Dodaj do ulubionych

Pytanie do mam pracujacych poza domem

10.09.07, 21:49
Drogie Mamy, chcialam zapytac te z Was, ktore pracuja na pelen etat poza
domem, jak wyglada u Was podzial obowiazkow domowych oraz opieki nad dziecmi -
miedzy Wami a partnerem czy malzonkiem, zwlaszcza jesli nie macie tu wsparcia
rodziny?
Ja wlasnie jestem w takiej sutuacji i ciekawa jestem, jak radza sobie inni,
wiec jesli mozecie, prosze podzielcie sie Waszymi doswiadczeniami a moze i
ciekawymi rozwiazaniami czy pomyslami :)).
Obserwuj wątek
    • monika_irl Re: Pytanie do mam pracujacych poza domem 10.09.07, 22:50
      Ja prawię wogóle nie gotuję obiadów, robi to mój mąż, bo lubi i jest
      w tym świetny.
      Sprzątam raz w tygodniu, wtedy Artek zajmuje się dzieckiem,
      najczęściej idzie z nią na spacer także ja mam święty spokój.
      Czasami on odkurza wtedy ja biorę dziecko.
      Zakupy robimy razem.
      Dzieckiem ja się więcej zajmuję tzn. przewijanie, karmienie, ale
      kapiemy Alę w 90% razem.
      Jak mi się coś jeszcze przypomni to dopiszę.
    • morela7 Re: Pytanie do mam pracujacych poza domem 11.09.07, 11:55
      Dzielimy sie robota, choc wiecej spada na mnie, bo mam bardziej
      elastyczna prace. Rano sniadanie i sprzatanie po robimy na raty -
      jedno sie myje i ubiera, drugie urzeduje w kuchni. Potem maz w
      drodze do pracy wiezie dziecko do zlobka, ja malego odbieram. W domu
      karmie i idziemy na spacer. Maz wraca na kapiel, czasem z godzine
      wczesniej - wtedy pobawi sie troche z Julkiem. Gdy dziecko zasnie,
      robimy razem obiad, sprzatamy po. Ja dodatkowo obsluguje pranie i
      codzienne porzadki (do wiekszego cotygodniowego sprzatania
      przychodzi pani - to jest warte kazdego centa!!). Zwykle na mnie tez
      spada chodzienie z dzieckiem do lekarza (szczepienia, kontrole
      itp.). Zakupy robi to z nas, ktore akurat ma bardziej po drodze.
      Albo wieczorem zamawiamy przez internet. Musze przyznac, ze moj maz
      pomaga calkiem sporo, jak na faceta ;) Jest troche zadan w jego
      wylacznej gestii, jak np. sprawdzenie oleju czy wymiana zarowki w
      samochodzie, a takze domowa buchalteria ;)

      To jest schemat zwyklego dnia, a ze maz czesto podrozuje... to wtedy
      wszystko musze zrobic sama...
      • tomsmom Re: Pytanie do mam pracujacych poza domem 11.09.07, 13:54
        Ja, Gosiu, jak wiesz, nie pracuje - jeszcze - ale podzial obowiazkow
        i tak istnieje i mysle, ze tak naprawde fakt, ze jedno pracuje a
        drugie jest w domu nie oznacza, ze to pierwsze nic w domu nie musi
        robic. Moj maz twierdzi, ze tak naprawde to ja ciezej pracuje, bo
        on "siedzi w biurze" a ja sie mecze caly dzien, wiec jak juz jest w
        domu wyrecza mnie praktycznie we wszystkim co mozliwe:
        - ja nie dotykam zelazka (to akurat moj slaby punkt i NIGDY tego nie
        robilam)
        - on zawsze odkurza (ja zmywam, ale tylko raz w tygodniu, odkurzamy
        albo codziennie albo co drugi dzien)
        - on zmywa gary (te, ktorych nie da sie wlozyc do zmywarki)
        Inne rzeczy jak pranie, gotowanie (w tygodniu jednak ja, bo on
        rzadko przed 19 wraca), czy zakupy to tak jak komu po drodze ;-) No,
        i 'meskie' sprawy czyli naprawy i wynoszenie smieci (jak jest w domu
        to zmiana pieluch tez do tego sie wlicza ;-)) to tez jego dzialka.
        Jak rozmawialismy o moim ewentualnym powrocie do pracy
        powiedzial: "no, to bede musial wiecej Ci wtedy w domu pomagac".
        Chyba dobrze pod tym wzgledem trafilam, co?
    • jovanka_lena Re: Pytanie do mam pracujacych poza domem 11.09.07, 17:40
      nie ma gosia magii, moze 2 mezow by polepszylo codzienny kierat?
      albo gosposie do sprzatania to jedno zadanie odpadnie... jak kto
      wymysli cos genialnego daj znac!

      od stycznia z drugim maluszkiem nie chce nawet myslec co sie bedzie
      w domu dzialo!
    • mamaemilii Re: Pytanie do mam pracujacych poza domem 11.09.07, 21:17
      Ja mam idealnie, ale i tam mi nie uwierzycie ;)

      Pracujemy ze ślubnym w jednej firmie, ale w różnych oddziałach. Poza domem
      jesteśmy więc w podobnych godzinach.

      Całym domem i dzieckiem zajmujemy się po połowie, a może nawet więcej robi mój
      mąż, zwłaszcza teraz, gdy jestem w ciąży. Mamy umówione, że zmywanie naczyń,
      robienie prania, zakupy robi z nas to, które widzi taką potrzebę (pełny zlew,
      kosz na pranie). Tak wypada, że częściej robi to mąż, ja bardziej wyczulona
      jestem na pranie.

      Tzw. ogólne sprzątanie (akurat to do naszych silnych stron nie należy i robimy
      je raz na tydzień) to też dzielenie odkurzania, ścierania kurzy, mycia podłóg
      między siebie (mi się ostatnio trafia tylko ścieranie, hihi).

      Nie wspomniałam o prasowaniu, bo oboje nie cierpimy prasowania na większą skalę
      i nie przykładamy wagi do wyprasowanej pościeli i takich tam... Codziennie rano
      prasujemy tylko swoje ubrania do pracy (każdy swoje). Ja dodatkowo malutkie
      Emilkowe, co akurat sprawia mi przyjemność.

      Gotujemy też bardzo rzadko i często razem... oboje stoimy przy garach.

      Wprowadziliśmy też "dzień mamy" i "dzień taty", co oznacza, że wieczorem
      zajmujemy się dzieckiem na zmianę, dziś np. wypada dzień taty i to mąż myje
      córkę, przebiera w piżamę i czyta jej na dobranoc. A ja mogę dłużej posiedzieć w
      internecie :) Bardzo polecam!

      Nie ma u nas też jakichś specjalnie męskich lub kobiecych zadań w domu i oboje
      czujemy się dobrze w tym układzie. Ja nie wymagam od męża robienia półek czy
      remontów (od czego są fachowcy), sama lubię drobne majsterkowanie. On nie ma nic
      przeciwko pracom domowym.

      Powyższe świetnie działa z jednym dzieckiem. W grudniu ma się pojawić drugie i
      na pewno czekają nas poważne zmiany, ale wierzę, że uda nam się znaleźć kolejne
      dobre rozwiązania.
      • olliesmum A teraz pytanie do mam nie pracujacych poza domem 13.09.07, 11:01
        Dzieki dziewczyny, za odpowiedzi!
        Bardzo pozytywnie to wszystko brzmi :)). Ciekawa jestem, jak
        natomiast radza sobie mamy ktore nie pracuja poza domem? Czy ich
        malzonkowie/partnerzy oczekuja od nich 100% "obslugi" ;)?
        • mama-arian Re: A teraz pytanie do mam nie pracujacych poza d 15.09.07, 00:02
          JA TERAZ JESTEM W DOMU ma 3 miesiecznego brzdaca A MEZA PRAKTYCZNIE
          NIE MA PRZYCHODZI PO 19-20 CZASAMI PO21,ROZNIE NIE DA SIE
          ZAPLANOWAC,ALE MI POMAGA JAK MA WOLNE W NIEDZIELE BO CZASAMI PRACUJE
          TO Jak NIE PRACUJE TO CALY DZIEN JA MAM WOLNE ON ZAJMUJE SIE
          GOTOWANIEM I DZIECKIEM:)...
          ALBO CALA 3ka WYJEZDZAMY W PLENER ABY RAZEM SPEDZIC CZAS ,ALE
          WTEDY TATA PrzEJMUJE OBOWIAZKI KARMIENIE,PRZEWIJANIE...w
          plenerze ,MALY JEST zachwycony opieka TATY I PODKONIEC DNIA PADA Z
          USMIECHEM NA TWARZY ,A JAK NIE JEDZIEMY NIGDZIE TO JA MAM CALY
          DZIEN DLA SIEBIE,
          NO I WIADOMO W NOCY I RANO PRZED PRACA PIELUCHY ,JEDZENIE...KAWA
          DLA MNIE I SNIADANIE
          A ZAKUPY DROBNE ROBIE JA A DUZE RAZEM,CHYBA ZE NAGLE COS POTRZEBA
          TO MAZ WSIADA W SAMOCHOD I ROBI ZAKUPY
          WSZYSTKO TO KWESTIA DOGADANIA I ELASTYCZNOSCI:)))tak mi sie wydaje
          a jednej i drugiej strony
          MY NIE MAMY CODZIENNIE OBIADU Z 2 DAN,KOSZULE TEZ NA BIERZACE SIE
          PRASUJE... I MAZ NIE ROBI MI AWANTUR;))
          jak jest glodny albo padam ze zmeczenia a widzi ze nie wstawilam
          prania to wstawi:)),BO TANSZY PRAD PO 24 I TRZEBA PAMIETAC ZE W NOCY
          WSTAWIC A CZASEM PZRECIEC SPIE JAK KAMIEN,CHYBA ZE WEKEND TO JA
          WSTAWIAM PRANIE BO PRALKA CHODZI NON STOP
          tylko zastanawiam sie jak przyjedzie czas a juz niedlugo ze bede
          musiala isc do pracy:((!!!
          a pracuje od 16.30 do 24.30 i bedziemy potrzebowac jakies niani dla
          malego od 16 do 19 lub 20 to bedzie wtedy dylemat?
          ale maz powiedzial ze ma sie nie zamartwiac:))
          pozdrawiam

        • zapytajnick Re: A teraz pytanie do mam nie pracujacych poza d 16.09.07, 12:04
          My z mezem dzielimy sie opieka na polowe, tam gdzie jest mozliwe.
          Raz maz wstaje z dziecmi a ja leze jeszcze jakas godzinke, pol.
          Nastepnym razem ja wstaje. Osoba ktora wstaje robi sniadanie dla
          maluchow, zmienia pieluszke Jaskowi. Ja zawsze robie lunche dla Maji
          i czasem jak mam jeszcze czas dla meza;-). Potem to juz do mnie
          nalezy opieka nad dziecmi, pranie, prasowanie, gotowanie i lekkie
          sprzatanie (raz w tygodniu przychodzi pani i sprzata wszystko od
          gory do dolu - moje wybawienie). Wieczorami zazwyczja razem sie
          zajmujemy dziecmi, jak Colm juz zje obiad (my jemy z dziecmi po
          poludniu). Kapiemy razem dwojke, jedno usypia jedno, drugie drugie.
          Ostatnio jest zmiana, Colm uspypia i czyta Maji, a bylo od poczatku
          odwrotnie przez kilkanascie miesiecy. W weekendy dosc czesto znikam
          na 3 godz, zeby zrobic 'wokol siebie', czyli odgruzowac sie;-).

          Beciatwin, ja tez sie zastanawiam czy isc do pracy. Coraz bardziej
          tesknie do bycia soba a nie tylko mama i zona. Mam duzy dylemat, bo
          moge zostac z dziecmi, mamy ku temu warunki. Tym bardziej decyzja
          jest trudniejsza... Jasiek jeszcze jest mautki bo 17 miesiecy ma,
          Maje juz moglabym zostawic, bo ma prawie 3 lata. Minelo juz 3,5 roku
          odkad siedze w domu. Tesknie tez do 'swojego grosza', ktory moglabym
          wydac na jakas totalna bzure albo na siebie. Maz mi nie zaluje na
          nic, no ale wiecie....
    • beciatwin Re: Pytanie do mam pracujacych poza domem 15.09.07, 00:53
      Jestem mamą trójeczki ( córcia 12 lat i bliźniaki 2lata i 2 m-ce )
      obiad jest zawsze , porządki córcia plus mąż zazwyczaj generalne w
      piątek, zajmowanie się dziećmi w tygodniu głównie ja bo mąż praca a
      córka szkoła - chyba ,że są chore to wtedy na zmianę z
      mężem.Oczywiście co drugi ,trzeci dzień wieczorem mąż czyta coś z
      maluchami a ja mam czas dla siebie lub starszej córki.
      Czasem jest ostra jazda...i chętnie poszłabym do pracy
      odpocząć...ale jak miałam taką okazję to jednak doszłam do
      wniosku ,że dzieci tak szybko rosną ,że za chwilę nie będą jużmamy
      tak potrzebować i narazie jeszcze sobie w domku posiedzę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka