plazzek
30.10.08, 17:49
W znakomitej książce J.G. Frazera "Złota gałąź", wśród licznych
dziwnych obyczajów ludowych z różnych stron świata, znalazł się też
opis swoistego kamienia węgielnego. Oto gdzieniegdzie uważano za
pożądane, aby pod węgłem zakopać zwłoki człowieka specjalnie na tą
okazję zabitego.
Ten obraz przyszedł mi do głowy podczas lektury licznych ostatnio
publikacji dotyczących zagadki śmierci księdza Jerzego Popiełuszki.
Wydaje się dziś całkiem prawdopodobne, że moment śmierci księdza,
wyłowienie jego zwłok oraz proces domniemanych zabójców podległy
manipulacji.
Skąd pomysł jednak tego kamienia? Otóż co śmielsi komentatorowie
uważają, że właśnie od egzekucji księdza Popiełuszki zaczął się
proces zbliżenia między opozycją a władzą. Autorytety i władzy i
opozycji zgodnie bowiem wówczas stwierdziły, że zamach na
Popiełuszkę był jakoby prowokacją wymierzoną w generała
Jaruzelskiego, który, jak wiadomo, wytyczał linię "walki i
porozumienia". Byłby zatem w tym ujęciu martwy Popiełuszko
fundamentem III RP.
Obecny szum wokół tego zdarzenia jest o tyle intrygujący, że opisy
dziś rozpowszechniane w tonie sensacji przez np. TVN zostały
opublikowane już trzy lata temu w książce Wojciecha Sumlińskiego
(tak, to ten dziennikarz aresztowany wskutek prowokacji byłych
WSIoków) bądź były efektem śledztwa prowadzonego przez prokuratora
Witkowskiego (dwukrotnie odsunięty od tej sprawy). Nie były jednak
nagłośnione w mediach (zauważamy, że byle PatiKoti miała większą
publicity :/).
Fakt, że 23 lata po tej zbrodni ciągle nie została ona rzetelnie
wyjaśniona, jest moim zdaniem papierkiem lakmusowym stanu naszego
państwa.
Interesujący komentarz do tej sprawy:
cogito62.salon24.pl/index.html