Dodaj do ulubionych

Many migrants...(Reuters)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.07, 10:01
"Many migrants do not integrate"

uk.news.yahoo.com/rtrs/20070529/tuk-uk-britain-migrants-fa6b408.html
a ten fragment podoba mi sie najbardziej hihi

"However, the study by the Joseph Rowntree Foundation (JRF) also found that
increasing numbers of migrants had changed their minds and wanted to remain
in Britain permanently after arriving for a short-term stay."

czyli nie podoba sie ale chcemy zostac, dobre.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jaro Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.server.ntli.net 29.05.07, 10:09
      Sluchalem rano reportazy i wywiadow na ten temat w Radio4. Wieje ignorancja ze
      UK jest w Unii. Traktuja nas jakbysmy byli z kosmosu. A pelne obawy
      stwierdzenie ze migranci beda - God forbid - mieli w UK dzieci to juz czysty
      rasizm i nie mozna tego inaczej nazwac. Gdyby nagle Szkoci czy Walijczycy
      zaczeli miec wiecej dzieci to tez powodowaloby presje na szkoly. Ci migrancji,
      do jasnej cholery placa podatki a ich ksztacenie kosztowalo podatnika w PL, nie
      UK. Trzeba Brytyjczykow uswiadamiac ze sa w UK i ze - jesli nas nie chca -
      powinni wywierac presje na Niemcy i Francje zeby oni tez otworzyli granice
      przed 2011.
      • dis_and_dat_kid Re: Many migrants...(Reuters) 29.05.07, 10:21
        wywierac presje zeby otworzyli Atlantyk, w koncu to ich byle kolonie, nie maja
        tam juz nic do powiedzenia?

        A ten strach przed rozrodczoscia istnieje i jest groteskowy - Pl ma najnizsza
        birth rate w calej Unii,
        ale Anglicy generalizuja po kolorowych imigrantach, nie dostrzegajac roznicy
        • soup.nazi Re: Many migrants...(Reuters) 29.05.07, 19:23
          dis_and_dat_kid napisał:

          > wywierac presje zeby otworzyli Atlantyk, w koncu to ich byle kolonie, nie maja
          > tam juz nic do powiedzenia?

          Maja. Mniej wiecej tyle, co Zyd za okupacji.

          Przyklad 1

          Moj wuj emigrowal jeszcze w latach 50 do Kanady z UK, z zona Angielka. Chociaz
          oboje nie mieli zadnych klopotow z jezykiem, akurat trafili na recesje i nie
          mogli znalezc zadnej pracy. Ciotka poszla do immigration i powiedziala, ze nie
          moga znalezc pracy. Tam ja "pocieszyli" zeby sie nie martwila, bo jak przyjdzie
          do ostatecznosci to deportuja ich na koszt panstwa z powrotem do Anglii, z
          pelnym wyzywieniem i bilety im kupia tez.

          Przyklad 2

          Moja zona pracowala przez kilka lat z pewna Angielka, ktora byla tu juz 20 lat,
          ale nie miala obywatelstwa, a tylko "landed immigrant" form. To byla kiedys taka
          plachta wpinana do paszportu. Obywatelstwa nie miala, bo miec nie chciala
          wychodzac z zalozenia, ze jukejskie jest bardzo lepszejsze a Kanada to kolonia.
          Kiedys zgubila ten swist czy moze caly paszport i razno pomaszerowala do
          Immigration Canada gdzie zazadala od kolonistow duplikatu - od reki, wymach..ac
          przy tym swoja reka z nowiutkim UK paszportem. Od reki przymkneli ja w jakims
          pokoju na kilka godzin oznajmiajac, ze prawdopodobnie czeka ja deportacja do UK.
          Nie bylo tak zle, ale przeszla dluga i nieprzyjemna procedure, w ktorej gdzies
          stracila swoja limey bute. Kraj nazywa sie co prawda oficjalnie Dominion of
          Canada, ale nie jest to dominion UK.

          Przyklad 3

          Znowu o mojej starej. Pracowala kiedys na poczatku w nursing home (pielegniarka
          z Polski). Poniewaz praca w nursing home na najnizszym poziomie jaka jest kazdy
          wie, przeto w ciagu kilku lat "odbudowala" sie zawodowo, pracujac i uczac sie,
          zostala RPN, a pozniej RN (bakalaureat juz po opuszczeniu tego zakladu). Jej
          wspolpracownice z dolu, nie patrzyly chetnie jak pracowala kolejno jako ich
          zwierzchniczka RPN i RN. Najmniej chetnie patrzyly Angielki, ktore tez byly
          pielegniarkami z Anglii (i byly w Kanadzie duzo dluzej od niej), ale za sama
          znajomosc jezyka kolonisci nie chcieli przyznac im dyplomow, hehehe.

          Przyklad 4

          Znajomy Anglik przyjechal jako 19 latek z ukonczonym technikum samochodowym w
          latach 60 (system podobny do polskiego). Zostal sprzedawca w dealershipie Forda,
          bo mechanikiem nie mogl zostac bez uprawnien wydanych przez kolonistow.

          Mam jeszcze pare innych przykladow, ktore by was pokrzepily, ale nie chce mi sie
          juz dalej pisac. Moj sasiad robi sobie jaja z angielskiej czesci swojej rodziny,
          mowiac, ze to sepy i chodza jakby im ktos kij w doope wsadzil, przy czym kladzie
          to na karb ich angielskosci, a nie rodzinnych obciazen genetycznych.

          Aha, odnosnie US - ci maja limeys w doopie jeszcze bardziej. Zatem,
          this_and_that przestan marzyc i szukaj innej drogi, bo Stany sie nie otworza
          baaaardzo dlugo, a Kanada zawsze truchtem za Big Brother.
          • dis_and_dat_kid Re: Many migrants...(Reuters) 29.05.07, 19:52
            to byla tylko taka ironiczna uwaga, doskonale zdaje sobie sprawe ze obecny stan
            Imperium to 'dead like a nail on a door', a Commonwealth tylko podryguje
            ostatnimi silami,
            to se ne wrati, a szkoda, bo Imperium bylo czyms na ksztalt Unii, tylko lepszej,
            nie dziwi mnie ze sporo ludzi wspomina z sentymentem te czasy


            uwaga byla skierowana glownie w kierunku propozycji otwarcia Francji i Niemiec -
            to nie sa kraje ktore moga zaoferowac wiekszosci polskich emigrantow wiecej niz
            najprostsze, nisko platne zatrudnienie, a stosunek natives wobec Eastern
            Europeans jest zdecydowanie mniej pozytywny niz w UK (nawet jesli w UK nie jest
            idealnie)
      • Gość: marta Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.07, 10:28
        zauwaz tylko ze wsrod migrantow rodzi sie wlasnie coraz wiecej dzieci. stad
        pewnie ich obawy a nie zaden rasizm.

        a apropo francji - pewnie bardziej przewidujaca zeby granice tak jak gb
        otworzyc ;)))
        • Gość: 123 Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.range86-152.btcentralplus.com 29.05.07, 20:29
          Francja nie może się otworzyć bo ma bezrobcie i rozdęty do granic absurdu
          socjal! Niemcy podobnie. To inna par butów niż UK. Z jednej strony wyższy
          standsrd życia, z drugiej nieelastyczny zupełnie rynek pracy z wielkim nawisem
          socjalnym. Dwa różne modele.
          • dis_and_dat_kid Re: Many migrants...(Reuters) 29.05.07, 20:39
            i wlasnie z powodu tego wyzszego standardu zycia 200 k mlodych Francuzow zyje w
            UK, masochisci njawyrazniej;-)
            • Gość: 123 Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.range86-152.btcentralplus.com 29.05.07, 20:48
              200 tyś??? To czemuż w takim razie Daily Mail nie płacze z tego powodu na
              piewszej stronie, to by było 30% tego co oficjalnie z Polski niby przyjechało?
              Serio i bez złośliwości - skąd masz takie dane?
              Biorąc pod uwagę fakt że obiektywnie pewnym ludziom pewnych zawodów łatwiej
              jest zrobić karierę w UK i mieć lepsze pieniądze, co nie znaczy że 90% reszty
              nie będzie się trzymało dozgonnie swoich ciepłych posadek w z reguły
              państwowych koncernach, nalezeć do walczących o "ludzia pracy" związków
              zawodowych, o beneficiarzach nie wspominając.
              • dis_and_dat_kid Re: Many migrants...(Reuters) 29.05.07, 20:55
                tak wyczytytalem w Timesie, podane jako powod dlaczego Sarkozy prowadzil
                kampanie wyborcza w Londynie, oni podawali 300 k, ale odjalem setke, bo w tyle
                to nie wierze,

                nie wiem czemu Daily Mail nie placze, to pytanie do nich
                • Gość: A Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.189.18.194.griffin.managedbroadband.co.uk 29.05.07, 21:45
                  Moze dlatego, ze nie odbieraja pracy plebsowi. Jakis czas temu byl nawet artykul
                  o Francuzach i typach stanowisk jakie zajmuja w UK.
                  Mieszkalam przez jakis czas z Francuzem i mowil, ze przyjechal do UK, bo nie
                  mogl przez pol roku znalezc pracy po studiach informatycznych i byl juz
                  zdesperowany.

                  Spacerujac przez Holland Park, Kensington i okolice mozna przekonac sie jak
                  popularny jest w tamtych rejonach francuski i nie mowie o biednych emigrantach z
                  Afryki.
                  • Gość: 123 Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.range86-152.btcentralplus.com 29.05.07, 22:19
                    No dobrze, ale paradoksalnie do niedawna np. branża gastronomiczo-hotelowa była
                    opanowana przez Francuzów (kucharzy i serwis), teraz oczywiście dominuje PL i
                    reszta ale ciągle zdarza się że jakiś klient w resturacji próbuje nawijać do
                    obcych kelnerów po francusku bo słyszy obcy akcent.
                  • jeanie_mccake Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 14:54
                    Gość portalu: A napisał(a):

                    > Moze dlatego, ze nie odbieraja pracy plebsowi. Jakis czas temu byl nawet
                    artyku
                    > l
                    > o Francuzach i typach stanowisk jakie zajmuja w UK.

                    Kiedys dosc czesto pisali w Daily Wail, Express i innych prawicowych komiksach
                    ze w UK musi byc po prostu super bo tyle ksiegowych i innych professionals
                    przyjechalo z Francji.
                    Oni jednak przewaznie mieszkaja w Anglii poludniowo-wschodniej (z tego co wiem
                    i widzialam, moze sie myle).
      • jeanie_mccake Re: Many migrants...(Reuters) 30.05.07, 13:59
        Gość portalu: Jaro napisał(a):

        > Traktuja nas jakbysmy byli z kosmosu.

        W gazetach ostatnio bylo "Polish Prime Minister Still Lives with his Mother",
        oraz "Polish Psychologists to Investigate Tinky Winky", wiec nie dziw sie.

        > Trzeba Brytyjczykow uswiadamiac ze sa w UK i ze - jesli nas nie chca -
        > powinni wywierac presje na Niemcy i Francje zeby oni tez otworzyli granice
        > przed 2011.

        Po co wywierac presja na Niemcy, Francje, czy jakikolwiek inny kraj, gdzie
        Polacy mieliby ochote sie pojawic, lazic z plecakami i marudzic?
        To na Polske trzeba by bylo wywierac presje.
        • Gość: marta Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.07, 14:18
          "> W gazetach ostatnio bylo "Polish Prime Minister Still Lives with his Mother"

          On podobno nawet powiedzial ze nie ma wlasnego konta bankowego tylko uzywa
          konta mamy...
        • Gość: antygłupek Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.range86-152.btcentralplus.com 30.05.07, 15:05
          Taa, a świstak siedzi zawija sreberka... No i co Ci do tego że ktoś chodzi z
          plecakiem?! Gryzie Cię to w kraciasty szkocki tyłeczek? Angole to dopiero
          marudzą! Tylko trzeba bliżej niektórych poznać, o Francuzach nie wspomnę bo Ci
          chamstwem biją Anglików na głowę. Oczywista- nie wszyscy, tak jak nie wszyscy
          ludzie z PL mają wąsy i "chodżą z plecaczkami".
          • jeanie_mccake Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 13:10
            Gość portalu: antygłupek napisał(a):

            > Taa, a świstak siedzi zawija sreberka... No i co Ci do tego że ktoś chodzi z
            > plecakiem?! Gryzie Cię to w kraciasty szkocki tyłeczek?

            To ze uzywam w poscie slowa "plecak" niekoniecznie znaczy ze mam cos przeciwko
            plecakom.
            Nie chcecie mieszkac w Polsce, nie musicie - jestescie niektorzy dorosli i
            odpowiedzialni, inni mlodzi i spragnieni przygod, roznie bywa.
            To wasza sprawa, wiec ani rzad brytyjski ani francuski nie ma zadnych
            obowiazkow wobec Was. Post powyzej o wywieraniu presji na Niemcy i Francje zeby
            ulatwialy one zycie economic migrants czy innym wedrownikom mnie rozsmieszyl po
            prostu.
            • Gość: 123 Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.range86-152.btcentralplus.com 01.06.07, 13:42
              Ale oni łaski nikomu nie robią i tyle! Za 20 lat i tak Europa będzie pucowała
              buty Chińczykom i Hindusom jeśli dalej się będzie tak gospodarować
              • jeanie_mccake Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 15:05
                Gość portalu: 123 napisał(a):

                > Za 20 lat i tak Europa będzie pucowała
                > buty Chińczykom i Hindusom

                A jak Chinczycy i Hindusi beda dobrze placic, to co?

                Moje miasto nigdy nie bylo najbogatszym w kraju, moj kraj nigdy nie byl
                najbogatszym w Europie, wiec co mnie obchodzi czy Europa bedzie najbogatszym z
                wszystkich kontynentow?
                Poradze sobie i tyle.
    • carnivore69 Re: Many migrants...(Reuters) 29.05.07, 23:06
      > "Many migrants do not integrate"

      Z tego co widze, to raczej tubylcy maja problemy z calkowaniem.

      Pzdr.
    • Gość: Jaro Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.server.ntli.net 31.05.07, 09:34
      Czy ktos sie orientuje ilu jest w UK Western European migrants? Jesli z Francji
      jest ok 300K, to zapewne wiecej z Hiszpanii czy Wloch. W sumie pewnie ponad
      milion. A oni tez sie rozmnazaja i ich dzieci do szkoly chodza! W ogole to
      wszyscy przybysze z Europy moga dla UK stanowic zagrozenie! Mowienie o Eastern
      Europeans przyslania calosc zjawiska!
      • Gość: marta Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 10:04
        Ale zauwaz, ze w temacie chodzi o integrowanie sie imigrantow, a nie ich liczbe
        w UK.



        • Gość: A Re: Many migrants...(Reuters) IP: 205.223.239.* 31.05.07, 10:38
          Ale podpieraja sie ankieta o Eastern European.
        • Gość: Jaro Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.md.uwcm.ac.uk 31.05.07, 10:41
          Takze o to ze wielu migrantow jednak chce tu zostac, co zwiekszy ich liczbe. A
          jesli chodzi o integracje, to rownie dobrze moznaby rzucic haslo:
          "British people do not integrate with the new migrants", jako ze relacja
          konieczna dla integracji jest dwustronna a inicjatywa moze wyjsc od kazdej ze
          stron.
          • Gość: A Re: Many migrants...(Reuters) IP: 205.223.239.* 31.05.07, 12:15
            Moim zdaniem to oni nie integruja sie nawet ze soba. Np: w moim budynku sa 4
            mieszkania. Nigdy nie rozmawiamy z sasiadami, ani oni z nami. Ledwo odpowiedza
            na pozdrowienie w stylu Hello. Sasiadow z parteru zobaczylam pierwszy raz po pol
            roku mieszkania. Sasiedzi z budynku obok tez nie reaguja na Hello, wiec
            odpuscilam po pierwszych probach.

            Klub fitness: przy wejsciu/wyjsciu z szatni nie racza nawet powiedziec
            hello/bye. Przez pol roku jak tam naleze nikt nie zaczal rozmowy z osoba, ktorej
            nie znal. Ludzie znaja sie z widzenia, bo w koncu chodza tam regularnie, a dalej
            nie odzywaja sie do siebie.

            W pracy: mamy kilka osob w zespole. Jak nie ma jednego goscia, to nikt nie
            rozmawia miedzy soba, tylko on nakreca konwersacje. Wyjscie na piwo zdarza sie
            moze raz na pol roku i jest bardzo dretwo. Po pracy kazdy spieszy sie na swoj
            pociag i wraca tam gdzie mieszka.

            Do pubow nie chodze, bo nie lubie dymu papierosowego. Zreszta nawet jakbym
            poszla, czy to znaczy, ze ktos by rozpoczal konwersacje, czy chcial sie przysiasc?

            Nie znam prywatnie zadnego Brytyjczyka, chociaz nie mam problemow komunikacyjnych.
            • Gość: Jaro Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.md.uwcm.ac.uk 31.05.07, 12:43
              Ale z pewnoscia latwo jest Polakom (Slowianom) nawiazac kontakt z innymi
              migrantami, zwlaszcza z Hiszpanii/Ameryki Lacinskiej, z Irlandii czy nawet
              Afryki, pod warunkiem ze nie maja uprzedzen. Generalnie lepiej nam w kulturze
              gdzie ludzie musza na sobie polegac zeby "cos zalatwic" :)
              • Gość: A Re: Many migrants...(Reuters) IP: 205.223.239.* 31.05.07, 12:55
                Trzeba tylko miec kontakt z tymi innymi migrantami ;) Chociaz nie wiem dlaczego
                mialoby byc mi latwiej nawiazac kontakt z ludzmi, z ktorymi raczej nie laczy
                mnie kultura, ani historia?
                Na dodatek nie widze miejsca, gdzie moglabym nawiazac takie znajomosci.
              • Gość: 123 Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.cable.ubr01.bath.blueyonder.co.uk 31.05.07, 13:00
                Słuszna uwaga! Ilekroć mieszkałem z Anglikami w jednym domu - większość (choć nie wszyscy) zwykle pozamykana a pokojach, zdawkowe "Hi" i kontakty ograniczone do minmum. Nie żebym był nadmiernie ekstrowertyczny i asertywny, też lubię spokój i prywatność, ale u nich widac ewidentny zimny dystans, brak jakiejkolwiek serdeczności i empatii. Co innego właśnie nacje obce - nigdy nie miałem kłopotów z nawiązaniem serdecznego kontaktu. Więc o jaką integrację tu chodzi?
                • dis_and_dat_kid Re: Many migrants...(Reuters) 31.05.07, 14:24
                  cos w tym jest, ja mieszkam z 3 Anglikami, nie zebysmy nie rozmawiali ze soba,
                  ale brakuje blizszego kontaktu. Owszem czasami razem nawet gdzies pojdziemy, ale
                  w sumie dosc indywidualnie kazdy nastawiony.

                  Choc mysle ze to czasy w jakich zyjemy, jak raz wieczorem padl internet to zaraz
                  wszyscy byli w kuchni przy piwie
            • Gość: Ralph Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.bb.sky.com 31.05.07, 23:22
              A, zauważyłaś ciekawą rzecz, mam takie same spostrzeżenia. W polskich siłowniach
              jest tak, że jak do szatni wchodzi gość, to mówi "cześć" do wszystkich, nawet
              jeżeli ich nie zna osobiście. Rozmowy między nieznajomymi "pakerami" są na
              porządku dziennym. Tutaj wchodzi Anglik do szatni, ani słowa, przebiera się,
              idzie ćwiczyć, przez godzinę pakuje nie odzywając się do nikogo, zwija się i
              odjeżdża w siną dal. Co za ludzie...
              • Gość: Adam Re: Many migrants...(Reuters) IP: 194.176.105.* 01.06.07, 14:39
                widac ze przyjechaliscie z jakich malych miescin gdzie wszyscy sie znaja i
                rozmawiaja ze soba i mowia czesc......co za belkot
                jak sie w Polsce mieszka w duzym miescie to czlowiek tez jest anonimowy i tez
                kazdy zajety swoim zyciem, takie sa teraz trendy na calym swiecie ze ludzie
                uciekaja w prywatnosc i sie nie integruja
                to nie ciechanow czy inne suwalki albo przasnysze ze sie idzie do Lidla lub
                Biedronki i po drodze spotyka Goske Anke i ciotke Anki i gada godzine o
                pie..ch typu jaka to moja coreczka wczoraj kupke zrobila
                wolicie jak w oknie siedzi sasiadka mowi wam dzien dobry a potem d... obrabia?
                ale z was wiocha wychodzi
                • dis_and_dat_kid Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 14:44
                  a w jakim to duzym miescie mieszkales kotek?

                  napisz, posmiejemy sie (ja sie posmieje)
                • Gość: Adam Re: Many migrants...(Reuters) IP: 194.176.105.* 01.06.07, 14:45
                  W duzych polskich miastach tez sie nie mowi dzien dobry sasiadom i to jest
                  przyjete od wielu lat, zwlaszcza na nowych osiedlach
                  Do dzis pamietam jak w latach 80 tych ludzie z zachwytem opowiadali jak to na
                  Zachodzie kazdy jest anonimowy, robi co chce i nikogo to nie obchodzi bo nikt
                  sie nim nie interesuje
                  A wy narzekacie ze w UK nie jest jak u was na wsi
                  • dis_and_dat_kid Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 14:48
                    no i co bedzie z tymi duzymi miastami? Rzeszow czy Bialystok, obstawiam
                    Bialystok, choc moge sie mylic
                    • Gość: Adam Re: Many migrants...(Reuters) IP: 194.176.105.* 01.06.07, 14:52
                      mieszkalem w Warszawie, pozdrawiam
                      a zeby uprzedzic Twoje nastepne pytanie- nie pracuje na zmywaku, lecz w NHS..a
                      zeby uprzedzic nastepne pytanie- nie jako sprzatacz, ale jako lekarz
                      pozdrawiam
                      • Gość: A Re: Many migrants...(Reuters) IP: 205.223.239.* 01.06.07, 14:57
                        Jak pamiecia siegam mowilo sie Dzien Dobry w Warszawie. Moze ta polowa, ktora
                        pochodzi spoza Warszawy nie mowila, nie wiem, bo nie zagladalam im w dowody.

                        Jak pamiecia siegam, kazda osoba, ktora wchodzila do szatni silowni w Warszawie,
                        w centrum, mowila Dzien Dobry albo Czesc, w zaleznosci od stopnia zazylosci z
                        reszta.

                        Chyba pomylila Ci sie anonimowosc z brakiem kultury.
                        • dis_and_dat_kid Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 15:06
                          potwierdzam;-)

                          w Wawie uczeszczalem zarowno na pakierenke jak i na scianke, i poziom
                          kolezenstwa byl tam wysoki, zwlaszcza wsrod milosnikow wspinaczki
                        • Gość: Adam Re: Many migrants...(Reuters) IP: 194.176.105.* 01.06.07, 15:13
                          w silowniach warszawskich jest tak faktycznie- ale na pewno nie na
                          osiedlach....tam jest anonimowo...co najwyzej dzien dobry tak jak tutaj krotkie
                          Hi, na co narzekaja poprzednicy ze nie ma nic wiecej poza Hi- a co ma byc?
                          padanie sobie w ramiona? albo wymiana opinii o sasiadce spod 6 co to znow ma
                          nowego chlopa?
                          • Gość: A Re: Many migrants...(Reuters) IP: 205.223.239.* 01.06.07, 15:18
                            Chyba nie doczytales dokladnie, nie ma nawet hi, ani bye.
                      • dis_and_dat_kid Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 15:03
                        nie Ty jeden przyjechales z Warszawy,
                        i wolalbym nie wysluchiwac pogardliwych uwag, jesli nie maja pozadnego
                        uzasadnienia, bo wlasnie to jest odpowiedzialne za stereotyp aroganckiego
                        Warszawiaka.
                        Lepiej napisz nastepnym razem ze jestes z Gdanska.

                        a wiezi spoleczne w UK sa jakie sa, to nie ja rozdzieram nad tym szaty tylko
                        Guardian, mnie to osobiscie nie przeszkadza za bardzo,
                        • Gość: Ralph Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.bb.sky.com 01.06.07, 19:04
                          Właśnie, przyjechał taki z Warszawy i uważa że wszyscy są ze wsi. Akurat tak się
                          składa, że też jestem z Warszawy i opisywane przeze mnie sytuacje pochodzą z
                          moich własnych doświadczeń po trzydziestu kilku latach spędzonych w tym mieście.
                          • Gość: A Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.189.18.194.griffin.managedbroadband.co.uk 01.06.07, 19:38
                            Tia, i psuje opinie mojemu rodzinnemu miastu.
                  • zdr1 Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 14:57
                    Gość portalu: Adam napisał(a):

                    > W duzych polskich miastach tez sie nie mowi dzien dobry sasiadom i to jest
                    > przyjete od wielu lat, zwlaszcza na nowych osiedlach
                    > Do dzis pamietam jak w latach 80 tych ludzie z zachwytem opowiadali jak to na
                    > Zachodzie kazdy jest anonimowy, robi co chce i nikogo to nie obchodzi bo nikt
                    > sie nim nie interesuje
                    > A wy narzekacie ze w UK nie jest jak u was na wsi

                    O kurna, Adam miastowy chlopak uczy nas kultury. Zreszta nie tylko miastowy,
                    ale jeszcze do tego zachodniak! Gdyby jednak Adam byl bardziej rozgarniety to
                    wiedzialby, ze oryginalne zachodniaki (te madrzejsze), widza spustoszenie
                    jakiego dokonal wybujaly indywidualizm w zachodniej kulturze, dezintegracje i
                    samotnosc, do ktorej doprowadzil. Jest taka powiesc modnego ostatnio pisarza z
                    Francji Michela Houellebecqa pt."Cząstki elementarne", polecam Adamowi.
                    • angelangel Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 15:09
                      Anonimowosc wielkich miast jest bardzo atrakcyjna.
                      Szkoda ze podajecie przede wszystkim przyklady 'silowni' gdzie sie mowi czesc na
                      wejsciu - od razu mam przed oczami polskiego pakera z grubym karkiem i cala reszta.
                      Wiadomo, nie udaje, ze nie widze sasiada ale po co sie od razu bratac na prawo i
                      lewo.
                      • Gość: A Re: Many migrants...(Reuters) IP: 205.223.239.* 01.06.07, 15:17
                        Dla wyjasnienia pisalam o klubie fitness, dokladnie to nazywa sie to: Health and
                        Leisure Club i nie chodza tam zadne karki tylko ludzie, ktorzy mieszkaja w
                        okolicy, z roznych grup wiekowych i roznej plci. Szczerze mowiac to nie
                        widzialam tam ani jednego pakera czy nawet osoby z bardziej rozbudowanymi
                        miesniami. Tam nawet nie ma urzadzen dla takich ludzi.

                        Nikt nie mowi tez o brataniu sie, ale Dzien Dobry, Hello itp byloby mile.
                        Zreszta, to byl jeden z trzech przykladow w moim poscie :-)

                        Nie uczeszczam w zadne inne miejsca regularnie, zeby skomentowac mozliwosci
                        nawiazania jakiejkolwiek znajomosci.
                    • Gość: Adam Re: Many migrants...(Reuters) IP: 194.176.105.* 01.06.07, 15:15
                      Sa ludzie ktorym ta anonimowosc odpowiada- miedzy innymi mi. Co do
                      samotnosci....to szerszy problem, ale masz troche racji.
                      Pozdro
                      • angelangel Re: Many migrants...(Reuters) 01.06.07, 15:38
                        Dzien dobry i hello to wiadomo ze po prostu sie sasiadom mowi (chyba ze sasiad
                        jest nie tego)= podstawowe zasady tzw. dobrego wychowania. Na wejsciu tez w
                        sumie, ale tu juz zalezy gdzie. Mi nie przyszloby do glowy wolac czesc na
                        wejsciu do szatni w gymie, ktora to szatnia jest taka dosc duza, jedna pani
                        sciaga to druga ubiera tamto, trzecia sie martwi ze znowu utyla.
                        A samotnosc w wielkich miastach to w sumie jeszcze inna kwestia, tez
                        doswiaczylam owszem ale to tak na poczatku.

                        • Gość: mooth o the tyne Re: Many migrants...(Reuters) IP: *.cable.ubr04.benw.blueyonder.co.uk 01.06.07, 17:20
                          No, wiadomo, że tak po prostu się mówi.
                          Ciekawy jednak jestem dlaczego ci, co piszą 'fałszywi angole kłamią stwierdząc,
                          że hello', to ogólnie ci sami, co całe życie marnują przed ekranem kompa.
                          Przez całą dobę, siedzą i opowiadają nam, jak to jest w prawdziwym świecie,
                          którego jakoś sami nie mają czasu zwiedzać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka