Gość: stefan henryk
IP: *.torun.sdi.tpnet.pl
22.04.05, 22:25
A może by tak coś z mchu i paproci?Jest sobie lasek,w którym mniej lub
bardziej nieoficjalnie miącha duży,loczkowaty misiek,a patronuje mu wielka
niedzwiedzica.Wszystkie pomniejsze miśki,aby żyć ,muszącoś tam loczkowatemu
podrzycać.W końcu nikt z kumplami loczkowatego od wewnętrznego bezpieczeństwa
i prokury,zadzierać nie będzie.Niestet,po przegranych przez loczkowatego
wyborach na największego miśka,niektórym we łbach się
poprzewracało.Szczegolnie zbezczelniały dwa miśki z okienka,odmawiając doli z
dawnych polowań.Od czego są jednak starzy,dyskretni,dynamiczno-metaliczni
przyjaciele?Wpakowali oni miśkom z okienka na bezmyślne pały łowczych z
sąsiedniego lasku.I wszystko powróciłoby do dawnego porządku,gdyby nie to że
oswojony,bezzębny ogar od bezpieczeństwa wyleciał na zbitą mordę.Zastąpił go
nieprzewidywalny brytan z obcej hodowli.Popłoch płacz i zgrzytanie
sprochniałymi zębiskami niosą się po naszym lasku.Nawet gazetki się tym
przejęły Powodzenia brytanie.