mac_byd
14.08.06, 01:24
Podczas sobotniej inauguracji III-ligowych rozgrywek dali o sobie znać
szalikowcy z Torunia, którzy wybrali się na mecz do Koronowa. Na stadion
beniaminka przyjechała blisko 200-osobowa grupa kibiców z grodu Kopernika.
- Nie byliśmy na to przygotowani. Na stadionie jest jedynie 70 miejsc dla
kibiców gości - przyznał Zbigniew Płaczkowski, prezes miejscowej Victorii.
Policja zezwoliła jednak na wprowadzenie na obiekt wszystkich przyjezdnych i
usadzenie ich na trybunie oddzielonej od fanów Victorii jedynie taśmą i...
jednym ochroniarzem.
Na iskrę zapalną nie trzeba było długo czekać. Manifestacja siły "kiboli"
Toruńskiego KP wprawiła w popłoch miejscowych. W trakcie meczu było na
szczęście spokojnie. Dalszy ciąg problemów miał miejsce już po ostatnim
gwizdku sędziego. Fani z Torunia zablokowali wyjazd ze stadionu, żądając...
uwolnienia jednego z kibiców, "zgarniętego" przez policję. Blokada trwała
blisko godzinę. Jak się zakończyły "negocjacje"? Takiej informacji nie udało
nam się uzyskać. Niezależnie jednak od finału całego zamieszania, działacze z
Koronowa dostali nauczkę, jak nie organizować meczu.