Gość: ed
IP: *.cix.ptc.pl
23.10.07, 09:33
Masowa emigracja trwa w najlepsze. Rzesze Polaków spakowało walizki, wzięło ze
sobą baby i ucałowało lany zboża na pożegnanie. Kolejni szykują się do odlotu
zniechęceni rzeczywistością nad Wisłą i zachęceni historiami emigrantów.
Ten list to odezwa - manifest dla tych, którzy już wyjechali, albo dopiero
kupują bilety.
Nie lękajcie się!
W Polsce byłem wykształciuchem i marnym dziennikarzyną w dzienniku lokalnym,
utrzymującym się z wierszówki i paczek z kiełbasą od mamy. Wynajmowałem pokoik
u przemiłej pani po siedemdziesiątce, pamiętającej czasy Mieszka I, która
codziennie rano budziła mnie zapachem gotowanej kapusty, starych kapci i kota.
Reszta moi znajomych miała podobne doświadczenia. To były kiepskie czasy. Co
prawda, każde czasy w Polsce są kiepskie, ale te były wyjątkowe. Bezrobocie
sięgało 20%, ludzi zwalniano hurtowo, młodzi pracowali za pół darmo. Wszyscy
zasuwaliśmy, jak króliczki z reklamy baterii Energizer drżąc przed złym
humorem przełożonych. Pomyślałem sobie, ze jeśli dalej będę prowadził taki
absurdalny tryb życia, to przed trzydziestka nabawię się wrzodów żołądka,
siwizny plackowatej i typowej polskiej zgorzkniałej gęby.
Wyjechałem za granicę
Na emigracji z całych sil staram się zmienić stereotyp Polaka. Za granica
przyzwyczajony do groźnego spojrzenia Polak, haruje jak wół i się nie wychyla.
Godzi się na niskie zarobki, podnoszenie normy i bekon na śniadanie serwowany
w zakładowej stołówce. Normalne jest pracowanie na dwóch etatach i wykonywanie
pracy za trzech. Pracowitość, wytrwałość, determinacja - te cechy posiada
(prawie) każdy Polak przebywający na wyspach. Anglikom to imponuje. Polacy
czują się zaś dowartościowani i puszą się jak pawie nie zdając sobie sprawy,
że wyjdzie to nam wszystkim bokiem...
Ci, którzy zostaną tutaj na stale, będą kiedyś chcieli żyć normalnie czyli
pracować osiem godzin dziennie, jeść francuskie śniadanie (3 godziny w
towarzystwie bagietek i serów!!) a po pracy wyskoczyć do pubu, kina, teatru,
galerii, a nie jak to jest teraz padać na poduszkę ze zmęczenia. Dlatego tez,
dla naszego własnego dobra nie możemy przyzwyczajać zachodnich pracodawców, ze
potrafimy zasuwać na pięciu zmianach, sypiać po dwie godziny dziennie, a w
wolnych chwilach jeszcze się dokształcać. Bo potem będzie płacz i zgrzytanie
zębami... Jasne ze Polak potrafi, ale (do cholery!) przecież nie musi. Czas
skończyć z naszym kartoflanym myśleniem, ze jak człowiek nie będzie pracował
za piętnastu to go zaraz wyrzucą.
Czas zmienić stereotyp Polaka
Ja staram się jak mogę. Jestem leniem patentowanym i się tego nie wstydzę. W
pracy się nie przemęczam, odbieram telefony, wypisuje dokumenty i czytam
"Guardiana". Nie jestem mobilny, ani przedsiębiorczy. Uczę się powoli. Nie
potrafię sobie dobrze zorganizować miejsca pracy, ani niczego innego. Nie mam
zdolności interpersonalnych, manualnych ani technicznych. Nie wiem czy jestem
odporny na stres, bo żyję bezstresowo i w lekkim alkoholowym zamroczeniu. Nie
jestem ambitny, nie chce się realizować, ani tym bardziej resocjalizować. Nie
biorę nadgodzin, za to chętnie biorę wolne. Nie dokształcam się wole skoczyć
na weekend do Florencji i pić capuccino w kawiarni.
Droga emigracjo!
Wbito nam do głów szkodliwe i kłamliwe hasła. Najpierw : ucz sie i pracuj",
potem módl się i pracuj", a teraz: pracuj, pracuj, pracuj i kup zestaw DVD.
Tylko 99'99. Czapeczka gratis" Zrobili nam pranie w mózgach. Czas się odkazić,
zdezynfekować. Czas zacząć żyć. Żyć normalnie, bez pośpiechu, popijać kawę,
tudzież inne trunki. Przecież Polak potrafi prawda?
www.gazeta.ie/art/List-Zgorzknia-a-polska-g-ba.html