Małe dzieci w samolotach

12.07.09, 17:18
Wiem, wiem, wątek wałkowany na róznych forach, powracający w czasie wakacji.
Własnie kilka dni temu wrócilam z urlopu. Lot długi , zmiana strefy czasowej.
Samolot duzy, a na pokładzie może 1/5 pasażerów poniżej 4-5 roku zycia.
Awantury już przy stoisku odpraw, bo każdy z pasażerem w takim wieku musi być
odprawiony POZA KOLEJNOŚCIĄ I TO NATYCHMIAST.Osoby podrózujące bez dzieci (
nawet w podeszłym wieku) są zepchnięte na koniec kolejki.
Na pokładzie jeden wielki ryk. Nie tylko przy starcie i lądowaniu, ale w
czasie lotu. Biada pasażerom siedzącym z przodu, bo po półgodzinnym locie
maluchy zaczynają bardzo skutecznie walić w fotele.
Trudno wymagac, aby rodzice nie przewijali dzieci w czasie 8-9 godzinnego
lotu, ale nie muszą robić tego na oczach współpasażerów. W ubikacji SĄ PRZEWIJAKI.
U kilku małych pasażerów wystąpoła choroba lokomocyjna. Matki nie umiały sobie
poradzić z tą przypadłością i wszystko wokół było brudne i smierdzące.
W porcie docelowym trzeba poczekac chwile na walizki. Po 9 godzinach w
powietrzu dzieci dostają szału: biegają, potrącają, wchodzą pod wózki z bagażem.
Czy jest sens jeździć z tak małymi dziećmi? Podzielilam sie swoimi
spostrzeżeniami z miła i spokojna stewardesą, prywatnie mamż przedszkolaka.
Zgodziła się ze mną. Targanie dzieci na drugi koniec świata po to tylko, zeby
pochwalić sie przed znajomymi jakimi to Kasia czy Jas są wielkimi podróznikami
to idiotyzm. Snobizm w złym tego słowa znaczeniu.
Życie nie kończy się, najczęściej i dzięki Bogu, w dzieciństwie. Dziecko zdąży
jeszcze to i owo zobaczyć, świadomie i rozumnie, bez mordowania siebie i
otoczenia.
P.S. O tym jak reagowali rodzice gdy ktos osmielił sie zwrócić im uwagę nie
piszę, bo mogłoby to byc zbyt szokujące nawet dla klawiatury komputera.
    • grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 12.07.09, 20:58
      No to teraz z przeciwnego bieguna ;)
      Napiszę jak to wygąda od strony latającego z dziećmi.
      Co do odprawy bez kolejki - zależy czy jest to charter czy lot
      rejsowy. Jeżeli rejsowy to na ogół odprawiam się on - line lub mam
      wcześniej zarezerowwane miejsca i na czasie mi nie zależy. Wręcz
      staram się przyjeżdżać na lotnisko jak najpóźniej aby skrócić całą
      podróż. Jeżeli chodzi natomiast o charter sytuacja wygląda nieco
      inaczej. Niestety miejsca są przydzielane w check in i tylko jak
      najszybsze "dopchanie" się do niego gwarantuje otrzymanie wspólnych
      miejsc. W ubiegłym roku kolega lecąc z dwójką dzieci nie pchał się
      do check in i otrzymał 4 osobne miejsca. Oczywiście było
      zapewnienie, że załoga postara się je zamienić, ale... Niestety nie
      było chętnych na taką zamianę. Na prośbę FA`s każdy patrzył w sufit
      paląc głupa. Wyszło na to, że 3 letnie dziecko ma siedzieć samo, 5
      rzędów od jednego z rodziców. Dopiero przesadzenie (niemalże siłą) 2
      osób pozwoliło na to by każde z rodziców mogło siedzieć z jednym
      dzieckiem (już im nie zależało na 4 miejscach obok siebie, chodziło
      jedynie by dzieci nie siedziały same!). Takie niestety chamstwo
      panuje w naszych charterach i nie dziw się, że w takiej sytuacji
      ludzie brutalnie egzekwują swoje prawo do odprawy bez kolejki z
      małymi dziećmi. Przyznaję, że w sytuacji gdy do odprawy są
      wyznaczone dwa check in`y wchodzenie bez kolejki powinno się odbywać
      do jednego i np. co drugą osobę by nie wstrzymywać całej reszty.

      Co do ryku. Na start i lądowanie niestety dzieci reagują różnie.
      Moje w zasadzie nie mają kłopotów, aczkolwiek w tym roku raz
      zdarzyło się, że synek popłakał przy ostrym lądowaniu na Rodos.
      Oczywiście miał smoka, picie, etc. ale 5 minut płaczu nie dało się
      uniknąć. Natomiast podczas lotu staraliśmy się tak dzieciaki zająć
      by były jak namniej dokuczliwe. Oczywiście nowa zabawka,
      kolorowanki, etc. Za miesiąc lecę z rodziną do NYC i tak samo
      postaramy się to zorganizować. Rezerwując lot zwracałem uwagę by
      samolot był wyposażny w indywidualny system rozrywki, z grami,
      bajkami,etc. Wybrałem też lot wieczorny by zwiększyć szanse na sen
      dzieciaków. To wszystko co mogę zrobić. Nie możesz wymagać bym w
      imię Twojego świętego spokoju siedział w domu do osiągnięcia przez
      dzieci wieku szkolnego...
      Oczywiście przewijanie dzieci na fotelach i inne tego
      typu "atrakcje" to chamstwo i nigdy tego nie robię. Jeżeli ktoś się
      tak zachowuje, a nie chcesz robić sobie wroga w sąsiednim rzędzie
      możesz dyskretnie poprosić FA o interwencję. Na pewno nie odmówi.
      Co do choroby lokomocyjnej - dziwię się, że ludzie nie podają
      środków "anty" przed lotem. Ja profilaktycznie zawsze to robię i
      odpukać przez 7 lat lotów z dziećmi nie zdarzył się żaden incydent.
      Ale żeby być sprawiedliwym chciałbym powiedzieć, że wymioty dziecka
      to nic w porównaniu do wymiotów pijanego dorosłego. A te ostatnie
      zdarzają się nie tak rzadko...

      I w ramach podsumowania - podróżowanie z dziećmi to niełatwa sprawa.
      Jednak jak już napisałem nie zamierzam czekać aż dzieci dorosną i do
      tego czasu siedzieć w domu. Podróż z dzieckiem wymaga przygotowania
      i odpowiedzialności ze strony rodziców. Da się to tak zorganizować
      by dziecko nie było zbyt dokuczliwe dla reszty współpasażerów.
      Jednak wymagana jest również chęć współpracy ze strony tej reszty.
      Czasem wystarczy uśmiech, dwa zdania, ludzie się poznają i są dla
      siebie milsi, a dziecko spokojniejsze. Jeżeli natomiast na sam widok
      dziecka w samolocie współpasażer reaguje w niemiły sposób, robi
      rzucane niby w powietrze uwagi "po co ciągnąć takie dziecko w taką
      trasę" to niestety może się spodziewać adekwatnej reakcji ze strony
      rodzica. Ostatecznie w skrajnej sytuacji nie będzie się on
      przejmował komfortem podróży innych tylko swojego podopiecznego...
      Do zobaczenia na pokładzie :)
      • rikol Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 17:38
        No dobrze, ale po co brac takie male dziecko w podroz samolotem? Przeciez to
        jest zadna przyjemnosc dla dziecka byc ciaganym przez caly dzien po dworcach,
        lotniskach itd. Z wakacji niemowlak tez nic nie zapamieta - pamieta sie
        zdarzenia od 3-4. roku zycia. Zreszta rodzice z dziecmi i tak wybieraja sie w
        miejsca nieklopotliwe, np. hotel pod palmami i stamtad raczej wspomnien o
        zabytkach nie przywieziesz. Uwazam branie malych dzieci w dluga podroz za
        usprawiedliwione jedynie wtedy, kiedy nie ma ich z kim zostawic, co sie przeciez
        zdarza. Dopiero dziecko w wieku szkolnym moze z wakacji skorzystac i byc
        nieuciazliwe dla otoczenia.

        Pisze sie tu o dzieciach, bo dorosli w wiekszosci przypadkow zachowuja sie
        ciszej, natomiast dzieci w wiekszosci przypadkow zachowuja sie glosno i sa
        uciazliwe.
        • zdumionyedek Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 19:00
          masz racje
          lepiej dziecko uwiazac do kaloryfera, zostawic troche suchego zarcia i samemu
          poleciec
          aha-i , oczywiscie, wody
          • zdumionyedek Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 19:03
            dodam jeszcze, bo zaraz sie odezwa tzw single, w rzeczewistosci stare panny i
            kawalerowie, ze dzieki tym , przeszkadzajacym wam dzieciakom, kiedys bedziecie
            mogli pobierac emerytury
            wiem, ze zarobiliscie sobie na nie, ale swiat jest tak zbudowany, ze za
            emerytury i renty itd placa czynni zawodowo pracownicy
            • Gość: gordon Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.chello.pl 23.07.09, 00:39
              Póki co płacimy większe podatki niż rodziny z dziećmi, łożymy na szkoły dla tych
              dzieci i na emerytury dla obecnych emerytów. Gdyby państwo odczepiło się od
              naszych pieniędzy, to bez problemu odłożylibysmy na swoje emerytury i jeszcze
              trochę by nam zostało. A dla wielu z nas jest obojetne, czy polskie PKB za 30
              lat będzie wytwarzane przez osobników rasy słowiańskiej, czy np. wietnamskiej.
              • Gość: mama pracująca Re: Małe dzieci w samolotach IP: 193.138.243.* 23.07.09, 11:04
                Na jakiej postawie twierdzisz, że płacisz większe podatki niż ja
                mając 2 dzieci?
                Wiesz ile płacę podatków pośrednich do budżetu państwa (VAT i
                akcyza) w zakupach na utrzymanie dzieci? W cenie pampersów, ubrań,
                leków, żywności, kosmetyków, zabawek, artykułów szkolnych, benzyny
                na dowóz do szkoły i przedszkola, itd?
                Mam nadzieję, i nie pisze tego złośliwie, że kiedyś będziesz miał
                szczęście sie przekonać :-)
                • Gość: gordon Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.chello.pl 23.07.09, 22:37
                  No akurat osoby bezdzietne zwykle kupują więcej produktów obłożonych wysokimi
                  podatkami pośrednimi i generalnie sporo wydają na konsumpcję. Powiem tak: jeśli
                  kupując żywność dla dwójki dzieci płacisz miesięcznie tyle VAT-u i akcyzy, ile
                  ja kupując wino dla siebie jednego, to znaczy że okrutnie te dzieci przekarmiasz...
                  Oczywiście dochodzą jeszcze podatki bezpośrednie, a konkretnie ulgi w tychże.
            • peryklejtos Re: Dziecko też człowiek 23.07.09, 10:36
              Nie rozumiem ludzi, którzy traktują dzieci jako istoty "Gorszego"
              gatunku, ale zgadzam się również z tym, że to rodzice odpowiadają za
              swoje dzieci.
          • Gość: EM Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 22.07.09, 19:58
            > masz racje
            > lepiej dziecko uwiazac do kaloryfera, zostawic troche suchego zarcia i samemu
            > poleciec
            > aha-i , oczywiscie, wody

            Wystarczy odpuscic sobie dalsze wyjazdy az dziecko podrosnie i przestanie byc
            uciazliwe dla wspolpasazerow. Ale to sprawa tez kultury, o ktora zwykle trudno w
            tym kraju. Widac, ze moja maksyma zyciowa, aby postepowac tak, aby innym zycia
            nie utrudniac, nie jest "jazzy".
            • sueellen Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 21:27
              Niczego nie zamierzam sobie odpuszczać. Mieszkam kilka tysięcy kilometrów od
              rodzinnego miasta i co? Mam nie widywać się z bliskimi przez kilka lat bo mam
              małe dziecko? Chyba cię pogięło. A wczasy? Jak mi się zachce tropików to pojadę
              i z dzieckiem. Wakacje są nie tylko dla dzieci, ale dla dorosłych również i my
              jak najbardziej zapamiętamy gdzie byliśmy i co robiliśmy. W grudniu spodziewam
              się pierwszego dziecka i nie zamierzam zmieniać swojego trybu życia na 10 lat.
            • Gość: Dziub Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.bredband.comhem.se 23.07.09, 08:42
              > Wystarczy odpuscic sobie dalsze wyjazdy az dziecko podrosnie i przestanie byc
              > uciazliwe dla wspolpasazerow. Ale to sprawa tez kultury, o ktora zwykle trudno
              > w tym kraju.
              Odpuść sobie te teoryjki. Twoja wypowiedź świadczy o braku kultury, nie
              podróżujący z dziećmi. W Szwecji znam rodziców latających nawet z 3 miesięcznymi
              dziećmi do Tajlandii. Rozumiem, że to świadczy o braku kultury w tym kraju? Czy
              Tobie i innym się to podoba czy nie - dzieci to też ludzie i mają PRAWO do
              podróży lotniczych, wolę dziecko od śmierdzącego potem i wódą GRZYBA lub
              zgorzkniałego/zadufanego w sobie "singla". Wyobraź sobie, że z niejednym
              dzieckiem można sobie fajnie pogadać....
              • Gość: Michaił Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.toya.net.pl 23.07.09, 09:06
                Szwedzi zapewne są wniebowzięci, jak przez dziesięć godzin lotu słyszą "ryk zarzynanego"? A może czują się nieco zażenowani, jak ich dziecko przeszkadza współpasażerom? W Polsce to raczej niespotykane.
                • Gość: Mantra Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.net.upc.cz 23.07.09, 09:27
                  > W Polsce to raczej niespotykane.

                  Siedzisz ludziom w mózgach że o tym wiesz?
                  • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:31
                    Ponieważ sporo podróżuję widziałam reakcje i zachowania rodziców w przypadku np.
                    wystąpienia choroby lokomocyjnej u dzieci. Czyżby co innego mysleli a co innego
                    robili?
                    • Gość: Mantra Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.net.upc.cz 23.07.09, 09:33
                      Czyli nie siedzisz :) czyli spekulujesz.
                      • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:41
                        Nie spekuluję tylko mam oczy i uszy. Przykład pierwszy z brzegu. Dziecko z
                        choroba lokomocyjna puszcza pawia na krętej drodze. Rodzice zaczynają krzyczeć,
                        ze hotel jest "tak" ( jak??) usytuowany, ze kierowca" tak" (jak?) jedzie i , ze
                        autokar jest "taki" ( jaki?).
                        W powietrzu unosi sie smród wymiocin. Współpasażerowie nie słyszą słowa
                        "przepraszam".
                        • Gość: Mantra Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.net.upc.cz 23.07.09, 09:45
                          No i? Tylko tak zachowujących się rodziców spotykasz (chociaż nadal nie wiesz co
                          tak naprawdę myślą)?
              • Gość: normalny Re: Małe dzieci w samolotach IP: 195.75.207.* 23.07.09, 10:55
                Nie!! - to świadczy o głupocie i nieodpowiedzialności tych rodziców. Jak 3 lata
                pojedziesz autem nad polskie morze a nie w tropiki to Ci się nic nie stanie! Tęż
                będę ojcem i nic mi się nie stanie jak odpuszczę kilka sezonów - a ciąganie
                maluchów jest dla mnie idiotyzmem i nieodpowiedzialnością!
          • viking2 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 01:52
            zdumionyedek napisał:

            > masz racje
            > lepiej dziecko uwiazac do kaloryfera, zostawic troche suchego zarcia i samemu
            > poleciec

            Zdumiony Edek, zamiast tak sie zdumiewac, lepiej czytac uwaznie. Wtedy i
            zdumienie moze byc mniejsze.

            Rikol napisal: "...Uwazam branie malych dzieci w dluga podroz za
            usprawiedliwione jedynie wtedy, kiedy nie ma ich z kim zostawic, co sie przeciez
            zdarza."

            To po cholere te wstawki o przywiazywaniu do kaloryfera?
            • Gość: tru Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.acn.waw.pl 23.07.09, 10:53
              bo jest glupi i nie ma argumentow. Typowe na wszelkiej masci forach. Piszesz
              elaborat ,a gosciu wyhaczy jedno slowo i sie do niego przyczepi.
            • Gość: wyrodnamatka Re: Małe dzieci w samolotach IP: 195.216.109.* 23.07.09, 10:56
              a nie sadzisz, ze ktos ma ochote spedzic wakacje ze wsoim
              dzieckiem?? tu nie ma chyba znaczenia czy masz z kim je zostawic,
              czy nie.
              dlaczego wy jezdzicie zagranice na wakacje? nie przyszlo wam do
              glowy, ze spedzenie 2 tygodni urlopu np na mazurach jak pada, to z
              malym dzieckiem katorga? gwarancja pogody przekonuje nie tylko
              singli i parki do wyjazdow zagranicznych, ale tez rodzicow malych
              dzieci.
              poza tym nie wiesz czy to nie jest pierwszy lot dla takiego dziecka
              i niekt nie wie jak bedzie sie zachowywalo. rownie dobrze dorosly
              lecacy po raz pierwszy moze narobic "balaganu" podczas startu i
              ladowania.
              dla mojej corki na przyklad dwugodzinny lot byl duzo przyjemniejszy
              niz 5 godzin w foteliku samochodowym, a tyle czasu trwala podroz na
              terenie PL.
              jak dla mnie bardziej uciazliwe sa dorosle osoby, ktore nie znaja
              umiaru w spozywaniu %. mam jzu za soba kilkanascie lotow, w tym
              jedna podroz z dzieckiem i jakos nigdy nie przeszkadzaly mi dzieci,
              a dorosli czasem nie potrafili zachowac sie kulturalnie.
        • Gość: ajka Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.09, 10:33
          Zgadzam się. Po co ciągac małe dzieci po samolotach.
          Ostatnio leciałam do Tunezji i w obie strony miałam watpliwa
          przyjemnosc siedzenia przed matką z małym dzieckie. Pomine to, że
          dziecko kopało mnie w plecy i to z taka siłą, ze byłam pod
          wrażeniem. Na zwrócenie uwagi matka zareagowąła oczywiście
          agresywnie.
          Wszyskie dzieci na pokładzie pałakały przy starcie i lądowaniu, mało
          płakały wyły jak w jakims ataku przed dobre pół godziny.
          Część z nich przy okazji zwymiotowała.
          Czy coś jeszcze trzeba dodawać do tego tematu?
          Lot to jedna sprawa, ale Tunezja w lipcu jest na prawde upalna. Czy
          na prawde dla dzieci najlepsze są upały w Afryce i kilkugodzinna
          tułaczka po lotniskach i przygody w samolocie?
          Czy nie lepiej pojechać z dziećmi samochodem po Europie, a jak beda
          miały ok. 6-7 lat wypuszczac się dalej?
          Sama nie wiem czy to egoizm czy po prostu głupota ze strony
          rodziców, żeby ciagać własne dzieci na takie watpliwe wakacje...
          • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 11:07
            Podejrzewam, że zmyślasz. Podczass wielu swoich podróży samolotem (a
            będzie ich co najmniej kilkadziesiąt) nigdy nie spotkałem się z tym,
            żeby ktoś wymiotował. Raz na trasie z Rzymu do KUL siedziałem w
            kabinie z niemowlakiem, który ciągle płakał. Tak więc opowieści o
            dzikich wyciach i masowych wymiotach wydają mi się grubo
            przesadzone, co najmniej.
            Poza tym nie widzę nic szczególnie dobrego w wielogodzinnych
            podróżach z dzieckiem samochodem, gdy dziecko jest przypięte pasami.
            Raz zrobiłem taki eksperyment i więcej nie powtórzę. Podróż
            samolotem jest dla dziecka bez porównania wygodniejsza. A wysokie
            temperatury dzieci znoszą zazwyczaj dużo lepiej niż dorośli.
            Śmiem sądzić, że wyjazd z dzieckiem do kraju, w którym jest
            gwarancja dobrej pogody, jest lepszym pomysłem niż siedzenie w
            Polsce, gdzie pogoda bywa okropna. To właśnie w takich warunkach
            łatwiej dziecko złapie infekcję niż w ciepłych krajach.
      • roman512 Dzieci sa cudowne ! :) 22.07.09, 21:49
        Ostatnio lecialem do Hiszpani no i "pech" chcial ze siedzialem obok babci z wnuczka. Dziewczynka 6 letnia gdzies. I jakos nie mialem z tego powodu problemow.
        Rozmawialismy caly lot samolotem (jej pierwszy lot) a Babcia widocznie sie cieszyla ze moze odpoczac.
        Dzieci naprawde bywaja fajnymi towarzyszami podrozy: nie marudza na polityke, na pieniadze - i mozna z nimi poromzawiac na takie tematy jak smak chipsow czy o ksztalcie chmur za oknem :)

        Od tamtego lotu czesciej siadam kolo dzieci. Gdy tylko zajmie sie je romowa, lot jest naprawde czysta przyejmnoscia.
        • drzewko214 Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 22.07.09, 21:55
          pawel_zet 22.07.09, 21:36

          Co do agresji, wydaje mi się, że akurat moje wypowiedzi
          są bardzo wyważone.


          pawel_zet 22.07.09, 21:47
          Protozoa, nie namawiam Ciebie, żebyś spędzała czas tak, jak
          ja.
          Po prostu przestań pieprzyć głupoty
          • pawel_zet Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 22.07.09, 22:00
            Będę się upierał przy tym, że ta pani pieprzy głupoty. Po raz enty
            wypisuje jakieś dyrdymałki, ewidentnie nie chodzi jej o żadną
            prawdę, o której powinno chodzić w dyskusji, ale o to, by stłamsić
            ludzi, którzy śmią mieć inny pogląd na życie niż ona. Moją wypowiedź
            w kontekście jej zachowań uznaję za wyjątkowo wyważoną.
            • protozoa Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 23.07.09, 09:27
              Bardzo jestem ciekawa jak zachowasz się za 5 lat, gdy jakiś Adam B, Grzegorz C,
              Piotr D ze swoim potomkiem usiądzie za Toba w samolocie, i maluch zacznie
              próbować siłe swoich nóg na Twoich plecach. A potem w czasie serwowania posiłku
              wrzaśnie "tata kupę"......
              • Gość: Hermilion Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! IP: 141.11.234.* 23.07.09, 10:40
                Dzieci są miłe .. a głównie dla tego
                że się nie przejmują takimi pierdołami ...
              • laminja Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 23.07.09, 12:32
                nie dopuszczę do tego. Udało mi się tak wychować własne dzieci, że nie kopią
                innych. Uwagę TRZEBA zwracać przy pierwszym kopnięciu, zanim dziecko sobie
                pomyśli, że skoro przy pierwszym razie nie było reakcji to znaczy, że mu wolno.
                Piszesz, że wychowałaś 2 synów i nie pamiętasz tak podstawowych spraw?! To
                oczywiste, że jeśli reakcja nie będzie natychmiastowa to potem znacznie trudniej
                przekonać dziecko o tym, że jego postępowanie nie jest właściwe. Dziecko w
                swojej naturze ma testowanie ustalanych przez innych granic. Myślę, że gdybyś od
                razu zwróciła mu uwagę to nie cierpiałabyś bez sensu przez kilka godzin. A jako
                lekarz mogłaś sobie zadać trochę trudu i porozmawiać z rodzicami wymiotujących
                dzieci. Myślę, że byli by wdzięczni za zrozumienie i fachowe rady. Wszytko
                zależy od podejścia...
                • protozoa Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 23.07.09, 15:42
                  Jestem na urlopie!!!! I na urlopie nie mam ochoty zajmować się leczeniem czy
                  udzielaniem porad medycznych. Wyjątek - zagrożenie życia i brak pomocy ze strony
                  dyżurnych służb.
                  Czy księgowy na urlopie rozlicza PITy obcym osobom? Czy adwokat pisze pozwy?
                  Notariusz sporządza akty własności? Nauczyciel- czy? Inżynier naprawia popsuty
                  sprzęt? itd.
                  Na pokładzie samolotu jako lekarz interweniowałam 2 razy - raz gdy dziecko (
                  wleczone do jakiś ciepłych krajów) dostało bardzo silnego bólu brzucha, drugi
                  raz jak pasażer miał atak padaczki ( bynajmniej nie po alkoholu). Natomiast nie
                  interesuje mnie choroba lokomocyjna ani wymioty związane z tym, że mama karmi
                  dzidzię słodyczami przez 6 godzin lotu.
                  Jeśli chodzi o moje dzieci to tak je wychowywałam, aby inni nie musieli zwracać
                  im uwagi. I udało mi się to.
                  Czy uważasz, że przy pierwszym(!) kopnięciu na zwróconą uwagę matka, która na to
                  pozwala, nie zrobi awantury? Wątpię.
                  • laminja Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 23.07.09, 19:35
                    Już Ci pisałam - wiele zależy od formy. Masz z nią najwyraźniej problemy. Może
                    warto spróbować grzecznie zwrócić uwagę. Nie matce tylko dziecku. Jest nadzieja,
                    że będziesz pozytywnie zaskoczona reakcją.

                    Przypadek przypadkowi nie równy, na forach często podkreślasz to, że jesteś
                    lekarzem i dydaktykiem, więc nie sądziłam, że dwa-trzy zdania zamienione z inną
                    kobietą w samolocie mogą stanowić taki problem... Ale tu wraca kwestia postawy.
                    Zarzucasz innym nieodpowiednią, a sama pokazujesz się od mało ciekawej strony.
                    Jest różnica między rozliczaniem PITów, pisaniem pozwów czy sporządzaniem aktu
                    własności a krótką rozmową z innym człowiekiem. Ot ludzki odruch jak dla mnie.
                    Narzekasz na to, że takie sytuacje się zdarzają, ale mają możliwość zapobiegania
                    większości z nich nie robisz zupełnie nic, bo jesteś na urlopie. Mnie by to dało
                    do myślenia, ale niestety jak już wiadomo na swojej drodze spotykamy ludzi na
                    wyższym i niższym poziomie...
                    • protozoa Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 24.07.09, 08:54
                      Ponieważ zyję na tym swiecie nieco ponad 40 lat spotkałam się z wieloma róznymi ludźmi i wiem jak potwornie roszczeniowi bywaja rodzice małych dzieci.
                      Zaryzykuje twierdzenie, ze ci, którzy nie prezentuja postawy "mojemu dziecku wszystko sie nalezy" nie dopuszczą, aby ich pociecha kopała kogokolwiek , ale jesli już to się zdarzy sami przeproszą.
                      Pozostali bedą uważali, ze tylko podły, nieżyczliwy cham na niskim poziomie ma czelność zwrócic uwage dziecnce, która akurat znalazła sobie zabawkę w postaci kopania sąsiada.
                      Dlaczego rozliczanie PITów jest inną pracą niz udzielanie porad medycznych- zwłaszcza na urlopie?
                      Nie musi mnie interesowac dlaczego dziecko wymiotuje, może ma chorobę lokomocyjna, może zołądek zbuntował sie przy 30 batoniku. Nie moja sprawa. Mnie interesuje, żebym nie musiała jechac w smrodzie i brudzie.
                      Jeśli chcesz kierowac się "ludzkimi odruchami" to biegnij ze szmatka i odświeżaczem powietrza, ale nie nakłaniaj do tego innych.
                      • pawel_zet Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 24.07.09, 10:45
                        Właśnie w jednym z pobocznych wątków przedstawiłem swoją życiową
                        teorię dotyczącą lekarzy - co prawda brakuje mi odpowiednich
                        narzędzi badawczych, ale człowiek tak już ma przecież, że musi jakoś
                        funkcjonować w rzeczywistości i nie będzie przy każdej swojej
                        wątpliwości przyjąć pewną teorię dotyczącą interakcji z innymi
                        ludźmi, bo inaczej nie mógłby normalnie funkcjonować. Ja na przykład
                        jestem podejrzliwy w stosunku do lekarzy. Ogólnie jednak nie
                        traktuję wszystkich dokoła jako potencjalne źródła utrapień i
                        oszustów, którzy czają się, by mnie okpić i oszukać. Moim zdaniem,
                        większość ludzi jest dość normalna - ani nie szlachetna jak Gandhi,
                        ani nie podła jak doktor Mengele. Jeśli jesteśmy dla innych życzliwi
                        i uczynni, to generalnie możemy od nich spodziewać się tego samego.
                        Oczywiście są pewne okoliczności, które powodują, że trzeba zachować
                        ostrożność. W metrze Mexico City naprawdę trzeba uważać na
                        kieszonkowców. I ta postawa jest, jak sądzę właściwa. Co prawda,
                        czasem ktoś może wykorzystać naszą życzliwość, ale częściej będziemy
                        mogli liczyć na pomoc inni, jeśli ci inni będą wiedzieli, że im się
                        w razie potrzeby zrewanżujemy.
                        To, czego nie cierpię, to aroganckie skoncentrowanie się na sobie,
                        założenie, że inni ludzie uprzykrzają nam złośliwie życie - jeśli
                        dziecko wymiotuje, to na złość albo z powodu głupoty rodziców, a nie
                        np. z powodu wirusa. Dlatego tak strasznie mi się nie podoba Twoja
                        postawa, napełnia mnie wręcz odrazą. Świat nie kręci się wokół
                        Ciebie i nie istnieje po to, by dostarczać Ci bezustannych
                        przyjemności. Oczywiście należy potępić złych rodziców, ale myślę,
                        że większość jest jednak całkiem normalna - i nie zareaguje agresją,
                        jeśli zwrócisz im uwagę na niewłaściwe postępowanie dziecka, chyba
                        że sama będziesz przy tym agresywna.
                      • laminja Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 24.07.09, 14:09
                        ludzie generalnie bywają potwornie roszczeniowi. Od kilku lat niemal codziennie
                        bywam na placu zabaw. Małym, więc mogę sobie poobserwować ludzi. Ogromnie rzadko
                        pojawiają się tacy, którzy uważają, że ich dziecku wszystko wolno. Większość
                        reprezentuje wysoki poziom kultury, co pewnie ma związek z tym, że mieszkamy w
                        tzw. "dobrej dzielnicy". Kolejny raz twierdzę, że upraszczasz. Na podobnej
                        zasadzie ludzie generalizują oceniające lekarzy - pomyśl o tym od tej strony.
                        Chyba nie chciałabyś być wrzucona do jednego worka z lekarzami o słabym
                        kręgosłupie moralnym i podsumowana twierdzeniem "lekarze to łapówkarze".
                        Twierdzenie to jest fałszywe, tak jak Twoje wywody o tym jak strasznie
                        roszczeniowi są rodzice małych dzieci. Tak bywają rodzice małych dzieci, którzy
                        mają niższy poziom kultury osobistej, wyobraźni, empatii i inteligencji. Bywają
                        też lekarze, którzy biorą łapówki :)))

                        Czytając ten wątek nasunęła mi się pewna refleksja. Otóż uważasz, że jeśli
                        dziecko Cię kopnęło rodzic powinien Cię przeprosić. Słusznie. Ja uważam, że
                        generalizując obraziłaś spore grono rodziców, którzy umieją wychować i okiełznać
                        swoje dzieci w miejscach publicznych. I tak jak Ty oczekujesz przeprosin od
                        rodziców niegrzecznych dzieci, tak jak mogłabym się spodziewać po człowieku na
                        poziomie, że skoro okazało się iż nie wszyscy rodzice olewają zachowanie swoich
                        dzieci, zachowasz się jak człowiek na poziomie, którego oczekujesz od innych i
                        też przeprosisz...

                        Nie nakłaniam Cię do biegania ze szmatką i odświeżaczem powietrza. Luźna,
                        życzliwa rozmowa nie jest tym samym co porada lekarska. Może gdybyś się
                        otworzyła na ludzi byłoby Ci w życiu łatwiej :) Zwłaszcza wobec tego, że gdybyś
                        kiedyś spróbowała być miła dla innych ludzi, może by się okazało, że nawet te
                        niegrzeczne dzieci mogą być grzeczniejsze, a mało rozgarnięte mamy, które karmią
                        dzieci słodyczami podczas lotu, mogłyby się czegoś nauczyć i nie musiałabyś
                        siedzieć w śmierdzącym samolocie. Cóż, wracamy do tego o czym już pisałam do
                        postawy.
                        • Gość: Antek Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! IP: *.ramtel.pl 24.07.09, 15:56
                          laminja napisała:

                          > Czytając ten wątek nasunęła mi się pewna refleksja. Otóż uważasz,
                          > że jeśli dziecko Cię kopnęło rodzic powinien Cię przeprosić.
                          > Słusznie. Ja uważam, że generalizując obraziłaś spore grono
                          > rodziców, którzy umieją wychować i okiełznać swoje dzieci w
                          > miejscach publicznych. I tak jak Ty oczekujesz przeprosin od
                          > rodziców niegrzecznych dzieci, tak jak mogłabym się spodziewać
                          > po człowieku na poziomie, że skoro okazało się iż nie wszyscy
                          > rodzice olewają zachowanie swoich dzieci, zachowasz się jak
                          > człowiek na poziomie, którego oczekujesz od innych i też
                          > przeprosisz...

                          Czy tak trudno jest niektórym tutaj zrozumieć o czym w tym wątku
                          jest mowa? Oczywiste chyba jest, że chodzi o rodziców, którzy nie
                          potrafią sobie poradzić ze swoimi dziećmi - o tym jest ten watek, i
                          w takim kontekście tutaj rozmawiamy. Chyba nonsensem byłoby
                          dodawanie do każdego zdania na temat rozwydrzonych dzieci, nad
                          którymi rodzice nie panują, że są tez inni rodzice, którzy mają
                          dzieci dobrze wychowane?... Hmm... Nawet pan, który chwali się, że
                          napisał kilka książek, ma problem ze zrozumieniem czytanego tekstu?
                          • laminja Antku, 24.07.09, 16:39
                            wróć do pierwszego postu i przeczytaj go uważnie. Dla mnie kontekst jest jasny.
                            Autorka miała złe doświadczenia podczas podróży (związane z zachowaniem
                            się dzieci i ich rodziców), uznała więc, że rodzice małych dzieci nie powinni z
                            nimi latać na zagraniczne wycieczki, powinni przestać w ten sposób szpanować,
                            wysyłać dzieci do dziadków na wieś do 7-8 roku życia. Tym samym dokonała
                            krzywdzącej dla sporej grupy ludzi generalizacji. Nie zgadzam się z tym - mam do
                            tego prawo.

                            Nasze dzieci zachowują się w miejscach publicznych kulturalnie, nie piszczą, nie
                            kopią, nie płaczą, nie rzucają niczym, nie wymiotują, nie wyskakują nikomu pod
                            wózki.
                            Nie wymagamy od innych wpuszczenia nas bez kolejki - latamy liniami w których
                            kupując bilet można zarezerwować miejsca
                            Nie latamy z dziećmi za granicę dla szpanu, uważamy, że relacja ceny do jakości
                            jest tam znacznie lepsza, a podróż samolotem mniej męcząca i bezpieczniejsza niż
                            jazda nad Polskie morze.
                            W związku z powyższym nie zgadzam się z autorką wątku, nie chcę jako rodzic
                            małych dzieci być wrzucana do jednego worka z osobami, które najwyraźniej
                            reprezentują inny poziom kultury osobistej. Forum jest miejscem do wymiany
                            poglądów, więc je z autorką wątku wymieniam :p

                            Przy okazji wyszło kilka innych kwiatków, ale one nie są istotą sprawy :p
                            • Gość: Laminjo, Re: Antku, IP: *.ramtel.pl 24.07.09, 17:03
                              laminja napisała:

                              > wróć do pierwszego postu i przeczytaj go uważnie. Dla mnie
                              > kontekst jest jasny. Autorka miała złe doświadczenia podczas
                              > podróży (związane z zachowaniem się dzieci i ich rodziców),
                              > uznała więc, że rodzice małych dzieci nie powinni z nimi latać
                              > na zagraniczne wycieczki, powinni przestać w ten sposób szpanować,
                              > wysyłać dzieci do dziadków na wieś do 7-8 roku życia. Tym samym
                              > dokonała krzywdzącej dla sporej grupy ludzi generalizacji. Nie
                              > zgadzam się z tym - mam do tego prawo.

                              Ja w pierwszym poście nie widzę nic o grzecznie zachowujących się
                              dzieciach, i takich, które nie przeszkadzają innym w podróży. Ten
                              post jest o dzieciach zachowujących się nieodpowiednio, i które
                              przeszkadzają współpasażerom. Dla mnie jasne jest, że o takich
                              dzieciach pisze autorka. I że do takich dzieci odnosi swoje wnioski.
                              To naprawdę jest oczywiste i nie rozumiem widocznego tutaj
                              rozdrażnienia rodziców, którzy mają ponoć dzieci umiejące się
                              odpowiednio zachowywać... czyżby też mieli coś na sumieniu?
                  • pawel_zet Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 24.07.09, 10:27
                    No i sama widzisz, jak różni się zasadniczo Twoja postawa w stosunku
                    do innych ludzi od mojej. Ja jestem człowiekiem życzliwym, chętnie
                    niosę pomoc potrzebującym - całkiem za darmo. A Ty - skoro nie
                    pobierasz wynagrodzenia jako lekarz - czujesz się całkowicie
                    zwolniona z obowiązku świadczenia jakiejkolwiek pomocy medycznej.
                    Oczywiście, jak już powiedziałem, masz do takiej postawy całkowite
                    prawo, ale wyjaśnia ono Twój generalny brak życzliwości dla innych
                    ludzi.
                    Rozumiem, że jako fachowiec zdecydowanie i jednoznacznie
                    stwierdzasz, że dziecko, które wymiotowało w samolocie, a które
                    opisałaś w jednym z postów, miało chorobę lokomocyjną indukowaną
                    słodyczami? Rozumiem, że przeprowadziłaś obdukcję?
                    Co do bólu brzucha, to jak rozumiem, zdecydowanie i jednoznacznie
                    potwierdzasz, że dziecko, o którym wspominasz, dostało bólów brzucha
                    wskutek wleczenia z ciepłych krajów, a w Polsce bólów brzucha by nie
                    dostało? Możemy poznać przesłanki takiego wniosku?

                    > Czy uważasz, że przy pierwszym(!) kopnięciu na zwróconą uwagę
                    matka, która na t
                    > o
                    > pozwala, nie zrobi awantury? Wątpię.

                    Ja zawsze poważnie traktuję uwagi na temat zachowania mojego dziecka
                    (i dotyczy to także mojej żony). To przykre, że spotkałaś równie
                    nieuprzejmych ludzi, ale nie generalizuj, proszę.
      • Gość: Sante Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.10, 09:27
        Grodek, ja latam ok 7-8 razy w roku (w tym 2-3 długie rejsy) i albo
        miałam szczęście ,ale nikt z dorosłych pijanych wymiotujących od 10
        lat mi się nie przytrafił, raz tylko pan z chorobą serca, który
        zwymiotował, a był zupełnie trzeźwy, więc ten mit o pijakach
        wymiotujących i rozrabiających jest tworzony przez rodziców,
        usprawiedliwiających swoje dzieci, chyba że latasz na najtańsztch
        charterach na kierunkach Tunezja, Turcja , Egipt, to mogę się mylić
        gdyż na takich nie latam (może po trochę by uniknąć przepełnienia
        dziećmi)
    • Gość: Maria Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.09, 21:11
      Az sie boje pomyslec czy bede miala za plecami malego podroznika.W
      ubeglym roku mialam .Tak na oko 2 latka. Placz , kopanie w moj
      fotel.Krzyki dziecka i rodzicow.Sama w stresie bo mielismy awaryjne
      ladowanie gdy lecielismy do Heraklionu.I modly aby teraz podroz
      obyla sie bez niespodzanek. Teraz przy kolejnym locie mysl aby jak
      najdalej od malych dzieci. Sama mialam male dzieci i gdy mialy lat
      niewiele jezdilam nad polskie morze.Zdawalam sobie sprawe jakie
      moga byc problemy w samolocie i dla nich, dla nas i pasazerow.
      Dzieci dorosly i zmienilismy kierunki podrozy.Byc moze zakrzycza
      mnie mlode mamy ale takie jest moje zdanie. Widzialam mamy z
      malutkimi dziecmi na rekach na lotnisku w Heraklionie. Samoloty maja
      opoznienie a one zmeczone, spocone z dziecmi na reku. Czy naprawde
      warto...
      • grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 12.07.09, 21:28
        Gość portalu: Maria napisał(a):

        > Az sie boje pomyslec czy bede miala za plecami malego podroznika.W
        > ubeglym roku mialam .Tak na oko 2 latka. Placz , kopanie w moj
        > fotel.Krzyki dziecka i rodzicow.Sama w stresie bo mielismy
        awaryjne
        > ladowanie gdy lecielismy do Heraklionu.I modly aby teraz podroz
        > obyla sie bez niespodzanek. Teraz przy kolejnym locie mysl aby jak
        > najdalej od malych dzieci. Sama mialam male dzieci i gdy mialy lat
        > niewiele jezdilam nad polskie morze.Zdawalam sobie sprawe jakie
        > moga byc problemy w samolocie i dla nich, dla nas i pasazerow.
        > Dzieci dorosly i zmienilismy kierunki podrozy.Byc moze zakrzycza
        > mnie mlode mamy ale takie jest moje zdanie. Widzialam mamy z
        > malutkimi dziecmi na rekach na lotnisku w Heraklionie. Samoloty
        maja
        > opoznienie a one zmeczone, spocone z dziecmi na reku. Czy naprawde
        > warto...

        Odpowiem krótko - Ty chciałaś to jeździłaś nad polskie morze.
        Ja nie lubię zimna i deszczu i w imię Twojego egoizmu (tak, to co
        prezentujesz to najzwyklejszy egoizm - "ja byłam zestresowana"... A
        może co ludzie również?) nie będę czekał 7 czy 10 lat by moje
        dziecko mogło się wykąpać w morzu.
        A z mojego równie czysto egoistycznego punktu widzenia 3 godzinny
        lot do Grecji jest mniej uciążliwy niż 5-7 godzinna podróż
        samochodem nad Bałtyk.
        I na zakończenie - tak, warto. Argument, że dzieci nic nie pamiętają
        do mnie nie przemawia. Ja pamiętam. Moja żona też. Mam rodzinę w
        NYC. Czy mam czekać z odwiedzinami aż dzieci dorosną?
        A dzieci kiedyś za kilka czy kilkanaście lat obejrzą sobie zdjęcia
        czy film i być może będzie to jedyna pamiątka po rodzicach. Nie
        wspominając o tym, że w tym cholernym, zagodnionym świecie czasu dla
        rodziny jest coraz mniej. Czy mam jeszcze dodatkowo rezygnować z
        poznawania świata i czekać ileś tam lat (a może nie dożyję?) abyś Ty
        miała spokój przez kika godzin? Każda podróż, każdy wyjazd powoduje,
        że moja rodzina staje się sobie bliższa. Mamy wspólne pasje,
        wspomnienia, dzieci wiedzą że są dla mnie radością, a nie ciężarem.
        I nie zrezygnuję z tego.
        Pozdrawiam,
        • Gość: a....a..la Re: Małe dzieci w samolotach IP: 156.17.203.* 22.07.09, 14:03
          napiszę tak:3 godziny kopania w mój fotel przez na oko 5
          latka...zniosłam:) lecz kiedy zaczął walić następną godzinę w w mój
          nieszczęsny fotel i!trząść górą od fotela:zwróciłam uwagę
          mamie ...no i się zaczęło..że nie rozumiem dzieci itd ,że nigdy ich
          nie miałam .itd..cóż kultura i wychowanie ( a mamuśka czytała sobie
          gazetki)(mam przeszło 50 lat,dwójka wychowanych dzieci)..
          dodam jeszcze że na pokładzie były tez inne dzieci nawet jedno
          przede mną :grzeczne ,ułożone ,oglądało bajki,zadawało pytania ,na
          które mama dawała odpowiedzi.miało też z 5-6 lat..
          czyli można wychować:)
          • Gość: ktosia Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.botany.gu.se 22.07.09, 15:23
            Tez spoto latam (choc moze nie czarterami na wakacje). Z dziecmi
            problemow niegdy nie mialam. Raz lobuz siedzial za mna, to przez pol
            lotu sie bawilam z nim w "chowanego" za fotelem. Dzieciak
            szczesliwy, a mnie nie ubylo. Potem zasnal. Troche radosniej
            spojrzcie na swiat, a zaraz wam sie lepiej zrobi ;)
            (Gorszy zreszta jest wieeelki/pijany sasiad na dlugim locie ;).
            • rikol Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 17:40
              No ale nie kazdy ma ochote bawic sie w chowanego, dorosly tez moze byc zmeczony
              czy chory i nie miec ochoty na zabawy.
          • Gość: elo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.axelspringer.pl 22.07.09, 16:44
            dokładnie, wszystko zależy od kultury rodziców i od tego czy hodują dziecko jak
            chwast czy je wychowują. Jak widzę przy odprawie ludzi z wrzeszczącym bachorem
            flaki mi się przewracają i staram się usiąść jak najdalej od tej
            hałastry...Rozumiem ludzi, chcą polecieć na urlop ale czy muszą zaraz na Hawaje
            z 2 latkiem ??? Po co ?? żeby umęczyć siebie i dzieciaka ? Na szczęście co raz
            więcej (póki co tylko zagranicznych biura) organizuje wycieczki urlopowe do
            hoteli TYLKO DLA DOROSŁYCH !!! - bez wrzeszczących od rana do nocy dzieciaków na
            stołówce i basenie - POLECAM - szukajcie na stronach Brytyjskich biur podróży.
            • Gość: EM Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 22.07.09, 20:11
              Jesli wakacje zalatwia sie przez dobre biuro turystyczne, to mozna zwykle po
              prostu spytac, czy dany hotel jest frekwentowany przez rodziny z (malymi)
              dziecmi. W ubieglym roku bylismy na Cyprze i celowo pytalismy sie o hotel, w
              ktorym dzieci raczej nie powinno byc. I faktyczne - na ok. 200 gosci byly moze
              dwie rodziny z malymi dziecmi
            • Gość: Kate Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.09, 10:15
              Zgadzam się: wszystko to kwestia kultury i dobrego planowania. Pamiętam podróż
              na i z Kos, gdzie jeden gostek koło 50-tki tak się darł na obsługę, krytykował
              wszystko dookoła, że współpasażerowie mało go nie zlinczowali, a chłopczyk ok.
              9-cio letni (lecący bez dorosłych, a za to z pieskiem) zachowywał się wzorcowo.
              Gdy wracając z Kos zorientowaliśmy się, że pieniacz i awanturnik ma lecieć tym
              samym samolotem, to większość pasażerów w panice zaczęła kombinować jak zrobić,
              żeby nie siedzieć blisko tego "dziada".
              Lecieli też z nami ludzie z niemowlętami i dzieciakami w wieku ok. 3-4 lat i nic
              kłopotliwego się nie zdarzyło. Co prawda ojciec tej gromadki westchnął w pewnym
              momencie, że następny raz w taką podróż to wybierze się za parenaście lat, aż
              dzieci dorosną i będą mniej męczące;)
          • Gość: EM Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 22.07.09, 20:04
            > napiszę tak:3 godziny kopania w mój fotel przez na oko 5
            > latka...zniosłam:) lecz kiedy zaczął walić następną godzinę w w mój
            > nieszczęsny fotel i!trząść górą od fotela:zwróciłam uwagę
            > mamie ...no i się zaczęło..że nie rozumiem dzieci itd ,że nigdy ich
            > nie miałam .itd..cóż kultura i wychowanie ( a mamuśka czytała sobie
            > gazetki)(mam przeszło 50 lat,dwójka wychowanych dzieci)..
            > dodam jeszcze że na pokładzie były tez inne dzieci nawet jedno
            > przede mną :grzeczne ,ułożone ,oglądało bajki,zadawało pytania ,na
            > które mama dawała odpowiedzi.miało też z 5-6 lat..
            > czyli można wychować:)

            Jasne, ze nie ma reguly. Do rodzicielstwa nalezy takze to, ze sie wie, czy
            dziecko sie nadaje do takiej podrozy czy nie. Ze sobie tu i tam moze poplakac,
            to w miare normalne i nie ma sie co za to obrazac. Ale niestety sa tacy
            "rodzice", ktorzy nie sa w stanie zrozumiec, ze ich potomstwo jest po prostu
            uciazliwe.
            • Gość: Hermilion Re: Małe dzieci w samolotach IP: 141.11.234.* 23.07.09, 10:44
              Dorośli też bywają uciążliwi.

              Najlepiej zabij wszystkich co ci
              przeszkadzają - będziesz miał spokój.
          • Gość: gość Re: Małe dzieci w samolotach IP: 199.197.164.* 23.07.09, 08:43
            czyli że dzieci bywaja różne ( tak jak i dorośli...) ? Tak ? Sa i
            grzeczne i niegrzeczne, dorośli chamscy i kulturalni...To po co
            generalizowac i pisac że ogólnie dzieci nie powinny latać ? :)
        • celine.black.rose Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 16:18
          Uwazam, ze to indiwidualny wybor kazdego czlowieka, czy podrozuje
          sam, z dzieckiem, czy wcale - tak jak indiwidualnym wyborem kazdego
          jest to, czy chce miec dzieci. Jesli sie na to decyduje, to jego
          obowiazkiem jest brac za niego odpowiedzialnosc!
          Rozumiem wszelkie perypetie zwiazane z checia wyjazdu i odpoczynku
          pomimo posiadania dzieci, ale tak jak Wy, drodzy rodzice, placicie
          za bilety, tak i ja (my) place, i mam prawo za te pieniadze leciec w
          SWIETYM SPOKOJU, a nie z krzykami i kopaniem w siedzenie. Jezeli
          wiec nie jestesmy w stanie zapanowac nad (wychowac odpowiednio)
          swoimi dziecmi, to nie odbierajcie innym pasazerom ich praw.
          • Gość: Hermilion Re: Małe dzieci w samolotach IP: 141.11.234.* 23.07.09, 10:46
            Mylisz się. Masz prawo do tego co zapewnia
            przewoźnik za cenę biletu - w tym wypadku
            podróż z dziećmi na pokładzie.

            Chcesz bez dzieci - zabul.
            • kiddo5 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 23:54
              To ty sie mylisz! Zaden przewoznik nie posiada w swojej ofercie opcji 'bez
              dzieci'. I jak 'zabule' ( slowo slyszane ostatni raz w glebokich latach
              osiemdziesiatych, swoja droga szalenie modne w mojej podstawowce) to niby kaza
              wysiasc tym dzieciom??? czy co? Dzieci podrozuja rowniez biznes klasa wyobraz sobie.
        • Gość: EM Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 22.07.09, 20:00
          dzieci wiedzą że są dla mnie radością, a nie ciężarem.
          > I nie zrezygnuję z tego.

          Wspaniale, ale zachowaj te radosc dla siebie i nie kaz innym w niej partycypowac.
        • nazgul Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 11:12
          > I nie zrezygnuję z tego.

          I to pokazuje cały twój stosunek do świata. Ważne, że mi jest fajnie, o resztę
          się nie martwię. Cieszyłabyś się, gdyby ktoś usiadł ciebie i twojego dziecka i
          zaczął czytać pismo pornograficzne ? Oczywiście takie legalnie kupione w kiosku
          - czyli żadne naruszenie prawa ... I tym się niestety duża część polskiego
          społeczeństwa różni od wspominanych Szwedów, którzy także podróżują z dziećmi
          bez dręczenia współpasażerów.
          Masz prawo podróżować z dziećmi, ale NIE MASZ prawa poczytać sobie w samolocie
          czy obejrzeć filmu czy zajmować innymi sprawami, jeżeli w tym czasie twoje
          dziecko zachowuje się w sposób uciążliwy - bo masz obowiązek zająć się dzieckiem.

          A sprawa reakcji personelu na uciążliwe zachowania pasażerów (w tym rodziców
          niesfornych dzieci) - to trzeba się uczyć od personelu Lufthansy na przykładzie
          tego, jak postąpili z panem J.M.Rokitą, dla którego ważniejsza była własna
          wygoda niż zasady współżycia społecznego.

          A ja prywatnie nie mam problemu z takimi dziećmi czy raczej ich rodzicami w
          podróży - po prostu nie korzystam z ofert krajowych biur podróży, żeby nie mieć
          za współtowarzyszy podróży i wypoczynku ludzi twojego pokroju ...
          • grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 15:14
            nazgul napisał:
            ...
            Jesteś kolejną osobą, której to piszę - przeczytaj wszystkie moje
            wpisy (np. post nr. 2 w tym wątku), a nie wyrywaj jednego zdania z
            kontekstu. Min. o tym jak jestem przygotowany do każdego lotu, jak
            staram się zachowywać, etc. Wtedy możemy dyskutować.
            To co napisałeś jest żałosne i płytkie.
      • Gość: gość Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:16
        To fakt, że podróż z dzieckiem to utrapienie. Sama mam ich 3.
        Latałam z nimi kilka razy ale tylko max.2godz. Jasne, że głupotą
        jest lecieć np.na Dominikanę bo w rezultacie z maluchami siedzi się
        nad basenami, które tak samo wyglądają w Hiszpanii, Grecji czy
        Wloszech. A drinki dla rodziców podobne. Jednak Bałtyk ze swoją
        brudną i lodowatą wodą odstrasza, a tydzień w "spa" z basenami
        kosztuje więcej niz na Majorce czy Turcji. Tsk więc nie dziwmy się,
        że 5-cio osobowa rodzina zaoszczędzi jak poleci tam właśnie. Ale za
        ocean to GŁUPOTA.
        • monia1996 Re: Małe dzieci w samolotach 04.07.10, 19:48
          Naprawdę myślicie, że jeśli ktoś jedzie za granicę (sam czy z
          dziećmi) to robi to dla szpanu? Czasy, w których podróże zagraniczne
          mogły komukolwiek zaimponować skończyły się dawno temu.
          • Gość: ZZZ Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.10, 14:58
            Nie sądzę, żeby latanie z dziećmi było dla szpanu. To są po prostu dzisiaj
            najtańsze wakacje na jakie ludzi stać. A że przy okazji ta grupa ludzi ma dzieci
            byle jak wychowane, to już inna historia.
      • Gość: gosiak Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.chello.pl 22.07.09, 16:32
        zgadzam sięz Tobą w pełni- sama mam małe dziecko i nie będę młodej
        narażać na taki stress tylko dlatego by zaimponować całemu światu
        żemam kasę i latam se z dziećmi bo co to polski
        odpoczynek........pozdrawiam mamy
    • agata99222 Re: Małe dzieci w samolotach 12.07.09, 21:30
      A bierzecie pod uwagę dzieci mieszkające np. w Krakowie lub w Rzeszowie a chcące zobaczyć morze?? Podróż samochodem to 8 lub więcej godzin, pociągiem pośpiesznym ok. 12h. Lot samolotem do Grecji 2-3h, Tunezja podobnie. Nad ciepłym morzem mam "gwarancję" pogody a nad polskim morzem -wiadomo... Zimno, brudno, drogo...
      Mam za sobą kilka nie udanych wczasów w Polsce i mówię zdecydowanie NIGDY WIĘCEJ.
      • Gość: Maria Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.09, 22:57
        W samolotach do NY jest inny komfort .Z tego co piszesz potrafisz
        przygotowac sie do lotu z dzieckiem i chwala Ci za to.Zapytam tylko
        czy miales przyjemnosc aby przez 2 godziny dziecko siedzace z tylu
        kopalo w Twoj fotel. Ja mialam i ciary mnie przechodza na
        wspomnienie. Nie stawiam wszystkich pod sciane i mowie ze jest zle
        ze wszystkimi rodzicam. Widzialam tez ludzi przygotowanych do
        wyjazdu z dzieckiem.Jednak takich mozna policzyc na palcach jednej
        reki. Mi tez sie zdarzalo ze dziecko wymiotowalo w samochodzie.Gdy
        jezdilismy pociagiem mielismy mozliwosc chodzena a nie uwarunkowanie
        tylko siedzenia na miejscu. Polskie morze nie jest takie zle jak
        czas dobrze sie zorganizuje. Ja tez uwielbiam wyjazdy z dziecmi i
        zawsze wracamy z wakacji zadowoleni pelni nowych wrazen. Jednak nikt
        nie przekona mnie ze wyjazd z rocznym czy ciut starszym dzieckiem
        musi byc za granice.Pozdrawiam
        • kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 12:45
          Jak czytam takie komentarze to zle mi sie robi. Mam prawo jezdzic z
          moim dzieckiem gdzie i kiedy mi sie podoba i sorry ale jezeli komus
          nie odpowiada krzyk dzieci w samolocie to NIE MUSI JEZDZIC ZA
          GRANICe NIECH JEDZIE NAD POLSKIE MORZE!!! Albo ew prywatny locik. Ja
          rozumiem, ze zachowanie dzieci bywa meczace, prawdopodobnie nawet
          bardziej dla tych rodzicow niz pasazerow no i co z tego??? Czy mam
          przestac chodzic z dzieckiem do lekarza bo nie potrafi ono wysiedzie
          godziny w poczekalni??? A moze przestane chodzic z dzieckiem na
          basen bo za glosno sie smieje albo zaplacze??? Kurcze a te zakuby to
          masakra jak dziecko chce wyskakiwac z koszyka albo wszytsko je
          interesuje. Przez najblizsze kilka lat bede zamawiac przez neta!!! A
          taki chrzest w kosciele, meczy sie to dziecko 2h (taki locik Polska-
          Anglia, Niemcy, Francja) na mszy potem wrzeszczy bo mu leb polewaja
          woda!!! Warto? Dla mnie 3,5,8 godzin spedzonych w samolocie sa
          warte 2 tygodni urlopu kuku!!! Niespodzianka UMIEM LOGICZNIE
          MYSLEC!!! A juz napewno jest to warte wiecej niz praca 40h w
          tygodniu zeby miec wolny weekend a przeciez to robisz badz robilas
          no nie??? Oplacalo Ci sie?
          • meth.p Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:02
            Rozumiem ze ja mam prawo pic i drzec sie w samolocie tak samo jak Twoje dziecko?
            Jezeli nie, to nie wiem czemu stosujesz podwojne normy - albo przeszkadzac innym
            mozna, albo nie.
            • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 13:17
              Chcialbys aby traktowano Cie jak dwulatkla??? Twoj post ma zerowa
              logike! Moze napisz jakis postulat na temat tego ze dwuletnie dzieci
              powinny byc karane jak dorosli za swoje przewinienia?
              • samira33 Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:54
                Powinni być karani rodzice.
                • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 14:17
                  Za co? Za to ze dziecko akurat zrobilo kupe w pieluche? Za to ze go
                  uszy bola jak leci samolotem? Za to ze placze i wrzeszczy w
                  samolocie? Ja przepraszam ale gdyby mi ten kolega z aspiracjami
                  dwulatka zerznal sie w gacie w czasie lotu no to mocna kawa by byla.
                  JEzeli kolega ktoremu przeszkasza ze dzieci moga sie tak w samolocie
                  zachowywac o on nie chcialabym powiedziec ze ma prawo, pelne prawo.
                  Niech sie tylko nie zdziwi jak go potem z samolotu wyniosa w zoltej
                  kamizelce, bo mial czas chyba czas wyrosnac z tych zachowan. Jak
                  najbardziej sie zgadzam ze rodzice powinny byc karani w sytuacjach
                  kiedy maja wplyw na zachowanie sie dziecka, po to sa aby sprawowac
                  jak najlepsza opieke, jednak na wiele rzeczy wplywu nie maja-
                  napisane powyzej.
                  • mat.31 Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 14:56
                    Na kopanie w fotel też nie mają?
                    • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 15:00
                      Na to maja wplyw jak najbardziej. Czy ja to napisalam? Nie wydaje
                      mi sie.
                  • rikol Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 17:43
                    Jesli je uszy bola, to chyba nie powinnas go narazac na taki bol i stres? Sama
                    przyznajesz, ze podroz samolotem to dla dziecka horror. To po co je zmuszasz do
                    podrozy samolotem?
                    • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 20:31
                      Mnie tez bola ale nie nazwalabym tego horrorem.
              • mat.31 Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 14:55
                Tylko rodzice maja obowiązek znosić krzyki i zachcianki własnego
                dziecka. Ludzie postronni nie maja takiego obowiązku.
                • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 15:05
                  Ale nikt nie kaze Wam tego sluchac. Samolot jest miejscem gdzie
                  dzieci byly, sa i beda. To sie nie zmieni. Ja juz pisalam w ktoryms
                  poscie ze tez nie podoba mi sie i nie musze:
                  1. Czuc nieumytych ludzi w autobusach zwlaszcza latem.
                  2. Miec szczekajacego psa kilka pieter nizej.
                  itd itd, nic z tym niestety Ja nie zrobie, na pewno tez nie
                  zrezygnuje z latania ze wzgledu na pasazerow ktorym przeszkadza
                  dziecko. Moge starac sie aby bylo jak najmniej uciazliwe, to
                  wszystko.
                • Gość: psotna Re: Małe dzieci w samolotach IP: 195.184.82.* 22.07.09, 19:16
                  pozostaje prywatna awionetka...
            • damap Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:54
              Porównujesz się do dwulatka?? Ale dzieciuch z Ciebie!
              • meth.p Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 14:41
                damap napisała:
                > Porównujesz się do dwulatka?? Ale dzieciuch z Ciebie!

                Alez nie, porownoje zachowania - ja sie moge nie drzec i sie nie dre bo nie jest
                to uprzejme zachowanie i tego sie ode mnie calkiem slusznie wymaga. Jezeli ktos
                ma wiecznei drace sie dziecko, to moglby ograniczac te torture innym.
                • Gość: gość Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.tzmo.com.pl 23.07.09, 08:23
                  ale byłeś dwulatkiem i się darłeś, czasami nawet denerwowałeś innych, kopałeś w
                  fotele itp, itd...
                  • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 08:38
                    Pewnie, że darłam się, podobnie jak darły się moje dzieci ( podwójnie bo mam
                    bliźniaki). I w sposób NORMALNY dla małych dzieci chlapały, brudziły, czasem
                    któreś się zrzygało, przewijałam, sadzałam na nocnik itd. Ale działo się to w
                    miejscach, w których nie przeszkadzało to INNYM LUDZIOM. I na tym polega moja
                    empatia różna od empatii Pawła Zet i ludzi o podobnych do niego pogladach
                    • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:53
                      Dyskutujemy już dość długo, a widzę, że jakoś nie bardzo rozumiesz
                      to, co piszę. Nie uważam, że dzieci można w samolocie przewijać w
                      innych miejscach niż toaleta, wysadzać na nocnik, a rzygać każdy ma
                      prawo, gdzie chce, jeśli jest chory - dziwi mnie, że będąc osobą o
                      wykształceniu medycznym nie jesteś w stanie tej prostej myśli pojąć.
                      W końcu rzyganie jest najczęściej objawem choroby, a nie formą
                      robienia na złość komuś. Moja empatia, o czym wielokrotnie pisałem,
                      polega na próbach zrozumienia innych ludzi i traktowania ich jak
                      osób, które mają swoje uczucia, sympatie i antypatie itp. Twoja
                      empatia to skoncentrowanie na sobie, przekonanie o własnej
                      nieomylności i że każdego, kto Ci przeszkadza, należy sponiewierać.
                      Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem, czym ta Twoja empatia różni się
                      od egocentryzmu, ale nie musze wszystkiego rozumieć.
          • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:03
            Prezentujesz dokuczliwą, a częstą ostatnio postawę agresywnego
            zagarniania przestrzeni społecznej przez rodziców małych dzieci,
            jakby wczesne rodzcielstwo było przepustką do nieliczenia się z
            innymi ludźmi, a wręcz uprawniało do aroganckiego lekceważenia ich
            potrzeb. Pozostaje mieć nadzieję, że z tego wyrośniesz...
            • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 13:18
              A co dla ciebie jest wczesnym rodzicielstwem? Czy ty masz prawo
              zagarniac przetsrzen dlatego ze nie posiadasz dzieci???
              • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:30
                To nienajzręczniejsze określenie, mialam na mysli wiek dzieci a nie
                rodziców, konkretnie - dzieci tak małych, że wpływ na ich zachowanie
                jest znikomy. Nie zamierzyłam też antagonizmu dzietni - bezdzietni,
                bo przestrzenią powinniśmy się dzielić wszyscy - ci z małymi
                dziećmi, z dużymi dziećmi, bez dzieci i dziecka oczekujący. Uważam,
                że nikt nie powinien mieć przyzwolenia na panoszenie się,
                niezależnie od sytuacji rodzinnej ani wieku poszczególnych członków
                rodziny. Respektowanie potrzeb powinno być wzajemne.
                • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 13:39
                  Ot i w koncu fajna normalna logiczna wypowiedz. Jestem przekonana ze
                  sa rodzice ktorym jest wszystko jedno co i gdzie robia ich dzieci.
                  Ja staram sie przygotowac na tyle zeby podroz byla jak najmniej
                  meczaca. Moje egoistyczne podejscie do tematu latania powoduje ze ja
                  jestem lepiej przygotowana, moej dziecko spokojniejsze a i Wam lata
                  sie lepiej. Tyle.
            • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 13:35
              Ach a czy liczenie sie z innymi ludzmi oznacza rezygnacje z podrozy?
              Czy latanie badz podrozowanie z dzieckiem oznacza aroganckie
              lekcewazanie Twoich potrzeb? Czy w koncu moje i mojego dziecka prawo
              do przemieszczania sie po swiecie oznacza zagarnianie przestrzeni
              spolecznej? Jesli na te pytania odpowiedziales Tak to twoje tezy
              brzmia nastepujaco:
              1. Jezeli liczysz sie z potrzebami innych ludzi nie podrozuj z
              dzieckiem.
              2. Rodzic chcacy podrozowac z malym dzieckiem agresywnie zagarnia
              przestrzen spoleczna innych ludzi.

              Czy o to chodzilo w Twoim poscie???

              Ja bronie swojego prawa do wolnego przemiszczania sie gdziekolwiek i
              kiedykolwiek mi sie zachce. Nie neguje tego ze podrozowanie z malym
              dzieckiem bywa meczace dla innych pasazerow jak i samych rodzicow.
              Mnie zawsze wkurzaly inne dzieci zanim jeszcze urodzilam swoja. Tak,
              przeszkadza to i bywa irytujace. Tak!!! Tak wkurza mnie moje wlasne
              dziecko ze nie chce usiedziec 2h na fotelu. Tak!!! Czy to oznacza ze
              nie mam prawa podrozowac? Nie!!! Jakbysmy szli tym, tropem moglabym
              wyrzucac ludzi latem z autobusu bo mi smierdza i to przeszkadza!
              Pies sasiada szczekajacy kilka pieter nizej tez przeszkadza! Nie
              podoba mi sie widok z okna bo zrobili parking! Pozastrzelac, odmowic
              im prawa do wszystkiego bo teraz JA czlowiek nie posiadajacy
              dziecka, psa, samochodu chce miec swiety spokoj! O to chodzi?
              • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:47
                A twierdziłaś że umiesz myśleć logicznie... Oczywiście, że chodziło
                o cos innego. Tłumaczę: Podróżuj z dzieckiem, na zdrowie i dla
                przyjemności, ale nie zatruwaj życia innym pasażerom. Postaraj się,
                żeby twoje dziecko było dla nich jak najmniej dokuczliwe. Np zadbaj
                żeby się nie nudziło, zapobiegaj chorobie lokomocyjnej, przejdź się
                razem z nim zamiast puszczać samopas. Wtedy wszyscy będą zadowoleni,
                a część pasażerów na pewno wykaże sympatie i zainteresowanie twoim
                malcem. Natomiast pozwalanie dziecku na wejście współpasażerom na
                głowę jest niedopuszczalne.
                • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 14:09
                  Odpowiadam przede wszystki na pierwsz post autora watku o tym ze:
                  1. Podrozowanie z malym dzieckiem to idiotyzm, fanaberia badz jak to
                  okreslono snobizm aby pochwalic sie znajomym
                  2. Najlepiej poczekac az dziecko podrosnie a do wtedy albo siedziec
                  w domu albo wybrac sie nad polskie morze
                  ITD
                  Nigdy, powtarzam nigdy nie napisalam niczego co traktowalo by o
                  checi puszczenia mojego dziecka samopas aby uprzykrzalo podroz innym
                  pasazerom. Przy tym wszystkim post na ktory Tobie odpowiedzialam
                  dotyczyl (co zostalo przez Ciebie napisane fortunnie badz nie,
                  znaczenia mial takie jakie mial) Cytuje:

                  Prezentujesz dokuczliwą, a częstą ostatnio postawę agresywnego
                  zagarniania przestrzeni społecznej przez rodziców małych dzieci,
                  jakby wczesne rodzcielstwo było przepustką do nieliczenia się z
                  innymi ludźmi, a wręcz uprawniało do aroganckiego lekceważenia ich
                  potrzeb. Pozostaje mieć nadzieję, że z tego wyrośniesz...

                  Przy tym nigdzie takiej postawy nie zaprezentowalam. Zaprezentowalam
                  postawe osoby majacej takie samo prawo jak inni do podrozowania,
                  robienia zakupow i codziennego normalnego zycia pomimo posiadania
                  malego dziecka. Wyslalam autorke watku na wakacje nad morze jezeli
                  jej wszytsko tak niezwykle dokucza, bo ja nad polskim morzem
                  mieszkalam i na wakacje sie tu nie wybieram. A co napisala autorka
                  watku wiemy, wiec moze jeszcze raz warto przeczytac jej watek plus
                  moja odpowiedz, moze wtedy rzeczy zaczna byc bardziej zrozumiale.
              • Gość: ??? Re: Małe dzieci w samolotach IP: 10.201.59.* 22.07.09, 16:18
                Kerkoo, chyba jesteś tak nakręcona, że przestałaś czytać ze
                zrozumieniem, spuść ciśnienie i przestań udowadniać oczywiste. bo
                wojujesz argumentami, które dla wszystkich ją jasne i nie o tym jest
                rozmowa... możesz robić wszystko ze swoimi dziećmi, ale fajnie by
                było, gdyby rodzice z dziećmi, bez dzieci, z psami, kotami i na
                rowerach i myślący o niebieskich migdałach szanowali siebie nawzajem
                zgodnie z zasadą żyj i daj żyć innym. kopiące w fotel dziecko ma
                prawo denerwować, tak samo jak choćby 2-godzinny lot z płaczącym
                dzieckiem. ale zdecydowanie najbardziej denerwuje, jeśli w takiej
                sytuacji rodzice nie reagują. bo oprócz tych fajnych rodziców z dziećmi, z którymi podróż nie jest żadnym problemem (bo każdy wie, ze
                pies szczeka, a małe dziecko czasem płacze), są też tacy, którzy
                wyłączają myślenie i uważają, ze ich dziecko to pępek świata, któremu można na wszystko pozwolić - to świat ma się do nich dostosować. i tu
                jest problem. bo dziecko nie musi kopać w fotel a rodzice mogą tak zorganizować podróż, żeby zminimalizowac niedogodności dla dzieci,
                zając je czymś w tym czasie szanując własnie tą wspólną przestrzeń.

                Pozdrawiam
                • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 20:33
                  Tego co napisalas nikt nie neguje, taka jest prawda. Autor watku ma
                  jednak inne zdanie.
              • zielony.raj Do głupich matek z ich głupimi dziećmi 22.07.09, 20:27
                "Ach a czy liczenie sie z innymi ludzmi oznacza rezygnacje z podrozy?
                Czy latanie badz podrozowanie z dzieckiem oznacza aroganckie
                lekcewazanie Twoich potrzeb?"

                Kerko, oczywiście, że nie. Ale jak twoje dzieci zaczną wariować to masz się tym
                skutecznie zająć! Twoje dzieci - twój problem! Nie płacę w końcu za kopanie
                mojego fotela i darcie się w ucho. Wniosek z tego taki, że kto nie potrafi
                doprowadzić do spokoju swojego dziecka, to nie powinien z nim latać. A jak
                będzie to musi się liczyć z nieprzyjemnymi uwagami współpasażerów, którzy, za
                przeproszeniem, mają w du... to, że to jest dziecko. Oni chcą spokojnej podróży
                za którą zapłacili i do której mają prawo!
                • Gość: kerkoo Re: Do głupich matek z ich głupimi dziećmi IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 20:33
                  Tego rowniez nikt nie neguje
                • Gość: balbina Re: Do głupich matek z ich głupimi dziećmi IP: 77.254.255.* 22.07.09, 22:33
                  Calkowicie sie z toba zgadzam! To nie male dzieci sa problemem w samolocie, lecz
                  ich r o d z i c e!!!! Niestety wiekszosc z nich nie zauwaza nieodpowiedniego
                  zachowania swojej pociechy,sa nieprzygotowani do podrozy z dzieckiem i co gorsza
                  zachowuja sie tak jakby to byl ich prywatny samolot a wspolpasazerowie
                  nieproszonymi goscmi na pokladzie.Kopanie w fotele to normalka. Zero reakcji ze
                  strony rodzica!!!!
                  To po prostu brak elementarnych zasad kultury osobistej!Dosc duzo latam i czesto
                  spotykam sie ze wspanialymi dzieciakami.Jesli tylko okaze im sie troche
                  zainteresowania sa lepszymi towarzyszami podrozy od doroslych. a moze mialam
                  tylko szczescie podrozowania z dziecmi kulturalnych rodzicow ???
            • Gość: EM Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 22.07.09, 20:17
              > Prezentujesz dokuczliwą, a częstą ostatnio postawę agresywnego
              > zagarniania przestrzeni społecznej przez rodziców małych dzieci,
              > jakby wczesne rodzcielstwo było przepustką do nieliczenia się z
              > innymi ludźmi, a wręcz uprawniało do aroganckiego lekceważenia ich
              > potrzeb. Pozostaje mieć nadzieję, że z tego wyrośniesz..

              Wystarczy obserwowac, jak 50% matek z dzieckiem na wozku laduje sie do autobusu
              miejskiego. Szarza husarii jest niczym w porownaniu z impetem tego natarcia.
              • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 20:38
                Autobusami generalnie nie podrozuje, wiec ciezko sie wypowiedziec.
                Ostatnio sie jednak zdarzylo, ze wysiadajac z autobusu mialam nie
                lada problem, gdyz w drzwi wpakowal mi sie pan w wieku mojego ojca,
                z komorka przy uchu, nie zwazajac na to ze nie moge wysiasc i
                wyjechac tym wozkiem. Nie zrozumial prostej zasady zyjac ponad 40
                lat, ze najpierw sie ludzi z autobusu wypuszcza a potem inni powinni
                wsiadac. Nie wiem czy tak to teraz w autobusach wyglada, mi sie
                zdazylo, o niczym pewnie jeszcze nie swiadczy.
          • Gość: x Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:34
            A ja sobie nie życzę wrzasków twojego dziecka w samolocie. Mam do
            tego prawo? Pytam: MAM??
            • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 13:41
              Ale jak najbardziej masz. Powtarzam Masz!!! I jest to calkowicie
              zrozumiale. Ja sobie wrzaskow mojego badz innego dziecka w samolocie
              tez nie zycze no i co? Mam prawo latac czy nie? No pytam MAM?
          • Gość: acha Re: Małe dzieci w samolotach IP: 193.23.63.* 22.07.09, 14:54
            Jak przeczytałam taki komentarz to dopiero niedobrze mi się zrobiło!
            Kobieto! Twoje dzieci nie są pępkiem świata! Z komentarza można
            wywnioskować, że jednak z tym logicznym myśleniem to coś nie tak u
            Ciebie...
            • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 14:57
              Przeczytaj jeszcze raz prosze. Jeszcze raz prosze ze zrozumieniem:)
          • Gość: Ola Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.unitymediagroup.de 22.07.09, 14:58
            Ale się rozemocjonowałeś, hehe.
          • Gość: emmka Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 15:07
            taaa... no i teraz wiemy czyje dzieci szaleją w samolotach.czego
            spodziewać sie po dzieciaku jak mamuśka sama zachować się nie umie.
          • Gość: pika Re: Małe dzieci w samolotach IP: 194.181.183.* 22.07.09, 16:34
            boshe, takiej idiotki jak ty to balabym sie spotkac w waskim
            korytarzu... rob sobie te swoje dzieci do woli jak tylko to
            potrafisz, ale nie atakuj ciezko pracujacych ludzi, ktorym nalezy
            sie wypoczynek
            • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 20:42
              a przeraszam to bylo do mnie bo nie rozumiem?
          • Gość: mamma mia Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.202.161.99.dyn.user.ono.com 23.07.09, 00:09
            Skad sie biora tacy ludzie? Nikt wczesniej nie wpoil ci, ze racje ma ten, kto
            nie zyczy sobie halasu, a nie ten, kto go sobie zyczy? Ze racja lezy po stronie
            tego, kto pragnie spokoju (np w przedziale w pociagu) a nie tego, kto ma ochote
            posluchac sobie muzyki z telefonu komorkowego? Z kultura u niektorych rodakow
            widze coraz gorzej... przykre...
      • Gość: aga Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.09, 22:57
        Ja przeżyłam najgorszy lot w zeszłym roku do hurghady , z katowic takiego bajzlu
        to jeszcze nie widziałam ,a latam dość często ,wylot był o 22 więc jak
        zobaczyłam te tłumy dzieci to mną zatrzęsło ale myślę wsiądziemy wystartujemy
        może badzie trochę marudzenia przy starcie ale potem dzieciaku pójdą spać damy
        radę , ale jakie było moje zdziwienie kiedy rodzice odkorkowali flaszki i
        balanga na całego ,a dzieci latały po samolocie wrzeszczały i robiły co chciały
        a rodzice nic !!! Jak zwróciłam uwagą jak jedno dziecko stojąc na fotelu na
        przeciwko mnie krzyczało mi w twarz to usłyszałam że nie lubię dzieci i to ja
        mam jakieś fanaberie to się zagotowałam ale co zrobić , to zamknięta puszka i
        nie wysiądziesz.Więc teraz biorę zawsze coś do słychania żeby wrazie czego
        zatkać uszy muzyką.Nie chodzi mi tu o to że dzieci płaczą bo bolą je uszy przy
        lądowaniu czy coś w tym stylu nie jestem potworem, ale chodzi mi oto ze rodzice
        nie zwracają uwagi na niegrzeczne i rozpuszczone dzieci byle im dały święty
        spokój .A więc życzę wszystkim miłych dzieciaków na pokładzie a rodzicom zwracam
        uwagę że wasze dzieci są rozkoszne tylko dla Was,
        • grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 12.07.09, 23:26
          Gość portalu: aga napisał(a):

          > Ja przeżyłam najgorszy lot w zeszłym roku do hurghady , z katowic
          takiego bajzlu to jeszcze nie widziałam ...

          Podajesz dość skrajny przykład.
          Ja latając na wakacje od wielu lat aż z takim zachowaniem nigdy się
          nie spotkałem. Ale do rzeczy - ten przypadek dowodzi, że
          problemem w samolocie nie są dzieci tylko dorośli.
          W Twojej
          przygodzie nałożyły się na siebie dwie rzeczy - rozbrykane dzieci
          (którym trudno się dziwić, że są takie jakie są. W końcu to dzieci)
          i ich rodzice pozbawieni elementarnych zasad kultury i zdrowego
          rozsądku.
          Nachlany dorosły w zamkniętym pomieszczeniu jakim jest samolot jest
          utrapieniem niezależnie od tego czy podróżuje z dzieckiem czy też
          nie. I tu przechodzimy do meritum - wątek nie powinien traktować o
          dzieciach w samolotach tylko o dorosłych, którzy nad tymi dziećmi
          nie umieją bądź nie chcą zapanować.
          A tak na marginesie - Twój wpis jest dla mnie dowodem na słuszność
          mojej decyzji jeżeli chodzi o omijanie Egiptu jako wakacyjnego
          kierunku. Nie ze względu na "zemstę Faraona" czy inne szeroko
          opisywane przypadłości, a właśnie ze względu na towarzystwo które
          tam jeździ. Jakoś w Grecji, Hiszpanii czy Portugalii takich okazów
          spotyka się niewiele. A jeżeli już się zdarzają to w zdecydowanej
          mniejszości i ich zachowanie mniej rzuca się w oczy.
        • Gość: x15 Jak ktoś taki delikatny to po co podróżuje? IP: 83.238.100.* 22.07.09, 19:13
          Podróże są uciążliwe. Trzeba ciągać bagaże, trzeba uważać żeby nic
          nie zgubić, raz ciepło, raz zimno, samolot może wpadać w turulencje,
          uszy się zatykają, jeść nie dają, mogą być Polacy i ciągnąć wódę z
          gwinta na siedzeniu obok itd. No i do tego jeszcze może być w
          samolocie dziecko i zachowywać się po dziecięcemu.

          Dla osób, które źle znoszą podróże są wczasy, na które jedzie się
          krócej i wygodniej: Nałęczów, Ciechocinek, osławiony Lądek Zdrój.
          Mało tam 3 latków, szansa na świetny wypoczynek i mnóstwo
          wakacyjnego seksu (nawet jeśli jest się po 70-tce)
          • theorema Re: Jak ktoś taki delikatny to po co podróżuje? 22.07.09, 22:35
            Gość portalu: x15 napisał(a):

            > Podróże są uciążliwe. Trzeba ciągać bagaże, trzeba uważać żeby nic
            > nie zgubić, raz ciepło, raz zimno, samolot może wpadać w turulencje,
            > uszy się zatykają, jeść nie dają, mogą być Polacy i ciągnąć wódę z
            > gwinta na siedzeniu obok itd. No i do tego jeszcze może być w
            > samolocie dziecko i zachowywać się po dziecięcemu.
            >
            > Dla osób, które źle znoszą podróże są wczasy, na które jedzie się
            > krócej i wygodniej: Nałęczów, Ciechocinek, osławiony Lądek Zdrój.
            > Mało tam 3 latków, szansa na świetny wypoczynek i mnóstwo
            > wakacyjnego seksu (nawet jeśli jest się po 70-tce)
            żenujące argumenty...jeśli ktoś chce uciążliwej wyprawy, wybiera trekking, albo
            spływ górską rzeką. Jeśli ktoś jedzie na koncert, konferencję itp. do innego
            kraju - wybiera samolot, bo szybko, czysto i niemęcząco.
            A co to znaczy zachowywać się po dziecięcemu - mam znakomitą pamięć, moja mama
            również i zaręczam, że nigdy nie darłam się w podróży, nie paplałam o bzdurach
            na cały głos,nie kopałam foteli, innych ludzi, swojej mamy, nie rzygałam i w
            ogóle byłam nieuciążliwa.A muszę dodać, że mam siostrę bliźniaczkę i moja mama
            musiała mieć podzielną uwagę, żeby nas obie jednocześnie doglądać. Ale
            podejrzewam też coś innego - właśnie przez to, że nie "niuniała" do nas bez
            przerwy, nie koncentrowała całej swojej uwagi tylko na nas - nie było widowni do
            popisywania się i był spokój. Czasem mam ochotę powiedzieć takiej matce -
            kobieto, twoje dziecko nie może przez 4 godziny bez przerwy chcieć jeść, albo
            pić, daj mu spokój! Przestań zadręczać dziecko dopytywaniem! I odpadnie problem
            przewijania i może uśnie...Warto spróbować.
            • Gość: x15 Re: Jak ktoś taki delikatny to po co podróżuje? IP: *.acn.waw.pl 22.07.09, 23:42
              > żenujące argumenty...jeśli ktoś chce uciążliwej wyprawy, wybiera
              trekking, albo
              > spływ górską rzeką.

              A na spływie masz pretensje do wody, że chlapie? Nie - bo się sama
              zdecydowałaś znając konsekwencje.

              To czemu się czepiasz dzieci. Dzieci mają taką naturę, że się dużo
              ruszają i hałasują, a samoloty mają taką naturę, że są w nich min.
              dzieci i turbulencje. Nie mamy na to wpływu, tak samo jak na
              chlapiącą wodę na spływie. Oczywiście niektórzy doradzą
              żeby "spuścić takie lanie żeby bachor zamknął jadaczkę i przestał
              rzygać" - proszę bardzo niech ćwiczą to na swoich dzieciach.
              • Gość: theorema Re: dziecięca natura??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 00:18
                No właśnie ja się pytam czyje dzieci mają taką naturę? Bo zachowanie rodziców
                już w czasie podróży, jak i w ogóle wychowywanie dziecka na co dzień ma jednak
                na nie ogromny wpływ . Nie można wszystkiego zwalać na temperament dziecka, bo
                to jest usprawiedliwianie leniwych/mało pomysłowych/nieprzygotowanych rodziców
                Powtórzę - ja nigdy się tak nie zachowywałam. Nie rzucałam się również w sklepie
                na podłogę, nie pytałam głośno" czemu ta pani jest tak gruba itd". Może mam coś
                takiego jak wrodzone poczucie taktu i ładu społecznego, jak też wiem, gdzie jest
                dziecka miejsce -bynajmniej nie "na świeczniku". A jeśli -na pewno mam to po
                mojej mamie i babci, które by spacyfikowały od razu takie popisy, nie biciem,
                ale zawstydzaniem, albo obojętnością.
                Nie ma czegoś takiego jak dziecięca natura, to nie dzikie zwierzęta. Mali, ale
                jednak - ludzie.
                • Gość: theorema Re: dziecięca natura??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 00:29
                  a w ogóle to przeraża mnie ten dzieciocentryczny dzisiejszy świat. Jak byłam
                  dzieckiem to i stałam w autobusach i obcy ludzie mogli mi zwrócić uwagę i czasem
                  byłam głodna albo nie miałam wakacji. Od najmłodszych lat wiedziałam, że dorośli
                  mają różne problemy, nie są na wyłączność, nie są "dworem" wokół dziecka.
                  Dziecko jest dodatkiem do świata dorosłych i trzeba zasłużyć na to, żeby móc coś
                  zrobić "jak dorosły" i docenić to. Np. mając 6 lat regularnie bywałam z
                  rodzicami w restauracjach, czy barach, chodziłam do ich znajomych i po prostu
                  grzecznie słuchałam, albo czytałam książeczkę, albo cichutko rozmawiałam z
                  siostrą. A nie, że każda impreza to popisy dzieci, rozmowy o dzieciach, dzieci
                  dyktują kiedy się wraca do domu...
                  jasne, 10-miesięczne dziecko ma gdzieś, że to zaszczyt i wyróżnienie, lot
                  samolotem. Ale już dwulatek da się na to nabrać. Tylko trzeba się przestać
                  użalać nad dzieckiem już z góry i na pociechę zezwalać mu na zachowanie, jakby
                  właśnie z drzewa zeszło.
                  • Gość: x15 Re: dziecięca natura??? IP: *.acn.waw.pl 23.07.09, 01:04
                    > grzecznie słuchałam, albo czytałam książeczkę, albo cichutko
                    rozmawiałam z
                    > siostrą.

                    Jak jakieś dziecko siedzi nieruchomo i cicho nie wynika z tego, że
                    rodzice je tak wspaniale wytresowali, tylko z genetycznej skłonności
                    do siedzenia cicho. Również niektóre dzieci pasjonują się wręcz
                    poznawaniem i stosowaniem norm społecznych, a inne ich w ogóle nie
                    zauważają, ale za to z nieznanych przyczyn interesują się liczeniem
                    i czytaniem. W późniejszym wieku to się wyrównuje.
    • magdzie Re: Małe dzieci w samolotach 12.07.09, 22:52
      moze nie zawsze jest cicho i spokojnie, ale ja uwielbiam bawic sie z obcymi
      maluchami ;D
      jedyne czego nie moge zniesc to matek wrzeszczacych i szarpiacych za dziecko,
      odmawiajacyh dziecku chodzenia po pokladzie. ojcowie z reguly zachowuja spokoj
      lub udaja,ze nie sa ojcami. warto zrobic maly rekonesans przed lotem i zapoznac
      dzieciaki z innymi malymi wspolpasazerami. to czesto naprawde zalatwia sprawe
      kilkugodzinnych.

      gdybym byla rodzicem to np. w Ryanairze zakupilabym pierwsz.wejscia na poklad.
      inne linie, moze niewszystkie, umozliwiaja platny wybor miejsc.

      wg mnie w dzieciach trzeba rozbudzic instynkt podroznika, moze nie po trupach do
      celu, ale z umiarem, rozsadkiem zabieralabym swoje pociechy w rozne miejsca.
    • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 13.07.09, 08:11
      Jestem matka dwóch dorosłych już synów. I... do pierwszej klasy szkoły
      podstawowej obeszli sie bez dalekich podrózy, a jesli jechalismy gdziekolwiek to
      samochodem po to, zeby robić przerwy, zeby mogli spac, jeść, ruszyć się a nawet
      zachowywać głośniej.
      I gdy osiągnęli wiek, w którym cos sie pamięta, rozumie, kontroluje swoje
      zachowania itd, zaczęlismy jeżdzic. Zwiedzilismy naprawdę bardzo dużo- przy czym
      były to podróze bliskie ( kraje europejskie) , dalekie ( Stany) i bardzo
      dalekie. Nikt się nie umordował, dzieci świadomie zwiedzały, coś pamiętają.
      Dla nas Egipt to nie "zemsta Faraona" , ale Giza, Karnak, piramidy, Aleksandria.
      Grecja to nie smażenie się na plaży przy basenie, ale cała kultura starożytna. A
      Stany to nie pogaduszki ze szwagrem itd, itp.
      Nikt mnie nie przekona, że podróżowanie z małymi dziećmi jest rzeczą rozsądną.
      Większość rodziców wychodzi z założenia, że dzieciom wszystko wolno, bo są...
      dziecmi. Ktos wspomniał o kopaniu przez 2 godziny w czasie lotu do Grecji, ja
      miałam przyjemność być kopana znacznie dłużej. W 6 godzinie lotu nie zdzierżyłam
      i DELIKATNIE Z USMIECHEM poprosiłam, zeby matka zapanowała nad żywiołowym 2-3
      latkiem - usłyszałam stek wyzwisk. Matka była udręczona zachowaniem dziecka w
      czasie lotu ( jestem wstanie to zrozumieć) i.. wyładowała się na pierwszej z
      brzegu osobie ( co jest już niezrozumiałe).
      Ponadto rodzice małych dzieci traktuja personel pokładowy jak służących(
      wydawanie poleceń(!), wręczanie brudnych pieluch, domaganie się specjalnych
      praw). Przewijanie dzieci na fotelach jest normą. Jesli lot trwa ponad 3-4
      godziny ZAWSZE znajdzie sie kilku takich rodziców.
      Sporo latam. Nie widziałam rzygającego dorosłego, natomiast całkiem sporo dzieci.
      • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 13.07.09, 13:32
        Hej. Jestem takim podróżnikiem-amatorem. Lubię podróżować, uważam,
        że jest to fajny sposób na poznanie innych kultur, wyrobienie sobie
        dystansu do siebie, poznanie innych niż własny punktów widzenia.
        Oczywiście podróżujemy razem z dzieckiem, a to dlatego, że nie ma w
        tym - wbrew temu, co twierdzisz - nic nierozsądnego. Wprost
        przeciwnie - jest to zdrowy, fajny wypoczynek, dobry i dla rodziców,
        i dla dziecka.
        Oczywiście nie dla każdego. Gdyby ktoś miał wakacje spędzać w
        stresie z tego powodu, że jest w innym kraju z dzieckiem, to lepiej
        jest spędzić wczasy w domu lub pojechać nad Bałtyk. Za oknem leje
        jak z cebra, jest zimno, że chodzić trzeba w swetrze i płaszczu, ale
        za to człowiek czuje się bezpiecznie. Ja to rozumiem. Ale dlaczego
        Ty nie chcesz zrozumieć mnie?
        Wydaje mi się, że znam odpowiedź. Chodzi o coś, co się nazywa
        empatią. Ja ją mam, rozumiem Ciebie, a z tego wynika, że nie napiszę
        Ci, że jesteś głupia, bo nie jesteś. Ty empatii nie masz. Nie
        rozumiesz mnie. Śmiało piszesz, że jestem głupi, bo jeżdżę z
        dzieckiem po świecie.
        Oczywiście nie czuję się z tego powodu obrażony. Swoje stany lękowe
        starasz się racjonalizować, jak umiesz. Moim zdaniem postępujesz
        nieładnie, ale spróbuj zrozumieć tę matkę, która się wyżyła na
        Tobie. Przecież Ty robisz dokładnie to samo! Zdażył Ci się
        nieprzyjemny lot. Wśród ludzi są ludzie i ludziska. Nie każdy
        człowiek latający z dzieckiem jest mądry i grzeczny. Ale tak samo
        nie każdy człowiek lecący bez dziecka jest grzeczny i miły. Nie jest
        to jest chyba powód (z pewnością przyznasz to po głębszym
        przemyśleniu), by twierdzić, że każda osoba podróżująca samolotem z
        dzieckiem np. do Chin to skończony idiota.
        PS. Na wycieczki jeździsz klimatyzowanym samochodem lub autobusem
        wycieczkowym, prawda?
        • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 13.07.09, 13:54
          Zła diagnoza dotycząca mojej osoby. Nie mam lęków przed podróżowaniem, co więcej
          widziałam w zyciu naprawdę bardzo, bardzo duzo, śmiem twierdzić, że więcej niz
          niejeden podróznik.
          Na wycieczki nie jeżdżę autobusem wycieczkowym, w moim samochodzie nie ma
          klimatyzacji ( mąż ja ma, ale rzadko uzywa).
          Empatia - umiarkowana, asertywność - spora.
          I nie piszę tego postu dlatego, żeby kogokolwiek obrażać, ale uzmysłowić jak
          upierdliwe moga być małe dzieci w podrózy. Samolot to blaszana puszka, z której
          nie sposób wysiąść. Darcie się dziecka, cudzego dziecka, nad głową może byc
          trudne do zniesienia. I nie oznacza to, że tak twierdząca osoba nie lubi dzieci.
          Może bardzo lubic, ale nie tolerować darcia się. Po godzinie, dwóch, trzech
          traci się cierpliwość i dochodzi do konfliktów. A stroną rozpoczynającą konflikt
          bywają, niestety, rodzice małych dZieci.
          • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 13.07.09, 14:42
            A jednak widzę, że lubisz spierać się o słówka. Dla Ciebie napisanie
            o mnie, że narażam swoje dzieci na niewygody (a być może i
            poważniejsze zagrożenia), a współpasażerów na dolegliwości (mimo że
            nie znasz mnie, mojego dziecka, nigdy prawdopodobnie nie lecieliśmy
            razem w samolocie), to nic szczególnego, ot taki tam przejaw
            asertywności. Zrozum jednak (prosiłem Cię przecież o chwilę
            zastanowienia), że dla mnie tego rodzaju uwagi byłyby obraźliwe,
            gdybym jako osoba empatyczna nie rozumiał tego, że po prostu jesteś
            prawdopodobnie mało empatyczna i skupiona na sobie.
            Twoje lubienie lub nielubienie dzieci nie ma nic do rzeczy. Po
            prostu lubisz siebie bardziej niż innych ludzi, co doprawdy jest
            zupełnie zrozumiałe. Zrozum jednak, że dla mnie nie różnisz się
            wiele od osób przewijających dziecko na fotelu w samolocie. Zdarzył
            Ci się niemiły lot - wchodzisz więc na forum internetowe,
            prowokujesz konflikt, obrażając hurtem wszystkich rodziców
            podróżujących z dzieckiem. Jak to można nazwać? Asertywnością? No,
            znam mocniejsze słowa.
            • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 14:37
              :) Ty masz cierpliwosc, zazdroszcze!
            • Gość: LewaNoga. Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 15:54
              Zauważ, że kiedy autorka wspomniała o sytuacji, w której matka jednego
              z podróżujących samolotem dzieci niemiło się do niej odniosła,
              apelowałeś o zrozumienie dla tamtej pani. Autorka tymczasem na żadne
              zrozumienie nie zasługuje i choć jej osobiście nie znasz, śmiało
              stawiasz diagnozę, że jest mało empatyczna. Fakt, że ton jej pierwszej
              wypowiedzi mógłby być łagodniejszy, jednak ja osobiście nie dziwię się
              jej frustracji.
              • rikol Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 17:49
                Wlasnie o to chodzi: rodzice nie reaguja na to, ze ich dzieci przeszkadzaja
                innym. Pozwalaja im na wrzaski, kopanie, przewijaja w samolocie, mimo ze jest
                przeciez specjalne miejsce do tego przeznaczone. Chamstwo po prostu.
              • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 20:17
                Obiektywnie rzecz biorąc, możliwe, że niekiedy moje reakcje są
                niezupełnie adekwatne do sytuacji. Ja naprawdę staram się wczuć się
                w sytuację protozoa, ale po prostu irytują mnie tego rodzaju
                nieusprawiedliwione obiektywnie generalizacje, jakie ona czyni. To
                prawda, że wśród rodziców podróżujących z dziećmi zdarzają się różne
                egzemplarze i dzieci też są różne - dotyczy to jednak w ogóle
                wszystkich ludzi. Z tego powodu, że protozoa być może spotkała się z
                tego typu sytuacjami, nie usprawiedliwia jednak jej twierdzeń, że
                podróżowanie z dziećmi to głupota, przejaw szpanu, a dzieci
                zakłócają spokój innym podróżnym. Taki pogląd jest krzywdzący dla
                wielu osób.
            • Gość: kola Re: Małe dzieci w samolotach IP: 194.181.183.* 22.07.09, 16:49
              sorry, pawel zet, ale mimo calej swojej gadki o empatii, to chyba
              nie za bardzo weisz co to jest.. bo jezeli myslisz, ze empatia
              polega na tym, ze powiesz innym ze sa zli bo cie nie rozumieja a ty
              jestes dobry bo w zawoalowany sposob im mowisz ze masz im gdzies, to
              to stanowczo nie o to chodzi
              • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 20:21
                Empatia to empatia - nic mniej, ani nic więcej. :-) Nie mam gdzieś
                innych ludzi, ale zrozum, że mam gdzieś bzdury, które wypisują, oraz
                ich idiosynkrazje. Czy gdyby komuś przeszkadzał mój kolor włosów, to
                powinienem je przefarbować? Podróżuję sobie, nie wadząc nikomu, z
                dzieckiem, więc jeśli ktoś mi pisze, że jego to denerwuje, to mogę
                mu jedynie współczuć i poradzić wizytę u terapeuty.
            • Gość: k.ch. Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.acn.waw.pl 22.07.09, 16:51
              Panie Pawle, sprawia pan wrażenie bardzo agresywnego rozmówcy, by nie rzec
              pieniacza. Pisze to osoba, która ani nie ma dzieci, ani dzieci jej nie
              przeszkadzają, więc raczej neutralna. Obraził sie pan bez powodu, a teraz
              wymyśla osobie, która miała czelność wypowiedzieć inne zdanie niż pańskie. A juz
              stwierdzenie: "ja jestem empatyczny, więc dzięki temu rozumiem, że ty jesteś
              nieempatyczna" to jakieś kuriozum. Po przeczytaniu kilku postów musze
              stwierdzić, że obrażanie rozmówców to raczej pana specjalność niż pana
              przedmówczyni. Skoro tak sie pan unosi w internecie to az strach z panem leciec
              jednym samolotem. Jeśli tak sie pan przejął opinia nieznanej sobie osoby na
              temat zaobserwowanych niewłaściwych zachowań w samolocie to chyba cos jest na
              rzeczy... Bez pozdrowień.
              • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 20:26
                Hmmm, znajomi twierdzą, że jestem wyjątkowo spokojnym człowiekiem,
                wręcz za grzecznym w kontaktach z innymi ludźmi, którzy są tacy,
                jacy są.
                Proszę jeszcze raz przeczytać wcześniejsze posty.
                Może krótko je zrekapituluję:
                1.) Protozoa pisze, że latanie z dziećmi to głupota, dzieci
                przeszkadzają innym podróżnym, a ich rodzice to chamy.
                2.) Ja protestuję przeciwko tego rodzaju generalizacjom, w sposób -
                jak mi się zdaje - całkiem zróżwnowazony.
                3.) Protozoa na to oświadcza, że odtąd będzie robiła przy pierwszym
                kopnięciu dziecka ostrą awanturę rodzicom.
                4.) Ja na to oświadczam, że tej Pani brakuje empatii, do czego,
                zważywszy na jej zadziwiające twiedzenia, mam - jak mi się zdaje -
                prawo.
                I kto tu jest agresywny? Wydaje mi się, że jednak nie ja.
                • Gość: theorema re:kopanie w fotel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 00:37
                  wydaje mi się że dziecko, które kopie w fotel ma jednak podwyższony poziom
                  agresji. Tak jak dzieci, które kopią współpasażerów w autobusach miejskich. Ta
                  agresja może być ze stresu, ale kto ten stres generuje, czy nie rodzice przypadkiem?
                  Chyba,że dziecko uważa, że kopanie fotel jest świetną zabawą - wtedy rodzic
                  powinien zareagować po pierwszym razie, bardzo stanowczo. jak nie pomoże
                  -odwrócić dziecko twarzą do siebie, niech kopie brzuch zachwyconego rodzica.
                  ja bym zrobiła awanturę dopiero po drugim kopniaku, jeśli nie zauważyłabym
                  reakcji rodzica. Nie dziecku oczywiście, tylko rodzicowi...
                • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:14
                  Czy uważasz, że kopanie - nieważne przez kogo- osoby siedzącej z przodu jest w
                  porządku? Jeśli tak to nie mamy o czym mówic, jesli nie to zrozum, że osoba
                  kopana zareaguje. Ja robiłam to nie przy pierwszym a przy setnym kopnięciu i
                  reakcja opiekuna dziecka była agresywna. Teraz nie zamierzam być aż tak
                  cierpliwa. Po prostu zareaguję przy pierwszym kopnięciu. Niby z jakiej racji
                  dziecko ma mieć specjalne prawa do kopania???? Dlatego, że jest małe? Czy
                  dlatego, że niewiele rozumie?
                  Znakomita większość rodziców uważa, że wszyscy muszą wykazywać się tolerancją
                  wobec ich potomka. A tak nie jest.
                  Czy zareagowałbyś gdybym na plaży urządziła dyskotekę i dzikie wrzaski? Z
                  pewnością. ( Dla jasności nie urządzę i nie urządzałam).
                  • Gość: Mantra Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.net.upc.cz 23.07.09, 09:25
                    > Czy uważasz, że kopanie - nieważne przez kogo- osoby siedzącej z przodu jest w
                    > porządku?

                    Nie jest. Zawsze można zwrócić uwagę jak rodzic nie reaguje (dziwne że nagle
                    wszyscy nieasertywni i dają się kopać po plecach ileś tam godzin). Nie zmienia
                    faktu jednak ze nie masz prawa mówić gdzie rodzice mogą jeździć z dziećmi bo to
                    nie Twój interes. Rozumiesz? Ja Tobie też nic nie nakazuje.
                    • Gość: anty-mantra Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.acn.waw.pl 23.07.09, 11:42
                      Nie zmienia
                      > faktu jednak ze nie masz prawa mówić gdzie rodzice mogą jeździć z dziećmi bo to
                      > nie Twój interes.
                      Owszem, każdy ma prawo wyrazić własne zdanie. Jakieś nowe rozumienie wolności
                      słowa? Mam prawo mówić że uważam, że X jest głupi, a Y niekompetentny, z Z
                      popełnia blędy. Oczywiście X Y i Z mogą to samo powiedzieć o mnie.

                      Rozumiesz? Ja Tobie też nic nie nakazuje.
                      Oo, ciekawe. Cytuję: "nie masz prawa mówić gdzie rodzice mogą jeździć z
                      dziećmi". Czyżbyś miał monopol na zakazy i nakazy?
                  • laminja Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 10:04
                    Reagować TRZEBA przy pierwszym kopnięciu, bo brak reakcji jest dla dziecka formą
                    przyzwolenia, a dla rodzica, który sam z siebie nie wykazuje chęci wpłynięcia na
                    nieodpowiednie zachowanie swojego dziecka to też forma przyzwolenia. Nie
                    odpuszczajmy dzieciom, ale przede wszystkim ich rodzicom. Forma może zdziałać
                    cuda, więc jeśli zwrócimy uwagę rodzicom, zanim zostaniemy doprowadzeni do
                    wściekłości, będzie to dla wszystkich znacznie lepsze. Dziecko nie ma prawa
                    kopać foteli, rodzic ma obowiązek tego pilnować. Jeśli jednak rodzic nie upomina
                    dziecka już przy pierwszym kopnięciu to znaczy, że nie rozumie tego jak to jest
                    ważne i trzeba samemu zwrócić dziecku uwagę.
                    • Gość: Mantra Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.net.upc.cz 23.07.09, 10:08
                      > Reagować TRZEBA przy pierwszym kopnięciu

                      No ale wtedy nie będzie można pisać postów w stylu "dziecko kopało mnie 5 godzin".
                      • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 15:47
                        Nie, wtedy usłyszy się wązankę, że "to przecież tylko dziecko, kopnęło panią raz
                        czy dwa i od razu hallo".
                        • laminja Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 19:37
                          A skąd wiesz? Rozumiem, że zakładasz taki obrót sprawy, ale jak będzie nie
                          wiesz. Może warto kiedyś spróbować odwrócić się do takiego dziecka, potraktować
                          je jak człowieka, a nie dzikusa i w miły sposób zwrócić mu uwagę.

                          Nie, Ty zakładasz, że od razu wejdziesz w konflikt z rodzicami. Może masz
                          powody, ale wtedy powinnaś się zastanowić czy to nie wynik sposobu w jaki się
                          komunikujesz z otoczeniem.
                          • Gość: Antek Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ramtel.pl 24.07.09, 16:50
                            > wiesz. Może warto kiedyś spróbować odwrócić się do takiego
                            > dziecka, potraktować je jak człowieka, a nie dzikusa i w miły
                            > sposób zwrócić mu uwagę.

                            Zwrócić się do dziecka w miły sposób, to mogę, gdy ono mnie na
                            przykład zagaduje, czego ja sobie akurat nie życzę, bo zwyczajnie
                            mam ochotę robić coś innego. Natomiast, jeżeli dziecko mnie kopie,
                            to uwagę raczej należy zwrócić w sposób stanowczy - co nie znaczy
                            niegrzeczny. Bo niby dlaczego miałbym być miły dla kogoś kto mnie
                            kopie?
                            • laminja Re: Małe dzieci w samolotach 24.07.09, 20:35
                              stanowczy nie musi być sprzeczny z miły :)) Pierwszy kopniak bym zignorowała, po
                              drugim zwróciłabym w miły sposób uwagę (bo może mlody pasażer nie zdawał sobie
                              sprawy z tego, że kopanie fotela może komuś przeszkadzać), po trzecim
                              zareagowałabym już bardziej stanowczo. Po kolejnych poprosiłabym rodziców o
                              interwencję, a w razie jej braku personel pokładowy o pomoc lub inne miejsce.

                              Są jednak ludzie, którzy czekają do setnego, a potem się żalą na forum :p Tak
                              też można.
              • przeprowadzacz22 Re: Małe dzieci w samolotach 02.07.10, 21:19
                Gość portalu: k.ch. napisał(a):
                > Skoro tak sie pan unosi w internecie to az strach z panem leciec
                > jednym samolotem. Jeśli tak sie pan przejął opinia nieznanej sobie
                osoby na
                > temat zaobserwowanych niewłaściwych zachowań w samolocie to chyba
                cos jest na
                > rzeczy...

                Genialne !
                :)
      • laminja Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 21:59
        wszystko zależy od kultury rodziców. Od naszych dzieci wymagamy zachowania na
        poziomie nie tylko w samolocie, ale też restauracjach i wszystkich innych
        miejscach gdzie oprócz nas są inni ludzie. Uczone tego od początku nie sprawiają
        problemów. Do podróży się przygotowujemy, na pokład zabieramy gry, filmy,
        zabawki, i inne rzeczy, które mogą je zająć. Nie pozwalam na głośne zachowanie,
        łażenie po pokładzie, zaczepianie ludzi, itd. Staję zawsze w kolejce do odprawy,
        podchodzę poza kolejnością tylko kiedy jestem wywołana. Nie widzę powodu dla
        którego mam spędzić więcej czasu w samochodzie i wylądować na zatłoczonej plaży
        nad polskim morzem, bez gwarancji dobrej pogody, dużego basenu i innych
        atrakcji, skoro za podobne pieniądze mogę w krótszym czasie dolecieć do
        Hiszpanii. Tam przed sezonem jest już ciepło i dzieci mogą się do woli pluskać w
        pięknym dużym basenie. A podróże kształcą, nasz syn ma 5 lat i wciąż pyta kiedy
        znowu gdzieś pojedziemy. Nasze wakacje to nie tylko plaża i basen. To również
        zwiedzanie, choć dostosowane do możliwości naszych dzieci. Wszystko to sprawia,
        że cudownie się bawią w ciepłym kraju i rozwija się w nich potrzeba poznawania
        świata. Dziecku, nawet małemu trzeba wyznaczać granice. Uczyć je zachowania w
        miejscach publicznych.

        Myślę, że generalizujesz i wrzucasz wszystkich do jednego worka. A na świecie są
        różni ludzie. Ci kulturalni nie pozwalają na to, żeby ich dzieci przeszkadzały
        współpasażerom. Podobnie jest w restauracjach. U nas sprawa jest prosta, gdyby
        nasze dzieci nie umiały się odpowiednio zachować, nie latalibyśmy z nimi, itd.
    • Gość: asioga Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 08:46
      Bardzo dużo latam i podróżuję i potwierdzan, że chcę powiedzieć że
      podróż z dziećmi ma jak największy sens ale od pewnego wieku i
      odległość ( długość lotu) też trzeba dawkować)znych dzieciach
      zabieranych np na Dominikanę czy Meksyku i zadaję pytanie poco?
      Plażowanie i ciepła woda? - to jest w zasięgo 2 godinnego lotu.
      Smieszne są wypowiedzi, że dziecko pamięta i się upomina o podróż
      samolotem- nie wierzę.
      Zostaje więc szpan jak ktoś już to okreśłił. Zaliczenie kraju z
      nazwy i bycie w hotelu i na plaży nie jest podróżowaniem. Jest to
      szpan i egoizm.
      Moje dziecko zaczęło jesienne podróże (chodziło o przedłużenie lata,
      lipiec i sierpień było nad naszym morzem) jako 2 latek od Tunezji,
      Grecji, Portugalii itp czyli . Z pierwszych wyjazdów nie pamięta nic
      poza tym co na zdjęciu. Późniejsze podróże, te ze zwiedzaniem już
      tak i to dobrze. Teraz mamy wspólne wspomnienia z niemal 30 krajów
      różnych kontynentów.
      Ostatnio leciałam 2.5 godziny. Na pokładzie były TYLKO 4 maluchy i
      przez ani minutę nie było ciszy - cały czas któreś płakało.
      Wakacje powinny być z dziećmi ale im na prawdę nie robi różnicy
      miejsce.
      • Gość: aducha Re: Małe dzieci w samolotach IP: 80.54.67.* 13.07.09, 10:08
        Nie rozumiem, dlaczego tak Wam przeszkadza dziecko w samolocie? A wrzeszczący
        pijani pasażerowie, którzy nie zwracają uwagi na pasażerów, krzyczący nad
        waszymi fotelami, wylewający Wam wódkę na kolana przez 4 godziny są Ok? Też
        kopią w fotel, szturchają. Leciałam
        wiele razy, gdzie pasażerami były małe dzieci i nie sprawiały one żadnych
        problemów lub niewielkie w porównaniu z dorosłymi. A o wędrówkach dorosłych tuz
        po rozpięciu pasów nie wspomnę. Leciałam z wrzeszczącymi dziećmi, kiedy cały samolot
        obrócił wszystko w żart i śpiewał kołysankę aaa kotki dwa. Dziecko zaciekawione
        momentalnie ucichło. Kiedy znów zaczęło, my znów śpiew. Było wesoło. Ale już
        mniej wesoło było siedzieć w centrum zapijaczonego, rozmawiającego porzez moją
        głowę towarzystwa,.Słuchać przekleństw pod adresem osób zwracających im uwagę a
        pózniej zastanawiać się kiedy na mnie coś wyleją, albo zwymiotują.Może więcej
        tolerancji, cierpliwości, tak nam jej wszystkim w dzisiejszym świecie brakuje.
        • Gość: mikolaj Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 11:08
          Raczej czesciej spotyka sie rozwrzeszczane maluchy niz pijanych. Tez
          czesto podrozuje i choc nie mam jeszcze dzieci napewno w przyszlosci
          nie bede lecial na wakacje z maluchem ktory nie skonczyl
          przynajmniej 4 lat. Lot ponizej tego wieku to jak ktos napisal szpan
          i zdjecie na naszej klasie. A co do polskiego morza to jezdzilem z
          rodzicami przez 20 lat.Nie czuje sie wcale gorszy od innych .Wrecz
          przeciwnie poznalem kawal naszego pieknego kraju, bo takich plaz i
          zachodow slonca nie ma gdzie indziej.
          • Gość: Agata Re: Małe dzieci w samolotach IP: 80.51.246.* 13.07.09, 12:12
            Każdy lubi co innego, ja nie lubię polskiego morza i będę latać (nie
            dla szpanu bynajmniej) z moim małym dzieckim tam gdzie JA mam ochotę
            wypoczywać. Tak jak Grodek75 nie mam zamiaru czekać parę lat tylko
            dlatego, że komuś przeszkadza moje dziecko w samolocie. Czy ktoś
            mnie pyta o zdanie czy mi nie przeszkadza smród czosnku, kopanie w
            fotel i pchanie się na lotnisku bez słowa przepraszam?? I mówię tu
            bynajmniej nie o maluchach tylko o dorosłych pasażerach. Oczywiście
            dziecko należy uczyć kultury od najmłodszych lat. Ale mam zamiar
            życ normalnie, co wiąże się również z urlopem, do którego mam prawo!
            • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 13.07.09, 14:04
              Hm, ja też mam prawo do urlopu, wypoczynku, spokoju . I jesli mi przyjdzie
              lecieć z rozrabiającym dzieckiem, to ani mysle przez 3 pierwsze godziny lotu
              siedzieć cicho, tylko po PIERWSZYM kopnieciu w fotel zareagowac ostro.
              Nastraszyć dziecko, ze jak się nie uspokoi przyjdzie pan pilot i złoi mu dupsko.
              Nieładnie? Owszem, ale nie ja zaczęłam. Nie mam też ochoty rezygnować z
              pouszczenia fotela tylko dlatego, zeby dziecko miało więcej miejsca. Gdy zaś
              matka zabierze się za przewijanie wezwe stewardesę i poproszę, aby zaprosiła ja
              do ubikacji.
              Nie zamierzam także zachowywać się cicho tylko dlatego, że dziecko spi.
              Oczywiście nie wydzieram sie, ale niby dlaczego mam mówić szeptem?
              Słowem - bedę traktować dzieci tak jak dorosłych, bez taryfy ulgowej.
              • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 13.07.09, 15:06
                Fajna deklaracja. Pełna asertywności. Tylko co z empatią? Wyobraź
                sobie, że lecisz chora w samolocie. Powiedzmy, że wskutek wypadku
                samochodowego doznałaś lekkiego wstrząśnięcia mózgu. Boli Cię głowa.
                Prosisz siedzącą obok rodzinę, która od pół godziny głośno rozmawia,
                przekrzykując się ze znajomymi na temat wyższości polskiego piwa nad
                marokańskim, o chwilę spokoju. Dostajesz odpowiedź: "żadnej taryfy
                ulgowej!". Pełna asertywność, prawda? Jak już napisałem znam
                znacznie mocniejsze słowa na określenie tego rodzaju postaw.
                • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:14
                  Dzieciństwo nie jest chorobą, prawda?
                  • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:52
                    Owszem, nie jest. Ale ja nic takiego nie napisałem. Po prostu są
                    znacznie bardziej cywilizowane sposoby rozmowy niż robienie awantur
                    na pokładzie, gdy dziecko kopnie w fotel. Dziecko nie powinno kopać
                    w fotel, pasażer, którego fotel został kopnięty, ma prawo poprosić
                    rodziców dziecka o interwencję - to jest jasne. Jednak protozoa
                    pisze o czymś innym: mianowicie deklaruje, że w takim przypadku
                    zrobi rodzicom ostrą awanturę - co wydaje mi się przejawem
                    kwerulanctwa.
                • Gość: kola Re: Małe dzieci w samolotach IP: 194.181.183.* 22.07.09, 16:52
                  Jezu, co ty z ta empatia ciagle.. nauczyles sie wlasnie nowego
                  slowam czy jak?!
                • rikol Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 17:51
                  Glosna rozmowa nie jest kulturalna w samolocie, spokojnie mozna zwrocic uwage.
                  Natomiast jesli ktos rozmawia normalnie, to nie powinno to nikomu przeszkadzac.
                • pancwynar p. pawle zet... 23.07.09, 11:35
                  dobra.. nie wytrzymałem - muszę się wtrącić:

                  pawel_zet napisał:

                  Fajna deklaracja. Pełna asertywności. Tylko co z empatią? Wyobraź
                  sobie, że lecisz chora w samolocie. Powiedzmy, że wskutek wypadku
                  samochodowego doznałaś lekkiego wstrząśnięcia mózgu. Boli Cię głowa.

                  ...a nagle jakiś bachor zaczyna kopać w Twój fotel i/lub wrzeszczeć/płakać...
                  co Ty na to w świetle Twoich dywagacji/przemyśleń/postaw?
              • grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 13.07.09, 18:58
                protozoa napisała:
                I jesli mi przyjdzie lecieć z rozrabiającym dzieckiem, to ani mysle
                przez 3 pierwsze godziny lotu siedzieć cicho, tylko po PIERWSZYM
                kopnieciu w fotel zareagowac ostro.

                Masz świadomość tego, że twoja agresja (nawet tu na forum) jest
                niezdrowa i nienormalna? Masz coś nie tak z psychiką i powinnaś
                zacząć regularnie odwiedzać psychologa.

                > Nastraszyć dziecko, ze jak się nie uspokoi przyjdzie pan pilot i
                złoi mu dupsko

                Tu już pojechałaś. Gdybyś spróbowała powiedzieć coś takiego mojemu
                dziecku (nie zwracając wcześniej mi uwagi, że robi ono coś nie tak)
                to obawiam się, że nie czekałbym na pilota tylko załatwił sprawę
                bezpośrednio z tobą w sposób adekwatny do twojego zachowania. I
                zaręczam ci, że miałabyś skopaną resztę podróży. I nie mówię tu o
                biciu, ale o skutecznej interwencji u personelu, która mogłaby się
                skończyć da ciebie kajdankami na lotnisku docelowym. Tak więc uważaj
                zanim zaczniesz komuś grozić, bo może się to dla ciebie kiedyś
                bardzo przykro skończyć. Przestudiuj uważnie przypadek Rokity i
                zobacz czym może się skończyć agresja w samolocie.

                I w ramach podsumowania - nie jestem tak subtelny jak paweł_zet i
                wprost powiem ci, że jesteś prosta jak budowa cepa. Każdy twój wpis
                w tym wątku o tym świadczy. Może gdyby rodzice zabierali cię
                częściej na wyjazdy to udałoby się im przekazać ci choć odrobinę
                dobrego wychowania i umiejętności nawiązywania zdrowych relacji z
                ludźmi. Popracuj nad sobą, bo jesteś żałosna.
                • Gość: hyhy Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.icpnet.pl 22.07.09, 12:22
                  ale histeryk sie odezwał. ty jesteś żałosny misiu.
                • Gość: podróżnik Re: Małe dzieci w samolotach IP: 212.191.172.* 22.07.09, 12:34
                  Może faktycznie reakcja przedmówcy była zbyt zdecydowana, ale oczekiwanie od
                  wszystkich że będą tolerować kopanie w fotel jest trochę na wyrost. Bo o ile na
                  płacz jest prosta rada - można sobie zatkać uszy słuchawkami (polecam
                  dokanałowe) i odciąć się od reszty, to kopanie i smród g*wna z przewijanej
                  pieluchy trudno zignorować. Tak więc, nie wymagajcie by wasze dzieci były
                  pępkiem świata dla wszystkich. Zresztą, straszenie dzieci nie ma sensu, jeśli
                  miałbym kogoś pojechać to już prędzej rodzica, który nie panuje nad swoim
                  potomstwem.

                  Nie dajmy się politycznej poprawności!
                • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:16
                  Ohoho, kolego, ale kolega to dopiero agresję prezentuje! Mam
                  nadzieję że się nie spotkamy w samolocie.
                • Gość: men dziecko nie ma prawa terroryzować otoczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:21
                  Protozoa nie jest niezdrowa i nienormalna. To Ty jesteś ....m, który
                  sadzi, że jego dziecko ma prawo terroryzować otoczenie. Tylko
                  pamiętaj, ze tak wychowane dzieci po dojsciu do wieku młodzieży
                  lekceważą wszystkich i wszystko, a najwiekszy wycisk dają
                  nauczycielom i swoim własnym rodzicom.
                  Twoje dziecko - Twoja sprawa. Ale jego wolność kończy się tam, gdzie
                  ograniczacie wolność innych. Chcesz pozwalać dziecku na
                  terroryzowanie otoczenia - trzymaj je we własnym domu i ogródku, a
                  nie w samolocie.
                  • bambussi Re: dziecko nie ma prawa terroryzować otoczenia 22.07.09, 13:35
                    Gość portalu: men napisał(a):

                    > Protozoa nie jest niezdrowa i nienormalna. To Ty jesteś ....m,
                    który
                    > sadzi, że jego dziecko ma prawo terroryzować otoczenie.

                    a straszenie dziecka to nie "terroryzowanie otoczenia"?

                    > Twoje dziecko - Twoja sprawa. Ale jego wolność kończy się tam,
                    gdzie
                    > ograniczacie wolność innych.

                    tylko że dziecko jest dzieckiem i ma inne prawa i obowiązki niż
                    dorosły

                    >Chcesz pozwalać dziecku na
                    > terroryzowanie otoczenia - trzymaj je we własnym domu i ogródku, a
                    > nie w samolocie.

                    chcesz latać na swoich warunkach - wyczarteruj sobie własny
                    samolot...
                    • Gość: men Re: dziecko nie ma prawa terroryzować otoczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 14:22
                      Dzieci sa różne. Jedni wychowuja normalne dzieci (dla ułatwienia -
                      mam dwoje, już dorosłych), inni młodocianych terrorystów.
                      W zeszłym roku na dużej stołówce podbiegła do mnie dziewczynka - tak
                      na oko 4-5 lat. Silnie ugryzła w przedramię. I natychmiast uciekła.
                      Tej samej sztuki próbowała (juz na innych ludziach)przez dwa
                      tygodnie, przy kazdym pobycie na stołówce. Rozkoszni rodzice tego
                      monstrum byli rozanieleni, jaka to córeczka rezolutna - a powinni
                      sprać dupę, a poszkodowanych co najmniej przeprosić.
                      Jedyne, czym sie pocieszam - tak z 10 lat im córunia da wycisk.
                      • Gość: aniakin Re: dziecko nie ma prawa terroryzować otoczenia IP: 77.223.200.* 23.07.09, 00:34
                        Jesli dla ciebie "spranie dupy" to rozwiazanie problemu, to obawiam sie, ze ani
                        nie jestes normalnym rodzicem, ani twoje dzieci nie sa normalne.
                    • Gość: kozieł Re: dziecko nie ma prawa terroryzować otoczenia IP: *.chello.pl 22.07.09, 15:02
                      bambussi napisał:
                      > chcesz latać na swoich warunkach - wyczarteruj sobie własny
                      > samolot...

                      o to to!
                      to zdanie powinni sobie wziąć do serca wszyscy posiadacze niewychowanej menażerii
                      zasady w samolocie obowiązują wszystkich, jeżeli ktoś nie potrafi zmusić dziecka
                      do ich przestrzegania niech lata czerterem albo nie lata wcale
                      ja się nie godzę na dyktaturę smarkatych gnojków i ich przemądrzałych rodziców,
                      którzy uważają że gó...arzom wszystko wolno
                      płacę za bilet i mam prawo wymagać by podroż odbyła się w cywilizowanych warunkach
                      a kajdanki którymi straszy powyżej jakiś psychiczny tatusiek powinny w porcie
                      docelowym czekać właśnie na takich rodziców, którzy pozwalają swoim "pociechom"
                      zatruwać lot innym
                    • Gość: theorema Re: dziecko nie ma prawa terroryzować otoczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 00:56
                      ej, a gdzie jest ten kodeks praw i obowiązków dziecka, taki specjalny?
                      Chciałabym poczytać, może uda mi się załapać, niektórzy twierdzą, że wyglądam na
                      16 lat....:P
                      Dziecko może nie mieć obowiązku udzielenia pierwszej pomocy na ulicy, ale ma
                      obowiązek od najmłodszych lat dostosowywać się do reguł świata dorosłych, jeśli
                      chodzi o dobre wychowanie. Na tym polega dorastanie, tragedia...ale
                      nieunikniona. A straszenie dzieci było i jest stosowane do dziś i nie przynosi
                      większej traumy dzieciom - też byłam straszona, panem z worem, pająkiem pod
                      łóżkiem...
                      Ale, niech sobie rodzice chowają bezstresowo swoje rozkoszne dzieciaczki - za to
                      i tak oni zapłacą najwięcej. Bo współpasażer z samolotu pójdzie i zapomni, a
                      rozkoszniaczek za parę lat da starym popalić. Złorzeczenie i złe myśli
                      sterroryzowanych pasażerów spełnią się z opóźnieniem, ale na 100%/.Jak za parę
                      lat będzie jeszcze to forum - to poczytamy o rozpaczach rodziców, których dzieci
                      plują na nauczycieli, wyzywają babcię od najgorszych, podkradają rodzicom
                      pieniądze, palą w piaskownicy dla maluchów - i wtedy będzie za późno na
                      rozpoczęcie "dorosłego" wychowania. "Od dziś, synu, masz respektować prawo
                      innych do ciszy i spokoju, jesteś już duży". A synek powie "bujaj się stary, nie
                      przynudzaj". Powodzenia!
                  • grodek75 Re: dziecko nie ma prawa terroryzować otoczenia 22.07.09, 16:29
                    Gość portalu: men napisał(a):

                    > Protozoa nie jest niezdrowa i nienormalna. To Ty jesteś ....m,
                    który sadzi, że jego dziecko ma prawo terroryzować otoczenie.

                    Może zanim zaczniesz oceniać to co napisałem w jednym poście
                    przeczytaj je od początku (bo moja dyskusja z Protozoa jest już
                    całkiem długa) i podaj mi jedno miejsce, w którym napisałem, że
                    dziecko (nieważne moje czy cudze) ma prawo terroryzować otoczenie i
                    być uciązliwym dla innych. Przeczytaj również jak ja traktuję lot z
                    dzieckiem i jak się do niego przygotowuję.
                    A inwektywę pod moim adresem pominę milczeniem - wystawiłeś sobie
                    sam świadectwo...
                • Gość: kula Re: Małe dzieci w samolotach IP: 194.181.183.* 22.07.09, 16:53
                  ostra riposta dziecioroba :)
                  • Gość: ... Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.09, 20:13
                    podłość wylewa się z niektórych wypowiedzi , niektórzy nie potrafią dyskutować na odpowiednim poziomie i można wnioskować ,że taka postawa towarzyszy im w życiu na codzień .
                    Chcialabym zobaczyć jakie to grzeczne i ulozone dzieci wychowa to Chamstwo w przyszlosci - a gwoli wyjasnienia - mnie tez wkurzaja cudze wrzeszczace czy kopiace w fotel dzieci ale nie mam oporow przed zwroceniem uwagi i rodzicom i dziecku, a problem jest w doroslych(rodzicach ) nie w dzieciach
                • konstancja29 do grodek 75 (o protozoa) 22.07.09, 19:15
                  Grodek, w zasadzie nieświadomie poniżej prawie zdublowałam Twoją wypowiedź.
                  Święte słowa. Popieram w całej rozciągłości!!!
                • Gość: XFile Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.aster.pl 22.07.09, 19:47
                  > Tu już pojechałaś. Gdybyś spróbowała powiedzieć coś takiego mojemu
                  > dziecku (nie zwracając wcześniej mi uwagi, że robi ono coś nie tak)
                  > to obawiam się, że nie czekałbym na pilota tylko załatwił sprawę
                  > bezpośrednio z tobą w sposób adekwatny do twojego zachowania. I
                  > zaręczam ci, że miałabyś skopaną resztę podróży. I nie mówię tu o
                  > biciu, ale o skutecznej interwencji u personelu, która mogłaby się
                  > skończyć da ciebie kajdankami na lotnisku docelowym.

                  Mocny tekst... Jeszcze komus chcesz napisac, ze powinien chodzic do psychologa?
                  Alez z ciebie burak wyszedl...
                • Gość: majkel Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 22.07.09, 20:08
                  >zaręczam ci, że miałabyś skopaną resztę podróży. I nie mówię tu o
                  >biciu, ale o skutecznej interwencji u personelu, która mogłaby się
                  >skończyć da ciebie kajdankami na lotnisku docelowym. Tak więc uważaj

                  jakiego to rodzaju byla by interwencja
                  ze twoj dziecior kopie komus w fotel a ta osoba zaprotestowala?

                  mysel ze jedynie moglo by sie to skonczyc kaftanem bezpieczenstwa dla ciebie
                  jako osoby niezrownowazonej
                • bibistuart1 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 03:38
                  Ty jestes jeszcze bardziej zalosny. Wydaje Ci sie, ze jak
                  podrozujesz samolotami to juz jestes obyty.
                  Nie wyzywaj ludzi ,tylko pilnuj swojego potomka by byl grzeczny w
                  samolocie. Bo nie raz jeszcze sie zdziwisz, jakie zdenerwowani
                  ludzie moga miec reakcje. I nic tu ci zaloga samolotu nie pomoze,
                  skarzypyto.
              • bambussi Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:32
                protozoa napisała:

                > siedzieć cicho, tylko po PIERWSZYM kopnieciu w fotel zareagowac
                ostro.
                > Nastraszyć dziecko, ze jak się nie uspokoi przyjdzie pan pilot i
                złoi mu dupsko

                spróbowała byś straszyć moje dziecko to bym cie od razu wysadził...
                nie czakając na lądowanie :) nie rozumiem czemu inni ludzie uzurpują
                sobie prawo zwracania uwagi nie swom dzieciom???

                a w samolotach wakacyjnych dużo więcej jest pijanych dorosłych, niż
                wrzeszczących dzieci...
                • zdzisiek_2 Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 14:48
                  bambussi napisał:

                  > spróbowała byś straszyć moje dziecko to bym cie od razu wysadził...
                  > nie czakając na lądowanie :) nie rozumiem czemu inni ludzie uzurpują
                  > sobie prawo zwracania uwagi nie swom dzieciom???

                  Jeśli nie panujesz nad dzieckiem i zachowuje się ono nieodpowiednio to każdy ma
                  prawo.
                  Nie rozumiem czemu miałbym się powstrzymywać przed strofowaniem niesfornego
                  dzieciaka jeśli mi to przeszkadza. A jeśli rodzić miałby coś przeciwko to bym i
                  jego strofował (jak trzeba to i pięścią).
                • bibistuart1 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 03:55
                  a no dlatego, ze rodzice tego nie robia.
                • pancwynar Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 12:04
                  bambussi napisał:

                  nie rozumiem czemu inni ludzie uzurpują sobie prawo zwracania uwagi nie swom dzieciom???


                  jak by Ci to delikatnie powiedzieć?
                  bo rodzice owych dzieci nie dorośli do roli, jaką nakłada na nich wychowanie potomstwa w ramach okroślonych reguł i norm społecznych?
                  i każdy mądrzejszy (odpowiedzialniejszy) współobywatel ma nie tylko prawo, ale i obowiązek prostować i upominać chamusiów własnie po to aby ich (czyt. chamusiów) dzieciątka nie wyrosły na obraz swoich (niestety) rodziców...

                  zrozumiał czy trzeba wysadzić nie czakając na lądowanie?
              • Gość: kerkoo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 14:32
                A ja dam Ci taryfe ulgowa bo zachowujesz sie wlasnie jak dziecko:)))
                Chcialabym widziec jak Twoje dziecko szarpnie Cie za wlosy jak mu
                oddasz i wszystkie powyrywasz, albo jak cie opluje jedzeniem jak
                wylejesz mu na glowe talerz zupy, haha ale beka tego slowka uzywalam
                ostatnio lata temu ale jakos nie moglam sie powstrzymac :)))
              • konstancja29 Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 19:11
                Ooj, nie chciałabym być w Twojej skórze, gdybyś w ten sposób zwróciła się do
                mojego dziecka. Zapewniam Cię, że przestraszona byłabyś Ty a nie ono.
                I mam propozycję - zastanów się nad sobą, bo tak zaburzona postawa jest mocno
                niepokojąca. Skąd tyle złości? Taka agresywna i lodowata postawa wobec
                maluszków... Uuu, coś nie tak z Tobą. Popracuj nad tym, może jeszcze nie jest za
                późno.
                • Gość: majkel Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 22.07.09, 20:00
                  Taka agresywna i lodowata postawa wobec
                  > maluszków... Uuu, coś nie tak z Tobą. Popracuj nad tym, może jeszcze nie jest z
                  > a
                  > późno.

                  to z toba jest cos nie tak
                  nie musze lubic twojeo rozwrzeszczanego oslinionego bachora
                  i uwazam to za zupelnie normalne
                • li_lah Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 23:23
                  konstancja żałosna jestes
            • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:12
              Inni pasażerowie też mają prawo do urlopu i podróży w komfortowych
              warunkach. Jeśli twoje dziecko źle znosi loty (nie mam na myśli
              choroby, tylko rozdraznienie itp) a ty nie potrafisz temu zapobiec
              ani zażegnać, to w imię kultury osobistej powinnaś rozważyć
              rezygnację z takich podróży do czasu gdy bedzie można mu wytłumaczyć
              jak zachować się w samolocie.
              • olala84 Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:41
                To ja też się wtrącę.

                Nie przepadam za dziećmi. Lubię się czasem pobawić z dzieciakami znajomych, ale
                nie wszystkimi. Jak się oplują, popłaczą, trzeba im zmienić pieluchę - zabierają
                je rodzice. Nie jest dla mnie przyjemnością wysłuchiwanie pisku, wrzasku,
                rzucania zabawkami też nie toleruję. Jednak we wszystkich podróżach staram się
                być tolerancyjna i rozumiem, że skoro ja jestem zmęczona to taki 1-2 latek
                pewnie też. Na co dzień używam słów proszę i przepraszam i nie robię awantur od
                pierwszego słowa i tego samego oczekuję od innych, niezależnie, czy podróżują z
                dziećmi czy bez.
                • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:55
                  I to jest właściwa postawa. Naprawdę nie oczekuję od nikogo, że mi
                  będzie pomagał zmieniać pieluchę na pokładzie. Chodzi tylko o to, że
                  każda sytuacja wymaga pewnego zrozumienia dla potrzeb innych ludzi.
                  Robienie awantury z byle powodu, myślenie tylko o własnym wąsko
                  pojętym interesie, bez baczenia na innych ludzi to cechy nieładne.
            • Gość: EM Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 22.07.09, 20:23
              > Każdy lubi co innego, ja nie lubię polskiego morza i będę latać (nie
              > dla szpanu bynajmniej) z moim małym dzieckim tam gdzie JA mam ochotę
              > wypoczywać. Tak jak Grodek75 nie mam zamiaru czekać parę lat tylko
              > dlatego, że komuś przeszkadza moje dziecko w samolocie. Czy ktoś
              > mnie pyta o zdanie czy mi nie przeszkadza smród czosnku, kopanie w
              > fotel i pchanie się na lotnisku bez słowa przepraszam??

              Mi przeszkadza kazda forma chamstwa. A podrozowanie z dzieckiem, o ktorym
              wiadomo, ze podczas podrozy nie da spokoju, jest takim samym chamstwem jak smrod
              czy glosne rozmowy wspolpasazerow. Tu nikt nie uwzial sie na rodzicow z dziecmi,
              tylko na chamow.
          • grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 13.07.09, 14:28
            Gość portalu: mikolaj napisał(a):

            > Raczej czesciej spotyka sie rozwrzeszczane maluchy niz pijanych.
            Tez
            > czesto podrozuje i choc nie mam jeszcze dzieci napewno w
            przyszlosci
            > nie bede lecial na wakacje z maluchem ktory nie skonczyl
            > przynajmniej 4 lat. Lot ponizej tego wieku to jak ktos napisal
            szpan
            > i zdjecie na naszej klasie.

            Dla mnie lot to przemieszczenie się z punktu A do punktu B.
            Jeżeli Tobie kojarzy się on głównie z wklejaniem zdjęć na N-K to
            chyba z Tobą jest coś nie w porządku. Pani powyżej, która coś pisała
            na temat jeżdżenia po to by leżeć na plaży lub spotkać się ze
            szwagrem za w USA chciałbym powiedzieć, że możemy podyskutować na
            temat greckiej kultury czy Metropolitan Museum of Art w NYC, które
            udało mi się poznać i zwiedzić pomimo wyjazdu z dzieckiem. Możemy
            również podyskutować np. na temat Luwru, który w ubiegłym roku
            zwiedzaliśmy z rocznym wtedy Adasiem. W tym roku oprócz NYC
            wybieramy się również do Waszyngtonu i pomimo posiadania
            takiej "kuli u nogi"jaką są dzieci zwiedzimy na pewno Smithsonian
            Institution, Kapitol czy Georgetown. Oczywiscie poza tym zaliczymy
            również rozrywkę bardziej popularną jak np. dzień na plazy na Long
            Island czy wizytę w nowojorskim ZOO (co Szanowna Pani skwituje
            pewnie z obrzydzeniem, bo to takie żałosne i plebejskie).
            Ale właśnie na tym polega mądre podróżowanie z dziećmi - dla kazdego
            coś miłego. W ubiegłym roku my mieliśmy Luwr, a moja córka
            Disneyland i karuzelę pod Wieżą Eiffel`a. I każdy wrócił zadowolony,
            a wspomnienia są niezapomniane.
            Na szczęście nie w samolocie nie spotkaliśmy kogoś Pani pokroju.
            Facet siedzący przed nami był zachwycony gdy Adaś bawił się z nim
            w "a kuku". Gdy uznaliśmy, że zabawa się przedłuża po prostu
            zajęliśmy dziecko czym innym, a gość mógł sobie odpocząć. Ale on był
            Holendrem, a nie Polaczkiem dla którego czubek jego nosa jest
            najważniejszy, a wszelkie odstępstwo od własnych (nawet bzdurnych)
            zasad powodem do krytyki innych.
            Tak jak napisał Paweł_ZeT - my szanujemy Pani przekonania i sposób
            na życie i nie narzucamy swojej wizji. Dlaczego Pani nie jest w
            stanie zaakceptować naszego? To jest dowód ograniczenia, pozoranctwa
            i zaściankowości i nawet zwiedzenie wszystkich zabytków Egiptu czy
            Grecji tego nie zmieni...
            • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 14.07.09, 09:39
              Nie każdy(!!!) bez względu na obywatelstwo, narodowość itd musi chcieć bawić się
              z CUDZYM dzieckiem w a kuku. Nie każdy musi tolerowac wrzask cudzego dziecka,
              chlapanie, rzyganie, smród wychodzący z pieluch w czasie przewijania itd. Wiem,
              że rodzicom małych dzieci trudno to zrozumieć.
              Smutne, że w samolotach nie ma miejsca dla ludzi chcących normalnie podrózowac,
              że próba zwrócenia uwagi budzi agresję rodziców. Samolot zmienia się w
              przedszkole, w którym dorośli muszą siedzieć cicho, znosić wielogodzinne
              kopanie, wąchać smrody. A jesli ktos zostanie ubrudzony to jego sprawa,
              ubrudziło go przeciez DZIECKO. Dziecko się drze- nawet przez 9 godzin? Trudno.
              Człowiekowi, który zapłacił za bilet pozostają stopery do uszu. Przecież
              DZIECKO ma prawo krzyczeć i nikomu nic do tego.

              Na tym kończę wymianę postów. Ze swojej strony obiecuję, że KAŻDE uciążliwe
              zachowanie dziecka będzie przeze mnie bezzwłocznie zgłaszane personelowi
              pokładowemu. Nikt tez nie zmusi mnie do ustawienia fotela w pozycji pionowej,
              żeby siedzące z tyłu dziecko miało więcej miejsca. Można więc w ramach prawa
              utrudniać sobie życie w blaszanej puszce. I nie ja to utrudnianie inicjuję.
              • grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 14.07.09, 10:25
                protozoa napisała:
                ...
                > Na tym kończę wymianę postów...

                Ale dlaczego?
                Tak fajnie się zbłaźniłaś.

                protozoa napisała:
                ...Ze swojej strony obiecuję, że KAŻDE uciążliwe zachowanie dziecka
                będzie przeze mnie bezzwłocznie zgłaszane personelowi pokładowemu...

                Pocieszyłaś mnie. Jednak nasze wpisy odniosły jakiś skutek.
                Nikt ci nie broni zgłosić niewłaściwego zachowania personelowi, albo
                zwrócić uwagi niewłaściwie zachowującej się osobie. Tyle tylko, że
                na wszystko jest odpowiedni sposób. Teksty o straszeniu dzieci
                laniem w tyłki są żałosne i dowodzą, że problem tkwi w tobie.

                protozoa napisała:
                Nikt tez nie zmusi mnie do ustawienia fotela w pozycji pionowej,
                żeby siedzące z tyłu dziecko miało więcej miejsca...

                Tu mnie akurat zdziwiłaś. Na ogół to dorośli toczą pianę, że jest im
                ciasno po opuszczeniu oparcia przez osobę przed nimi. Dzieci są
                znacznie mniejsze i mniej im to przeszkadza.
                A tak przy okazji - pamiętaj, że każdy kij ma dwa końce. Ja też mogę
                nie chcieć podnieść oparcia np. wtedy gdy ty będziesz jadła. I co mi
                zrobisz?
                • Gość: XFile Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.aster.pl 22.07.09, 19:52
                  > Ja też mogę nie chcieć podnieść oparcia np. wtedy gdy ty będziesz
                  > jadła. I co mi zrobisz?

                  W porzdnyh liniach lotniczych steward(essa) sam(a) zwroci ci uwage.
              • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 14.07.09, 11:40
                Żal mi Ciebie. Musisz być głęboko nieszczęśliwą osobą, mimo że może
                nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.
                Nie wiem, ile masz lat, ale mam nadzieję, że kiedyś dojrzejesz i
                zrozumiesz, że liczą się przede wszystkim relacje z innymi ludźmi.
                To nie jest prawda, że każdy jest Twoim wrogiem. Wręcz przeciwnie -
                większość ludzi to istoty całkiem sympatyczne. :-)
                Kiedyś pracowałem u pewnych ludzi, młodego małżeństwa, które bez
                przerwy knuło przeciwko sobie intrygi, robiło sobie na złość,
                uważało każdego współpracownika i siebie nawzajem za oszustów.
                Oczywiście zwolniłem się z tego miejsca przy pierwszej okazji, bo
                życie w tej firmie dla normalnego człowieka było niezwykle
                uciążliwe. Ale do dzisiaj strasznie mi ich żal. Zamiast cieszyć się
                życiem, towarzystwem innych ludzi, zrobili sobie z życia piekło, a
                najlepsze relacje mieli z takimi samymi pokrzywionymi egotykami jak
                oni sami (nikt inny z nimi nie mógł wytrzymać poza manipulantami,
                którzy faktycznie chcieli ich wykorzystać).
                Weźmy to rozkładanie foteli - to chyba normalne, że fotel w
                samolocie rozkłada się, jeśli nie przeszkadza to osobie siedzącej z
                tyłu - niekoniecznie musi to być dziecko. Jeśli chcę rozłożyć fotel,
                zawsze patrzę, czy osoba siedząca z tyłu ma rozłożony fotel - w
                razie wątpliowości pytam się z uśmiechem, czy nie będzie jej to
                przeszkadzało. W końcu miło jest, gdy ludzie są dla siebie mili. Ty
                tymczasem masz postawę roszczeniową: kupiałam sobie bilet, więc mogę
                sobie rozkładać fotel, a jak komuś się to nie podoba, to zrobię
                awanturę, bo jestem "asertywna". Dla mnie to dowód, że musisz mieć
                straszne problemy ze sobą, jesteś tak skupiona na sobie i swoich
                potrzebach, że nie zauważasz, że istnieją na świecie inni ludzie.
                Twoi znajomi pewnie prezentują podobne postawy, bo ludzie o podobnym
                światopoglądzie siebie przyciągają. W efekcie nigdy pewnie nie
                pojmiesz, że istnieje ogromny świat życzliwych sobie i uczynnych
                ludzi, zawsze pewnie będziesz uważała, że świat roi się od ludzi,
                którzy chcą Ci zrobić na złość, oszukać, wykorzystać, zakłócić
                spokój. Przez to jesteś strasznie uciążliwa np. dla ludzi mojego
                pokroju, tj. miłych i uczynnych. Mam szczerą nadzieję, że nigdy się
                nie spotkamy, ani w samolocie, ani gdziekolwiek indziej.
                • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 17.07.09, 14:37
                  Oj rozczaruje Cię. Jestem bardzo szczęśliwą i lubianą osobą. Mam mnóstwo
                  znajomych, przyjaciół, pacjentów, dwoje dzieci, które w tym roku dostały się na
                  wymarzone kierunki studiów, zawód, który lubię i dobrego męża. Jestem zdrowa,
                  mam, niemłodych juz, ale zdrowych rodziców. Nie zarabiam oszałamiających
                  pieniędzy, nie rozbijam się terenówkami, nie mieszkam w willi z 3 basenami, ale
                  to co mam w zupełności mi wystarczy.
                  Mam tez sporo cierpliwości, ale nie oznacza to, że pozwalam sobie skakac po
                  głowie tylko dlatego, że skaczący jest dzieckiem.
                  Moja reakcja na wydarzenia w samolocie i tak była bardzo wyważona i delikatna.
                  Inni współpasażerowie zareagowali znacznie, znacznie ostrzej.
                  Swoją drogą ciekawe jak zareagowałbyś Ty?
                  Tak się dziwnie składa, ze rodzice małych dzieci są niezmiernie tolerancyjni
                  wobec osób posiadających potomstwo w zbliżonym wieku.
                  Cikawe czy chętnie podróżowałbys w oparach wymiocin?
                  Zawsze opuszczając fotel pytam o zdanie współpasażerów, ale w przypadku
                  kopiących dzieci nie zamierzam tego robic. Niech na własnej skórze poczują co to
                  jest niewygoda,
                  • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 17.07.09, 16:20
                    Myślę, że dyskusja z Tobą jest coraz bardziej bezcelowa, ale cieszę
                    się, że jesteś tak bardzo zadowolona z siebie. Depresja to straszna
                    choroba.
                    Mimo wszystko, zwłaszcza w kontekście tej wypowiedzi:

                    > Zawsze opuszczając fotel pytam o zdanie współpasażerów, ale w
                    przypadku
                    > kopiących dzieci nie zamierzam tego robic. Niech na własnej skórze
                    poczują co t
                    > o
                    > jest niewygoda,

                    radziłbym Ci, jak grodek, wizytę u terapeuty. Twoja złośliwość,
                    kwerulanctwo i konfliktowość mogą Ci jeszcze niejeden raz napędzić
                    wielu kłopotów. W pozostałe Twoje deklaracje zwyczajnie nie
                    wierzę. :-) Z całoształtu Twoich wypowiedzi, np. powyżej cytowanej,
                    wynika, że jesteś osobą szukającą zwady, pozbawioną empatii i
                    zwyczajnie złośliwą, a takich nikt normalny nie lubi.
                    • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:24
                      Jest to osoba mająca odwagę upomnieć się o prawa osób podróżujących
                      bez przepustki do lekceważenia innych pod postacią małego dziecka.
                      Ubliżanie, sugerowanie choroby psychicznej i złorzeczenia warto
                      zastąpić chwilą samokrytycyzmu i empatii właśnie (empatia -
                      umiejętność postawienia się w cudzej sytuacji, cudzej, podkreślam -
                      to nie to samo co myslenie życzeniowe), których rodzicom małych
                      dzieci bardzo na tym forum brakuje.
                      • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 14:00
                        Czytasz i nie rozumiesz lub nie chcesz rozumieć. W ten sposób
                        okazujesz brak empatii, a powiem wprost: brak ogłady! Ja nie chcę
                        żadnej taryfy ulgowej, a protozoa nie upomina się o niczyje prawa
                        prócz swojego własnego prawa do ubliżania mi tylko z tego powodu, że
                        podróżuję z dzieckiem. Protozoa nie napisała, że są tacy rodzice,
                        którzy pozwalają dzieciom na swawole w samolocie. Ona napisała, że
                        latanie z dziećmi to głupota i że dzieci w samolocie jej
                        przeszkadzają. Mi natomiast przeszkadza protozoa i Ty też mi
                        przeszkadzasz, bo lubię ludzi dobrze wychowanych i kulturalnych.
                        Mimo to nie domagam się, by Tobie lub osobie o nicku protozoa
                        zabronić latać samolotem. Na tym polega różnica.
                        • drzewko214 Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 22.07.09, 14:04

                          ...po kilka razy posty Protozoy, ba widac,ze nie przeczytales
                          dokladnie skoro az tak mylace wnioski wyciagasz !


                          • Gość: kerkoo Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! IP: *.range81-158.btcentralplus.com 22.07.09, 15:18
                            Wnioski jak najbardziej sprawne.
                          • pawel_zet Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 22.07.09, 20:41
                            Miałbym może co do tego wątpliwości, gdyby ona sama protestowała
                            przeciwko temu, jak jej słowa interpretuję. Ale przecież nie
                            protestowała, wręcz przeciwnie - cały czas "nakręcała się", coraz
                            bardziej eskalując swoje oskarżenia.
                            • drzewko214 Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 22.07.09, 20:53

                              Tiaa ....

                              A swistak zawija w sreberka ...
                              • pawel_zet Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 22.07.09, 20:58
                                Aha, zarzucasz mi kłamstwo. Więc o cytaty proszę!
                                • drzewko214 Re: Pawel zet, czytaj,chlopie, czytaj ! 22.07.09, 21:01

                                  LOL

                                  :D
                        • Gość: rybka Re: Małe dzieci w samolotach IP: 195.184.82.* 22.07.09, 19:53
                          Ja postuluje więc aby nie tylko dzieci nie latały ale wszyscy
                          brzydcy, wszyscy nie w rozmiarze 36, i generalnie ze mną to niech
                          wchodzą do samolotu tylko wysocy, przystojni, wysportowani i
                          intelgentni bruneci reszta won;)
                    • Gość: men Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 14:28
                      Świat nie ma obowiązku kręcić sie wokół TWOICH dzieci. To Ty jestes
                      za nie odpowiedzialny. I za to, aby nie naruszały praw innych ludzi.
                    • celine.black.rose Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 17:47
                      pawel_zet napisał:

                      > Myślę, że dyskusja z Tobą jest coraz bardziej bezcelowa, ale
                      cieszę
                      > się, że jesteś tak bardzo zadowolona z siebie. Depresja to
                      straszna
                      > choroba.
                      > Mimo wszystko, zwłaszcza w kontekście tej wypowiedzi:
                      >
                      > > Zawsze opuszczając fotel pytam o zdanie współpasażerów, ale w
                      > przypadku
                      > > kopiących dzieci nie zamierzam tego robic. Niech na własnej
                      skórze
                      > poczują co t
                      > > o
                      > > jest niewygoda,
                      >
                      > radziłbym Ci, jak grodek, wizytę u terapeuty. Twoja złośliwość,
                      > kwerulanctwo i konfliktowość mogą Ci jeszcze niejeden raz napędzić
                      > wielu kłopotów. W pozostałe Twoje deklaracje zwyczajnie nie
                      > wierzę. :-) Z całoształtu Twoich wypowiedzi, np. powyżej
                      cytowanej,
                      > wynika, że jesteś osobą szukającą zwady, pozbawioną empatii i
                      > zwyczajnie złośliwą, a takich nikt normalny nie lubi.

                      A ja calkowicie zgadzam sie z i popieram Protoaze. To, ze ktos nie
                      zyczy sobie, aby czyjes bahorki uprzykrzaly mu podroz, za ktora
                      zaplacil, naprawde nie swiadcza ani o depresji, ani o tym, ze osoba
                      ta jest nieuprzejma. Mam co nieco wspolnego z psychologia, wiec
                      dodam, ze nauka nieco inaczej definiuje depresje. W kazdym razie
                      rozumiem, ze Waszych opinii zmienic sie nie da, bo slepy zachwyt
                      mlodych rodzicow nad swoimi bahorkami (niezaleznie od ich
                      zachowania) niestety przeslania swiat i agresje ich wzbudza brak
                      tego zachwytu u innych. Smutne.
                      W kazdym razie podobnie jak Protoaza nie zamierzam takich zachowan
                      dzieci i ich rodzicow nieobdarzonych kultura osobista tolerowac w
                      samolocie ani w zadnym innym miejscu. Ja nikomu nie wadze swoim
                      zachowaniem ani swoimi bahorkami (ktorych z wyboru nie posiadam),
                      wiec to musi dzialac w dwie strony.
                      • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 20:49
                        "Bachor" się pisze przez "ch" - i to chyba wyjaśnia Twój związek z
                        psychologią (to nauka humanistyczna, żaden psycholog nie
                        napisałby "bahor"). Samo użycie takiego słowa w odniesieniu do
                        dziecka nieznanej Ci osoby jasno wskazuje na poziom Twojej kultury
                        osobistej.
                        Widzę też, że słabo rozumiesz słowo pisane, bo wcale bynajmniej nie
                        wyrażałem ślepego zachwytu nad nieakceptowalnymi społecznie
                        zachowaniami mojego dziecka. Przeczytaj jeszcze raz moje posty i
                        zacytuj, w którym to miejscu ten zachwyt wyrażałem. Po prostu
                        stanowczo protestuję przeciwko twierdzeniu, że rodzice z dziećmi nie
                        powinni wsiadać do samolotu, bo to może zepsuć podróż innym
                        podróżnym - i tylko tyle.
                        • Gość: złośliwe bydlę Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 22:57
                          Oj, pan profesor uczepił się literówki...
                          • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 23:09
                            1. Nie profesor, lecz prosty magister - fakt, że tytuł ten dostałem
                            w czasach, gdy jeszcze on coś znaczył.
                            2. Jakaż to literówka, skoro jest powtórzona w tekście n-krotnie?
                            Żadna literówka, ale gruby błąd ortograficzny.
                            3. Zazwyczaj nie zwracam uwagi na język wypowiedzi rozmówców w
                            Internecie, gdyż zwykło się te sprawy ignorować. Gdy jednak ktoś
                            sugeruje, że jest psychologiem (bądź co bądź psycholog to
                            humanista), a równocześnie wali grube błędy ortograficzne, to chyba
                            warto mu zwrócić uwagę, żeby się nie wygłupiał.
                  • eye-witness Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:09
                    rany, skad tyle jadu w polskim spoleczenstwie? wiecznie cos nie pasuje, wiecznie
                    cos boli, wiecznie paszcza sie nie zamyka...
              • Gość: jola Re: coś jeszcze IP: *.adsl.inetia.pl 14.07.09, 16:30
                Też leciałam z dzieciakami w samolocie (obserwacje poniżej), ale
                najbardziej obrzydliwe nie było dla mnie przewijanie pieluchy dziecku
                przez jedną Panią z rzędu obok lecz jej Ojciec, który niestety siedział
                obok mnie i straszliwie śmierdział jakimś takim przetrawionym jedzeniem za
                każdym razem, kiedy tylko rozchylił usta, tak że mnie zbierało się na
                wymioty i musiałam mieć przez cały lot głowę odwróconą w przeciwnym
                kierunku. I co miałam zrobić? Jak zainterweniować? Stąd też traktuję lot
                jako zło konieczne i liczę się z takimi niedogodnościami, które mogą
                przytrafić się zawsze, nie tylko ze strony dziecka.
              • eye-witness Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:07
                wiesz, mi bardziej przeszkadza pijany gosc, ktoremu z ryja wali paczka petow, wypalonych przed lotem, kilkoma piwkami, wychylonymi tez przed lotem, gosc, ktory bez krempacji zdejmuje buciory i "zabija" reszte pasazerow smrodem skarpet, itd. zastanawiam sie tylko, jak wy, wielcy oburzeni, bedziecie podrozowac, kiedy zdecydujecie sie na dzieci. rozumiem, ze dla dobra ludzkosci bedziecie siedziec z dziecmi cale lato w pobliskiej piaskownicy. taaaaa.
              • Gość: heloo Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.09, 20:19
                jest miejsce...1 klasa
        • Gość: turystka Re: chamstwoi w samolotach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:34
          Japonia, Singapur, RPA, Australia, Nowa Zelandia, Hong Kong... To
          nie wszystkie moje podróże z ostatnich kilku lat. Długie. W pełnych
          samolotach (prawie bez pustych miejsc)różnych linii. Mnóstwo dzieci,
          i niemowląt, i 2-3 latków. I nigdy nie doświadczyłam niczego
          takiego, o czym czytam w tym wątku. Cudowne dzieci? Nie, tylko (!)
          odpowiedzialni rodzice, którzy wiedzą, że nie mają prawa - ani oni,
          ani ich dzieci - przeszkadzać komukolwiek. A pijanych,
          przeszkadzających dorosłych też ani śladu. Fakt, nie było rodaków na
          pokładzie...
          • pancwynar Re: chamstwo w samolotach? 23.07.09, 12:15
            aż szkoda, że Twoja wypowiedź przeszła bez echa w tej dyskusji, a szkoda bo warta zapamiętania i refleksji...
        • Gość: student Re: Małe dzieci w samolotach IP: 150.254.180.* 24.07.09, 12:53
          wrzeszczacy pijany jest wypraszany w samolotu
          to samo powinno sie robic z nieposlusznymi dziecmi
          • w.owerko Re: Małe dzieci w samolotach 24.07.09, 13:56
            do student-Chyba powinieneś byc jescze w przedszkolu,już żal mi
            Twoich ewentualnie przyszłych dzieci.A tak na marginesie dziwi mnie
            agresywnośc jaka w tym poście o lataniu jest o dzieciach-czy
            naprawdę robią Wam taką krzywdę?,tak Wam przeszkadzają? A może
            dlatego,że sami ich nie posiadacie,nie macie z nimi kontaktu,co się
            wielkiego stanie jak dziecko zapłacze,kopnie w siedzenie-to tylko
            małe dzieci,trochę zrozumienia,całe wakacje przed Wami.
            • protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 24.07.09, 15:11
              "To TYLKO małe dzieci, co wielkiego się stanie jesli kopnie w siedzenie"- oto
              typowa postawa większości rodziców małych dzieci. "TO TYLKO MAŁE DZIECKO, a więc
              czapki z głów i jestesmy w domu.
              • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 24.07.09, 15:37
                Na jakiej podstawie twiedzisz, że większości rodziców? Dysponujesz
                wynikami odpowiednich badań społecznych? Czy możesz je przywołać?
                Medycyna to, co prawda, nie nauka, ale taka tam inżynieria, ale
                chyba znasz podstawy metody naukowej? Jakie masz zatem akceptowane
                naukowo dowody na to, co napisałaś?
            • Gość: Antek Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ramtel.pl 24.07.09, 16:26
              > agresywnośc jaka w tym poście o lataniu jest o dzieciach-czy
              > naprawdę robią Wam taką krzywdę?,tak Wam przeszkadzają? A może
              > dlatego,że sami ich nie posiadacie,nie macie z nimi kontaktu,co
              > się wielkiego stanie jak dziecko zapłacze,kopnie w siedzenie-to
              > tylko małe dzieci,trochę zrozumienia,całe wakacje przed Wami.

              A co jest takiego szcególnie fajnego w zabawie w kopanie w czyjś
              fotel, że powinno się to tolerować? Dlaczego ktoś miałby to
              akceptować, skoro mu to przeszkadza? Napisałeś, że to tylko małe
              dzieci... niech więc kopią... a reszta niech to jakoś przeczeka.
              Tylko, że z tych bardzo małych dzieci, potem wyrastają dzieci
              większe i potem już całkiem duże. Dlaczego te dzieci później nagle
              miałyby zmienić swoje zachowania?

              Bodajże przedwczoraj był na TVN program, w którym pokazano 12-letnią
              dziewczynkę skopaną przez jej kolegów, która cudem przeżyła i czeka
              ją wielomiesięczne leczenie (peknięcie przepony, żołądka,
              uszkodzenie płuca i jeszcze czogośtam). Zarówno szkoła jak i rodzice
              nie rozumieją dlaczego ci chłopcy tak brutalnie się zachowali - w
              ich odczuciu to były normalne dzieci. A ja tak sobie myslę, że to
              mogły być właśnie takie dzieci, których rodzice uważają, że nic
              złego się nie stanie, jak one będą kopać w czyjś fotel, jak
              podbiegną i uderzą kogoś - przecież, według niektórych rodziców, to
              wszystko jest tylko taką niewinną zabawą. Czy przypadkiem nie jest
              tak, że od takich niby niewinnych zachowań, pokazujących brak
              szacunku dla innych osób, wszystko się zaczyna? Pomyślcie o tym
              rodzice, którym się wydaje, że skoro to małe dzieci, to im wszytsko
              wolno - one naprawdę będą kiedyś duże.
      • ago-ya Re: Małe dzieci w samolotach 14.07.09, 10:04
        Podróżujemy z dzieckiem dla szpanu! To by mi do głowy nawet nie przyszło!
        Rozbawiłaś mnie.

        Co więcej zauważ że podróżownie z dzieckiem nie zawsze jest podróżowniem dla
        dziecka. To nie ma znaczenia że nic nie zapamięta, jak dorośnie to pojedzie
        sobie kolejny raz gdzie tylko będzie chciało! Zapamięta za to świetnie spędzony
        czas razem z rodzicami i to jest ważne. Pewnie że można go spędzać i na mazurach
        i nad morzem. Ale ty również możesz w komfortowych warunkach pojechać na Mazury,
        czyż nie?

        Kiepska ta dyskusja jest z tego powodu bo występuje istotny fakt niezrozumienia.
        Ci co oskarżają nie trafili na właściwych oponentów. Sytuacje o których piszecie
        są mi kompletnie obce. W samolotach rejsowych dużo podróżując się z nimi nie
        spotkałem, a w czarterach? hmm, kilka razy leciałem ale też się nigdy nie
        spotkałem szczerze powiedziawszy.
    • ago-ya Re: Małe dzieci w samolotach 14.07.09, 09:41
      Sytuacja którą opisujesz jest nie ciekawa, ale powinnas xa nią raczej winić część rodziców a nie dzieci. Jak ktoś przewija dziecko z kupy kolo ciebie to hmmm... no nie wiem nawet co napisac.
      Moge cie jedynie zapewnic ze z dziecmi warto podrozowac, i tu wcale nie chodzi o to czy dziecko zapamieta czy nie. Nie kazdy jest matka teresą gotowa siedziec w domu z dzieckiem do 18 roku życia.
      Napisze jeszcze ze latalem sporo, i od niedawna zwracam tez uwage jak wyglada sytuacja z dzieciakami na pokladzie. Gdy lecielismy nie tak dawno z londynu do dubaju na pokladzie byla przynajmniej 6 niemowlakow. Nic z tego co piszesz nie mialo miejsca. Wszystkie dzieci byly spokojne i wszystko bylo ok. Urok podrozowania z dziecmi jest taki ze one 3/4 czasu przesypiaja.

      Jak chcesz dowiedziec sie więcej o podróżowaniu z dziećmi to zapraszam na naszego bloga. Pozdrowienia z Langkawi.

      Zdjęcie

      PS. Zamiast proponowac rodzicom pozostanie w domu ja pozwole sobie zaproponować tobie zakup biletu w pierwszej klasie. Bedziesz miec wiekszy spokoj.
    • iberia.pl i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietnymi... 14.07.09, 15:22
      ludzie, na waszych dzieciach swiat sie nie konczy.

      Fajnie, ze kilkoro rodzicow, ktorzy sie tu wypowiedzieli potrafia
      zorzumiec i przygotowac maluchy do podrozy -chwala Wam za to.

      Ale czy naprawde tak trudno zrozumiec, ze komus wrzeszczace czy
      kopiace w fotel dziecko przeszkadza? Pol biedy jak rodzic w takiej
      sytuacji stara sie zareagowac, gorzej jak uwaza, ze dziecku wolno
      tak sie zachowac.

      Tez uwazam, ze targanie malego dziecka (do 3lat) na drugi koniec
      swiata (Karaiby itd.) jest bez sensu, skoro mozna blizej tez w
      cieple wypoczac.Czesto lot 9h jest meczacy dla doroslego a co
      dopiero dla takiego malucha -ile moze dziecko spac, ogladac bajki,
      czytac czy kolorowac? Robta co chceta ale tak zeby nie utrudniac
      zycia innym.

      Nie rozumiem tej nagonki na autorke watku, ma takie a nie inne
      doswiadczenia to sie nimi podzielila,co w tym zlego? A wasze
      argumenty, ze dorosli chleja to juz temat na inna dyskusje.
      • pawel_zet Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 14.07.09, 15:38
        Ależ nikt tu nie robi nagonki na autorkę wątku! Wręcz przeciwnie
        autorka wątku postanowiła zrobić nagonkę na rodziców podróżujących z
        dzieckiem. Właśnie się zresztąc do tej nagonki przyłączyłaś.
        Pewnie nie zwróciłaś uwagi, ale nikt na wstępie tej dyskusji nie
        napisał postu w stylu: "dzieci mają prawo rzygać w samolocie, kopać
        w fotele, krzyczeć, zakłocając innym spokój". To pewna pani (lekarka
        sądząc po nicku) napisała, że dzieci w samolocie wyją, kopią w
        fotele i rzygają, a ich rodzice przewijają je nie w ubikacji, ale na
        fotelu. Stwierdziła, że podróżowanie z dziećmi w związku z tym to
        głupota. Tym samym zachowała się co najmniej nieładnie, imputując mi
        i mojemu dziecku, których osobiście nie zna, tego rodzaju
        zachowania, a mi - jako rodzicowi - ponadto głupotę.
        Oczywiście, Iberio, jak każdy normalny człowiek potrafię zrozumieć,
        że źle znoszące lot samolotem dziecko potrafi uprzykrzyć podróż
        innym podróżnym. Ale nie każde dziecko źle znosi podróż.
        Przyłączając się do wyzwisk pod moim adresem oraz pod adresem innych
        rodziców podróżujących z dziećmi, niestety sama pokazujesz swoje
        braki w tak zwanej kindersztubie. Wbrew temu, co twierdzisz, nie
        jestem głupi. Jest, wbrew temu, co twierdzisz, dla mnie oczywiste,
        że dziecko źle znoszące lot może być uciążliwe. Tak więc problem,
        którego dotyczy dyskusja, nie dotyczy już uciążliwych dzieci i ich
        głupich rodziców, ale niekulturalnych, mało empatycznych ludzi,
        którzy latają samolotami, uprzykrzając życie ludziom, którzy chcą
        sobie polecieć gdzieś samolotem na wakacje z dzieckiem.
        • iberia.pl Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 18.07.09, 14:21
          pawel_zet napisał:

          > Ależ nikt tu nie robi nagonki na autorkę wątku!

          czyzby??? No tak, punkt widzenia zalezy...

          > Wręcz przeciwnie
          > autorka wątku postanowiła zrobić nagonkę na rodziców podróżujących
          z dzieckiem. Właśnie się zresztąc do tej nagonki przyłączyłaś.


          Co najwyzej w pierwszym poscie napisala o swoich odczuciach, to, ze
          jej zdanie jest odmienne od zdania rodzicow nie musi oznaczac
          nagonki.



          > Pewnie nie zwróciłaś uwagi, ale nikt na wstępie tej dyskusji nie
          > napisał postu w stylu: "dzieci mają prawo rzygać w samolocie,
          kopać w fotele, krzyczeć, zakłocając innym spokój".



          ladne odwrocenie kota ogonem...

          > To pewna pani (lekarka
          > sądząc po nicku) napisała, że dzieci w samolocie wyją, kopią w
          > fotele i rzygają, a ich rodzice przewijają je nie w ubikacji, ale
          na fotelu.



          owszem tak sie zdarza, nie sa to sytuacje hipotetyczne.


          >Stwierdziła, że podróżowanie z dziećmi w związku z tym to
          > głupota. Tym samym zachowała się co najmniej nieładnie, imputując
          mi i mojemu dziecku, których osobiście nie zna, tego rodzaju
          > zachowania, a mi - jako rodzicowi - ponadto głupotę.



          Pisala ogolnie a nie akurat o Twoim dziecku....to, ze Ty czy kilkoro
          innych rodzicow ma do tego tematu zdrowe podejscie nie oznacza, ze
          WSZYSCY rodzice tak maja.

          > Oczywiście, Iberio, jak każdy normalny człowiek potrafię
          zrozumieć,
          > że źle znoszące lot samolotem dziecko potrafi uprzykrzyć podróż
          > innym podróżnym. Ale nie każde dziecko źle znosi podróż.



          A pokaz teraz kto i gdzie napisal, ze KAZDE dziecko zle znosi podroz
          samolotem?

          > Przyłączając się do wyzwisk pod moim adresem oraz pod adresem
          innych
          > rodziców podróżujących z dziećmi, niestety sama pokazujesz swoje
          > braki w tak zwanej kindersztubie. Wbrew temu, co twierdzisz, nie
          > jestem głupi.




          Kurcze chlopie POKAZ GDZIE napisalam, ze jestes
          GLUPI????????????????????????????????????????????????????????????????
          ?????????????????????????????????????????????????????????????????????
          ??/
          NIGDZIE


          Nie przylaczam sie do zadnych wyzwisk, wez sie zastanow przez moment
          jakie bzdury wypisujesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


          > Jest, wbrew temu, co twierdzisz, dla mnie oczywiste,
          > że dziecko źle znoszące lot może być uciążliwe. Tak więc problem,
          > którego dotyczy dyskusja, nie dotyczy już uciążliwych dzieci i ich
          > głupich rodziców, ale niekulturalnych, mało empatycznych ludzi,
          > którzy latają samolotami, uprzykrzając życie ludziom, którzy chcą
          > sobie polecieć gdzieś samolotem na wakacje z dzieckiem.



          Co ty bredzisz?
          • Gość: Paweł Z. Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny IP: *.as.kn.pl 18.07.09, 19:56
            > > Ależ nikt tu nie robi nagonki na autorkę wątku!
            >
            > czyzby??? No tak, punkt widzenia zalezy...

            Iberio, zobacz na pierwszego maila w tym wątku. Ani ja go nie napisałem, ani
            grodek. Napisała go protozoa, która powiadomiła o tym, że miała kiepski lot. I
            oczywiście miałaby do tych skarg święte prawo, gdyby nie postanowiła okrasić
            swojej wypowiedzi następującymi złotymi myślami:
            "Targanie dzieci na drugi koniec świata po to tylko, zeby
            pochwalić sie przed znajomymi jakimi to Kasia czy Jas są wielkimi podróznikami
            to idiotyzm. Snobizm w złym tego słowa znaczeniu.
            Życie nie kończy się, najczęściej i dzięki Bogu, w dzieciństwie. Dziecko zdąży
            jeszcze to i owo zobaczyć, świadomie i rozumnie, bez mordowania siebie i otoczenia".

            Tak się składa, że latałem i latam po świecie z dzieckiem, odkąd skończyło kilka
            miesięcy. Uważam, że nie jest to żaden idiotyzm, ale fajny sposób rodzinnego
            spędzania czasu. Protozoa prawdopodobnie nigdy nie próbowała takiego spędzania
            wakacji, jest to oczywiście jej wybór, do którego miała i ma święte prawo. Ale
            pisanie tego rodzaju "złotych myśli" jak wyżej obraża ludzi, którzy spędzają
            urlop z dziećmi, w tym mnie. Przeciwko takiemu postępowaniu postanowiłem
            zaprotestować.
            Nie chodzi zatem o punkt widzenia, ale o obiektywny fakt: protozoa obiektywnie
            napisała, że jestem snobem i idiotą. Zatem to ona próbowała rozpocząć nagonkę
            przeciwko mnie i przeciwko innym rodzicom podróżującym z dziećmi. To nie ja
            napisałem, że ktoś, kto nie lata z dziećmi samolotem, to snob i idiota. Każdy ma
            prawo spędzać swój wolny czas, jak mu się podoba, pod warunkiem, że nie zakłóca
            spokoju innym ludziom. A spokój można zakłócać i z dzieckiem, i bez dziecka.

            > > Pewnie nie zwróciłaś uwagi, ale nikt na wstępie tej dyskusji nie
            > > napisał postu w stylu: "dzieci mają prawo rzygać w samolocie,
            > kopać w fotele, krzyczeć, zakłocając innym spokój".
            >
            >
            >
            > ladne odwrocenie kota ogonem...

            Może skomentuj tą wypowiedź, bo zwyczajnie jej nie rozumiem. Zacytuj, proszę, w
            którym to miejscu ja (lub ktoś inny) potwierdził, że dzieci mają prawa w
            samolocie zakłócać innym ludziom spokój. Iberio, bardzo Cię proszę, nie zachowuj
            się jak troll. Masz coś do powiedzenia, czy będziesz sobie tylko dworowała ze mnie?

            > Pisala ogolnie a nie akurat o Twoim dziecku....to, ze Ty czy kilkoro
            > innych rodzicow ma do tego tematu zdrowe podejscie nie oznacza, ze
            > WSZYSCY rodzice tak maja.

            Wskaż mi proszę to miejsce, w którym protozoa stwierdziła, że latanie z małym
            dzieckiem na urlop samolotem, w szczególności na trasie transkontynentalnej, to
            pod pewnymi warunkami fajny pomysł. Nie ma takiego miejsca. Jej teza jest taka:
            każdy rodzic, którzy leci np. do Tajlandii z Europy samolotem z dzieckiem na
            wakacje, to snob i idiota.
            Jej ogólne pisanie to taki duży kwantyfikator, posługując się terminologią z
            zakresu logiki formalnej. Czyli obejmujący również mnie. Więc chyba mam prawo
            zaprotestować, prawda?

            > > To pewna pani (lekarka
            > > sądząc po nicku) napisała, że dzieci w samolocie wyją, kopią w
            > > fotele i rzygają, a ich rodzice przewijają je nie w ubikacji, ale
            > na fotelu.
            >
            >
            >
            > owszem tak sie zdarza, nie sa to sytuacje hipotetyczne.

            Ależ oczywiście, że się zdarza. Różne rzeczy się zdarzają, np. awantury
            urządzane przez pijanych w sztok Murzynów. Ale uważasz, że byłoby OK, gdyby ktoś
            napisał, że nie należy wpuszczać Murzynów do samolotów, bo chleją alkohol i rzygają?

            > A pokaz teraz kto i gdzie napisal, ze KAZDE dziecko zle znosi podroz
            > samolotem?

            Przeczytaj sobie jeszcze raz korespondencję, którą raczy nas protozoa. Jej
            ogólne przesłanie jest jasne. A to oznacza, że dotyczy każdego indywidualnego
            przypadku.

            > > Przyłączając się do wyzwisk pod moim adresem oraz pod adresem
            > innych
            > > rodziców podróżujących z dziećmi, niestety sama pokazujesz swoje
            > > braki w tak zwanej kindersztubie. Wbrew temu, co twierdzisz, nie
            > > jestem głupi.
            >
            >
            >
            >
            > Kurcze chlopie POKAZ GDZIE napisalam, ze jestes
            > GLUPI????????????????????????????????????????????????????????????????
            > ?????????????????????????????????????????????????????????????????????
            > ??/
            > NIGDZIE
            >

            Napisałaś:
            "Tez uwazam, ze targanie malego dziecka (do 3lat) na drugi koniec
            swiata (Karaiby itd.) jest bez sensu, skoro mozna blizej tez w
            cieple wypoczac.Czesto lot 9h jest meczacy dla doroslego a co
            dopiero dla takiego malucha -ile moze dziecko spac, ogladac bajki,
            czytac czy kolorowac? Robta co chceta ale tak zeby nie utrudniac
            zycia innym".

            Ja natomiast targam swoje dziecko na drugi koniec świata. Uważam, że lot 9h dla
            małego dziecka nie musi być dla niego męczący, ani uciążliwy dla otoczenia
            pod pewnymi warunkami. Iberio, ja Tobie nie każę jeździć z dzieckiem na
            Karaiby, ale dlaczego Ty mi nie pozwalasz jeździć z dzieckiem tam, gdzie mam
            ochotę pojechać?

            > > Jest, wbrew temu, co twierdzisz, dla mnie oczywiste,
            > > że dziecko źle znoszące lot może być uciążliwe. Tak więc problem,
            > > którego dotyczy dyskusja, nie dotyczy już uciążliwych dzieci i ich
            > > głupich rodziców, ale niekulturalnych, mało empatycznych ludzi,
            > > którzy latają samolotami, uprzykrzając życie ludziom, którzy chcą
            > > sobie polecieć gdzieś samolotem na wakacje z dzieckiem.
            >
            >
            >
            > Co ty bredzisz?
            >

            Nie bredzę. Po prostu dyskusja siłą rzeczy zeszła na pania protozoa, która np.
            deklarowała, że ma zamiar zachowywać się wobec rodzin z dziećmi w samolocie w
            sposób agresywny i chamski. Zgadzam się z grodkiem, że na podstawie tych
            deklaracji można mniemać, że mogłaby jej się przydać wizyta u psychoterapeuty.
            • Gość: gosc Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny IP: *.devs.futuro.pl 22.07.09, 17:56
              Fajnie, ze kilkoro rodzicow, ktorzy sie tu wypowiedzieli potrafia
              zorzumiec i przygotowac maluchy do podrozy -chwala Wam za to!!!

              Ale naprawdę czasem rodzice zachowują się w stylu "przecież to
              samolot (czytaj "zamknięty obiekt") więc nie zginie, nie zgubi
              się... i pozwalają dziecku na wszystko.

              I nie mam nic przeciw płaczowi, wrzaskom trudno, to dziecko ale jak
              rodzić sam z siebie nie reaguje na kopanie w siedzenie, walenie
              zabawkami w oparcie, a na zwrócenie grzecznie "ofiary" takiej zabawy
              dziecka, że mama lub tata może by się pobawili z dzieckiem - słyszy
              się agresję i argument "to tylko dziecko"... Ale już to ktoś napisał
              wszystko zależy od wychowania i to obu stron :)

              • pawel_zet Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 22.07.09, 20:56
                Oczywiście to prawda, że dzieci potrafią źle zachowywać się w
                samolocie. Wychowanie dziecka to duży wysiłek, a niektórzy rodzice
                zwyczajnie do swojej roli słabo się nadają.
      • grodek75 Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 14.07.09, 19:26
        iberia.pl napisała:
        > ludzie, na waszych dzieciach swiat sie nie konczy.

        Nikt tego nie twierdzi. A przynajmniej nie wasi adwersarze, czyli
        paweł i ja.

        > Fajnie, ze kilkoro rodzicow, ktorzy sie tu wypowiedzieli potrafia
        > zorzumiec i przygotowac maluchy do podrozy -chwala Wam za to.

        Cieszę się, że to w ogóle dostrzegasz. W takim razie po co poniżej
        znowu próbujesz wmawiać, że dalekie podróże z małym dzieckiem są bez
        sensu? Dla ciebie tak, dla mnie nie. Jesteś niekonsekwentna.

        > Ale czy naprawde tak trudno zrozumiec, ze komus wrzeszczace czy
        > kopiace w fotel dziecko przeszkadza? Pol biedy jak rodzic w takiej
        > sytuacji stara sie zareagowac, gorzej jak uwaza, ze dziecku wolno
        > tak sie zachowac.

        Rozumiem to doskonale. Z tym, że zupełnie gdzie indziej widzę
        rozwiązanie tego problemu. Nie w straszeniu dziecka jak założycielka
        wątku, nie w złośliwym opuszczaniu oparcia, nie w awanturach i nie w
        obrażaniu ludzi wokół. Założycielka wątku nie rozumie różnicy między
        asertywnością, a chamstwem. W tym tkwi problem. Można sprawę
        załatwić w cywilizowany sposób. Gdy to nie skutkuje prosi się o
        interwencję personel. Tyle.

        > Tez uwazam, ze targanie malego dziecka (do 3lat) na drugi koniec
        > swiata (Karaiby itd.) jest bez sensu, skoro mozna blizej tez w
        > cieple wypoczac.Czesto lot 9h jest meczacy dla doroslego a co
        > dopiero dla takiego malucha -ile moze dziecko spac, ogladac bajki,
        > czytac czy kolorowac? Robta co chceta ale tak zeby nie utrudniac
        > zycia innym.

        A ty znowu swoje.

        > Nie rozumiem tej nagonki na autorke watku, ma takie a nie inne
        > doswiadczenia to sie nimi podzielila,co w tym zlego? A wasze
        > argumenty, ze dorosli chleja to juz temat na inna dyskusje.

        Nie ma nagonki na autorkę wątku, a przynajmniej nie za to, że takowy
        założyła. Dyskusja toczy się wokół jej poglądów, że z małymi dziećmi
        siedzi się w domu, a jedynym rozwiązaniem wszelkich problemów
        samolocie jest chamstwo mylnie nazywane asertywnością.
        • protozoa Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 17.07.09, 08:36
          Moje prosby o spowodowanie, zeby dzieci zachowywały się mniej uciążliwie
          zaczynają się zwykle wtedy, gdy mam juz dobrze skopaną tylną część ciała przez
          nózki osobnika, który jest tylko dzieckiem.
          W pierwszej kolejności z uśmiechem ( tak, z usmiechem) proszę dziecko, aby mnie
          nie kopało. Pomaga na 30 sekund w porywach do minuty. Nastempnie, równiez bardzo
          grzecznie proszę matkę o to samo. I tu albo słyszę, że się czepiam, bo to "tylko
          dziecko" albo pomaga na nastepne 2 munuty. Potem maluch przystępuje do akcji.
          Kopie ze zdwojoną siłą, a jak ma ochote wrzeszczy. Potem w ruch idą zabawki.
          Małemu ( małej) spada maleńki klocek lego. I zaczyna się poszukiwanie, bo
          dzieciak wrzeszczy. "Pani wstanie, muszę poszukać klocka, bo pewnie jest pod
          pani fotelem". Posłusznie wstaję, bo wrzasków dość ma 3/4 pasażerów, może jak
          klocek sie znajdzie będzie spokój. Klocek znajduje sie nie pod moim fotelem, ale
          6 pasażera, który w nadziei, że dziecinka się uspokoi staje na baczność. Dziecko
          triumfalnie łapie klocek i potrąca osobe w sąsiednim rzędzie pijącą kawę. Napój
          ląduje na ubraniu ( swoją drogą dobrze, że nie wrzątek). Pasażerka ma pokaźną
          plamę, ale nie słyszy nawet słowa przepraszam. Po co "przecież to tylko dziecko".
          Maluch szczęśliwy wraca na swoje miejsce i zaczyna akcję kopania. Proszę
          personel pokładowy o interwencję. Skutkuje na 10 minut - przecież to tylko
          dziecko. I z takimi lub podobnymi akcjami upływa 9 godzinny lot.
          Przewijanie dzieci. Pasażerka z sąsiedniego rzędu głosno obwieszcza mężowi, że
          chyba Kubuś zrobił kupkę. Ten sięga do bagazu podręcznego po pieluchę. Ktoś obok
          prosi, żeby procedura zmiany pieluchy odbyła się w ubikacji ( są przewijaki).
          Mama Kubusia o mało nie zabija intruza wzrokiem i przystepuje do przewijania.
          Personel pokładowy prosi o przejście do toalety. Zero reakcji. Przewijanie
          odbywa się. A gdy jest już po stewardesa dostaje pieluchę wraz z zawartością.
          Przecież to tylko dziecięca kupka. Brzydzić może to tylko pozbawionego
          asertywności chama.
          Dziewczynka 3-4 letnia bez przerwy pije jakieś słodkie napoje. Musi się czymś
          zająć w czasie lotu. W końcu zawartość żołądka ląduje na siedzeniach obok, i
          rodzicach ( dobrze, że nie siedzieli obok obcy ludzie). Michał co my teraz
          zrobimy? Zuzia ubrudziła moją sukienkę. Mama Zuzi wyciera resztkę wymiocin w....
          oparcie fotela. Stewardesa wkracza do akcji, sprzata. O zapachu nie wspomnę. Ja
          jestem przyzwyczajona do róznych ludzkich wydalin i wydzielin.Inni -
          niekoniecznie. Podchodzi steward z odświeżaczem zapachów. Robi z niego uzytek.
          Zuzia w międzyczasie powtórnie wymiotuje - tym razem w przejściu między rzędami
          foteli. Zaraz obiad, ale nikt z pasażerów nie ma na niego ochoty. Po chwili
          słyszymy żądania, aby personel pokładowy znalazł dla całej trójki inne miejsce
          bo to jest zanieczyszczone.
          To nie moja fantazja. To obrazki z dwóch kolejnych transatlantyckich lotów.
          Żaden charter do Egiptu, który wielu "podrózników" niesłusznie ma w pogardzie.
          Żadne tanie linie. Myslę, że personel pokładowy miałby znacznie więcej takich
          lub podobnych przykładów.
          Być może są rodzice, którzy chca/potrafią zająć się maluchami na pokładzie. Może
          jest to Grodek i Paweł. Ja niestety spotkałam większość takich, którzy
          wychodzili z założenia, że wszystkie dzieci są nasze, a dzieciom wolno wszystko
          i jeszcze troszeczkę.
          • pawel_zet Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 17.07.09, 10:22
            1.) Miałaś już zakończyć dyskusję w tym wątku. Widzę, że nie bardzo
            potrafisz się opanować. :-) Nie to, że Ci chcę odbierać głos, w
            końcu to nie Sejm, ale widzę, że liczysz na to że wyciągając wątek
            na wierzch doczekasz się tego, że ktoś Cię poprze.
            2.) Przedstawione przez Ciebie wydarzenia są przykre dla otoczenia.
            Pewnie, gdyby mnie coś takiego spotkało, byłbym niezadowolony z
            lotu. Jednak są to wciąż tylko pojedyczne wydarzenia, które mogą
            dowodzić tego, że rodzice dzieci uczestniczących w wydarzeniu nie
            dorośli do swojej nowej roli lub po prostu są mało kulturalni.
            Zauważ jednak, że w swoich wcześniejszych postach zaatakowałaś
            wszystkich rodziców latających gdzieś z dziećmi samolotem,
            oskarżając ich o chamstwo i głupotę. To tak, jakbym leciał w
            samolocie z pijaną w sztok lekarką, która by mi obrzygała spodnie, a
            ja po tym wydarzeniu rozpocząłbym w Internecie krucjatę przecisko
            lekarzom, pisząc, że to pijacy i chamy. Przykre zdarzenia, które Cię
            spotykają, nie upoważniają Ciebie do tego rodzaju ogólnych oskarżeń.
            Prawdę mówiąc, podejrzewam, że sama masz przede wszystkim jakiś
            problem ze sobą, skoro wysuwasz tego rodzaju oskarżenia.
            Zresztą nie wszystkie z nich są jednoznaczne.
            Dziecko w samolocie przewija się w ubikacji, a rodzice nie powinni
            dopuszczać, by dziecko uprzykrzało życie innym pasażerom. To jasne.
            Ale weźmy tą wymiotującą dziewczynkę. Słodkie napoje piją i dzieci,
            i dorośli i raczej z tego powodu nie wymiotują. Jeśli zaś wymiotują,
            to chyba nie robią tego, by zrobić komuś na złość. Może ta
            dziewczynka była chora? Może jako lekarka troskliwie powinnaś
            zapytać rodziców tej dziewczynki, czy dziecku coś nie dolega, i coś
            im doradzić? Zamiast tego kreujesz wydarzenie, które pewnie było
            sporym problemem dla rodziców tego dziecka i może wprawiło ich w
            głębokie zakłopotanie, na dowód uzasadniający założoną przez Ciebie
            z góry tezę. Gdyby wymiotującym był chory na wyrostek Murzyn,
            zaczęłabyś w Internecie zachwalać ideologię Ku-Klux-Klanu? Osobiście
            nie rozumiem Twojej zapiekłości, tego zapatrzenia w siebie i braku
            życzliwości dla innych.
          • grodek75 Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 17.07.09, 11:58
            protozoa napisała:

            > Moje prosby o spowodowanie, zeby dzieci zachowywały się mniej
            uciążliwie zaczynają się zwykle wtedy, gdy mam juz dobrze skopaną
            tylną część ciała przez nózki osobnika, który jest tylko dzieckiem...

            Z każdym kolejnym twoim wpisem upewniam się, że problem lezy tak
            naprawdę po twojej stronie. Do opisu z ostatniego posta brakuje
            jedynie dodania 7 plag egipskich. A rzeczone dzieci nie próbowały
            aby wsadzić ci jeszcze noża pod zebro?
            Fantazjujesz droga pani i to strasznie. Latałem w różnych kierunkach
            i na różnej długości tras. I o ile oczywiście zdarza się, że dzieci
            są niesforne o tyle nigdy nie spotkałem się z takimi sytuacjami
            jakie opisujesz. Już nawet nie podkreślam, że z moim udziałem, ale w
            wykonaniu innych również.
            Jesteś apodyktyczna, roszczeniowo nastawiona do życia i innych
            ludzi, a do tego masz kłopot z tą tzw. "asertywnością" (którą ja
            nazwałbym inaczej).
            Myślę, że jedyne rozwiązanie twoich (i twoich współpasażerów
            rownież) problemów to prywatny charter.
            A oprócz tego kilka sesji terapeutycznych u dobrego psychologa...
            • iberia.pl Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 18.07.09, 14:30
              grodek75 napisał:

              > protozoa napisała:
              >
              > > Moje prosby o spowodowanie, zeby dzieci zachowywały się mniej
              > uciążliwie zaczynają się zwykle wtedy, gdy mam juz dobrze skopaną
              > tylną część ciała przez nózki osobnika, który jest tylko
              dzieckiem...
              >
              > Z każdym kolejnym twoim wpisem upewniam się, że problem lezy tak
              > naprawdę po twojej stronie. Do opisu z ostatniego posta brakuje
              > jedynie dodania 7 plag egipskich. A rzeczone dzieci nie próbowały
              > aby wsadzić ci jeszcze noża pod zebro?
              > Fantazjujesz droga pani i to strasznie. Latałem w różnych
              kierunkach
              > i na różnej długości tras. I o ile oczywiście zdarza się, że
              dzieci
              > są niesforne o tyle nigdy nie spotkałem się z takimi sytuacjami
              > jakie opisujesz. Już nawet nie podkreślam, że z moim udziałem, ale
              w
              > wykonaniu innych również.
              > Jesteś apodyktyczna, roszczeniowo nastawiona do życia i innych
              > ludzi, a do tego masz kłopot z tą tzw. "asertywnością" (którą ja
              > nazwałbym inaczej).
              > Myślę, że jedyne rozwiązanie twoich (i twoich współpasażerów
              > rownież) problemów to prywatny charter.
              > A oprócz tego kilka sesji terapeutycznych u dobrego psychologa...
              >


              Jedyny komentarz to MEGAROTFL, typowe w przypadku braku
              argumentowe stwierdzenie, ze interlokutor fantazjuje :-DDD
              • rikol Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 22.07.09, 18:04
                To nie sa fantazje, to rzeczywistosc, niestety. Przewijanie w fotelu? Jak
                najbardziej. Wymioty- prosze bardzo. kopanie w fotel? normalka. Ja rowniez wole
                siedziec jak najdalej od dzieci.
        • iberia.pl Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 18.07.09, 14:25
          grodek75 napisał:

          > iberia.pl napisała:
          > > ludzie, na waszych dzieciach swiat sie nie konczy.
          >
          > Nikt tego nie twierdzi. A przynajmniej nie wasi adwersarze, czyli
          > paweł i ja.
          >


          Przeczytaj powyzsza wypowiedz Pawla, rece opadaja, skoro ktos juz tu
          obraza to ciekawe jakby sie zachowal w samolocie.

          > > Fajnie, ze kilkoro rodzicow, ktorzy sie tu wypowiedzieli
          potrafia
          > > zorzumiec i przygotowac maluchy do podrozy -chwala Wam za to.
          >
          > Cieszę się, że to w ogóle dostrzegasz. W takim razie po co poniżej
          > znowu próbujesz wmawiać, że dalekie podróże z małym dzieckiem są
          bez
          > sensu? Dla ciebie tak, dla mnie nie. Jesteś niekonsekwentna.

          Litosci....jaka niekonsekwencja? Rozumiesz, ze swiat nie jeast
          czarno-bialy? Tak, potwierdzam, ze dalekieczytaj na drugi koniec
          swiata podroze z dzieckiem 1-5 lat sa bez sensu -chyba moge miec
          takie zdanie? A Ty nie musisz sie z nim zgadzac.

          >
          > > Ale czy naprawde tak trudno zrozumiec, ze komus wrzeszczace czy
          > > kopiace w fotel dziecko przeszkadza? Pol biedy jak rodzic w
          takiej
          > > sytuacji stara sie zareagowac, gorzej jak uwaza, ze dziecku
          wolno
          > > tak sie zachowac.
          >
          > Rozumiem to doskonale. Z tym, że zupełnie gdzie indziej widzę
          > rozwiązanie tego problemu. Nie w straszeniu dziecka jak
          założycielka
          > wątku, nie w złośliwym opuszczaniu oparcia, nie w awanturach i nie
          w
          > obrażaniu ludzi wokół. Założycielka wątku nie rozumie różnicy
          między
          > asertywnością, a chamstwem. W tym tkwi problem. Można sprawę
          > załatwić w cywilizowany sposób. Gdy to nie skutkuje prosi się o
          > interwencję personel. Tyle.



          Oczywiscie, ze mozna sprobowac problem rozwiazac, pod warunkiem, ze
          rodzic WIDZI nieodpowiednie zachowanie dziecka, niestety czesto jest
          tak, ze CZESC rodzicow uwaza, ze dziekcu wolno wszystko i w nosie
          maja innych ludzi.

          >
          > > Tez uwazam, ze targanie malego dziecka (do 3lat) na drugi koniec
          > > swiata (Karaiby itd.) jest bez sensu, skoro mozna blizej tez w
          > > cieple wypoczac.Czesto lot 9h jest meczacy dla doroslego a co
          > > dopiero dla takiego malucha -ile moze dziecko spac, ogladac
          bajki,
          > > czytac czy kolorowac? Robta co chceta ale tak zeby nie utrudniac
          > > zycia innym.
          >
          > A ty znowu swoje.



          Chyba mam do tego prawo, a moze nie????????????????????????????

          > > Nie rozumiem tej nagonki na autorke watku, ma takie a nie inne
          > > doswiadczenia to sie nimi podzielila,co w tym zlego? A wasze
          > > argumenty, ze dorosli chleja to juz temat na inna dyskusje.
          >
          > Nie ma nagonki na autorkę wątku, a przynajmniej nie za to, że
          takowy
          > założyła. Dyskusja toczy się wokół jej poglądów, że z małymi
          dziećmi
          > siedzi się w domu, a jedynym rozwiązaniem wszelkich problemów
          > samolocie jest chamstwo mylnie nazywane asertywnością.
          >

          Nie przesadzaj, nogonka jest bo miala czelnosc napisac co mysli o
          rodzicach zle wychowanych dzieciakow, nie twierdzila nigdzie, ze
          WSZYSTKIE takie dzieci sa.Moze sobie uwazac, ze z dzieckiem siedzi
          sie w domu, zabronisz jej?
      • sebcioo Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 22.07.09, 13:20
        > Ale czy naprawde tak trudno zrozumiec, ze komus wrzeszczace czy
        > kopiace w fotel dziecko przeszkadza?
        Jak pokazuja niektore wpisy faktycznie "trudno zrozumiec, ze komus wrzeszczace
        czy kopiace w fotel dziecko przeszkadza".
        Co gorsze - takie podejscie przenosi sie w wychowaniu i kulturze z rodzicow na
        dzieci.
        Jedyne wyjscie to chamstwo zwalczac chamstwem. Tylko po chol.ere psuc se urlop
        uzeraniem sie z dur.niami?
        • pawel_zet Re: i jak zwykle wyzszosc rodzicow nad bezdzietny 22.07.09, 14:02
          No właśnie. I po zaśmiecać Internet popisami chamstwa?
    • Gość: jola Re: Moje obserwacje z lotu IP: *.adsl.inetia.pl 14.07.09, 16:08
      Moje obserwacje z ostatniego lotu, być może nie do końca sprawiedliwe, ale
      tak było: swoimi dziećmi najmniej zajmują się osoby młode, wypacykowane -
      typ imprezowiczów. Tacy mają wszystko gdzieś, a ich dzieciaki (wiek
      predszkolny) robiły co chciały: wrzaski, biegi, zaczepianie innych
      dorosłych. Natomiast reszta dzieci ok, a że maleństwa czasami zapłakały,
      cóż z tego, więcej drażniły mnie właśnie te rozwydrzone dzieciaki, a
      jeszcze bardziej ich rodzice, nie zwracający na nic uwagi, zajęci
      wyłącznie sobą i swoim wesołym towarzystwem.
      • ago-ya Re: Moje obserwacje z lotu 14.07.09, 19:24
        Nie bardzo rozumiem co znaczy "wypacykowany", ale pozatym to chyba podchodze pod
        twoja definicje.
        • Gość: Mama gosc portalu Re: Moje obserwacje z lotu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.07.09, 23:08
          Kultura jeszcze raz kultura.Raz zdazyło sie ze lecielismy razem ze
          znajomymi i myslalam,ze mnie szlak trafi.Ich dzieci traktowały
          samolot jak plac zabaw.Wspolczuje lodziom siedzacym dookoła.Dodam,ze
          lot byl w nocy.Oni absolutnie nie widzieli w zachowaniu swoich
          dzieci nic zlego.Płaca wymagaja.Nie rozumiem jak ludzie wyksztalceni
          moga byc takimi pustakami i jeszcze robili awantury ,ze im smie ktos
          uwage zwracac.Pierwszy i ostatni wyjazd z nimi.Pozdrawiam sasiadów :
          ((
          • Gość: Paweł Z. Re: Moje obserwacje z lotu IP: *.as.kn.pl 18.07.09, 19:57
            Niestety, niektórzy ludzie tak mają. Kasa często nie idzie w parze z dobrym
            wychowaniem.
            • Gość: Szaranagajama Re: Moje obserwacje z lotu IP: *.aster.pl 18.07.09, 22:23
              Tak sobie czytam dyskusję i dochodzę do wniosku, że każdy powinien móc mieć
              wybór, czy chce lecieć w bliskim towarzystwie dzieci, czy nie.

              Nikt nie może mnie zmusić, żeby lubić dzieci i pozwalać wchodzić im na moją
              głowę, nikt nie może też zakazać lotów z nimi ich rodzicom. Kto rozwiąże ten
              problem, ten dostanie nagrodę :)
              • Gość: Mama gosc portalu Re: Moje obserwacje z lotu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.07.09, 23:34
                Uwazam,ze w kazdym przypadku winni sa rodzice.Dlaczego moje dzieci
                potrafia zachowac sie w samolocie?Nie kopia w fotel,nie wrzeszcza?
                Wystarczyło od małego tlumaczenie im co wolno a czego nie
                wolno.Jednak uwazam,ze dzieci na rowni z dorosłymi pijanymi potrafia
                dac w kosc innym podroznym.
                • Gość: Paweł Z. Re: Moje obserwacje z lotu IP: *.as.kn.pl 19.07.09, 16:56
                  Nie zawsze. Psychiczny kształt człowieka zależy od genów i wpływu
                  otoczenia. Rodzice mają bardzo duże znaczenie, ale nie zawsze mimo
                  chęci są w stanie zapanować nad dzieckiem i niekoniecznie jest to
                  ich wina. Chociaż w większości przypadków faktycznie jest tak, jak
                  napisałaś.
                  • iwwo2 Re: Moje obserwacje z lotu 19.07.09, 19:14
                    Paweł, a nie uważasz, że jeśli zachodzi taki przypadek - czyli normalny,
                    odpowiedzialny rodzic, mimo chęci nie jest w stanie zapanować nad swoim
                    dzieckiem, to nie powinien odłożyć samolotowych wojaży dla przyjemności (np
                    wakacje) do czasu aż dzieciak trochę dojrzeje. Oczywiście nie mówię tu o
                    przypadkach, w których to rodzice rozwydrzonych dzieciaków mają wszystko i
                    innych pasażerów głęboko w ... W takich przypadkach dyskusja nie ma
                    najmniejszego sensu.
                    • Gość: Paweł Z. Re: Moje obserwacje z lotu IP: *.as.kn.pl 19.07.09, 19:31
                      Oczywiście, że tak właśnie uważam. Każdy rodzic zna chyba swoje
                      dziecko na tyle, by wiedzieć, czy dziecko będzie w stanie wytrzymać
                      wielogodzinny lot. Ponadto trzeba odpowiednio zaplanować podróż:
                      ważne są godziny lotu (ja wybieram, jeśli mogę, nocne), linie
                      lotnicze (rozrywka pokładowa) i zabranie na pokład książeczek i
                      zabawek.
    • Gość: walsiew Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.hotspot.tele.dk 21.07.09, 22:03
      Dyskusja sę zrobiła jak palących z niepalącymi. Kiedyś do mojego stolika w
      restauracji dosiadł się mężczyzna ( nie było miejsc, więc uprzejmie się
      zgodziłem). Ten po chwili nie patrząc, że jem zaczął palić. Jak grzecznie
      zwróciłem uwagę usłyszałem, że to jest lokal dla palących i jak chcę świeżego
      powietrza mam iść do lasu.
      Tak też jest tutaj. Między słowami jest sugestia nie lubisz dzieci - nie lataj
      albo leć w businness class.
      Zauważyłem,że jeden z uczestników ma również "kopmleks" lekarza bo prawie w
      każdej wypowiedzi się czepia. Czy nauczyciel w podróży ma uczyć, finansista
      udzielać porad a ksiądz spowiadać?
      Ja też uważam, że wakacje z 2 miesięcznym dzieckiem na Dominikanie to nie
      rozsądny wybór właśnie ze względu na długi lot. Czy Rodzice mogą patrzeć nie
      tylko na swoją przyjemność? Pojawiła się tu wypowiedź jak chce to lecę, ja, ja ,
      ja chcę , należy się itd.
      Jeżeli mowa o empatii to jak wsiadacie do samolotu z dzieckiem to pomyślcie o
      innych a nie sobie i dziecku.
      Nadmieniam, że latam 2-3 razy w miesiącu, również na trasy 9-10 godizne i mam
      niestety różne w tym złe obserwacje. Na krótkiej trasie płacz czy kopanie można
      przetrzymać a na długiej....
      Do przemyślenia
      • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 21.07.09, 22:48
        Cześć. Masz rację z tym, że dyskusja zrobiła się trochę jak dyskusja palących z
        niepalącymi. Z tym, że z mojego punktu widzenia to Ty i protozoa jesteście
        palącymi, a ja jestem niepalącym, któremu ktoś próbuje zakłócić spokój. Latam
        sobie często z dzieckiem samolotem. Ani ja, ani moje dziecko nikomu nie wadzimy
        w samolocie. Tymczasem loguję się do Internetu i widzę, jak jacyś nieznani mi
        bliżej ludzie na podstawie swoich idiosynkrazji rozwodzą się, jakim to ja jestem
        głupcem (bo to głupota lecieć z dzieckiem na urlop na drugi koniec świata) i do
        tego świnią zakłócającą święty spokój innych podróżnych (mimo że nikomu niczemu
        nie zakłócam, chyba że ktoś jest chory na głowę i przeszkadza mu w samolocie
        sama moja i mojej rodziny obecność). Z dzieckiem, zapewne w przeciwieństwie do
        Ciebie, podróżowałem wielokrotnie więc mam całkiem praktyczną wiedzę na temat
        tego, że dla dziecka taka podróż nie jest wcale specjalnie męcząca. Zrozum, że
        dla mnie ta cała dyskusja to przede wszystkim przejaw jakichś Twoich i lekarki
        przedstawiającej się protozoa problemów emocjonalnych, do tego przykrych dla
        otoczenia. Czy nie byłoby Ci przykro, gdyby ktoś w Internecie Twoje hobby
        komentował jako głupotę i skrajną nieodpowiedzialność? Różne rzeczy myślę sobie
        o zajęciach, jakie wynajdują sobie różni ludzie. Dla mnie niektóre spośród nich
        to dziwactwa i myślę sobie, że szkoda na takie rzeczy tracić czas i energię, ale
        o tym, jako człowiek delikatny i szanujący uczucia innych, nie rozpisuję się
        publicznie, bo po co?
        Ale co Ciebie obchodzą moje uczucia (oraz uczucia innych ludzi podróżujących z
        dzieckiem samolotem, którzy czytają Twoje przykre dla nich, a słabo
        uargumentowane zarzuty)? Ty masz swoją prawdę objawioną, jedynie prawdziwą. Na
        tym właśnie polega ten brak empatii, o którym wielokrotnie wcześniej pisałem, a
        który - jak widzę - dotyczy również Ciebie. Pewnie masz siebie za człowieka
        dobrze wychowanego, a tymczasem niezwykle łatwo Ci przychodzi oskarżanie w
        Internecie obcych Ci ludzi o różne brzydkie rzeczy, np. o kompleksy w stosunku
        do lekarzy. Może pozwól, że Ci wyjaśnię: nie mam żadnych kompleksów w stosunku
        do lekarzy, po prostu dziwi mnie, że protozoa używa jako przykładu wielkich
        problemów, jakie sprawiają dzieci w samolocie, zdarzenia, w którym małe dziecko
        wymiotowało na pokładzie. Oczywiście jako lekarka powinna - moim zdaniem - zadać
        sobie przede wszystkim pytanie, czy temu dziecku coś nie dolega. Gdyby była
        osobą życzliwą dla innych (którą - rzecz jasna - być nie musi), mogłaby doradzić
        coś rodzicom tego dziecka. Ale nie - woli użyć to zdarzenie jako niezwykle
        wątpliwy argument na rzecz swojej tezy (gdyby wymiotował Murzyn, a nie dziecko,
        to czy byłby to argument za wprowadzeniem zakazu podróżowania samolotem dla
        Murzynów?). Przecież jasno napisałem, o co chodzi. To, że przypisujesz mi z
        powodu mojej wypowiedzi jakieś kompleksy w stosunku do lekarzy, dowodzi dla mnie
        tylko tego, że powinieneś sam przemyśleć to, czy jesteś człowiekiem dobrze
        wychowanym, bo mi - prawdę mówiąc - wydaje się, że pewnie nie.
        • Gość: walsiew Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.hotspot.tele.dk 22.07.09, 10:23
          Jedna nieścisłość. Z dzieckiem latam od 15 lat ( jak skończył 2 lata, ale tak
          dobierałam trasy aby cała rodzina korzystała a inni nie mieli z nami kłopotu.
          A, jescze jedno- widzę,że murzynów czepiasz się tak samo jak lekarzy.
          Jedno jest pewne - winę za sytuacje nie ponoszą dzieci a ich rodzice. Przykład:
          Ostatnio w locie z Tajlandii przez 20 minut obsługa poszukiwala rodziców
          płaczącego i chodzącego po samolocie dziecka.
          • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 11:44
            Ty czytasz to, co ja piszę, czy tak sobie gadasz, żeby gadać. Zdaje
            mi się, że to drugie. Czepiam się Murzynów, powiadasz. A może Żydów
            też się czepiam? A może jestem żydokomunistą?
            Przeczytaj jeszcze raz uważnie to, co wcześniej napisałem. Oczekuję,
            że następnie mnie przeprosisz za swoje bezsensowne oskarżenia.
            • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:35
              Jesteś agresorem.
              • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:46
                Hę? Czy to ja o kimś piszę, że jest głupi i ma kompleksy w stosunku
                do lekarzy i Murzynów? Nie, to o mnie niektórzy uznają za stosowne
                tak pisać, przeciwko czemu gwałtownie protestuję.
                • Gość: LewaNoga. Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 16:43
                  Nie, Ty po prostu uznajesz każdą wypowiedź, z którą się nie zgadzasz,
                  za atak na własną osobę i w związku z tym przyznajesz sobie prawo do
                  tego, byś mógł sam atakować innych, czynić rozmaite zarzuty pod ich
                  adresem i wysyłać ich do lekarza.
                  • pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 21:07
                    Bo napisanie "latanie z małym dzieckiem samolotem na wakacje,
                    zwłaszcza na drugi koniec świata, to przejaw egoizmu rodziców i ich
                    głupoty, bo dziecko i tak nic nie zapamięta i wszystko mu jedno, czy
                    wakacje spędza w Pcimiu czy na Dominikanie - ludzie przestańcie
                    szpanować swoimi podróżami, a poza tym Wasze dzieci uprzykrzają
                    podróż innym podróżnym" jest - tak się składa - dla mnie obraźliwe,
                    a to z tego powodu, że ja ze swoim dzieckiem byłem w wielu krajach,
                    nie dla szpanu bynajmniej, a moje dziecko nikomu nigdy podróży nie
                    uprzykrzyło. Jeśli zaś ktoś pisze, że jeśli dziecko kopnie w jego
                    fotel, to zareaguje awanturą, to chyba mam prawo poradzić mu rozmowę
                    z terapeutą, bo normalny człowiek stara się rozwiązywać swoje
                    problemy przede wszystkim w cywilizowany sposób.
            • Gość: wasiew Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.09, 13:22
              To Ty powinieneś przeprosić np lekarzy.
              Wiele dzieci jest OK, szczególnie tych starszych ale wiele nie.
              Ustosunkowałeś się tylko do mojej wypowiedzi o Murzynacz ( jednak
              masz jakieś problemy) a nie do reszty wypowiedzi.
        • Gość: marge Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.162.wmc.com.pl 22.07.09, 14:24
          "...dyskusja zrobiła się trochę jak dyskusja palących z
          niepalącymi. Z tym, że z mojego punktu widzenia to Ty i protozoa jesteście
          palącymi, a ja jestem niepalącym, któremu ktoś próbuje zakłócić spokój. Latam
          sobie często z dzieckiem samolotem. Ani ja, ani moje dziecko nikomu nie wadzimy
          w samolocie..."
          to po co tak się podniecasz skoro problem ciebie nie dotyczy??
          uderz w stół a nożyce się odezwą
    • Gość: skyscanner Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 11:01
      Polecam artykuł jak latać z małymi dziećmi:
      Rodzinne podróżowanie:
      latanie z dziećmi


      Pozdrawiam
    • freemarsjanin Od razu widac, ze jestes stara bezdzietna panna. 22.07.09, 12:11
      Nie podoba ci sie latanie z dzieciakami?

      Masz kilka wyjsc z tej sytuacji:

      1/ kup sobie prywatny samolot,
      2/ Siedz na tylku w domku i ogladaj TV,
      3/ wybieraj destynacje, do ktorych dotrzesz samochodem.

      I przestan wypisywac glupoty.
      • Gość: ... Re: Od razu widac, ze jestes stara bezdzietna pan IP: 79.139.93.* 22.07.09, 12:38
        Dziecko nie jest świętą krową, której wszystko wolno. Powinno
        wiedzieć co wolno, a czego nie. Są pewne granice, których
        przekraczać się nie powinno. No ale takie są skutki, kiedy na
        wszystko się pozwala. szanujmy tez innych.
        • freemarsjanin Tak jest, Herr Flick!!! 22.07.09, 13:59
          ...
          • Gość: theorema Re: Tak jest, Herr Flick!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 01:03
            ej, marsjanin, a Ty dzieci masz? zachowują się jak normalne dzieci, czy jak
            ufoludki?
            nie ma co zadzierać nosa, że się umiało geny przekazać -to nie sztuka. Sztuką
            jest podjąć decyzję o dzieciach i widzieć co z tym szczęściem dalej zrobić. Jak
            i - umieć sobie tego szczęścia odmówić, przypuszczając, że się nie podoła.
            Jednym słowem - nie pogardzaj bezdzietnymi
    • Gość: adellante Re: Małe dzieci w samolotach IP: 213.77.27.* 22.07.09, 12:20
      Dlaczego nie latasz w Business class?...
      Jeśli latasz w turystyku to masz jak masz i nie marudź.
    • Gość: majkel Re: Małe dzieci w samolotach IP: 195.188.191.* 22.07.09, 12:23
      jedyne co mozna poradzic to unikanie wakacji w okresie lipiec sierpien ja tak
      robie bo tez mnie wyjce wqu...aja a i ludzi wtedy mniej
    • Gość: gość Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 12:34
      nie mam dzieci i zgadzam sie z Toba,że ich towarzystwo w samolocie
      to horror!! ale to nie wina dzieci, tylko ich rodziców, którzy
      pozwalaja na bieganie, krzyki a przewijanie w fotelu pasażera to
      skandal! masz male dziecko i chesz podrózowac super, nikt nie broni,
      ale trzeba miec troche kultury!! ps. kiedys zwrócilam uwage mamuscie
      na skaczace po fotelu dziecko, oczywiscie mnie wysmiano. wiec
      nastraszylam to dziecko (mamtka nie slyszala) z grozna mina ("jak
      nie usiadziesz to sie rozbijemy" i akurat nas toche zatrzeslo) i
      dzieciak sie momentalnie wyciszyl. brutalne, ale skuteczne.
      pozdrawiam
      • Gość: MEG Re: Małe dzieci w samolotach IP: 195.42.249.* 22.07.09, 13:12
        A ja dorzuce swoje trzy grosze. Dużo zalezy od rodziców i tego jak
        przygotują dziecko do podrózy i oczywiście jak daleko się wybierają -
        tu trzeba zachowac zdrowy rozsądek! My rok temu z naszą wtedy 2,5
        roczna córką bylismy w Turcji.Ani razu nie zapłakała i nie biegała
        po samolocie. Kupiłam nowe książeczki , kolorowanki i przenośne DVD -
        córcia nawet nie zauważyła ,że lot trwał ponad 2h! W drodze
        powrotnej cały czas spała.A wakacje nad ciepłym morzem wspomina do
        dziś !
    • Gość: mick_dundee Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.transporeon-hq.com 22.07.09, 12:41
      Na pewno można się w części zgodzić z Tobą:
      - że rodzice powinni zapanować nad zapalczywością kopiących w inne fotele dzieci
      - że powinni sprzątać pozostałości po chorobie lokomocyjnej dziecka
      - że muszą pilnować gdzie biegają dzieci, żeby nie zdarzył się jakiś wypadek np.
      zderzenie dzieciaka z wózkiem bagażowym
      - że do przewijania dziecka służą wyznaczone do tego miejsca (np. jeśli maluch
      zechce nocniczek na środku przejścia w samolocie, to mimo wszystko [mimo
      grożącej afery z dzieckiem] warto i trzeba zaciągnąć małego wściekającego się
      gada do toalety :)
      - a przede wszystkim, że rodzice powinni umieć się zachować gdy ktoś im zwraca
      uwagę, a nie przyjmować automatycznie, że jest to atak na nich, ich dzieci -
      tryskanie jadem w 0,5 sekundy po zwróceniu im uwagi jest tylko ilustracją
      prostactwa.

      Ale uważam też, że:
      - A niby czemu nie mają być z rodzicami podczas wakacji? Czemu nie mają mieć
      fajnych wspomnień? Kto się nimi zajmie podczas wakacji rodziców? Dlaczego
      rodzice mają tęsknić do dzieci i nawzajem? Po to rodzina jest rodziną by z sobą
      spędzać czas kiedy się chce.
      - rodzice z małymi (nie wiem czy nie tyczy się to dzieci do 2 lat) dziećmi mają
      pierwszeństwo w odprawie wg. przepisów lotniczych.
      - dzieci wymagają opieki, ale nigdy nie będą tak spokojne jak dorośli. Dzieci
      mają mnóstwo energii i szybko się nudzą. Jakoś trzeba znieść to, że dziecko chce
      chodzić, oglądać samolot, innych pasażerów itp.

      Więc rodzice mają wiele do zrobienia, muszą hamować eksplodującą energie dzieci,
      ale jej nie wyłączą. Jeśli sami rodzice już będą się zachowywać na poziomie, to
      będzie znacznie lepiej. Bo drugiej części (tej zależnej od dzieci i
      charakterystycznych dla tego wieku zachowań) nie zmienisz. Lepiej do tego
      przywyknąć, że dzieci nie chodzą a biegają, nie śpią a są ciekawski itp, bo
      dzieci tak mają. Wszystkie. Niezależnie od pokolenia i kraju pochodzenia.

      Było takie powiedzenie: "Zapomniał wół jak cielęciem był."

      I niech nikt nie mówi "ja nie szalałem", bo to na 99% będzie bzdura. Nie ma
      spokojnych dzieci, wtedy są chore :)
      • Gość: viki Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:03
        a teraz wpisujcie cenne rady jak zwracac uwagę rodzicom/dziecku na
        pokładzie samolotu
        • Gość: byłam kopana Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.07.09, 13:26
          Jak z grubsza widać po tych postach, wszystko zależy od rodziców. Latałam z
          Irlandii, baby wyfiokowane, blondyny, panowie z ważną miną, zadowoleni bo
          zarobili, czują się ważni. I dzieciaki rozpuszczone, też ósmy cud świata. Nie
          wiedzą, że nawet królowa angielska wymagała od swoich dzieci i wnuków dobrych
          manier.
          TO kopanie w fotel, to koszmar. Po każdym kopie odliczałam sekundy. Odwróciłam
          się i powiedziałam, że zaraz i ja kopnę.
          Ciągle pić muszą dzieci w podróży i chrupać śmiecące herbatniki?
          Brak umiejętności zabawy z dzieckiem, zajęcia ich czymś. Bachor włazi na fotele
          obok a rodzice nie potrafią wyjaśnić, że dziecko jest w samolocie, że dla
          bezpieczeństwa trzeba dostosować sie do reguł, procedur. Że tu pilot rządzi.
          Nie tłumaczą bachorom, że na świecie są inni ludzie, którym należy się
          grzeczność i szacunek
          Najmniej może przeszkadzają te debilne ble ble wypowiadane do dzieci.
          Też swoje wychowałam i mam w tym sukcesy.
          Na chama nie ma rady.
          Na głupca też.
          I nie chodzi o to, czy mają podróżować z dzieckiem czy nie. To sprawa osobista.
          W samolocie nie da się ich uniknąć. Podział na klasy?
      • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:38
        Uważam, ze jeśli są spelnione wymienione przez Ciebie warunki to nie
        ma powodu, żeby się wpodróż z dzieckiem nie wybrac. Bo przecież o to
        chodzi - nie o niechęć do małoletnich tylko uciążliwości wynikające
        z zaniechania rodziców.
    • rx55 zapomniał wół jak cielęciem był 22.07.09, 13:09
    • Gość: Lotka Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:09
      A nie pomyśleliście wszyscy, że dziecko w samolocie to nie tylko
      wakacje? Latam ze swoją córką na terapię do USA, jest autystyczna,
      czasami zachowuje się bardzo źle. Przepraszam za to pasażerów,
      wyjaśniam, ale nieraz spotkałam się z opinią, że TAKIE dzieci
      powinno się zamknąć w domu. Niestety, na prywatny lot mnie nie stać.
      Więcej tolerancji. Na wrzaski dzieci skuteczne są słuchawki. Na
      smród niedomytego współpasażera raczej nic. To tak, jak z
      mieszkaniem w bloku, nie jestem tam sama, muszę pogodzić się z tym,
      że cichutko i spokojnie nie zawsze jest. I nie mówię tu o
      skrajnościach typu przewijanie na fotelu. Zakładam, że temat
      chamstwa został wyczerpany. Pomyślcie o tym, że loty z dziećmi to
      nie tylko fanaberia, czasami jest to bolesna konieczność.
      P.S. Ale, gdybym leciała na wakacje nad ciepłe morze, TEŻ wzięłabym
      dziecko ze sobą :).
    • przeprowadzacz22 Protozoa ma w 100% racje ! 22.07.09, 13:17

      Popieram Cie !
      Argumenty Twoich przeciwnikow i wszelkie wstawki o pomocy
      psychologicznej to po prostu....bezsilnosc tych, ktorzy wiedza,ze
      nie maja racji...ale nigdy sie do tego nie przyznaja ; )

      Pozdrawiam i jeszcze raz podkresle:

      Popieram Cie w Twoich pogladach !








      A rolling stone gathers no moss. ;)
    • Gość: kopytniak Re: Małe dzieci w samolotach IP: 83.238.109.* 22.07.09, 13:22
      Małe dzieci są wkurzające nie tylko w samochodach. Także w kinach, bibliotekach,
      sklepach osiedlowych gdzie zrzucają wszystko z półek i w marketach gdzie z
      wrzaskiem taranują wszystkich za pomocą koszyka. ;0
      Nie mówiąc o restauracjach.
      Staram się omijać dość szerokim łukiem. Nie zwracam uwagi bo rodzice
      rozwydrzonych bachorów- oni są jeszcze gorsi.
      Wiadomo, niedaleko pada jabłko... dzieciak spokojny=normalny rodzic.
      A jak ktoś bezstresowo wychowuje... brrr
      • Gość: gość Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.as.kn.pl 22.07.09, 22:06
        w tramwajach, autobusach, na klatkach schodowych, na placach zabaw.... a może
        zakażmy robienia niemowlaków, niech się rodzą od razu 6-latki;)
    • Gość: men Rodzice i ich młodociani terroryści a podróż IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:24
      Protozoa nie jest niezdrowa i nienormalna. To Ty jesteś ....m, który
      sadzi, że jego dziecko ma prawo terroryzować otoczenie. Tylko
      pamiętaj, ze tak wychowane dzieci po dojsciu do wieku młodzieży
      lekceważą wszystkich i wszystko, a najwiekszy wycisk dają
      nauczycielom i swoim własnym rodzicom.
      Twoje dziecko - Twoja sprawa. Ale jego wolność kończy się tam, gdzie
      ograniczacie wolność innych. Chcesz pozwalać dziecku na
      terroryzowanie otoczenia - trzymaj je we własnym domu i ogródku, a
      nie w samolocie.
    • Gość: london_in_use Re: Małe dzieci w samolotach IP: 78.146.57.* 22.07.09, 13:27
      A ja pomimo, ze nie mam dzieci, bede bronic rodzicow. Polskie dzieci zachowuja
      sie chyba najlepiej ze wszystkich dzieci swiata - nie genaralizuje, ale
      zachodnie 'bezstresowe' wychowanie to nonsens odbijajacy sie zarowno na
      dzieciach, ich rodzicach, a juz najbardziej na wspolpasazerach.

      Tak jak wspomnialam, nie mam dzieci, ale rozumiem wszystkie te niedogodnosci z
      jakimi wiaze sie podroz z dziecmi. Szanuje rodzicow, ktorzy staraja sie
      ograniczyc 'pole razenia' swoich dzieci i oczywiscie czasem sie irytuje, gdy
      dzieciak kopie moj fotel, ale wtedy zwracam grzecznie uwage i zazwyczaj jest spokoj.

      Jestem typem podroznika i nie mam zamiaru rezygnowac z dalekich podrozy nawet
      gdy juz bede miec dzieci, tylko dlatego, ze ktos podrozuje w niekomfortowych
      warunkach. Kup bilet w premium economy albo business class - tam zazwyczaj nie
      ma dzieci. Polecam. A jesli kogos nie stac, to dziel poklad z ludzmi, ktorzy tak
      jak i ty, nie maja zamiaru rezygnowac ze swojego zycia, bo maja dzieci.
    • london_in_use Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:29
      A ja pomimo, ze nie mam dzieci, bede bronic rodzicow. Polskie dzieci zachowuja
      sie chyba najlepiej ze wszystkich dzieci swiata - nie genaralizuje, ale
      zachodnie 'bezstresowe' wychowanie to nonsens odbijajacy sie zarowno na
      dzieciach, ich rodzicach, a juz najbardziej na wspolpasazerach.

      Tak jak wspomnialam, nie mam dzieci, ale rozumiem wszystkie te niedogodnosci z
      jakimi wiaze sie podroz z dziecmi. Szanuje rodzicow, ktorzy staraja sie
      ograniczyc 'pole razenia' swoich dzieci i oczywiscie czasem sie irytuje, gdy
      dzieciak kopie moj fotel, ale wtedy zwracam grzecznie uwage i zazwyczaj jest spokoj.

      Jestem typem podroznika i nie mam zamiaru rezygnowac z dalekich podrozy nawet
      gdy juz bede miec dzieci, tylko dlatego, ze ktos podrozuje w niekomfortowych
      warunkach. Kup bilet w premium economy albo business class - tam zazwyczaj nie
      ma dzieci. Polecam. A jesli cie nie stac, to dziel poklad z ludzmi, ktorzy tak
      jak i ty, nie maja zamiaru rezygnowac ze swojego zycia, bo maja dzieci.
      • Gość: LewaNoga. Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 21:16
        Powiem szczerze, że nijak nie przemawia do mnie ten argument.
        Dlaczego ktoś miałby dopłacać, żeby móc podróżować spokojnie, skoro
        godziwe warunki powinien mu zapewniać każdy rodzaj biletu? Przecież
        tu nie chodzi o żaden luksus, jak np. wygodniejszy/większy fotel,
        mniejsza ilość pasażerów w jednym pomieszczeniu, złote krany w
        toalecie.
        Jeśli Twój sąsiad będzie miał wyjącego przez cały dzień psa, to
        weźmiesz kredyt na budowę własnego domu - bo to przecież Twój
        problem, że wycie jest dla Ciebie uciążliwe - czy raczej zwrócisz
        uwagę sąsiadowi?
    • Gość: gość a jakże Re: Małe dzieci w samolotach IP: 217.111.75.* 22.07.09, 13:29
      Powinno byc:
      Protozoa w samolotach.
      Podstarzała, z ograniczona empatią pani doktor lata w samolotach i
      straszy dzieci! I terroryzuje rodziców oraz personel pokładowy.
      • zawsze.aliks Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 13:40
        Ja się piszę na podróż z Protozoa zamiast na lot z rozdrażnionymi
        dzieciakami i ich agresywnymi rodzicami.
        • rikol Re: Małe dzieci w samolotach 22.07.09, 18:12
          JA rowniez
Pełna wersja