Dodaj do ulubionych

Maleszka pisał w GW pod pseudonimem

29.06.08, 19:41
elem a dzienikarze GW okłamywali nie raz że to tylko pracownik techniczny.
Pracuje bo jest słaby psychicznie i mógłby z sobą skończyć.W filmie trzech
kumpli z ukrytej kamery widać jak maleszka konsultuje teksty z dzienikarzami .
Jaka jest wiarygodność np wrońskiego który twierdził że to pracownik
techniczny . Czytelnicy maleszce płaciliśmy nieświadomie pensje wbrew sobie,
był tyle lat na naszym utrzymaniu.
Maleszka pisał do Wyborczej pod pseudonimem"
Lesław Maleszka, już po ujawnieniu jego agenturalnej przeszłości, nie tylko
współredagował Gazetę Wyborczą, ale - wbrew zapewnieniom redakcji - pisał
artykuły pod pseudonimem "Elem" - ujawnił w tvp.info Aleksander Kaczorowski,
zastępca redaktora naczelnego "Newsweeka".
- Jesienią 2001 roku, po ujawnieniu przez dawnych kolegów Maleszki jego
agenturalnej przeszłości, w redakcji "Gazety Wyborczej" zapadły decyzje, że
pozostanie on w pracy, że będzie nadal redaktorem i że nadal będzie publikował
pod pseudonimem. Pseudonim ELEM - od inicjałów Lesława Maleszki - został
wybrany po kilku tygodniach . Teksty tak podpisane ukazały się - powiedział w
programie Rafała Ziemkiewicza "O co chodzi" Aleksander Kaczorowski, który w
czasie, gdy sprawa Maleszki została ujawniona, pracował w "Gazecie Wyborczej".

- Praktycznie od początku było jasne ze Maleszka zostanie w gazecie. To była
osobista decyzja Adama Michnika, którą przeforsował wbrew większości redakcji.
- mówił Kaczorowski.
REKLAMA Czytaj dalej
Obserwuj wątek
    • Gość: kiełbaska Re: Maleszka pisał w GW pod pseudonimem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.08, 19:49
      Nędzni obywatele, nędzni czytelnicy, nędzna redakcja, nędza moralna
      i wszystko. A o co chodzi? A co miał z głodu umrzeć?, A co miał z
      sobą skończyć? A może miał na kolanach prosić? Dumny człowiek z tego
      maleszki. Dumny i prawy. Żył z pisania.
    • Gość: aysy czy komunizm rzeczywiście i w ogóle upadł ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.08, 19:58
      Komunistyczny agent wpływu jeszcze około 20 lat po formalnym upadku
      komuny, a przynajmniej tak ogłosiła to babeczka Michnika , miał
      możliwość wpływać na opinię publiczną. czy ta komuna rzeczywiście
      upadła skoro agenci wpływu komunistycznej bezpieki mogli pisać w
      piśmie o takim nakładzie za wiedzą a nawet naciskiem redaktora
      naczelnego o np lustracji lub polityce zagranicznej Polski?
    • as9943 Re: Maleszka pisał w GW pod pseudonimem 29.06.08, 20:02
      Wy tam dzienikarze lokalni to nic nie macie do gadania ale kierownictwo w
      centrali na czele z adamem to macie beznadziejne.Wasza wiarygodność sięgnęła
      maleszki.
      • Gość: aysy jak organ PZPR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.08, 20:08
        podobnie jak dziennikarze organu PZPR w czasach prl patrzyli sobie
        pod nogi spuszczając oczy bo jak towarzysz sekretarz kazał kto
        śmiałby się przeciwstawić. przeciez straciłby pracę ! ponadto
        nadgorliwie ten fakt ukrywano przed opinię publiczną. czy naprawdę
        komunizm w środowisku wyborczej tak do końca upał ? widzę analogie
        niestety.
        organy prasowe PZPR przepraszam bo w tamtych dziennikach jawnie
        agenci nie pracowali jako redaktorzy.
        • Gość: up Re: jak organ PZPR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.08, 20:20
          nadal pracuje tyle że w Agorze
          • Gość: twarda wazelina Re: jak organ PZPR IP: *.chello.pl 29.06.08, 20:29
            Czy ktoś z państwa co ma przedsiębiorstwo , albo firmę zamówi reklamę swoich
            produktów lub firmy w gazecie co świadomie zatrudniła i płaci również z
            pieniędzy reklamodawców współwinnego śmierci młodego człowieka , który został
            zakatowany tylko za to ,że chciał poczytać Sołżenicyna?
    • Gość: cbdo A Michnik to nie psedonim???! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.08, 20:58
      .
    • korfi Gwoli ścisłości 29.06.08, 23:12
      Napisał jeden tekst po ujawnieniu że był kapusiem
      Oto on:
      "Niemieckie spory

      [podpis] ELEM

      Gazeta Wyborcza nr 126, wydanie waw z dnia 01/06/2002 - 02/06/2002
      ŚWIĄTECZNA, str. 22

      Zdawać by się mogło, że trudno o temat bardziej akademicki.
      Tymczasem czwarta już książka młodego publicysty "Tygodnika
      Powszechnego" powinna być lekturą obowiązkową dla każdego, kto chce
      zrozumieć głębsze motywy niemieckiej polityki ostatnich lat -
      zaangażowanie tego kraju w rozszerzenie współpracy europejskiej i
      wprowadzenie wspólnej waluty, przyjęcie na siebie roli
      swoistego "adwokata" Polski w strukturach euroatlantyckich, udział
      Bundeswehry w misjach pokojowych w Kosowie i Afganistanie czy
      stanowisko niemieckiego rządu i przemysłu w kwestii odszkodowań dla
      robotników przymusowych w III Rzeszy. W żadnym bowiem państwie, poza
      Niemcami, spory historyków nie trafiają na czołówki największych
      dzienników. Nie ma narodu bardziej uwikłanego w przeszłość.

      W wieku XX Niemcy przeżyły dwa okresy nienormalności. Najpierw - na
      początku lat 30. - paranoiczne wizje "rasy panów" pchnęły ów naród w
      paroksyzm agresji i nienawiści. Po upadku nazizmu (zwłaszcza od
      połowy lat 50.), w reakcji na klęskę i rozmiary ujawnionych zbrodni,
      zapanowała narodowa neurastenia. Polegała ona, po pierwsze, na
      zakwestionowaniu całej historii. Od bitwy Germanów z legionami
      rzymskimi w Lesie Teutoburskim po marzenia romantycznych filozofów i
      poetów - we wszystkim widziano zasiew, z którego nieuchronnie
      zrodzić się musiał Holocaust. Towarzyszyło temu gruntowne odrzucenie
      samego pojęcia "patriotyzm" rozumianego jako odwoływanie się do
      wspólnego dziedzictwa kulturowego. Jedyny pozytywny kontekst, w
      którym wolno było używać tego słowa, dotyczył demokratycznej
      konstytucji i stabilnej gospodarki.

      Po drugie, neurasteniczny charakter miało pojęcie "zbiorowej winy" i
      nakaz kultywowania zbiorowych wyrzutów sumienia. W podtekście kryła
      się myśl, iż Niemcy są niemal genetycznie obciążonym narodem
      zbrodniarzy, a uparcie, przy każdej okazji przywoływana pamięć o
      Zagładzie jest dla dzieci, wnuków i prawnuków jedynym lekarstwem
      gwarantującym, że nie wkroczą na drogę ojców.

      Po trzecie wreszcie, postawom owym towarzyszyła głęboka wrogość do
      armii. To właściwe słowo dla opisania sytuacji, w której oficer
      Bundeswehry nie odważył się wyjść z koszar w mundurze, by nie
      spotkać się na ulicy z ostentacyjnie manifestowaną pogardą
      przechodniów.

      W takim klimacie umysłowym Niemcy wkroczyły w lata 90. i musiały
      sobie odpowiedzieć na pozornie oczywiste pytanie: czy wypada cieszyć
      się ze zjednoczenia? Czy przypadkiem nie otwieramy w ten sposób wrót
      do nacjonalizmu?

      Tym właśnie kwestiom poświęcona jest książka Pięciaka. Opowiada o
      sporach, jakie wybuchły wokół pracy Daniela Goldhagena (który
      otwarcie stawiał tezę o "dziedzicznej" winie Niemiec), wokół prac
      historyków Joachima Festa i Ernsta Noltego, projektów budowy w
      Berlinie pomnika ofiar Holocaustu i centrum wypędzonych, wokół
      wystawy "Zbrodnie Wehrmachtu", wypłat dla ofiar pracy niewolniczej w
      państwie Hitlera czy wreszcie sporów o udział niemieckiego lotnictwa
      w bombardowaniach Serbii.

      Pięciak pisze o pamięci obciążonej, która z tej racji musi być
      szczególnie wstrzemięźliwa i ostrożna. W sporze pomiędzy pisarzem
      Martinem Walserem i przewodniczącym Rady Żydów Ignatzem Bubisem -
      który to spór zaangażował czołówkę niemieckich intelektualistów -
      rację mieli obaj adwersarze. Miał rację Walser, gdy mówił: "Nikomu
      nie wolno negować haniebnej zbrodni, jaką była Zagłada, ale też
      żaden Niemiec, który nie żył w tamtych czasach i nie przyłożył ręki
      do eksterminacji Żydów, nie musi czuć wyrzutów sumienia". Ale miał
      też rację Bubis, gdy replikował: "Musi pan mieć świadomość, że
      odrzucając skruchę, otwiera pan drogę tym, którzy zechcą negować
      wyjątkowość Holocaustu i patrzeć nań jako na akt podyktowany przez
      zwyczajne >>okoliczności historyczne<<".

      Oczywistą rację mieli organizatorzy wystawy przypominającej zbrodnie
      Wehrmachtu na ziemiach podbitych przez Rzeszę. Ale też rację mieli
      autorzy listów do gazet skarżący się, że w latach 40. nikt ich nie
      pytał, czy chcą służyć w armii Hitlera. Mają część racji historycy
      twierdzący, że nazistowskie hordy podbiły i skolonizowały naród
      niemiecki, zanim ruszyły na Europę. Polacy, którzy doświadczyli
      brutalności Wehrmachtu, lecz także przymusowego milczenia i biernego
      posłuszeństwa pod rządami totalitarnymi, powinni docenić wagę
      każdego z tych argumentów.

      Podobnie w 1999 r. rację miała ta część niemieckiej lewicy, która
      twierdziła, że to właśnie zbrodnie hitlerowskie nakładają na RFN
      obowiązek udziału w humanitarnej krucjacie dla obrony praw ludności
      Kosowa, wypędzanej i zabijanej przez Serbów. I jakąś rację mieli
      oponenci Joschki Fischera w Partii Zielonych, którzy przypominali,
      że niemieckie lotnictwo już raz bombardowało Belgrad - w 1941 r.

      Autor unika wyraźnych puent. W wielu miejscach podkreśla, że
      jesteśmy dopiero u początku debaty, w fazie, gdy dopracowuje się ona
      nowego języka. Niemniej jednak słowa, które padły w expose kanclerza
      Gerharda Schroedera - że Niemcy są narodem "normalnym" i "dorosłym" -
      mają w RFN wymiar przełomowy. Choć w każdym innym kraju skwitowano
      by je wzruszeniem ramion."
      Ale fakt że napisał.



      -------------------------------------------------------
      Każda akcja wywołuje co najmniej równy i skierowany przeciw niej
      krytycyzm
      • Gość: vigor Re: Gwoli ścisłości IP: *.chello.pl 29.06.08, 23:25
        Kłamiesz! Ale jesteśmy przyzwyczajeni, napisał dwa lub wiecej, podawali w TV
      • Gość: Vlad.H. jeden, dwa... IP: 80.53.41.* 30.06.08, 01:01
        co za roznica skoro mial wplyw na teksty innych dziennikarzy... ksztaltowal to
        co pisza inni i sam popelnil cos po drodze...
        ciekawi mnie jak spadnie sprzedaz GW po tej wiadomosci... czy to poczatek konca
        salonu?

        To co powiedzial w niedziele Jacek Sobala salon wytworzyl sytuacje w ktorej
        kazdy kto osmiela sie mowic o lustracji jest automatycznie zwolennikiem
        Kaczynskich a wiec oszolomem... to podobny rodzaj zaklamania jak nazywanie
        antysemita kazdego ktory odwazy sie nie miec opini zbieznej z salonem... tylko
        spiajacy prawde z usta Adama dostapia zaszczyty bycia nazwanym PRAWDZIWYM
        EUROPEJCZYKIEM.
    • Gość: GWPO GW + PO = Maleszka IP: *.szczecin.mm.pl 29.06.08, 23:40
      Widocznie gazeta wyborcza i platforma obywatelska promują takich ludzi w swoich
      szeregach.
    • Gość: czekając.na.godota Próbka tekstów Maleszki pod pseudonimem Ketman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 06:51
      1977 maj 8, Kraków - Informacja operacyjna TW "Ketmana" o
      okolicznościach śmierci Stanisława Pyjasa i niezależnym śledztwie w
      tej sprawie złożona kpt. Stanisławowi Nowakowi

      źródło: TW ps. "Ketman"
      Kraków, dnia 8 V 1977 r.
      Przyjął.: kpt. S[tanis.aw] Nowak1
      Miejsce: MK "Wanda" Tajne spec[jalnego] znaczenia

      Informacja operacyjna
      w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa
      1) W dniu wczorajszym ok. godz. 17.00 poinformowałem o śmierci S
      [tanisława] Pyjasa L[ilian´] Batko i B[ogus.awa] Sonika,
      znajdujących się w mieszkaniu Batki. Około 15 minut po rozmowie B
      [ogusław] Sonik wyszed. zatelefonować do – jak twierdzi. - Wojtka
      Ostrowskiego w Warszawie. Wrócił po 30 min. z J[anem] A[ndrzejem]
      Kłoczowskim. Z Kłoczowskim, Sonikiem i Batko rozmawialiśmy do godz.
      18.00, po czym Lilka poszła na dworzec PKP, mając zamiar jechać z
      grupą późniejszym pociągiem do Kielc, ja zaś zostałem z Sonikiem w
      Krakowie, w związku z planowanym przyjazdem delegacji z Warszawy. W
      chwilę później udałem się do "Żaczka", gdzie przebywałem ok. 1,5
      godz., rozmawiając z wieloma osobami. M.in. B[ronis.aw] Wildstein i I
      [wona] Galińską, którzy byli w prosektorium, mówili mi, iż Pyjas
      miał liczne rany twarzy od uderzeń, dziurę w skroni za oczodołem, a
      nawet, wg Galińskiej - rany na szyi od uderzenia ostrym przedmiotem.
      Następnie ok. godz. 20.00 przybyłem ponownie do Sonika, czekałem na
      niego dłuższy czas (jak się okazało, był on w tym czasie równie.
      w "Żaczku", gdzie m.in. rozmawia. z B[arbarą] Jezierską w sprawie
      nieprotokołowania przez MO zeznań o anonimach na S[tanis.awa]
      Pyjasa), po czym na piechotę udaliśmy si´ do J[ózefa] Ruszara.
      Ponieważ. nie zastaliśmy nikogo w domu, powróciliśmy do centrum i w
      par´ minut po 23.00 Sonik dzwonił ponownie do Ostrowskiego5 (na
      numer zaczynający się od cyfry 43 lub 44; numer ten wraz z
      wiadomościa o telefonie od Ostrowskiego przyniósł. do Bogusia - pod
      jego nieobecność - S[tanis.aw]. Krasnowolski). Sonik mówił
      Ostrowskiemu m.in. o dodatkowych szczegółach śmierci, twierdził, iż
      MO nie tyle nie protokołowała wiadomości o anonimach, ale czyniła to
      raczej fragmentarycznie, oraz umawiał się co do przyjazdu delegacji
      z Warszawy.
      Następnie z aparatu przy "Jamie Michalikowej"7 Sonik dzwoni. do
      Franciszka Drausa, którego wprowadza. w szczegóły całej tej sprawy.
      Noc spędziłem w mieszkaniu B[ogus.awa] Sonika, nad ranem przybyła
      tam delegacja z Warszawy (Sewek Blumsztajn i jeden z uczestników
      spotkania w Gorcach, imieniem Pawe.) - z instrukcjami opracowanymi
      przez jednego z adwokatów z Warszawy, dotyczącymi śledztwa studentów
      w sprawie śmierci S[tanis.awa] Pyjasa.
      Instrukcje te omawialiśmy razem z B[ogus.awem] Sonikiem i I[rena]
      Felska w kościele Dominikanów. Zawierały one m.in. następujace
      punkty:
      - charakterystyka osobowości Pyjasa, ze szczególnym uwzględnieniem
      takich cech, jak jego działalność opozycyjna, wrogość wobec MO, brak
      wrogów osobistych, represje ze strony SB w ostatnim okresie itd.;
      - charakterystyka dzielnicy i miejsca śmierci (specyfika terenu,
      szczególnie zaś jego nocnego życia, kwestia patroli MO, pełny zestaw
      fotografii miejsca zbrodni);
      - przebieg rozmów studentów (o ile to możliwe, raczej studentek) z
      mieszkańcami kamienicy, gdzie zginał Pyjas, na temat hałasów oraz
      form śledztwa (należy się więc dowiedzieć m. in., czy robiono
      fotografie zabitego i pod jakim katem, czy użyto psa milicyjnego,
      czy stosowany [by.] rozpylony gips itd.; nie zapamiętałem wszystkich
      tych spraw, które dotycza procedury stricte kryminalistycznej,
      zupełnie mi nieznanej);
      - komplet informacji związanych z przebiegiem śledztwa prowadzonego
      przez MO (m.in. sprawa protokołowania wiadomości o opozycyjnej
      działalności Pyjasa i o anonimach);
      - informacje na temat przyczyn śmierci (skierowanie zaufanego
      lekarza do Zakładu Medycyny Sadowej na Grzegórzeckiej; w związku z
      tym wymieniono nazwisko dra Deszcza), chodzi o opis zwłok;
      - poinformowanie w pełni zaufanego adwokata do czuwania nad ta
      sprawa, winien to być człowiek z Krakowa;
      - ustalenie planu dnia Pyjasa, jego kontaktów, w tym ze znajomymi,
      oraz zamierzeń.
      Dokumentację tę maja opracować studenci, część zeznań należy nagrać
      na magnetofon, pozostałe zaś spisać i podpisywać przez prowadzacych
      rozmowy. Egzemplarze na numerowanych stronach w postaci dokumentu
      przekazane będa następnie do KOR-u.
      3) W związku z ta sprawa ogół studentów "Żaczka" nie ma
      sprecyzowanego sadu, choć wielu podejrzewa MO o zabójstwo (zreszta
      te nastroje będa częścia następnej szczegółowej relacji - obecnie za
      wcześnie jeszcze, aby o tym wyrokować).
      Wśród "opozycjonistów" pojawiły się dwie koncepcje:
      - "umiarkowana" - wg której Pyjas miałby się wdać w awanturę z
      umundurowanymi lub cywilnymi funkcjonariuszami MO pod wpływem
      alkoholu, przeto został. wciagnięty w bramę i tam w ciemnościach
      pobity (m.in. sadza tak Blumsztajn, Sonik, chyba też Felska i
      Kłoczowski);
      - "skrajna" - wg której Pyjas został z premedytacja zamordowany
      przez SB dla zastraszenia środowiska opozycyjnego (tezę tę lansuje L
      [iliana] Batko).
      W uzupełnieniu do pkt 2. Na czele śledztwa studenckiego w sprawie
      Pyjasa ma stać F[ranciszek] Draus, w trakcie śledztwa nie wolno pod
      żadnym pozorem rozgłaszać wiadomości, iż to MO czy SB miałaby się
      przyczynić do śmierci Pyjasa, należy nawet dementować ten fakt.
      Chodzi o utrzymanie śledztwa w najściślejszej tajemnicy.
      5) J[an] A[ndrzej] Kłoczowski zdawał się´ być bardzo przejęty tym
      faktem śmierci.
      Dziś rano rozmawiał on z kardynałem Wojtyła w tej sprawie, zaś
      następna "dziewiatka" poświęcona będzie pamięci S[tanis.awa] Pyjasa.
      Kłoczowski zamierza.nawet przedstawić okoliczności jego śmierci z
      ambony, należy jednak wątpić, czy to zrobi.

      "Ketman"

      Za zgodność:
      Kpt. S[tanis.aw] Nowaka
      źródło: AIPN Kr, 0178/1, SOR "Optymiści", t. 2, k. 32-34, oryginał.,
      mps.
    • Gość: czekając.na.godota a w gospodarce ? ilu było i jest Maleszków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 07:41
      Iluż takich Maleszków funkcjonowało przy przydziale róznych
      niebanalnych koncesji np na bank, na częstotliwość telewizyjną lub
      radiową, w centralach handlu paliwami jak CPN, u dystrybutorów
      prądu, w komitetach kredytowych banków kilkanaście lat temu, przy
      obsłudze w przydzielaniu gruntów (Szczecin!) i wielu wielu innych
      instytucjach gospodarczych.
      Jakie straty poniosła gospodarka i społeczeństwo z tego tytułu ?
      -----------
      Póżniej możemy porozmawiać jeszcze o prokuraturze,
      sądownictwie .......
      • Gość: Doradca Re: a w gospodarce ? ilu było i jest Maleszków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 08:46
        Hey Godot.Jak otwierasz lodówkę u siebie w domu to czy przy
        chłodzonych lekach na uspokojenie nie stoją czasami agenci?Sprawdż
        też w szafie z ubraniami konspiracyjnymi.
        • Gość: as Weryfikacja ubeków za mazowieckiego to farsa IP: 85.219.206.* 30.06.08, 09:24
          ci co nie przeszli znależli miejsce w gospodarce z nadania ale nie
          zaczynali od handlu z chodnika albo zostali przyjmowani do policji
          tam weryfikacji nie było
          • Gość: meszka Nie kupuje tej ubeckiej gazety od paru lat i IP: *.adsl.inetia.pl 30.06.08, 10:43
            z przyjemnoascia patrze jak leca akcje na gieldzie.
            Tok Fm z audycjami gejowskimi,mlaszczacym żakowskim,stara
            parandowska nie pomoze.
            oj pójdziecie z ubekami pod młotek.
            • Gość: gazetek Re: Nie kupuje tej ubeckiej gazety od paru lat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.08, 15:37
              ta parandowska to jest "adin kaszmar" w rzeczy samej,
              (kto tego potworka tam zatrudnił?)
              żakowski rzeczywiście tak mlaszcze, że słuchać tego badziewia trudno.
              może zawsze jest na kacu i nie ma pod ręką wody mineralnej.
              zawsze na kacu? - może chłop przeżywa tamte lata ????
              wzorem dzisiejszego maleszki?
    • Gość: modus olbrzymie zainteresowanie pracą w Gazecie W :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 10:41
      Byli esbecy masowo składają podania o zatrudnienie w `Gazecie
      Wyborczej'.Konfidenci i ich oficerowie prowadzący chcą adiustować
      teksty, nie wychodząc z domu lub moderować forum kraj.
      • Gość: weszke z archiwum X IP: *.adsl.inetia.pl 30.06.08, 10:54
        video.google.pl/videosearch?q=Michnik&hl=pl&sitesearch=#
        • Gość: weszke Re: z archiwum X IP: *.adsl.inetia.pl 30.06.08, 10:58
          tu cos lepszego,tylko podklad muzyczny beznadziejny.
          pl.youtube.com/watch?v=qLLh2Jepn1Y
          • Gość: j-24 szukam pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 11:05
            jestem byłym TW.Mam duże osiągnięcia w tej pracy.Czuję się
            represjonowany i mam kłopoty z pracą w dziennikarstwie.Szukam pracy
            w jakiejś prestiżowej gazecie.Poradzcie mi jakiś dziennik gdzie
            mógłbym pracować.
            • Gość: plaster Re: szukam pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.08, 20:01
              jak jesteś chudym tlenionym blondynem
              z okularami w plastrach, to weźmie cię adam m.
              byle byś tylko dobrze przed naczelnym kuprem kręcił,
              to wszystko ci wybaczy, a i wynagrodzi później sowicie.
              • Gość: twarda wazelina Re: szukam pracy IP: *.chello.pl 30.06.08, 20:07
                Dzisiaj reklamowali film dokumentalny o Pyjasie , zaraz potem była reklama
                Wyborczej.
                • Gość: ss Re: szukam pracy IP: *.chello.pl 30.06.08, 20:38
                  wow ludzie z gw jeszcze nie usuneli tego tematu ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka