Dodaj do ulubionych

Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara...

29.04.07, 20:02
Wobec czestych uwag w róznych watkach,
ze potrzeba wiecej wiary i ciszy niźli krytyki...

Otóz prosze panstwa lider, pies w zaprzegu, który jest pierwszy,
jest podgryzany przez pozostałe psy... a zaprzeg wtedy pedzi szybciej!
czy jakos tak...
Obserwuj wątek
    • whiteentrance Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 29.04.07, 20:09
      andreas.007 napisał:

      > Wobec czestych uwag w róznych watkach,
      > ze potrzeba wiecej wiary i ciszy niźli krytyki...
      >
      > Otóz prosze panstwa lider, pies w zaprzegu, który jest pierwszy,
      > jest podgryzany przez pozostałe psy... a zaprzeg wtedy pedzi szybciej!
      > czy jakos tak...

      Jaaaasne! Psy się gryzą i wtedy gnają jak szalone! I to zrozumiałe!
      Kundle jak to kundle: warczą, gryzą, szczekają. Hałas na całą wieś!
      Jest tylko mały problem Andre!
      Ten zaprzęg znowu ma ślepego kierowcę. Psy go niosą tylko nikt do ku.. nędzy
      nie ma pojęcia dokąd!
      • 1.bazyl Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 29.04.07, 20:11
        Moze pies wie, i kierowca tez, tylko to utajnili?
      • andreas.007 Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 29.04.07, 20:14
        znaczy ten zaprzeg o którym ja mysle,
        to sie składa z samych rasowych psów a nie kundli, wytrenowanych
        i kazdy zna swoja role i miejsce i dokladnie realizuje załozenia!
        Zreszta psy tez piekne!
        Podejrzewam, ze i bez "woźnicy" dali by sobie rade!
        • 1.bazyl Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 29.04.07, 20:15
          to sie składa z samych rasowych psów a nie kundli, wytrenowanych
          > i kazdy zna swoja role i miejsce i dokladnie realizuje załozenia!

          Wiesz, zaczynam nabierac pewnosci, ze Twoja metafora nie jest do konca trafiona
          w tym przypadku:).
          • andreas.007 Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 29.04.07, 20:23
            dlaczego?
            Azeby zaprzęg gnał musi byc lider,
            ale potrzeba tez "podgryzaczy"...
            Te STO DNI ciszy, to domena komunistów,
            takie kulturalne siedzcie cicho!

            Zas co do tego zaprzegowego,
            no cóz troche nerwowy, potrafi obrazic i skłamac,
            a nawet roztrzaskac auto na prostej!
            Ale jednak rzadzi!
            • beatrix13 Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 29.04.07, 20:32
              aż sznureczki się poplączą i pozrywają
              • whiteentrance Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 29.04.07, 20:45
                beatrix13 napisała:

                > aż sznureczki się poplączą i pozrywają
                >

                Gawiedź z boku krzyczy "tędy! tędy!" pokazując 360 różnych kierunków. Po jaką
                cholerę zreszta krzyczy skoro i tak woźnica ogłuchł i oślepł!
                Szczeniaki wyłażą z nor! Im też sie należy! Ich stado (watacha) rządzi! A
                ścierwa zdobytego mało!
                Zresztą ma rację Bazyl - czy to właściwa metafora?
                Chyba lepszy kawałek z utworu Kaczmarskiego.

                "....Zabrakło grajka co by grą czarował,
                Zwiódł najazd szczurzy melodią na temat.
                Jest pisk i szelest, krzyki są i słowa,
                Włosy z głów rwane rękami obiema,
                Gniewne modlitwy, żeby żyć od nowa...
                - Muzyki nie ma.
                Nędza pustoszy strychy i komory -
                Wyłażą szczury."

                • andreas.007 Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 29.04.07, 20:59
                  znaczy moja metafora byla odnosnie krytyki i malkontenctwa,
                  starałem sie wykazac, ze lider musi czuc oddech stada i czuc ich zeby!
                  Jezeli nie bedzie czuł sie oceniany, jezeli uzna ze jest wolny,
                  to pokieruje jak swoja firmą, a to nie firma tylko miasto!
                  A takich co czuli sie jak na swoim...
                  mielismy i pamietamy!
                  • whiteentrance No to Andre już bez metafor 29.04.07, 21:15
                    OK! Jak być może zwróciłeś uwagę - od jakiegoś czasu dałem sobie spokój z
                    jakąkolwiek krytyką! Pierniczę mieszkanie Krzystka! Wali mnie rozpiprzony
                    samochód Łuczaka (zreszta pokrętne zeznania policjantów zaraz po zdarzeniu też
                    mi wiszą zeszłoroczną kalarepką). Przyjąłem jako pewnik, że każda władza musi
                    pokorzystać z przywilejów. Nic na to nie poradzę.
                    Jasne, że wczorajsze wynaturzenia w tivi posła Chlebowskiego z PO (zarzucał
                    Samoobronie i PiS'owi narzucanie zatrudniania "swoich" w agencjach,
                    spółkach...) traktowałem odruchem wymiotnym i tylko whiteentrace'owa uratowała
                    nasz telewizor przed niechybnym spotkaniem z kapciem.
                    Szczam krzywym moczem na kolejne rewelacje. Seksualne/ finansowe/ .
                    Ale Andre! Ja chcę żyć! Ja chce znaleźć coś pozytywnego! Nie mam najmniejszego
                    zamiaru wrócić do rzeczywistości czekania kolejnych 4 lat bo znowu jakaś
                    fajtłapa za cholere nie wie co z wygrana począć! Chcę tu żyć! Chcę tu pracować!
                    Chcę woźnicy który albo ma mapę, albo doskonale wie co jest za zakrętem!
                    Andre! Po stu dniach wróciliśmy w to samo miejsce! Nie wydaje Ci się?
                    • andreas.007 Re: No to Andre już bez metafor 29.04.07, 21:33
                      masz racje!

                      Sadze jednak, ze obecni zarzadcy miasta sa na razie bardzo zafrapowani
                      przepychankami personalnymi i przepychaniem swoich reform na radzie!
                      Nie maja, nie mieli czasu na pomyslenie co by tu...
                      albo chociaż na pomysleniu jak tu zrealizowac przedwyborcze obiecanki!
                      zreszta pewnie o tych obiecankach juz zapomnieli!

                      Na miasto i region ma spaśc deszcz dofinansowania w euro,
                      zapewne tu upatruje te wymieniane przez niego HITY pan Krzystek!
                      Mysli, ze juz nie musi nic robić, no nie musi wysilac sie...
                      bo druga kadencje ma w kieszeni!

                      To jest tak troche, ze jak przejmujesz biuro,
                      to zaczynasz od porzadków...
                      ale pan Krzystek mi sie naraził bardzo i posadzam go
                      ze jest zbyt urzednikiem upolitycznionym,
                      który czasami ze wzgledów "politycznych"
                      woli cos ukryć!

                      Nawet to szukanie daty do swietowania dla Szczecina...
                      zobacz dał sie zamknąc w ramach stworzonych przez komune
                      26 kwietnia czy 5 lipca?
                      Nie pomyslał, ze moze wyrwac sie z tej polityki małej,
                      zreszta od której sie odcinamy i powiedziec DZIEŃ NADANIA PRAW MIEJSKICH!
                      Co jest takie bardzo unijne...
                      Ma klapki jak urzednik!
                      • praszczur1 A czy my mamy w ogóle Magistrat ? 29.04.07, 21:43
                        Miasto brudne, nic sie nie dzieje, psy d...mi szczekają i fiutami piją wodę.
                        Mer pisze jakieś pierdoły jaki dzień ma być Dniem Szczecina , bałagan , za
                        chwilę Operation Sail. Szkoda pisać.
                        • andreas.007 Re: A czy my mamy w ogóle Magistrat ? 29.04.07, 21:59
                          magistrat to taka metafora... ;)

                          Daj spokój z ta Regata, to tylko trzy dni,
                          a my tu musimy mieszkac!
                          Przypłyna i odpłyną....
                          Co Ty sie nimi przejmujesz to żeglarze - na morzu sobie radza,
                          to sobie poradza w Szczecinie!
                          • whiteentrance metafora metafory! 30.04.07, 08:12
                            No tośmy sobie pogadali!
                            Że nie warto malkontencić bo malkontenctwo jest passe!
                            Statki przypłyną i odpłyną!
                            Na ten czas rurę zasypią żeby ją potem odkopać!
                            Psy się gryzą (ale za to jakie rasowe!). Kundle kupy robią na zieleńcach!
                            Kolejny ryanair odlatuje w komplecie!
                            • xxtoja Re: metafora metafory! 30.04.07, 08:14
                              pies ogrodnika, albo osiołkowi w żłobie dano, a on no i tak zdechł.
                              • Gość: pieszy 30.04.2007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 08:42
                                trzydziesty, a jutro miesiąc nowy,
                                i nadzieja odżywa.
                                będzie jeszcze lepiej, będzie radośniej
                                czy tylko na rybach?
                                • Gość: andreas jeszcze bedzie pieknie, jeszcze bedzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 12:56
    • Gość: sztabka Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 12:34
      To masz spokój Andreasie. Nie jesteś liderem nawet wśród psów.Wśród kłamczuchów
      też próbowałeś i znowu się nie udało...
      • swantevit wiara, nadzieja, milosc... 30.04.07, 12:37
        wszystko w tym kraju gornolotne, tylko gowna uparcie tkwia na ziemii...
        ...zgodnie zreszta z prawem powszechnego ciazenia..i sila tradycji i
        przyzwyczajen...
        • andreas.007 Re: wiara, nadzieja, milosc... 30.04.07, 13:31
          a czy nie mozna tego prawa zmienic jaka ustawą?
          Podobno to prawo ciązenia to wymyslił jakis gosciu,
          co mu pracowac sie nie chciało i lezał sobie pod drzewem jabłoni?
          Nie bedziemy tolerowac takich nierobów i ich praw!
      • Gość: andreas ja nie jestem! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.07, 13:00
        Nie ja nie jestem liderem,
        ba ja nawet nie jestem w zadnym zaprzegu!
        Juz dawno sie wypiąłem!

        Ale Ty niepotrzebnie jeszcze mnie podgryzasz... ;))

        A Twoja głupota mnie tylko mobilizuje by sobie szczeknąć!
        Tak dla fasonu, ze widze jeszcze!
        • Gość: Sedina Re: ja nie jestem! IP: 83.168.111.* 01.05.07, 01:16
          Metafora dobra tylko jej kontekst był nieco inny. W podgryzaniu chodziło o to,
          ze każdy chciał być lepszy od prowadzącego i dlatego między innymi tak te sanie
          ciągneły. Malkontenctwo bardziej bym porównał do tego, że któryś z
          tych 'rasowców" stwierdziłby. Do cholery:
          -nie wiadomo czy ten z przodu wie gdzie jedziemy
          -tak w ogóle to nie ja pociągnę niech ciągną inni
          -ja bym wolał w inną stronę
          -sanie do dupy
          - co mam tak zapie...... jak i tak nie wygramy z innymi.........
          i "rasowiec" położyłby się, no ewentualnie poszczekałby na innych, że są
          idioci.
          To dlatego te sanie nie jadą tak jak powinny, a nie dlatego, że ktoś podgryza.
          Część ciągnie, a większość "się wiezie" i narzeka, ze za wolno jedziemy.
          • andreas.007 Re: ja nie jestem! 01.05.07, 01:19
            no Twoja metafora lepsza, duzo lepsza od mojej,
            ale na bazie mojej powstała... ;)))
    • Gość: andreas sto dni spokoju a moze sto dni... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 01:30
      niektórzy politycy domagali sie stu dni spokoju,
      zeby nie wytykac błedów, głupot i takich tam!
      A czemu żaden nigdy nie powiedział o STU DNIACH DOBRYCH, MADRYCH DECYZJI!
      Tylko domaganie sie nie krytykowania,
      a krytykuje sie zazwyczaj złe decyzje,
      jezeli krytykuje sie podajac argumenty...

      Juz to pisałemm, ze chyba w Polsce tylko krytyke uznaje sie za zła,
      bo w Anglii akurat odwrotnie - nasmiewanie i krytykowanie - jest codziennie!

      Ale to z czasów komuny nam zostało, tak nam wmawiali...
      • Gość: Sedina Re: sto dni spokoju a moze sto dni... IP: 83.168.111.* 02.05.07, 02:11
        Andreas ja nie jestem ani za 100 dniami spokoju, ani za 100 dniami dobrych
        decyzji. Spokój to może mieć ktoś na emeryturze, a nie ktoś kto się bawi w
        politykę. Decyzje w 100 dni dobre równie trudno jest podejmować po pierwsze
        dlatego, że to czy one są dobre zależy od oceniającego. Osobiście uważam, ze
        każdą władzę można wiarygodnie oceniać po 1,5-2 latach. Dlatego, że trudno
        poznać i wymienić załogę w tydzień (jak ktoś to robi to czysta polityka nie
        merytoryka), ma się zaszłości po poprzednikach i to wymaga kilku miesięcy,
        budżet masz po poprzednikach i dopiero po roku mozesz pokazać swój, rozmowy i
        inwestorami trwają minimum kilka miesięcy do kilku lat więc w 100 dni to mozna
        wydać zezwolenie na budke z piwem, zmiany w planach, ofertach promocji to
        minimu rok. Dlatego oceniał będe po 2 latach tak jak poprzedników (nawet
        Jurczyk choć nie mogłem zrozumieć jak można było go wybrać taki czas u mnie
        miał). Po prostu po to mamy demokrację, że choć sie z tym nie zgadzam to musze
        dać szansę (bo tak chciał naród) i po wyborach nie będę kogoś tylko za to
        krytykował, że ma inne poglądy niż ja. To dotyczy tylko wyborów lokalnych
        ponieważ tutaj ma co innego znaczenie niż przy wyborach do sejmu. Są dobrze
        rządzacy prezydenci ze wszystkich opcji politycznych i również ze wszystkich są
        do dupy. W wyborach lokalnych to nie jest tak istotne.
        • andreas.007 Re: sto dni spokoju a moze sto dni... 02.05.07, 12:00
          Twoja słowa maja racje bytu,
          gdy rzeczony nie podejmuje po prostu decyzji powiedzmy nierozsadnych!

          Natomiast spokojnie mozna ocenic umówienie sie z senatorem niemieckim
          na konferencji ze zwiazkami zawodowymi na temat wspólpracy,
          a potem nie pojechanie i nawet nie wysłanie tam nikogo!
          Juz nie mówiac o tym, ze Niemcy twierdza,
          ze nawet nikt nie odwołał tej wizyty!

          Spokojnie moge ocenic "działania" w sprawie umowy z ECE,
          bo gdyby nie malkontenci - o których jedynie wspomniano w pismie od ECE,
          malkontenci, którzy tworzyli zła atmosfere wokół inwestycji,
          to ECE nie byłoby gotowe do powtórnych rozmów!
          Zreszta w pismie ECE nie wspomina o nacisku Zarzadu miasta...
          który spowodował chęć uniewaznienia aneksów i powtórne rozmowy!
          Toz samo Plecuga...

          Na ocene chocby tych rzeczy naprawde nie trzeba czekac dwa lata,
          bo gdybysmy czekali, to Pleciuga byłaby w Colloseum...

          Masz racje ocenic najlepiej z dystansu i perspektywy,
          ale wybacz jak bede jechał 220 po ulicach miasta,
          nie powiesz mi, ze ocenic mój styl jazdy mozna dopiero, gdy dojade do celu...
          • andreas.007 Re: sto dni spokoju a moze sto dni... 02.05.07, 12:38
            zreszta podobnie oceny swojej działalnosci po kadencjach
            domagał sie pan Jurczyk...
            twierdzac, ze to prasa robi zła atmosfere, a sa same sukcesy!

            Zadowala Ciebie takie ocenianie po... ;))

            teraz mozemy w pełni ocenic rzady pana Jurczyka!
            Ale teraz to własnie o te kilka lat za późno!
            • Gość: Sedina Re: sto dni spokoju a moze sto dni... IP: 83.168.111.* 02.05.07, 12:58
              Ja nie pisze żeby oceniać po kadencji tylko po pewnym czasie. Co do umawiania
              się w Berlinie nie wiem jak było, ponieważ jedni twierdzą, ze odwołali inni, ze
              nie. Komu wierzyć ? Jest 50%, ze mówią prawdę. Co do ECE to jestem tu dosyc
              kompetentną osobą i dlatego nie moge napisać tego co wiem. Moge tylko napisać,
              że przecieki do prasy lub oświdczenia jednej i drugiej strony to w takich
              przypadkach element gry negocjacyjnej (mogę tylko napisać, że za Jurczyka umowe
              dyktowała jedna strona, a w tej chwili są to negocjacje) . Z każdym inwestorem
              nie ważne co się pisze i mówi; ważne co jest napisane w umowie (tu przyklad
              Jurczyka), a najlepiej jak o rozmowach z inwestorem wszyscy się dopiero
              dowiadują jak już jest wszystko uzgodnione (np. Stargard). Tutaj uważam, że
              polityka nowych władz jest jak najbardziej prawidłowa. Przecież to w ich
              interesie byłoby chwalić się ilu i jakie firmy są chętne na Dąbie, ale moim
              zdaniem bardzo dobrze robia, że prowadzą rozmowy w ciszy. W naszym województwie
              najlepszy w rozmowach jest burmistrz Goleniowa (dobry jest również Stargard) i
              sprzedaje informacje dopiero po podpisaniu przedwstępnej umowy.
              • andreas.007 Re: sto dni spokoju a moze sto dni... 02.05.07, 13:07
                ja sie ciesze, ze z DojczAfricana nie prowadzono rozmowy w tajemnicy...
                bardzo sie ciesze i pan Krzystek tez zapewne,
                bo teraz moze w tajemnicy przed mieszkancami prowadzic negocjacje...
                na temat Dabia!

                Powiadasz, ze moze powiadomiono,
                bo wysłac innego członka zarzadu czy kompetentnego,
                to juz nie było... z kogo wybrac?
            • andreas.007 Re: sto dni spokoju a moze sto dni... 02.05.07, 13:04
              "Dlatego, że trudno poznać i wymienić załogę w tydzień "

              Sedina naprawde uwazasz, ze kazda ekipa musi wymieniac załoge...?

              Gdyby kilkaset lat temu myslano tak, jak mysla "nasze" ekipy,
              to na pewno nie byłoby w Szczecinie Wałów... Chrobrego!
              W tym miejscu stałyby baraki!

              Rozumiesz?
              Kazda ekipa mysli własnie tylko do konca swojej kadencji...

              Pierwsza rzecz to wymiana załogi...

              Zakładanie, ze Ci którzy dotychczas pracowali na stanowiskach podległych,
              byli do niczego, a teraz z naszej naszosci sa lepsi...
              jest idiotyzmem, bo jak tak bedzie myslała nastepna ekipa...
              to mamy co mamy!

              Wyobrax sobie druzyne i kazdy trener pierwsze co robi,
              to wymienia cała załoge... masz Pogoń!

              Nie nalezy wymieniac załogi, ale pokierowac ta załoga w dobrym kierunku,
              w koncu ktos musi załozyc, ze załoga jaka jest taka jest,
              ale trzeba z ta załoga wreszcie wypłynąc z tego portu w morze!
              A na razie nasz okret co kilka lat wymienia załoge...
              • andreas.007 Re: sto dni spokoju a moze sto dni... 02.05.07, 13:24
                pewnikiem jednak niektórzy załuja, ze mamy te Wały Chrobrego...
                bo gdyby stały tam baraki, to mozna by prowadzic tajemnicze negocjacje
                w sprawie wybudowania tam Galaxy2...
                Taki teren, taki teren.... ;)))
                • Gość: andreas teraz rozumiem dlaczego Szczecin zostaje w tyle! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.07, 14:57
                  Sedina z Twoich rozważan wynika, ze kazda kolejna ekipa potrzebuje
                  roku na wymiane, jak piszesz, załogi!
                  To proste do policzenia...
                  Jezeli w innych miastach ot chocby Wrocław, Poznań czy 3miasto
                  nie wymieniaja załogi to znaczy, ze w kazdej kadencji
                  zaoszczedzaja na konkretna prace 1 rok!

                  Jak policzymy, to na kazde 4 lata nasze miasto traci JEDEN ROK!
                  ale to nie wszystko, bo przeciez Ci nowi musza sie wdrozyc -
                  to pewnie kolejny ROK!

                  Tracimy wiec co 4 lata jakies DWA lata!

                  Czyli władze nasze moga cos zdziałac przez najwyzej dwa lata!

                  Ale przeciez ostatni rok, to juz tylko przygotowania do wyborów
                  ewentualnie "cementowanie kanalizacji" dla nastepców!

                  Zostaje wiec z tych CZTERECH LAT jedynie ROK!!!!

                  Władza wybrana na cztery lata, robi cos tylko przez rok!
                  Rozumiem teraz, ze oceniac mozna tylko rok ich pracy! ;(
                  • Gość: Sedina Re: teraz rozumiem dlaczego Szczecin zostaje w ty IP: 83.168.111.* 03.05.07, 01:13
                    Andreas może inaczej. Chodzi mi o to, że załużmy, ze chcesz dobrze, wchodzisz
                    do nowej firmy i chcesz, zeby były podejmowane dobre decyzje. Tak naprawdę
                    większość ich podejmujesz nie ty tylko twoi pracownicy i czy jesteś w stanie
                    następnego dnia po wyborach wiedzieć który z nich nadaje się do pracy, a który
                    nie. Jeżeli jesteś to znaczy moim zdaniem, ze podejmujesz decyzję nie
                    merytoryczne tylko na podstawie podpowiedzi albo legitymacji partyjnej. Żeby to
                    wiedzieć trzeba trochę czasu.Tak jak piszesz Wrocław, Gdynia czy np. Goleniów
                    potrzebują o wiele mniej czasu na działanie, a to dlatego, że tam sie nie
                    zmienili Prezydenci. Jak powiedzieł Szczurek (Gdynia) dobranie "załogi" zajeło
                    mu 8 lat, Dutkiewicz (Wrocław)chyba jest zdolniejszy bo twierdzi, że 3. Haken
                    przez dwa lata też nie wybudowłby Wałów Chrobrego. On rządził tyle lat, że mógł
                    wszystko zaplanować i zrealizować. Tak z ciekawości ile lat trwały prace nad
                    projektem Wałów czy Cmentarza ? Jako, że sami jesteśmy sobie winni, że
                    wybieramy takich Prezydentów to u nas czas jest marnowany i koncepcje
                    zmieniane. Co do umów wyjątek (Jurczyk) potwierdza tylko regułę. Ile czasu
                    rozmawiał Wrocław z LG czy Stargard z Bridgston za nim ludzie się dowiedzieli ?
                    Np. HP z Krakowem 3 lata, Toruń z Sharp- 2lata, a Kraków o budowie nowego
                    dworca do jego wybudowania 9 lat.
                    • Gość: andreas Re: teraz rozumiem dlaczego Szczecin zostaje w ty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 01:48
                      przepraszam Ciebie bardzo, ale Ty mówisz chyba
                      o najblizszych wspólpracownikach,
                      to sie zgodze...

                      Ale rozumiem, to jest dobór zastepców, członków zarzadu, sekretarza...
                      moze osób z biura, ale wybacz,
                      lecz ustalanie przez szefa PO, kto bedzie zajmował sie
                      komputeryzacja Książnicy i pracujacymi tam ludźmi...
                      wybacz wymiana wszystkich z zarzadów spólek miejskich,
                      a takze innych organizacji wojewódzkich,
                      a potem po szczeblach nizej.... nie przesadzaj!

                      Bo to jest wykazanie braku zaufania do szczecinian!
                      Przeciez to szczecinianie sa członkami innych partii,
                      czesto sa to koledzy z uczelni tych, którzy ich zastepuja jako swoi!
                      Czesto mieli oceny gorsze i doswiadczenie maja mniejsze!
                      Ale jest lojalny wobec partii do której nalezy
                      i jak powiedział pan Napieralski, ze broni godnosci członków
                      dajac im prace....

                      Częśc ludzi pracuje i dobrze wykonuje polecenia zwierzchników,
                      ale to nie od nich zależa deczyje, ale od przełozonych!

                      Wybacz jak prezydent czy wice powie utajniamy,
                      to co moze nawet najbardziej kompetentny pracownik urzedu...
                      chociazby wiedział, ze podpisywano niekorzystne umowy!

                      Wybacz nawet w sprawie papierologii - artykuł w Gazecie,
                      co moze urzednik, który musi przestrzegac prawo i decyzje przełozonego?

                      Żaden nowy dyrektor jak przychodzi do firmy
                      nie wymienia wszystkich kierowników...
                      owszem ma swoja sekretarke, ma moze zaufanego człowieka,
                      ale nie wymienia wszystkich!

                      To jest dopiero bzdura, jak kazda ekipa wymienia na swoja załoge!

                      Powtarzam to jest obrazanie ludzi!

                      Nie wierze, ba powiem wiecej znam ludzi z SLD, znam PO i z PiS!
                      I wybacz z kazdej tej opcji wskaze kretyna i kompetentnego...
                      ale wybacz stanowiska maja rózne w zalezności od tej własnie ekipy,
                      która wymienia załoge na poczatku zawsze!

                      tak Szczecin daleko nie zajedzie,
                      bo powtórze, jak kazdy kapitan najpierw wymienia załoge,
                      to ten okret nigdy nie wypłynie i dlatego toniemy!
                      Bo Ci nowi nie wiedza o dziurach i balastach!

                      Dobrym przykładem jest trener, który zmienia wszystkich zawodników,
                      mamy tu przykład POGONI...

                      I kazda ekipa robi nam taka POGON w urzedzie,
                      a potem mamy własnie w Szczecinie najwiekszy magistrat!
                      Potem mamy własnie w Szczecinie najwiekszy zakład pracy - urzednicy!
                      Bo kazdy chce miec swoich...
                      Potem mamy kary zasadzone za zwalnianie wbrew prawu...

                      Licz ile straci miasto, województwo na tych zwolnieniach...
                      Licz ile traci sie ludzi kompetentnych,
                      których trzeba zaprzegac do pracy, a nie wymieniac na swoich!

                      Takie truizmy plote, ze az mi głupio...

                      Poza tym, jak sugerujesz, pan Krzystek niczym innym sie nie zajmuje,
                      ba sugerujesz, ze tak bedzie jeszcze przez rok - tylko wymiana załogi!
                      Zrozumiałbym, jak bys wspomniał jednym słowkiem o reformie,
                      nie o wymianie załogi, ale o reformie...
                      to bym sie zgodził!

                      Ale Ty mówisz o wymianie załogi...
                      to jest nepotyzm, w którym Ty upatrujesz sukces i go legitymizujesz...

                      To nasze miasto zostawia w tyle za innymi...

                      Trzeba skonczyc z ta tradycja!

                      I powiem Tobie wiecej przy nastepnych wyborach
                      frekwencja bedzie 10 procent - bo ludzie juz wiedza,
                      że nepotyzm, kolesiostwo, partyjniactwoo jest takie sam...
                      po kazdej stronie!

                      Przeciez to czesto Ci wymieniani sa koledzy ze studiów, z pracy...
                      których fachowosc jest zblizona...
                      ale widac nie to sie liczy, ale przynaleznośc do okreslonej załogi!
                      To powoduje, ze zamiast dbac o profesjonalizm,
                      dbaja o lojalnosc...
                      • Gość: andreas Re: teraz rozumiem dlaczego Szczecin zostaje w ty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 02:32
                        a i jeszcze jedno - WAZNE!
                        Mówisz o doborze kadr, obserwacji i latach...

                        Przez pól roku rzadów pana Krzystka czy pana Obryckiego
                        słyszałem, słysze o zwolnieniach, ale nie słyszałem
                        w zadnym wypadku o zastrzezeniach co do pracy, wyników pracy...

                        Szczecin jak wiemy cierpi, cierpiał przez głupie decyzje,
                        ale nie urzedników niskiego szczebla, ale wyzszego!
                        Wybacz nie słyszałem, zeby pan Krzystek zwolnił kogos i podał do sadu,
                        czy tylko zwalniajac podał jako powód niegospodarnosc,
                        nie dośc solidne wywiazywanie sie z obowiazków, brak kompetencji...
                        Jeszcze ani razu - nie mów mi wiec o dobieraniu załogi
                        wzgledem umiejetnosci, bo to typowy nepotyzm polityczny!

                        Nawet w sprawie umowy z ECE - jezeli nawet ECE uznało
                        aneksy za niewazne, niekorzystne dla miasta...
                        to mam nadziej pan Krzystek w ramach eliminowania niekompetentnych
                        ustali winnych temu i zwolni i poda do sadu
                        za działanie na szkode miasta, za niegospodarnośc...?

                        Wtedy uznałbym, ze stara sobie dobrac skład...
                        ze wynajduje fuszerzy i zwalnia ich, a zatrudnia lepszych!

                        tego nie widze w działaniach PO!

                        Zwalnia sie ludzi, ale nie podaje jako powodu
                        ich niekompetencji, złej pracy - to by było dobieranie sobie załogi!
                        Wyszukiwanie słabych, zastepowanie lepszymi...
                        awansowanie dobrych...
    • beatrix13 Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 04.05.07, 23:06
      ilustracja wątku:

      youtube.com/watch?v=1e45dRabup4
      • Gość: Sedina Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... IP: 83.168.111.* 07.05.07, 03:34
        Andreas przepraszam, ale piszesz do mnie jakbym był co najmniej jednym z szefów
        miejscowych partii politycznych (nie jestem i nie chcę być- za duże bagno). Ja
        nie pisze o tym czym oni się kierują tylko czym powinni się kierować. W tym
        tekście poruszyłeś jedną ważną sprawę. Mi również brakuje bardzo tego, zeby
        niektóre sprawy oddać do sądu. Niektóre bym oddał, tylko, że po pierwsze u nas
        sądy szczególnie w sprawach gospodarczych tak naprawdę nie wiedzą o co
        chodzi.Po drugie najważniejsze straty dla miasta są w przypadkach bardzo
        trudnych do udowodnienia. Trudno "skazać" urzędnika za to, że np. nie był miły
        dla inwestora, przygotował słabą ofertę (jakby nie przygotował to mozna mu coś
        zarzucić jak przygotuje byle jaka to nic mu nie zrobisz). Wysłał interesanta to
        20-tu innych wydziałów zamiast go obsłużyć. Wydał decyzję później niż mógł to
        zrobić. Zamiast zachwalać inwestorowi miasto pokazywał mu wady. Jest dużo spraw
        nie wymiernych z którymi na co dzień każdy się styka i naprzykład dlatego
        chodzi do tego sklepu, a nie innego. Dlatego procesów jest tak mało. Jak
        Czesnemu udowodnić, że pojechał do RPA nie na wycieczkę tylko pracować ? Jak
        innemu "orłowi", że powinien wiedzieć, że za 11 mln to może wybudować sklep, a
        nie teatr. Wiekszość spraw mogą werfikowac tylko wyborcy; problem polega tylko
        na tym, że nie chodzą na wybory (uważają, że i tak nie mają na nic wpływu),
        wybierają głównie "negatywnie" (ten był do dupy to teraz kto inny),
        ludzie 'nowi' nie tworzą lub nie zapisują się do partii jak tylko zobaczą, ze
        polityka to tak naprawdę nie praca dla ludzi tylko gra
        interesów "swoich", "wrogów" i własnej kariery.
        • andreas.007 Re: Malkontenci, krytyka, nadzieja i wiara... 07.05.07, 10:36
          Masz racje, wiele spraw nie da sie pociagnąc do sądu,
          ale na pewno da sie potraktowac jako powód do zwolnienia czy nagany,
          a nie trzeba zwalniac wszystkich, by robic dla wszystkich konkurs!
          Bo wiadomo, ze chodzi o zwolnienie konkretnych
          i zatrudnienie innych konkretnych!

          Teraz przychodzi mi do głowy sprawa wrzucenia rur kanalizacyjnych
          do kanału, a po wyciagnieciu okazało sie, ze sie odkształciły...
          jak wiem częśc udało sie wykorzystac!
          Teraz sprawa larsenów, które sprzedano po cenie złomu...
          jest wprawdzie wycena rzeczoznawcy, ale za kilka miesiecy
          przekonamy sie ile ona była warta, gdy miasto odkupi je do wzmacniania nabrzezy
          od firmy wykonujacej te prace!

          Poza tym niedopilnowanie obowiazków czy zaniedbanie
          mozna jednak rozstrzygnąc sadownie!

          Ale generalnie chodzi mi nie tyle o sądzenie sie,
          ale pokazanie, ze chodzi o kompetencje i fachowośc,
          a nie o przynależnośc partyjna w tej familiadzie PO!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka