Dodaj do ulubionych

O co chodzi..?

IP: *.ptr.magnet.ie 01.07.08, 10:17
W PL inflacja oficjalna cos kolo 4%, rzeczywista pewnie kolo 6%, w Szwajcarii
jakies 2% zdaje sie, a frank do zlotowki caly czas tanieje :)

Euro tez w PL coraz tansze. Jakies koncepcje?

O dolara nie pytam,, to inna bajka...
Obserwuj wątek
    • Gość: deos Re: O co chodzi..? IP: *.router.finemedia.pl 01.07.08, 10:56
      Inflacja w Chinach to 8% a w Japonii to 1% a Yuan umacnia sie do
      Jena caly czas.

      Inflacja w krotkim terminie nie ma wplywu na kursy walut, lub ma
      taki, ze kraje o rosnacej inflacji maja umacniajace sie waluty.
      Dzieje sie tak, bo spekulanci kupuja waluty krajow o wyzszej
      inflacji oczekujac wzrostu stop procentowych. Kraje o niskiej
      inflacji maja nieatrakcyjne, niskie stopy procentowe.

      Wolalbys trzymac oszczednosci w jenach i dostawac 0.5% odsetek
      rocznie czy w dolarach Australijskich i dostawac 7.5% rocznie?

      Podobnie z kredytami, inwestorzy zaciagaja wiecej kredytow w
      niskooprocentowanych walutach (np. kredyty mieszkaniowe we frankach
      w Polsce) gdyz sa tansze. Gdy ludzie biora kredyty we frankach i
      zamieniaja te franki na zlotowki aby kupic mieszkanie i dlatego
      zlotowka sie umacnia a to kurs franka spada. Inflacja nie ma nic do
      tego, szczegolnie, ze ceny konsumenckie w Szwajcarii sa caly czas 5
      razy wyzsze niz w Polsce.
      • ghrom Re: O co chodzi..? 01.07.08, 14:18
        No popatrz, popyt i podaz jakos rozumiesz, dlaczego sie zatrzymujesz w
        pol kroku i nie rozumiesz co to jest wartosc?
        • Gość: deos Re: O co chodzi..? IP: *.router.finemedia.pl 01.07.08, 15:00
          Wartosc to pojecie wzgledne, dla jednego cos jest warte mniej, dla
          innego wiecej. A w ekonomi to po prostu tyle, ile ktos chce za cos
          placic. Problem w tym, ze za domy sie nie placi wlasnymi pieniedzmi
          ale cudzymi.

          Gdyby kredyty nie byly dostepne, ceny bylyby o wiele nizsze wiec
          wartosc domow nie jest uzalezniona od tego, ile ludzie chca za nie
          placic ale od tego, ile kosztuje pieniadz. A cene pieniadza ustalaja
          politycy i banki centralne.
          • ghrom Re: O co chodzi..? 01.07.08, 16:52
            > Wartosc to pojecie wzgledne, dla jednego cos jest warte mniej, dla
            > innego wiecej. A w ekonomi to po prostu tyle, ile ktos chce za cos
            > placic.

            Zgadza sie.

            > Problem w tym, ze za domy sie nie placi wlasnymi pieniedzmi
            > ale cudzymi.

            Nie, nie jest to poprawny skrot myslowy.

            > Gdyby kredyty nie byly dostepne, ceny bylyby o wiele nizsze wiec
            > wartosc domow nie jest uzalezniona od tego, ile ludzie chca za nie
            > placic ale od tego, ile kosztuje pieniadz. A cene pieniadza
            ustalaja
            > politycy i banki centralne.

            Podaz i popyt, powtorzyles tylko swoimi slowami to co juz napisalem
            w watku obok i z czym o dziwo wydajesz sie polemizowac.

            Jakim cudem na podstawie tego wyszlo ci, ze domy w UK sa
            'przewartosciowane'? I brednie o tym, ze teraz ich wartosc nie jest
            'normalna'?

            Nie ma czegos takiego jak wartosc obiektywna, koniec kropka. Ani w
            ekonomii ani w realnym zyciu. Na wolnym rynku cena nigdy nie jest
            'normalna' czy 'zawyzona', jest po prostu rynkowa i to probuje wam
            wytlumaczyc, li tylko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka