Gość: obserwator
IP: *.torun.mm.pl
14.05.04, 14:15
od kilku lat śledzę wasze "rankingi", są totalnie nieobiektywne.Zachwycacie
się świetnymi wynikami ministerialnych testów w niektórych szkołach, których
umiejętność rozwiązywania katuje się teraz w szkołach, bo przecież m.
in. ...rankingi w gazetach. Uczniowie toruńskiej szkoły muzycznej to dzieci z
tzw.dobrych domów, gdzie rodzice mają wobec nich ogromne aspiracje, zresztą
same dzieci również.Praca z ambitnymi, mądrymi dziećmi to przyjemność,
niewielkim nakładem otrzymujemy oczekiwane efekty.Podobnie jest z gimnazjum
nr 11, należy przeanalizować średnie ocen uczniów z klas 6 tutaj
przyjmowanych, ambicje ich rodziców, stanowisko dyrekcji. Wielkie,krzyczące
tytuły artykułów z rankingami są dla większości rodziców NIESTETY
wyznacznikiem jakości pracy nauczycieli, co jest obrazem nieprawdziwym. Od
lat wiadomo ile pracy wkładają nauczyciele w nauczanie zdolnej i ambitnej
młodzieży np.w LO nr 4(pracujcie samodzielnie, temat na tablicy)a ile
własnego czasu, energii, emocji poświęcają nauczyciele w szkołach, gdzie
rodzice zapici, od lat na utrzymaniu opieki społecznej załatwiają swym 10-
letnim dzieciom "żółte papiery", aby było za co pić. Nasuwa się pytanie-czy
powinniście oceniać szkoły na podstawie ilości zdobytych na testach punktów
uskuteczniając zafałszowany obraz szkół?, jakości i ilości włożonej przez
nauczycieli pracy, aby uczniowie zdobyli choć minimum potrzebnych im wiedzy i
umiejętności?, a może coraz bardziej zdewastowane środowiska rodzinne
produkujące dzieci, którym należy umożliwić tzw indywidualne podejście, bo
inaczej będą bić, a rodzice napiszą donos do kuratorium, że nieodpowiednio
traktuje się w szkole ich syna, który note bene właśnie ich okradł.