mart.ha12
08.02.08, 20:27
dzisiaj/8 lutego/ ok. god.14 na przejsciu na swiatlach
ul.Krzywoustego rog Boh.W-wy w Szczecinie obserwowalam scene, ktora
mna wstrzasnela; pani ok.50 szczupla, ruda, w ciemnym plaszczu
ciagnela drobinke - chlopca,dobrze juz chodzacego, ale bardzo,
bardzo mikrego, o b.jasnej karnacji, dziecko b. chude, wiek od. 2
lat- ktory bardzo glosno plakal, ciagnela-za wrzynajacy sie w garlo
plaszcz zakonczony kapturem.Kaptur trzymala w prawej dloni i glosno,
z pogarda instruowala owa drobinke, ze nastepnym razem wezmie na
niego smycz. Chlopiec nawet protestowac nie mogl za bardzo, bo 1 -
ten plaszcz wgryzajacy sie w gardlo, 2 - szedl , a gdy nie chcial,
to plynal w powietrzu.I tak na moich oczach przebyli trase od polowy
Krzywoustego, za apteke na rog gdzie mocno pokrzykujac usilowala owa
wstretna baba swoje braki emocjonalno-kulturalne wszystkim
udowodnic. Drobinki zal, bo co owa drobinka ma za zycie. Juz lepiej
w zlobku lub przedszkolu byloby - tam az tak sie nie znecaja, a
jakby juz to ilosc gowniarzy na 2-3 opiekunki i jest mala szansa na
chwile spokoju dla drobinki.
Nie wiem czy owa straszna baba, to babcia, czy opiekunka dorabiajaca
sobie do emerytury. DROBINKI ZAL.