Gość: krzys
IP: *.hsd1.il.comcast.net
04.05.11, 06:51
Moja szefowa z dupskiem jak jumbo jet, facjatą niczym dupa pawiana pomarszczona od siedzenia na żwirze będzie tu tematem moich wypocin. Pracuję na wyspach, w fabryce ch... was to pewnie obchodzi czego i gdzie. Niektórzy pewnie pomyślą od razu: o ku... znalazł się jebany; ma pracę i jeszcze zrzędzi i wku...a tylko, że mu towarzystwo w zakładzie nie pasuje – i ch..., wolno mi po to jest ta strona. Wyobraźcie sobie babsko, które na „pierwszy rzut oka” posłużyć by mogło na plakaty do antyreklamy parówek, fasoli w puszkach czy innego szajsu, którymi grubasy zapie...ją sobie żołądki aż do puszczenia pawia – to właśnie ten typ. Typowa wieśniara z angielskiej zabitej wiochy, z wrednym pyskiem. Jej pisk to coś na kształt skrzeczenia delfina połączonego z szuraniem ch...em po mokrym szkle (jak ktoś widział skecz o mielonce Monthy Pythona to wie o czym mowa..) Baba jest tępa jak kant kuli – nie żebym tu był jakimś szowinistą, to zbieg okoliczności, że jest wielka tłusta i płci przeciwnej, wali mnie to totalnie.
Chodzi o to że w pracy DRZE RYJA aż jej żyły wychodzą jak psie gówna na wiosnę spod śniegu. Wiem, sporo jest pracodawców, którzy poniżają pracowników nazbyt słyszalnymi poleceniami. Na mordzie kreuje się wtedy cała paleta czerwieni od jasnoróżowego świńskiego naturalnego z tudzież pousadzanymi plackami na pucowatych polikach, do krwistego ciemnego `ala murzyn w pokrzywach. Ileż razy chciałoby się pie...ąć w tą wielką mordę jak na Jackassach w zwolnionym tempie, albo beztrosko wydrzeć na nią samą ryja żeby wszyscy dookoła słyszeli, i patrzeć jak dostaje zawału… ale ch..., odwraca się człowiek bez słowa i olewa ścierwo i robi dalej swoje.