Dodaj do ulubionych

100 % reanimacji zakonczone ZGONEM ?

12.05.05, 15:44
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2702877.html

" Afera "łowców skór": Doktor Potasik zabijała chlorkiem?


Podejrzewam, że chlorek potasu służył do tego samego, co pavulon - zeznał
wiceszef łódzkiego pogotowia Janusz Morawski


Tomasz Patora, Marcin Stelmasiak, Łódź 12-05-2005, ostatnia aktualizacja 12-
05-2005 09:08

Nowe sensacyjne wątki w aferze "łowców skór". Istnieją poważne poszlaki, że
jeden z zespołów reanimacyjnych łódzkiego pogotowia mógł zabić nawet
kilkudziesięciu pacjentów, wstrzykując im duże dawki chlorku potasu. Szefowa
tego zespołu - lekarka - miała pseudonim "Doktor Potasik".

Trzymany w tajemnicy wątek śledztwa wyszedł na jaw wczoraj - mimochodem -
przy okazji zeznań kluczowego w sprawie "łowców skór" świadka. Janusz
Morawski, wicedyrektor ds. medycznych pogotowia, opowiadał przed sądem, jak
dokumentował absurdalnie wielki wypływ pavulonu z pogotowianej apteki.
Pavulonu, który - zdaniem prokuratury - służył dwóm sanitariuszom do
mordowania pacjentów.

Opowiadając o pavulonie, Morawski wspomniał przed sądem o olbrzymim zużyciu
innych niezwykle groźnych leków, z których jeden jest kompletnie nieprzydatny
do ratowania pacjentów w pogotowiu. To chlorek potasu.

Jedna z załóg reanimacyjnych (Morawski podpierał swe słowa dokumentami z
pogotowia) wzięła z apteki niemal pół litra - kilkadziesiąt fiolek -
stężonego chlorku. Inne załogi nie brały go w ogóle. Dopytywany przez
adwokata jednego z oskarżonych dr Morawski przyznał w końcu: - Podejrzewam,
że chlorek służył do tego samego, do czego pavulon.

Tego samego, czyli uśmiercania pacjentów. Chlorek potasu wtłoczony szybko w
dużej dawce zatrzymuje akcję serca. Co więcej, niezwykle trudno po śmierci
stwierdzić, że była ona wynikiem podania tego leku.

Dr Morawski podał sądowi argumenty na swoje podejrzenia: • chlorek jest
kompletnie nieprzydatny w pogotowiu, bo w celach leczniczych trzeba go
podawać pacjentowi powoli i długo, a wcześniej zrobić badanie poziomu potasu
w organizmie; • nie ma sensu kradzież leku nieprzydatnego poza lecznictwem
szpitalnym, na dodatek bardzo taniego; lekarka jeżdżąca tą karetką miała 100
proc. (!!!) reanimacji zakończonych zgonem.

Dotarliśmy do szczegółów: chodzi o kilkadziesiąt niemal bliźniaczych
przypadków interwencji u chorych. Chorych, których stan był początkowo
stabilny, później jednak - z niewiadomych przyczyn - gwałtownie się
pogarszał. I choć w kartę zlecenia wyjazdów lekarka wpisywała szereg działań,
które jakoby czyniła, ratując chorego, dokładnie ani jedna próba się nie
powiodła. To oczywiście ewenement w porównaniu z innymi zespołami pogotowia.
I jeszcze jedno: lekarka ta miała w pogotowiu pseudonim "Doktor Potasik".

Dr Morawski - jak wczoraj powiedział - przekazał całą dokumentację w sprawie
zespołu "Doktor Potasik" organom ścigania. Po jego zeznaniach prokurator
Robert Tarsalewski przyznał przed sądową salą, że jest to odrębny wątek
prowadzonego nadal śledztwa w sprawie uśmiercania pacjentów. - Oprócz załóg,
które postawiłem przed sądem, biegli badają jeszcze dwa zespoły pogotowia -
powiedział. - Jednym z nich jest karetka lekarki, o które mówił dziś doktor
Morawski. Chodzi o chlorek potasu."

- gdybym nie poznal mechanizmow dzialania pogotowia ratunkowego w bydgoskim
Fordonie.... to bym nie uwierzyl,ze takie cos moglo miec miejsce

radca
Obserwuj wątek
    • radca Re: 100 % reanimacji zakonczone ZGONEM ? 12.05.05, 16:57
      ze stosowania kary smierci w USA :

      " Na koncu, skazancowi aplikowana jest najbardziej smiertelna substancja -
      chlorek potasu, wstrzymujacy akcje serca.

      Zdaniem swiadkow, egzekucja wyglada jak usypianie psa. Eksperci uwazaja taki
      rodzaj egzekucji za bezbolesny. Nie zawsze tak to wyglada. Gdy 2 czerwca 1997
      odbierano zycie skazancowi numer 816, ostatnie slowa Patricka F. Rogersa
      brzmialy: - Strasznie boli... Potem wydal cichy gwizd, westchnal i odszedl. "
    • radca jak zabijala dr POTASIK 13.05.05, 12:25
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2705254.html

      " Gazeta.pl > Wiadomości > Wiadomości dnia Piątek, 13 maja 2005


      "Łowcy skór" zabijali nie tylko pavulonem - cd.

      Tomasz Patora, Marcin Stelmasiak 13-05-2005, ostatnia aktualizacja 13-05-2005
      08:54


      Doktor Potasik nie pracuje już w łódzkim pogotowiu, choć jeszcze do niedawna
      jeździła w karetce. - Myślicie, że zwolnić kogoś w tym kraju to takie proste? -
      pyta dyrektor stacji. - Kiedy wyrzuciłem organizatora "handlu skórami" Tomasza
      S., dwa sądy kazały mi go przywrócić do pracy i wypłacić odszkodowanie!

      Po naszej wczorajszej publikacji "Nie tylko pavulon" zawrzało. Do łódzkiego
      pogotowia zjechali dziennikarze z całej Polski. - Znów poczuliśmy ciężką
      atmosferę sprzed trzech lat - przyznaje dyrektor Bogusław Tyka.

      W środę wicedyrektor pogotowia Janusz Morawski opowiedział podczas
      procesu "łowców skór" o swoich podejrzeniach dotyczących zabijania pacjentów
      innym niż pavulon lekiem. Jedna z karetek pobierała z apteki niczym
      niewytłumaczalne ilości chlorku potasu, leku nieprzydatnego w pracy pogotowia
      ani na czarnym rynku. Specyfik podany szybko, bez rozcieńczenia zatrzymuje
      serce. Wspomniany zespół pogotowia wyróżniał się wyjątkowo dużą liczbą zgonów
      pacjentów i nieudanych reanimacji. Lekarka, która szefowała ekipie, znana była
      w stacji pod pseudonimem "Doktor Potasik".

      Prokurator Robert Tarsalewski potwierdził "Gazecie", że dyrekcja pogotowia
      przekazała już w tej sprawie dokumentację, a wątek chlorku potasu jest odrębnie
      badany przez łódzką prokuraturę. Teraz materiały analizują biegli.

      Do niedawna "Doktor Potasik" nadal jeździła karetką do chorych. Jak to
      możliwe? - Formalnie ta pani nie ma dotąd żadnych zarzutów, więc nie tak łatwo
      ją zwolnić - mówi dyrektor pogotowia Tyka. - Przypomnę tylko, że kiedy
      wyrzuciłem Tomasza S., organizatora tzw. handlu skórami, sędziowie w sądzie
      rejonowym, a potem okręgowym kazali mi przywrócić go do pracy i wypłacić
      ogromne odszkodowanie. Dopiero po kasacji w Sądzie Najwyższym sprawiedliwość
      była górą.

      Tyka mówi, że w tej chwili spośród osób, które mają postawione zarzuty handlu
      informacjami o zgonach, w pogotowiu nie pracuje już nikt. - Ostatnio zwolniłem
      12 takich pracowników, w sumie pozbyliśmy się 23. Cztery osoby pozwały już
      zresztą pogotowie do sądu pracy. Chcą odszkodowań i przywrócenia - informuje
      Tyka.

      Jak się dowiedzieliśmy, pseudonim lekarki był znany w stacji pogotowia od
      dawien dawna. Na jednym z zebrań długo przed ujawnieniem afery kobieta
      atakowała innego pracownika. Ten krzyknął, żeby zamilkła, bo "ja wiem, czym się
      zajmujesz, pani Doktor Potasik!" Zapadła cisza, lekarka już nic nie mówiła. "
      • Gość: tez umiem kopiować Re: jak zabijala dr POTASIK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 12:27
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=23829467&a=23845067
        • radca jak zabijala dr POTASIK 13.05.05, 13:05
          Nie tylko pavulon

          Piątek, 13 maja 2005r.

          Jeden z zespołów reanimacyjnych łódzkiego pogotowia mógł zabić nawet
          kilkudziesięciu pacjentów, wstrzykując im duże dawki chlorku potasu.

          Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, szefowa tego zespołu - lekarka - miała
          pseudonim „Doktor Potasik”.
          Trzymany w tajemnicy wątek wyszedł na jaw - mimochodem - przy okazji zeznań
          kluczowego w sprawie „łowców skór” świadka.

          Janusz Morawski, wicedyrektor ds. medycznych pogotowia, opowiadał przed sądem,
          jak dokumentował absurdalnie wielki wypływ pavulonu z apteki pogotowia.
          Pavulonu, który - zdaniem prokuratury - służył dwóm sanitariuszom do mordowania
          pacjentów. Opowiadając o pavulonie, Morawski wspomniał przed sądem o olbrzymim
          zużyciu innych niezwykle groźnych leków, z których jeden jest kompletnie
          nieprzydatny do ratowania pacjentów w pogotowiu. To chlorek potasu. Jedna z
          załóg reanimacyjnych (Morawski podpierał swe słowa dokumentami) wzięła z apteki
          niemal pół litra - kilkadziesiąt fiolek - stężonego chlorku. Inne załogi nie
          brały go w ogóle. Dopytywany przez adwokata jednego z oskarżonych dr Morawski
          przyznał w końcu: - Podejrzewam, że chlorek służył do tego samego, do czego
          pavulon. Chlorek potasu wtłoczony szybko w dużej dawce zatrzymuje akcję serca.
          Co więcej, niezwykle trudno po śmierci stwierdzić, że była ona wynikiem podania
          tego leku.

          rob - Express Bydgoski
          • Gość: mac Re: jak zabijala dr POTASIK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.05, 18:24
            ty sam z sobą rozmawiasz i na własne wątki odpowiadasz? to już jest choroba, to
            się do leczenia kwalifikuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka