Dodaj do ulubionych

Język polski

05.11.08, 22:37
Jeszcze nie wiem, czy zostaniemy w Irlandii czy wrócimy do kraju lub
przeniesiemy się do innej nowej "obczyzny". Chciałabym jednak dopilnować, żeby
moje dziecko miało dobrze opanowany ojczysty język. Z mówieniem nie ma
problemu, bo w domu jest polski. Zastanawiam się jednak, w jaki sposób uczyć
pisowni, ortografii i czytania. Może jest tu jakaś mama, która uczyła swoje
dziecko polskiego w domu i może mi udzielić jakiś rad lub wskazać jakieś
pomoce lub metody jak pracować z dzieckiem.
A może ktoś posyła swoje dziecko do polskiej szkoły w Blackrock? Jakie są
Wasze opinie o tej placówce? Czy Wasze dzieci wynoszą dużo wiedzy stamtąd?
Jacy są tam nauczyciele? Działają motywująco, prowadzą ciekawe lekcje, Wasze
dzieci lubią tam jeździć czy raczej jest tam nieciekawie. Przyznam, że ich
strona internetowa wieje chłodem i szkoła wydaje się być niezbyt przyjazna
rodzicom.
Obserwuj wątek
    • reyka Re: Język polski 05.11.08, 23:32
      na poczatek zajrzyj tu wielojęzyczność w rodzinie
      a co do szkol polskich w irlandii - rozne opinie slyszalam, ale
      poniewaz nie mam sama kontaktu z zadna z placowek - wypowiadac sie
      nie bede. moze ktos, kogo dzieko chodzi do takiej szkoly udzieli ci
      informacji.
      moja corka ma 4,5 roku i jak na razie polskiego ucze ja sama. np
      dopasowanie p-ej literki do obrazka, (np b jak bulka). to samo robia
      w szkole tylko po ang. mam karty z obrazkami z podpisami -
      wykorzystuje je do zabaw. ostatnio kupilam kilka ksiazeczek z serii
      kocham czytać
      Wydawnictwa Edukacyjnego i M bardzo chetnie z nich korzysta. do
      tego jesli czytamy ksiazeczke czy podpisy pod obrazkami to wskazuje
      tekst palcem.
      na razie robie tyle, w formie zabawy.
      • olliesmum Re: Język polski 06.11.08, 10:04
        Ja z Oliem bylismy 2 razy w szkole na zajeciach zerowki i zrezygnowalismy, bo
        bylo to dla nas zbyt duzym obciazeniem: zajecia w sobote od 9 az do 14.15, poza
        tym duzo rzeczy bylo zbednych, bo dawno przez Ollego robionych w szkole irlandzkeij.
        Mnie sie marza zajecia dwugodzinne dla 6-7 latkow, na ktorych ucza sie pisac,
        czytac oraz poznaja troche polska literature i elementy historii - wciaz mysle o
        tym. by cos takiego zorganizowac w Posku :). na razie sa tam bowiem zajecia dla
        przeedszkoalkow (patrz watek podpiety wyzej) oraz dla dzieci od 9-14 lat,
        natomiast beakuje zajeci tego typu dla tej kategprii wiekowej - podczas ktrych
        dzieci by sie uczyly podstaw cztania i pisania a takze poznawaly polskie
        legendy, tradycje, elemnty hostorii i uktury - na poziomie odpowiednim do tego
        wieku oczywiscie.
        Mysle, ze jesli zebraloby sie wiecej chetnych rodzicow i dzieci ja bym sie
        zajela organizacja takich zajec. Wiem, ze POSk by je wsparl, bo juz z nimi o tym
        wstepnie rozmawialam. Co Wy na to?
      • ka12 Re: Język polski 06.11.08, 18:32
        Dziękuję za namiary na forum i informację o książkach. Jak się już oczytam na
        wielojęzyczności, uzupełnię moją wiedzę radząc się kilku koleżanek nauczycielek
        w Polsce i rozpocznę naukę pisania i czytanie w domu, to chętnie podzielę się
        zebranymi doświadczeniami.
    • dorcia.w Re: Język polski 07.11.08, 11:20
      Moja Julka chodzi do polskiej szkoły w Blacrock. Ma 7 lat i
      zapisalismy ja do pierwszej klasy, aby nauczyła sie czytać i pisać
      po polsku. Mam mieszane odczucia do tej szkoły, szkoła zimna,
      nieprzyjazna rodzicom - ale nie ma wyboru innej.
      Julak jak narzie chodzi chetnie, ale podniosło mi już ciśnienie
      zbiórki pieniędzy przez Rade Rodziców na meble ,ubezpieczenie (czego
      nie rozumiem poniewaz dziecko jest juz ubezpieczone w szkole
      ilandzkiej).
      My npewno nie wracamy do Polski - mam dwie dziewczynki 13 i 7 lat i
      nie moge im mieszac w ich życiu. Potzrebują stabilizacji.
      Starsza nei chodzi tutaj do szkoły polskiej.
      • ka12 Szkoła w Blackrock 07.11.08, 18:41
        Do dorcia.w,

        Dziękuję za twój post, każda opinia jest dla mnie cenna. Nie wiem jeszcze, czy
        zapiszemy córkę do tej szkoły. Wtedy nie mielibyśmy już żadnego wolnego dnia w
        tygodniu, ani ona odpoczynku. Może będę ją uczyć w domu.
        Zbiórka pieniędzy na meble wydaje mi się jakby sceną wyjętą z filmów Barei. Chcą
        mebli to niech znajdą sponsora, albo zorganizują jakiś kiermasz itp.
        Powiem Ci, że jak poczytasz trochę na ich stronie internetowej, to ta szkoła
        wydaje się jakąś twierdzą. Rodzicom nie wolno do niej wejść, a ja nie wyobrażam
        sobie nie zobaczyć sali lub wnętrza szkoły, w której moje dziecko ma spędzać tak
        dużo czasu. Jestem przyzwyczajona do tego, że jak chcę rozmawiać z
        przedmiotowcem, to idę do pokoju nauczycielskiego i rozmawiam, albo się umawiam
        na spotkanie.
        No i jeszcze ten tekst, że dzieci nieodebrane do 15.10 będą zgłaszane na
        posterunek policji w Blackrock. To dopiero taki dzieciak musi być przestraszony,
        może pomyśleć, że zrobił coś złego i będzie miał traumę na kilka dobrych lat.
        Cholernie pedagogiczne.
        Można by pomyśleć o innym rozwiązaniu.

        Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas.
        • dzoaann Re: Szkoła w Blackrock 13.11.08, 20:07
          Starszego Kubę uczyłam sama czytac, pisac i ortograsfii, czytając polskie
          bajeczki i robiąc dyktanda z nich. Teraz zapisalismy go do polskiej szkoły w
          Blackrock. Od razu do 4 klasy. Z polskiego nie ma zaległości, pani kazała
          przekazać gratulacje dla mamy za wysiłek w nauczaniu:) przynosi piatki:) ale ma
          zaległości z matematyki co nie przyszło mi do głowy. Poziom w irlandzkiej szkole
          duzo niższy. ale nadrabiamy:)
          młodszy Kacper od razu poszedl do pierwszej, bo skoro i tak sie wozi jednego, to
          drugi tez niech jeżdzi.
          Co do szkoły to dla mnie osobiście koszmar...szkola okropna w stosunku do
          rodziców. Jak to koleżanka określiła "śmierdzi komuną"- i to jest dobre
          okreslenie, bo podejście z tamtych lat...
          nauczycielki Kuby sa w miare, natomiast pani Kacpara wykazuje kompletny brak
          wyobrazni i inicjatywy. Kacper na pierwszych zajęciach nie miał podręczników i
          kobieta nic z tym nie zrobiła. Siedział 4 godziny i sie nudzil. Nie wyobrażam
          sobie takiej sytuacji w irlandzkiej szkole. Na dodatek poznają teraz literki i
          pani kładzie głownie nacisk na pisani łączne. mojego chlopaka to nudzi, bo pisze
          i czyta po polsku. Ale nikogo to nie obchodzi, program to program. Zero
          indywidualnego podejscia.
          Co do kontaktu ze szkoła to koszmar, po podejściu do pani kierowniczki zbiera
          sie opeer za przeszkadzanie jej i nakaz umówienia przez telefon. A telefonu nie
          odbiera i skrzynka tak zapchana,że nowych wiadomości nie przyjmuje- kółeczko sie
          zamyka:(
          podsumowujac-
          jest ciężko, ale nie żałuję, bo czytać i pisac mogę dzieci uczyć sama. Ale
          historia, gramatyka, lektury itp to już inna sprawa. Szkoła pozwala nam sie
          zmobilizowac, nadaje kierunek, choć i tak wiekszosc pracy dzieci wykonuja w domu
          pod kontrola rodzicow. Zobaczymy, czy z biegiem czasu nie pozaluje tej decyzji?
          • dorcia.w Re: Szkoła w Blackrock 13.11.08, 20:39
            a zauważyłas, że matematyki w I klasie nie ucza, nie wiem jak jest w
            klasach wyższych. Matematyke polska mamy robić samemu w domu. Wiec
            jesli rodzice nie maja czasu na to zeby usiasc z dzieckiem nad tym,
            to pomimo ze bedą chodzic do szkoly irlandzkiej to i tak w poslkiej
            bede niżej z matmy.
            Ale wiem na przykładzie starszej córki, która tutaj od razu
            wskoczyła do secondary, w polsce byłaby w 6 kalsie, nie jest źle z
            tym poziomem irlandzkim, czesc rzeczy miała z matematyki w Polsce,
            czesci wogóle nie przerabiała, tu ida innym programem.
            A co dyrektorki zgadzam sie z toba całkowicie, by pomimo ze bylismy
            z nia umowieni telefonicznie, to nie miala dla nas czasu, córke
            pomyliła z chłopcem i twierdziła ze juz on jest zapisany. Ech szkoda
            słów, mam wrazenie ze co niektórzy mineli sie tam z powolaniem i
            wykonuja tą prace za darmo z łaski.
          • roza06 Re: Szkoła w Blackrock 19.11.08, 11:08
            Normalnie jakbym czytała o polskiej szkole w Limerick. Podejście nauczycielek do
            uczniów typowo polskie (tzn. uczniowie są dla szkoły a nie odwrotnie). Zupełne
            przeciwieństwo irlandzkich szkół, gdzie nauczyciele zawsze maja czas dla
            rodziców i dzieci. W tej szkole nauczycielki są jakieś takie naburmuszone,
            sztywno trzymające się programu, mimo że dzieci reprezentują rożne poziomy.
            Program nauczania w pierwszej klasie to już w ogóle porażka. Oczywiście jeżeli
            dzieci nie maja podręcznika to nikogo to nie obchodzi (słowa nauczycielki).
            Pamiętam jak moje dzieci poszły do irlandzkiej szkoły i na początku wszystko
            miały kserowane. Mimo próśb rodziców nauczycielki nie dają karteczek z jakimiś
            wiadomościami (jak jest to w irlandzkich szkołach) i każą np. pierwszoklasistom
            zapisywać w zeszytach wiadomości dla rodziców. Oczywiście większość dzieci nie
            umie pisać więc o pewnych wydarzeniach człowiek dowiaduje się po fakcie.Inaczej
            wyobrażałam sobie taka szkołę. Zobaczymy jak to będzie za kilka miesięcy.
            Pozdrawiam
            • roza06 Re: Szkoła w Blackrock 19.11.08, 11:16
              A dodam jeszcze że najważniejszym zagadnieniem poruszanym na otwarciu szkoły jak
              i na późniejszym zebraniu były oczywiście pieniądze na komitet rodzicielski
              (swoja droga nieobowiązkowy). Z tego co pamiętam w Polsce jeżeli kilkoro dzieci
              z jednej rodziny chodzi do tej samej szkoły, komitet płaci się jeden tutaj
              oczywiście nie. Ja wiem że te pieniądze maja być przeznaczone np. na zakup
              książek do biblioteki (oczywiście jak przychodzi czas czytania lektury to
              książek nie ma, podejrzewam że jedna lektura jest zadana od razu wszystkim
              klasom jednocześnie coby po programie pani nie musiała skakać) ale dlaczego
              wszystko jest pod taka presją?
              • apas13 Re: Szkoła w Blackrock 19.11.08, 12:08
                Dziewczyny, czytając o waszych odczuciach na temat polskich szkół,
                nasuwa się automatycznie pytanie: dlaczego więc posyłacie swoje
                dzieci w takie miejsca? Według mnie celem takich instytucji jest
                tylko i wyłącznie wyciągnięcie kasy od rodziców .
                Ja też mam dziecko w wieku szkolnym (senior infant), kolejne wkrótce
                ruszy do przedszkola i jedno wiem na pewno: żadnego zarywania
                weekendu na polską szkołę. Angielski stał się wprawdzie podstawowym
                językiem mojej córki, ale moje dziecko nadal mówi i rozumie po
                polsku. Nigdy pewnie nie będzie tak dobrze znała polskiej gramatyki
                i ortografii jak dzieci w polskich szkołach, ale czy o to naprawdę
                chodzi? O wrycie regułek, których i tak się nie rozumie i nie
                potrafi zastosować w życiu?
                Myślę że tak naprawdę dużo zależy od nas, rodziców. To naprawdę
                żaden problem kupić polskie książki o każdej tematyce i czytać
                naszym dzieciom. A wolne weekendy (o ile takowe jeszcze są)? Lepiej
                poświęcić na basen, szkołę tańca, wycieczkę gdziekolwiek lub po
                prostu odpoczynek w domu.
                • xsenna Re: Szkoła w Blackrock 19.11.08, 13:24
                  Tak sobie wlasnie czytam o waszych opiniach i mialam wrazenie ze tylko mnie sie
                  zdaje ze mojej corce az tak bardzo szkola polska nie potrzebna.Moja corka chodzi
                  do szkoly w Athlone,dopiero w sumie zaczynaja ale caly czas zmieniaja godziny
                  zajec i dni nigdy nie wiem na ktora i kiedy.zdecydowalam sie ze wzgledu na moja
                  siostre(nasze corki chodza razem).Ja nigdy nie wroce do polski ona chce.szkola w
                  sumie kosztuje 38euro na miesiac 3godziny tygodniowo(byly 4).Ksiazki 70euro,a do
                  tego ostatnio dostala wykaz lektur ktore jakims cudem udalo nam sie sciagnac z
                  Polski,ale niestety nie mam czasu aby z nia czytac.chodzi tutaj do 3 klasy i ma
                  naprawde duzo zadane.zastanawiam sie aby zrezygnowac,ale nie wiem jak powiedziec
                  o tym siostrze.
                  • tomsmom Re: Szkoła w Blackrock 19.11.08, 14:29
                    Zdaje sie, ze najlepszy argument to ten, ze nie chcecie wracac do
                    Polski... zreszta nawet gdybyscie kiedys jednak zmienili zdanie
                    tragedii nie bedzie, bo obowiazek szkolny dotyczy wszystkich dzieci,
                    rowniez tych, ktore nie posiadaja polskich swiadectw (maja
                    irlandzkie i to musi wystarczyc).
                    Wiesz, ja tez tak sobie mysle, ze jesli moje dzieci (jak dorosna)
                    nie beda lubily chodzic do polskiej szkoly (bo na pewno sprobuje) to
                    im dam spokoj. W koncu ta polskosc ma byc dla nich czyms naturalnym
                    a nie wymuszonym, i wolalabym, zeby sami przeczytali 2 polskie
                    ksiazki rocznie z wlasnego wyboru niz 20 ale z musu...
                  • apas13 Re: Szkoła w Blackrock 19.11.08, 14:40
                    No, nie tylko ty tak uważasz :) Ja też twierdzę że zabieranie
                    dzieciom weekendu i wrzucanie ich w zupełnie odmienny system
                    nauczania to strata naszego wolnego czasu. Ja akurat mam go bardzo
                    niewiele i muszę go cenić.
                    Systemy edukacji w Polsce i w Eire różnią się zasadniczo. Wmawianie
                    komuś, że kilka godzin zajęć w weekend, kiedy dzieci słabiej
                    przyswajają wiedzę po ciężko przepracowanym tygodniu w irlandzkiej
                    szkole, pozwoli zniwelować różnice i "bezboleśnie" wrócić do
                    polskiej rzeczywistości edukacyjnej - to, delikatnie mówiąc,
                    robienie ludziom wody z mózgu. Pisząc o różnicach w edukacji tu i
                    tam NIE CHCĘ decydować, który system jest lepszy. Owszem, w Polsce
                    dzieci uczą się więcej, mają szersze programy z wielu przedmiotów,
                    ale ma to i złe strony. My z mężem weszliśmy na rynek pracy po
                    studiach kilka lat później, niż nasi rówieśnicy na Zachodzie,
                    ewentualna dalsza edukacjia była uzależniona od zaakceptowania
                    skostniałego, XIX-wiecznego systemu panującego na polskich
                    uczelniach, zaś to, co wynieśliśmy po dyplomie to - delikatnie
                    mówiąc - wiedza mocno nieaktualna, choć szeroka. W efekcie pierwsze
                    dwa - trzy lata pracy to czas douczania się (często na błędach).
                    Czas stracony.
                    Niestety, rynek pracy na świecie jest taki, że potrzeba specjalistów
                    świetnie przygotowanych do rozwiązywania realnych problemów od
                    pierwszego dnia w pracy. Owszem, człowiek wykształcony winien mieć
                    najszersze horyzonty, ale czy nie lepiej - zamiast przemęczać dzieci
                    drugą szkołą w weekend - rozbudzać w nich zainteresowania, pokazywać
                    świat, wprowadzić w jakąś pasję, hobby? Wygodniej zawieźć do szkoły
                    i zapłacić kilkadziesiąt euro. Niech się inni martwią. A dzieciak ma
                    w końcu zdać do następnej klasy, nie zaś umieć...
    • tomsmom A czy ktos wie cos o tej szkole? 14.11.08, 18:55
      www.polish-chaplaincy.ie/?page_id=729&preview=true&language=pl
      Bo duzo jest opinii na temat Blackrock, a co z ta szkola?
      Przyjazniejsza jest moze?
    • reyka ciekawa dyskusja 19.11.08, 15:11
      ja dodam z wlasnej obserwacji, ze sa dwie grupy rodzicow (tzn one sa
      najbardziej widoczne)
      1 - rodzice, ktorzy chca wrocic do pl i zalezy im zeby dziecko
      plynnie wrocilo, badz weszlo w polski system oswiaty - tym rodzicom
      zalezy na realnych ocenach, swiadectwach, realizowaniu programu,
      egzaminach. sami tez realizuja program np wesolej szkoly w domu.

      2 - rodzice tacy jak ja i pewnie wiele innych mam, ktorzy chcieliby
      aby zajecia w polskiej szkole zachecaly, mobilizowaly czy stwarzaly
      sytucje,kiedy dziecko mowi, czyta, rozwija slownictwo, czy pisze z
      checia po polsku; uczy sie polskiej geografii, elementow historii,
      piosenek, wierszy bez presji oceniania, sprawdzania.
      to tak na szybko.
      odsylam tez na strone: www.polska-szkola.pl/
      aha i rodzice jezeli maja jakies watpliowsci, sugestie co do
      prowadzenia szkoly chyba maja swoich przedstawicieli, ktorzy w ich
      imieniu na jakis zebraniach zarzadu, powinni te problemy
      przedstawic. w koncu z waszych pieniedzy sa te szkoly oplacane,
      gdyby nie wasze dzieci, te szkoly by najzwyczajniej nie istnialy.
      • roza06 Re: ciekawa dyskusja 20.11.08, 12:13
        Ja właśnie jestem takim rodzicem z punktu drugiego. Moje dzieci są bardzo
        ciekawe świata. Myślałam że w tej polskiej szkole będzie podobna atmosfera jak w
        irlandzkiej, ale niestety tak nie jest. Dzieciaki maja mnóstwo zakuwania, ciągle
        jakieś kartkówki, plusy i minusy, sprawdzanie. Tak na dobra sprawę to szkoda mi
        już trochę dziecka bo cały tydzień siedzi, uczy się i powoli zaczyna się trochę
        buntować. Na pewno nie będę jej zmuszała do nauki w polskiej szkole (tym
        bardziej ze nie planujemy powrotu) bo po jakimś czasie mogłoby się okazać że
        znienawidzi język polski i nie daj Boże opuści się w irlandzkiej szkole.
        A przedstawianie swoich sugestii prowadzącym szkole to chyba strata czasu.
        Większość nauczycieli ma skostniałe poglądy i są niereformowalni. Pamiętam
        jeszcze naukę w Polsce, gdzie nauczyciele maja swoje notatki i używają ich przez
        kilka lat, niczego nie zmieniając bo przecież tak jest łatwiej. Tu musieliby
        wykazać się jakąś dodatkową pomysłowością a to chyba niektórym przychodzi trudno.
        No zobaczymy jak to będzie dalej. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka