Dodaj do ulubionych

reakcja bliskich...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 19:58
Napiszcie, proszę-jak Wasi bliscy (rodzice , rodzeństwo czy przyjaciele)
zareagowali na wiadomość o wyjeździe.Bo moi staruszkowie-jako tako,ale
teściowie-pukają się w głowę, a mąż wysłuchał kazania ,jaką to
ma "madrą"żonę...:((( Potrzebuję wsparcia...
Obserwuj wątek
      • halinka35 Re: reakcja bliskich... 01.02.07, 09:12
        Teściowie to rodzina,co prawda nie najbliższa, ale ze względu na męża muszę
        liczyć się z ich opinią , no i szanuję ich bardzo.Jednak są "starej daty".Ja
        zdania nie zmienię, tylko wolałabym więcej zrozumienia, a nie ostrą krytykę...:
        ( Wyjeżdżam na razie(...?) sama, aby "sprawdzić grunt"i zarobić parę
        groszy .Liczę,że przynajmniej 3 m-ce,a w tym czasie mąż ma podszkolić język .
        Mam nadzieję,że podczas mojej nieobecności całkiem dojrzeje do wyjazdu na stałe
        i nowy rok szkolny dzieci zaczną już w UK. Dodaję,że decyzję o moim wyjeździe
        podjęliśmy WSPÓLNIE.Ale chociaż wyjeżdżam za miesiąc, już zaczynam tęsknić.
        • halinka35 Re: reakcja bliskich... 01.02.07, 15:21
          Nie martw się , panie bungallow, o to ,jak sobie poradzę "bez chopa".Skoro się
          decyduję na wyjazd to na pewno nie dla rozrywki.Życie mnie do tego zmusza, choć
          mocno wierzę ,że nie będę żałować...Co do teściów-bardziej przejmuję się
          mężem,bo to w końcu jego rodzice. A nie bardzo rozumiem sformułowanie "postawić
          w krytycznej decyzji"- może mógłbyś mi je wyjaśnić(o ile je sam rozumiesz...?).
          A moja rada dla ciebie i tobie podobnych "życzliwych"-jeśli nie możesz/nie
          potrafisz/nie chcesz napisać niczego pozytywnego-po prostu NIE PISZ NIC!w myśl
          starej prawdy mówiącej, iż "milczenie jest złotem".Pozdrawiam!
    • pan_niemota Re: reakcja bliskich... 01.02.07, 18:14
      decyzja trudna. znajomi w sumie troszke mniej wazni, bo w końcu z nimi i tak nie
      jest sie codziennie a co jakis czas na piwko do kraju można wyskoczyć (tia...
      dwa - trzy razy w roku).
      a najblizsza rodzina? dzieci tęsknią i chcą żeby jak najczęściej dzwonić, brak
      połówki też się daje zauważyć. a najblizsi? generalnie raczej akeptuja sytuację,
      są tacy co po roku maja dość i ie sie udało zaoszczędzić tyle maja i wracaja do
      kraju, są też tacy którzy siedza i po dwa lata a co najwyzżej robią to mówia że
      warto by pracę zmienić.
      może to nie do końca odppowiedź na twoje pytanie, ale trzeba spojżeć na sprawe
      perspektywcznie. Jedziesz w konkretnym celu - moze tylko pieniadze, może nauczyc
      sie czegoś nowego, moze... pozostanie w kraju tez jest wyborem. z kolei wybór
      "tesco w uk" ma też swoje plusy dodatnie. na przykład to, że nie trzeba się
      martwić jak przezyć do pierwszego. Na przykład to, że na żywca się przekona jak
      bardzo mozna kaleczyc język angielski i jak bardzo koślawie uczymy się go w
      polsce. I tak dalej.

      a co do tesciów... było takm że w polsce przez dłuzszy okres czasu się
      "błakałem" pracowo, generalnie bez mozliwości konstruktywnego zarządzania kasą.
      sprowadzało sie to do tego, ze były okresy że było b. dobrze i były okresy że
      było źle. Jak podjąłem decyzje o wyjeździe, to nagle teściu się zadeklarował "że
      u niego w zakładzie...". Jak łatwo sie domyślec, z opcji tej nie skorzystałem i
      póki co jestem w uk. tak ze tesciowie to teściowie, mają swoje przemyślenia i
      nie zawsze jest nam z nimi po drodze
      --
      zła wypowiedź? to tylko skróty myślowe
      • ramirezos Re: reakcja bliskich... 01.02.07, 18:16
        Gość portalu: 1spag napisał(a):

        > Ciekawe ze o takiej rozlace i tesknocie to pisza tylko kobiety :))))
        > pewnie jakby ktorys z facetow napisal ze bardzo tesknie etc. to wziety bylby
        za
        > mieczaka :)))

        Przedewszystkim faceci mają mniej rozwinięty, że tak powiem po swojemu system
        uczuć i emocji, są po prostu bardziej zimni. Ja z żoną mam wyjechać w pierwszej
        połowie marca, to jeszcze 1,5 miesiąca, a ona już zaczyna tęsknić. Nie powiem,
        że nie będzie mi szkoda ale jakoś mniej się tym przejmuje. Szkoda zostawiać tu
        wszystkich, ale jestem zdania że znajomi i rodzina mnie nie wyżywią, a ja wolę
        rozstać się ze wszystkimi, ale przynajmniej godnie żyć. Druga sprawa to to, że
        będzie mi łatwiej bo jedziemy we dwoje i jeszcze jedzie z nami kuzyn:)
        A tak ogólnie to jestem facetem, na pewno będę tęsknił i będzie mi trudno i
        wcale się tego nie wstydzę, a jak ktoś sądzi, że jestem mięczakiem to moja
        odpowiedź brzmi "Nawet zwierzaki mają uczucia i tęsknią za sobą".

        Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia na nowych, tescowych stanowiskacz
        pracy:)
    • bbaarti Re: reakcja bliskich... 03.02.07, 15:33
      Jako facet, bo z cala pewnoscia nim jestem :) musze przyznac, ze najgorsze byly
      pierwsze 3 tygodnie, tesknota za domem, rodzina, dziewczyna, codzienne mysli o
      powrocie do kraju, jednak po 3 tygodniach powoli zaczelo sie wszystko jakos
      ukladac, przestaly nachodzic mysli typu "ja chce wracac jak najszybciej", po
      miesiacu rzucila mnie dziewczyna, a teraz jestem tu juz 6 miesiac i jakos mi
      leci, do polski latam co 2 miesiace sie wyszalec i jak na razie mi wystarcza.
      Kobietki 3 majcie sie dzielnie, nie bedzie tak zle - musicie tylko wytrwac
      pierwsze najgorsze dni :)
      PS mieszkam z Lesiem (35L) ktory przylatujac tutaj zostawil w Polsce zone i
      core i jakos sie chlopczyna przyzwyczail do tego naszego bytu tutaj :)
    • bbaarti Re: reakcja bliskich... 03.02.07, 15:38
      Halinka widze, ze cytowalas w listopadzie mojego posta, wlasnie to znalazlem :)
      nie mam nic przeciwko oczywiscie, gdybys miala jakies pytania lub ktos inny to
      pisz sml@tlen.pl
    • silver.london Re: reakcja bliskich... 06.02.07, 01:26
      reakcja na wiadomość o wyjeździe była umiarkowana, tzn. "spróbuj", "musisz coś
      zrobić" itp. Za to teraz - po ponad pół roku rodzice (mama szczególnie)
      namawiają do powrotu, jako że praca jest dość ciężka. W nocy praca, w dzień
      nauka, dojazdy zajmują sporo czasu, większość tygodnia chodzę niewyspany... Aha
      - jeszcze i komputer, też pożeracz czasu. Za to dość często rozmawiam z
      rodzinką, szczególnie z żoną - na Skypie.
      Nie wiem, jaką miałaś sytuację do tej pory, ale tu da się żyć. Oczywiście w pół
      roku się nie dorobisz, nawet gdyby myśleć o powrocie do Polski, bo niby co ci da
      te 2 tysiące złotych zaoszczędzone co miesiąc? Ja dopiero niedawno wyszedłem na
      prostą, biorąc pod uwagę koszt wyjazdu, kaucji za mieszkanie itp. Patrzę na
      koleżanki/kolegów z kursu, mieszkające po 3 lata albo i 7 i widzę, że nie
      cierpią biedy. To znaczy - owszem, jest to bieda, ale według tutejszego
      standardu. W porównaniu do Polski jest to przyzwoite życie.
      Tu odzyskałem nadzieję na normalne życie i zawsze im to mówię, gdy mnie pytają
      kiedy wracam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka