" w Ruchu Drogowym nie ma - o tym kto ma pierwszeństwo lub nie stanowią przepisy, żeby dwóch się nie spotkało. Przepisy na przejściach nie są doskonałe.
                            Jak będziesz miał coś sensownego do dodania by to poprawić - to zacznij pisać - na razie przestań się ośmieszać.
                            • Gość: deus.ex.machine Re: deus - zrozum - to są Twoje fantazmaty! IP: 80.53.41.* 15.11.06, 23:45
                              zmeczony nie mecz sie - nie tylko ze nie rozumiesz PoRD ale jeszcze sie tym
                              szczycisz - zadne przepisy nie beda dosc doskonale, szczegolnie dla osob o
                              mentalnosci troglodyty...
                              Przepisy jesli o mnie chodzi sa dosc jednoznaczne, watpliwosci rozstrzygam na
                              korzysc rowerzysty lub pieszego i tyle.

                              PS
                              wyzwiska na ciebie? jakie? - raczej posluguje sie retoryka ktora zainicjowales -
                              przeczytaj caly watek od poczatku i zauwaz kto pierwszy zaczal uzywac wyzwisk -
                              ja staram sie tylko stworzyc zrozumiala dla ciebie atmosfere dyskusji.
                              PS2
                              Podaj mi podstawe prawna na podstawie ktorej kazesz mi zaprzestac wypowiadania
                              sie w tym watku.
                              • Gość: zmęczony Re: deus - zrozum - to są Twoje fantazmaty! IP: *.system.szczecin.pl 16.11.06, 00:07
                                A kto Ci cokolwiek zakazuje... bajaj sobie o tym jakim jestem w Twojej fantazji zbrodniarzem drogowym oraz o tym jak to z niewiadomych powodów giną na pasach ludzie, skoro przepisy są proste, jasne i oczywiste.
                                • Gość: ddeus.ex.machine zdecyduj sie - zmieniasz zdanie IP: 80.53.41.* 16.11.06, 23:39
                                  ja nie bajam ja po prostu czytam twoje wypowiedzi i niestety widzialem razy
                                  kilak takich jak ty jak skuleni, w kucki, gdzies tam kiwali sie mamroczac,
                                  czasem placzac ze oni nie chcieli, ze to nie tak, ze dlaczego cos tam nie
                                  zagralo jak im sie wydawalo ze ma zagrac, obok zabierali ofiare do tego kiwaczka
                                  do bodybag'a...
                                  dlatego moze cie to oburzac ale dla mnie jestes potencjalnym morderca... co
                                  gorsz zabojstwo czlowieka amochodem ujdzie ci w maire bezkarnie, nie karany,
                                  wzorowa opinia, bezwypadkowa jazda... dostaniesz gora 5 lat, wyjdziesz po 3...
                                  • Gość: ogon Re: zdecyduj sie - zmieniasz zdanie IP: 195.205.198.* 17.11.06, 16:24
                                    Ludzie! Czy wy jestescie nienormalni? Mieszkalem 2 lata w najwiekszym miescie
                                    tego kontynentu - Londynie. Strasznie dużo ludzi i strasznie duzo samochodow.
                                    Stajac na krawezniku przed pasami czekalem dwei sekundy. Samochod podjezdzajacy
                                    do pasow zawsze stawal i po prostu przepuszczal pieszych. Hamowal, stawał i
                                    przepuszczał. Za nim hamowały i stawaly kolejne. Za kierownica siedzieli
                                    Hindusi, Murzyni (z dredami i bez), kibole angielscy i tamtejsi dzentelmeni.
                                    Usmiechałem sie do typa za kolkiem, przechodzilem. Typ ruszal. Czy to tak
                                    trudno zrozumiec, ze kazde inne rozwiazanie tej sytuacji jest kolizyjne? W
                                    Polsce stoje przed wejsciem na pasy minute, stoje druga, wala samochody jeden
                                    za drugim, nikomu do łba nie przyjdzie, żeby zwolnić, przychamować, stanąć,
                                    przepuścić. No wiec wysuwam noge, symuluje wejscie na pasy, gibam sie na jednej
                                    nodze, w koncu ktorys skuma co sie dzieje i przystanie. O czym my mowimy? III
                                    świat, bez kitu.
                                    • shp80 Re: zdecyduj sie - zmieniasz zdanie 18.11.06, 01:47
                                      > W Polsce stoje przed wejsciem na pasy minute, stoje druga, wala samochody jeden
                                      > za drugim, nikomu do łba nie przyjdzie, żeby zwolnić, przychamować(...)

                                      Akurat "chamowanie" dobrze wychodzi naszym kierowcom.
                                      Sorki, nie mogłem się powstrzymać :)


                                      Pozdro
                                      Tomek
                                      • Gość: ogon Re: zdecyduj sie - zmieniasz zdanie IP: 195.205.198.* 19.11.06, 11:37
                                        Zarumienilem sie:) oczywiscie masz racje z tym "przychamowaniem". zwroc jednask
                                        uwage laskawie, ze wczesniej kilka razy napisalem dobrze. ot, zmeczenie:) tak
                                        czy siak, ciakaw jestem czy zgadzasz sie co de meritum?
                                        pozdro
                                        • Gość: deus.ex.machine Re: zdecyduj sie - zmieniasz zdanie IP: 80.53.41.* 19.11.06, 22:18
                                          to "chamowanie" mialo tez inny kontekst - chamstwa wszechobecnego na Polskich
                                          drogach - dlatego tak przyjemnie jezdzi mi sie po Niemczech bo tam zachowania na
                                          drodze sa wynikiem zdroworozsadkowego propagowania pozytywnych wzorcow.
                                          • Gość: andreas a to ciekawe IP: 217.116.110.* 20.11.06, 03:26
                                            Gość portalu: deus.ex.machine napisał(a):
                                            > to "chamowanie" mialo tez inny kontekst - chamstwa wszechobecnego na Polskich
                                            > drogach - dlatego tak przyjemnie jezdzi mi sie po Niemczech bo tam zachowania
                                            n
                                            > a
                                            > drodze sa wynikiem zdroworozsadkowego propagowania pozytywnych wzorcow.
                                            ===========================

                                            Wiesz a to ciekawe,
                                            bo kazdemu tam sie jeździ lepiej i tam jest kulturalny...
                                            a tu jakos nie umi!

                                            Na pewno jestesmy ze 100 lat za Niemcami
                                            jezeli chodzi o drogi i rozwiazania komunikacyjne!
                                            Ale wszystko mozna powiedzmy załatac kultura na drogach i ulicach!
                                            Ale tez prawda, że nic nas nie zwalnia z uwazności na drodze
                                            i to zarówno jako kierowcy, jak i pieszych....
                                            we własnym dobrze pojetym interesie!
                                            • Gość: deus.ex.machine Re: a to ciekawe IP: 80.53.41.* 20.11.06, 23:40
                                              ano tylko jest ta drobna roznica ze by zostac kierowca zdajesz egzamin i co
                                              wiecej - nie slyszalem by to pieszy zabil kiedykolwiek kierowce na przejsciu
                                              np... - nie ma symetrii - wiec pieszych trzeba traktowac podejrzliwe z
                                              maksymalnie ograniczonym zaufaniem...
                                              • Gość: andreas Re: a to ciekawe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 00:00
                                                no niestety sa takie przypadki,
                                                ze pieszy wyszedł a kierowca starajac sie go ominac...

                                                Stosujac Twoje twierdzenie kazdy pieszy, bo nie ma egzaminu,
                                                moze łazic jak chce... po pasach czy nie!
                                                Bo przeciez nikt ich nie uczył,
                                                jak maja chodzic!
                                                • Gość: deus.ex.machine Re: a to ciekawe IP: 80.53.41.* 21.11.06, 00:47
                                                  ujjjjj stosujesz ciezka demagogie... wiesz ze uczy sie piszych chodzic po
                                                  pasach, przechodzic na zielonym i stac na czerwonym. Wiesz ze tego sie uczy -
                                                  ucza tego rodzice, ucza tego w szkolach - ale tak samo jak ich uczy sie tak samo
                                                  uczy sie kierowcow, patrzec na znaki, stosowac je w praktyce i... i mamy
                                                  kolizje, wypadki - czyli wniosek dla mnie jest prosty - mozna uczyc ale nie mamy
                                                  gwarancji ze zawsze bedzie tak jak byc powinno - stad warto stosowac wobec
                                                  pieszych zasade maksymalnie ograniczonego zaufania.
                                                  Dla wlasnego spokoju...

                                                  PS
                                                  a to ze cos sie dzieje bo kierowca stara sie ominac i traci kontrole nad
                                                  pojazdem to cwiczylem niedawno na wlasnej skorze ale to ja podejmuje decyje i to
                                                  ja ponosze ich konsekwencje.
                                                  • Gość: andreas Re: a to ciekawe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 01:18
                                                    bym to Twoje zdanie rozszerzył
                                                    "stosowac wobec pieszych zasade maksymalnie ograniczonego zaufania"
                                                    na wszystkich uzytkowników drogi!

                                                    A najwazniejsza jest jednak uprzejmośc i zyczliwość!
                                                    Bo tak naprawde nie spieszy sie az tak
                                                    i zawsze mozemy innym razem my stac w podporzadkowanej
                                                    albo potrzebowac zmienic pas...
                                        • shp80 Re: zdecyduj sie - zmieniasz zdanie 20.11.06, 03:00
                                          > tak
                                          > czy siak, ciakaw jestem czy zgadzasz sie co de meritum?
                                          > pozdro

                                          Oczywiście.

                                          Pozdro
                                          Tomek
                                  • Gość: zmęczony nie zmieniam zdania, to Ty nie umiesz czytać IP: *.system.szczecin.pl 18.11.06, 22:45
                                    deus - masz problem - przypisujesz ludziom swoje poglądy i przekonania, przypinasz im metkę i później jeździsz jak głupi.

                                    Może gdybyś potrafił czytać ze zrozumieniem i skupił się na temacie dyskusji zamiast pluć jakimś mordercami, i innymi fantazjami - mógłbyś zrozumieć o czym ona jest. Gadanie z Tobą to cyrk...
    • beatrix13 następny ,który nie zatrzymał się przed 18.11.06, 17:03
      przejściem dla pieszych,
      pewnie uważał się za władcę ulicy,bo przecież samochód ma,
      powinien być sądzony jak za zabójstwo,bo wiedział co robi przed i po,
      ale u nas szybciutko po 3-4 latch wyjdzie na wolność i siądzie za kółkiem

      fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/potracil-kobiete-na-pasach,818509,2943
      • Gość: andreas Re: następny ,który nie zatrzymał się przed IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 17:15
        "co grozi do 12 lat więzienia oraz utrata prawa jazdy nawet dożywotnio."

        Musiał byc to jakis pracoholik!
        Spieszył sie do pracy, a potem spokojnie poszedł pracować...

        Na mnie zrobiło jednak wrazenie ten wypadek pod Nowym Warpnem!
        Młody chłopak, gimnazjalista biegał regularnie dla zdrowia...
        Jechali chłopaki po piwku i go zmasakrowali!
        Wyrzuciło ich na zakrecie...
        • beatrix13 Re: następny ,który nie zatrzymał się przed 18.11.06, 17:17
          bo to tacy jacyś zmęczeni,
          jak widzą pieszego ,gazu dodają,
          prawo dżungli
          • Gość: :/ Re: następny ,który nie zatrzymał się przed IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 18:37
            Chamstwo i tyle.
            • piotr33k2 Re: następny ,który nie zatrzymał się przed 18.11.06, 22:53
              a ja dzisiaj na słonecznym spotkałem takiego kiwającego sie rowerzyste prawie
              na pół jezdni , w du..miał wszystko i wszystkich a szczególnie auta jadące za
              nim ,miał elegancki sportowy strój kolarski i myślał chyba ze jest na toure de
              france.
              • Gość: deus.ex.machine no i ? IP: 80.53.41.* 19.11.06, 01:51
                byl pijany? jechal po drodze gdzie jest zakaz poruszania sie rowerom? jesli nie
                to robil najmadrzej jak mozna bylo - dzieki temu ze odsunal sie od kraweznika
                nie prowokowal wielu kierowcow ktorzy wyprzedzaja bez zachowania bezpiecznego
                odstepu - przypuszczam ze trafiles na rowerzyste a moze nawet kolarza swiadomego
                zagrozen na jakie jest narazony ktos taki na polskiej drodze - sam jezdze
                podobnie i nie widze nic zlego w tym - jade tak blisko prawej krawedzi jezdni
                jak to jest mozliwe, tak by jechac bezpiecznie - czasem i metr od prawej
                krawedzi nie jest dosc bezpieczny, kierowca ktory chce mnie wyprzedzic musi
                zachowac bezpieczna (powinien przepisowa ale wystarczy bezpieczna) odleglosc -
                uiwerz mi zadna przyjemnosc krecic 35 - 38 na godzine i byc dotykanym przez
                lusterko wyprzedzajacego cie samochodu w ramie - tyle w temacie - ile jechal? 30
                na godzine? 40?, jak dlugo za nim jechales? minute? dwie minuty? Facet ma racje
                majac w dupie samochody skoro samochody maja jego w dupie - tak zwyczajnie i po
                prostu - jesli zjedzie do kraweznika, to zaczna go wszyscy brac na dotkniecie
                lusterkiem, niech przy krawezniku lezy kawalek opony, jakis urwany z samochodu
                element, dziura, scierwo jakiegos zwierzaka - co zrobi kierowca majac pod kolami
                rowerzyste? - niektorzy wleka zwloki i rower przez kilkanascie km...
                PS
                Moze dlatego ze jestem i pieszym i rowerzysta i kierowca - jazda za rowerzysta
                czy ustapienie pierwszenstwa pieszemu nie stanowia dla mnie problemu.
                • piotr33k2 Re: no i ? 19.11.06, 13:07
                  zachowywał sie równie groznie i nieodpowiedzialnie jak wytykani przez ciebie z
                  takim oburzeniem "wszyscy" kierowcy np. przy przejsciu dla pieszych .metr to za
                  mało przy wyprzedzaniu takiego kiwającego sie na wszystkie strony barana który
                  nawet nie wie że ktoś go wyprzedza .
                  • Gość: deus.ex.machine Re: no i ? IP: 80.53.41.* 19.11.06, 21:48
                    byl pijany czy nie?
                    jak nie to ok, kiwanie pozwala zwiekszyc nacisk na pedaly i jechac szybciej -
                    moze byl wiatr czolowy i walczyl z nim - w kazdym razie czasem wezykuje pod
                    kontrola bo zmuszam w ten sposob kierowce do zachowania bezpeicznej odleglosci -
                    jesli nie da sie bez oszustwa to trzeba oszukiwac...

                    I naprawde nie zachwoywal sie niebezpiecznie - wystarczylo go wyprzedzic tak jak
                    samochod - tzn zmienic pas i wyprzedzic... thats all.
                  • shp80 Re: no i ? 20.11.06, 03:13
                    piotr33k2 napisał:

                    > zachowywał sie równie groznie (...)

                    Tzn. bomba mogła mu eksplodować pod siodełkiem, a odłamki mogły zabić przypadkowe osoby?

                    > metr to za
                    >
                    > mało przy wyprzedzaniu takiego kiwającego sie na wszystkie strony barana który
                    > nawet nie wie że ktoś go wyprzedza .

                    Pasa się pewnie nie dało zmienić...

                    Pozdro
                    Tomek
    • Gość: jaremma Re: A propos wymuszania na pasach (zebra) IP: 62.69.202.* 19.11.06, 14:04
      Swego czasu zatrzymałem się przed zebrą na jednej z ulic w centum miasta bo
      piesi zaczęli na nią wkraczać.Nagle na dużej szybkości z mej lewej strony
      przemknął samochód osobowy.Stróżów prawa jak na lekarstwo,lecz na jednej z
      ulic na peryferiach miasta wyrosli jak z pod ziemi by wystawić mandat za drobne
      wykroczenie/postój/
    • anna451 Re: A propos wymuszania na pasach (zebra) 21.11.06, 10:06
      a ja podaję przykład.Niedawno przechodziłam na przejściu dla pieszych z
      dzieckiem małym, przy ulicy Łubinowej na przeciw piekarni Kozłowskiego.Samochód
      osobowy zatrzymał się żeby mnie przepusćić.Kiedy znalazłam się na środku pasów
      następny samochód wyjechał z tyłu i przejechał mi prawie po nogach.No więc jak
      to jest -pieszy tu zawinił czy kierowca.A tak prawdę powiedziawszy to żeby
      przejsć w tym miejscu to trzeba czasami wymuszać bo samochody same nie
      zatrzmają się.I jeszcze jedno jak obserwuję to prawie wszyscy kierowcy w czasie
      jazdy rozmawiają przez telefony komórkowe.Polecam ulicę Łubinową ODPOWIEDNIM
      SŁUŻBOM.
      • Gość: Adas0 Kierowców trzeba wychować... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 16:51
        Lada dzień sam będę zdawał egzamin na prawo jazdy. Mój instruktor za swoim
        wczesniejszym uczniem(Niemcem zresztą) zgrabnie powtórzył "W Polsce przed
        pasami zatrzymują się tylko "L"-ki albo Niemcy". Taka jest niestety prawda...
        Większości brakuje podstawowych wiadomości z zakresu przepisów drogowych, a co
        tu dopiero mówić o kulturze jazdy? Zresztą, do kogo ja mówię, większość
        kierowców pewnie się zapyta, co to takiego ta "kultura jazdy"?! Poza tym
        przepisy określają (parafrazuję), że kierowca ma obowiązek zatrzymać się przed
        przejściem, jeżeli pieszy wykazuje chęć przekroczenia ulicy. Jest to
        rozsądne... Poza tym, jasne jest, że jadąc 45km/h trudno będzie Ci zatrzymać
        się na przejściu, gdzie nie ma świateł i nagle ktoś Ci wyskoczy. Ludziom na
        drodze nie można ufać, tak pieszym, jak i kierowcom. Dlatego do znudzenia można
        powtarzać dwie złote zasay - ograniczonego zaufania i szczególnej ostrożności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka