Dodaj do ulubionych

Ewa Podgajna o "Weselu" Anny Augustynowicz

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 02:33
Kiedy czytam tę recenzję, to niestety mam wrażenie, że byliśmy na
innych premierach. Jest w niej bowiem tylko jedno zdanie, z którym
się zgadzam: widownia „świeciła wolnymi miejscami, których po
przerwie było jeszcze więcej.” To najlepiej oddaje odbiór tego
spektaklu.

„Dramat Stanisława Wyspiańskiego reżyserka czyta na nowo”.
Hmmm. Może i czyta, ale z tego czytania niewiele wynika, bo żadnego
klucza ani pomysłu na przedstawienie nie zobaczymy. Zobaczymy za to
rzeczywiście „ascetyczny teatr”, czyli pustą scenę, na której ubrano
na czarno aktorzy przez cztery godziny wygłaszają swoje kwestie.
Kwestie te są przerywane jednostajnym przytupem, który już po
godzinie zaczyna widza solidnie drażnić.

"Wesele Wyspiańskiego zawsze dawało aktorom możliwości tworzenia
wielu interesujących kreacji aktorskich”.
Oczywiście, że dawało, ale w tym przedstawieniu niewielu aktorów te
możliwości wykorzystuje. Symbolem tego nieudanego przedstawienia
jest dla mnie Wernyhora. Postać, która powinna symbolizować
tajemnicę, siłę, wyzwanie, a na scenie widzimy ni to karykaturę, ni
to parodię legendarnego lirnika. Niestety często też aktorzy nie
rozmawiają ze sobą jak postacie z Wesela, lecz mówią jak licealiści
czytający rymowany tekst. W efekcie rzutuje to na spójność przekazu
i sprawia, że postacie nie są przekonujące. Gwoli sprawiedliwości
chciałbym zaznaczyć, że niektórych aktorów to nie dotyczy, bo są tu
także dobrze zagrane postacie, np. Nos, Rachela, Rycerz, Poeta.

Obawiam się, że szczególnie dla młodzieży szkolnej ten spektakl
będzie niestrawny. Jeśli robi się czterogodzinne przedstawienie, to
należy mieć dobry pomysł jak widza chwycić i nie puścić. Nawet na
twarzach tych widzów, którzy dotrwali do końca, nie widziałem
wzruszenia, zadumy, zachwytu – to byłaby najlepsza recenzja tego
spektaklu. Widziałem natomiast jak się wyludniły dwa rzędy przede
mną, a także to, że część osób nie biła braw.

„Czy własny język teatralny nie staje się dla reżyserki szablonem
niemocy?”
Otóż to.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka