Gość: sąsiad
IP: 213.77.101.*
08.11.03, 18:19
Szanowny Panie Redaktorze 'greg'. Czytającym ten artykuł należy
się sprostowanie, gdyż swoją nierzetelnością obwinił Pan
kobietę, która przeżywa tragedię. Ma spalone mieszkanie
(dokładnie: kuchnię), a w szpitalu walczy o życie jej (60-letni)
mąż. Strażak, który przeprowadzał oględziny stwierdził, że
przyczyną był czajnik elektryczny (który się nie wyłączył).
Natomiast prąd i gaz został odcięty tylko w tym mieszkaniu przez
sąsiadów, którzy zawiadomili straż i do jej przybycia próbowali
sami gasić pożar wiadrami. Dopiero po przybyciu straży i
ugaszeniu pożaru Pogotowie Gazowe odcięło gaz w jednym z pionów.
Ludzkie nieszczęście nie jest tanią sensancją, a nieprzemyślane
słowa krzywdzą.
Niestety telewizja podała podobną wersję.