lis-a
10.12.09, 11:06
afera we wrocławskiej szkole przypomniała mi argumenty wysuwane dość
często przez większość katolicką w naszym kraju, także i na tym
forum w wątku "Brawo, dzieciaki", że mniejszość ma się dostosować do
większości (krzyż ma wisieć, bo tak chce większość, nieważne, co
mówi mniejszość)
jakoś całe życie czułam, że w takim postawieniu sprawy jest coś nie
tak, i to nie dlatego, ze zawsze byłam w mniejszości ateistycznej,
bowiem do 25 roku życia byłam oddaną Kościołowi katoliczką (lepiej
tego nie ujmę), ale i wtedy coś mnie nurtowało, że jednak takie
postawienie sprawy: mniejszość ma się podporządkować większości -
jest nie w porządku.
Przyszedł mi do głowy dość prosty argument przeciw: w więkości jako
społeczeństwo jesteśmy sprawni fizycznie; zatem - zgodnie z logiką:
mniejszość ma się podporządkować większości - niepełnosprawni nie
powinni oczekiwać podjazdów do urzędów, szkół, zjazdów dla wózków na
chodnikach itp., nie mówiąc już o innych prawach. Niepełnosprawni
często mówią, że czują, iż pełnosprawni traktują ich tak, jakby byli
niewidzialni. Trudno się z tym nie zgodzić, dziś widziałam mocną
reklamę "Wszyscy jesteśmy nienormalni" - zdjęcie wygłupiającej się
kobiety, mężczyzny i pary z Zespołem Dawna.
Dodam jeszcze, że argument: zróbmy tak, bo tak chce większość,
nieważne co mówi i czuje mniejszość, okresliłabym "dyktaturą
większości"
ot, parę takich refleksji...