taliskerr
19.01.10, 21:40
- po gafie, przedobrzeniu, głupocie... nie pisać parę dni. Potem znów swoje
- nie przyznać się do błędu NIGDY. Wyjść z sytuacji zdaniem, że:
* opinie autorytetów są podzielone
* oponent mnie nie zrozumiał
* wskazać, że "w Ameryce Murzynów biją", a Ty Waść/ci o pierdołach prawisz...
* zawile napisać o czyś (innym), co marginalnie było przedmiotem dyskusji, że
to właśnie o to chodzi, a nie o tamto
- ustawić sobie wroga w narożniku dyskusyjnym, przypisać mu "coś strasznego" i
walić ile fabryka dała
- napisać komuś, że się czepia, że jest ateistą, księdzem, dewotem, mądralą,
aspołecznym dyskutantem, tym "który zawsze ma rację"
- popierać tylko własną "partię" wyznaniową, nawet wtedy, gdy nie ma racji
Inne?
Jakie grzechy przypiszecie... innym, ma się rozumieć?