euralla
16.06.13, 18:22
Moja matka od zawsze mnie krytykowała, narzekała na mnie, ze mam nie taki charakter jakby chciała, porównywała do innych. Nie pamiętam ani jednej dobrej chwili z jej udziałem. Kiedy zdarzały się jakieś kłótnie między mną a bratem czy kimś innym obwiniała mnie o wszystko. Zawsze byłam wszystkiemu winna.
Jakiś czas temu postanowiłam uporać się ze swoim dzieciństwem. Napisałam do rodziców list, w którym wyraziłam wszystkie swoje żale. Tata, który tez nie był idealnym ojcem, przyjął go ze skruchą, wyraził żal i od tamtej pory nasze relacje poprawiły się.
Natomiast moja matka uznała, że opowiadam głupoty, że nic złego nigdy nie zrobiła, że to ja mam problem ze sobą. Nie rozmawiałam z nią pół roku i -przykro mówić- był to najspokojniejszy okres w moim życiu, czułam wewnętrzny spokój. Potem utrzymywałam z nią kontakty ze względu na moją 5 letnią córkę, Nie chciałam jej odbierać babci tym bardziej, że mieszkamy w innej miejscowości i widzimy się może raz w m-cu. Ale ja już nie daję rady. Podczas każdej jej wizyty aż trzęsę się w środku jak ją widzę, słyszę te same teksty, te "życzliwe" docinki i złośliwości. Dziś też uważa, że każdy inny jest lepszy ode mnie, porównuje mnie, że nie jestem taka jak Kasia czy Asia. Nie lubię jak do mnie dzwoni, bo po każdym jej telefonie aż gotuje się we mnie. Nie znoszę jej, czuję wielki żal i nie potrafię udawać, że łączy nas jakaś więź.
Coraz częściej myślę, żeby ją wyrzucić ze swojego życia, ale boję się to zrobić, to w końcu matka. Co mam jej powiedzieć? Czy może powinnam się poświęcić i cierpieć? Czy ktoś z Was może coś doradzić?