Gość: cxi
IP: 81.190.126.*
16.08.07, 20:59
Zapewne (a może) byłem jedyną osobą ze Szczecina, która w dniu 9
sierpnia br. na warszawskim lotnisku widziała przed odlotem do
Odessy Jerzego Zimowskiego wraz z żoną Janiną Paradowską.
Oglądali tam odzież w ekskluzywnym butiku, jednakze nic nie kupili.
Tam też ich widzieliśmy, a Pani redaktor Janinie Paradowskiej
pogratulowałem Jej publicystyki.
Z tego samego lotniska, wkrótce po Jerzym Zimowskim (miał lot
wcześniej) - odleciałem o 11.45 do Lwowa, a tym samolotem do Lwowa
wyleciał też Pan notariusz Andrzej M. (były Szef Jerzego Zimowskiego
w MSWiA), mający podobnie jak i ja - drobne kłopoty papierkowe na
lwowskim lotnisku.
Moja żona pytała przy tym b. Ministra, dlaczego podróżuje jak zwykły
śmiertelnik, nie zaś jak były VIP.
Jestem ciekaw, czy przypadkowo, jak ja z żoną - Pan Andrzej M.
spotkał na lotnisku Państwa Zimowskich.
Przed godziną powróciłem ze Lwowa, zajrzałem do internetu i taka
wiadomość.
Odchodzimy nieoczekiwanie z tego świata, w każdej możliwej sytuacji.
Bądźmy na to przygotowani.