Gość: Anita
IP: *.acn.waw.pl
18.01.07, 15:21
Wkleilam artykul ukazujacy doswiadczenia z pracy w hotelu w UK. Macie podobne
doswiadczenia czy jednak to odosobniony przypadek ???
Londyn - wielki świat, zachodnie zarobki. Praca leży na ulicy. Nic tylko
przyjeżdżać. Więc Monika przyjechała. Mimo że ma wyższe wykształcenie,
znalazła pracę jako sprzątaczka:
- Planując osiedlenie się tutaj godziłam się z tym, że nie znajdę pracy w
swoim zawodzie. Nie znam dobrze języka. Szkolenia i wprowadzenie, jakie
zorganizował cztero i pół-gwiazdkowy hotel tuż po jej zatrudnieniu oczarowały
ją: - Wiele było mowy o samorozwoju, równouprawnieniu bez względu na wiek,
płeć, orientację i rasę. Deklarowali szczególną dbałość o nasze
bezpieczeństwo i komfort pracy.
Codzienna praktyka nieco jednak odbiega od tych założeń. - Pracownicy
dzielą się na tych zatrudnionych bezpośrednio przez hotel i pracujących
poprzez agencję. Dziwnym trafem ci pierwsi to głównie miejscowi - na lepszych
stanowiskach, z lepszymi płacami i pracujący tyle ile człowiek może. Ci
drudzy to imigranci, którym płaci się minimalną stawkę i każe zostawać po
godzinach.
- Teoretycznie powinnam pracować 8 godzin z półgodzinną przerwą na lunch
włącznie. Tutaj stosują jednak jakieś inne przeliczniki.
Menadżerowie przypisują po prostu każdemu pracownikowi określoną liczbę pokoi
do posprzątania. Jeśli nie zmieści się w godzinach pracy i musi zostać
dłużej - jego strata.
- Gdy mnie zatrudnili, dzienny limit przydzielanych pokoi wynosił 12. Później
niespodziewanie zwiększył się do 13. Dziś nie ma dnia bym miała mniej niż 14,
a chodzą słuchy, że ich liczba wzrośnie w sezonie do 15.
Nowe pracownice są spanikowane. Rezygnują z przepisowej przerwy i posiłku.
Starsze przekazują sobie recepty jak i czym sprzątać, by zadowolić
supervisorów.
Istnieje też pojęcie nadgodziny. Jednak i tutaj obowiązują dziwne zasady:
- Płacą nam niecałe 3 funty od przydzielonego ponad limit pokoju -
niezależnie od tego, ile czasu potrzeba na jego posprzątanie.
Na dodatek nikt nie pyta pracowników, czy mają ochotę nieco dorobić do
pensji: - Pamiętam, gdy w święta uwijałam się jak w ukropie, żeby tylko
wyrobić się w czasie i spędzić wieczór w domowej atmosferze. W ostatnim
momencie przyszła menadżerka i powiedziała, że muszę posprzątać dodatkowe 5
pokoi.
Taryfy ulgowej nie ma nawet dziewczyna w ósmym miesiącu ciąży.
- Nie ma mowy o życiu prywatnym. Po 10 godzinach pracy przychodzę do domu
wykończona. Trzeba zapomnieć o doskonaleniu języka w szkole, kiedy nie możesz
wstać z kanapy, tak boli cię krzyż i stawy.
O zniszczonej chemikaliami skórze rąk - wyschniętej, szorstkiej, popękanej i
swędzącej, z niekończącymi się wysypkami i egzemami już nawet nie chce
wspominać. Chociaż pracodawca powinien zapewnić odpowiednie środki ochrony -
rękawice, maski, gogle. - Po powrocie z pracy często nie mogę zgiąć palców u
rąk, takie są opuchnięte i jakby zdrętwiałe.
Tempo i wymiar pracy nie może oczywiście w żaden sposób odbijać się na jej
jakości. Standardy muszą pozostać na najwyższym światowym poziomie.
- Supervisor przyczepi się do najmniejszej plamki na lustrze, najdrobniejszej
zmarszczki na świeżo pościelonym łóżku. Dlatego przez załogę nazywani są
supergestapo. Światowe standardy czystości przewidują też czasem dla
sprzątaczek zadania przeznaczone zwykle dla innych zawodów. - Słyszałam, że w
niektórych hotelach dziewczyny sprzątające odpowiedzialne są również za
udrożnianie rur ściekowych. Odpływ spod prysznica ma błyszczeć na głębokość
łokcia. A wszystko to w atmosferze pracy, której stworzenia nie powstydziliby
się strażnicy galerników.
- Czasem wygląda to po prostu na szykany. Dlaczego supervisorzy zabierają się
do odbierania pokoi o 16, kiedy dziewczyna właśnie ma iść do domu. Zabrać im
to może nawet dwie godziny. Gdy praca wykonana jest perfekcyjnie, zawsze
jeszcze mogą gdzieś podłożyć włosy lub zmiąć pościel: - O widzę, że miałaś w
nocy dużo pracy, skoro nawet prześcieradła porządnie nie masz dziś siły
naciągnąć. - I takie dziwne aluzje zdarzało się słyszeć dziewczynom.
- Głupie Polaczki to codzienne zawołanie na nas.
Sytuacje bywają horrendalne. 19-letnia supervisorka potrafi agresywnie i nie
przebierając w słowach drzeć się na kobietę w wieku swojej matki. Skargi i
uwagi nie przynoszą żadnego skutku:
- Ale i tak się wyrabiacie. A jak się nie podoba to droga wolna. Na twoje
miejsce czeka kolejka chętnych - to najbardziej optymistyczna wersja tego, co
można usłyszeć w odpowiedzi. Szczególnie frustrujące jest, gdy klient doceni
pracę załogi i zostawi napiwek: - Zastajemy w pokoju kartkę z
podziękowaniami, ale pieniądze zniknęły już wcześniej w kieszeniach
supervisorów.
Jaromir Rutkowski