Gość: zatroskana matka
IP: 217.153.6.*
13.03.07, 23:17
Dziś nasza regionalna telewizja w programie "Kątem oka" zajęła się problemem
pięciu likwidowanych szkół. Byli goście z UM, szczecińscy radni z trzech
ugrupowań, kurator i przedstawiciele Komitetu Obrony Dzieci, którzy m.in.
wypowiadali się na temat tego, dlaczego Ich szkoła nie może zostać
zlikwidowana. Rozbawiła mnie, a może raczej zdenerwowała wypowiedź
przedstawicielki rodziców Gimnazjum nr 4, która pokrótce stwierdziła, że ze
względu na trudne a nawet patologiczne środowisko szkoła jest domem tych
dzieci, że nawet uczy sę "w niej korzystania z toalety". Rozumiem emocje i
stres wywołany uczestnictwem w nagraniu, ale to chyba przesada i może trzeba
się było lepiej przygotować do spotkania (argumenty konkretne i mocne), bo w
tym momencie można zadać pytanie: a czy te dzieci chodziły wcześniej do
podstawówek? i co, tam "robiły- załatwiały swoje potrzeby fizjologiczne po
kątach"? nikt ich niczego nie nauczył? nikt nie dał podstaw funkcjonowania w
społeczeństwie. Odnoszę wrażenie, że Dyrekcje szkół podstawowych- rejonowych
dla Gim. 4 powinny się obrazić, skoro jest taka opinia o ich 6-letniej pracy.
A ja myślę, że chodzi o coś innego. Nie będę tu mówić o problemach
rozwojowych i trudnym okresie w życiu dzieci między 13 a 16 rokiem życia, ale
jako sąsiadka Gimn. 4 chcę zwrócić uwagę na co innego. Nie mam prawa, ani
podstaw do opiniowania pracy tej szkoły (chociaż moje dzieci mimo rejonu nie
są jej uczniami), o jej działaniach od wewnątrz, wręcz rozumiem trudności
pracy wychowawczej w trudnym środowisku, ale chcę zwrócić uwagę na to, że
niestety nikt nie zadbał o jej wizerunek zewnętrzny (i dzieje się tak od
momentu powstania Gimn.4), wizerunek, który nam lokatorom pobliskich kamienic
dokucza na co dzień (wspomnę, że kiedyś z naszej strony były telefony do
szkoły i prośby o interwencje, dziś już nie dzwonimy, bo niczego to nie dało)-
już przed godziną ósmą rano, potem na kolejnych przerwach i po lekcjach całe
gromady, grupy, paczki dziewcząt i chłopców palących papierosy ( i chyba nie
tylko), alkohol, bluzgi, krzyki, obściskiwanki i obmacywanki po kątach. Wiem,
że wielokrotnie interwniowała Policja ( szczególnie w dni dyskotek
szkolnych), ale efekty niewielkie. Chcecie się przekonać? Zapraszam na
pobliskie ulice, do pobliskich bram - ja sama co środę mam widok (od ok 8 do
10-11 rano, ta sama grupka, te same buzie, panienki i chłopcy w co najmniej
niedwuznacznych pozach i zachowniu. Dlaczego zatroskana matka, czyli ja... bo
codziennie patrzę, czy moje dzieci, które dojeżdżają do swoich szkół nie
zostaną zaczepione, na siłę poczęstowane a czy ja znowu na zwróconą uwagę nie
usłysze odpowiedzi w postaci zmieszania mnie i moich dzieci z błotem i
odrażania się. Szkoda, że przez kilka lat szkoła nie zadbała o wizerunek
zewnętrzny. A my lokatorzy pobliskich kamienic, sprzedawcy w pobliskich
sklepach, pracownicy dbający o wygląd i czystość, na wieść,ze ma być tu
Pałac Młodzieży tylko się ucieszyliśmy.