Dodaj do ulubionych

dyskryminacja???

20.07.07, 22:59
mam pytanie odnośnie używania języka polskiego w miejscu pracy w wielkiej
brytanii. czy pracodawca angielski może zabronić polskim pracownikom
komunikować się między sobą w języku ojczystym? czy ma to tego prawo, bo jak
dla mnie zakrawa to na dyskryminację. ale może się mylę...
Obserwuj wątek
    • wrodarczyk.witold Re: dyskryminacja??? 21.07.07, 02:02
      Pracodawca ma prawo wymagać, aby pracownicy porozumiewali sie między sobą w
      języku angielskim, o ile jest to uzasadnione.

      Zbyt daleko idące zakazy mogą stanowić dyskryminację.

      Są sytuacje, w których używanie innego języka niż angielskiego, mogą np.
      spowodować niekomfortową sytuację dla innych, np. klienci nie wiedzą, czy się
      ich obraża w obcym języku, inni pracownicy nie wiedzą, o czym rozmawiają inni,
      nie jest możliwa komunikacja w miejscu pracy...

      Pracodawca może więc chcieć, aby pracownicy mówili po angielsku podczas
      obecności innych osób, nie znających np. języka polskiego, zwłaszcza w
      sytuacjach czysto zawodowych. Oczywiście są sytuacje że ktoś nie zna języka
      angielskiego... Sprawa nie jest jednoznacznie zdefiniowana i za każdym razem
      należy uwzględnić całokształt sytuacji.

      Są więc sytuacje, że pracodawca może tego żądać, aby rozmawiać po angielsku.

      www.cre.gov.uk/gdpract/employmentcode/part4_2.html
      Co więcej, w niektórych sytuacjach używanie języka polskiego jest
      dyskryminacją. W szczególności, publikowanie ogłoszeń o pracę wyłącznie w
      języku polskim jest dyskryminacją...
      • aniaheasley Re: dyskryminacja??? 21.07.07, 12:59
        Glosno bylo niedawno o przypadkach kiedy w jakims szpitalu w Anglii pracowala
        grupa pielegniarek cudzoziemek (nie Polki), ktore porozumiewaly sie wylacznie w
        swoim jezyku kiedy dwie razem np opiekowaly sie pacjentem. Rodziny pacjentow,
        zwlaszcza chodzilo o jakas starsza pania, wniosly skarge do administracji
        szpitala, od tego czasu te przepisy sie zaostrzyly.
        Mnie sama denerwuje, kiedy np wchodze do sklepu z butami, jest taki wielki
        jeden na Oxford Street, wszyscy pracownicy mowia miedzy soba po rosyjsku, i
        komentuja sobie czesto klientki. Ja to rozumiem, i jestem pewna ze rozumie te
        komentarz tez wiele innych osob. Udajemy ze nie rozumiemy, no bo to nie ja
        jestem od zwracania im uwagi. Najbardziej denerwujace jest to przekonanie na
        przyklad dwoch Polek w kawiarni, ktore w trakcie obslugiwania klienta
        opowiadaja sobie z zapalem np co robil ubieglego wieczoru. Jestem pewna ze w
        Polsce tak by sie nie zachowywaly. A tutaj wielu Polakow czuje jakas dziwna
        bezkarnosc, 'bo przeciez i tak nikt nas nie rozumie'. Biorac pod uwage, ze
        Polakow na Wyspach jest grubo ponad milion, takie zalozeni jest bardzo bledne.
        Tak wiec osobiscie popieram przepisy nakazujace obcokrajowcom mowienie w pracy
        po angielsku. Ale jest to w praktyce malo realne do egzekwowania.
        • kicior99 Re: dyskryminacja??? 19.08.07, 11:17
          Tekst z daily mail z zeszłego tygodnia (jednak opisujący wydarzenia sprzed kilku
          miesiecy, co dla mnie jest oczywistą manipulacją)
          Wdowa musiała wypełnić akt zgonu męża - bo lekarz - Polak nie mówił po angielsku!

          Zaszokowana wdowa oświadczyła, że musiała pomóc polskiemu lekarzowi wypełnić akt
          zgonu męża - bo ten nie mówi po angielsku. Renee Forrow, 64 czuła sie zażenowana
          rozmową z lekarzem trzy godziny po śmierci męża. Oświadczyła, że lekarz polecił
          jej wpisać imię i nazwisko męża, adres i inne dane na formularzu, który
          następnie został przekazany lekarzowi ogólnemu, by ten wystawił świadectwo zgonu.

          Pani Forrow przypuszcza, że lekarz czynił niezręczne uwagi - rzekomo sugerował,
          iż wdowa podała mężowi zbyt dużą dawkę morfiny. Powiedziała: "To powinno odbywać
          się z godnością, tymczasem szybko przeobraziło się w farsę w stylu Monty
          Pythona. To było po prostu żałosne. Lekarz mówił za słabo po angielsku, by mógł
          właściwie wykonywać swoją pracę. Wszedł jak wystraszony królik i nie mógł się -
          wbrew swym chęciom - zbyt szybko ulotnić z domu".

          Pan Forrow, handlowiec z zawodu, zachorował ciężko na włóknicę płuc będącą
          następstwem arteriosklerozy. Podejrzewano że umrze, jako że nieustannie podawano
          mu tlen od trzech miesięcy w jego domu w Nowton (Suffolk).

          Pani Forrow twierdzi dalej: "Lekarz i kierowca przybyli po dwóch godzinach od
          zawiadomienia ponieważ zgubili się i nie mogli odnaleźć mojego domu. Gdy
          przyszedł, nic nikomu nie mówił a po prostu podszedł do męża i wskazując go
          palcem zapytał: Wypadek? następnie zbadał go, podał mi formularz i powiedział:
          Proszę wypełnić, Ja nie rozumiem. Byłam w stanie szoku i działałam
          automatycznie, jak autopilot. Pamiętam jak wypełniałam rubryki po czym oddałam
          formularz.

          pani Forrow twierdzi również, że lekarz wskazał na pastylki morfiny i zapytał:
          Ile pani mu podała? "Brzmiało to nieczule i prawie sugerowało że podejrzewa
          przedawkowanie". Wdowa poskarżyła się do odpowiednich władz w sprawie wydarzeń z
          17 marca i dostała list z przeprosinami.
          • gertruda6 Re: dyskryminacja??? 26.08.07, 12:12
            Ale bzdura. Lekarz nie znajacy angielskiego w stopniu przynajmniej dobrym nie
            moze pracowac w Anglii. Pracodawca wymaga certyfikatu jezykowego (i to nie
            najbardziej podstawowego). A nawet gdyby ktos - czysto teoretycznie - oszukal na
            egzaminie jezykowym, to przeciez wszyscy by sie natychmiast w pracy zorientowali.
            • wrodarczyk.witold Re: dyskryminacja??? 26.08.07, 12:48
              Polski lekarz nie musi udokumentować znajomości języka (ani nie musi
              znać języka faktycznie) aby uzyskać prawo wykonywania zawodu w UK,
              więc taki przypadek mógł mieć miejsce.

              Tylko niektórzy pracodawcy wymagają udokumentowania znajomości
              języka, ale nie jest to wymóg prawny. W praktyce bardzo często się
              zdarza, że lekarze nie mówią po angielsku... albo "mówią", tylko nie
              da się ich zrozumieć... i nie dotyczy to tylko Polaków.
    • aga_bee Re: dyskryminacja??? 19.09.07, 15:23
      tak moze zabronic. wyobraz sobie ze w polskim banku pracuje 2
      chinczykow i rozmawiaja ze soba po chinsku - nikt nie wie o co
      chodzi i o czym mowia. jest to niegrzeczne nie tylko wobec kolegow
      ale tez klientow. co innego prywatne rozmowy np podczas lunchu czy
      przerwy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka