Gość: cxi
IP: *.arian.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
27.12.03, 01:16
Dzięki tekstowi w "Rzeczpospolitej" z dnia 14 listopada 2002 r. (nr 265),
przytaczającemu wyrok SN z dnia 2 października 2002 r. w sprawie Mariana
Jurczyka – teraz cały kraj wie o tym, że Szczecin ma Prezydenta, który w dniu
22 czerwca 1977 r. podpisał zobowiązanie do współpracy z SB, uzyskał
pseudonim "NAWIEDZONY", spotykał się wielokrotnie z prowadzącym go oficerem,
własnoręcznie sporządził kilka raportów, które przekazał SB, złożył szereg
sprawozdań ustnych i przyjął za pokwitowaniem 1000 zł.
Przytoczone w tym wyroku fragmenty informacji przekazywanych
przez "Nawiedzonego" Mariana Jurczyka odpowiadają rzeczywiście poziomowi
fabrycznego magazyniera.
Ludzie jednak nie czytają prasy (gazet), zaś "Nawiedzony" miał niewątpliwie
obecnie szczęście z uwagi na publikacje wyroku już po wyborach.
Na ten temat pisał także bardzo konkretnie "Głos Szczeciński" z dnia 11
października 2002 r., jak też wypowiadał się w "Rzeczpospolitej" z dnia 23
października 2002 r. (nr 248) rzecznik interesu publicznego, którego nie
darzę sympatią, ale którego twierdzeniom w oparciu o akta sprawy nie można
zaprzeczyć.
Tak czy owak - społeczność szczecińska dała władzę człowiekowi mówiącemu o
uczciwości i o tym, że nie dał się sprzedać, a który nigdy nie przyznał w
Szczecinie, że w tym mieście podpisał zobowiązanie, był "Nawiedzonym",
przekazywał SB sprawozdania i informacje oraz przyjął owe 1000 zł. Jestem
ciekaw, co z tymi pieniędzmi wówczas zrobił, skoro był (jest ?) takim
uczciwym i nie dał się sprzedać.
Czy po 25 latach od tego wydarzenia nadszedł wreszcie czas na uczciwość ?
Czy faktycznie Marian Jurczyk postępując w sposób ustalony w jego sprawie
lustracyjnej może mówić, że nie dał się sprzedać ?
Czy nie jest wstyd tym, którzy nie poszli do wyborów, umożliwiając taki a nie
inny wybór na najważniejszy urząd miejski, jak też tym, którzy głosowali na
taką osobę ?
Czy Szczecinianie zasługują na to, by władzę w mieście
sprawował "Nawiedzony" ?
Na głosy krytyczne pod swoim adresem uprzejmie zachęcam do lektury nr
265 "Rzeczpospolitej", także w internecie, pod adresem:
www.rzeczpospolita.pl/prawo
Zdaję sobie sprawy z tego, że ludzie nie kupują i nie czytają prasy, z
różnych zresztą przyczyn. Internetowe opinie nie opierają się na faktach. Ja
opieram się tymczasem na doniesieniach prasowych, opartych na aktach spraw
sądowych Mariana Jurczyka, zaś dysponując dostępem do internetu wskazuję
możliwość bezpośredniego zapoznania się z tymi faktami, na które wskazuje
wyrok Sądu Najwyższego.
Jestem też ciekaw, czy tutaj - w Szczecinie - Marian Jurczyk kiedykolwiek
przeprosi wyborców za zatajenie tego, do czego przyznał się na warszawskiej
sali sądowej.
Dla mnie ewentualne przeprosiny są już jednak bez żadnego znaczenia. Marian
Jurczyk - "NAWIEDZONY" nie był bowiem moim wyborczym typem.