balaklava
01.07.08, 15:33
z blogu Jacyny Witt
"Tzw. „afera kalendarzowa” jest być może przykładem pewnych
mechanizmów w samorządzie, na które podstawowym lekarstwem (o ile
założymy, że nie wszyscy politycy rozumieją, iż kasa publiczna nie
jest do wypełniania zobowiązań z kampanii wyborczej) jest zmiana
ustawy o dostępie do informacji publicznej. Publikowanie wszystkich
dokumentów w internecie, które powstają w instytucjach publicznych,
stanowiłoby znaczne utrudnienie dla różnego rodzaju przekrętów i
wymagałoby naprawdę wielkiego wysiłku intelektualnego, żeby z
pieniędzy publicznych coś uszczknąć…"
Czyli to była kasa na kampanię wyborczą?