Dodaj do ulubionych

Skarby miasta Szczecina

13.11.01, 11:14
Trwa plebiscyt o Szczecinie - ”Miasto skarbow”
Napiszcie z czego jesteście dumni w naszym mieście. Co Wam się najbardziej
podoba. Dokąd chcecie wracać. Opiszcie swoje ulubione ulice, pomniki, parki,
dzielnice, zabytki, budynki, kawiarnie, puby, cukiernie, sklepy...


Obserwuj wątek
    • Gość: Remislaw Re: Skarby miasta Szczecina IP: 10.144.25.* 13.11.01, 11:48
      eee...a czy tramwaj sie tez klasyfikuje?
      • obs Re: Skarby miasta Szczecina 13.11.01, 13:08
        Gość portalu: Remislaw napisał(a):
        > eee...a czy tramwaj sie tez klasyfikuje?

        Remisław, przecież sam robisz przy zabytkowych tramwajach. To o ulubionych zabytkach możesz się
        wypowiedzeć ;-)
        A o ulicach? Proszę bardzo: Moją ulubioną ulicą jest Powstańców Wielkopolskich. Jeżdżą tam tramwaje
        linii 4, 11, 12. Tramwaje dzielą się na...
        O budynkach: Ulubionym budynkiem jest Pazim. Obok są przystanki tramwajowe linii 1,2, 3, 5, 11, 12.
        Tramwaje dzielą się na...
        O parkach? Do parku leśnego Głębokie można dojechać linią tramwajową nr 1. Tramwaje... itp.
        Ten konkurs jest jakby stworzony dla Ciebie ;-)))
        • Gość: Remislaw Re: Skarby miasta Szczecina IP: 10.144.25.* 13.11.01, 13:48
          dobra... jak bede mial troche czasu, to Wam cos opisze....:-))))
        • Gość: Remislaw Do Obsa IP: 10.144.25.* 13.11.01, 14:01
          A mozna nadeslac wiecej niz jedna prace?
          • Gość: ZetKa Re: Do Obsa IP: *.robotics.ntua.gr 13.11.01, 14:03
            > A mozna nadeslac wiecej niz jedna prace?
            Pod warunkiem, ze max. dwie eda o tramwajach ;)
            • Gość: Remislaw Re: Do Obsa IP: 10.144.25.* 13.11.01, 14:05
              zejdz z tego tramwaja...:-)))
          • obs Re: Do Obsa 13.11.01, 14:12
            Gość portalu: Remislaw napisał(a):
            > A mozna nadeslac wiecej niz jedna prace?

            Można nadesłać mailem, opisać na forum, przynieść do redakcji odęcznie napisane na kartce - jak się
            chce i ile się chce. Najciekawsze listy opublikujemy na stronach poświęconych miastu skarbów.

            • Gość: Remislaw Re: Do Obsa IP: 10.144.25.* 13.11.01, 14:25
              No to masz jak w banku. Kupie sobie jakies dobre piwko na wieczor i jutro
              przedstawie wyniki swojej wieczornej pracy tworczej.

              szkoda tylko, ze nie bede mogl wziasc udzialu w losowaniu (czytalem regulamin.
              :-((
    • remislaw Re: Skarby miasta Szczecina 14.11.01, 17:05
      Zeby nie bylo. Dzisiaj wysylam Wam na wieczor pierwsze z moich ulubionych
      miejsc. Kolejne wysle rano.

      Magiczne miejsca: dwa miasta – jeden tramwaj

      Piatek, 7 lipca 2001 roku

      Brama Centralnych Warsztatow Tramwajowych. Przed brama grupka
      zapalencow. “Naprawde dzis wyjedzie?”, “Ja go juz widzialem.” „I jak
      wyglada?“ “Sami zaraz zobaczycie” – liczne pytania padajace z ich ust tylko
      podgrzewaja juz i tak napieta do granic mozliwosci atmosfere. Nagle powoli
      uchyla sie brama warsztatow. Glosy cichna, niczym za dotknieciem magicznej
      rozdzki. „Jest“ – cichy szept ginie gdzies w pisku kol, po raz pierwszy od
      ponad dziesieciu lat ozywionych do ruchu. Kremowy wagon powoli wyjezdza za
      brame warsztatow, zabierajac oczekujacych na niego milosnikow w pierwsza
      podroz...

      Sobota, 8 lipca 2001 roku

      Dochodzi pierwsza po poludniu. Za niespelna dwie godziny z Bramy Portowej ma
      nastapic pierwszy odjazd linii turystycznej „0“. Motorniczy i obydwaj
      konduktorzy w mundurach nerwowo sprawdzaja, czy wszystko jest przygotowane.
      Bilety, piach w piaskownicy, kierunkowskazy, lusterka... Wszystko juz sto razy
      sprawdzone, ale i tak zostanie przed wyjazdem sprawdzone jeszcze nie raz.

      Na Bramie Portowej pierwsi mieszkancy schodza sie juz grubo przed druga po
      poludniu. Bo moze przyjedzie wczesniej? Albo nie dla wszystkich wystarczy
      miejsc? O wpol do trzeciej ilosc ludzi na przystanku rosnie do tego stopnia, ze
      przedostanie sie z jednej jego czesci na druga staje sie prawdziwym wyzwaniem.
      „Jedzie!!!“ – krzyk dziecka wyrywa wszystkich z rozmow i ogladania pejzazy
      okolicy. Okazuje sie, ze przynajmniej tym razem to jeszcze falszywy alarm. Choc
      na peron wjezdza tramwaj, jest to liniowa „szostka“, ktora z powodu festynu na
      Walach Chrobrego kursuje „gora“. Jednak dwie minuty pozniej nikt juz nie ma
      watpliwosci. Malego, drewnianego wagonika podjezdzajacego jakby z trudem pod
      gore ulicy Wyszynskiego nie da sie pomylic z liniowym tramwajem. Przyjechal.

      Piec minut i wszyscy sa juz w srodku. Z zakupionymi u konduktora biletami.
      Tylko dla pierwszych dwudziestu osob starczylo miejsc siedzacych. Reszta stoi
      wcisnieta gdzies miedzy lawkami, lub na pomostach. Jeszcze tylko dzwonek na
      pozegnanie, i maly drewniany wagonik, jak za dawnych lat odjezdza zabierajac
      pasazerow w magiczna podroz ulicami miasta.

      Miasto z okien siedemdziesiecioletniego wagonu wyglada zupelnie inaczej niz
      wszyscy sa przyzwyczajeni. Nikomu sie nie spieszy – nikt nie narzeka, ze w
      tramwaju panuje scisk nie do opisania, ze wagonem rzuca przy najmniejszej
      nierownosci szyn. Wszyscy, urzeczeni pieknem chwili spogladaja na swoje miasto
      z perspektywy, za jakiej wiekszosc z nich jeszcze go nie widzialo.

      W magicznym tramwaju zacieraja sie gdzies bariery wiekowe. Przejezdzajac przez
      Plac Zolnierza starzy mieszkancy wspominaja Kaskade – dzieci sluchaja nie do
      konca mogac sobie wyobrazic budynek kawiarni i ogrom tragedii, jaka sie tu
      rozegrala. Niewiele pozniej slychac fragment dyskusji: “Pamietam jeszcze jak tu
      do gmachu KC na dywanik chodzilem” i pytanie jakiegos dziecka “Tatusiu, co to
      jest KC? To cos jak KFC?”. Ludzie w tramwaju wybuchaja smiechem.

      Ktos zauwaza za oknem stara Warszawe. Rozpoczynaja sie wspomnienia, kto i kiedy
      kupil pierwszy samochod, i ile talonow trzeba bylo miec na syrene, a ile na
      malucha. Ludzie dostrzegaja rzeczy, ktore choc na codzien istnieja obok nas, sa
      niezauwazalne. Stary tramwaj jadac coraz dalej zdaje sie pokononywac nie tylko
      kolejne kilometry, ale takze lata historii miasta.

      Waly Chrobrego. Najpiekniejsze miejsce Szczecina z okien starego tramwaju
      wyglada jeszcze piekniej. Przejezdzajac pod Trasa Zamkowa jeden z pasazerow
      opowiada o historii budowy, w ktorej sam uczestniczyl. Siedzacy dotad cicho w
      kacie wagonu starszy czlowiek o lasce odzywa sie bardzo lamanym polskim, ze
      kiedys tu inny most stal, mniejszy i ladniejszy. Nawet tramwaje po nim
      jezdzily. Wie to, bo go sam remontowal. W latach trzydziestych. Zapytany o jego
      wyglad nie odpowiada. Wpatrzony w okno wagonu patrzy na Odre. Stary mieszkaniec
      zatopiony w odswiezonych jazda wspomnieniach.

      Dyskutujacy ze soba ludzie zmieniaja sie jak w kalejdoskopie. Czesc z nich,
      chcac wyorzystac sytuacje, idzie na przedni pomost, aby stojac za plecami
      motorniczego przyjrzec sie jego pracy. Niewielu wie tak naprawde, do czego
      sluza te wszystkie korby ktorymi kreci prowadzacy tramwaj. O ile dzieciom
      podoba sie halas wydawany przez korbe nastawnika, o tyle czesc z doroslych
      pasazerow z pewna ostroznoscia i niepokojem przyglada sie temu widowisku, jakby
      bojac sie, iz jazda i hamowanie tramwaju uzaleznione jest tylko od tej jednej
      korby.

      Dobrze ponad godzine od wyjazdu na trase magiczny tramwaj powraca na Brame
      Portowa, gdzie czekaja juz na niego kolejni mieszkancy. Czesc z tych, ktorzy
      przejechali trase jednak nie wysiadaja – kupuja nastepny bilet i udaja sie
      jeszcze raz w ta podroz.

      Maly drewniany wagonik. Wyprodukowany w fabryce wagonow w Bremie w 1926 roku do
      1970 roku wozil pasazerow na trasie “trojki”. Pozniej jako plug dba o to, aby
      zima inne tramwaje mogly swobodnie jezdzic. Trzydziesci lat pozniej wraca jako
      liniowy na ulice Szczecina. Maly drewniany wagonik – miejsce, w ktorym
      spotykaja sie dwa swiaty: stary i nowy – i to w kazdym tych slow znaczeniu.
      Maly drewniany wagonik w Szczecinie – miejsce magiczne.


      jutro podesle Wam cos niekoniecznie zwiazanego z tramwajami. Ale w miedzyczasie
      mozecie sie tez wypisac. Mi sie w kazdym razie temat podoba, bo w Szczecinie co
      drugie miejsce jest skarbem. Ide do domu, wiec na wszelkie komentarze odpowiem
      rano. Milego wieczoru, a dla niektorych jeszcze milego dnia (he he)
    • Gość: Remislaw Re: Skarby miasta Szczecina IP: 10.144.25.* 16.11.01, 11:43
      Troche spoznione ale wysylam kolejny tekst o troche zapomnianym miejscu w
      naszym miescie, a ktore przynajmniej dla mnie osobiscie jest jednym z
      najpiekniejszych.

      Jest wiele takich miejsc w Szczecinie, w ktorych dziwnym trafem nagle i
      niespodziewanie zatrzymal sie czas wiazac historie i nie pozwalajac jej toczyc
      sie dalej. Olbrzymie budynki, place staja sie z biegiem lat atrakcjami
      turystycznymi, opisywanymi w licznych przewodnikach i sciagajac do siebie tlumy
      turystow. Sa jednak i takie miejsca, o ktorych sie zapomina i ktore wyrzucone
      na smietnik historii stanowia niema pamiatke mienionych wiekow. Dla mnie takim
      wlasnie najbardziej zapomnianym i magicznym miejscem jest stary mlyn wodny
      zlokalizowany na Wyspie Puckiej. Drewniany, parterowy budynek z kolem wodnym
      obok. Prosta konstrukcja ze spadzistym dachem. Zupelnie jak na dziecinnym
      obrazku. Ilekroc tamtedy przejezdzam mam wrazenie, jakby to drewniane kolo
      dopiero co sie zatrzymalo, mimo, iz mech rosnacy na nim z pewnoscia jest duzo
      starszy ode mnie. Niejednokrotnie stojac na mostku i patrzac na wode w dole,
      leniwie plynaca w kierunku kola i przeplywajac pod nim nic nie robiac sobie z
      jego obecnosci, zastanawialem sie, jak to miejsce musialo wygladac jeszcze
      kilkadziesiat lat temu. Czy rzeczywiscie na brukowanym podworzu slychac bylo
      rzenie koni, ktore przybyly tu z furmankami wypelnionymi zbozem, a obok ktorych
      zazarcie klocili sie o cene mlynarz z chlopem? Czy tez moze byla to elektrownia
      wodna, wybudowana na wyspie w celu zapewnienia pradu dla okolicznych domow, tak
      blisko polozonych wielkiego Szczecina, a jednoczesnie tak daleko? A moze byla
      to zwykla przepompownia, ktorej zadaniem bylo regulowanie stanu wody, podczas
      czestych zmian poziomu wody w Odrze, i ktorej obowiazkiem bylo ochronienie
      calego obszaru przed nieuchronnym zalaniem? Przejezdzajacy po moscie autobus
      wyrywa mnie nagle z zamyslenia. Spogladam na mlyn. Zniknely gdzies konie,
      ludzie chodzacy po podworzu, stanelo kolo. Wiatr pochyla galezie rosnacego
      nieopodal drzewa, zaslaniajac na chwile budynek. Zupelnie, jakby opadala
      kurtyna czasu - przedstawienie skonczone. Czas jechac dalej. Czestokroc
      wracajac z tego miejsca obiecywalem sobie odszukac w starych ksiegach historie
      tego miejsca. Na prozno. Wszystkie przewodniki po miescie jakby celowo omijaly
      to miejsce, skrywajac jego historie gdzies w mgle przeszlosci. Choc moze to i
      lepiej, bo dzieki temu ten stary budynek, polozony tuz nad brzegiem Odry,
      pozostaje nadal dla mnie zapomnianym przez swiat miejscem, jednym z wielu
      skarbow tego pieknego miasta oddalonym tylko dziesiec minut od centrum.

      wkrotce kolejne odcinki...
      • obs Re: Skarby miasta Szczecina 16.11.01, 12:27
        Remiaslaw, jak obiecywałem, ten kawałek o młynie pójdzie (nieco przycięty) w jutrzejszej (papierowej)
        �Gazecie�.
        • Gość: Remislaw Re: Skarby miasta Szczecina IP: 10.144.25.* 16.11.01, 13:27
          Nie ma problemu. Takich extra miejsc w naszym miescie sa tysiace. Co jakis czas
          bede dorzucal nowe. Dzieki za zauwazenie mej tworczosci...
      • Gość: JACEK Re: Skarby miasta Szczecina IP: 64.9.159.* 16.11.01, 15:46
        WOW, Remi ale mi dales...........pisz wiecej
    • Gość: Remislaw Re: Skarby miasta Szczecina IP: 10.144.25.* 19.11.01, 10:36
      Wiecie, albo sie jakos nikt konkursem nie przejal, albo nie widzi w Szczecinie
      miejsc magicznych. Jako ze jednak dla mnie prawie cale miasto jest magiczne,
      podsylam kolejne miejsca (drugie musze jeszcze dopracowac, wysle po poludniu,
      albo jutro).pzdr

      Sa takie mosty

      Sa jeszcze w Szczecinie takie mosty, przez ktore nie przejezdza sie jak przez
      inne. Takie, ktore wciaz wywoluja zachwyt i zdumienie. Na ktore sie patrzy i od
      ktorych nie mozna oderwac wzroku. Chcialem Wam przedstawic trzy moje ulubione w
      Szczecinie, skrajnie od siebie rozne i pelniace obecnie zupelnie rozne funkcje,
      lecz wywolujace we mnie takie same uczucia. Pierwszym z nich jest stary most
      przerzucony juz w 1898 roku nad stacja kolejowa Szczecin Golecino. Piekna,
      zelazna konstrukcja zawieszona na olbrzymich skarpach przez ktore, troche obco,
      przechodza lukiem tory linii Szczecin – Trzebiez. Sam most robi wrazenie
      niesamowite, wrecz bajkowe i to niezaleznie, czy sie stoi pod nim, czy na nim.
      Patrzac z dolu widac kunsztownie przynitowane do siebie katowniki, teowniki i
      inne elementy, ktore gdyby pewnie lezaly obok siebie na ziemi, nie
      zainteresowalyby nikogo. Jednak zespolone magiczna reka w calosc ukladaja sie w
      wygiety w luk, zawieszony blisko 30 metrow nad ziemia most. Stojac na gorze
      opartym o finezyjnie zdobione barierki widac w oddali cala doline Odry, statki
      plynace do portu i takie, ktore juz plyna w nieznane. W dole malowniczo, niczym
      na gorskim pejzazu, dachy domow Golecina – pokryte czerwona dachowka gina
      gdzies w zieleni otaczajacych je drzew. Zas przejezdzajacy pod mostem pociag
      wydaje sie z tej perspektywy niczym innym jak dziecieca kolejka elektryczna...

      Drugiego mostu nie sposob wypatrzec z Golecina. Aby mu sie przyjrzec nalezy
      udac sie do Podjuch, gdzie wychodzace ze stacji tory w kierunku Szczecina
      Glownego wspinaja sie na nasyp,a by po chwili z metalicznym loskotem przejechac
      na druga strone Regalicy. Lecz uwazne ucho uslyszy, ze w koncowym etapie jazdy
      po moscie stukot ten staje sie jakis inny, glosniejszy. To znak, ze pociag
      wlasnie znajduje sie na ostatnim przesle mostu – jedynym i ostatnim zwodzonym
      moscie w Szczecinie. Oczekujace na rzece barki cierpliwie czekaja, az ruch
      pociagow ustanie na tyle, aby siedzacy obok w murowanym z czerwonej cegly
      budynku nastawni czlowiek mogl podniesc przeslo. I czyni to. Powoli, dostojnie
      dwa ogromne, wygiete w ksztalcie polkola wsporniki mostu zaczynaja podnosic
      przeslo do gory. Barki przeplywaja szybko, tak jakby w kazdej chwili
      nadjezdzajacy pociag mogl wymusic zamkniecie mostu. Choc przez tyle lat
      pilnujacy przeprawy uwazaja, aby nigdy nie doszlo do niebezpiecznych sytuacji.
      I wiecie, moze ten most w swej klasie i swietnosci ustepuje London Bridge, lecz
      ma cos, czego nie ma tamten – moge do niego dojechac rowerem – bez wiz i
      paszportu.
    • Gość: Remislaw Re: Skarby miasta Szczecina IP: 10.144.25.* 20.11.01, 11:02
      tak sobie mysle, ze chyba na dlugo mi nie zabraknie tematow do opisywania...
      Prezentuje kolejny skarb miasta, troche zapomniany, lecz cudowny

      Wyspa Jaskolcza

      Widac ja juz z Dworca Glownego. Mala,schowana gdzies za industrialna zabudowa
      poczatku ulicy Kolumba. Z ulicy nie sposob ja wypatrzyc. Aby na nia trafic,
      trzeba udac sie przez brame budynku na Kolumba 86/89. Chociaz jeszcze i wtedy
      ten kto nie wie, co jest dalej, niczego nie bedzie sie spodziewal. Bo gdy nagle
      brama sie konczy wkraczamy na most na Odrze. Most, ktory powinien nie istniec,
      a istnieje. Jakims cudem oparl sie ofensywie 45 roku i stoi do dzis. W sweje
      niezmienionej, architektonicznie i budowlanie idealnej formie, porosniety mchem
      i uplywajacym czasem. Pod nami Odra. Przekraczajac most po lewej od razu rzuca
      sie w oczy olbrzymi budynek pierwszej elektrowni tramwajow elektrycznych w
      Szczecinie. Wybudowany z czerwonej cegly budynek wciaz zachwyca swoim wygladem.
      I mimo, iz juz od lat 20. jest tylko podstacja tramwajowa, to do dzis pracuja w
      nim urzadzenia z tamtego okresu. Piekne, recznie zdobione amperomierze i
      woltomierze – slad dawnej swietnosci. I moze to jakos tak nie na miejscu, ale
      rozgladajac sie wokol uswiadamiam sobie, ze jestem na wyspie na Odrze w centrum
      miasta. I choc nie ma na niej zadnych lawek, to nabrzeze jest tak pomyslane, ze
      mozna na nim usiasc i obejrzec miasto z zupelnie innej strony. Bo stojace na
      samym nabrzezu budynki sprawiaja, ze nie dociera na wyspe zaden halas z ulicy.
      Kocham to miejsce wlasnie za ten klimat i harmonie, ktore w nim panuja. Slychac
      jedynie przelatujace wszedobylskie mewy, szum Odry rozbijajacej sie o nabrzeze,
      stukot w stoczni na drugiej strony rzeki. Jest to jedno z takich miejsc, gdzie
      czas sie zatrzymal. Jest to jedna z najwiekszych perelek naszego miasta,
      calkowicie jednak zapomniana i opuszczona.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka