Dodaj do ulubionych

Zabijanie Downów

09.11.09, 09:59
Prestiżowy „British Medical Journal” opublikował badania pokazujące, co dzieje się z dzięćmi mającymi zespół Downa. Okazuje się, że 90 proc. Brytyjek w jej sytuacji decyduje się na aborcję. – W Wielkiej Brytanii na świat przychodzi zaledwie dwoje takich dzieci dziennie. To naprawdę niedużo – mówi Sarah Smith z Down’s Heart Group.

Problem częstej aborcji na dzieciach z zespołem Downa w Hiszpanii badało pismo „Medicina Clinica”. Wyniki badań przeprowadzonych przez ekspertów magazynu pokazują, że aż 96 proc. spośród Hiszpanek, które dowiadują się, że urodzą dziecko z tym schorzeniem decyduje się na aborcję. W Niemczech w przypadku odkrycia zespołu Downa ciążę przerywa się nawet w siódmym miesiącu.

– Urodzeniem dziecka z zespołem Downa kończy się jedna ciąża na 650 – 700 – mówi prof. dr hab. med. Jacek Zaremba. – Diagnostyka prenatalna zmniejsza jednak tę częstotliwość, bo kobiety nie decydują się na urodzenie takich dzieci – dodaje.

Andrzej Suchcicki ze Stowarzyszenia Rodzin i Opiekunów Osób z Zespołem Downa podkreśla, że trudno ustalić liczbę dzieci z zespołem Downa zabitych wskutek aborcji. – W ciągu ostatnich lat spośród kilkudziesięciu kobiet, które były w ciąży, zaledwie kilka powróciło do naszego stowarzyszenia jako mamy – wskazuje. W Polsce żyje około 60 tys. osób z zespołem Downa.


Późno zachodzą w ciążę i potem zabijają swe dzieci. Na własne życzenie.
Obserwuj wątek
    • kora3 no wiesz Janku 09.11.09, 10:12
      rzecz w tym, ze zespół Downa wystepuje takze u dzieci urodzinych z
      wcale niestarych matek. Późne macierzyństwo zwieksza co prawdą
      ryzyko wady, ale tylko zwieksza. Są kobiety po 40 rodzace zdrowe
      dieci, wiec Down u późnej mamtki to nie jest regula.

      Być moze wyda Ci się to dziwne, ale późne macierzyństwo wcale nie
      jest czasem zaplanowane, jest po prostu wpadką. Z moich rozmów z
      lekarzami usuwającymi ciążę wynika, ze nierzadko ich pacjentkai
      bywaja panie po 40 roku życia. Hormonalnyh srodków anty nie mogą już
      stosować, wydaje im sie,ze juz nie zajdą w ciąze, a tu masz.

      Fajnie się to wszystko mówi Janie, jeśli się nie ma takiego
      dziecka. Ja sie zcesto stykam z ludxmi, którzy mają, którzy je uczą,
      jako młody człowiek stykałam się z takimi dziećmi, jako
      wolontariusz. Tacy ludzie porafia być bardzo słodcy, przemili, ale
      też czasem złosliwi, bardzo uciażliw, wymagający stalej opieki,
      której starsi rodzice nierzadko zapewnic mu nie potrafia.

      Poza tym trzeba też myslec, co sie z takim człowiekiem stanie, gdy
      rodzice po prostu umra. Rodzeństwo bywa niechętne do zajmowania sie
      nim, chce miec łasne zycie. A wiec taki człowiek skazany jest na
      placówke, w których, jak wiadomo bywa roznie.
      On sobie po prostu sam nie poradzi, nie jest w stanie osiągnać stanu
      samodzielnego życia.

      chciałbyś TY miec takie dziecko? Pewnie nie. Zaden rodzic nie
      chciałby z załozenia, zeby jego dziecko miało zespół Downa. Jedni
      się decydują na urodzenie i wychowanie go na ile sie da, a inni nie.
      Osobiscie nie czuje sie władna powiedzieć komuś "Masz miec takie
      dziecko" ...
      • janek_hus Re: no wiesz Janku 09.11.09, 10:15
        Nie chciałem powiedzieć, że Downy rodzą się tylko ze starych matek. Chodziło mi o to, że starsze matki częściej jednak rodzą takie dzieci.
        Zastanawia mnie jednak tak wysoki odsetek aborcji. Dlaczego jest przyzwolenie na zabijanie chorych dzieci, a zdrowych nie?
        • kora3 Re: no wiesz Janku 09.11.09, 10:37
          janek_hus napisał:

          > Nie chciałem powiedzieć, że Downy rodzą się tylko ze starych
          matek. Chodziło mi
          > o to, że starsze matki częściej jednak rodzą takie dzieci.

          i owszem , ryzyko wzrasta ...

          > Zastanawia mnie jednak tak wysoki odsetek aborcji. Dlaczego jest
          przyzwolenie n
          > a zabijanie chorych dzieci, a zdrowych nie?

          wiesz na zabijanie dzieci to w zadnym cywilizowanym kraju nie ma
          pozwolenia. Mówimy o aborcji, która wg jedynie kniektórych jest
          takim samym czynem, jak dzieciobósjtwo, co zreszta nie przeklada się
          na ogół na prawo.
          W Polsce równeiż obowiazuje mozliwosc usuniecia ciązy, gdy płód jest
          nieodwracalnie uszkodzony. Zapewne mało która kobieta z tego
          korzyta, bo narazałaby sie na kłopoty i szykany, wiec usuwa ciąze po
          cichu.
          Co do twego pytania. No cóż. Po pierwsze uogólnienia typu zdrowy-
          chory sa tu moim zdaniem nietrafne. Człowiek z zespołem Downa jest
          niezdolny do samozielnej egzystencji i samostanowienia. To jest
          przyznasz stan duzo bardziej beznadziejny niz "chory" . Taka osoba z
          załozenia, do końca swego zycia musi być zdana na innych, nie ma też
          intelekualnych mozlwosci zadnego rozwoju.
          Gdy chodziłoby o czysty bilans prokreacyjny - biologię - jest
          zbedna. Ale człwoiek to nie sama biologia przecież. Człowiek to też
          troska o los swego potomstwa, przewidywanie. Być mzoe tu tkwi sedno.
          Rodzic wie, ze jego dziecko z Downem nie zostanie wyleczone, że
          przewegetuje tak czy owak ileś tam lat i umrze przedstwcześnie. Z
          nie dane mu bedzie cieszysc sie życiem. Moze dlatego ludzie decyduja
          sie na usuwanie takich płodów.
        • diabollo Re: no wiesz Janku 09.11.09, 18:36
          janek_hus napisał:

          > Nie chciałem powiedzieć, że Downy rodzą się tylko ze starych matek. Chodziło mi
          > o to, że starsze matki częściej jednak rodzą takie dzieci.
          > Zastanawia mnie jednak tak wysoki odsetek aborcji. Dlaczego jest przyzwolenie n
          > a zabijanie chorych dzieci, a zdrowych nie?

          Jakie zabijanie dzieci? Kto? Gdzie?

          Kłaniam się nisko
    • mamalgosia Re: Zabijanie Downów 09.11.09, 10:43
      Zespół Downa jest łatwy do wykrycia w ciąży - stąd zapewne większa
      ilość aborcji niż przy innych wadach/chorobach.

      Dla mnie potworne:(
    • diabollo Re: Zabijanie Downów 09.11.09, 18:43
      janek_hus napisał:

      > Późno zachodzą w ciążę i potem zabijają swe dzieci. Na własne życzenie.

      Po pierwsze ciekawe czy Ty stojąc przed decyzją - rodzić dziecko z dwownem czy
      przerwać ciążę - jakbyś sam postąpił.

      Po drugie, dlaczego kłamiesz, że te kobiety "zabijają dzieci"?
      Dlaczego nie napisać zgdonie z prawdą, że zabijają zygoty, albo płody?

      Kłaniam się nisko.
      • maria421 Re: Zabijanie Downów 09.11.09, 19:09
        diabollo napisał:


        > Po drugie, dlaczego kłamiesz, że te kobiety "zabijają dzieci"?
        > Dlaczego nie napisać zgdonie z prawdą, że zabijają zygoty, albo płody?
        >

        Diabollo, dlaczego uzywasz slowa "zabijaja" w odniesieniu do zygoty lub plodu?
        Czyzbys uwazal ze jednak mozna zabic cos, co sie jeszcze nie narodzilo?
        To bylby juz pierwszy krok do zrozumienia prawdy.
        • diabollo Re: Zabijanie Downów 09.11.09, 21:20
          maria421 napisała:

          > diabollo napisał:
          >
          >
          > > Po drugie, dlaczego kłamiesz, że te kobiety "zabijają dzieci"?
          > > Dlaczego nie napisać zgdonie z prawdą, że zabijają zygoty, albo płody?
          > >
          >
          > Diabollo, dlaczego uzywasz slowa "zabijaja" w odniesieniu do zygoty lub plodu?
          > Czyzbys uwazal ze jednak mozna zabic cos, co sie jeszcze nie narodzilo?

          No, właśnie. Trochę bez sensu.

          > To bylby juz pierwszy krok do zrozumienia prawdy.

          Prawda jest taka, że chodzi o przerywanie ciąży. Hardcorowi antyaborcjoniści
          przyrównują takie postępowanie do zabójstwa.
          Moim zdaniem, to przesada, przy wszystkich wątpliwościach przed którymi stają
          ludzie w obliczu niechcianej czy uszkodzonej ciąży.

          Ale dlaczego od razu kłamać, że to "zabójstwo" dotyczy "dziecka"?

          Kłaniam się nisko.
          • maria421 Re: Zabijanie Downów 09.11.09, 23:24
            diabollo napisał:

            > Prawda jest taka, że chodzi o przerywanie ciąży.

            A ciaza to co to jest? Choroba jakas?


            Hardcorowi antyaborcjoniści
            > przyrównują takie postępowanie do zabójstwa.
            > Moim zdaniem, to przesada, przy wszystkich wątpliwościach przed którymi stają
            > ludzie w obliczu niechcianej czy uszkodzonej ciąży.
            >
            > Ale dlaczego od razu kłamać, że to "zabójstwo" dotyczy "dziecka"?

            Bo to jest dziecko w roznych fazach rozwoju.
            > Kłaniam się nisko.
        • gaika Jak to z „prawdą” bywa 09.11.09, 22:20
          maria421 napisała:

          > To bylby juz pierwszy krok do zrozumienia prawdy.


          Pro-Choice Does Not Mean Pro-Abortion: An Argument for Abortion
          Rights Featuring the Rev. Carlton Veazey

          Can you explain how your Christian faith informs your views in
          support of abortion rights?

          I grew up in a Christian home. My father was a Baptist minister for
          many years in Memphis, Tenn. One of the things that he instilled in
          me - I used to hear it so much - was free will, free will, free
          will. It was ingrained in me that you have the ability to make
          choices. You have the ability to decide what you want to do. You are
          responsible for your decisions, but God has given you that
          responsibility, that option to make decisions.
          I had firsthand experience of seeing black women and poor women
          being disproportionately impacted by the fact that they had no
          choices about an unintended pregnancy, even if it would damage their
          health or cause great hardship in their family. And I remember some
          of them being maimed in back-alley abortions; some of them died.
          There was no legal choice before Roe v. Wade.
          But in this day and time, we have a clearer understanding that men
          and women are moral agents and equipped to make decisions about even
          the most difficult and complex matters. We must ensure a woman can
          determine when and whether to have children according to her own
          conscience and religious beliefs and without governmental
          interference or coercion. We must also ensure that women have the
          resources to have a healthy, safe pregnancy, if that is their
          decision, and that women and families have the resources to raise a
          child with security.
          The right to choose has changed and expanded over the years since
          Roe v. Wade. We now speak of reproductive justice - and that
          includes comprehensive sex education, family planning and
          contraception, adequate medical care, a safe environment, the
          ability to continue a pregnancy and the resources that make that
          choice possible. That is my moral framework.
          You talk about free will, and as a Christian you believe in free
          will. But you also said that God gave us free will and gave us the
          opportunity to make right and wrong choices. Why do you believe that
          abortion can, at least in some instances, be the right choice?

          Dan Maguire, a former Jesuit priest and professor of moral theology
          and ethics at Marquette University, says that to have a child can be
          a sacred choice, but to not have a child can also be a sacred
          choice.
          And these choices revolve around circumstances and issues - like
          whether a person is old enough to care for a child or whether a
          woman already has more children than she can care for. Also,
          remember that medical circumstances are the reason many women have
          an abortion - for example, if they are having chemotherapy for
          cancer or have a life-threatening chronic illness - and most later-
          term abortions occur because of fetal abnormalities that will result
          in stillbirth or the death of the child. These are difficult
          decisions; they're moral decisions, sometimes requiring a woman to
          decide if she will risk her life for a pregnancy.
          Abortion is a very serious decision and each decision depends on
          circumstances. That's why I tell people: I am not pro-abortion, I am
          pro-choice. And that's an important distinction.
          You've talked about the right of a woman to make a choice. Does
          the fetus have any rights?

          First, let me say that the religious, pro-choice position is based
          on respect for human life, including potential life and existing
          life.
          But I do not believe that life as we know it starts at conception. I
          am troubled by the implications of a fetus having legal rights
          because that could pit the fetus against the woman carrying the
          fetus; for example, if the woman needed a medical procedure, the law
          could require the fetus to be considered separately and equally.
          From a religious perspective, it's more important to consider the
          moral issues involved in making a decision about abortion. Also,
          it's important to remember that religious traditions have very
          different ideas about the status of the fetus. Roman Catholic
          doctrine regards a fertilized egg as a human being. Judaism holds
          that life begins with the first breath.
          What about at the very end of a woman's pregnancy? Does a fetus
          acquire rights after the point of viability, when it can survive
          outside the womb? Or let me ask it another way: Assuming a woman is
          healthy and her fetus is healthy, should the woman be able to
          terminate her pregnancy until the end of her pregnancy?

          There's an assumption that a woman would end a viable pregnancy
          carelessly or without a reason. The facts don't bear this out. Most
          abortions are performed in the first 12 weeks of pregnancy. Late
          abortions are virtually always performed for the most serious
          medical and health reasons, including saving the woman's life.
          • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 09.11.09, 22:24
            But what if such a case came before you? If you were that woman's
            pastor, what would you say?

            I would talk to her in a helpful, positive, respectful way and help
            her discuss what was troubling her. I would suggest alternatives
            such as adoption.
            Let me shift gears a little bit. Many Americans have said they
            favor a compromise, or reaching a middle-ground policy, on abortion.
            Do you sympathize with this desire and do you think that both sides
            should compromise to end this rancorous debate?

            I have been to more middle-ground and common-ground meetings than I
            can remember and I've never been to one where we walked out with any
            decision.
            That being said, I think that we all should agree that abortion
            should be rare. How do we do that? We do that by providing
            comprehensive sex education in schools and in religious
            congregations and by ensuring that there is accurate information
            about contraception and that contraception is available.
            Unfortunately, the U.S. Congress has not been willing to pass a bill
            to fund comprehensive sex education, but they are willing to put a
            lot of money into failed and harmful abstinence-only programs that
            often rely on scare tactics and inaccurate information.
            Former Surgeon General David Satcher has shown that abstinence-only
            programs do not work and that we should provide young people with
            the information to protect themselves. Education that stresses
            abstinence and provides accurate information about contraception
            will reduce the abortion rate. That is the ground that I stand on. I
            would say that here is a way we can work together to reduce the need
            for abortions.
            Abortion has become central to what many people call the "culture
            wars." Some consider it to be the most contentious moral issue in
            America today. Why do many Catholics, evangelical Christians and
            other people of faith disagree with you?

            I was raised to respect differing views so the rigid views against
            abortion are hard for me to understand. I will often tell someone on
            the other side, "I respect you. I may disagree with your theological
            perspective, but I respect your views. But I think it's totally
            arrogant for you to tell me that I need to believe what you
            believe." It's not that I think we should not try to win each other
            over. But we have to respect people's different religious beliefs.
            But what about people who believe that life begins at conception
            and that terminating a pregnancy is murder? For them, it may not
            just be about respecting or tolerating each other's viewpoints; they
            believe this is an issue of life or death. What do you say to people
            who make that kind of argument?

            I would say that they have a right to their beliefs, as do I. I
            would try to explain that my views are grounded in my religion, as
            are theirs. I believe that we must ensure that women are treated
            with dignity and respect and that women are able to follow the
            dictates of their conscience - and that includes their reproductive
            decisions. Ultimately, it is the government's responsibility to
            ensure that women have the ability to make decisions of conscience
            and have access to reproductive health services.
            Some in the anti-abortion camp contend that the existence of
            legalized abortion is a sign of the self-centeredness and
            selfishness of our age. Is there any validity to this view?

            Although abortion is a very difficult decision, it can be the most
            responsible decision a person can make when faced with an unintended
            pregnancy or a pregnancy that will have serious health consequences.
            Depending on the circumstances, it might be selfish to bring a child
            into the world. You know, a lot of people say, "You must bring this
            child into the world." They are 100 percent supportive while the
            child is in the womb. As soon as the child is born, they abort the
            child in other ways. They abort a child through lack of health care,
            lack of education, lack of housing, and through poverty, which can
            drive a child into drugs or the criminal justice system.
            So is it selfish to bring children into the world and not care for
            them? I think the other side can be very selfish by neglecting the
            children we have already. For all practical purposes, children whom
            we are neglecting are being aborted.

            • maria421 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 09.11.09, 23:29
              Prawda (bez cudzyslowia), i to prawda biologiczna (nie religijna, nie
              ideologiczna) jest taka, ze kazdy z nas byl kiedys zygota, embrionem, plodem.
              Prawda biologiczna jest taka, ze z ludzkiej zygoty nie urodzi sie kot ani krowa
              tylko czlowiek.
              Prawda jest taka, ze ludzka zygota to jest czlowiek w jego najwczesniejszej
              fazie rozwoju.
              • diabollo Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 10.11.09, 08:06
                maria421 napisała:

                > Prawda (bez cudzyslowia), i to prawda biologiczna (nie religijna, nie
                > ideologiczna) jest taka, ze kazdy z nas byl kiedys zygota, embrionem, plodem.
                > Prawda biologiczna jest taka, ze z ludzkiej zygoty nie urodzi sie kot ani krowa
                > tylko czlowiek.
                > Prawda jest taka, ze ludzka zygota to jest czlowiek w jego najwczesniejszej
                > fazie rozwoju.

                Jeżeli człowiekiem jest zygota nie posiadająca układu nerwowego, a więc nie
                zdolna do odczuwiania niczego, to człowiekiem będzie kiedyś płyta CD z dokładnym
                zapisem danych genetycznych jakiegoś człowieka.

                Kłaniam się nisko.
                • janek_hus Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 10.11.09, 08:27
                  A jajecznica to potrawka z kurczaka.
                  • diabollo Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 10.11.09, 18:42
                    janek_hus napisał:

                    > A jajecznica to potrawka z kurczaka.

                    No, właśnie, dodajmy: z "kurczaka niewyklutego".

                    Kłaniam się nisko.
                • kora3 Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara się 10.11.09, 09:21
                  udowadniac oczywistosc, jako coś odkrywczego. mam na mysli fakt, iz
                  zygota, zarodek płód to fazy rozwoju człowieka. To oczywiste i nikt
                  temu nie zaprzecza chyba. Stąd przekonywanie, że z ludzkiej komórki
                  jajowej i plemnika nie narodzi się kot, czy krowa jest tyleż
                  bezcelowe, co rozpaczliwe. To wiadomo.
                  Rzecz cała w tym, że nie mozna zaprzeczyć, iz ten etap rozowju jest
                  inny niż rozwój narodzonego człowieka.

                  Tak, jak wiekszosc ludzi nie zaprzeczy, ze projekt, czy fundamenty
                  to nie jest gotowy dom, ze konspekt to nie jest własciwa praca, że
                  prolog to nie cala powieść, tak trudno zaprztczyć temu, ze zygota to
                  to samo, co np 10-latek, czy noworodek.
                  • maria421 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 09:36
                    Kora, zenujace jest jak ktos przyznaje ze stwierdzenie ze zygota, embrion, plod
                    to fazy rozwoju czlowieka i zaraz potem poucza wykladajac oczywista oczywistosc
                    ze zygota , embrion czy plod to nie to samo co np. 10-latek czy noworodek.

                    To jest tak, jak ktos koniecznie chce wtracic wlasne krytyczne dwa grosze a nie
                    bardzo potrafi:)
                    • kora3 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 09:53
                      maria421 napisała:

                      > Kora, zenujace jest jak ktos przyznaje ze stwierdzenie ze zygota,
                      embrion, plod
                      > to fazy rozwoju czlowieka i zaraz potem poucza wykladajac
                      oczywista oczywistos
                      > c
                      > ze zygota , embrion czy plod to nie to samo co np. 10-latek czy
                      noworodek.

                      alez ja nie wykladam - stweirdzam,ze wiekszosc ludzi to dostrzga :)
                      i to raczej prawda :)
                      >
                      > To jest tak, jak ktos koniecznie chce wtracic wlasne krytyczne dwa
                      grosze a nie
                      > bardzo potrafi:)

                      postaraj sie bardziej, na razie tylko smieszysz:)
                      • maria421 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 10:00
                        kora3 napisała:
                        >
                        > alez ja nie wykladam - stweirdzam,ze wiekszosc ludzi to dostrzga :)
                        > i to raczej prawda :)

                        Faktycznie, odkrylas Ameryke:)
                        • kora3 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 12:04
                          maria421 napisała:

                          > kora3 napisała:
                          > >
                          > > alez ja nie wykladam - stweirdzam,ze wiekszosc ludzi to
                          dostrzga :)
                          > > i to raczej prawda :)
                          >
                          > Faktycznie, odkrylas Ameryke:)

                          no skoro ktoś nie pojmuje, dlaczego dla niektórych zygota to ie
                          dziecko, to raczej oni teraz odkryli :)
                          • maria421 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 12:13
                            A kto nie pojmuje ze zygota to nie to samo co noworodek?

                            • kora3 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 14:23
                              maria421 napisała:

                              > A kto nie pojmuje ze zygota to nie to samo co noworodek?

                              np. ktoś kto o połaczonym jaju z plemnikiem mówi "dziecko"
                              • maria421 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 14:27
                                kora3 napisała:


                                > np. ktoś kto o połaczonym jaju z plemnikiem mówi "dziecko"

                                Czyli jakies 90% kobiet ktore na wiadomosc ze sa w ciazy reaguja ze bada mialy
                                dziecko.
                                Jakies 90% kobiet ktore po poronieniu mowia ze stracily dziecko.

                                • janek_hus Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 19:14
                                  >Czyli jakies 90% kobiet ktore na wiadomosc ze sa w ciazy reaguja ze >bada mialy dziecko.

                                  Właśnie. Będą miały. Ale nie mają.
                                  • maria421 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 19:17
                                    janek_hus napisał:

                                    > >Czyli jakies 90% kobiet ktore na wiadomosc ze sa w ciazy reaguja ze >b
                                    > ada mialy dziecko.
                                    >
                                    > Właśnie. Będą miały. Ale nie mają.

                                    A co maja? A jak maja zagrozone ciaze to dlaczego mowia ze nie chca stracic
                                    dziecka? A jak poronia to dlaczego mowia ze stracily dziecko?
                                    • janek_hus Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 19:34
                                      Sama napisałaś "będę miała dziecko". W świadomości 90% kobiet to dziecko dopiero powstanie. Nie bardzo wiem co kobiety mówią jak poronią, ale chyba masz rację. Są one już wówczas najczęściej emocjonalnie związane z życiem które noszą pod sercem. To tłumaczy dlaczego chwilę po zapłodnieniu mówią inaczej, a kilkanaście tygodni później - inaczej.
                                      • maria421 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 19:42
                                        Janku, pozwolisz ze jako kobieta i matka to ja Ci powiem co czuje kobieta w ciazy?
                                        Mysli od poczatku o tym co w jej brzuchu sie rozwija jako o dziecku.
                                        • janek_hus Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 20:21
                                          Nie zamierzam analizować tego co myślą kobiety. Żaden mężczyzna tego nie pojmie :)
                                          Faktem jest jednak, że kobieta mówi "będę miała dziecko", jak sama słusznie zauważyłaś.
                                          • maria421 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 20:58
                                            Mezczyzna tez mowi ze bedzie ojcem. Ale jak zobaczy pierwsze zdjecia USG to
                                            opowiada "to jest dziewczynka" albo "to jest chlopiec.
                                            • janek_hus Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 21:50
                                              No sorry, ale płeć dziecka można rozpoznać w badaniu USG dopiero po kilkunastu tygodniach!
                                              • maria421 Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 10.11.09, 22:49
                                                janek_hus napisał:

                                                > No sorry, ale płeć dziecka można rozpoznać w badaniu USG dopiero po kilkunastu
                                                > tygodniach!

                                                W 12 tygodniu ciazy mozna plec dokladnie ustalic u 46% dzieci, w 13 tygodniu
                                                mozna dokladnie ustalic u 80% dzieci.
                                                Aborcji dokonuje sie, w zaleznosci od kraju, do 12 lub 16 tygodnia.
                                                • janek_hus Re: Diabollo :) przezabawne jest gdy ktoś stara s 12.11.09, 23:01
                                                  Ale chyba większość aborcji dokonywana jest przed 12 tygodniem?
                                • kora3 "poroniene" 11.11.09, 07:24
                                  maria421 napisała:
                                  >
                                  > Czyli jakies 90% kobiet ktore na wiadomosc ze sa w ciazy reaguja
                                  ze bada mialy
                                  > dziecko.

                                  no wlasnie bedą miały, a nie mają

                                  > Jakies 90% kobiet ktore po poronieniu mowia ze stracily dziecko.

                                  mylisz pojecia Marysiu. Ok 100 proc. kobiet, które wg twojej
                                  terminlogii "tracą dziecko" na etapie rozwoju wkrótce po
                                  zapłonieniu, albo po zagniezdzeniu się jaja w macicy NIC nie mówi na
                                  ten temat, bo o tym nie wie. zjawisko samoistnego obumierania na tym
                                  etaoie jet nader czeste i całkowicie naturalne,

                                  co do kobiet tak mówiących, które naparwde poroniły - owszem one
                                  straily dziecko, przyszłe dziecko - straciły szanse na dziecko z tej
                                  konkrenej ciązy, ale nie konkretnego człowieka.
                                  Poniekad wydaje mi sie, ze taka strata rózni się od kazdej innej nie
                                  tylko idywidualnym podejsciem, ale chyba etapem. Niedawno miałam
                                  okazję obserwowac dwie bliksie mi kobiety , które były w ciązy. Obie
                                  te ciąze planowały i nie miałay dylematów - urodzic, czy nie. I obie
                                  jednak na poczatku traktowały swój stan jako "ciąza", dopiero
                                  później przeszy do etapu przywiazania. Dlatego też myśle,ze jednak
                                  inaczej poronienie moze przezywać kobieta, która roni w 2 miesiacu
                                  ciąży, a inaczej taka, która np. w 6. tak czy owal - jakieś halo z
                                  powodu "poronienia" niezagniezdzonego, albo wczesnie zagniezdzomego
                                  jaja robią chyba kobiety obsesyjnie pragnące dziecka. I wcakle nie z
                                  powodu "utraty dziecka" - czyli tego konkretnego jaja, tylko szansy
                                  po raz kolejny na ciąze. Pozostałe nawet się nad tym, ze mogło dojsc
                                  do zapłodnienia i jajo uległo samistnemu obumarciu nie myslą nawet.
                                  >
                                  • maria421 Re: "poroniene" 11.11.09, 09:52
                                    kora3 napisała:

                                    > no wlasnie bedą miały, a nie mają

                                    Beda mialy kiedy urodza. Ale chyba jest oczywista oczywistoscia ze zanim urodza,
                                    to maja dziecko w brzuchu, nie?


                                    > mylisz pojecia Marysiu. Ok 100 proc. kobiet, które wg twojej
                                    > terminlogii "tracą dziecko" na etapie rozwoju wkrótce po
                                    > zapłonieniu, albo po zagniezdzeniu się jaja w macicy NIC nie mówi na
                                    > ten temat, bo o tym nie wie. zjawisko samoistnego obumierania na tym
                                    > etaoie jet nader czeste i całkowicie naturalne,

                                    Kora, wiec jednak przyznajesz ze na tym etapie tez nastepuje poronienie? Ciesze
                                    sie, bo w koncu bedziesz musiala przyznac ze Postinor jest wczesnoporonny:)

                                    > co do kobiet tak mówiących, które naparwde poroniły - owszem one
                                    > straily dziecko, przyszłe dziecko - straciły szanse na dziecko z tej
                                    > konkrenej ciązy, ale nie konkretnego człowieka.

                                    Przeczytaj jeszcze raz to co napisalas, moze zrozumiesz jakie glupstwo palnelas.

                                    > Poniekad wydaje mi sie, ze taka strata rózni się od kazdej innej nie
                                    > tylko idywidualnym podejsciem, ale chyba etapem. Niedawno miałam
                                    > okazję obserwowac dwie bliksie mi kobiety , które były w ciązy. Obie
                                    > te ciąze planowały i nie miałay dylematów - urodzic, czy nie. I obie
                                    > jednak na poczatku traktowały swój stan jako "ciąza", dopiero
                                    > później przeszy do etapu przywiazania. Dlatego też myśle,ze jednak
                                    > inaczej poronienie moze przezywać kobieta, która roni w 2 miesiacu
                                    > ciąży, a inaczej taka, która np. w 6. tak czy owal - jakieś halo z
                                    > powodu "poronienia" niezagniezdzonego, albo wczesnie zagniezdzomego
                                    > jaja robią chyba kobiety obsesyjnie pragnące dziecka. I wcakle nie z
                                    > powodu "utraty dziecka" - czyli tego konkretnego jaja, tylko szansy
                                    > po raz kolejny na ciąze. Pozostałe nawet się nad tym, ze mogło dojsc
                                    > do zapłodnienia i jajo uległo samistnemu obumarciu nie myslą nawet.
                                    > >
                                    No, skoro Ty mialas takie obserwacje i Ty takie wnioski wysuwasz, to musza byc
                                    one jedynie sluszne.

                                    • kora3 Re: "poroniene" 11.11.09, 10:04
                                      maria421 napisała:
                                      >
                                      > Beda mialy kiedy urodza. Ale chyba jest oczywista oczywistoscia ze
                                      zanim urodza
                                      > ,
                                      > to maja dziecko w brzuchu, nie?
                                      >
                                      no niby tak, tyle, ze to jeszcze nie ejst dziecko-obywatel

                                      >> Kora, wiec jednak przyznajesz ze na tym etapie tez nastepuje
                                      poronienie?

                                      Nie, na tym etapie wstepuje poronienie wczesne - pisałam ci kiedyś
                                      jak sie nazywa. mam an mysli etap kiedy jajo samoistnie ginie tuz po
                                      zagniezdzeniu sie w macicy, to jest chyba subporonienie, ale pewna
                                      nie jestem .

                                      Ciesze
                                      > sie, bo w koncu bedziesz musiala przyznac ze Postinor jest
                                      wczesnoporonny:)

                                      Bzdura :)

                                      >
                                      > Przeczytaj jeszcze raz to co napisalas, moze zrozumiesz jakie
                                      glupstwo palnelas
                                      > .

                                      Żadnego.

                                      >
                                      > No, skoro Ty mialas takie obserwacje i Ty takie wnioski wysuwasz,
                                      to musza byc
                                      > one jedynie sluszne.
                                      >
                                      Gdybyś widziała cokolwiek poza czubkiem swojego nosa, doczytalabys
                                      sie, ze pisze wg mnie, wydaje mi sie itp. zwroty. Ale Ty wiesz
                                      wszystko ZANIM ktoś cos napisze. Jak to miało byc? Słoń jaki jest
                                      każdy widzi?:)
                                      • maria421 Re: "poroniene" 11.11.09, 10:21
                                        Kora, zastanow sie- piszesz "na tym etapie wystepuje poronienie wczesne", a
                                        zaraz po tym, ze to bzdura ze Postinor jest wczesnoporonny.
                                        Sama sobie przeczysz i nawet tego nie zauwazasz.

                                        No i dowiedzialam sie ze kobieta ma dopiero wtedy dziecko kiedy jest to
                                        dziecko-obywatel:) Czyli dopiero jak ma metryke, tak? :)
                                        • kora3 Re: "poroniene" 11.11.09, 10:44
                                          maria421 napisała:

                                          > Kora, zastanow sie- piszesz "na tym etapie wystepuje poronienie
                                          wczesne", a
                                          > zaraz po tym, ze to bzdura ze Postinor jest wczesnoporonny.
                                          > Sama sobie przeczysz i nawet tego nie zauwazasz.

                                          Mario, ja wiem, ze wg niektórych kazda bzdura powtórzona miliony
                                          razy zaczyna funkcjinowac jako prawda:) Ale na mnie to nie dziala.

                                          Subporonienie polega na o ile pamietam, bo linkowałam Ci to setki
                                          postów temu, obumarciu jaja zagnieżdzonego w macicy w okresie bardzo
                                          wczesnym po zagnieżdzeniu. Objawia się późniejszą, czasem obfitszą
                                          miesiączką, co dla kobiety moze być niemal niezauwalne.

                                          Postonor Mario ma na celu niedopuszczenie do zagnieżdzenia sie jaja
                                          w macicy, dlatego jest przeznaczony do zazycia bodajze do 72 godzin
                                          po stosunku.

                                          Sytuacji kiedy jajo obumiera samisnie, czy nie NIM dotrze do macicy
                                          i się zagnieździ medycyna nie klasyfikuje jako poronienie.

                                          >
                                          > No i dowiedzialam sie ze kobieta ma dopiero wtedy dziecko kiedy
                                          jest to
                                          > dziecko-obywatel:) Czyli dopiero jak ma metryke, tak? :)

                                          Mario słusznie sie dowiedzialaś. Znajdx jakas kobitke w ciąży i
                                          zapytaj ile ma dzieci.
                                          • maria421 Re: "poroniene" 11.11.09, 11:34
                                            Kora, dyskutowalysmy juz o tym a Ty ciagle swoje.
                                            Jezeli w ciazy pozamiacicznej embrion rozwija sie w jajowodzie to prosze Cie,
                                            nie mow mi ze poronienie moze dotyczyc tylko jaja zagniezdzonego w macicy.

                                            • kora3 Re: "poroniene" 11.11.09, 13:45
                                              maria421 napisała:

                                              > Kora, dyskutowalysmy juz o tym a Ty ciagle swoje.
                                              > Jezeli w ciazy pozamiacicznej embrion rozwija sie w jajowodzie to
                                              prosze Cie,
                                              > nie mow mi ze poronienie moze dotyczyc tylko jaja zagniezdzonego w
                                              macicy.
                                              >
                                              ok jaja w pewnym wieku, w jednym sczzgólnym przypadku ciązy
                                              pozamacicznej niezagniezdzonego w macicy. Jajo Mario ma pewnien czas
                                              i ze tak powiem pozywienie, zeby dottzec do macicy, pózniej ginie,
                                              jesli nie dotrze, a jesli uda mu się jeszcze czas jakiś nie obumrzec
                                              rpzwija siew ciąze pozamaciczną.
                                  • wkkr Dlaczego w takim razie 11.11.09, 13:59
                                    rodzice dziedzi 15-20 tygodniowych walczyli o prawo do pochówku?
                                    Jesli twoim i panstwa naszego kochanego zdanie nie mieliśmy na tym
                                    etapie rozwoju doczynienia z człowiekiem?
                                    • kora3 zdrowy rozsadek 11.11.09, 14:07
                                      wkkr napisał:

                                      > rodzice dziedzi 15-20 tygodniowych walczyli o prawo do pochówku?

                                      bo tak chcieli, ich prawo.

                                      > Jesli twoim i panstwa naszego kochanego zdanie nie mieliśmy na tym
                                      > etapie rozwoju doczynienia z człowiekiem?

                                      Hipie, po raz kolejny wmawiasz mi coś czego nie napisałam
                                      :) doprawdy dziw, ze Cię to bawi.
                                      Jesli uwazasz,ze na kazdym etapie mamy do czynienia z człowiekiem to
                                      zastanów się dlaczego nie czyni sie pochówku podpsakom i tamponom.
                                      przeciez obumarte SAMOISTNIE ZAPŁODNIONE JAJA ludzkie Hipie,
                                      ludzkie są wydalane z krwią miesiączkową. Jesli kobieta wspzyła w
                                      okresie płodnym to prawdopodobieństwo iz doszło do zapłodnienia i
                                      jajo obumarło jest OGROMNE. Czy to etyczne ryzykowasc,ze taki
                                      człowiek po prostu wsiąknie w podspaskę albo tampon i wyladuje w
                                      klozecie albo w koszu na smieci?
                                      No nie jest to etyczne. Człowiek jest człowiek - należy się
                                      pochówek, prawda?
                                      A jednak nawet najbardziej ortodoksyjni katolicy tego nie robia, by
                                      grzebac podpaski i tampony.
                                      Poniekąd moze dlatego, znie nie wiadom kiedy człowiek wydalony
                                      został. tak czy owak - zdrowy rozsądek narzuca penien czas, od
                                      którego mozna mówić o pochówku obumartego człowieka. inaczej
                                      cmenatrze pełne byłyby pochowanych smieci.
                                      • wkkr Re: zdrowy rozsadek 11.11.09, 16:52
                                        Nie, nie uwazam, że na każdym etapie mamy doczynienia z człowiekiem.
                                        Twierzdzę jedynie że nie ma takiego mądrego, ktory potrafił by
                                        powiedziec kiedy kończy ię zygota a kiedy zaczyna człowiek.
                                        Dlatego z aborcją należy postępowac wyjątkowo rozważnie.
                                        Żadne tam na żądanie wie wchodzi w rachubę.
                                        PS
                                        Aborcja to nie jest powiększenie biustu!
                                        • kora3 Re: zdrowy rozsadek 11.11.09, 16:59
                                          wkkr napisał:

                                          > Nie, nie uwazam, że na każdym etapie mamy doczynienia z
                                          człowiekiem.
                                          > Twierzdzę jedynie że nie ma takiego mądrego, ktory potrafił by
                                          > powiedziec kiedy kończy ię zygota a kiedy zaczyna człowiek.
                                          > Dlatego z aborcją należy postępowac wyjątkowo rozważnie.

                                          Skoro jak zayuwzasz nie ma madrego:) to z pochówkiem TEZ trzebaby
                                          oostepowac ostroznie, nieprawdaż?

                                          > Żadne tam na żądanie wie wchodzi w rachubę.

                                          Mysle, ze to zalezy od człowieka, jak do tego podchodzi Hipie. Jesli
                                          chodzi o prawo to wiesz, jak podchodzi ia jak jest egzekwowane, wiec
                                          szkoda strzępic :) palce o klawiature.

                                          > PS
                                          > Aborcja to nie jest powiększenie biustu!

                                          A ktos tak swteirdził Zadziwiające:), nie zauwazyłam
                  • isma Przezabawne jest gdy ktoś... 10.11.09, 23:04
                    kora3 napisała:


                    > Tak, jak wiekszosc ludzi nie zaprzeczy, ze projekt, czy fundamenty
                    > to nie jest gotowy dom, ze konspekt to nie jest własciwa praca, że
                    > prolog to nie cala powieść, tak trudno zaprztczyć temu, ze zygota to
                    > to samo
                    , co np 10-latek, czy noworodek.



                    Freudowska pomylka, a jakze zabawna...
                    • maitresse.d.un.francais a ja tu widzę co innego 10.11.09, 23:26
                      mianowicie, że ktoś sobie robi jaja, korzystając z argumentu ad absurdum.

                      Hehe.
                      • isma Re: a ja tu widzę co innego 10.11.09, 23:35
                        W tego typu zdaniu zlozonym? Fuszerka.
                        • maitresse.d.un.francais Re: a ja tu widzę co innego 10.11.09, 23:49
                          isma napisała:

                          > W tego typu zdaniu zlozonym? Fuszerka

                          Pisząc o osobie robiącej sobie jaja nie miałam na myśli Kory.
                          • isma Re: a ja tu widzę co innego 11.11.09, 00:07
                            A, robienie sobie jaj na forum ma dluga tradycje. Nb. jutro sklepy zamkniete,
                            wiec nic, tylko robic, bo kupic sie nie da.
                            • maitresse.d.un.francais Re: a ja tu widzę co innego 11.11.09, 00:11
                              isma napisała:

                              > A, robienie sobie jaj na forum ma dluga tradycje. Nb. jutro sklepy zamkniete,
                              > wiec nic, tylko robic, bo kupic sie nie da.

                              sprawdziłam - w lodówce mam 4. mogę je jutro robić na forum na szaro ;-)

                              bonne nuit
                              >
                  • wkkr kora 11.11.09, 07:37
                    Kiedy konczy sie zygota a zaczyna człowiek?
                    Czy twoim zdaniem etyczne jest usuwanie np. 8 miesięcznych płodów?
                    PS
                    Dom w stanie surowym to jednak dom choć nikt nie powie że robota
                    została zakonczona.
                    • kora3 Hipie :) 11.11.09, 07:50
                      wkkr napisał:

                      > Kiedy konczy sie zygota a zaczyna człowiek?

                      z czystym sumieniem mówie ci Hipie, ze nie ma takiego
                      rozgraniczenia. Zygota ludzka to etap rozwoju człowieka, co pisze
                      wczesniej.

                      kiedy kończy się zygota a zaczyna zarodek znajdziesz w podrecznikach
                      do biologii, niestety nie wiem do której klasy, bo już nie chodze do
                      szkoly:) a obecnie jest to chyba inaczej niz za mojej podstwówki.

                      > Czy twoim zdaniem etyczne jest usuwanie np. 8 miesięcznych płodów?

                      na życzenie? nie.

                      > PS
                      > Dom w stanie surowym to jednak dom choć nikt nie powie że robota
                      > została zakonczona.

                      Fundamenty to jednak nie dom w stanie surowym
                      • kann2 Re: Hipie :) 11.11.09, 09:55
                        kora3 napisała:

                        > wkkr napisał:
                        >
                        > > Kiedy konczy sie zygota a zaczyna człowiek?
                        >
                        > z czystym sumieniem mówie ci Hipie, ze nie ma takiego
                        > rozgraniczenia. Zygota ludzka to etap rozwoju człowieka

                        Skoro nie można ustanowić takiego rozgraniczenia, to przyznasz, że
                        aborcja jest pozbawieniem życia człowieka?
                        • wkkr Re: Hipie :) 11.11.09, 10:04
                          kann2 napisał:

                          > kora3 napisała:
                          >
                          > > wkkr napisał:
                          > >
                          > > > Kiedy konczy sie zygota a zaczyna człowiek?
                          > >
                          > > z czystym sumieniem mówie ci Hipie, ze nie ma takiego
                          > > rozgraniczenia. Zygota ludzka to etap rozwoju człowieka
                          >
                          > Skoro nie można ustanowić takiego rozgraniczenia, to przyznasz, że
                          > aborcja jest pozbawieniem życia człowieka?
                          ===============
                          Potencjalnie, istnieje mozliwość zabicia człowieka w trakcie
                          usuwania z zygoty.
                          PS
                          Gdy istnieje gdziekolwiek potencjalna mozliwość zabicia człowieka
                          wpowadza sie szczególna zasady bezpieczenstwa oraz zaleca daleko
                          posunieta ostrożność. A tu prosze, na zyczenie.... Jest w tym sens?
                          • kora3 Re: Hipie :) 11.11.09, 10:51
                            wkkr napisał:


                            > Potencjalnie, istnieje mozliwość zabicia człowieka w trakcie
                            > usuwania z zygoty.

                            proszę?

                            > PS
                            > Gdy istnieje gdziekolwiek potencjalna mozliwość zabicia człowieka
                            > wpowadza sie szczególna zasady bezpieczenstwa oraz zaleca daleko
                            > posunieta ostrożność. A tu prosze, na zyczenie.... Jest w tym sens?

                            taki Hipie,ze poza teoretycznymi dyskusjami na forum jest jeszcze
                            cosik takiego jak zwykle życie. i najfajniej się dyskutuje
                            teoretycznie o tym co nas nie dotyczy. wtedy mozna dac upust swym
                            jedynie słusznym pogladom.
                            A najtrudniej decyduje sie gdy coś nas dotyka. Pomysl o tym.
                            • isma Re: Hipie :) 11.11.09, 11:37
                              kora3 napisała:

                              > i najfajniej się dyskutuje
                              > teoretycznie o tym co nas nie dotyczy. wtedy mozna dac upust swym
                              > jedynie słusznym pogladom.

                              O, wlasnie. To badz konsekwentna wobec wlasnych jedynie slusznych powyzszych
                              wynurzen i nie wypowiadaj sie na temat poronien, a takze na kilka innych tematow.
                              Pomysl o tym.
                            • wkkr Re: Hipie :) 11.11.09, 13:52
                              kora3 napisała:

                              > wkkr napisał:
                              >
                              >
                              > > Potencjalnie, istnieje mozliwość zabicia człowieka w trakcie
                              > > usuwania z zygoty.
                              >
                              > proszę?
                              ======================
                              Co zatkało? Skoro nie wiadomo kiedy zygota staje sieczłowiekiem
                              zawsze istnieje mozliwość, że przxystepując do usuwania zygoty tak
                              naprawdę zabijamy człowieka.
                              Cjhyba się z tym zgodzisz? No chyba że znasz metodę ustalienia kiedy
                              zygota przestaje być zygota a staje sie człowiekiem....
                              =====================
                              > > PS
                              > > Gdy istnieje gdziekolwiek potencjalna mozliwość zabicia
                              człowieka
                              > > wpowadza sie szczególna zasady bezpieczenstwa oraz zaleca daleko
                              > > posunieta ostrożność. A tu prosze, na zyczenie.... Jest w tym
                              sens?
                              >
                              > taki Hipie,ze poza teoretycznymi dyskusjami na forum jest jeszcze
                              > cosik takiego jak zwykle życie. i najfajniej się dyskutuje
                              > teoretycznie o tym co nas nie dotyczy. wtedy mozna dac upust swym
                              > jedynie słusznym pogladom.
                              > A najtrudniej decyduje sie gdy coś nas dotyka. Pomysl o tym.
                              ===============================
                              Ty tez pomyśl.
                              • kora3 Re: Hipie :) 11.11.09, 14:10
                                wkkr napisał:

                                > kora3 napisała:

                                > Co zatkało?

                                Co ci sie zatkało? Nic nie rozumiem

                                Skoro nie wiadomo kiedy zygota staje sieczłowiekiem
                                > zawsze istnieje mozliwość, że przxystepując do usuwania zygoty tak
                                > naprawdę zabijamy człowieka.

                                napisałes,ze cos sie usuwa z zygoty - nic z tego nie zrowumiałam :)

                                > Cjhyba się z tym zgodzisz? No chyba że znasz metodę ustalienia
                                kiedy
                                > zygota przestaje być zygota a staje sie człowiekiem....

                                wiesz dla mnie osobiscie zygota moze byc człowiekiem od momentu gdy
                                się o niej pomysli np. :)

                                > Ty tez pomyśl.

                                o czym? Usuwanie ciązy mnie nie dotyczyło jak dotad i sądze, ze
                                dotyczyc nie bedzie. Rozmwiamy czysto teoretycznie, bo tobie jak
                                sadze ciąża nie grozi.
                                • wkkr Re: Hipie :) 11.11.09, 16:58
                                  kora3 napisała:
                                  > napisałes,ze cos sie usuwa z zygoty - nic z tego nie zrowumiałam :)
                                  =========
                                  A to już nie moja wina że musze piszac wprost "aborcja" bo
                                  zwrotu "usuwanie zygoty" nie pojmujesz.
                                  =========
                                  > wiesz dla mnie osobiscie zygota moze byc człowiekiem od momentu
                                  gdy
                                  > się o niej pomysli np. :)
                                  =========
                                  ręce opadają. Mówimy o stanie faktycznym a nie o "pomyślunku"
                                  =========
                                  > > Ty tez pomyśl.
                                  >
                                  > o czym?
                                  =========
                                  Skoro trzeba tobie to klarowac, to nie ma o czym mówić.
                                  PS
                                  Ciekawa teoria - facetowi ciąża nie grozi.
                                  To kobitki sa wiatropylne w twoim wszechświecie?
                                  Ciąża jest dzielem wspołnym. Opowiedzialność w zasadzie jest taka
                                  sama.
                                  • kora3 Re: Hipie :) 11.11.09, 17:24
                                    wkkr napisał:

                                    > A to już nie moja wina że musze piszac wprost "aborcja" bo
                                    > zwrotu "usuwanie zygoty" nie pojmujesz.

                                    napisałeś Z żygoty - usuwanie człiwoeka z zygoty.

                                    > =========
                                    > > wiesz dla mnie osobiscie zygota moze byc człowiekiem od momentu
                                    > gdy
                                    > > się o niej pomysli np. :)
                                    > =========
                                    > ręce opadają. Mówimy o stanie faktycznym a nie o "pomyślunku"

                                    Ty sam powiedzialeś, ze stan faktyczny nie jest do ocenienia. :)
                                    Skoro nie jest mozliwa ocena kiedy z zygoty powstaje człowiek wg
                                    Ciebie, to równie dobra jak kazda inna jest moja granica pomyslenia
                                    o zgocie, jako o człowieku.

                                    > Skoro trzeba tobie to klarowac, to nie ma o czym mówić.

                                    ta stara spiewka - ja o zyciu nie musze przemysliwać, bo widze je
                                    codziennie dookola Hipie. Dlatego mam dystans do teoretycznych
                                    rozwazań niezainteresowanych bezposrednio:)

                                    > PS
                                    > Ciekawa teoria - facetowi ciąża nie grozi.
                                    No wiesz , myslałam,ze jestes dorosły i odpowiedzialny facet - jakos
                                    srednio sobie wyobrazam, ze takowy zalicza "wpadke"

                                    > To kobitki sa wiatropylne w twoim wszechświecie?

                                    jak wyzej ...

                                    > Ciąża jest dzielem wspołnym. Opowiedzialność w zasadzie jest taka
                                    > sama.
                                    jak wyzej ...

                                    Natomiast co do ostatniego zdania Hipie - jak zwykle operujesz
                                    wyłącznie SWOIM doswiadczeniem i uwazasz je za wyznacznik dla ogółu.
                                    Zejdź troszkę z chmur na planete zwaną Ziemią - jesli łaska.

                                    owszem, w swiecie ludzi podobnych Tobie, czy mnie antykoncepcja, czy
                                    jak wilisz planowanie rodziy, a takze ciąza i odpowiedzialnosc to
                                    wspólna sprawa. Ale wcale nie jesteśmy w wieksszosci Hipie.

                                    Mnóstwo kobiet musi się o sprawy unikania niepożadanej ciąży
                                    troszczyć zupełnie sama, także w sakramentalnych małżeństwach o
                                    dziwo. Dla wielu gosci to sa "babskie sparwy" - pan mąz, czy nie
                                    mąz ogranicza się do egzekwowania tego co mu się w jego pojeciu
                                    nalezy od kobiety.

                                    Dodatkowo ws. antykoncepcji - no jest tak Hipie,ze mezczyzna poza
                                    prezerwatywą (bo sterylizacja jest nielegalna w polsce) ma raczej
                                    znikome mozliwosci. To kobiety kleją plasterki, łykaja pigułki, maja
                                    spirale, czy w końcu mierzą, grzebią i liczą. Chcesz czy nie, tak to
                                    wyglada.

                                    Co do odpowiedzialnosci. Myslisz, ze mało znam sytuacji, kiedy
                                    urodziło się dziecko niepełnosprawne (niekoneicznie z Downem) i
                                    tatusia "Sytuacja przerosła"? Calkiem sporo.
                                    Jego odpowiedzialnosc sprowadza sie wówczas do kasy i to wg jego
                                    warunków płacy i pracy. Dzieckiem opiekuje się matka. I to na nią
                                    spada cały ciezar wychowania takiego dziecko.
                                    Sprawa nierzadko tak wyglada, wiec nie dawaj mi tu naszego
                                    prawdopodobnie wspólnego przykladu, bo on jest z górnej, a ni
                                    przecietnej półki.
                        • kora3 Re: Hipie :) 11.11.09, 10:45
                          kann2 napisał:

                          > kora3 napisała:
                          >
                          > Skoro nie można ustanowić takiego rozgraniczenia, to przyznasz, że
                          > aborcja jest pozbawieniem życia człowieka?

                          Ależ tak , przecież KILKA razy już to przyznalam. Rzecz w tym, ze
                          niektórzy widzą tego człowieka jednak inaczej niż narodzonego.
                          • maria421 Re: Hipie :) 11.11.09, 11:37
                            kora3 napisała:

                            > Ależ tak , przecież KILKA razy już to przyznalam. Rzecz w tym, ze
                            > niektórzy widzą tego człowieka jednak inaczej niż narodzonego.

                            Zadni "niektorzy", Korciu. Wszyscy widza roznice miedzy zygota a noworodkiem tak
                            jak wszyscy widza roznice miedzy noworodkiem a dorosla osoba i jak widza roznice
                            miedzy dorosla osoba a starcem.
                            • kora3 Re: Hipie :) 11.11.09, 13:46
                              Ale niektórzy uwazają, ze w pewnym momencie można zygocie
                              przeszkodzić w dalszym rozwoju, a inni nie.
                              • wkkr Re: Hipie :) 11.11.09, 14:00
                                kora3 napisała:

                                > Ale niektórzy uwazają, ze w pewnym momencie można zygocie
                                > przeszkodzić w dalszym rozwoju, a inni nie.
                                ============
                                Problemem jest ustalenie momentu do którego momentu mozna.
                                PS
                                Zabicie człowieka tyo poważna sprawa.
                                • kora3 Re: Hipie :) 11.11.09, 14:26
                                  wkkr napisał:

                                  > Problemem jest ustalenie momentu do którego momentu mozna.

                                  Hm no tak. Dlatego ludzie tworza sobie prawa. I np. prawo naszego
                                  kraju dopuszcza taka ewentualnosc do momentu zagniezdzenia sie jaja
                                  w macicy - z grubsza.
                                  a powyzej tego zcasu do 1 tyg. ciazy w bardzo zczególnych
                                  przypadkach, które znasz.
                                  > PS
                                  > Zabicie człowieka tyo poważna sprawa.
                                  Oczywiscie, dlatego Hipie ma się prawo wyboru, gdyz prawo nie zaleca
                                  ani utrudniania jaju zagniezdzenia się, ani usuwania ciąży w
                                  wiadomych przypadkach, a jedynie dopuszcza. KAzdy ma wybór zgodny ze
                                  swoim sumieniem.
                          • wkkr Re: Hipie :) 11.11.09, 13:56
                            kora3 napisała:

                            > kann2 napisał:
                            >
                            > > kora3 napisała:
                            > >
                            > > Skoro nie można ustanowić takiego rozgraniczenia, to przyznasz,
                            że
                            > > aborcja jest pozbawieniem życia człowieka?
                            >
                            > Ależ tak , przecież KILKA razy już to przyznalam. Rzecz w tym, ze
                            > niektórzy widzą tego człowieka jednak inaczej niż narodzonego.
                            =========================
                            Czyli potencjalna możliwość zamordowania człowieka w trakcie
                            usuwania zygoty nie przeszkadza tobie?
                            W takim razie abortowanie dziecka na tydzień przed terminem narodzin
                            jest ok... To może uznać że do tygodznia po narodzinach tez bedzie
                            mozna dziecko usmiercić.... A może do momentu usamodzielnienia
                            się.... W koncu człowiek powinien nieć prawo wyboru.
                            • kora3 Re: Hipie :) 11.11.09, 14:11
                              wkkr napisał:


                              > Czyli potencjalna możliwość zamordowania człowieka w trakcie
                              > usuwania zygoty nie przeszkadza tobie?

                              pawde mówiąc - nie.

                              > W takim razie abortowanie dziecka na tydzień przed terminem
                              narodzin
                              > jest ok...



                              nie, moze poczytaj jaka jest róznica miedzy płodem tydzień przed
                              terminem, a zygotą. Tak biologicznie.


                              To może uznać że do tygodznia po narodzinach tez bedzie
                              > mozna dziecko usmiercić.... A może do momentu usamodzielnienia
                              > się.... W koncu człowiek powinien nieć prawo wyboru.

                              lecz się
                              • wkkr Re: Hipie :) 11.11.09, 17:00
                                kora3 napisała:

                                > wkkr napisał:
                                >
                                >
                                > > Czyli potencjalna możliwość zamordowania człowieka w trakcie
                                > > usuwania zygoty nie przeszkadza tobie?
                                >
                                > pawde mówiąc - nie.
                                ===========
                                lecz się
                                • kora3 Re: Hipie :) 11.11.09, 17:25
                                  wkkr napisał:
                                  > lecz się

                                  dlaczego? No nie przeszkadza mi.
                          • kann2 Re: Hipie :) 11.11.09, 17:33
                            kora3 napisała:

                            > >
                            > > Skoro nie można ustanowić takiego rozgraniczenia, to przyznasz,
                            że
                            > > aborcja jest pozbawieniem życia człowieka?
                            >
                            > Ależ tak , przecież KILKA razy już to przyznalam. Rzecz w tym, ze
                            > niektórzy widzą tego człowieka jednak inaczej niż narodzonego.
                            >

                            W oparciu o co można dzielić ludzi i chronić prawo do życia jednych,
                            a odbierać je innym?

                            Kto ma prawo dokonywania takiej selekcji?

                            Możesz odpowiedzieć na te pytania?
                            • kora3 Re: Hipie :) 11.11.09, 18:35
                              kann2 napisał:

                              >
                              > W oparciu o co można dzielić ludzi i chronić prawo do życia
                              jednych,
                              > a odbierać je innym?

                              a co ja kogoś zabilam, ze mnie pytasz? :)

                              jesli chodzi o mnie, skoro już pytasz to w oparciu o stopień
                              cierpienia akurat, ale to moje prywatne zdanie.
                • maria421 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 10.11.09, 09:31
                  diabollo napisał:

                  > Jeżeli człowiekiem jest zygota nie posiadająca układu nerwowego, a więc nie
                  > zdolna do odczuwiania niczego, to człowiekiem będzie kiedyś płyta CD z dokładny
                  > m
                  > zapisem danych genetycznych jakiegoś człowieka.
                  >

                  Diabolciu, krec jak potrafisz, ale biologicznej prawdy nie zmienisz.

                  • mamalgosia Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 10.11.09, 12:40
                    Rozumiem, że jeśli płyty CD w odpowiednim czasie nie zgładzisz, to
                    wyrośnie z niej piękna panna lub przystojny kawaler
                    • diabollo Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 10.11.09, 18:52
                      mamalgosia napisała:

                      > Rozumiem, że jeśli płyty CD w odpowiednim czasie nie zgładzisz, to
                      > wyrośnie z niej piękna panna lub przystojny kawaler

                      Teoretycznie chyba będzie w przyszłości możliwe (przynajmniej można to sobie
                      wyobrazić) z kompletu unikalnej informacji genotypu osobnika zapisanej w formie
                      elektronicznej na CD czy innym nośniku, wyhodowanie zygoty, a potem płodu,
                      urodzenie dziecka i ostatecznie dorosłego człowieka o dokładnie takim genotypie.

                      No i wtedy skasowanie takich danych genetycznych czy zniszczenie nośnika bedzie
                      równoznacze z "aborcją" i zaprzepaszczenie szansy, aby ten człowiek w ogóle się
                      na świecie pojawił.

                      Kłaniam się nisko.
                    • maitresse.d.un.francais Temat poruszono na forum kobieta 10.11.09, 21:26
                      95% forumowiczek napisało, że by usunęło.

                      Kilka forumowiczek napisało, że by nie usunęło.

                      Dwie forumowiczki (w tym jedna wrzucając oponentom, druga kulturalnie) napisały,
                      że dzieci z Downem to "anioły, które uczą kochać za darmo" etc.

                      Niżej podpisana napisała, że oddałaby do adopcji.

                      I czego się dowiedziałam? Że nikt ich nie chce adoptować.
                      • kora3 a spodziewałaś się jakiś innych proporcji Kochanic 11.11.09, 17:01
                        o?
                        Nie przypuszczam.
                • wkkr Płyta CD 11.11.09, 07:43
                  Bardzo ciekawe zaganienie.
                  Godne osobnego wątku na Forum Nauka.
                  Ale do rzeczy.
                  Moim zdaniem jeśli ludzie poznają mechanizmy rządzące funkcjonowanie
                  rozwojem człowieka na poziomie milekularnym, to bedzie możliwe
                  emulowanie rozwoju danego osobnika na komputerze.
                  Czym w takim razie będzą się te dwa byty róznić?
                  Wszak ciało jest tylko nosnikiem danych....
              • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 10.11.09, 23:20
                maria421 napisała:

                > Prawda (bez cudzyslowia), i to prawda biologiczna (nie religijna,
                nie
                > ideologiczna) jest taka, ze kazdy z nas byl kiedys zygota,
                embrionem, plodem.
                > Prawda biologiczna jest taka, ze z ludzkiej zygoty nie urodzi sie
                kot ani krowa
                > tylko czlowiek.
                > Prawda jest taka, ze ludzka zygota to jest czlowiek w jego
                najwczesniejszej
                > fazie rozwoju.

                Biologia mówi, że zygota to zygota.
                • wkkr Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 11.11.09, 07:45
                  gaika napisała:
                  > Biologia mówi, że zygota to zygota.
                  =======================
                  Kiedy kończy się zygota a zaczyna człowiek?
                  • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 11.11.09, 19:22
                    wkkr napisał:

                    > Kiedy kończy się zygota a zaczyna człowiek?


                    Kryteriami tego typu nie operuje biologia, tylko człowiek.Ludzie w
                    tej kwestii się różnią.

                    A biologia „mówi” o potencjale, z którego w większości przypadków
                    człowieka i tak nie będzie.
                • maria421 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 11.11.09, 10:07
                  gaika napisała:

                  > Biologia mówi, że zygota to zygota.

                  Nie tylko, Gaiko, nie tylko. Biologia potrafi rozroznic ludzka zygote od innych
                  zygot.
                  • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 11.11.09, 19:19
                    maria421 napisała:

                    > Nie tylko, Gaiko, nie tylko. Biologia potrafi rozroznic ludzka
                    zygote od innych
                    > zygot.

                    I jak już rozróżni, to w dalszym ciągu mówi, że zygota to zygota.

                    Wystarczy, że masz swoje religijne przekonania na ten temat, nie
                    musisz ich uzasadniać „prawdą biologiczną”.
                    • maria421 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 11.11.09, 19:33
                      gaika napisała:

                      > maria421 napisała:

                      > I jak już rozróżni, to w dalszym ciągu mówi, że zygota to zygota.

                      Jak rozrozni ludzka zygote to mowie ze jest to ludzka zygota.

                      > Wystarczy, że masz swoje religijne przekonania na ten temat, nie
                      > musisz ich uzasadniać „prawdą biologiczną”.

                      Ty znasz jakas inna prawde biologiczna? Ze ludzka zygota nie jest ludzka zygota?
                      • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 11.11.09, 19:41
                        maria421 napisała:

                        > Ty znasz jakas inna prawde biologiczna? Ze ludzka zygota nie jest
                        ludzka zygota
                        > ?

                        Nie znam prawdy, że zygota jest człowiekiem.
                        • maria421 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 11.11.09, 20:00
                          gaika napisała:

                          > Nie znam prawdy, że zygota jest człowiekiem.

                          Ludzka zygota jest czlowiekiem w jego najwczesniejszym stadium rozwoju.
                          • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 11.11.09, 20:12
                            maria421 napisała:


                            > Ludzka zygota jest czlowiekiem w jego najwczesniejszym stadium
                            rozwoju.

                            Nie twierdzę, że nie możesz uznawać zygoty za człowieka. To kwestia
                            przekonań, do których każdy ma prawo.
                            Nikt nie zabrania posiadania swojej prawdy np.twierdzenia, że
                            plemnik + komórkę jajową można zamordować, czy zrównywania aborcji z
                            Holocaustem.
                            • maria421 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 11.11.09, 20:52
                              Gaiko, napisalam:

                              "Ludzka zygota jest czlowiekiem w jego najwczesniejszym stadium
                              rozwoju."

                              Powiedz mi co w tym zdaniu jest nieprawdziwego.
                              • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 13.11.09, 00:30
                                maria421 napisała:

                                > Gaiko, napisalam:
                                >
                                > "Ludzka zygota jest czlowiekiem w jego najwczesniejszym stadium
                                > rozwoju."
                                >
                                > Powiedz mi co w tym zdaniu jest nieprawdziwego.

                                Biologia opisuje fazy rozwoju prenatalnego człowieka i zygota jest
                                jedną z takich faz. Biologia nie określa, czy zygota lub embrion w X
                                tygodniu rozwoju jest człowiekiem. Ten motyw wynika z przekonania,
                                jakiejś przyjętej „prawdy”, nie zaś prawdy, którą głosi biologia.

                                Oczywiście mamy do czynienia z ludzką zygotą(ludzkim DNA), ale
                                rozumiem, że stwierdzenie, że zygota jest człowiekiem oznacza to:
                                "Od kiedy medycyna dysponuje sprzetem hi-tech i moze trojwymiarowo i
                                w kolorach zobaczyc co sie dzieje w brzuchu ciezarnej kobiety , nie
                                powinno byc wlasciwie watpliwosci co do tego ze czlowiek zaczyna sie
                                od jego poczecia.” nie zaś fakt, że z ludzkiej zygoty może urodzić
                                się człowiek i tylko człowiek (i bez postępu naukowo-
                                technologicznego ludzie generalnie uważali, że jeżeli kobieta jest w
                                ciąży, to urodzi się człowiek, a nie kot czy krowa).
                                A więc fakt, że lepiej znamy etapy rozwoju każdego organizmu, także
                                ludzkiego, nie znaczy, że biologia wyznaczyła moment, w
                                którym „zaczyna się” człowiek.
                                • maria421 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 13.11.09, 10:10
                                  Gaika, nie krec. Jezeli biologia opisuje "human zygote", to znaczy ze juz
                                  zygote klasyfikuje jako czlowieka w jego najwczesniejszej fazie rozwoju.
                                  • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 13.11.09, 21:56
                                    maria421 napisała:

                                    > Gaika, nie krec. Jezeli biologia opisuje "human zygote", to
                                    znaczy ze ju
                                    > z
                                    > zygote klasyfikuje jako czlowieka w jego najwczesniejszej fazie
                                    rozwoju.

                                    No to konkretnie: w którym miejscu „kręcę”?

                                    Przypominam:

                                    Twierdzisz, że człowiek zaczyna się w momencie poczęcia i że
                                    biologia (nauka) stoi za tym twierdzeniem. Twoim dowodem
                                    jest „fakt”, że biologia mówi: zygota to człowiek (kot, krowa).

                                    Piszę, że biologia, nie determinuje tego kiedy zaczyna się człowiek
                                    (nie twierdzi, że zygota ludzka, kocia, krowia to człowiek, kot,
                                    krowa, ale komórka, z której te organizmy potencjalnie mogą się
                                    rozwinąć). A więc prawdą biologiczną nie da się podeprzeć jednej
                                    z „prawd”(w tym przypadku religijnej).

                                    Na marginesie: nie widzę niczego złego w przyjmowaniu takiej
                                    magicznej
                                    cezury(od poczęcia), jak długo nie zmusza się innych
                                    do przyjęcia tej cezury jako obowiązującej prawnie.
                                    • maria421 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 13.11.09, 22:41
                                      Gaika, krecisz bo zamiast odpowiedziec w prosty sposob na proste pytanie
                                      zaczynasz pisac o "prawdzie religijnej".

                                      Co do prawdy biologicznej natomiast, to wlasnie biologia, nie religia
                                      determinuje kiedy zaczyna sie czlowiek. A zaczyna sie w momencie powstania
                                      nowego zywego organizmu ludzkiego jakim jest najpierw zygota, potem embrion,
                                      potem plod.
                                      Gaiko, kiedy powstaje ludzka zygota, powstaje nowe zycie. Ludzkie zycie. I fakt
                                      ze to zycie nie moze istniec ani rozwijac sie samodzielnie , ze potrzebuje do
                                      tego innego organizmu, organizmu matki nic tu nie zmienia.
                                      • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 14.11.09, 23:18
                                        maria421 napisała:

                                        > Gaika, krecisz bo zamiast odpowiedziec w prosty sposob na proste
                                        pytanie
                                        > zaczynasz pisac o "prawdzie religijnej".
                                        >
                                        > Co do prawdy biologicznej natomiast, to wlasnie biologia, nie
                                        religia
                                        > determinuje kiedy zaczyna sie czlowiek. A zaczyna sie w momencie
                                        powstania
                                        > nowego zywego organizmu ludzkiego jakim jest najpierw zygota,
                                        potem embrion,
                                        > potem plod.
                                        > Gaiko, kiedy powstaje ludzka zygota, powstaje nowe zycie. Ludzkie
                                        zycie. I fakt
                                        > ze to zycie nie moze istniec ani rozwijac sie samodzielnie , ze
                                        potrzebuje do
                                        > tego innego organizmu, organizmu matki nic tu nie zmienia.

                                        Odpowiedziałam Ci wprost kilkakrotnie tu:

                                        „Biologia mówi, że zygota to zygota.”

                                        tu:
                                        „I jak już rozróżni, to w dalszym ciągu mówi, że zygota to zygota.”

                                        czy tu:

                                        „Biologia opisuje fazy rozwoju prenatalnego człowieka i zygota jest
                                        jedną z takich faz. Biologia nie określa, czy zygota lub embrion w X
                                        tygodniu rozwoju jest człowiekiem. Ten motyw wynika z przekonania,
                                        jakiejś przyjętej „prawdy”, nie zaś prawdy, którą głosi biologia.”

                                        Obawiam się, że bardziej wprost nie można.
                                        Biologia opisuje, ale nie determinuje, w której fazie mamy do
                                        czynienia z osobą ludzką. Determinują to odbiorcy tego przekazu.
                                        Kocia zygota dla biologii nie jest kotem tylko kocią zygotą.

                                        Kann(poniżej) to rozumie tyle, że uważa, iż wszyscy powinni przyjąć
                                        jego pogląd. Ale to już inna para kaloszy.

                                        Co do prawdy religijnej: dla KK moment zapłodnienia to moment
                                        powstania osoby ludzkiej. Możesz ten pogląd przyjąć, ale nie możesz
                                        twierdzić, że głosi to biologia, bo zapłodnienie jest procesem
                                        , nie momentem -więc zamiast o prawdzie lepiej mówić o figurze
                                        retorycznej i opinii.
                                        • lynx.rufus Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 14.11.09, 23:45
                                          gaika napisała:

                                          > „Biologia mówi, że zygota to zygota.”

                                          Z całym szacunkiem, ale gdzie panienka pobierała nauki? Czy na pytanie "Czy
                                          kwadrat to figura geometryczna" odpowiesz "Geometria mówi, że kwadrat to kwadrat"?

                                          > tu:
                                          > „I jak już rozróżni, to w dalszym ciągu mówi, że zygota to zygota.”

                                          !!!


                                          > czy tu:
                                          >
                                          > „Biologia opisuje fazy rozwoju prenatalnego człowieka i zygota jest
                                          > jedną z takich faz. Biologia nie określa, czy zygota lub embrion w X
                                          > tygodniu rozwoju jest człowiekiem.

                                          Przepraszam, a bardziej bełkotliwie (nadal z całym szacunkiem!) nie można było?
                                          "Geometria opisuje różne figury geometryczne i wśród nich kwadrat. Geometria nie
                                          określa, czy kwadrat bądź wieloktąt o x bokach jest figurą geometryczną".

                                          Ten motyw wynika z przekonania,
                                          > jakiejś przyjętej „prawdy”, nie zaś prawdy, którą głosi biologia.&#
                                          > 8221;

                                          No nie, takie teksty, jak Twoje, wynikają albo z niewiedzy, albo fanatyzmu.

                                          > Obawiam się, że bardziej wprost nie można.
                                          > Biologia opisuje, ale nie determinuje, w której fazie mamy do
                                          > czynienia z osobą ludzką. Determinują to odbiorcy tego przekazu.
                                          > Kocia zygota dla biologii nie jest kotem tylko kocią zygotą.

                                          Pojęcie osoby nie należy do biologii (gdzie używa się - choć związek jest tu
                                          dość wątły - pojęcia "osobnika"). Czy naprawdę nie można oczekiwać odrobiny
                                          staranności w myśleniu? I co tu ma do rzeczy kot? A może chciałaś napisać o
                                          "kociej osobie"?

                                          > Kann(poniżej) to rozumie tyle, że uważa, iż wszyscy powinni przyjąć
                                          > jego pogląd. Ale to już inna para kaloszy.
                                          >
                                          > Co do prawdy religijnej: dla KK moment zapłodnienia to moment
                                          > powstania osoby ludzkiej. Możesz ten pogląd przyjąć, ale nie możesz
                                          > twierdzić, że głosi to biologia, bo zapłodnienie jest procesem
                                          >
                                          , nie momentem -więc zamiast o prawdzie lepiej mówić o figurze
                                          > retorycznej i opinii.

                                          Wybacz, ale tak tu namieszałaś, że nie sposób się zorientować, czy się
                                          pogubiłaś, czy starasz się pogubić innych i w ten sposób uniknąć kompromitacji...

                                          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                          • lynx.rufus Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 04.12.09, 09:38
                                            lynx.rufus napisał m.in.:

                                            > gaika napisała m.in.:

                                            > Obawiam się, że bardziej wprost nie można.
                                            > Biologia opisuje, ale nie determinuje, w której fazie mamy do
                                            > czynienia z osobą ludzką. Determinują to odbiorcy tego przekazu.
                                            > Kocia zygota dla biologii nie jest kotem tylko kocią zygotą.

                                            Pojęcie osoby nie należy do biologii (gdzie używa się - choć związek jest tu
                                            dość wątły - pojęcia "osobnika"). Czy naprawdę nie można oczekiwać odrobiny
                                            staranności w myśleniu? I co tu ma do rzeczy kot? A może chciałaś napisać o
                                            "kociej osobie"?

                                            ---

                                            Ku pamięci - Gajko, Twoja ucieczka nie została zapomniana!

                                            gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                        • maria421 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 15.11.09, 15:22
                                          Gaiko, wlasciwie to Lynx wyreczyl mnie w odpowiedzi i zrobil to lepiej niz ja
                                          byl potrafila.

                                          Dodam tylko ze to wlasnie biologia, nie religia, nie filozofia, nie prawo lecz
                                          wlasnie biologia precyzyjnie okresla poczatek zycia ludzkiego od jego
                                          najwczesniejszej fazy jaka jest zygota.
                                    • kann2 Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 13.11.09, 22:49
                                      Jeśli nie ma jednoznacznie i powszechnie uznanego momentu, od
                                      którego miałby się zaczynać człowiek, należy uznać, iż zaczyna się
                                      od początku, czyli od zygoty.

                                      Nie jest to prawda religijna, bo nie wywodzi się jej wyłącznie z
                                      przesłanek religijnych, ale rozumowych (logicznych).


                                      Nie podlega to subiektywnym ocenom ("możesz sobie uważać, że
                                      człowiekiem sie jest od poczęcia, ale ja nie muszę się do tego
                                      stosować, bo uważam inaczej").

                                      Prawo (polskie przynajmniej) uznaje, iż życie ludzkie zaczyna się od
                                      poczęcia.
                                      • gaika Re: Jak to z „prawdą” bywa c.d 14.11.09, 23:04
                                        kann2 napisał:

                                        > Jeśli nie ma jednoznacznie i powszechnie uznanego momentu, od
                                        > którego miałby się zaczynać człowiek, należy uznać, iż zaczyna się
                                        > od początku, czyli od zygoty.

                                        Można uznać.

                                        > Nie jest to prawda religijna, bo nie wywodzi się jej wyłącznie z
                                        > przesłanek religijnych, ale rozumowych (logicznych).
                                        >

                                        Tak jak inne przekonania w tej kwestii wywodzą się z innych
                                        przesłanek religijnych i rozumowych, nie mniej logicznych.

                                        > Nie podlega to subiektywnym ocenom ("możesz sobie uważać, że
                                        > człowiekiem sie jest od poczęcia, ale ja nie muszę się do tego
                                        > stosować, bo uważam inaczej").

                                        To jest Twoje subiektywne zdanie, bo jak życie pokazuje-podlega.
                                        Skoro nie ma jednoznacznej prawdy naukowej, musisz się spodziewać
                                        różnych konkluzji: czy to płynących z nadprzyrodzonych doznań, czy
                                        rozumowania.

                                        > Prawo (polskie przynajmniej) uznaje, iż życie ludzkie zaczyna się
                                        od
                                        > poczęcia.

                                        Dyskutowaliśmy już o tym na starym forum, dlaczego Marek Jurek
                                        chciał wpisania do Konstytucji „od poczęcia”.
    • 0golone_jajka Re: Zabijanie Downów 10.11.09, 12:56
      A kto by chciał mieć takie kalekie dziecko? To nieszczęście dla niego i dla rodziców i dla państwa. A póki dziecko nie jest dzieckiem tylko embrionem to lepiej je usunąć. A jak ktoś myśli inaczej, to niech się zgłosi i adoptuje. A nie gardłuje.
      • wkkr Re: Zabijanie Downów 11.11.09, 07:30
        To powinna być indywidualna decyzja rodziców.
        Nikt nie powinien wtrącać się do tego.
        Żadne naciski, ani za ani przeciw nie powinny byc dopuszczane.
        • 0golone_jajka Re: Zabijanie Downów 11.11.09, 16:58
          Interesujące podejście. Rodzice mają decydować czy zechcą zabić dziecko czy zostawić je przy życiu??
          • wkkr Re: Zabijanie Downów 11.11.09, 17:37
            0golone_jajka napisał:

            > Interesujące podejście. Rodzice mają decydować czy zechcą zabić
            dziecko czy zos
            > tawić je przy życiu??
            ================================
            Badania te powinny być przeprowadzane na tyle wcześnie by nie było
            mowy o zabiu wpełni ukształtowanego płodu.
            Nie wiem ktory to powinien być tydzień 16... może 20...
            • ateista_z_wyboru Re: Zabijanie Downów 11.11.09, 17:43
              Przecież od chwili wniknięcia plemnika do jaja mamy do czynienia z człowiekiem! Wg teologii katolickiej.
              • wkkr Re: Zabijanie Downów 11.11.09, 18:18
                ateista_z_wyboru napisał:

                > Przecież od chwili wniknięcia plemnika do jaja mamy do czynienia z
                człowiekiem!
                > Wg teologii katolickiej.
                ================================
                No i co z tego? Kiedyś KK nie dopuszczał myśli że Ziemia kraży wokoł
                Słońca. Kwestia tego od kiedy mamy doczynienia z Człowiekiem z nie
                zygotą jest zagadnieniem naukowym a nie etycznym czy teologicznym.
                • ateista_z_wyboru Re: Zabijanie Downów 11.11.09, 18:35
                  Jak rozumiem, w pewnych sprawach masz własne zdanie, które jest sprzeczne z Nauczaniem Kościoła Katolickiego. Spowiadasz się z tego?
                • maria421 Re: Zabijanie Downów 11.11.09, 19:43
                  wkkr napisał:
                  > No i co z tego? Kiedyś KK nie dopuszczał myśli że Ziemia kraży wokoł
                  > Słońca. Kwestia tego od kiedy mamy doczynienia z Człowiekiem z nie
                  > zygotą jest zagadnieniem naukowym a nie etycznym czy teologicznym.

                  Od kiedy medycyna dysponuje sprzetem hi-tech i moze trojwymiarowo i w kolorach
                  zobaczyc co sie dzieje w brzuchu ciezarnej kobiety , nie powinno byc wlasciwie
                  watpliwosci co do tego ze czlowiek zaczyna sie od jego poczecia.
                  • ateista_z_wyboru Re: Zabijanie Downów 11.11.09, 21:07
                    Z kolorami to przesadziłaś chyba. A wątpliwości nadal są, mimo że ich niby nie powinno być.
                    • wkkr Re: Zabijanie Downów 12.11.09, 07:04
                      ateista_z_wyboru napisał:

                      > Z kolorami to przesadziłaś chyba. A wątpliwości nadal są, mimo że
                      ich niby nie
                      > powinno być.
                      =================
                      koloryzyją takie usg dla lepszego efektu.
                  • wkkr Re: Zabijanie Downów 12.11.09, 07:03
                    maria421 napisała:

                    > wkkr napisał:
                    > > No i co z tego? Kiedyś KK nie dopuszczał myśli że Ziemia kraży
                    wokoł
                    > > Słońca. Kwestia tego od kiedy mamy doczynienia z Człowiekiem z
                    nie
                    > > zygotą jest zagadnieniem naukowym a nie etycznym czy
                    teologicznym.
                    >
                    > Od kiedy medycyna dysponuje sprzetem hi-tech i moze trojwymiarowo
                    i w kolorach
                    > zobaczyc co sie dzieje w brzuchu ciezarnej kobiety , nie powinno
                    byc wlasciwie
                    > watpliwosci co do tego ze czlowiek zaczyna sie od jego poczecia.
                    ========
                    Nie zgodze się. W sytuacji gdy mamy doczynienia z kilkunastoma...
                    kilkudziesięcioma lub nawet kilkoma tysiącami komórek tródno mówić o
                    czlowieku.
                    ale, ja nie jestem specjalistą. Może się mylę.
                    • kora3 A widzisz Hipie i tu jest pogrzebany pies 12.11.09, 09:16
                      Nie mozesz zaprzeczyć faktowi oczywisemu: jesli łaczy się ludzki
                      plenik z ludzka komórką jajową to jest to poczatek poencjalnego
                      człowieka. Potencjalnego, bo komorki moga zginąć tak wczesnie, ze
                      nawet kobieta nie zorientuje sie, ze były. Ale człowieka.

                      na takim etapie ani tej komórki nie "wybada" lekarz, ani zaden
                      sprzet nie zobaczy, ani nawet przypuszczam nie wykaze jej test z
                      krwi. Niemniej jest i dzieli się zwawo podążając jajowodem do
                      macicy.

                      No i tak: do mnie piszesz, ze skoro nie ma mocnego, który ustali
                      kiedy to zapłodnione jajo staje się człowiekiem, to lepiej nie
                      ryzykowac, a do Marii, ze jakaś tam graniczna liczba komórek, wg
                      Ciebie naturalnie jeszcze nie jest, albo juz jest człowiekiem.

                      Dostrzegam tu brak spójnosci postawy. I przyznasz, ze nie bez
                      powodu.
                      Prezentujesz przy tym najbardziej popularne podejscie do tematu. "Wg
                      mnie ileś tam komórek, zygota, zaridek do...jeszcze nie jest
                      człowiekiem".
                      Czyli wyszło na to o czym pisalam, że poza prawnymi ojesleniami ram
                      kazdy z nas ma indywidualne podejscie do tego kiedy czuje się, że
                      juz nie mozna pozbawiac życia tego zbioru komórek, zygoty, zarodka,
                      płodu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka