Gość: KiBiC
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
23.08.01, 23:38
Islandia do dnia dzisiejszego była kojarzona w Szczecinie tylko z gejzarami,
wyspą i skałami. Sądzę że od dziś przynajmniej grono sympatyków piłki nożnej w
naszym mieście do tych cech doda jeszcze jedną - chęci. Bo na pewno chęci
awansu do pucharu UEFA piłkarzom Fylkuru nie można odmówić, czego nie można
niestety powiedzieć o "gwiazdach" naszego lokalnego futbolu.
Prawdą starą jak świat jest fakt, iż w celu osiągnięcia pozytywnego
rezultatu choćby najprostszego działania jest chęć. Trzeba chcieć się napić aby
nie być spragnionym, trzeba chcieć zjeść aby być sytym. W sporcie - w tym
również i w piłce nożnej - żeby wygrać trzeba chcieć. Nie można również
lekceważyć żadnego rywala choćby każdy twierdził że jest Bóg wie jak słaby. A
właśnie te dwa czynniki w sumie sprawiły że na europejskie pucharzy yrzeba
będzie w Szczecinie poczekać.
Początkowo chciałem napisać komentarz do meczu, lecz po chwili zadałem
sobie pytanie - po co ? Cała Polska i tak to widziała a kibice którzy jak
zwykle w Szczecinie nie zawiedli są i tak bardzo rozgoryczeni. Żenada to chyba
słowo najtrafniej oddające to, co działo się na boisku. W tym miejscu chciałbym
podziękować za zaangażowanie Kazimierzowi Węgrzynowi i Darkowi Dźwigale -
jedynym zawodnikom którzy podczas tego meczu chcieli. Chciałbym poruszyć
natomiast inny aspekt tej sprawy - temat zdawałoby się tabu. Brzmi tajemniczo ?
Jak mówi porzekadło - gdy nie wiadomo o co chodzi chodzi o pieniądze.
Ile zarabia zawodowy (sic !) piłkarz w Szczecinie ? Przyjmijmy że
rocznie jakieś 200 tysięcy złotych (wynagrodzenie, premie itd.) Kwota dla
zwykłego zjadacza chleba nieosiągalna , zważywszy poziom bezrobocia w regionie.
Załóżmy że zjadacz zarabia netto 1500 złotych (wielu chciałoby tak zarabiać)
zatem rocznie jakieś 10 razy mniej niż zawodowiec, pracując cały rok po 8
godzin dziennie. Kiedy zjadaczowi nie chce się pracować zostaje z pracy
wyrzucony, kiedy piłkarzowi nie chce się grać - mówi się o spadku formy, złym
przygotowaniu fizycznym lub kondycyjnym ,zaległościach finansowych klubu itp.
Paranoją swego rodzaju jest to, że piłkarz zostaje "oczyszczony" i nikt mu nie
powie złego słowa. Zjadacz gdy zastrajkuje dostaje częst wymówienie z roboty,
piłkarz natomiast jest biedny, pokrzywdzony i domaga się swoich - jakże
wielokrotnie przesadzonych - pieniędzy. Jednakże największą moim zdaniem farsą
jest to, że to zjadacz przychodzący na stadion utrzymuje piłkarza -
przynajmniej w polskiej ekstrakalasie gdzie chyba żaden klub nie potrafi
wygenerować funduszy z innych działań niż sprzedaż biletów, gadżetów, praw do
transmisji i kiełbasek. Każdy zjadacz który jednak kupi bilet oczekuje
przynajmniej jednego - chęci do gry ze strony piłkarza. I kiedy jej nie ma
czuje się po prostu oszukany (jak skandowało wielu kibiców - okradziony). To
mniej więcej jak kupić bilet do kina na dramat a w zamian objerzeć na ekarnie
karykaturalną kreskówkę. Uwazam t oza dobry opis tego, co działo się przy
Twardowskiego na stadionie Pogoni.
Nie chcę powiedzieć że w drużynie Pogoni nie było chęci - chodzę od lat
na mecze drużyny z którą chciałbym się pod względem piłkarskim utożsamiać i
muszę przyznać że jeszcze przed epoką wielkich pieniędzy z malowniczej Turcji
mimo porażek portowców można było być świadkiem emocjonujących meczów, gdzie
grali zawodnicy którym można było zarzucuć wiele oprócz jednego - woli walki i
zwycięstwa. Ostatnie miesiące pokazują chyba dobitnie jakie spłycenie tych
wartości dokonało się w tej drużynie. Każdy z piłkarzy chce tylko wielkich
pieniędzy i najlepiej transferu na Zachód, często nie ważne gdzie tylko za ile.
Pragnę w tym miejscu podkreślić że niektórzy z zawodników moim zdaniem
uczciwie pracują na chleb. Do ich postawy trudno mieć zastrzeżenia jak choćby
wspomniany już Węgrzyn, Dźwigała, Szypowski czy ostatnio Podbrożny. Chyba
dlatego do tej pory jeszcze regularnie chodziłem na każdy mecz żeby móc docenić
ich wysiłek. Cała reszta niestety gra tak jakby uważała że na następny mecz i
tak przyjdą kibice - zjadacze i zostawią te parę złotych. Nic bardziej mylnego -
nikt nie da się w kółko oszukiwać...
To chyba tyle, i tak za bardzo się rozpisałem. Jeśli czytelniku
dobrnąłeś do końca mojego komentarza i masz swoje uwagi - zapraszam do dyskusji.
Serdecznie dziękuję tym wszystkim którzy w sposób godny najlepszych
kibiców podziękowali za ambicje drużynie z Fylkiru.