Dodaj do ulubionych

Tak jest naprawde ?

IP: *.acn.waw.pl 18.01.07, 15:21
Wkleilam artykul ukazujacy doswiadczenia z pracy w hotelu w UK. Macie podobne
doswiadczenia czy jednak to odosobniony przypadek ???

Londyn - wielki świat, zachodnie zarobki. Praca leży na ulicy. Nic tylko
przyjeżdżać. Więc Monika przyjechała. Mimo że ma wyższe wykształcenie,
znalazła pracę jako sprzątaczka:
- Planując osiedlenie się tutaj godziłam się z tym, że nie znajdę pracy w
swoim zawodzie. Nie znam dobrze języka. Szkolenia i wprowadzenie, jakie
zorganizował cztero i pół-gwiazdkowy hotel tuż po jej zatrudnieniu oczarowały
ją: - Wiele było mowy o samorozwoju, równouprawnieniu bez względu na wiek,
płeć, orientację i rasę. Deklarowali szczególną dbałość o nasze
bezpieczeństwo i komfort pracy.

Codzienna praktyka nieco jednak odbiega od tych założeń. - Pracownicy
dzielą się na tych zatrudnionych bezpośrednio przez hotel i pracujących
poprzez agencję. Dziwnym trafem ci pierwsi to głównie miejscowi - na lepszych
stanowiskach, z lepszymi płacami i pracujący tyle ile człowiek może. Ci
drudzy to imigranci, którym płaci się minimalną stawkę i każe zostawać po
godzinach.
- Teoretycznie powinnam pracować 8 godzin z półgodzinną przerwą na lunch
włącznie. Tutaj stosują jednak jakieś inne przeliczniki.
Menadżerowie przypisują po prostu każdemu pracownikowi określoną liczbę pokoi
do posprzątania. Jeśli nie zmieści się w godzinach pracy i musi zostać
dłużej - jego strata.
- Gdy mnie zatrudnili, dzienny limit przydzielanych pokoi wynosił 12. Później
niespodziewanie zwiększył się do 13. Dziś nie ma dnia bym miała mniej niż 14,
a chodzą słuchy, że ich liczba wzrośnie w sezonie do 15.
Nowe pracownice są spanikowane. Rezygnują z przepisowej przerwy i posiłku.
Starsze przekazują sobie recepty jak i czym sprzątać, by zadowolić
supervisorów.

Istnieje też pojęcie nadgodziny. Jednak i tutaj obowiązują dziwne zasady:
- Płacą nam niecałe 3 funty od przydzielonego ponad limit pokoju -
niezależnie od tego, ile czasu potrzeba na jego posprzątanie.
Na dodatek nikt nie pyta pracowników, czy mają ochotę nieco dorobić do
pensji: - Pamiętam, gdy w święta uwijałam się jak w ukropie, żeby tylko
wyrobić się w czasie i spędzić wieczór w domowej atmosferze. W ostatnim
momencie przyszła menadżerka i powiedziała, że muszę posprzątać dodatkowe 5
pokoi.

Taryfy ulgowej nie ma nawet dziewczyna w ósmym miesiącu ciąży.
- Nie ma mowy o życiu prywatnym. Po 10 godzinach pracy przychodzę do domu
wykończona. Trzeba zapomnieć o doskonaleniu języka w szkole, kiedy nie możesz
wstać z kanapy, tak boli cię krzyż i stawy.
O zniszczonej chemikaliami skórze rąk - wyschniętej, szorstkiej, popękanej i
swędzącej, z niekończącymi się wysypkami i egzemami już nawet nie chce
wspominać. Chociaż pracodawca powinien zapewnić odpowiednie środki ochrony -
rękawice, maski, gogle. - Po powrocie z pracy często nie mogę zgiąć palców u
rąk, takie są opuchnięte i jakby zdrętwiałe.

Tempo i wymiar pracy nie może oczywiście w żaden sposób odbijać się na jej
jakości. Standardy muszą pozostać na najwyższym światowym poziomie.
- Supervisor przyczepi się do najmniejszej plamki na lustrze, najdrobniejszej
zmarszczki na świeżo pościelonym łóżku. Dlatego przez załogę nazywani są
supergestapo. Światowe standardy czystości przewidują też czasem dla
sprzątaczek zadania przeznaczone zwykle dla innych zawodów. - Słyszałam, że w
niektórych hotelach dziewczyny sprzątające odpowiedzialne są również za
udrożnianie rur ściekowych. Odpływ spod prysznica ma błyszczeć na głębokość
łokcia. A wszystko to w atmosferze pracy, której stworzenia nie powstydziliby
się strażnicy galerników.
- Czasem wygląda to po prostu na szykany. Dlaczego supervisorzy zabierają się
do odbierania pokoi o 16, kiedy dziewczyna właśnie ma iść do domu. Zabrać im
to może nawet dwie godziny. Gdy praca wykonana jest perfekcyjnie, zawsze
jeszcze mogą gdzieś podłożyć włosy lub zmiąć pościel: - O widzę, że miałaś w
nocy dużo pracy, skoro nawet prześcieradła porządnie nie masz dziś siły
naciągnąć. - I takie dziwne aluzje zdarzało się słyszeć dziewczynom.
- Głupie Polaczki to codzienne zawołanie na nas.

Sytuacje bywają horrendalne. 19-letnia supervisorka potrafi agresywnie i nie
przebierając w słowach drzeć się na kobietę w wieku swojej matki. Skargi i
uwagi nie przynoszą żadnego skutku:
- Ale i tak się wyrabiacie. A jak się nie podoba to droga wolna. Na twoje
miejsce czeka kolejka chętnych - to najbardziej optymistyczna wersja tego, co
można usłyszeć w odpowiedzi. Szczególnie frustrujące jest, gdy klient doceni
pracę załogi i zostawi napiwek: - Zastajemy w pokoju kartkę z
podziękowaniami, ale pieniądze zniknęły już wcześniej w kieszeniach
supervisorów.

Jaromir Rutkowski
Obserwuj wątek
    • Gość: lala Re: Tak jest naprawde ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 15:35
      Fatalni pracodawcy sa wszedzie ....w UK tez. Na pocieszenie w polskich kotelach
      typu Sheraton, Bristol czy Marriot jest dokladnie tak samo.

      Rozwiazac sytuacje mozna tylko w jeden sposob. Szukac lepszej pracy i szkolic
      jezyk.
    • Gość: bbb Re: Tak jest naprawde ? IP: *.xdsl.murphx.net 18.01.07, 15:41
      do pracy niewymagacej kwalifikacji ani jezyka jest zawsze wielu
      chetnych,dlatego tak postepuja
    • Gość: Housekeeper Re: Tak jest naprawde ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.07, 15:54
      Tak jest naprawdę. A bywa i gorzej. 20 pokojów na dzień bez żadnego pyłku to
      dopiero jest jazda :) A motywacja ogromna, jak trafisz z dobrej agencji to masz
      2 funty za pokój, jak z gorszej też się chce pracować bo to aż 1 funt 80.
      • Gość: mxx Re: Tak jest naprawde ? IP: *.proxy.aol.com 18.01.07, 16:10
        ""A motywacja ogromna, jak trafisz z dobrej agencji to masz
        > 2 funty za pokój""

        ?????
        ????
        ???
        ??
        ?

        Motywacja za dwa funty?

        To nie lepiej na ulicy uzbierac te £2, motywujac sie tym ze nie wykonujesz
        gow...ej pracy za darmo prawie.....??
    • spacecoyote Re: Tak jest naprawde ? 18.01.07, 16:54
      Nigdy nie pracowalam fizycznie (oprocz pracy za barem z elementami
      kelnerkowania na samym poczatku), ale i tak mi ciezko uwierzyc.

      Tutaj pracownicy maja duze prawa. Firma moze miec wielkie klopoty, jezeli
      pracownik ucierpi na zdrowiu ze wzgledu na ich zaniedbanie (jak np brak sprzetu
      ochronnego). Kazdy moze odmowic wykonania obowiazku, ktory nie figuruje w jego
      opisie pracy. Kto w Polsce pomyslalby o pojsciu na chorobowy ze wzgledu na
      stres albo depresje? Nie mowiac juz o tym, ze zmuszanie pracownika do pracy w
      godzinach, za ktore nie dostaje on wynagrodzenia, to po prostu przestepstwo

      Ale jezeli pracownik nie zna jezyka, wiadomo, ze do sadu pracy nie pojdzie i
      sobie pozwoli na takie traktowanie, to moze to i prawda.

      Ja sie tylko zastanawiam, dlaczego ci ludzie zostaja w takiej pracy, przeciez
      nawet pieniadze sa beznadziejne, a upokarzac moga sie dac w Polsce.
      • robespierra odobna sprawa 18.01.07, 22:02
        f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3366437
    • buena_xena Re: Tak jest naprawde ? 18.01.07, 23:02
      Zaczynalam od housekeeping'u z braku innej pracy a wiec z koniecznosci (mala
      miejscowosc, okres wakacji). 90% co tu opisane jest prawda niestety! Pracowalam
      w hotelu zaledwie 1.5 miesiaca i odeszlam. To co management gada i obiecuje to
      pic na wode fotomontaz. Na poczatku bylo cacy, ale zaraz po kilku dniach
      zrozumialam ze chca sie dobrze ustawic moim kosztem. Zaproponowali mi prace na
      troche wyzszym stanowisku, zebym nadzorowala i uzerala sie z innymi
      housekeeperami - znalam najlepiej z towarzystwa angielski a wiekszosc
      housekeeperow to byli Portugalczycy i Hiszpanie prawie w ogole nie mowiacy po
      ang i co gorsza nie palacy sie do pracy! Czulam ze beda problemy, zwlaszcza z
      facetami z poludnia, bo wiem na czym polega machismo a ja jako kobieta i w
      dodatku Polka - czyli osoba jak i oni spoza UK - nie bede miala posluchu w
      ogole i bedzie mi ich trudno zmotywowac. Menagement bedzie oczuwiscie naciskal
      i oczekiwal wynikow a jednoczesnie boi sie zwalniac housekeeperow, bo malo kto
      ta prace podejmie. Stanowisko cos w stylu miedzy mlotem a kowadlem czyli co nie
      zrobisz bedzie zle - jestem dobrym psychologiem, wiec wyczulam w lot co sie
      swieci - nie zgodzilam sie na awans! Tym bardziej, ze placowo awans wygladal
      praktycznie bez zdanej roznicy - po co wiec robic sobie problemy? Po tym
      zdarzeniu zaczelo robic sie nieciekawie - supervisorka czepiala sie mnie coraz
      czesciej, bo najwyrazniej bylam za inteligentna i za duzo rzeczy widzialam,
      zadawalam niewygodne pytania. Kiedys sie wydarla na mnie o jakas bzdure -
      odwrzasnelam jej zeby nie prula ryja na mnie bo nie ma takiego prawa - w tym
      samym dniu odeszlam i nigdy nie zalowalam swej decyzji. Praca w hotelu w
      housekeepingu to ostatecznosc i na krotka mete. Wkrotce znalazlam prace w
      ksiegowosci ale to juz inna historia.......
    • b00g13 Re: Tak jest naprawde ? 18.01.07, 23:04
      Tak jest na prawde.
      Ale!

      Bazujac na wlasnym doswiadczeniu sklanialbym sie do opinii, ze pracownicy sa
      sami sobie winni. Pracownik ma obowiazki, ale ma tez i prawa. Prawa te
      wyegzekwowac jest w UK banalnie latwo, niestety zdarza sie, ze pracownicy, a
      szczegolnie my, Polacy, boja sie egzekwowac wlasnych praw w obawie przed utrata
      pracy. Sytuacja opisana w pierwszym poscie najczesciej zaczyna sie banalnie.
      Grupa Polakow przychodzi do pracy i udowadnia menadzerom, za mozliwa jest
      wydajna praca za podstawowa pensje. Menadzer w takiej sytuacji musialby byc
      wyjatkowo naiwny by nie sprawdzic czy nie daloby sie z pracownika wiecej. I tu
      pojawia sie problem - w interesie menadzera jest by pracownik zrobil jak
      najwiecej za jak najmniej, w interesie pracownika jest zarobic jak najwiecej za
      jak najmniej. Ten pierwszy ma za soba stosunek sluzbowy, ten drugi prawo pracy.
      Jednak jak sie okazuje swierzy emigranci boja sie korzystac z tego prawa; czesto
      go nie znaja, czesto tez nie znaja jezyka w stopniu wystarczajacym by je
      zastosowac. Dochodzi tutaj do sytuacji w ktorej nikomu praca sie nie podoba,
      kazdy na nia narzeka, ale nikt nie przejmie inicjatywy i sytuacji nie zmieni.

      Moment ktory jest opisany w artykule jest ciezki dla grupy pracownikow. Nie dosc
      ze boja sie swojego pracodawcy, to jeszcze boja sie siebie nawzajem - w innym
      wypadku wystarczyloby ze jeden z posrod nich by zaprostestowal, badz chocby
      poszukal instytucji (zwiazku zawodowego, doradcy praw pracownika, rozjemcy
      pracowniczego, kontroli zatrudnienia etc) ktora by mu pomogla i sytuacja by po
      prostu wrocila na swoje ograniczone prawem tory. Jest oczywiscie ryzyko dla
      pracownika ktory pierwszy podniesie glos, moze zostac zwolniony (nie zeby
      powstrzymalo to kogos zdeterminowanego w jakimkolwiek stopniu), ale jest tez i
      druga strona medalu - jezeli nikt sie nie zbuntuje to zwolnienia i tak sie
      zaczna.... skoro pracownicy wytrzymuja w takich warunkach to pewno wytrzymaja w
      nich jak bedzie ich tylko polowa.

      Taka sytuacja moze sie zdarzyc kazdemu, ale tylko wtedy jezeli sie na to
      pozwoli. Jezeli jest sie choc w stopniu podstawowym przygotowanym do pracy w
      obcym kraju (jezyk, prawa, obowiazki) to szansa skonczyc tak jak grupa opisana w
      pierwszym poscie jest taka sama jak na skonczenie na zamknietym oddziale z
      kliniczna depresja...


      --
      Wierzę, bo to absurd !
      św. Ignucy kościoła Emacs
      • buena_xena Re: Tak jest naprawde ? 18.01.07, 23:19
        Wiesz, Polacy potrafia pracowac dobrze i szybko (jak chca) i bija na glowe
        tubylcow. Swiezy emigrant nie mysli od zaczynania egzekwowania swoich praw, bo
        raz ze ich nie zna (slaba znajomosc jezyka, nowe otoczenie i szok z tym
        zwiazany) za wszelka cene chce utrzymac posade, zeby PRZEZYC! Nie jest tez tak
        do konca jak piszesz, ze warto od razu na poczatku walczyc o swoje, bo akurat
        tu nie masz racji - nigdzie to mile nie jest widziane, zeby zanim sie pokaze na
        co cie stac, zaczynac od "grymasow i zadan" w stylu tego czy tamtego to ja nie
        zrobie, nawet jesli potencjalnie masz racje. Stad wielu ludzi godzi sie na za
        duzo i zareczam Ci ze postepuja tak nie tylko Polacy ale WSZYSCY NOWI
        EMIGRANCI - dziala tu po prostu mechanizm czysto psychologiczny hierarchii
        potrzeb Maslowa - najwazniejsze zeby przetrwac. Menagement jest cwany, dobrze o
        tym wie i to sprytnie wykorzystuje pospolu z dlugoletnimi pracownikami bedacymi
        obywatelami UK z urodzenia. Dlatego ze tak jest w hotelach jest ogromna rotacja
        pracownikow w housekeeping'u - nikt normalny, kto liznie jezyka nie zostanie
        tam dlugo - chyba ze jest masochista....
        • buena_xena Re: Tak jest naprawde ? 18.01.07, 23:23
          Zapomnialam dodac, ze praca naprawde ciezka za naprawde gowniane pieniadze - na
          poczatek zeby przetrwac kazda praca, ta w housekeepingu'u, jest dobra - ale
          potem lepiej szukac nawet tak samo platnej pracy (jesli nie ma sie szans na
          lepiej platna) byleby sie tak nie natyrac.
          • Gość: galernik Re: Tak jest naprawde ? IP: *.server.ntli.net 19.01.07, 00:21
            Moja pierwsza praca w UK byla tak ciezka ze wieczorem bolaly mnie wszystkie
            kosci i miesnie. Nikt jednak mna nie pomiatal. Wszyscy pracowali rownie ciezko.
            Jak ktos sie lenil, czy wymiekal to mu dziekowano. Kierownik mowil: nie
            potrzebujemy pasazerow :o)

            Po dwoch miesiacach dostalem lepsza a po 2,5 roku wymarzona - w zawodzie - dla
            globalnego koncernu. Nawet niespecjalnie jej szukalem. Jakos tak przypadkowo sie
            wbilem na ta posadke. Teraz bede podrozowal po swiecie i jeszcze mi za to
            zaplaca :-)
        • Gość: b00g13 Re: Tak jest naprawde ? IP: *.cable.ubr02.smal.blueyonder.co.uk 18.01.07, 23:49
          Alez ja nie mowie, zeby zaczac prace od stworzenia zwiazkow ;) Chodzilo mi o
          opisanie mechanizmu, ktory pojawia sie z czasem. Mechanizmu wywodzacego sie z
          biernosci (lub nieprzygotowania do wyjazdu za granice) i zarazem bardzo latwego
          do zablokowania. Jezeli zas chodzi o kwestie 'utrzymac posade zeby przezyc' - to
          juz kwestia postawy i filozofii zyciowej. Ja sam bym nie potrafil tak... nie
          umialbym walczyc o zachowanie posady tylko po to zeby przezyc - ja tu
          przyjechalem zeby zyc.

          (...)
          > duzo i zareczam Ci ze postepuja tak nie tylko Polacy ale WSZYSCY NOWI
          > EMIGRANCI -
          (...)
          Racja. Podkreslenia, ktorych uzylem, mialy na celu zaznaczenie ze odpisuje na
          tego konkretnego posta, a nie sprowadzenie problemow pracy na housekeepingu do
          jednej narodowoscia.
          • buena_xena Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 00:48
            > juz kwestia postawy i filozofii zyciowej. Ja sam bym nie potrafil tak... nie
            > umialbym walczyc o zachowanie posady tylko po to zeby przezyc - ja tu
            > przyjechalem zeby zyc.

            zapewniam cie ze potrafilbys gdybys nie mial innego wyjscia - na szczescie
            miales pole manewru, wiec wydaje ci sie maloprawdopodobne, ze moglbys sam tak
            sie zachowywac.

            > Chodzilo mi o
            > opisanie mechanizmu, ktory pojawia sie z czasem. Mechanizmu wywodzacego sie z
            > biernosci (lub nieprzygotowania do wyjazdu za granice) i zarazem bardzo
            > latwego
            > do zablokowania.

            Tu bym sie zgodzila, sama czesto nie rozumiem, dlaczego jako jeden z
            inteligentniejszych narodow europejskich mamy takie poczucie nizszosci w
            stosunku do innych nacji, - zwalam to czesto na komune i niszczenie
            indywidualizmu jednostki przez 50 lat, ale czy tylko to bylo przyczyna ze mamy
            takie nieuzasadnione kompleksy ze czasami boimy sie odezwac i walczyc o swoje?
            Pocieszajace jest to, ze jednak zdarzaja sie i to coraz czesciej sytuacje, ze
            Polacy jednak potrafia sie sprzeciwic wyzyskowi (jesli tylko sa tego swiadomi)
            i walcza o swoje (sprawy niewyplacania wages na budowach czy zdaje sie strajk
            Polakow w TESCO za zanizanie wynagrodzen - jesli dobrze pamietam).

            Jak porownuje mentalnosc nasza i angielska to zawsze mi przychodzi na mysl, ze
            paradoksalnie te 50 lat komunizmu wyksztalcilo w nas zaradnosc i kreatywnosc
            (rowniez chorobliwa podejrzliwosc) zgodnie z powiedzeniem "potrzeba jest matka
            wynalazku" , ktorej narod angielski czy inne nacje zachodnioeuropejskie nie
            posiadaja w takim stopniu, bo przesadny dobrobyt nie jest tworczy (lenistwo
            umyslowe) - dlatego miedzy innymi mamy tak dobra opinie ogolnie jako
            pracownicy: szybkosc, kreatywnosc, solidnosc - paradoksalnie te 50 lat
            komunizmu ma tez wiec plusy... choc za zadne skarby nie jestem zwolennikiem
            takiego systemu. Chodzi o to ze wszystko ma i plusy i minusy, nawet jesli jest
            z zalozenia czyms zlym. Zaradnosc i kreatywnosc, ktora w nas z koniecznosci
            poprzedni system wyksztalcil powinnismy potrafic wykorzystac, bo jest to nasz
            niewatpliwy atut.
            • Gość: b00g13 Re: Tak jest naprawde ? IP: *.cable.ubr02.smal.blueyonder.co.uk 20.01.07, 02:17
              > zapewniam cie ze potrafilbys gdybys nie mial innego wyjscia - na szczescie
              > miales pole manewru, wiec wydaje ci sie maloprawdopodobne, ze moglbys sam tak
              > sie zachowywac.

              Kiedy ja mialem dokladnie taka sama sytuacje (bez wyjscia jak mowili - zeby w
              sciane, dupe w troki i reforma). Ja wlasnie dlatego do UK wyjechalem. A jezeli
              pole do manewru w UK jest za male to imho dochodzimy do miejsca, w ktorym
              pisalem o nieprzygotowaniu do wyjazdu za granice.
          • werrka Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 01:32
            Niestety na całym świecie panuje tendencja do maksymalnego wykorzystania pracownika i łamie się ławnie i mniej ławnie wszelkie prawa pracownicze. Może historyjka,ktorą Ci opowiem natchnie Cię do przeciwstawienia się.
            Młody chłopak, po maturze, z bardzo kiepskim angielskim, za dużą protekcją dostaje pracę na lotnisku, w strefie zamkniętej. Szaleje w pracy, wykazuje się bo 8F/h z malutkim ogonkiem robi na nim ogromne wrażenie, poza tym lubi kontakt z ludźmi, chociaż mózg mu się lasuje by zrozumieć te pasażerskie akcenty "angielskie" z calego świata i zna swoje ograniczenia językowe:))), ale wrodzona inteligenja okazała się bardzo przydatna.
            Atmosfera w pracy cudowna, szefowie do rany przyłóż, angielski personel przyjął do grupy baaaardzo serdecznie, chodzenie do pracy było radością, a i kontakt z klientami-pasażerami coraz mnie kłopotliwy:).
            Niestety następuje wykup firmy przez inną. Zaczyna się szał restrukturyzacji, szukania oszczędności. Stare szefostwo widząc co się święci uciekło do innych firm, w ciągu 4 miesięcy wszyscy znaleźli sobie inną pracę. Z szeregowych pracowników uciekło 80% Anglikow. A w firmie zapanowały nowe porządki, nagle nadgodziny gdzieś się zaczęly gubić, 8/h okazało się nadinterpretacją poprzedniego szefostwa co do należnych dodatków i zrobiło się 6F/h z małym ogonkiem:(. Reakcja młodego Polaka była taka:
            - nie ma zostawania po godzinach, chyba, że błagają na kolanach;
            - jak błagają i go ściągają dodatkowo do pracy, tak się droczyć:))), by wreszcie, w ramach nakłaniania, wyłożyli na taksowkę do pracy. I WYKŁADAJĄ!!!;
            - skrupulatne liczenie i zapisywanie nadgodzin, domaganie się za nie zapłaty, jak trzeba to nawet przez 30 dni, aż się dostanie I SIĘ DOSTAJE;
            - koniec pracy - 1 minuta po godzinie końca pracy i koniec, choćby się waliło i paliło. Szefostwo jak potrzebuje ma biegać i prosić o zostanie. I ROBI TO!!!;
            - praca wykonywana najlepiej jak się da, ale spokojnie, bez kosmicznego tempa. Oczywiście nowe szefostwo odrazu zauważyło spadek w szybkości działania. Nawet sobie zbiorowo obserwowali:))). Dostali wytłumaczenie, ze wszystko musi być zrobione dokładnie, aby mogło byc super nie może byc szybciej. Wyszczerzyli zęby:))), obie strony dokładnie wiedziały, że chodzi o kasę, tę odebraną:);
            - itp.itd, tych numerków jest cała masa, ale nie mam siły pisać:).
            Co się dzieje przy takiej postawie? Dokładnie NIC, nie licząc czegoś na kształt uznania(?) ze strony szefów, licząc od tych najmniejszych do największego:))). Chyba rzecz polega na szacunku dla samego siebie:))).
            Jeden z Anglików pracujący z tym Polakiem, prawie ze łzami w oczach powiedział mi, że jemu szefostwo każe zostać, a jego proszą. I dla tego Anglika nowe porządki w firmie są szokiem, ale napewno Polak nie kojarzy mu się z osobą, ktorej pojawienie się powoduje spadek stawek godzinowych:))) i z potulnością.
            Nagroda za brak potulności nastąpiła w końcu grudnia i początku stycznia, wszystkie dni płatne ekstra 100% i 200% przypadły buntownikowi. Firma zaplaciła za taksowkę w te dni bez żadnej dyskusji. Inni młodzi pracownicy też chcieli się w te dni załapać i dostali po 1 dniu, albo wogóle.
            PS. A młody okazał się niewdzięcznikiem:)))))))), bo zażądał referencji bo chce zmienić pracę:)))), od tej pory, jak twierdzą współpracownicy, szefowie unikają z nim kontaktu wzrokowego:))).

            -
            • 2paco Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 01:44
              piękna historia :)
              ja swego czasu pojechałem na wakacje do usa na W&T, i pracowałem jako krupier
              blackjacka w newadzie (nie vegas, ale równie urocze zadupie west wendover ;D).
              najpierw się okazało, że za dużo polaków ściągnęli do dilerki, i jak tylko mogli
              wywalali na gorsze stanowiska albo w ogóle z kasyna (potrafili wmówić kradzież).
              jak chcieli mnie wywalić, razem z grupką moich znajomych, to nie czekałem tylko
              polazłem do mojego już dobrego miejscowego znajomego, że trzeba z szefem kasyna
              pogadać. szef oczywiście nie wiedział (tam była jakaś walka na wzajemne
              podkopywanie sobie dołó,w ktoś chciał go wygryźć i mu świnie regularnie
              podkładał)i jak mu powiedzieliśmy to obiecał nietykalność ;)
              innym razem podpadłem na całej linii niezrównoważonemu supervisorowi z mojego
              pita, całkowicie bezzasadnie się mnie czepił, więc mu prostu w twarz
              powiedziałem, że nie ma racji (szkoda że mnie nie uderzył, a blisko było -
              wyleciałby z pracy i miałbym darmowego browara do końca pobytu u wszystkich
              polaków ;D, a ja bym jeszcze w sądzie wygrał i kupę kasy dostał :/ ;D).
              poszedłem do szefa następnego dnia, powiedziałem jaka była sytuacja, i
              supervisor dostał ostry ochrzan.
              tydzień później dostałem szansę pracy nad oceanem w kalifornii (ventura) więc
              wsiadłem w samolot, uprzejmie poinformowawszy szefa że świetnie mi się z nim
              współpracowało, ale za mało zarabiam i lecę szukać czego innego. żałował, że
              odchodzę, i pożyczył szczęścia. a jak potem zaglądałem do znajomych w wendover,
              to mnie wszyscy supervisorzy pozdrawiali ;)
              • werrka Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 01:57
                I oto chodzi:))))
                • Gość: trelemorele Re: Tak jest naprawde ? IP: *.range86-136.btcentralplus.com 19.01.07, 02:05
                  a moim zdaniem to jest tak:
                  jak ty sie nie szanujesz to nie oczekuj, ze inni beda cie szanowac.

                  mozna myc gary lub latac na mopie ale tylko tak dlugo ile trwa znalezienie
                  pracy godnej twojej osoby. A niestety widze sporo ludzi, ktorzy pozwalaja sie
                  upadlac, bo na przyklad wmawiaja sobie, ze nadal po 2 latach pobytu w UK nie
                  mowia po angielsku wystarczajaco dobrze.... mam ochote takich udusic
                  malkontentow!!! ;)
                  • 2paco Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 02:09
                    weź nic nie mów - po trzech miesiącach w kalifornii załamałem się kompletnie jak
                    pomyślałem, że jeszcze kiedykolwiek z meksykiem będę musiał się dogadać po
                    angielsku. zamykają się w swoim gronie, siedzą po dwadzieścia lat w CA i ni w
                    ząb angielskiego. tylko "housekeeping" i "welcome to madonna's" - to dla tych co
                    wiedzą ocb ;)
                    to samo polonia w jackowie, greenpoincie czy wiedniu :/ a ostatnie także
                    brytyjska :/
                • werrka Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 02:10
                  I jeszcze jedna historyjka z tej firmy mi się przypomniała. Księgowość zewnetrzna zrobiła błąd i wypłacono kilku pracownikom o 800 funtow za dużo. Szefostwo po 3 dniach się zorientowało i wymusiło(?) zgodę pracowników na natychmistowe ściągnięcie pieniędzy z ich kont. Przyszli do naszego młodziaka i mówią, że ma "nadpłate":))))))), i tak sobie patrzą na niego:))). I jaką rzucili ofertą? Zeby nie wydal wszystkiej kasy w Polsce na urlopie bo mu będą stopnioow ściągąć przez dwa tygodnie z urlopowych wypłat.
                  Koledzy Anglicy, jak to usłyszeli to się załamali:)))))))))))
                  • 2paco Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 02:12
                    JEIJEEEEIIIIJJJJJJ!!!! :D
                    tak się właśnie buduje swoją pozycję gdziekolwiek, tym bardziej na emigracji.
                    jak gość potrafi o siebie zadbać, to i czasem o pracodawcy tak może i pomyśli ;)
                    na to przynajmniej niektórzy instynktownie zaczynają liczyć :)
                    • werrka Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 02:19
                      hehe miało być 400 funtów na łba :))), tak się rowno ksiegowośc pomyliła:)))
                      • 2paco Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 02:22
                        tak mi się właśnie pomyślało - u mnie ten proces często przebiega niezależnie od
                        świadomości ;D - że Twoja historia dobrze pokazuje przepaść cywilizacyjną między
                        polską a uk: jak pracownik jest świadom swoich spraw, to bez porównania łatwiej
                        mu je egzekwować niż miedzy bugiem a odrą, c'nie? :/
                        • Gość: werrka Re: Tak jest naprawde ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.07, 03:29
                          2paco, dlaczego jeszcze nie śpisz????:)))))
                          • 2paco Re: Tak jest naprawde ? 19.01.07, 13:01
                            hehe, przecież ja właśnie wstałem ;)
    • jeanie_mccake Hotels 19.01.07, 14:16
      Gość portalu: Anita napisał(a):

      > Londyn - wielki świat, zachodnie zarobki. Praca leży na ulicy. Nic tylko
      > przyjeżdżać.

      Jesli wierzyc polskim mediom to Londyn jest istnym rajem na ziemi, w
      rzeczywiscie to po prostu ogromna europejska stolica.

      > Wiele było mowy o samorozwoju, równouprawnieniu bez względu na wiek,
      > płeć, orientację i rasę. Deklarowali szczególną dbałość o nasze
      > bezpieczeństwo i komfort pracy.

      A czy polscy pracodawcy kusza nowych pracownikow slowami 'praca jest do dupy,
      takie zycie'?

      > Pracownicy
      > dzielą się na tych zatrudnionych bezpośrednio przez hotel i pracujących
      > poprzez agencję. Dziwnym trafem ci pierwsi to głównie miejscowi - na lepszych
      > stanowiskach, z lepszymi płacami i pracujący tyle ile człowiek może.

      Dziwnym trafem, czyli antypolskim spiskiem?
      Bezposrednio zatrudnieni to prawie zawsze ludzie mieszkajacy na stale w
      okolicach, maja kontakty i referenty.
      Przez agencje pracuja studenci, przybysze z innych krajow czy regionow.
      Zarabiaja mniej bo agencja duzo bierze. W Warszawie jest inaczej?

      Niektorzy pracodawcy wykorzystuja ludzi bardziej niz inni. I tyle. Strasznie
      ale tak jest.
      3 lata temu polscy wydawcy sprzedawali gazety poprzez naglowki 'Na zachodzie
      jest praca i dla Ciebie!', teraz sprzedaja piszac 'Dobrze ze Ty nie wyjechales,
      patrz!'
      To jest tragedia ze ludzie sa tak traktowani, ale zawsze moga odchodzic. A w
      miedzyczasie mam nadzieje ze kradna tym hotelom tyle ile sie da.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka