Gość: Antyrama Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 22.07.09, 23:40 Mogę się bez emocji podzielić swoją opinią bo temat mnie nie dotyczy. Tzn. mam małe dzieci, ale z nimi nie latam samolotami. Ale nie potępiam ludzi, którzy to robią! Mają do tego prawo i nie muszą się nikomu tłumaczyć ze swoich powodów. Natomiast co mnie uderzyło w wypowiedziach autorki wątku to jej niezłomne przekonanie, że skoro ona dzieci na zagraniczne wojaze nie ciągała to inni tez NIE POWINNI. I ze pokazywać świat to mozna tylko rozumnym dzieciom, bo wcześniej to się jakby NIE OPŁACA. Fakt, że małe dzieci mogą ten świat zobaczyć z niekorzystnej strony;) Więc następnym razem gdy małe dzieci będą Was oglądac w samolocie stańcie proszę na wysokości zadania. Usmiechnijcie się do nich, zagadajcie, ustąpcie miejsca przy oknie, nie marudżcie i nie obgadujcie za plecami ich rodziców! Ja rozumiem, że lot długi, zmiana strefy czasowej, długie czekanie na odprawę, ale bądżcie dzielni! Nie jesteście przecież dziećmi;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to ja Rozklad normalny Gaussa IP: *.100.211.91.static.bait.pl 22.07.09, 23:42 Zarowno wsrod osob z dziecmi, jak i pasazerow samotnych liczbe prymitywow i "wzorowych" okresla w/w rozklad. Oczywistym jest odprawa bez kolejki, bo dzieci powyzej 2 lat maja wlasne miejsce, zreszta jesli nie ma specjalnych promocji kosztujace tyle samo co inne i trudno oczekiwac, zeby dwulatek siedzial oddzielnie w drugim koncu samolotu. Kazdy, w miare myslacy, nawet w tych nizszych stanach krzywej Gaussa chyba to zrozumie. Prymitywny, naklejkowy, low-costowy system przydzilania miejsc przy charterach, wyklucza normalna procedure we wszystkich liniach, automatycznej zmiany miejsca innych pasazerow przy check-in rodzin z dziecmi. Zapewne jeszcze gorsze przemyslenia moga miec pasazerowie polskich kolei, gdy podroz nad polskie morze trwa z Warszawy ok 5:30 - w najlepszym razie. Czy to oznacza, ze osoby np. nie majace samochodu, czy nawet prawa jazdy, maja byc pozbawione jakichkolwiek wakacji? Mnie osobiscie bardziej przeszkadzaja niedolezni staruszkowie, o bardzo roszczeniowej postawie, ktorych jednak staram sie zrozumiec i nawet pomoc przy wsiadaniu/wysiadaniu. No i na koniec - i linie lotnicze i kolejowe maja oferte dla ponad-wymagajacych pasazerow - klase business czy pierwsza. Klasa ekonomiczna - z samej nazwy - jest takim tworem, gdzie nalezy oczekiwania ograczyc proporcjonalnie do zaplaconej ceny. Prymitywne jest tez mowienie "bo Polacy tak maja" - tak moga mowic tylko ci, ktorzy nie widzieli podrozujach wakacyjnie np. Brytyjczykow, czy Niemcow. Odpowiedz Link Zgłoś
super_benek ............. 23.07.09, 00:16 Po przeczytaniu tego wątku będę zdecydowanie łaskawszym wzrokiem patrzeć na podróżujących samolotem z dziećmi, chociaż dotąd bywało różnie (ale poprzestawałam na cichych, kąśliwych uwagach do partnera). Zmieniłam zdanie, bo: -dla założycielki wątku wszystko jest białe albo czarne: podróżujący z dziećmi to na pewno szpanerzy, którzy ciągną dziecko na koniec świata i sami pewnie w ogóle wyjeżdżają tyko po to by zaimponować znajomym. Inne okoliczności nie występują, chożby chęć zapewnienia dzieciom fajnego wypoczynku i to przez min tydzień lub dwa, co rekompensuje zazwyczaj trudy lotu. - uświadomiłam sobie, że, za te kilka lat, na pewno nie będę się kisić z dzieckiem w Polsce, a swojego lenistwa/braku odwagi/braku pieniędzy/pomysłów nie będę tłumaczyć troską o dziecko.Dla mnie dziwactwem jest ciągnięcie dzieciaka rok po roku nad oblegany, nie do końca czysty, a na pewno drogi i zimny Bałtyk. Jeśli rodzice byli aktywnymi turystami przed urodzeniem dziecka, nie uszczęśliwi ich wylegiwanie się na plaży z 2-latkiem. A dużo łatwiej wychować poukładane, szczęśliwe dziecko, gdy samemu jest się szczęśliwym. - najbardziej ręce mi opadły po poście o tym, że to tylko "polaczki" nie umią się zająć dziećmi w samolocie. Ludzie, przestańcie się wstydzić własnej narodowości, różnice kulturowe zacierają się, to jak kto reaguje na krzyk dziecka i czy potrafi zapewnić mu odpowiednią rozrywkę jest cechą indywidualną, Polacy naprawdę nie mają monopolu na głupotę! Pozdrawiam mądrych rodziców i mądrych podróżujących bez dzieci! Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: ............. 23.07.09, 05:46 Do podróżowania z dzieckiem namawiam. To nieprawda, że gdy urodzi się dziecko, musimy zrezygnować z naszego podróżniczego hobby. Polecam strony internetowe podróżujących rodziców - www.malypodroznik.pl (w dziale "Przyjaciele" są linki do innych stron, w tym także mojej) czy np. stronę państwa Szymańskich. Wbrew pozorom takich ludzi jest w Polsce całkiem sporo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a&a mamopatetowany sposób na podbne bachory IP: *.olsztyn.vectranet.pl 23.07.09, 00:33 Na wrzaski najlepsze są słuchawki z głośną muzyką. Na kopanie- stanowcze zwracanie uwagi, a jeśli to nie skutkuje- domaganie się od obsługi przesadzenia. w razie braku reakcji warto zebrać oświadczenia od współpasażerów i domagać się potem zadośćuczynienia od linii lotniczych. W ostateczności mam zawsze przygotowane kilka paczek chipsów cebulowych, lub czosnkowych, na dodatek nieświeże skarpetki. Wystarczy wyjąć nogi z butów i mamuśka z bachorem ucieknie na drugi koniec samolotu. Odpowiedz Link Zgłoś
jibrille-kira Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 01:56 I dobrze prawisz kobieto. Też nie mam zamiaru uśmiechać się jak idiota jak jakiś gó...arz kopie mój fotel, a rodzice rzeczonego gó...arza nie potrafią go powstrzymać. Jak są niewychowani i niekulturalni to niech się zamkną w domu, a nie wiochę pokazują na każdym kroku. Co do wypowiedzi Pawła Zet. Panie, jesteś pan cham i burak. Tyle panu powiem. Ja się kupką pana dzieciaka zachwycał nie będę i jakby mnie gnojek kopnął to pan by wysłuchał tyradę na temat dobrego wychowania. Odpowiedz Link Zgłoś
gringo68 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 07:39 "tyrada" na temat dobrego wychowania, a reprezentowanie tego wychowania swoim zachowaniem, to dwie rozne rzeczy moje ty miastowe złotko z 10 piętra... ja nie roszczę sobie pretensji do tego i jestem prostym człowiekiem i jeśli zobyacę u ciebie agresję w stosunku do mojego dziecka, dostaniesz oklep i okladając siniki bedziedsz mogła komponować tyrady ciąg dalszy... Odpowiedz Link Zgłoś
sebcioo Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 08:00 Uwazaj wtedy bys sam nie leczyl siniakow. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 08:53 Niektórym rodzicom trudno to zrozumieć, ale......spróbuje, może choć do części trafi. 1. Dzieci, zwłaszcza małe, maja inne potrzeby niz osoby starsze, dorosli, nastolatki. Sa bardziej ruchliwe, mniej wytrzymałe, szybciej się niecierpliwią. Małe dzieci tak samo fascynuje koniczynka na łace jak i piramidy. 2. Małe dzieci są rozkoszne, ale dla swoich cioć, babć, dziadków, rodziców, ale niekoniecznie dla obcych ludzi. 3. To, że ktos nie chce/nie lubi /nie toleruje niektórych zachowań szczególnie ujawniających się w sytuacjach niezwykłych np. podrózy nie oznacza, że cos z nim nie tak. Każdy(!!!) ma prawo do spokoju i ten kto zakłóca ten spokój powinien być przywołany do porządku ( choćby przez stosowne służby). 4. Kocham dzieci, ale swoje. I nikogo nie zmuszałam, aby zachwycał sie gaworzeniem moich bliźniaków, ich rysunkami, kupkami, jedzeniem, kopaniem. Nie chciałam ograniczac ich ruchowej aktywności ( nie mylić z nadaktywnością) i wiedziałam, że w określonych warunkach tego nie zrobię. Dlatego do czasu, w którym wiedziałam, że mam małe dzieci- ze wszystkimi ich właściwościami - tak wybierałam wakacje, aby ani ich, ani siebie ani otoczenia nie zamęczyć. 5. Moje dzieci nie miały choroby lokomocyjnej, ale o tym nie wiedziałam. W związku z tym nie ryzykowałam podróżowania w inny sposób niz własnym samochodem, zeby m.in. nie stawiac innych ludzi, siebie i dzieci w niekomfortowej sytuacji. Gdy okazało się, że wszystko jest ok, zaczęłismy jeździć. 6. Szanuję innych ludzi i domagam się takiego samego szacunku . Czy dopuszczalne jest, aby rodzina z 2 małych dzieci ( jedno w wózku) taranowała na lotnisku wszystko co po drodze, a mocno starszemu panu proponowała położenie się do trumny a nie podróże ( autentyczne, pana widziałam jeden jedyny raz w zyciu). Problem rodzice małych dzieci - Odpowiedz Link Zgłoś
laminja Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 10:29 Nie Protozoa, piszesz: Problem rodzice małych dzieci - Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 08:56 Samolot pasażerski jest środkiem transportu przeznaczonym dla ludzi. Od wożenia bydła są wagony bydlęce... Odpowiedz Link Zgłoś
gringo68 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:01 ludzie z dziećmi jeżdżą i będą jeździć...frustratki skomlą na forum i będą skomleć... Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:07 Frustracja nie ma nic wspólnego z akceptowaniem takiego a nie innego zachowania małych dzieci i ich rodziców nieliczących sie z innymi. Bardzo jestem ciekawa czy akceptujesz np. dzkie wrzaski pijanych sąsiadów? Odpowiedz Link Zgłoś
gringo68 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:43 nie mam doświadczeń z pijanymi sąsiadami, wpołczuję okolicy... pijany człowiek poniewiera się z wlasnej woli, 2-letnie dziecko widać też perfidnie i z premdytacją wrzeszczy i kopie aby panią hrabinę zdołować, hehe.. -- Ludzie dzielą się na ludzi, ludziska i kwakwarakwa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.09, 09:23 Chamstwo przenosi sie z pokolenia na pokolenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ing.nl 23.07.09, 09:27 Co za egoizm!!!!!!!!!! Dzieci nie mam, i cierpliowsci do malych i placzacych tez nie za bardzo ale nigdy by mi nie przyszlo do glowy zasugerowac ze rodzice powinni poczekac kilka lat zanim wybiora sie w podroz z mala pociecha!!! No i co sie stanie jak ja spedze 8 godzin w samolocie w ktorym kilku babasow poplacze czy zwymiotuje? Moj wyjazd bedzie nieudany? Nie! Nic absolutnie nic mi sie nie stanie... Umowmy sie, podroz samaolotem to nie jest najlepszy pomysl jesli ktos chce odpoczac i zrelaksowac sie z spokoju.. Pordoz i tak jest raczej ciezka i tak, wiec placzace bobasy niczego nie zmieniaja! Wrecz przeciwnie, urozmaicaja podroz i czas szybciej mija :) pozdrowionka dla wszystkich rodzicow ktorzy maja odwage wybrac sie w daleka podoroz z malymi dziecmi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:37 W takim razie życzę Ci urozmaiconej podróży koło dziecka, które zawartość żołądka pozostawiło na Twoim fotelu/ubraniu. Co kto lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ing.nl 23.07.09, 09:39 A dziekuje :) i co mi sie stanie? wody i sciereczek w samolocie nie ma? stewardes ktore posprzataja? a po podorozy pierwsze co robie a hotelu to prysznic i zmiana ubrania wiec w czym problem??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ttt Re: Małe dzieci w samolotach IP: 213.132.100.* 23.07.09, 09:43 Tez mi sie wydaje, ze w niczym. To chyba efekt uboczny "tanich lotow". Pospolstwo posmakowalo latania i wydaje sie, ze jak juz zaplaca 200zl za bilet to maja licencje na chamskie zachowanie. Zawsze mozna doplacic za bilet w klasie biznes, tam dzieci widuje sie rzadko. Odpowiedz Link Zgłoś
gringo68 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:46 a co odróznia cię od "pospolstwa"? kasa na business class??? żalosne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mantra Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.net.upc.cz 23.07.09, 09:47 > Zawsze mozna doplacic za bilet w klasi > e > biznes, tam dzieci widuje sie rzadko. A jak się zobaczy to rozpacz na całego :) Odpowiedz Link Zgłoś
gringo68 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:52 pan byznezmem jak widać czesto lata na wakacje czarterami...byznezklasem, hehe.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alyeska Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.state.gov 23.07.09, 10:20 Tez doradzam Protozie podroz w biznesie albo w pierwszej klasie dzieci tam znacznie mniej, choc pojedyncze egzemplarze tez sie trafiaja. Ja mam dwojke 6latka i 3 latka latamy bardzo duzo ( srednio 10 lotow w ciagu roku), niektore dlugie. Mase turystycznych, czesc zwiazana z wizyta rodziny w Polsce, i co pare lat zmiana miejsca pracy- koniecznosc zmiany kraju. Loty z dziecmi szczegolnie przez Atlantyk ze zmianami samolotow sa bardzo stresujace i meczace. Wole jednak te kilkanascie godzin stresu aby potem dzieci mogly byc z dziadkami przez pare tygodni w Polsce. Przy zmianie kraju ze wzgledu na prace dzieci oczywiscie tez leca( choc w/g Protozy, powinnysmy poczekac i pracowac na jednym stanowisku az dzieci beda mialy po 18 lat. Turystyczne wyprawy to raczej krotkie loty. Latalam z roznych krajow, wszystkimi ( chyba) mozliwymi liniami, czarterami i regularnymi lotami, biznes i ekonimiczna. Wybieramy nocne loty coby male spaly, wybieramy loty z tv w oparciach bo to dla nich fan.Siadamy w tyle samolotow. Mam zawsze ksiazki, zabawki, pierdolki , gry na PSP itp. Uwazam , zeby dzieci nie kopaly foteli, byly cicho itp- na 98% zachowuja sie bardzo dobrze. 2% sa wrzaski i placz przez pewien czas- zawsze staram sie to zminimalizowac ale nie bede kneblowac placzacego dziecka ( tyko je uspokajam- co trwa dluzej niz kneblowanie). Jednym slowem mam nadzieje, ze moje potomstwo nie jest uciazliwe dla otoczenia. Na lotniskach zazwyczaj sa jakies miejsca do zabawy, wiec jak jest jakies opozniennie to tam sie udajemy. W sumie na te kilkadziesiat/ kilkaset lotow jakie wykonalam, rowniez wczesniej jako singiel nie pamietam jakiejs uciazliwosci spowodowanej przez inne dzieci ( moje i owszem zrobilo mi pare niespodzianek ale to byl dla mnie klopot, nie dla pasazerow obok). Nawet jak jakies dziecko placze , samoloty sa dosyc glosne wiec szum to zaglusza, pare razy pozyczalam zabawki sasiednim znudzonym dzieciom. Kiedys moje dziecko plakalo dosc mocno ( wtedy jeszcze jedynak)i bylam sama bez meza, FA przesadzila nas do bussines class - pustej- bylam jej ogromnie wdzieczna. Pare razy mialam uciazliwe loty z Oslo bowiem Norwegowie niezle sie spili w trakcie lotu i bylo wszystko co z tym zwiazane. Da sie latac z dziecmi nawet malutkimi jak najbardziej trzeba tylko byc do tego przygotowanym i je pilnowac, wyrozumialosc pasazerow tez sie przyda. Natomiast to ,ze protoza nie latala z dziecmi do ich 8 roku zycia to juz jej problem i strata. Osobiscie bardziej denerwuja mnie takie Protozy niz 3mcze niemowlak w samolocie. Odpowiedz Link Zgłoś
gringo68 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:45 no i co ci się stanie paniusiu? ubranie można wyprać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me ten konflikt to wynik niechlujstwa linii lotniczyc IP: *.olsztyn.vectranet.pl 23.07.09, 10:05 Sprawę można rozwiązać prosto- wyznaczyć, choćby umownie strefę dla rodziców z dziećmi, a reszte oddzielić od nich. Na wrzaski są słuchawki lub stoppery, a wszystkie inne niedogodności znikną. Odpowiedz Link Zgłoś
gringo68 Re: ten konflikt to wynik niechlujstwa linii lotn 23.07.09, 10:07 tjaa, najlepiej oddzieloną od rezszty samolotu drutem kolczastym, bo jak wiadomo, każde dziecko wsiadające do samolotu zaczyna z miejsca wyć i kopać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mantra Re: ten konflikt to wynik niechlujstwa linii lotn IP: *.net.upc.cz 23.07.09, 10:12 > tjaa, najlepiej oddzieloną od rezszty samolotu drutem kolczastym Skoro dziecko to taki problem dla kogoś to może od razu zabronic dzieciom latać. Co do oddzielania jestem za. Rodzice z dziećmi mają miejsca z przodu, wchodzą osobnym wejściem. Może być. Tylko ile krzyku będzie tych bez przychówku że oni chcą siedzieć z przodu i wchodzić akurat tym wejściem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LewaNoga. Re: ten konflikt to wynik niechlujstwa linii lotn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 13:27 Nie przesadzasz czasem? Zaszkodziłoby to komuś, gdyby mógł usiąść z dzieckiem w miejscu specjalnie do tego przeznaczonym i na dodatek odpowiednio wyposażonym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LewaNoga. Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 13:25 Siedź sobie przez kilka godzin w pobrudzonym wymiocinami ubraniu, jeśli tak lubisz. Większość ludzi woli jednak zdecydowanie inne "atrakcje". Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 15:24 Ano to, że nie zamierzam być obrzygiwana przez kogokolwiek. Tak trudno to zrozumieć? Jeśli się zdarzy, że jakiekolwiek dziecko zabrudzi mi ubranie w czasie podrózy wytrę je bardzo dokładnie w ubranie rodzica, który nie dopilnował dziecka. Wiem, że dla Ciebie rzygowiny Twojego dziecka pachną jak fiołki, ale są ludzie, którzy się nimi brzydzą. Ja, choć w pracy stykam się z chorymi, czasem śmierdzącymi, nie życzę sobie dodatkowych atrakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 24.07.09, 12:49 Każde rzygowiny śmierdzą i nikt nie lubi być obrzygiwany. Nawiasem mówiąc, moje dziecko wymiotowało jeden raz w życiu, w domu, na kanapie. Potem miałem dużo problemów z usunięciem brzydkiego zapachu z tapicerki. Natomiast ogromny poziom Twojej agresji przeraża mnie. Ktoś zwymiotował - może dziecko, zdarza się. Mówisz, że jest to powód do zachowań agresywnych, tak, jakby ktoś Ciebie celowo miał ubabrać wymiocinami. A przecież tak nie jest. Ktoś zwymiotował, obryzgując Ciebie - prawdopodobnie jest mu z tego tytułu przykro. Jeśli jest to dziecko, to prawdopodobnie przykro jest jego rodzicom. Smutno się czyta takie wypowiedzi jak Twoje agresywne deklaracje w tym wątku. Tak wiele jest do zrobienia. Póki na świecie są ludzie Twojego pokroju, tak naprawdę nikomu nie będzie żyło się dobrze. Chciałbym Ci wytłumaczyć, że Twoja postawa życiowa jest zła - także dla Ciebie, ale nie wiem, jak do Ciebie dotrzeć. Czy rozważałaś wizytę u terapeuty? Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 24.07.09, 15:18 Jeśli jest mu przykro, albo jego rodzicom to niech do k-nędzy szanowni rodziciele PRZEPROSZĄ!!!!!!!!!, posprzątają, poproszą, aby stewardessa przyniosła odświeżacz powietrza,a nie wycierają własne obrzygane ubranie o fotel obok. Słóweńko "przepraszam" nie przejdzie im przez usta. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach 24.07.09, 15:35 Och, nie generalizuj. Ludzie są różni i różnie się zachowują, ale to nie jest powód, żeby ich wszystkich traktować dokładnie tak samo. To, że na świecie jest wielu chamów, nie może być dla porządnego człowieka argumentem na to, że sam się powinien zacząć zachowywać jak cham. Odpowiedz Link Zgłoś
ago-ya Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 09:57 Dajcie spokój z tym biadoleniem bo szkoda słuchać. Kto chce niech siedzi w domu, kto chce niech lata, wystarczy trochę kultury! Ja na pewno z powodu kilku buców się nie zmienię i ich wątpliwej jakości argumenty mnie nie przekonają. Zresztą to są w większości argumenty hipotetyczne bo jak długo latam to się z podobnymi sytuacjami nie spotkałem. To jest wygadywanie głupot moim zdaniem. To są sytuacje marginalne których 99% pasażerów wogóle nie doświadczyła, a wy tu postulujecie jakieś pierdoły z tym związane! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.mas.abpl.pl 23.07.09, 10:39 ago-ya masz racje ! Wszystko zalezy od sposobu odbierania swiata, ludzi i tzw. wewnetrznego nastawienia.Dla jednych marudzace dziecko w samolocie ( i gdziekolwiek) bedzie sprawa naturalna, co najwyzej niewielka niedogodnoscia, o ktorej zapomna w 5 minut po przylocie. Inni, pokroju protozoi zrobia z tego afere obyczajowa, wrecz katastrofe. Boze, uchowaj mnie od takich roszczeniowych "asertywnych" malkontentow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to-my Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.olsztyn.vectranet.pl 23.07.09, 10:45 ale co w tym złego. Miejsca dla "dzieciatych" powinny być z przodu i przednim wejściem. Ciekawe dlaczego swoją drogą, bo najbezpieczniejsze są z tyłu. Myslę, że to bardzo rozsądne wyjście. Nie będzie konfliktółw. Linie lotnicze powinny pomyślec o takim rozwiązaniu. Dzieci będą sobie dokazywać do woli we własnym towarzystwie, a reszta będzie miała spokój i sprawa załatwiona. Odpowiedz Link Zgłoś
ago-ya Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 10:57 "Najbezpieczniejsze miejsca są z tyłu" jak można takie pierdoły wypisywać to ja nie rozumiem. Tył wolniej spada? 3 osoby na 3 miliony siedzące z tyłu przeżyły? Jak już to najbezpieczniejsze są miejsca przy wyjściach ewakuacyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
gringo68 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 11:01 nie ma czegoś takiego jak "najbezpieczniejsze miejsca"...często przy awaryjnym lądowaniu pilot sadza samolot właśnie najpierw tylna cześcią kadłuba aby uniknać skapotowania... a poza tym z tyłu najbardziej rzuca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jakaśja Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 13:14 Czytam, czytam.... i jakoś mi smutno. Leciwa jestem, ale bardzo mi się podoba to, ze ludzie młodzi wyjeżdżają ze swoimi maluchami (nawet tymi kilkumiesięcznymi)do "ciepłych krajów". Ja swoje dziatki tez ze sobą wszędzie zabierałam (tylko skala była inna - w końcu to już 30 latek minęło). Dzieci to dzieci - maluch ma prawo płakać, kręcić się, zaczepiać, naprawdę da się to wytrzymać przez kilka godzin lotu. Nie demonizujmy - podczas 12-togodzinnego lotu nawet najbardziej aktywny brzdąc tak się zmęczy, ze w końcu padnie. Tak trudno to przeczekać? Koniecznie trzeba przyjmować postawę "pańci", która ma prawo (no ma, ma) do spokoju? Pamiętajmy, proszę, że to jednak my jesteśmy dorośli. Naprawdę czerpiecie przyjemność z wzajemnych uszczypliwości, ze straszenia personelem pokładowym? Może ja jakaś durna baba jestem, ale wydaje mi się, ze gdzie jak gdzie, ale na urlop warto pojechać w jak najleprzym nastroju, bez nadymania się, fochów i wzajemnych pretensji. Luzu trochę mili Państwo! Wakacyjnie pozdrawiam dzieciatych i bezdzietnych! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antek Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ramtel.pl 23.07.09, 17:08 >> najbardziej aktywny brzdąc tak się zmęczy, ze w końcu padnie. > Tak trudno to przeczekać? Koniecznie trzeba przyjmować > postawę "pańci", która ma prawo (no ma, ma) do spokoju? Tak się zastanawiam, dlaczego pogardliwie nazywasz "pańcią" osobę, która chciałaby w spokoju spędzić lot. Czy przypadkiem określenie "pańcia" nie pasuje lepiej do matki, która nie zwraca uwagi na to co robi jej dziecko i zezwala mu na zakłócanie podróży innym? Piszesz, ze dziecko ma prawo płakać, kręcić się, zaczepiać? Owszem ma... o ile to nie przeszkadza innym osobom. Pochwalanie takiego zachowania i namawianie do przeczekiwania uważam za nieakceptowalne. Odpowiedz Link Zgłoś
emmanuella Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 13:50 Jestem stewardesą. Włosy stają mi dęba jak czytam niektóre wypowiedzi. Zarówno tych, którzy stoją za, jak i tych którzy są przeciw. Samolot to środek transportu jak każdy inny. Nie można zabronić nikomu podróżowania nim (pod warunkiem, że nie zagraża bezpieczeństwu załogi i pasażerów). To nie czasy, w których latać samolotem mogli tylko wybrani. Dzieci latały, latają i będą latać. Ja sama nie mam jeszcze dzieci, ale gdy już będę miała, nie będę czekała aż skończą 8-10 lat z podróżowaniem. Będę natomiast starała się robić wszystko, żeby nie odczuły negatywnych skutków lotu samolotem i nie będą absorbowały innych pasażerów. Z moich obserwacji są rodzice, którzy fantastycznie zajmują się swoimi dziećmi podczas lotu, mają ze sobą zabawki, książeczki, kolorowanki. Gdy dziecko płacze starają się je uspokoić, ale nie zawsze się to udaje, kilkumiesięczne dziecko nie rozumie, że jego płacz przeszkadza innym. Czasem sytuacja życiowa zmusza kogoś do przemieszczenia się samolotem nawet z miesięcznym dzieckiem. Niestety są też osoby, które od wejścia wykazują postawę roszczeniową. Ja i mnie się należy. Nie reagują gdy dzieci biegają w przejściu uniemożliwiając nam pracę, kopią w fotel, przewijają dzieci na kabinie, nie reagując na nasze prośby o przejście we wskazane miejsce. Raz zdarzyło mi się, że pani podała mi brudną pieluszkę i była oburzona, że poprosiłam ją aby sama ja odniosła, a ja w tym czasie popilnuję maleństwa "przecież to tylko pielucha!". Życzę wszystkim więcej tolerancji, a każdemu będzie się lepiej żyło. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 14:59 emmanuella napisała: ... Życzę wszystkim więcej tolerancji, a każdemu będzie się lepiej żyło. Pozdrawiam Brawo, brawo. O to właśnie chodzi. Przynajmniej mnie i jak sądzę z wypowiedzi Pawłowi_Z. Odpowiedz Link Zgłoś
lew_konia Autorka wątku protestuje przciwko rozwydrzonym... 23.07.09, 15:53 ... dzieciakom, których rodzice nie zamierzają w żaden sposób zorganizować zajęć na czas podróży. Nigdzie nie zauważyłam, by miała cokolwiek przeciwko dzieciom, których rodzice dbają o ich samopoczucie na pokładzie. Niestety to rodzice odpowiadają za zachowanie swoich dzieci i rodzice powinni zwracać uwagę dzieciom na niestosowne zachowanie. A dzieci będą grzeczne, jeśli nie będą się nudzić. Jeśli rodzic nie ma ochoty poświęcić swojego czasu dziecku, to niech się nie dziwi, ze kto inny to robi :) Odpowiedz Link Zgłoś
emmanuella Re: Autorka wątku protestuje przciwko rozwydrzony 23.07.09, 16:03 To do mnie? Nie kierowałam mojego postu do autorki wątku, tylko podsumowałam to, co przeczytałam w całym wątku i opisałam moje spostrzeżenia z pokładu. Więc ta wypowiedź chyba nie do mnie powinna być kierowana. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Autorka wątku protestuje przciwko rozwydrzony 23.07.09, 16:11 Wątek się rozrósł, "drzewka" mają liczne konary, czasem trudno trafić. ako personel pokładowy wiesz najlepiej jak trudnymi pasażerami bywają dzieci. Jak wyglądają miejsca po kilkugodzinnym locie małych pasażerów. Nie twierdzę, że wszystkich, ale bardzo, bardzo wielu. Wiesz lepiej niż my - pasażerowie- jak reagują niektóre matki, jakie mają żądania, jak ignorują innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
emmanuella Re: Autorka wątku protestuje przciwko rozwydrzony 23.07.09, 16:23 Wiem, dlatego opisałam zarówno pozytywne przypadki jak i negatywne. Odpowiedz Link Zgłoś
grodek75 Re: A ja protestuję przeciwko uogólnieniom 23.07.09, 17:55 Moje dzieci nie są dla nikogo uciążliwe. Nigdy nie zwymiotowały w samolocie, pilnuję by nie kopały w cudze fotele, nie biegają po samolocie, nie przewijam ich na fotelach. I dlatego właśnie wypraszam sobie uogólnienia w postaci "z małymi dziećmi nie lata się samolotem, tylko jeździ własnym samochodem nad polskie morze". I to wszystko o co mi chodzi. Żeby założycielka wątku i reszta krzykaczy przyznali, że mam takie samo prawo jak każdy inny podróżować samolotem, pociągiem czy autokarem pod warunkiem, że umiem to zorganizować. Nie odpowiadam za chamstwo i brak wyobraźni innych rodziców, podobnie jak nie obarczam założycielki wątku odpowiedzialnością za każdego pijanego i chamskiego dorosłego w samolocie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: złośliwe bydlę Re: A ja protestuję przeciwko uogólnieniom IP: *.lodz.msk.pl 23.07.09, 19:18 > I dlatego właśnie wypraszam sobie uogólnienia w postaci "z małymi > dziećmi nie lata się samolotem, tylko jeździ własnym samochodem nad > polskie morze". A jechałeś kiedyś kilka godzin samochodem ze znudzonym i marudzącym kilkulatkiem cierpiącym do tego na chorobę lokomocyjną? Odpowiedz Link Zgłoś
grodek75 Re: A ja protestuję przeciwko uogólnieniom 23.07.09, 19:24 Gość portalu: złośliwe bydlę napisał(a): > > I dlatego właśnie wypraszam sobie uogólnienia w postaci "z małymi > > dziećmi nie lata się samolotem, tylko jeździ własnym samochodem nad > > polskie morze". > > A jechałeś kiedyś kilka godzin samochodem ze znudzonym i marudzącym kilkulatkie > m > cierpiącym do tego na chorobę lokomocyjną Moje dzieci generalnie gorzej znoszą jazdę samochodem niż latanie samolotem i dlatego staram się jak najmniej jeździć, a jak najwięcej latać. Dodatkowo jazda po polskich drogach to masakra, więc również mnie nie sprawia przyjemności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antek Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ramtel.pl 23.07.09, 17:22 Poniżej fragment regulaminu linii lotniczych LOT dotyczący zachowania na pokładzie samolotu. Rodzicom, którym się wydaje, że ich dziecko może bezkarnie zanieczyścić czyjeś ubranie, proponuję lekturę ostatniego zacytowanego zdania: "ZACHOWANIE NA POKŁADZIE SAMOLOTU 12.1. Jeżeli według oceny przewoźnika pasażer swoim zachowaniem na pokładzie samolotu naraża na niebezpieczeństwo statek powietrzny, osobę lub mienie znajdujące się na pokładzie, utrudnia załodze wykonywanie obowiązków, nie stosuje się do poleceń załogi odnośnie ograniczeń i zakazów palenia, spożywania alkoholu i środków odurzających na pokładzie lub zachowuje się w sposób budzący uzasadniony sprzeciw pasażerów, przewoźnik może przedsięwziąć stosowne czynności, które uzna za konieczne, aby powstrzymać takie zachowanie, łącznie z zastosowaniem środków przymusu, usunięciem go ze statku powietrznego po wylądowaniu i odmową dalszego przewozu i przewozów także w przyszłości. W celu zapewnienia bezpieczeństwa lotu oraz bezpieczeństwa i porządku na pokładzie statku powietrznego dowódca statku powietrznego jest upoważniony do wydawania poleceń wszystkim osobom znajdującym się na pokładzie statku powietrznego i wszystkie osoby obecne na pokładzie statku są obowiązane wypełniać polecenia dowódcy. Przewoźnik zastrzega sobie prawo dochodzenia roszczeń wobec pasażera, który wyrządził szkodę innemu pasażerowi lub przewoźnikowi." http://www.lot.com/Info/PL/aspx/Content__Conditions_Of_Carriage.aspx Odpowiedz Link Zgłoś
grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 23.07.09, 18:19 Nie musisz cytować tego regulaminu. Żaden normalny człowiek nie musi czegoś takiego czytać. To co tam napisano jest logiczne dla każdego kulturalnego i mającego choć odrobinę zdrowego rozsądku człowieka. Chciałbym jedynie zauważyć, że regulamin ten nie dotyczy jedynie rodzicó podróżujących z dziećmi. Jest tam wzmianka o paleniu tytoniu, spożywaniu alkoholu, narkotyków... Te wszystkie punkty dzieci nie dotyczą, a nie są wcale rzadkością na pokładach samolotów. Ś.P. Prima Charter musiała wprowadzić na pokładzie całkowity zakaz spożywania alkoholu, bo dorośli urządzali sobie na pokładzie libacje alkoholowe połączone z awanturami i bijatykami, a z zakazu palenia papierosów w toaletach nie robili sobie nic i nawet alarmy dymowe nie były w stanie ich powstrzymać od palenia. Czy ja lub paweł_zet w związku z tym twierdzimy, że powinno się zakazać osobom palącym podróżowania samolotami??? Nie. My jedynie prosimy byście nie uogólniali i nie wrzucali wszystkich podróżujących rodziców i dzieci "do jednego wora". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jan Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.chello.pl 23.07.09, 18:25 Dorzucę moje 3 grosze. Latam , głównie służbowo, kilkadziesiąt razy w roku. Tak więc niech moje obserwacje będą podsumowaniem tej dysputy. Dzieci są różne, ale w przytłaczającej większości przy podróży dłuższej niż 2 h trudne do spacyfikowania. Niezależnie od woli rodziców, ci 50/50 albo usiłują zainteresować potomka czymkolwiek taszcząc na pokład zabawki, książeczki czy kredki, albo totalnie sobie olewają uważając zapewne, że stewardessa na czas lotu ma się przekształcić w niańkę,szaleją. I wyraża się to w różny sposób nie zawsze przyjemny dla otoczenia. Nie tak dawno pewna dziewuszka wylała sok marchwiowy na mój garnitur. Jechałem na 2 dni na konferencję. Mama co prawda przepraszała, ale kłopot miałem ja. Duży kłopot i wydatek bo musiałem natychmiast po wylądowaniu kupić sobie garnitur. Oczywiście zabrudzony został uprany, ale ja nie potrzebuję kolejnego garnituru. Raz na podłodze znalazł się mój laptop - nic się nie stało, ale mogło. Laptop leżał w schowku nad głowami, do którego 100 razy w ciągu lotu zaglądali rodzice szukając kolejnego misia czy pieska. Dzieci na pokładzie bardzo często krzyczą, płaczą, ale to akurat przeszkadza mi najmniej. Mam słuchawki. Znakomita większość dzieci szaleje przy taśmie oczekując na bagaże. Tego zupełnie nie mogę pojąć. W sumie nie powinno się generalizować, ale rozumiem autorkę wątku. Dzieci w samolotach są znacznie bardziej uciążliwe niż dorośli i niewiele można im zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tata podrożnik Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.09, 13:43 Rodzicu - Twój egoizm, Twój problem. Podkreślam, że nie jestem wrogiem latania z dziećmi ale złego zachowania rodziców oraz zabierania dzieci w długie loty. Poza tym dyskusja dotyczy raczej małych dzieci i powoływanie się na " leciałam obok 6, 8 12 latka itp jest nieporównywalne do kilku miesięcznych czy nawet 2 latków. Wiem, że dla wielu forumowiczów to obciach powiedzieć, że byłem np w Pogorzelicy czy Dźwirzynie. Może nawet w super hotelu z basenami czy małym aqua parkiem z podgrzewaną wodą w Polsce, lepiej powiedzić Dominikana, Tajlandia itp. Robi wrażenie prawda?? Przejrzałem wiele wypowiedzi i widzę brak logiki. Poza tym mam parę uwag. Do Pawła Zet "Poza tym nie widzę nic szczególnie dobrego w wielogodzinnych podróżach z dzieckiem samochodem, gdy dziecko jest przypięte pasami. Raz zrobiłem taki eksperyment i więcej nie powtórzę. Podróż samolotem jest dla dziecka bez porównania wygodniejsza." Czy 5 godzin w samochodzie, kiedy możesz stanąć, pospacerować "coś" ciekawego zobaczyć jest lepsze od 10 cazy 12 godzin w samolocie, gdzie miejsca jest niewiele? W samochodzie jesteś zdany na dziecko sam a w samolocie przeszkadza innym. Jak mój 2 letni syn zaczął płakać po 2 godzinach lotu, przy lądowaniu moja żona sama pierwsza przeprosiła sąsiadów i tak się małym zajęła, że w miarę szybko siię uspokoił. Nie widziałem nigdy podobnej sytuacji w czasie licznych lotów. "A wysokie temperatury dzieci znoszą zazwyczaj dużo lepiej niż dorośli." - WIELKA bzdura. Argumentów jest wiele. Małe dzici tak samo żle znoszapały jak ludzie starsi i dlatego np tam gdzie jest klęska upałów są komunikaty aby starsi oraz opiekunowie z małymi dziećm nie wychodzilii "I na zakończenie - tak, warto. Argument, że dzieci nic nie pamiętają do mnie nie przemawia. Ja pamiętam. Moja żona też" A ile mieliście lat przy pierwszych podróżach. Ja mam teraz ponad 45. Miałem niewątpliwe szczęście, że mimo lat zamknięcia w Polsce mogłem podróżować - statkami. Robiłem to od 3 roku życia prawie co roku. Pierwsze, niepełne wspomnienia mam z 5 go roku życia. Podobnie mój syn. Tak na prawdę pamięta podróże od 4, 5 roku życia. Za to te od około 8 pamięta bardzo dobrze. Pawel zet napisał, że urlop w Malezji dzicko zapamieta lepiej niż nad Bałtykiem. Większej bzdury nie słyszałem. Dziecku potrzebni są rodzice a nie miejsce.Akurat klimat nad Bałtykiem jest bardzi zdrowy ze względu na jod. Malezja to gorąco na zewnątrz i klimatyzacja w pomieszczeniach - nic gorszego. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet 24.07.09, 14:23 Kilkakrotnie już w tym wątku pisałem, ale widać, że chyba nie zwróciłeś uwagi: moje dziecko nigdy nie płakało w samolocie, po raz pierwszy przetestowałem moje dziecko na krótkim locie i dopiero wtedy, gdy wiedziałem, że nie reaguje płaczem na lot samolotem zdecydowałem się na dłuższą eskapadę. Z całą mocą upieram się przy tym, że 10 godzin lotu samolotem jest dla dziecka mniej męczące niż 5 godzin jazdy samochodem. Jest tak z wielu powodów. Po pierwsze, w samolocie jest zazwyczaj jakaś rozrywka pokładowa, a w samochodzie - nie. Po drugie, w samolocie można usiąść obok dziecka, pobawić się z nim, nic nie krępuje ruchów. W samochodzie dziecko jest przywiązane do fotelika i ma bardzo ograniczoną swobodę ruchów, co jest dodatkowym źródłem stresu. Po trzecie jeśli wybierzemy lot nocy, to dziecko będzie spały, a my mamy też możliwość drzemki. W przypadku samochodu mamy albo męczącą jazdę w dzień, albo możemy jechać w nocy, co jest z kolei dla rodziców męczące i do tego niebezpieczne, bo chce się spać. Podróż 5 godzina z przystankami to tak naprawdę podróż 2,5-godzinna. OK - tyle mogę jechać ode mnie z Wrocławia do Czech. Ale nad Bałtyk nigdy z dzieckiem samochodem bym się nie wybrał. Za daleko, za bardzo męczące byłoby to dla dziecka i dla nas. Poza tym nie rozumiem, skąd wziąłeś tę bzdurę o dziecku, które lepiej zapamięta pobyt w Malezji niż nad Bałtykiem. Może na starość głowa zaczyna mi szwankować, ale chyba nie aż do tego stopnia, bym miał takie brednie wygłaszać. ;-) Chyba musiałeś coś źle zrozumieć lub nieuważnie przeczytać. Nieprawdą jest natomiast twierdzenie, że jedyny sposób uczenia się to uczenie się przez świadome zapamiętywanie. Dlatego też ten argument, że dziecko i tak nie zapamięta, nie zasługuje moim zdaniem w ogóle na uwagę. To może nie uczmy dzieci mówić - też przecież tego nie zapamiętają. Zgadzam się z Tobą, że dziecku są potrzebni szczęśliwi rodzice. Dla mnie i mojej żony oznacza to zwiedzanie zabytków Meksyku czy Tajlandii czy leżenie na plażach Lagkawi, a nie trzęsienie się z zimna w jakimś postkomunistycznym ośrodku nad Bałtykiem. Jeśli rodzice mieliby być w stresie podczas wakacji w Chinach, to faktycznie lepiej, żeby tam nie jechali. Nie jest to kwestia szpanu - jak sugerujesz - ale po prostu tego, że doskonale wiem, czym się różni wyjazd do Tajlandii od wyjazdu do Władysławowa. Piszesz, że dużo podróżowałeś. I naprawdę nie dostrzegasz różnicy? Hmmm, tak się składa, że dobrze pamiętam ten bezustanny ciąg infekcji u małego dziecka w okresie od jesieni do wiosny. Tylko lato było czasem wytchnienia. Oraz nasze wyjazdy do ciepłych krajów, które - właśnie z powodów zdrowotnych - przeważnie organizowaliśmy sobie jesienią i zimą. Uważam, że w ten sposób właśnie dbałem o zdrowie swojego dziecka. Wbrew różnym dzwnym obiegowym opiniom wyjazd do ciepłego kraju z dzieckiem sprzyja jego zdrowiu. Oczywiście masz rację, że klimatyzacja bywa zabójcza, ale po prostu nie trzeba z nią przesadzać i nie robić z pokoju hotelowego lodówki. To, że ktoś się załatwił klimatyzacją, wynika tylko z tego, że nieumiejętnie z niej korzytsał. Trzeba też pamiętać o dużej ilości napojów i ochronie przed słońcem (kremy z wysokim filtrem, odpowiednie ubranie, nosidło z daszkiem). Jeśli chodzi o kwestię wieku dziecka, to każdy powinien sam ocenić na podstawie zdrowia dziecka i swojej odwagi. Moje dziecko było chorowite, więc decyzję, że już czas, podjąłem, gdy skończyło 9 miesięcy. I tak kiedy pierwszy raz lecieliśmy za granicę, miałem spory stres, a było to naprawdę niedaleko. Ale podczas tej podróży przekonałem się właśnie, że generalnie nie ma czego się specjalnie bać. Dlatego też kilka miesięcy później polecieliśmy znacznie dalej już ze znacznie większą śmiałością. Oczywiście zawsze z wykupioną polisą ubezpieczenia medycznego. Rozumiem, że sam nie próbowałeś czegoś takiego ze swoim dzieckiem. Może dlatego nie rozumiesz, jak to jest. Zaręczam Ci jednak, że dziecko na takim wyjeździe na pewno nie ucierpi, a wręcz przeciwnie. To raczej rodzice będą zmęczeni. Taka jest jednak cena zamiłowania do aktywnego spędzania czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tata podrożnik Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.09, 15:45 Nie zupełnie się zgodzę. Po pierwsze nie napisałem,że dla dziecka są najważniesi szczęśliwi rodzice, tylko obecność rodziców bez względu na miejsce. Pewnie, że sprawdzenie dziecka na krótkim locie ma sens. To, że z Waszymi dziećmi nie ma problemu to nie znaczy, że w ogóle go nie ma, w większości jest. Właśnie płynąłem promem i obserwowałem dzieci i ich rodziców. Była mała dziewczynka Zuzia, lat ok 2. Byłem zachwycony formą opieki Rodziców. Z takimi Rodzicami lot pewnie też nie byłby uciążliwy dla innych. Niestety to są wyjątki. Mylisz się, że nie ma doświadczenia w podróżowaniu z dzieckiem. Mój 17 letni teraz syn był w około 30 krajach ( a może więcej), w tym w bardzo egzotycznych. Podróże dobieraliśmy m.in do wieku dziecka i czasu lotu. Obecnie prusza się swobodnie po największych metropoliach i miastach 3-go świata, zna języli i korzysta z naszego przekazu. Nigdy nie forsowaliśmy wyjazdów "pod nas" a raczej pod kątem " aby wszystkim było dobrze" czyli dziecku, nam, współpasażerom i towarzyszom podróży. Pamiętam wyprawę ze znajomymi samochodem, gdzie znajomi zwiedzali muzeum a my w cieniu czekaliśy aż mału się wyśpi. TRzeba myśleć nie tylko o sobie ale o ludziach dookoła również. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet 24.07.09, 16:00 Ależ ja się w zupełności zgadzam z Twoim punktem widzenia. Generalnie staram się dbać o ludzi, z którymi się stykam - w myśl starego powiedzenia: "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Zawsze też priorytetem była dla mnie wygoda dziecka. Uważam jedynie, że można zorganizować sobie wyjazd z nawet dość małym dzieckiem np. do Azji Południowo-Wschodniej w taki sposób, że dla dziecka nie będzie on męczący (bardziej już chyba dla rodziców, ale to nieuniknione). Co do wyjątków czy ich braku, jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi podczas podróży, to nie mam wystarczającego doświadczenia, by się wypowiadać. Rzadko kiedy spotykaliśmy takich podróżników w samolocie. Raz pamiętam płaczące niemowlę w samolocie ROM-KUL (wtedy jeszcze lecieliśmy bez dziecka), ale był to naprawdę maluszek, a takie małe dzieci potrafią płakać bez widocznego powodu. Kilka razy prócz nas byli także inni rodzice z dziećmi, ale to były loty nocne i dzieci spały. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.09, 21:26 Podpisuje sie pod postem - taty podroznika-.Chore ambicje rodzicow ze mecza dzieci dlugimi lotami.Potem wysoka temperatura. Z ciekawosci przed napisaniem postu obejrzalam prognozy pogody.Upaly i pozary . Nie wydaje mi sie aby upaly 30-40stopni byly odpowiednie dla dziecka. Gdy bylam w Rimini przez megafony oglaszano aby w poludnie schodzic z plazy , szczegolnie z malymi dziecmi.Lecialam z 4 letnim dzieckiem do Toronto. Bylismy tam 3 miesiace.Pytalam go dzis co pamieta z tamtego pobytu . Oprocz tego co jest na zdjeciach, ktore przegladamy nie pamieta nic.Syn ma teraz 18 lat i za 2 tygodnie czeka nas lot na tej trasie. Jak sie ma malenkie dzieci to niestety ale powinno sie wybrac dobro i zdrowie dziecka.Szkoda ze tak malo mlodych rodzicow o tym pamieta. Dobrze by bylo aby pediatra sie wypowiedzial na temat wyjazdow malych dzieci do cieplejszych krajow. Moze by to pomoglo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.07.09, 21:43 Podziwiam Was, że chce Wam się ciągnąć ten wątek w nieskończoność... Tak naprawdę wszyscy i nikt ma rację Rodzice odpowiedzialni - dostosują wiek i temperament dziecka do rodzaju podróży i będą umieli się nim zająć w czasie podróży nie tylko Rodzice 'buraki' - na nich chyba nie ma rady i cierpią niestety współpasażerowie - problem w tym czy można i da się 'to' spacyfikować i tak btw. paweł-zet - przeczytałam Twój blog o Tajlandii - i cóż chłopie - zaliczam Cię do 'buraków' i EOT nie wysilaj się - nie mam zamiaru tracić czasu na czytanie Twoich wypocin pozdrawiam Wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet 24.07.09, 21:53 Jeśli ja jestem burakiem, to Ty jesteś królem całego buraczanego rodu. Wpaść na forum, nawrzucać komuś od buraka i napisać EOT - wykazałeś w ten sposób przede wszystkim swoją kulturę osobistą. Z pewnością zatem Twoje opinie na mój temat zasługują na szczególnie wnikliwą uwagę. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet 24.07.09, 23:09 Nawiasem mówiąc - poza naturalnie kalumniami pod moim adresem (ciekawe, czym aż tak dotknąłem biedaka, że uznał za stosowne obrzucić mnie wyzwiskami) - muszę przyznać e pełną rację. Wśród ludzi są buraki, które są uciążliwe dla otoczenia, a ich uciążliwość niepomiernie wzrasta, gdy podróżują z dziećmi. Są też osoby odpowiedzialne, potrafiące przygotować się do podróży z dzieckiem i potrafiące się swoim dzieckiem zająć. Natomiast muszę przyznać, że ten wątek rozrósł się do przerażających rozmiarów. Generalnie wszyscy już powiedzieli, co mają do powiedzenia, więc dalsze mnożenie postów jest działalnością jałową. Zabiera mi/nam to czas, a pożytku już chyba żadnego nikomu nie przyniesie. Z tego też powodu kończę niniejszym swój udział w tej dyskusji, a z podróżującymi rodzicami może kiedyś spotkamy się przy okazji jakiejś wędrówki. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet 25.07.09, 18:55 Jeżeli dziecko jest spokojne, dobrze znosi podróz, nie drze się, nie kopie, nie jest przewijane na sąsiednim siedzeniu - niech jedzie nawet na koniec świata. Ale takie dzieci istnieja tylko na obrazkach. Nie piszę tu o dzieciach 8-10 letnich i starszych, które - o ile są odpowiednio wychowywane- rozumieją co się dzieje i potrafią dostosować sie do sytuacji, otoczenia. Piszę o dzieciach małych i bardzo małych ( vide post inicjujący dyskusję), które z NATURALNYCH powodów nie są wstanie spokojnie usiedzieć kilku godzin. Nikt mi nie wmówi, że 2 letnie dziecko grzecznie przespi 8 godzinna podróż, no chyba, że jest nakarmione lekami nasennymi, ale to inna sprawa . 2-3 latek jest ruchliwy, ciekawy, dość szybko się nudzi, czasem źle reaguje na podróż. Małe dziecko płacze, trzeba je przewinąć itd. I nie jest to nic zdrożnego pod warunkiem, że nie dzieje się to kosztem innych ludzi. 1. KARYGODNE JEST PRZEWIJANIE DZIECI NA FOTELACH- a zdarza się 2. NIEDOPUSZCZALNE JEST SADZANIE DZIECKA NA NOCNIK W PRZEJŚCIU - a widziałam to 3.NAGANNE JEST NARAŻANIE OBCYCH LUDZI NA KOPANIE, SŁUCHANIE RYKU, POBRUDZENIE - a jest to nagminne w samolotach. Co dziecko- małe kilkuletnie- korzysta z wyjazdu do Meksyku, na Kubę, do Azji itd. Dokładnie nic!!!!!!Rodzice owszem. Mają kolorowe zdjęcia i poczucie, że sa lepsi od sąsiada, szwagra czy przyjaciółki. W dalszym ciągu podtrzymuje, ze targanie małych dzieci na drugi koniec świata to głupota. Nie mam nic przeciwko podróżom. Sama widziałam naprawde wiele, moje dzieci były we wzystkich chyba krajach europejskich i kilku znacznie, znacznie dalszych. I pamiętają wyjazdy, bo było to świadome zwiedzanie. Małe dziecko - takie, o którym wspomniałam w pierwszym poście - jest dokładnie tak samo zainteresowane ślimakiem jak i piramidami. Z tym, ze pokazując dziecku ślimaka trzeba się trochę wysilić, a spacer po lesie rzadko bywa ekscytujący dla dorosłych. No i nie ma czym sie pochwalić. No bo jak tak mozna - kolega z sąsiedniego biurka był w Maroku, szwagier w Tajlandii, sąsiad w Meksyku a my z dzieckiem w lesie. Totalny obciach!!!! I nastepuje to o czym wszyscy juz wiemy. I pokuszę się jeszcze o jedno przypuszczenie. Wydaje mi się, że WIELKIMI PODRÓZNIKAMI są ci rodzice, którzy wyrwali sie z małych miasteczek, a granice kraju przekroczyli juz jako osoby dorosłe. I oni maja pęd do pokazania dzieciom tego czego jako młodzi ludzie nie widzieli. To oni muszą szpanować gdzie to oni byli... Pozostali, którzy w rozsądnym wieku zwiedzali nie mają potrzeb pokazywania 2 latkowi Kenii czy Japonii. Przyjdzie i na to czas. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet 24.07.09, 21:47 Przykro mi, ale opowiadasz straszne głupoty, które - tak się składa - są dla mnie obraźliwe. Zarzucasz mi, że nie dbam o dobro i zdrowie swojego dziecka, bez żadnego istotnego powodu, a jedynie dlatego, że masz inny pogląd na spędzanie czasu wolnego niż ja. Zarzucasz mi chore ambicje. Chyba więc przyznasz, że jestem całkowicie uprawniony nazywając Ciebie osobą agresywną i starającą się za wszelką cenę (nawet obrażając obcych Ci ludzi) narzucić innym swoje zdanie. Twoja agresja zwalnia mnie też częściowo z kurtuazji, którą zazwyczaj stosuję w kontaktach z innymi ludźmi. Uważam po prostu, że mało wiesz, a jesteś bardzo arogancka - i to jest Twój problem. Po pierwsze, po raz kolejny muszę sprostować Twój całkowicie mylny pogląd, że podróże z dzieckiem, jeśli dziecko nic z nich nie pamięta, nie mają sensu. Przecież ja te podróże pamiętam, podobnie jak moja żona. A dziecko uczy się podczas przebywania z nami różnych rzeczy, nawet jeśli ich później nie pamięta. Dziecko w ogóle zaczyna mieć wspomnienia z czasów, gdy ma 4-5 lat. Przecież nie oznacza to jednak, że do tego czasu można równie dobrze trzymać dziecko w komórce. Po drugie, kiedy dzieci bardzie chorują? Gdy jest 30-40 stopni, czy gdy jest 15-20 stopni (czyli pogoda typowa dla polskiego lata nad Bałtykiem)? O polskiej jesieni i zimie nawet nie będę wspominał. Po trzecie, jest oczywiste, że w południe nie siedzi się na plaży i wynika to nie tyle z temperatury, ale z tego, że w okolicach południa najsilniej operuje promieniowanie ultrafioletowe przy powierzchni ziemi. Jednak większość podróżujących rodziców z pewnością to wie i stosuje ponadto ochronę przeciwsłoneczną (odpowiednie ubranka dla dziecka, parasolki, kremy z wysokim filterm). Po czwarte, zdanie pojedynczego pediatry mało mnie interesuje. Po prostu ja wiem na ten temat więcej niż przeciętny pediatra. W końcu jako świadomy, troszczący się o swoje dziecko rodzic wiele przeczytałem o podróżowaniu z dzieckiem do ciepłych krajów. Dla znacznej części pediatrów to są abstrakty. W końcu nie żyjemy w ciepłym kraju. Interesująca byłaby tak naprawdę opinia pediatry podróżującego z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.09, 23:13 Tak sie sklada ze byl to moj jedyny post w tym watku.Nierozumiem w zwiazku z tym agresji co do mojej osoby z Twojej strony .Nie byl on skierowany bezposrednio do Ciebie. Wyrazilam tylko swoje zdanie i swoje doswiadczenia z bycia rodzicem. Dzieci mam trojke .W zaleznosci od ich wieku spedzalismy wakacje w roznych mejscach. Prawdopodobnie jestes dosc mlodyn czlowiekiem i do wielu spraw podchodzisz inaczej.Ja mam za soba juz pol wieku. Widzialam rozne sytuacje zarowno nad polskim morzem jak i za granica. Nie raz widzialam poparzone od slonca dzieci ktore mialy niby rozsadnych rodzicow. Co o chorowania to jest roznica miedzy temp.15 stopni a 30-40. Chodzi mi o udar sloneczny i jego skutki. Widze ze uwazasz sie za osobe bardzo madra skoro gotow jestes do podwazania opinii lekarzy. Zreszta tylu ilu jest ludzi tyle moze byc zdan na dany temat. Na koniec tylko dodam - zastanow sie co do kogo piszesz. Z tego co widze do kazdego kto mysli inaczej niz Ty ziejesz zloscia i agresja a piszesz o sobie i kurtuazji. To jest forum i kazdy ma prawo wyrazic swoje poglady. Odpowiedz Link Zgłoś
ago-ya Re: Małe dzieci w samolotach - m.in. do Pawla zet 01.08.09, 10:15 To są jakieś bzdury z tą plażą. My jesteśmy w podróży już od półtora miesiąca a na plaży byliśmy dwa razy hmmm, średnio po półtorej godziny. Zacząłem czytać od nowa ten wątek i przyznam że wy tu w znakomitej większości wygadujecie brednie. Szkoda brać udział w tej dyskusji, choć nie dziwię się zaangażowaniu niektórych. Jak już jednak zostało zauważone nic się z tego wątku nie więcej nie urodzi. Więc przestańcie bić pianę. Kto chce niech siedzi w domu, kto chce niech wyjeżdża. Kijem rzeki nie zawrócisz. Odpowiedz Link Zgłoś
dorinn2 Re: Małe dzieci w samolotach 25.07.09, 10:10 witam! mialam sie nie udzielac, ale juz nie moge .. ;) Dlaczego wszystkich szokuje lot samolotem z malym dzieckiem jak i zabieranie tegoz malucha w tropiki?. Ja jestem w szoku jak czytam na "podrozach z dzieckiem" jak to ludzie jada samochodem,(nawet zdaza sie autokarem!!!) do Chorwacji czy Francji. Trwa to po 20-30 godzin, nie liczac noclego na ktory co po niektorzy sie decyduja :/ CZy w Europie nie ma upalow dochodzacych do 40 st. czy w Egipcie tak chetnie odwiedzanym przez naszych rodakow w lipcu cz sierpniu nie ma temperator powyzej 40?? Wiem, ze osoby ktore tak bardzo sa na "NIE" dla podrozowania po swiecie z dziecmi nigdy tego nie sprobowaly. wiekszosc obserwacji i przykladow zlego zachowania jest na podstwie lotu czarterowego na poludnie Europy(z biurem podrozy, z polskim rezydentem, najlepiej ALL- wtedy ludzie, rodzice czuja sie pewnie i impreza (wakacje) zaczyna sie juz w samolocie. Moj syn pierwszy lot odbyl jak mial niecale 3 miesiace, teraz ma rok i kilka lotow za soba. Nigdy nie plakal, wiekszosc lotu zazwyczaj przesypia. Czy jestem burakiem? hmm mysle, ze wlasnie jestem odpowiedzialnym rodzicem, ktory na pierwsze wieksze wakacje zabral dziecko (wtedy 6 miesieczne) na Wyspy Zielonego Przyladka. Krotki lot- 5 godzin, temperatura znosna, chwilami nawet chlodno i bylo super. Dostosowalam te wakacje do Mlodego, bo jakbym miala myslec o sobie to tej zimy bylibysmy na Kubie lub Meksyku. Wiem tez, ze dzieci moga byc nieznosne, plakac, kopac w siedzenia itp ale zawsze wina jest po stronie rodzicow i to ich nazwalabym burakami, ci ktorzy mysla, ze wykupili bilet i wszystko im sie nalezy, ci ktorzy nie zajmuja sie nalezycie swoimi dziecmi. przebieranie niemowlakow na siedzeniu zostawie bez komentarza, zenada. Reasumujac, wspolczuje ludziom, ktorzy sa kopani w siedzenie przez wiele godzin, rozumiem ich zlosc ale uwierzcie, ze nie wszyscy rodzice pozwalaja na takie zachowania. Ja moim dzieckiem zajmuje sie i staram sie zeby nikomu podczas lotu nie przeszkadzalo. Ale to jest moj wysilek i wklad, swiadomy. Dlatego tez jestem przeciwna generalizowaniu, ze wszystkie dzieci znjdujace sie w samolocie przeszkadzaja wspolpasazerom i najlepiej ZABRONIC im latac, najlepiej do 10 r.z (wtedy beda kumate rzecz jasna) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antek Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ramtel.pl 25.07.09, 17:35 dorinn2 napisała: > witam! mialam sie nie udzielac, ale juz nie moge .. ;) Dlaczego > wszystkich szokuje lot samolotem z malym dzieckiem jak i > zabieranie tegoz malucha w tropiki? Dorinn2, ludzi szokuje nie sam fakt latania samolotem z małymi dziećmi, tylko to jak te dzieci zachowują się w czasie tych podróży. Odpowiedz Link Zgłoś
drzewko214 Re: Małe dzieci w samolotach 25.07.09, 18:50 Gość portalu: Antek napisał(a): > dorinn2 napisała: > > > witam! mialam sie nie udzielac, ale juz nie moge .. ;) Dlaczego > > wszystkich szokuje lot samolotem z malym dzieckiem jak i > > zabieranie tegoz malucha w tropiki? > > Dorinn2, ludzi szokuje nie sam fakt latania samolotem z małymi > dziećmi, tylko to jak te dzieci zachowują się w czasie tych podróży. A wlasciwie to zachowanie rodzicow tych dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Małe dzieci w samolotach 26.07.09, 18:30 Zabieranie małego dziecka w długą podróż (o ile nie jest ona koniecznością)jest moim zdaniem kretynizmem.Niestety kretynizm ten dotyczy sporej części populacji jako że przeciętne IQ szarego Kowalskiego to zaledwie 100.Mały człowiek podobnie jak i dorosły osobnik może dosyć mocno odczuwać zmiany ciśnienia przy starcie i lądowaniu.Dziecko nie rozumie tych gwałtownych i nieprzyjemnych zmian zachodzących w jego otoczeniu więc zupełnie słusznie reaguje lękiem czyt.rykiem (mnie osobiście robiło się przykro słysząc podczas ostatniego lotu-a była to wycieczka- jak podróżujące ze mną niemowlę głośno płacze podczas startu i lądowania.Rodzice-para zaniedbanych młotów .Smutne).Ponadto wielogodzinne siedzenie w jednym miejscu (pomijam wycieczki do samolotowego kibelka) nie jest zgodne z naturą wielu dzieci i nie należy ich winić za to,że narzucony im sztucznie bezruch rekompensują rozdrażnieniem,krzykami tudzież wyciem. Moim zdaniem rozsądny i odrobinę chociaż myślący rodzicnie zafunduje swojej małej pociesze kilkugodzinnej przeprawy samolotem w tropiki,gdyż po pierwsze-dzieciak tylko będzie cierpiał,uprzykrzał tym życie rodzica i innych pasażerów a po drugie z samej wyprawy poza mglistymi,przykrymi wspomnieniami nic nie wyniesie.Pobyt na Kubie ,w Egipcie czy Tunezji nie są sprawą życia i śmierci,można się na niego zdecydować kiedy dzieciak osiągnie odpowiedni wiek.Urlop powinno się zorganizować w miejscu dla dziecka przyjaznym pod względem dojazdu i klimatu,niekoniecznie w Polsce.Szkoda tylko,że spora część rodziców to zwykli półinteligenci przedkładający realizację własnych,egoistycznych celów ponad wygodę i potrzeby swoich dzieci.Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 26.07.09, 19:01 sonic84 napisała: > Zabieranie małego dziecka w długą podróż (o ile nie jest ona koniecznością)jest moim zdaniem kretynizmem.Niestety kretynizm ten dotyczy sporej części populacji jako że przeciętne IQ szarego Kowalskiego to zaledwie 100... No to zaprezentowałaś wysoki poziom kultury. O inteligencji nawet nie wspomnę, bo z powyższych wypocin wynika, że twoje IQ jest znacznie mniejsze niż tego przeciętnego Kowalskiego... Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Małe dzieci w samolotach 26.07.09, 21:50 > No to zaprezentowałaś wysoki poziom kultury. > O inteligencji nawet nie wspomnę, bo z powyższych wypocin wynika, że > twoje IQ jest znacznie mniejsze niż tego przeciętnego Kowalskiego... Trafiłam w samo sedno co?Aż tak boli? Zamiast boleć powinno skłonić do myślenia.Zapewniam ,że ta czynność będzie całkowicie bezbolesna.Spróbuj chociaż raz,zwłaszcza że temat jest prosty i przystępny.Może się w tym myśleniu nawet rozsmakujesz,kto wie..? Odpowiedz Link Zgłoś
grodek75 Re: Małe dzieci w samolotach 26.07.09, 22:13 Nie, nie boli. Jedyne uczucie w stosunku do ciebie to politowanie. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Małe dzieci w samolotach 26.07.09, 23:26 Chyba raczej wciekłość bo w moim poście odnalazłeś samą/samego siebie.Wskazuje zresztą na to już sam zarzut o rzekome chamstwo i bełkotliwość (mimo ,iż tutaj korzystam z dosyć prostego języka) przesycające moją wypowiedz co już zakrawa o absurd gdyż mój postjak najbardziej poprawny,logiczny i "grzeczny". Ja nie pisałam o tobie ani o nikim celowo,jako ze wirtualne postacie są mi obojętne aczkolwiek rozumiem,że ów nieszczęsny post mógł być dla ciebie zwierciadłem wyraziście odbijającym twoje przywary i braki.Ale głowa do góry -może jeszcze nie za pozno na zmiany. Odpowiedz Link Zgłoś
dorinn2 Re: Małe dzieci w samolotach 27.07.09, 00:00 sonic84 napisała: > obojętne aczkolwiek rozumiem,że ów nieszczęsny post mógł być dla ciebie > zwierciadłem wyraziście odbijającym twoje przywary i braki.Ale głowa do góry > -może jeszcze nie za pozno na zmiany. zal mi Ciebie... Szkoda tylko, ze ludziom tak latwo przychodzi obrazanie innych. I co czujesz sie lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Małe dzieci w samolotach 27.07.09, 00:04 W tym komentarzu nie ma nic obrazliwego.ma on charakter "demaskatorski".Jest zresztą napisany z użyciem trybu przypuszczającego i bynajmniej nie skierowany do ciebie. Upraszam o czytanie ze ZROZUMIENIEM.Nie wymaga to umysłu Ensteina tylko odrobinę dobrej woli.I bez trollingu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antek-tata Re: Małe dzieci w samolotach IP: 89.204.196.* 27.07.09, 07:41 Ludzie na litość boską- to TYLKO dzieci-sami nimi byliśmy i nie sądze ,że zawsze i w każdym miejscu byliśmy grzeczni i cacy.Należy traktować te sytuacje jak najbardziej normalną choć być może czasami dokuczliwą.Przeglądając podobne fora z innych państw nidzie nie znalazłem podobnych tematów-czy to nasza narodowa przypadłość czepiania się wszystkiego i wszystkich ?Bardziej zgodził bym się z opinią że to właśnie dorośli są przyczyną zachowan dzieci w samolotach. Naprawde- tolerancja i wyrozumiałość dla innych i innych dla nas to rzecz której nam jeszcze bardzo brakuje. Pozdrawiam wszystkich rodziców i dzieci w samolotach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antek Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ramtel.pl 27.07.09, 13:02 Gość portalu: antek-tata napisał(a): > Ludzie na litość boską- to TYLKO dzieci-sami nimi byliśmy i nie > sądze ,że zawsze i w każdym miejscu byliśmy grzeczni i cacy.Należy > traktować te sytuacje jak najbardziej normalną choć być może > czasami dokuczliwą. Co masz na myśli pisząc, że "to TYLKO dzieci"? Tobie się wydaje, że te "TYLKO dzieci" nigdy nie dorosną? Że nagle zaczną szanować innych, skoro wcześniej tego nie robiły? Owszem w dzieciństwie nie zawsze byliśmy "grzeczni i cacy", ale było nie do pomyślenia aby kogoś dorosłego kopać lub trącać! Uważasz, że bycie kopanym jest sytuacją "jak najbardziej normalną choć być może czasami dokuczliwą"? - może dla Ciebie, dla mnie nie jest! Czy w ogóle rozumiesz co znaczy "tolerancja i wyrozumiałość dla innych", na które się powołujesz? Wydaje Ci się, że dotyczy to sytuacji kiedy kopany czy bity toleruje i ma zrozumienie, dla faktu, że jest kopany? Jesteś w błędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meggi Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.aster.pl 27.07.09, 08:39 Nie zgadzam się z opinią, że małych dzieci nie można zabierac w długie podróże, bo każdy ma prawo jeździć gdzie chce, czym chce i z kim chce, ale to o co mam pretensje w sytuacji, kiedy dziecko przeskadza innym pasażerom (bo jest znudzone czy zmęczone długim lotem) jest reakcja rodziców (np. wrzask, że przecież dziecka nie przywiąże do fotela) lub jej totalny brak na zasdzie wolnoć Tomku... Ja zawsze w takiej sytuacji jako rozwiązanie problemu proponuje rozhisteryzowanej i agresywnej mamuśce zamianę na miejsca - niech usiądzie na moim i dziecko będzie mogło sobie kopac ile tylko zechce... Polecam to podejście, czesto daje jednak rezultat, zwłaszcza wypowiedziane spokojnym, ale dobitym głosem, a mamusia zaczyna jednak pilnować dziecka żeby nie kopało Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Małe dzieci w samolotach 27.07.09, 11:50 > Nie zgadzam się z opinią, że małych dzieci nie można zabierac w długie podróże, > bo każdy ma prawo jeździć gdzie chce, czym chce i z kim chce, ale to o co mam > pretensje w sytuacji, kiedy dziecko przeskadza innym pasażerom (bo jest znudzon > e czy zmęczone długim lotem) jest reakcja rodziców (np. wrzask, że przecież dzi > ecka nie przywiąże do fotela) lub jej totalny brak na zasdzie wolnoć Tomku... Nie rozumiesz podobnie jak wiele innych osób jednej,zasadniczej rzeczy.W tej dyskusji wygoda innych pasażerów jest drugorzędną kwestią.Chodzi raczej o zdrowie i komfort dziecka podczas długich lotów i do krajów o gorącym klimacie.Napisałaś ,że każdy ma prawo robić co chce i latać gdzie chce..jest w tym nutka uprzedmiotowienia dziecka-skoro jest małe,kiepsko się komunikuje z racji wieku to mogę go traktować jako moją własność i dostosowywać całkowicie jego życie do moich potrzeb i zachcianek.Otóż to,że dziecko jest bezbronne i prawie całkowicie niezależne od rodzica nie oznacza,że należy go traktować jako człowieka drugiej kategorii.I tym kończę tą kretyńską dyskusję.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meggi Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.aster.pl 27.07.09, 12:32 Chyba nie zrozumialeś/aś tego co napisałam. Nie mam pretensji do dzieci. Te co 3 czy więcej godzin kopią w fotel pasażera siedzącego przed nimi najczęsciej są zbyt małe żeby same mogły zrozumieć, że innym ludziom (dorosłym) może to przeszkadzać. Widzą tylko, że mamusia nie protestuje. Piętnowane powinno być zachowanie tych dorosłych, którzy nie umieją dziecka zająć czymś ciekawszym niż kopanie w fotel Gdzie tu uprzedmiotowienie? Ktoś fajnie kiedys powiedział "wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego" i dobrze by było gdyby rodzice byli tego świadomi. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 27.07.09, 13:03 Jestem fanką tego powiedzenia. Zresztą nie tylko w sytuacjach wspólnych podrózy. Raz w roku wyprawiamy huczne przyjęcie - połączone z moimi urodzinami, męża imieninami i naszą rocznicą ślubu. Przychodzi ok 30-40 osób, tańczymy, śpiewamy .... Wolno nam? Tak! Do 22.00 możemy hałasować prawie dowolnie, po 22 musimy być ciszej, ale sam fakt chodzenia po mieszkaniu 30-40 osób może być uciążliwy dla sąsiadów. Wynajmujemy więc salę w restauracji, gdzie czujemy się swobodnie, możemy zachowywać sie głosno, słuchać muzyki, tańczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Małe dzieci w samolotach 27.07.09, 14:22 Chyba nie zrozumialeś/aś tego co napisałam. Nie mam pretensji do dzieci. Te co > 3 czy więcej godzin kopią w fotel pasażera siedzącego przed nimi najczęsciej są > zbyt małe żeby same mogły zrozumieć, że innym ludziom (dorosłym) może to przes > zkadzać. Widzą tylko, że mamusia nie protestuje. Piętnowane powinno być zachowa > nie tych dorosłych, którzy nie umieją dziecka zająć czymś ciekawszym niż kopani > e w fotel > > Gdzie tu uprzedmiotowienie? Nie czepiam się twojego postu,po prostu to co na pisałaś być może przypadkowo dobrze określiło jedną ,zasadniczą cechę tej dyskusji: dzieci są w niej traktowane jako karta przetargowa,na pierwszy plan wysuwa się widzimisię rodziców a potrzeby dziecka nie są uwzględniane jakby jego rola była zredukowana do roli bagażu podręcznego.Myślę że to jest baaaardzo przykra sprawa.Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meggi Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.aster.pl 27.07.09, 15:13 no przepraszam cie bardzo, ale nikt mi nie wmówi, że potrzebą dziecka jest 3-godzinne kopanie w fotel poprzedzający fotel, sorry Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Małe dzieci w samolotach 27.07.09, 15:51 > no przepraszam cie bardzo, ale nikt mi nie wmówi, że potrzebą dziecka jest 3-go > dzinne kopanie w fotel poprzedzający fotel, sorry Ja pisałam o czym innym.Reasumując chciałam tylko powiedzieć,że moim zdaniem nie powinno się narażać dziecka na lot ,jeżeli nie jest koniecznością i trwa wiele godzin a ponadto celem są tropiki.Mało kto uwzględnia potrzeby dziecka w tej kwestii. To,o czym piszesz jest w dużej mierze wynikiem wychowawczej nieudolności rodziców,ich braku manier,obycia i wyobrazni.Ale to już inny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.09, 13:07 > Ktoś fajnie kiedys powiedział "wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie z > aczyna się wolność drugiego" i dobrze by było gdyby rodzice byli tego świadomi Dlatego ja nie życzę sobie, aby ktoś palił papierosy w odległości mniejszej niż 20 m ode mnie - bo narusza moją wolność i moje prawo do świeżego powietrza. Odpowiedz Link Zgłoś
ozlem Re: Małe dzieci w samolotach 27.07.09, 13:05 Dopiero po przeczytaniu tego wątku uświadmiłam sobie, że chyba wiem skąd się biorą te wrzeszczące i kopiące bachory w samolotach. Skoro tylu tu (rodziców?) wypowiadających się uważa że to OK jak dziecko zakłóca spokój innym, bo to "przecież tylko dziecko".... to o czym my tu rozmawiamy.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaaaa Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ip.netia.com.pl 29.07.09, 12:10 Od blisko 5 lat latam z dziecmi-początkowo z jednym teraz z trójką:- D.Przeważnie latamy biznesem i nikt nam nigdy nie zwrócił uwagi na złe zachowanie dzieci bo potrafimy nad nimi zapanować.Złe zachowanie dzieci w samolotach to tylko i wyłacznie wina rodziców, którzy odpuszczają i pozwalaja im na wszystko.Dzieci w róznym wieku- aktualnie5-3-1 potrafia sie przystosować i do zmiany czasu i do tego ze trzeba byc grzecznymteraz przed nami prawie 30h podróz,4 przesiadki i jakos nie mamy z tego powdu nocnych koszmarów:-D Ja rozumiem, że to "tylko dziecko" ale jakies zasady współżycia dzieci też powinny obowiązywać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agsa22 Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.bb.sky.com 30.07.09, 14:53 "POZA KOLEJNOŚCIĄ I TO NATYCHMIAST" a z tym bym polemizowala.ja spatkalam sie raczej z takowa kultura,ze w siodmym miesiacu ciazy musialam stac z innymi w dlugiej kolejce a POZA KOLEJNOSCIA I TO NATYCHMIAST wpuszczani byli tylko Ci,ktory wykupili sobie takowy prirytet.Takze nie obchodzila ich moja ciaza.A co do lotow.Niektorzy odwiedzaja rodzine.Dla mnie lot do Polski z dzieckiem jest nieunikniony.To nie jest nic milego dla rodzicow dzieci.Ale wiekszosc z ludzi chce byc rodzina nawet na wakacjach dlatego dzieci zabieraja.Nie po to zeby sie pochwalic(juz lekka przesada).Szpan samochodem widziala,szpan ciuchami,telefonem,skora ale szpan dzieckiem?Tego jeszcze nie bylo heheh.Moze mamy ich nie miec,bo rodzac sie chwalimy,ze jestesmy plodne... Odpowiedz Link Zgłoś
ozlem Re: Małe dzieci w samolotach 30.07.09, 18:21 >Szpan samochodem widziala,szpan ciuchami,telefonem,skora ale szpan dzieckiem?Tego jeszcze nie bylo heheh jak nie widziałaś to zerknij na foty na naszej klasie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.07.09, 22:32 tu nie chodzi o szpan dzieckiem ludzie tutaj mówią o szpanie bycia w...na.../wpisać dowolne/ a dziecko? jest przy okazji:) problemem jest nieodpowiednie zachowanie dziecka i brak na to/ nieudolność wychowawcza/ rodziców jedni są super inni to buraczki i w tym cały problem p.s. nie chciałam sie już tutaj wypowiadać, ale wchodząc na podforum w poszukiwaniu info o linii, samo się pcha pozdrowienia dla mądrych i rozsądnych rodziców i 'objawienia' dla buraków Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: walsiew Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.09, 19:52 Nie szpan dzieckie ale szpan bycia z dzieckiem w.... na.... itd Odpowiedz Link Zgłoś
szalonaburza Re: Małe dzieci w samolotach 31.07.09, 01:52 No to ja dodam swoje 3 grosze. Przeważnie latam sama. Dostaję miejsce przy oknie lub od strony przejścia. Ostatnio moimi sąsiadami była matka z 2 czy 3-letnim synem. Siedziałam przy oknie, mama usadowiła dziecko w środku. Zaproponowałam, że usiądę od korytarza, bo jeszcze przed startem dziecko lepkimi od słodyczy łapkami próbowało bawić się sznurkiem z mojej bluzy. Mama przepraszała, ja starałam się być uprzejma i zachować zimną krew. Zamieniliśmy się miejscami. Wyjście to było również niefortunne, bo dziecko po pół godzinie lotu przestało przeglądać książeczkę i najpierw zaczęło zadawać mamie głośnym (męczącym) głosem tysiąc pytań, potem stało się znudzone lotem i zaczęło się przeciskać w stronę korytarza, co to by nogi rozprostować. Toaleta co 10, 15 minut, uciszanie dziecka przez matkę, próba zainteresowania mnie swoją osobą i dotykanie obślinionymi łapkami (myślałam, że to ja zaraz zwymiotuję). Sama nie lubię latać, staram się albo przespać lot, albo poczytać książkę. Ponad 4 godziny musiałam skupiać się na tym, co dzieje się wokół mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Małe dzieci w samolotach 31.07.09, 08:09 Zaraz Ci ktos odpowie, ze to "tylko dziecko"......... Jest problem i czegokolwiek nie pisałby Paweł Z i jego koledzy/koleżanki prawie pół tysiąca postów podzielonych mniej więcej równo na głosy za i przeciw świadczy o tym, że mali pasażerowie są jednak uciążliwi dla otoczenia. Ja w dalszym ciągu podtrzymuje to co napisałam w pierwszym poście: głupotą jest targanie 2-3 latka na drugi koniec świata. Świadczy to o snobizmie rodziców. Każdy pasażer musi dostosować się do reguł panujących na pokładzie. I w taki sam sposób powinno sie piętnować krzyczącego pijaka co drące się dziecko ( a właściwie jego rodziców). Tak samo za zniszczenie/zanieczyszczenie okolicy powinien byc karany dorosły jak i opiekunowie dziecka. Wiem, ze niektórym trudno to zrozumiec, ale gdyby "tylko" nastolatek zechciał złuchac na cały regulator popu, drugi metalu, "tylko" amatorka Radia Maryja odsłuchiwała nagranego kazania ojca Rydzyka ( może miec kłopoty ze słuchem, bac się latać a ulubiony duchowny działa nań jak balsam), "tylko" amator trunków raczył się nimi ( równiez ze strachu przed podniebnymi podróżami) byłoby raczej trudno wytrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.ip.netia.com.pl 31.07.09, 12:37 Wiesz co Protoza masz dziwne podejście do zycia albo po prostu nie masz dzieci(sorki,nie przeczytałam całego watku i może masz:-D) Latanie na koniec świata z małymi dziecmi to snobizm??To jest tylko i wyłacznie typowo polskie podejście do tego tematu.Z dziecmi nalezy siedziec w domu, bo moga komus przeszkadzac, no najwyżej samochodem nad wspaniały,zimny bałtyk................Gwarantuję Ci, że podróz z dzieckiem na koniec świata nie musi byc uciążliwa dla wspólpasażerów,dla dziecka itp.Latam z dziecmi w długie trasy bo jakos Europa nie spełnia naszych oczekiwań a poza tym ile można latać w to samo miejsce?Moje dzieci kochają ciepłe morze,plaże i piasek i nie widze problem ze droga tam zajmuje nam 20h samolotem.Do Chorwacji samochodem byłoby dłużej.Jak rozumiem to świadczy o naszym snobizmie??Oczywiście,dzieci róznie się zachowują w samolotach ale tak jak juz pisałam--to niestety wina rodziców,którzy nie potrafia dziecka do tego przygotować,zabawic odpowiednio i uspokoic.Moja trójka w wieku od 14 mcy do 5 lat jakos potrafi sie zachowac. Odpowiedz Link Zgłoś
ago-ya Re: Małe dzieci w samolotach 31.07.09, 17:50 Dziś lecieliśmy nieważne skąd i gdzie, ale trafiło się za mną dzieck które kolanami wygniatało moje siedzenie. Jako żywo przypomniałem sobie ten wątek. Wiele jednak nie napisze bo wystarczyło uprzejmie poprosić by tak robiło. Poprosiłem bezposrednio tego malucha, choc to byl juz jakoś 6 a może i 8 latek (oni tu jacys mali sa i trudno ocenic :) Przyszło mi jednak do głowy że gdyby będąc tym dzieckiem jakaś upierdliwa baba po 20 minutach stękania, nieuprzejmie zwrociła mi uwagę (a sposobów jest wiele) to spewnoscia umialbym skutecznie uprzykszyc jej lot. I wydaje mi się że o to się w wiekszości rozchodzi. Jak ktos się niemilym stekajacym babsztylem to mu te wszystkie dzieci beda na złość robić. i to nie tylko jednarazowo. Ty masz po prostu Protezo :) przerąbane do końca życia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tata podróżnik Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.09, 19:49 A ja mimo, że mam dzieci i z nimi latam od ich mniej więcej 2-go roku życia też uważam, że podróż z maluchami na drugi koniec świata to albo głupota albo snobizm. Od razu nadmienię, że wypowiedź nie jest spowodowana ani zazdrością ani brakiem możliwości. Teraz dzieci są starsze i latami w różne strony naszej kuli ziemskiej i to ma sens nie tylko wypoczynkowy ale i poznawczy, edukacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
ago-ya Re: Małe dzieci w samolotach 31.07.09, 20:13 Tato podróżniku a ja to jestem głupi czy snobistyczny w takim razie? Bo przyznam że trudno mi się odnaleźć w tych kategoriach. Odpowiedz Link Zgłoś
turturro Re: Małe dzieci w samolotach 14.08.09, 19:01 Ty to juz sie popisałes ,,elokwencją" w innym topiku. Boś i głupi i snob, oraz festyniarz. Odpowiedz Link Zgłoś
sonic84 Re: Małe dzieci w samolotach 01.08.09, 00:13 dziecka przez matkę, próba zainteresowania mnie swoją osobą i dotykanie > obślinionymi łapkami (myślałam, że to ja zaraz zwymiotuję). > Sama nie lubię latać, staram się albo przespać lot, albo poczytać książkę. Pona > d > 4 godziny musiałam skupiać się na tym, co dzieje się wokół mnie. Wytłumaczenie matce stanowczym głosem,że nie życzysz sobie być dotykana przez brudne łapy jej dziecka mogłoby poskutkować.Przynajmniej w moim przypadku działa. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meggi Re: Małe dzieci w samolotach IP: *.aster.pl 01.08.09, 07:27 no tak, bo matki to same oczek nie mają i nie widzą... Odpowiedz Link Zgłoś
ozlem Re: Małe dzieci w samolotach 01.08.09, 08:53 Ano właśnie. Jak ograniczonym trzeba być, żeby sądzić, że obcy ludzie chcą być upaprani brudnymi łapami naszego dziecka? Czyli wracamy do kultury rodziców... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paczek Re: Małe dzieci w samolotach IP: 212.87.240.* 01.08.09, 10:47 tnij.com/paczek364 Odpowiedz Link Zgłoś
kagrami Re: Małe dzieci w samolotach 15.08.10, 20:21 Koło mnie raz siedział Francuz, który zdjął skarpetki i wyciągał sobie coś spomiędzy palców u nóg.. To raczej wolę te dzieci :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rafal imysz@wp.pl Re: Małe dzieci w samolotach IP: 94.30.8.* 15.08.10, 22:58 Wole dzieci, przynajmniej sa przewidywalne. Pare dni temu mialem przyjemnosc lotu na trasie Frankfurt-Manchester. W moim rzedzie siedzial Arab - nic nie mam do tej nacji. Wygladal jakby byl po jakis ziolach - bledny wzrok, wogole nikogo sie nie sluchal, skakal po fotelach, biegal, potem lazil z zapalniczka w reku - zaloga nie reagowala. Faktem bylo, ze lecieli w grupie tak z 20 osob, wiec zalozylem, ze ta zapalniczka nie bedzie chcial odpalic czegos wysadzajac w powietrze takze czlonkow swojej rodziny. Po wyladowaniu w Manchesterze - na tasmie wyjechalo z 40 baniakow z jakims przezroczystym plynem, kazdy po okolo 10 litrow. Cale to towarzystwo spakowalo te baniaki na wozki bagazowe i wyszli z nimi z lotniska - wiecej bagazy (typowych jak walizki) nie mieli. Dlatego ja wole dzieci - naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś